PDA

Wersja pełna: : Czy nie lepiej kupić drożdże zamiast bawić się w ich namnażanie, dzielenie, etc


angasc
07-10-2008, 17:55
Tak sobie myślę, co Wami kieruje.
Przyznaję, też swego czasu bawiłem się w rozmnażanie, przelewanie, zbieranie,odzyskiwanie itp. Z ciekawości i dla sprawdzenia siebie. Ale uznałem że wydanie kilku zlotych na nową saszetkę drożdży suchych lub małych kilkudziesięciu na drożdże płynne jest lepszym rozwiązaniem. Znika prawdopodobieństwo zakażenia, mutacji i w efekcie spieprzenia piwa. Czy Wasza robota i grzebanie się w drożdżach warte są kilku złotych?
Pewnie znów komuś się narażę, ale mój czas kosztuje więcej. Nie stać mnie by go marnować na kombinacje nie dające żadnej gwarancji powodzenia.
Większość tu piszących to piwowarzy mający już sporo doświadczeń. Wiecie więc jak to wygląda i czym może skutkować. Nie lepiej wypić piwo i miło odpocząć, zamiast szukać oszczędności narażając się na kwasiżura?
No chyba że ktoś chce się w tym babrać dla przyjemności. Ale powinien robić to w laboratorium, a nie w kuchni. Bo jak coś robić, to dobrze. Chyba każdemu trafiła się konieczność wylania warki do kibla. Warto?

Marusia
07-10-2008, 18:05
Z całym szacunkiem, Angasc, traktowanie saszetki drożdży płynnych za 30 zł jednorazowo to zwykłe marnotrawstwo. Odzyskuję gęstwy w najprymitywniejszy sposób (zlewam do wyparzonego słoika i wstawiam do lodówki) i jeszcze nigdy mi się nie zdarzyło (odpukać, bo właśnie mam imperial stouta na niemrawej gęstwie Irish Ale:D), żeby nie ruszyły, albo żeby mi piwo się zepsuło. No, oczywiście, żadna z moich gęstw ponownie użyta nie klepała kiszonką:D

Pisząc "marnotrawstwo" nie chodziło mi bynajmniej tylko o pieniądze:)

angasc
07-10-2008, 18:36
Z całym szacunkiem, Angasc, traktowanie saszetki drożdży płynnych za 30 zł jednorazowo to zwykłe marnotrawstwo. Odzyskuję gęstwy w najprymitywniejszy sposób (zlewam do wyparzonego słoika i wstawiam do lodówki) i jeszcze nigdy mi się nie zdarzyło (odpukać, bo właśnie mam imperial stouta na niemrawej gęstwie Irish Ale:D), żeby nie ruszyły, albo żeby mi piwo się zepsuło. No, oczywiście, żadna z moich gęstw ponownie użyta nie klepała kiszonką:D

Pisząc "marnotrawstwo" nie chodziło mi bynajmniej tylko o pieniądze:)

OK. Masz rację. Zarówno ja jak i moi znajomi wykorzystujemy gęstwy po raz drugi, wymieniamy się nimi i tak dalej. Ale te gęstwy są wykorzystywane w dość krótkim okresie czasu. Chodzi mi raczej o dzielenie saszetki na czworo lub rozlewanie startera na nie wiadomo ile kawałków. A później wołanie na forum o ratunek: drożdże mi nie startują!!!
Jaka to oszczędność? Własna praca nie jest dla Was nic warta?

Marusia
07-10-2008, 19:04
No tu się zgadzam z Tobą, myślałam, że chodzi Ci ogólnie o traktowanie saszetki jednorazowo:)

angasc
07-10-2008, 19:17
No tu się zgadzam z Tobą, myślałam, że chodzi Ci ogólnie o traktowanie saszetki jednorazowo:)

Hurrrra!!!!
Yes, Yes, Yes !!!
Marusia się ze mną zgodziła!!! :)
Pozdrawiam serdecznie Ciebie, jak i całą sekcję wrocławską :stout:

tygrysek40i4
07-10-2008, 19:24
Co za miły starszy Pan.
Pańskie :stout:

angasc
07-10-2008, 19:32
Co za miły starszy Pan.
Pańskie :stout:
Za tego " starszego pana " nie postawię Ci piwa gdy się kiedyś spotkamy :)
Może i ja mam swoje lata, ale czuję się młodo.

hasintus
07-10-2008, 19:40
OK. Masz rację. Zarówno ja jak i moi znajomi wykorzystujemy gęstwy po raz drugi, wymieniamy się nimi i tak dalej. Ale te gęstwy są wykorzystywane w dość krótkim okresie czasu. Chodzi mi raczej o dzielenie saszetki na czworo lub rozlewanie startera na nie wiadomo ile kawałków. A później wołanie na forum o ratunek: drożdże mi nie startują!!!
Jaka to oszczędność? Własna praca nie jest dla Was nic warta?

Nie jestem przekonany czy gęstwa wzięta od sąsiada z nie wiadomo jakich warunków jest mniej ryzykowna niż saszetka rozdzielona na czworo.

hasintus
07-10-2008, 19:42
Co za miły starszy Pan.
Pańskie :stout:

Kolego czy z twojego profilu nie wynika że masz 82 lata?

angasc
07-10-2008, 19:46
Nie jestem przekonany czy gęstwa wzięta od sąsiada z nie wiadomo jakich warunków jest mniej ryzykowna niż saszetka rozdzielona na czworo.
Ale ja nie biorę gęstwy od nie wiadomo kogo. Wymieniam się z ludżmi mającymi co najmniej taką wiedzę i doświadczenie jak Ty.

Marusia
07-10-2008, 19:50
Nie jestem przekonany czy gęstwa wzięta od sąsiada z nie wiadomo jakich warunków jest mniej ryzykowna niż saszetka rozdzielona na czworo.

Jak biorę gęstwę od kogoś (co rzadko się zdarza, bo zazwyczaj to ja rozdaję gęstwy:D) to wtedy proszę o piwo, które powstało z tej konkretnej gęstwy. Jeśli piwo jest ok, a gęstwa nie śmierdzi - można śmiało jej użyć:)

A co do "starszego pana" to Tygrysek tak zagadał w celu podtrzymania rozmowy:D

angasc
07-10-2008, 19:50
Miałem cos napisać, ale mi się pokopało.
ARTminie - skasuj to proszę.

angasc
07-10-2008, 19:57
J

A co do "starszego pana" to Tygrysek tak zagadał w celu podtrzymania rozmowy:D

Toć przeca wiem :)
I między innymi dlatego Wrocław jest jednym z moich ulubionych miast.

A żeby nie było ze kolejny off topic tworzę: ponawiam pytanie.
Co kieruje piwowarami którzy za wszelką cenę poszukują oszczędności na drożdżach?

ART
07-10-2008, 20:01
A nie można było od razu założyć nowego tematu, po co smrodzić w konkretach? ;)

Makaron
07-10-2008, 20:05
Teraz to mozna sie jedynie klocic ktora metoda jest lepsza. Moim zdaniem obydwie sa dobre. Obydwie ciagna za soba podobne ryzyko. W koncu zbierajac gestwe nie zbieramy tylko drozdzy, a rowniez zanieczyszczenia bialkowe, drobinki chmielu itd. Za to przygotowywanie startera w 2 etapach zwieksza ryzyko zakazenia tegoz startera. Po prostu metode wygrzebalem gdzies na stronie zza oceanu i w sumie nigdy nie uzywalem tego sposobu, bo 9 na 10 warek warze na suchych, ktore moim zdaniem sa najbardziej bezpieczne.

angasc
07-10-2008, 20:22
A nie można było od razu założyć nowego tematu, po co smrodzić w konkretach? ;)
Pewnie można. Tylko jaki? Pieprzenie o drożdżach? Po co? A tak kilka zdań i nie ma wielkiego bólu.

angasc
07-10-2008, 20:23
Po prostu metode wygrzebalem gdzies na stronie zza oceanu i w sumie nigdy nie uzywalem tego sposobu, bo 9 na 10 warek warze na suchych, ktore moim zdaniem sa najbardziej bezpieczne.
I o to właśnie mi chodzi. Suche drożdże kosztują grosze. Po co się męczyć?

Marusia
07-10-2008, 20:34
I o to właśnie mi chodzi. Suche drożdże kosztują grosze. Po co się męczyć?

I tu się znowu zgodzę:D Suche drożdże - czemu nie, zawsze nowe. Ale nie zgodzę się, że suche są najlepsze - nie będzie nigdy tak dobrego piwa pszenicznego jak na drożdżach Weihenstephaner Weizen - a one tylko płynne są

hasintus
07-10-2008, 20:37
I o to właśnie mi chodzi. Suche drożdże kosztują grosze. Po co się męczyć?

Z suchych jedyne które mi podeszły to saflager s-23. Z górnej fermentacji suche nie dawały pożądanych efektów (aromatu smaku charakterystycznego dla danego stylu) więc używam tylko płynnych, dedykowanych do odpowiedniego stylu.
Oczywiście nie znam wszystkich odmian suchych, ale nie chce mi się ich poznawać i otrzymać nijaką warkę.
To już lepiej kupić konkretne płynne i "się męczyć".

angasc
07-10-2008, 20:53
OK. Fajnie. Zgadzam się z Wami. Tylko po raz kolejny się pytam: po co robić rzeżbę? Można po raz kolejny wykorzystać gęstwę. Można kupić nowe drożdże - to nie majątek. Chyba każdego z Was stać na zakup nowego startera. Po co ryzykować? W imię czego? Przecież producenci drożdży nie są idiotami i sprzedają produkt po pierwsze czysty mikrobiologicznie, po drugie w ilości i jakości wystarczającej na standardową warkę. Czy naprawdę 30 zł jest ważniejsze niż powodzenie warki?

ART
07-10-2008, 20:54
Pewnie można. Tylko jaki? Pieprzenie o drożdżach? Po co? A tak kilka zdań i nie ma wielkiego bólu.

nie kilka zdań tylko obecnie połowa wątku. poprzez smrodzenie miałem na myśli pisanie nie na pierwotny temat tylko o innych sprawach, które można było poruszyć od razu w oddzielnym wątku nie dodając mi roboty.

gniady
07-10-2008, 21:25
Tylko po raz kolejny się pytam: po co robić rzeżbę?

Jakby nie patrzeć to nowa paczka drożdży podwaja koszt warki. Po co więc na siłę zwiększać koszty? Owszem może i stać mnie na nową paczkę drożdży do każdej warki, ale po co mam wydawać pieniądze, skoro nie muszę.

Ja przechowuję drożdże na skosach, skosy przygotowuję w laboratorium nad kuchenką gazową i bardzo mi to odpowiada, że w lodówce mam kilka odmian drożdży, które za tydzień mogą być gotowe do wykorzystania w nowej warce.

Tak się składa, że jedyny mój kwas (całej warki, nie liczę pojedynczych butelek) wyszedł na drożdżach z nowej całej paczki drożdży płynnych. Na szczęście po otwarciu najpierw zaszczepiłem skosy i dzięki temu z tej jednej paczki sam zrobiłem kilka warek i jeszcze się innym przysłużyły.

angasc
07-10-2008, 21:39
Jakby nie patrzeć to nowa paczka drożdży podwaja koszt warki. Po co więc na siłę zwiększać koszty? Owszem może i stać mnie na nową paczkę drożdży do każdej warki, ale po co mam wydawać pieniądze, skoro nie muszę.

Ja przechowuję drożdże na skosach, skosy przygotowuję w laboratorium nad kuchenką gazową i bardzo mi to odpowiada, że w lodówce mam kilka odmian drożdży, które za tydzień mogą być gotowe do wykorzystania w nowej warce.

Tak się składa, że jedyny mój kwas (całej warki, nie liczę pojedynczych butelek) wyszedł na drożdżach z nowej całej paczki drożdży płynnych. Na szczęście po otwarciu najpierw zaszczepiłem skosy i dzięki temu z tej jednej paczki sam zrobiłem kilka warek i jeszcze się innym przysłużyły.
Gniady, nie rozumiemy się.
Ja nie neguję Twoich czy Waszych działań. Ja się tylko pytam po co? Dla kilku złotych? Dla zasady? Dla sportu? Po prostu chcę wiedzieć co Wami kieruje. I nic więcej.

angasc
07-10-2008, 21:43
nie kilka zdań tylko obecnie połowa wątku. poprzez smrodzenie miałem na myśli pisanie nie na pierwotny temat tylko o innych sprawach, które można było poruszyć od razu w oddzielnym wątku nie dodając mi roboty.

ART,
z całym szacunkiem jakim Cię darzę, uważam że przesadzasz. Poza rozmową z Tobą raptem 2 moje posty są nie na temat. To nie jest jakieś znaczne przekroczenie standardów.
Ale oczywiście to Twój portal i Twoja wola. Masz prawo zrobić co chcesz a ja na pewno nie będę miał pretensji.

gniady
07-10-2008, 21:44
Gniady, nie rozumiemy się.
Ja nie neguję Twoich czy Waszych działań. Ja się tylko pytam po co? Dla kilku złotych? Dla zasady? Dla sportu? Po prostu chcę wiedzieć co Wami kieruje. I nic więcej.

Prawdę mówiąc to chyba dla sportu;)

Seta
07-10-2008, 22:01
Ja tam nie wstydzę się napisać, że szukam oszczędności. Mieszkam na piwowarskim odludziu, nie mam możliwości wymieniania sie świeżymi gęstwami z setkami piwowarów. Zakładając, że udałoby mi się w tym sezonie zrobić ok 20 warek, to roczny koszt drożdży wyszedłby cca 600zł. Mam nadzieję zmniejszyć go do 100zł. Zaoszczędzone 500 mogę poświęcić na edukację dekustatorską lub wypasiona turbo-chłodnicę...

Po drugie: Uważam, że próby wykorzystania nawet "zmęczonych" płynnych dają często lepsze efekty niż nowe drożdże suche. Chyba Angasc nie zaprzeczysz, że płynne są lepsze od suchych? Co więc Tobą kieruje kiedy stosujesz suche? Chęć zaoszczędzenia kilku złotych?

Dajcie spokój ideologiom. Kogo stać, ten kupuję nową (lub dwie jak niektórzy radzą) saszetkę płynnych drożdży na warkę. Inni kombinują i nabierają często większych doświadczeń...

angasc
07-10-2008, 22:19
Ja tam nie wstydzę się napisać, że szukam oszczędności. Mieszkam na piwowarskim odludziu, nie mam możliwości wymieniania sie świeżymi gęstwami z setkami piwowarów. Zakładając, że udałoby mi się w tym sezonie zrobić ok 20 warek, to roczny koszt drożdży wyszedłby cca 600zł. Mam nadzieję zmniejszyć go do 100zł. Zaoszczędzone 500 mogę poświęcić na edukację dekustatorską lub wypasiona turbo-chłodnicę...

Po drugie: Uważam, że próby wykorzystania nawet "zmęczonych" płynnych dają często lepsze efekty niż nowe drożdże suche. Chyba Angasc nie zaprzeczysz, że płynne są lepsze od suchych? Co więc Tobą kieruje kiedy stosujesz suche? Chęć zaoszczędzenia kilku złotych?

Dajcie spokój ideologiom. Kogo stać, ten kupuję nową (lub dwie jak niektórzy radzą) saszetkę płynnych drożdży na warkę. Inni kombinują i nabierają często większych doświadczeń...
Nie rozumiem dlaczego sie mnie czepiasz. Oszczędzasz- OK, Twoja wola i Twoje prawo. I Twoje ryzyko. Nie obchodzi mnie to. Ja po prostu, po raz trzeci czy czwarty zapytam: co Wami kieruje. Nie neguję, nie krytykuję, po prostu pytam. A Ty mnie zaczynasz gnoić za dociekliwość.
Nie zaprzeczę, że płynne są lepsze od suszonych. Czy ja coś takiego kiedykolwiek napisałem? Sam najczęściej używam płynnych. A gęstwy rozdaję znajomym.
Z całego serca życzę Ci byś zbierał jak najwięcej doświadczeń. Mam nadzieję że więcej niż ja. I obyś używając tych samych drożdży raz piętnasty zdobył pierwsze miejsce na giełdzie w Żywcu.
Drożdże suche stosuję gdy w warszawskim sklepie nie ma płynnych rodzaju który potrzebuję. Ostatnio zakupiłem Danstar Nottingham. Jak chcesz, to mam świeżą gęstwę do oddania.

Seta
07-10-2008, 22:28
Nie rozumiem dlaczego sie mnie czepiasz. Oszczędzasz- OK, Twoja wola i Twoje prawo. I Twoje ryzyko. Nie obchodzi mnie to. Ja po prostu, po raz trzeci czy czwarty zapytam: co Wami kieruje. Nie neguję, nie krytykuję, po prostu pytam. A Ty mnie zaczynasz gnoić za dociekliwość.
Nie zaprzeczę, że płynne są lepsze od suszonych. Czy ja coś takiego kiedykolwiek napisałem? Sam najczęściej używam płynnych. A gęstwy rozdaję znajomym.
Z całego serca życzę Ci byś zbierał jak najwięcej doświadczeń. Mam nadzieję że więcej niż ja. I obyś po raz piętnasty używając tych samych drożdży zdobył pierwsze miejsce na giełdzie w Żywcu.

Sorki Kolego ale pojechałeś...
Ja Cię gnoję ? Gdzie?? Bo pytaniem o suche drożdże?
Kolego ja starałem się być nad wyraz miły, chociaż nie do kńca na to zasłużyłeś...
A co Ty robisz pytając:
"Czy naprawdę 30 zł jest ważniejsze niż powodzenie warki?"
"Po co się męczyć?"
"Ja się tylko pytam po co? Dla kilku złotych?"
"Co kieruje piwowarami którzy za wszelką cenę poszukują oszczędności na drożdżach? "
Co qurwa może kierować oszczędzającymi ludźmi??

Po drugie: "Oszczędzasz- OK, (...) Nie obchodzi mnie to." To za przeproszeniem po jaką cholerę zakładałeś ten wątek skoro Cię to nie obchodzi????

A to o Żywcu - po co było?
OK, idę spać... nerwowy się robię...

fidoangel
07-10-2008, 23:02
nie kilka zdań tylko obecnie połowa wątku. poprzez smrodzenie miałem na myśli pisanie nie na pierwotny temat tylko o innych sprawach, które można było poruszyć od razu w oddzielnym wątku nie dodając mi roboty.

Na tym forum obowiązuje polska pisownia.Nie zaczynamy zdania od małej litery.
I staramy się (w tym czasie starzejąc się) trzymać tematu.

ART
07-10-2008, 23:55
ART,
z całym szacunkiem jakim Cię darzę, uważam że przesadzasz. Poza rozmową z Tobą raptem 2 moje posty są nie na temat. To nie jest jakieś znaczne przekroczenie standardów.
Ale oczywiście to Twój portal i Twoja wola. Masz prawo zrobić co chcesz a ja na pewno nie będę miał pretensji.
Chyba nie zauważyłeś jaki ogon za sobą pociągnąłeś swoim (obecnie) pierwszym postem, zatem Ciebie się czepiam jako prowodyra ;)

Na tym forum obowiązuje polska pisownia.Nie zaczynamy zdania od małej litery.

Ależ ja dokonałem wtrącenia nie rozpoczynając nowego zdania, poza tym są to komunikaty funkcyjne nie przeznaczone dla Ciebie :D Natomiast zasada dobrego wychowania nakazuje czynić odstęp po kropce i samemu stosować się do zasad które się wygłasza. No.

angasc
08-10-2008, 13:26
Sorki Kolego ale pojechałeś...
Ja Cię gnoję ? Gdzie?? Bo pytaniem o suche drożdże?
Kolego ja starałem się być nad wyraz miły, chociaż nie do kńca na to zasłużyłeś...
A co Ty robisz pytając:
"Czy naprawdę 30 zł jest ważniejsze niż powodzenie warki?"
"Po co się męczyć?"
"Ja się tylko pytam po co? Dla kilku złotych?"
"Co kieruje piwowarami którzy za wszelką cenę poszukują oszczędności na drożdżach? "
Co qurwa może kierować oszczędzającymi ludźmi??

Po drugie: "Oszczędzasz- OK, (...) Nie obchodzi mnie to." To za przeproszeniem po jaką cholerę zakładałeś ten wątek skoro Cię to nie obchodzi????

A to o Żywcu - po co było?
OK, idę spać... nerwowy się robię...
Chyba obaj nieco przesadziliśmy.
A po co się pytam? Ano Gniady jakoś zrozumiał i potrafił odpowiedzieć.
Co do Żywca: masz do mnie pretensje że życzę Ci jak najlepiej?

Marusia
08-10-2008, 13:47
Angasc, znowu Ci stanowczo za szybko żyłka pęka:D
Seta delikatnie Ci tylko dopiekł tymi oszczędnościami - a Ty od razu na całego:D

Ale jak rozumiem, skończyliście już?

To ja podsumuję: odzyskiwanie gęstwy z drożdży płynnych ma dwa cele: na pewno jest to oszczędność kasy, choć może nie dla każdego najważniejsza, ale przede wszystkim pełne wykorzystanie drożdży, które dopiero po pierwszej warce się pięknie namnażają. Przykład: jak robię piwo o wysokim blg to ZAWSZE używam gęstwy z poprzedniego piwa. Są już namnożone, nie muszę się bawić w startery i są rozruszane, więc żreją aż miło.

Nikt nie każe odzyskiwać po 15 razy, ale spokojnie 4-5 razy jest bezpiecznie, o ile oczywiście któreś piwo się nie zepsuło.

kangurpl
08-10-2008, 19:47
A ja to widzę tak:
chciałbym mieć w lodówce dużąąą kolekcję drożdży na skosach.
I w zależności od natchnienia dobieram sobie gatunek piwa jaki chcę uwarzyć oraz drożdże jakie użyję.
I nie muszę się martwić, że nie mam żadnego sklepu pod ręką, a zakup przez Internet to jednak kilka dni.
Mam już odrobinę skosów w lodówce, trochę z zakupów trochę od życzliwych :D
Mam nadzieję na powiększenie kolekcji drożdży (zorientowałem się, że w Szczecinie jest nas piwowarów trochę)

wojtas40
15-10-2008, 23:55
A jest nas trochę... Podczas naszego spotkania w Pivarii, już nawet złożyłem propozycję jakiejś wymiany skosów drożdżowych. Razem z Grześkiem Sz. "zainwestowaliśmy" w zeszłym roku kilkaset złotych w drożdże płynne Wyeast'a i dzisiaj mamy prawdziwy BANK drożdży!!! Cieszy oko widok kilkunastu probówek w domowej lodówce :) .Od przybytku głowa nie boli!!! :D
Kangur , pomyśl o propozycji.

angasc
16-10-2008, 00:04
Kangur, Wojtas.
Dzięki.
Takim wyjaśnieniem jestem usatysfakcjonowany.
Wasze :stout:

SlawekT
16-10-2008, 23:36
OK. Fajnie. Zgadzam się z Wami. Tylko po raz kolejny się pytam: po co robić rzeżbę? Można po raz kolejny wykorzystać gęstwę. Można kupić nowe drożdże - to nie majątek. Chyba każdego z Was stać na zakup nowego startera. Po co ryzykować? W imię czego? Przecież producenci drożdży nie są idiotami i sprzedają produkt po pierwsze czysty mikrobiologicznie, po drugie w ilości i jakości wystarczającej na standardową warkę. Czy naprawdę 30 zł jest ważniejsze niż powodzenie warki?

Sorry, ale podziwiam Twoją wiarę w producentów. Ja z kolei jestem sceptykiem. Tyle już razy zetknąłem się z kitem sprzzedawanym pod pozorem profesjonalizmu, że podchodzę do tego z pewną dozą nieśmiałości.
Powiem, że rozumiem tych, co oszczędzają, jak to się mówi, grosz do grosza ... Rozumiem też, ze producenci drożdży wszelkimi sposobami bedą ludzi zniechęcać do kombinowania, straszyć i zalecać kupowanie saszetki co warkę. Nie mam aż tak wielu doświadczeń, bo warzę 2,5 roku, ale musZe powiedzieć, że straciłęm wiarę w to, że prducenci zapewniają stabilną jakośc drożdży. Pierwsze drożdże Wyeast THG jakie zakupiłem powodowały, że piwo wyłaziło mi z fermentora i musiałem prowadzić fermentację w balonie 54 l, z któego i tak omal nie wyłaziło. Na następny sezon kupiłem nowe drożdże - zamrożone z gliceryną z poprzedniego sezonu dały dziwny efekt - chyba nie będe się bawił w skosy i glicerynę. Nowo zakupione drożdże pienią się umiarkowanie, nie wyłażą z fermentora i dają inny smak. A miały byc te same.

angasc
17-10-2008, 00:55
Sorry, ale podziwiam Twoją wiarę w producentów. Ja z kolei jestem sceptykiem. Tyle już razy zetknąłem się z kitem sprzzedawanym pod pozorem profesjonalizmu, że podchodzę do tego z pewną dozą nieśmiałości.
Powiem, że rozumiem tych, co oszczędzają, jak to się mówi, grosz do grosza ... Rozumiem też, ze producenci drożdży wszelkimi sposobami bedą ludzi zniechęcać do kombinowania, straszyć i zalecać kupowanie saszetki co warkę. Nie mam aż tak wielu doświadczeń, bo warzę 2,5 roku, ale musZe powiedzieć, że straciłęm wiarę w to, że prducenci zapewniają stabilną jakośc drożdży. Pierwsze drożdże Wyeast THG jakie zakupiłem powodowały, że piwo wyłaziło mi z fermentora i musiałem prowadzić fermentację w balonie 54 l, z któego i tak omal nie wyłaziło. Na następny sezon kupiłem nowe drożdże - zamrożone z gliceryną z poprzedniego sezonu dały dziwny efekt - chyba nie będe się bawił w skosy i glicerynę. Nowo zakupione drożdże pienią się umiarkowanie, nie wyłażą z fermentora i dają inny smak. A miały byc te same.

Wiesz, ja tez rozumiem tych co oszczędzają. I nie mam o to do nikogo żalu ani też nikogo nie ganię. To jego sprawa. Ma prawo tak robić. Przyznasz jednak chyba, że bardzo trudno jest utrzymać czystość mikrobiologiczną oraz czystość szczepu w warunkach domowych. Nie każdemu to się udaje, nie każdy ma odpowiednią wiedzę, sprzęt czy możliwości. Powstaje więc bardzo realne ryzyko zanieczyszczenia drożdży szlachetnych innymi drożdżami, różnego rodzaju wirusami czy innym badziewiem. A wreszcie hodowanie i stosowanie drożdży zmutowanych. Grozi to zepsuciem warki lub uzyskaniem efektów innych od zamierzonych. Stąd moje pytanie zawarte na początku i w trakcie dyskusji.
Mimo wszystko laboratoria zajmujące się profesjonalnie hodowlą i sprzedażą szczepów mają większe możliwości jak i doświadczenie. Przynajmniej moim zdaniem.
A zatem: czy naprawdę warto ryzykować mnóstwo swojej pracy dla kilku - kilkudziesięciu złotych?
Co nie znaczy, że sam nie używam gęstw czy innych sposobów. Ot, po prostu zacząłem czysto akademicką dyskusję na ten temat. I wdzięczny będę za każdą sensowną wypowiedź.

wojtas40
17-10-2008, 08:24
Widzę, że przebija sceptycyzm. Oczywiście że drożdże chodowane w domu nie będą miały warunków laboratoryjnych, ale przecież w tym wszystkim nie chodzi o to żeby tak przechowywane drożdże rozmnażać przez następne 20, 30 czy 40 lat !!! I jeszcze może komuś zapisać w testamencie z dołączoną instrukcją jak je dalej namnażać prze kolejne 50 lat ?

kopyr
17-10-2008, 09:07
No i pamiętajmy o jednym, laboratoryjna propagacja drożdży to jest ostatnie 100lat, a piwo istniało i miało się dobrze od tysięcy lat.

SlawekT
17-10-2008, 18:55
Nie rozumiem dlaczego sie mnie czepiasz. Oszczędzasz- OK, Twoja wola i Twoje prawo. I Twoje ryzyko. Nie obchodzi mnie to. Ja po prostu, po raz trzeci czy czwarty zapytam: co Wami kieruje. Nie neguję, nie krytykuję, po prostu pytam. A Ty mnie zaczynasz gnoić za dociekliwość.
Nie zaprzeczę, że płynne są lepsze od suszonych. Czy ja coś takiego kiedykolwiek napisałem? Sam najczęściej używam płynnych. A gęstwy rozdaję znajomym.
Z całego serca życzę Ci byś zbierał jak najwięcej doświadczeń. Mam nadzieję że więcej niż ja. I obyś używając tych samych drożdży raz piętnasty zdobył pierwsze miejsce na giełdzie w Żywcu.
Drożdże suche stosuję gdy w warszawskim sklepie nie ma płynnych rodzaju który potrzebuję. Ostatnio zakupiłem Danstar Nottingham. Jak chcesz, to mam świeżą gęstwę do oddania.
Sorry, że tak napisze, ale myslę, że gdybyś kolego trochę poczytał albo wczuł w położenie innych piwowarów, to nie zadawłąbyś takiego pytania. Równie dobrze można zapytać, co kieruje ludźmi, gdy jadą maprawiac samochód do nieautoryzowanego serwisu, zamiast naprawiać w ASO.

SlawekT
17-10-2008, 18:58
[...] Przyznasz jednak chyba, że bardzo trudno jest utrzymać czystość mikrobiologiczną oraz czystość szczepu w warunkach domowych. Nie każdemu to się udaje, nie każdy ma odpowiednią wiedzę, sprzęt czy możliwości. Powstaje więc bardzo realne ryzyko zanieczyszczenia drożdży szlachetnych innymi drożdżami, różnego rodzaju wirusami czy innym badziewiem. A wreszcie hodowanie i stosowanie drożdży zmutowanych. Grozi to zepsuciem warki lub uzyskaniem efektów innych od zamierzonych. Stąd moje pytanie zawarte na początku i w trakcie dyskusji.
Mimo wszystko laboratoria zajmujące się profesjonalnie hodowlą i sprzedażą szczepów mają większe możliwości jak i doświadczenie. Przynajmniej moim zdaniem.
A zatem: czy naprawdę warto ryzykować mnóstwo swojej pracy dla kilku - kilkudziesięciu złotych?
Co nie znaczy, że sam nie używam gęstw czy innych sposobów. Ot, po prostu zacząłem czysto akademicką dyskusję na ten temat. I wdzięczny będę za każdą sensowną wypowiedź.

1. Wcale nie jesttak trudno.
2. Superczystość nie jest konieczna, jeżeli nie warzy się w upale.
3. Piwo produkowane jest od tyś lat, kiedy nikt nie miał pojecia o mikrobach. Co brawda pewnie piwo naszych przodków nie byłoby dla nas wypijalne, ale napewno nie wychodziło im jakieś superświństwo, bo nawet nasi przodkowie mieli jakąś tolerancję smakową.
4. Potrzebny zdrowy rozsądek.

PS. Dopiero póxniej przeczytałem post ko. Kopyra, z którym się jak najbardziej w tej kwestii zgadzam.

SlawekT
17-10-2008, 19:04
Uważam, że warto w domu pobawić się drożdżami. Warto się pobawić, bo jak w kazdej dziedzinie, obok wiedzy, pokutuje cała masa mitów, które powstrzymują rozwój domowego piwowarstwa. Ostatnio użyłem do portera drożdży Pilsner 2001 po 5 warkach. W swojej 6 warce odfermetowały z 22 Blg do 5 Blg. Nigdy mi wczesniej porter tak dobrze nie odfermetował - miałem 7 - 9 Blg. BYć może jest odwrotnie - wieloktorne męczenie drożdże zwiększa ich odpornośc zamiast zmniejsza, albo powoduyje selekcję naturalną - przeżywają tylko najbardziej odporne komórki.

ART
17-10-2008, 19:47
drożdże tej samej nazwy od tego samego producenta mogą dawać różne efekty - taka jest już natura drożdży. Ponadto SławkuT - może trochę więcej pokory - to że drożdże inaczej się zachowywały niż oczekiwałeś może być równie dobrze Twoją zasługą jako piwowara ;)

fidoangel
17-10-2008, 21:41
drożdże tej samej nazwy od tego samego producenta mogą dawać różne efekty - taka jest już natura drożdży. (...)

Jeśli to prawda to jestem w szoku :eek:

Straciłem wiarę w przewidywalność moich działań w piwowarstwie domowym.

ART
17-10-2008, 21:50
Może za bardzo uprościłem, nie chodzi mi o diametralnie różne efekty ale o drobne różnice które bywają zauważalne. Jakoś tak wyszło, że fermentujemy nasze piwa zwykle w dwóch mniejszych fermentorach i często zdarza się że brzeczka w jednym odfermentuje np. do 4*BLG a w tym samym czasie w drugim pojemniku - do 2,5*BLG, pomimo że obie brzeczki stały w tych samych warunkach, zostały zaszczepione jendocześnie, tymi samymi drożdżami (połowa gęstwy do jednego fermentora i druga połowa do drugiego) itp.

Maidenowiec
17-10-2008, 22:00
Fidoangel, a myślałeś, że jest inaczej? Tak z ciekawości pytam.

fidoangel
17-10-2008, 22:21
Myślałem,że drożdże danego szczepu są zawsze takie same.Ze cały proces w wyspecjalizowanym laboratorium pozwala takie otrzymywać.

Musi tak byś bo inaczej np. piwa pszeniczne straciły by swój charakter.
To drożdże nadają charakter piwom a zasyp tylko uwypukla te cechy.

Maidenowiec
17-10-2008, 22:24
Owszem, ale w pewnym zakresie. Drożdże są żywymi mikroorganizmami przecież.

SlawekT
18-10-2008, 01:11
drożdże tej samej nazwy od tego samego producenta mogą dawać różne efekty - taka jest już natura drożdży. Ponadto SławkuT - może trochę więcej pokory - to że drożdże inaczej się zachowywały niż oczekiwałeś może być równie dobrze Twoją zasługą jako piwowara ;)
Wiem, że może tak być. Sądze, że mam w sobie nieco pokory i gdybym nie był pewien, że jest to moja wina, nie napisałbym w ten sposób, ale rozumiem, że nie tylko mi jest miło kogoś czasem pouczyć ex catedra.

angasc
19-10-2008, 20:59
Wiem, że może tak być. Sądze, że mam w sobie nieco pokory i gdybym nie był pewien, że jest to moja wina, nie napisałbym w ten sposób, ale rozumiem, że nie tylko mi jest miło kogoś czasem pouczyć ex catedra.

Bardzo Ci dziękuję za pouczenie.
Przeczytaj sobie proszę co nieco o drożdżach, bo pisząc że:
" BYć może jest odwrotnie - wieloktorne męczenie drożdże zwiększa ich odpornośc zamiast zmniejsza, albo powoduyje selekcję naturalną - przeżywają tylko najbardziej odporne komórki."
wprowadzasz chyba nieco zamieszania.
I bardzo Cie proszę: przeczytaj pytanie na które odpowiadasz.
:stout:

SlawekT
20-10-2008, 18:41
Bardzo Ci dziękuję za pouczenie.
Przeczytaj sobie proszę co nieco o drożdżach, bo pisząc że:
" BYć może jest odwrotnie - wieloktorne męczenie drożdże zwiększa ich odpornośc zamiast zmniejsza, albo powoduyje selekcję naturalną - przeżywają tylko najbardziej odporne komórki."
wprowadzasz chyba nieco zamieszania.
I bardzo Cie proszę: przeczytaj pytanie na które odpowiadasz.
:stout:

Kolego angasc, to nie była odpowiedź do Ciebie. Natomiast wiem, że to, co napisałem nie pokrywa się z ty, o czym zwykle sobie można poczytać. Ale większość moich osiągnięć w życiu zawdzięczam temu, że nieograniczałem się do poczytania sobie, ale brałem się do roboty i weryfikowałem to, co czesto jest pisane i głoszone, niekoniecznie przez niekwestionowane autorytety. Myślę, ze forum służy wymianie doświadczeń i dyskusji, a nie krzewieniu jedynie słusznej wiedzy.
Drożdże częścioej wymienia się z obawy o mutację, degenerację lub zakażenie,a nie ze względu na ich spadek odporności. Natomiast stopień przepracowania nie jest dla mnie ąz taki istotny, nie jest dla mnie kluczowe, aby otrzymać jak najmocniejsze piwa.
Zdaję sobie sprawę, że moja opinia jest kontrowersyjna, ale myślę, że lepiej podyskutowac na temat faktó i/lub obserwacji niż uciszać tych, co ośmielili się napisać w nieortodoksyjny sposób.

angasc
20-10-2008, 19:39
Kolego angasc, to nie była odpowiedź do Ciebie. Natomiast wiem, że to, co napisałem nie pokrywa się z ty, o czym zwykle sobie można poczytać. Ale większość moich osiągnięć w życiu zawdzięczam temu, że nieograniczałem się do poczytania sobie, ale brałem się do roboty i weryfikowałem to, co czesto jest pisane i głoszone, niekoniecznie przez niekwestionowane autorytety. Myślę, ze forum służy wymianie doświadczeń i dyskusji, a nie krzewieniu jedynie słusznej wiedzy.
Drożdże częścioej wymienia się z obawy o mutację, degenerację lub zakażenie,a nie ze względu na ich spadek odporności. Natomiast stopień przepracowania nie jest dla mnie ąz taki istotny, nie jest dla mnie kluczowe, aby otrzymać jak najmocniejsze piwa.
Zdaję sobie sprawę, że moja opinia jest kontrowersyjna, ale myślę, że lepiej podyskutowac na temat faktó i/lub obserwacji niż uciszać tych, co ośmielili się napisać w nieortodoksyjny sposób.

Drogi SławkuT.
Z przykrością stwierdzam, że nie widze w niniejszym wątku nikogo poza mną do kogo mogły być kierowane Twoje słowa. Skoro twierdzisz inaczej, to być może nie umiem czytać i rozumieć.
Ja sam piszesz, Twoja wypowiedź jest kontrowersyjna w swej treści. Ale nie znaczy to że nie możemy o tym podyskutować. Wręcz przeciwnie. Z chęcią o tym porozmawiam. Otóz Twój porter na drożdżach używanych po raz szósty odfermentował głęboko ponieważ szlachetne pierwotnie drożdże uległy przeróżnym zmianom genetycznym w wyniku których w gęstwie pozostały w dużej mierze drożdże zmutowane w kierunku szczepów pierwotnych. One to odfermentowały Twoje piwo tak głęboko. Ale zamiast pożadanych smaków szlachetnych otrzymałeś głównie alkohol. Należy więc zadać pytanie co uzyskałbyś z tego piwa używająć drożdży świeżych. W mojej opinii smak byłby lepszy.
Cieszy mnie niezwykle, że w swoich doświadczeniach piwowarskich opierasz się głównie na własnych obserwacjach. Chwała Ci za to. Ale są rzeczy które przetestowaly już poprzednie pokolenia więc warto z tych doświadczeń korzystać.
Piszesz, że forum służy wymianie doświadczeń. Przyjmijmy więc, że ja zadając pierwotne pytanie opierałem się na doświadczeniach własnych i chciałem poznać Wasze opinie w tej sprawie. Nie zgadzam się z Twoim sposobem używania po raz szósty tych samych drożdży. Z powodów podanych powyżej.
Serdecznie zapraszam Cię do dyskusji.
:stout:

SlawekT
20-10-2008, 21:46
Drogi SławkuT.
Z przykrością stwierdzam, że nie widze w niniejszym wątku nikogo poza mną do kogo mogły być kierowane Twoje słowa. Skoro twierdzisz inaczej, to być może nie umiem czytać i rozumieć.
Ja sam piszesz, Twoja wypowiedź jest kontrowersyjna w swej treści. Ale nie znaczy to że nie możemy o tym podyskutować. Wręcz przeciwnie. Z chęcią o tym porozmawiam. Otóz Twój porter na drożdżach używanych po raz szósty odfermentował głęboko ponieważ szlachetne pierwotnie drożdże uległy przeróżnym zmianom genetycznym w wyniku których w gęstwie pozostały w dużej mierze drożdże zmutowane w kierunku szczepów pierwotnych. One to odfermentowały Twoje piwo tak głęboko. Ale zamiast pożadanych smaków szlachetnych otrzymałeś głównie alkohol. Należy więc zadać pytanie co uzyskałbyś z tego piwa używająć drożdży świeżych. W mojej opinii smak byłby lepszy.
Cieszy mnie niezwykle, że w swoich doświadczeniach piwowarskich opierasz się głównie na własnych obserwacjach. Chwała Ci za to. Ale są rzeczy które przetestowaly już poprzednie pokolenia więc warto z tych doświadczeń korzystać.
Piszesz, że forum służy wymianie doświadczeń. Przyjmijmy więc, że ja zadając pierwotne pytanie opierałem się na doświadczeniach własnych i chciałem poznać Wasze opinie w tej sprawie. Nie zgadzam się z Twoim sposobem używania po raz szósty tych samych drożdży. Z powodów podanych powyżej.
Serdecznie zapraszam Cię do dyskusji.
:stout:

Drogi kolego angasc,

odpowiedź kierowałem do naszego kolegi ART'a no, chyba że jesteście tą samą osobą. Widać to chyba z zacytowanej jego wypowiedzi w moim poście.
Chciałbym zwórcić Ci uwagę, nigdy nie pisałem, że KIERUJĘ się głównie moimi doświadczeniami. mam ogromny szacunek do zgromadzonej nauki i wiedzy (zfesztą byłem kiedyś pracownikiem nauki). I myslę, że mam dość zdrowy dystans zarówno do swoich doświadczeń jak doświadczeń poprzedników, stanowiących wiedzę w dziedzinie. Dzięki temu, będę tutaj nieskromny, udało mi się dokonac kilku malutkich odkryć.
Żeby było jasne - nie odrzucam wiedzy i doświadczenia, ale mam świadomość, że każde źródło, a w szczególności internet prezentuje zróżnicowany poziom merytoryczny, mamy tak wiedzę, sądy i przesądy :) ... oraz dezinformację i śmieci.
Nie uważasz, że ryzykujesz twierdząc a priori, w moim porterze wyginęły szlachetne drożdże,a przetrwały niebezpieczne mutanty? A może zamiast piwa otrzymam nitroglicerynę? Na jakiej podstawie twierdzisz, że mutacja spowoduje regres i powrót do form pierwotnych? Chyba bezpieczniej założyć, że pójdzie przypadkowo w nieznaą stronę? AJeżeli wyjdzie mi najlepszy porter świata, to nie będzie ci łyso? A jak na rzie smakuje najbardziej obiecująco ze wszystkich trzech! :)
Ponadto zauważ, że nasi przodkowie nie dbali o czystość kultur drożdży, bo do niedawna nie mili pojęcia, że coś takiego jak drożdże istnieje. Z tego samego szczepu z warki na warkę korzystali dziesiątkami lat, jak nie dłużej. I wcale drożdże nie zamieniły się w króliki. I zamiast mieć piwo coraz gorsze, robili coraz lepsze.
Korzystam z doświadczeń porzednich pokoleń jak najbardziej, ale w przeciwieństwie do wielu innych osób staram się je wzbogacić o swoje własne! :)
Uff, niepotrzebnie się rozpisałem, ja zostanę przy swoim Ty przy swoim, poprostu pogódźmy się z tym, że każdy z nas reprezentuje inny punkt widzenia i tyle. Nie zamierzam nikomu narzucać swojego zdania i swojego podejścia. Nie mam w tym interesu. Poprostu uważam, że forłułą zdrowej dyskusji jest możliwość, aby każdey wypowiedział się lub merytorycznie ustosunkowął się do czyjejś opinii. A czy ktokolwioek podzieli moje zdanie jest mi kompletnie obojętne.
Z pozdrowieniami! :D

angasc
20-10-2008, 22:03
Drogi kolego angasc,

odpowiedź kierowałem do naszego kolegi ART'a no, chyba że jesteście tą samą osobą. Widać to chyba z zacytowanej jego wypowiedzi w moim poście.
Chciałbym zwórcić Ci uwagę, nigdy nie pisałem, że KIERUJĘ się głównie moimi doświadczeniami. mam ogromny szacunek do zgromadzonej nauki i wiedzy (zfesztą byłem kiedyś pracownikiem nauki). I myslę, że mam dość zdrowy dystans zarówno do swoich doświadczeń jak doświadczeń poprzedników, stanowiących wiedzę w dziedzinie. Dzięki temu, będę tutaj nieskromny, udało mi się dokonac kilku malutkich odkryć.
Żeby było jasne - nie odrzucam wiedzy i doświadczenia, ale mam świadomość, że każde źródło, a w szczególności internet prezentuje zróżnicowany poziom merytoryczny, mamy tak wiedzę, sądy i przesądy :) ... oraz dezinformację i śmieci.
Nie uważasz, że ryzykujesz twierdząc a priori, w moim porterze wyginęły szlachetne drożdże,a przetrwały niebezpieczne mutanty? A może zamiast piwa otrzymam nitroglicerynę? Na jakiej podstawie twierdzisz, że mutacja spowoduje regres i powrót do form pierwotnych? Chyba bezpieczniej założyć, że pójdzie przypadkowo w nieznaą stronę? AJeżeli wyjdzie mi najlepszy porter świata, to nie będzie ci łyso? A jak na rzie smakuje najbardziej obiecująco ze wszystkich trzech! :)
Ponadto zauważ, że nasi przodkowie nie dbali o czystość kultur drożdży, bo do niedawna nie mili pojęcia, że coś takiego jak drożdże istnieje. Z tego samego szczepu z warki na warkę korzystali dziesiątkami lat, jak nie dłużej. I wcale drożdże nie zamieniły się w króliki. I zamiast mieć piwo coraz gorsze, robili coraz lepsze.
Korzystam z doświadczeń porzednich pokoleń jak najbardziej, ale w przeciwieństwie do wielu innych osób staram się je wzbogacić o swoje własne! :)
Uff, niepotrzebnie się rozpisałem, ja zostanę przy swoim Ty przy swoim, poprostu pogódźmy się z tym, że każdy z nas reprezentuje inny punkt widzenia i tyle. Nie zamierzam nikomu narzucać swojego zdania i swojego podejścia. Nie mam w tym interesu. Poprostu uważam, że forłułą zdrowej dyskusji jest możliwość, aby każdey wypowiedział się lub merytorycznie ustosunkowął się do czyjejś opinii. A czy ktokolwioek podzieli moje zdanie jest mi kompletnie obojętne.
Z pozdrowieniami! :D

Nie sądzę byśmy reprezentowali jaieś skrajne punkty widzenia. Prawdopodobnie jest nam bliżej niż dalej.
Jeśli wyjdzie Ci najlepszy porter świata, to będzie mi łyso. Ale nie sądzę by tak było. Po kilku warkach pod rząd drożdże mutują w kierunku szczepów pierwotnych i jest to raczej dość mocno udowodniona teoria. Nie będę się rozpisywał na ten temat bo zrobili to już , nawet na tym forum, ludzie znacznie bardziej doświadczeni ode mnie.
Co do Twoich doświadczeń to oparłem się, być może błędnie, na Twoich slowach:
"większość moich osiągnięć w życiu zawdzięczam temu, że nieograniczałem się do poczytania sobie, ale brałem się do roboty i weryfikowałem to, co czesto jest pisane i głoszone, niekoniecznie przez niekwestionowane autorytety. Myślę, ze forum służy wymianie doświadczeń i dyskusji, a nie krzewieniu jedynie słusznej wiedzy."
Nasi przodkowie nie dbali o czystość kulur drożdżowych - to prawda. Ale przez to pijali piwo drastycznie różniące się od obecnych. Śmiem twierdzić że nie lepsze.
Na koniec: miło sie z Toba rozmawia, ale sarkazm w Twoich wypowiedziach nie przystoi Twemu poziomowi. Lepiej chyba pozozmawiać normalnie.
Twoje zdrowie.:stout:

Marusia
20-10-2008, 22:19
Chłpaki, wyluzujcie trochę.
Angasc, jak już pisałam wcześniej, mocne piwa robię na gęstwach. Wychodzą fajne portery, koźlaki i weizenbocki. Jeśli coś mi się pierniczy, to nagazowanie lub piana, ale to z zupełnie innych powodów. Gęstwy odzyskuję do 5 razy, nie więcej. Jeśli wszystko poszło sprawnie, to drożdże nie mutują w zauważalny smakowo i zapachowo sposób. Pod mikroskopem tylko pewnie to widac.

Acha, króliki tez mi nigdy z drożdzy nie wyszły:D;)

angasc
20-10-2008, 22:30
Chłpaki, wyluzujcie trochę.
Angasc, jak już pisałam wcześniej, mocne piwa robię na gęstwach. Wychodzą fajne portery, koźlaki i weizenbocki. Jeśli coś mi się pierniczy, to nagazowanie lub piana, ale to z zupełnie innych powodów. Gęstwy odzyskuję do 5 razy, nie więcej. Jeśli wszystko poszło sprawnie, to drożdże nie mutują w zauważalny smakowo i zapachowo sposób. Pod mikroskopem tylko pewnie to widac.

Acha, króliki tez mi nigdy z drożdzy nie wyszły:D;)
Ależ my jesteśmy wyjątkowo spokojni :)
Mówisz że mocnae piwa robisz na gęstwach. I wychodzą fajne. A czy to nie jest włąśnie dowód na poparcie mojej tezy w rozmowie ze Sławkiem? Po kilku warkach drożdże mutują w kierunku drożdży pierwotnych i działają bardziej w stronę alkoholu niż walorów smakowych?
W piwach lekkich skutkowałoby to pogorszeniem smaku. W mocnych daje większego kopa. Co o tym myślicie?

fidoangel
20-10-2008, 22:57
No widzę, że co człowiek to opinia ale tu zgadzam sie sie ze SławkiemT ,że "internet prezentuje zróżnicowany poziom merytoryczny, mamy tak wiedzę, sądy i przesądy ... oraz dezinformację i śmieci."
Tak samo na tym forum-pisać każdy może i pisze ;) ale prawdziwych informacji,potwierdzonych empirycznie w jakiś sposób nie koniecznie w laboratorium przez "jajogłowych " jest bardzo mało.Reszta to slogany typu "w chmielu aromatycznym jest mniej olejków ale za to są szlachetniejsze" ?!

Mało ludzi szuka i zastanawia się co i jak.Wychodzą im poprawne a czasami dobre piwa i myślą,że już wszystko na ten temat wiedzą.A to nie prawda.

Z drożdżami jest tak,że wielokrotnie korzystałem z gęstw, które były tak naprawdę nie wiadomo od kogo i skąd i ile razy były wykorzystywane.
Co ciekawsze, niektóre z piw zrobione przez "poprzedników gęstwowych" po degustacji wydawały się zrobione na zmutowanych drożdżach.
Nie przeszkadzało to mi zrobić kilku wyśmienitych warek na tych drożdżach i jeszcze je komuś "ożenić" a u niego to samo i pewnie jeszcze dalej poszły.
Według mnie nie ma żadnego ograniczenia w wykorzystywaniu gęstw drożdżowych w warunkach amatorskich.
Dotyczy to jednakowo drożdży suchych jak i płynnych.

angasc
20-10-2008, 23:04
Dlaczego zatem tak wiele osób z tu obecnych twierdzi, że nie powinno się używać gęstwy więcej niż 2-3 razy?

Seta
20-10-2008, 23:07
Dlaczego zatem tak wiele osób z tu obecnych twierdzi, że nie powinno się używać gęstwy więcej niż 2-3 razy?

Miałem się nie wypowiadać w tym temacie... Kto tak twierdzi? Jakieś cytaty? Dlaczego 3 razy, a nie 4 lub raz?

kopyr
20-10-2008, 23:08
Ależ my jesteśmy wyjątkowo spokojni :)
Mówisz że mocnae piwa robisz na gęstwach. I wychodzą fajne. A czy to nie jest włąśnie dowód na poparcie mojej tezy w rozmowie ze Sławkiem? Po kilku warkach drożdże mutują w kierunku drożdży pierwotnych i działają bardziej w stronę alkoholu niż walorów smakowych?
W piwach lekkich skutkowałoby to pogorszeniem smaku. W mocnych daje większego kopa. Co o tym myślicie?

Oj angasc wpędzasz się na pozycje, które nie są do obrony. Ja rozumiem, że drożdże mogą mutować, ale skąd pomysł, że do form pierwotnych i w dodatku formy pierwotne są wysokoalkoholowe. Właśnie pierwotne, dzikie drożdże odfermentowują brzeczkę płytko i powoli.

fidoangel
20-10-2008, 23:11
Dlaczego zatem tak wiele osób z tu obecnych twierdzi, że nie powinno się używać gęstwy więcej niż 2-3 razy?

Bo tak robią.I tak twierdzą.
Lub na odwrót.

angasc
20-10-2008, 23:12
Miałem się nie wypowiadać w tym temacie... Kto tak twierdzi? Jakieś cytaty? Dlaczego 3 razy, a nie 4 lub raz?
Szkoda że postanowiłeś się nie wypowiadać. Przyznaję, miałeś prawo źle się poczuć, ale chyba wyjaśniliśmy sobie tę kwestię.
Trudno mi teraz znaleźć kto tak twierdzi, ale na forum jest mnóstwo tematów o drożdżach i niejednokrotnie taka opinię spotkałem.

angasc
20-10-2008, 23:14
Oj angasc wpędzasz się na pozycje, które nie są do obrony. Ja rozumiem, że drożdże mogą mutować, ale skąd pomysł, że do form pierwotnych i w dodatku formy pierwotne są wysokoalkoholowe. Właśnie pierwotne, dzikie drożdże odfermentowują brzeczkę płytko i powoli.

To tylko teza. Mam nadzieję że w wyniku dyskusji uda się ją albo obalić albo podtrzymać :)
Dlatego zapraszam do dyskusji.

ART
20-10-2008, 23:36
Wiem, że może tak być. Sądze, że mam w sobie nieco pokory i gdybym nie był pewien, że jest to moja wina, nie napisałbym w ten sposób, ale rozumiem, że nie tylko mi jest miło kogoś czasem pouczyć ex catedra.
Sorry, ale podziwiam Twoją wiarę w producentów. Ja z kolei jestem sceptykiem. Tyle już razy zetknąłem się z kitem sprzzedawanym pod pozorem profesjonalizmu, że podchodzę do tego z pewną dozą nieśmiałości.
(...) musZe powiedzieć, że straciłęm wiarę w to, że prducenci zapewniają stabilną jakośc drożdży. Pierwsze drożdże Wyeast THG jakie zakupiłem powodowały, że piwo wyłaziło mi z fermentora i musiałem prowadzić fermentację w balonie 54 l, z któego i tak omal nie wyłaziło. Na następny sezon kupiłem nowe drożdże - zamrożone z gliceryną z poprzedniego sezonu dały dziwny efekt - chyba nie będe się bawił w skosy i glicerynę. Nowo zakupione drożdże pienią się umiarkowanie, nie wyłażą z fermentora i dają inny smak. A miały byc te same.

Wiem, że może tak być. Sądze, że mam w sobie nieco pokory i gdybym nie był pewien, że jest to moja wina, nie napisałbym w ten sposób, ale rozumiem, że nie tylko mi jest miło kogoś czasem pouczyć ex catedra.

Nie mam zamiaru nikogo pouczać. Ot, odnosiłem się jedynie do Twojego postu, w którym sugerujesz na podstawie dwóch(!) obserwacji działania drożdży THG (czynionych na przestrzeni dwóch sezonów), że producenci drożdży "sprzedają kit pod pozorem profesjonalizmu". A w przypadku warzenia w domu, gdzie powtarzalność przeprowadzanych procesów jest słaba, tym bardziej uważam że ostatnim podejrzanym o opisane efekty byłby producnt drożdży. Wystarczyło choćby że jedną brzeczkę miałeś bardzo mocno natlenioną, co mogło w efekcie spowodować nadmierną i nieporządaną aktywność drożdży.

Makaron
21-10-2008, 06:17
Nadmierne natlenienie bez uzycia tlenu z butli chyba jest malo mozliwe.

Co do roznego zachowania sie drozdzy, czy ktos ma 100% pewnosc poprawnego przechowywania drozdzy plynnych czy suchych? Kto wie czy przypadkiem nie przegrzano, albo nie wychlodzono nadmiernie paczek z drozdzami? Tekst Dr Heng-Cherl Yom 10 Tips for Successful Fermentation, sugeruje zuzycie drozdzy plynnych maksymalnie miesiac po ich produkcji, bo w tym okresie znajduje sie najwieksza ilosc zywych i w najlepsze kondycji drozdzy. Po tym okresie sugeruje odwierzenie drozdzy, przez ich namnozenie do potrzebnej ilosci.

kopyr
21-10-2008, 09:14
Nadmierne natlenienie bez uzycia tlenu z butli chyba jest malo mozliwe.


Ale do zbyt słabego napowietrzenia, nie potrzeba wielkich umiejętności oraz specjalistycznego sprzętu. ;)


Tekst Dr Heng-Cherl Yom 10 Tips for Successful Fermentation, sugeruje zuzycie drozdzy plynnych maksymalnie miesiac po ich produkcji, bo w tym okresie znajduje sie najwieksza ilosc zywych i w najlepsze kondycji drozdzy.


Wszystko fajnie, ale bez przesady. Znam wielu piwowarów, którzy używali drożdży przeterminowanych i było ok. Sam miałem Budvar Lagery 6 miesięcy po dacie produkcji, chyba 3-4 miesiące do końca daty przydatności. Pomimo, że dla drożdży 6-miesięcznych zaleca się aktywację 6 dni przed warzeniem, to saszetka była napuchnięta już po 2 dniach.
Użycie drożdży 1 miesiąc od daty produkcji jest w polskich warunkach niemal niemożliwe. Czas przesyłki do Polski, czas przesyłki do piwowara, to ledwo się można w 4 tygodniach zmieścić, a przecież sklepy piwowarskie nie zamawiają świeżej partii drożdży co tydzień.
Także nie mieszajmy młodym.


Po tym okresie sugeruje odwierzenie drozdzy, przez ich namnozenie do potrzebnej ilosci.

Co trzeba zrobić z tymi drożdżami?? :eek:

kopyr
21-10-2008, 09:19
To tylko teza. Mam nadzieję że w wyniku dyskusji uda się ją albo obalić albo podtrzymać :)
Dlatego zapraszam do dyskusji.

No to ją obalam, tę tezę. ;)
Formy pierwotne jak piszesz, na pewno nie są wysokoalkoholowe. Dzikie drożdże nie wyciągają wysokiej zawartości alkoholu. Tylko specjalnie wyselekcjonowane gatunki mogą przetrwać w środowisku mocno alkoholowym.

mark33
21-10-2008, 12:50
No to ją obalam, tę tezę. ;)
Formy pierwotne jak piszesz, na pewno nie są wysokoalkoholowe. Dzikie drożdże nie wyciągają wysokiej zawartości alkoholu. Tylko specjalnie wyselekcjonowane gatunki mogą przetrwać w środowisku mocno alkoholowym.

Piwa nie bardzo to dotyczy, odporne na alkohol to takie powyżej 14%, 11% to standard więc poza zasięgiem przeciętnego portera.

kopyr
21-10-2008, 13:22
Piwa nie bardzo to dotyczy, odporne na alkohol to takie powyżej 14%, 11% to standard więc poza zasięgiem przeciętnego portera.

Nie rozumiem, twierdzisz, że dzikusy bez problemu pociągną brzeczkę dajmy na to 14blg, do 4blg. Mam co do tego wątpliwości.

Seta
21-10-2008, 13:25
Może i pociągną, jeśli winiarzom fermentuje. Kwestia tego jaki smak uzyskamy; nie każdy lubi "estry cytrusowe"... ;)

mark33
21-10-2008, 13:31
Nie rozumiem, twierdzisz, że dzikusy bez problemu pociągną brzeczkę dajmy na to 14blg, do 4blg. Mam co do tego wątpliwości.

Spokojnie rodzynkowe dadzą rady. Tyle, że wino wyjdzie zamiast piwa :D

Z 14 do 4 blg nawet nie 5 % alkoholu a wino spokojnie wychodzi 11-12%

Makaron
21-10-2008, 15:36
Ale do zbyt słabego napowietrzenia, nie potrzeba wielkich umiejętności oraz specjalistycznego sprzętu. ;)



Wszystko fajnie, ale bez przesady. Znam wielu piwowarów, którzy używali drożdży przeterminowanych i było ok. Sam miałem Budvar Lagery 6 miesięcy po dacie produkcji, chyba 3-4 miesiące do końca daty przydatności. Pomimo, że dla drożdży 6-miesięcznych zaleca się aktywację 6 dni przed warzeniem, to saszetka była napuchnięta już po 2 dniach.
Użycie drożdży 1 miesiąc od daty produkcji jest w polskich warunkach niemal niemożliwe. Czas przesyłki do Polski, czas przesyłki do piwowara, to ledwo się można w 4 tygodniach zmieścić, a przecież sklepy piwowarskie nie zamawiają świeżej partii drożdży co tydzień.
Także nie mieszajmy młodym.



Co trzeba zrobić z tymi drożdżami?? :eek:

Co do drozdzy to sie zgodze, piwo z tych drozdzy wyjdzie,ale jak mamy tutaj akademicka dyskusje na temat drozdzy to sobie pomyslalem, ze warto to wspomniejc. ;)

SlawekT
21-10-2008, 23:24
Nie rozumiem, twierdzisz, że dzikusy bez problemu pociągną brzeczkę dajmy na to 14blg, do 4blg. Mam co do tego wątpliwości.

Witam,
nie wiedziałem, że dyskusja zrobi się aż tak gorąca, uff!!! Jeżeli kogokolwiek uraziłem swoimi wypowiedziami to najmocniej przepraszam.

Kiedyś sioę bawiłem nieco winiarstwem domowym i w przypadku win równiez literatura podaje, że drożdzę dzikie są w stanie przeżyć do 8 - 10 % alkoholu
Natomiast mocne wina typu porto, madera (15 - 17 %) można uzyskac tylko przy pomocy specjlanych szlachetnych drożdży. "Dzikusy" są mało odporne na alkohol.

Dalej też uważam, ze teza, iż w wyniku wielokrotnego użycia drożdże wracają do "form pierwotnych" jest trudna do udowodnie, szczególnie, że chyba tez nie bardzo wiadomo, co to takiego te formy pierwotne - czy sa to szczepy, któe żyły dziko 1000 lat temu, np.?

Ponadto z drożdży dzikich wytwarza ssię piwa typu lambic.

Seta
21-10-2008, 23:50
Ponadto z drożdży dzikich wytwarza ssię piwa typu lambic.

Heloł!!
Lambic powstaje przy pomocy bardzo, ale to bardzo szczególnych dzikich drożdży.
Poza okolicami Brukseli otrzymuje się zwykły ocet, a nie żaden lambic...

angasc
22-10-2008, 00:00
Heloł!!
Lambic powstaje przy pomocy bardzo, ale to bardzo szczególnych dzikich drożdży.
Poza okolicami Brukseli otrzymuje się zwykły ocet, a nie żaden lambic...
Hmmm. Jeseś pewien że te drożdże tylko w okolicach Brukseli występują?
Poważnie pytam, bo nie wiem. Chciałem w tym roku coś takiego sprokurować, ale czasu mi zabrakło. Miałem plan by w przyszłym roku spróbować. Rzeczywiście się nie uda?

Seta
22-10-2008, 00:21
No jestem... :) Możesz sobie to (http://www.browar.biz/forum/showthread.php?t=39753) lub to (http://ourworld.compuserve.com/homepages/pvosta/pcrbier1.htm) poczytać, a w ogóle to jeżeli czegoś nie ma w BA, to nie znaczy, że nie istnieje... :) :
http://www.wyeastlab.com/hb_yeaststrain_detail.cfm?ID=146
http://www.wyeastlab.com/hb_yeaststrain_detail.cfm?ID=147
http://www.wyeastlab.com/hb_yeaststrain_detail.cfm?ID=148
http://www.wyeastlab.com/hb_yeaststrain_detail.cfm?ID=149

piokl13
22-10-2008, 09:13
...
Natomiast mocne wina typu porto, madera (15 - 17 %) można uzyskac tylko przy pomocy specjlanych szlachetnych drożdży. "Dzikusy" są mało odporne na alkohol.


Chyba nieprawdę piszesz. Te wina są dodatkowo alkoholizowane spirytusem winnym. I stąd tak wysokie stężenie alkoholu.

barteczekr
22-10-2008, 10:41
Chyba nieprawdę piszesz. Te wina są dodatkowo alkoholizowane spirytusem winnym. I stąd tak wysokie stężenie alkoholu.

Nie wiem czy te wina są dodatkowo alkoholizowane ale uzyskanie takiego stężenia alkoholu przy zastosowaniu odpowiednich drożdży to żaden problem. W mojej skromnej praktyce winiarskiej to norma ( robię tylko wina mocne i słodkie ... bez dodatku spirytusu ). Kilka razy wyszły nawet mocniejsze.

angasc
22-10-2008, 20:11
No jestem... :) Możesz sobie to (http://www.browar.biz/forum/showthread.php?t=39753) lub to (http://ourworld.compuserve.com/homepages/pvosta/pcrbier1.htm) poczytać, a w ogóle to jeżeli czegoś nie ma w BA, to nie znaczy, że nie istnieje... :) :
http://www.wyeastlab.com/hb_yeaststrain_detail.cfm?ID=146
http://www.wyeastlab.com/hb_yeaststrain_detail.cfm?ID=147
http://www.wyeastlab.com/hb_yeaststrain_detail.cfm?ID=148
http://www.wyeastlab.com/hb_yeaststrain_detail.cfm?ID=149
Ooooooo,
Podziękować, podziękować.
Bardzo cenne informacje.
:stout:

SlawekT
22-10-2008, 21:18
Heloł!!
Lambic powstaje przy pomocy bardzo, ale to bardzo szczególnych dzikich drożdży.
Poza okolicami Brukseli otrzymuje się zwykły ocet, a nie żaden lambic...
O ile mi wiadomo, to ocet nie powstaje przy użyciu drożdży, lecz w wyniku działania bakterii kwasu octowego. Nigdy nie maiłem okazji pić lambica, ale słyszałem, że ma tzw. octowy sztych. Napewno tego rodzaju drożdże moga być niepowtarzalne, ale to nie znaczy, że spotnaniczna fermentacja nie może zajść w jakiejś innej piwnicy. MYśler, że największe znaczenie ma nie tyle miejsce, ale to, że atmosfera tych piwnic zaiwra dużo drożży i jest możliwe zaszczepienie piwa poprzez powietrze. Ale tak naprawdę, jak to się robi tego nie wiemy. Bo czesto coś innego opowiada się, aby wykreować okreslony mit lub nimb i napędzac sprzedaż, a co innego wymuszają ograniczenia technologiczne.

SlawekT
22-10-2008, 21:26
Chyba nieprawdę piszesz. Te wina są dodatkowo alkoholizowane spirytusem winnym. I stąd tak wysokie stężenie alkoholu.

Te, które możesz kupione w Polsce za kilanaście złociszy i owszem - są alholizowe, chociaż nienajgorsze w smaku, ale oryginalne portugalskie nie są alkoholizowane. Natomiast alkoholizowane są wermuty i koktaile typu Kijafa i Kirsberry.
Stężeni alkoholu do 17 % można otrzymac naturalnie, chociaz to dość trudne. Natomaist, jeżeli zawartości alk są wyższe, to trunek napewno było boostowany.

Seta
22-10-2008, 23:36
O ile mi wiadomo, to ocet nie powstaje przy użyciu drożdży, lecz w wyniku działania bakterii kwasu octowego. Nigdy nie maiłem okazji pić lambica, ale słyszałem, że ma tzw. octowy sztych. Napewno tego rodzaju drożdże moga być niepowtarzalne, ale to nie znaczy, że spotnaniczna fermentacja nie może zajść w jakiejś innej piwnicy. MYśler, że największe znaczenie ma nie tyle miejsce, ale to, że atmosfera tych piwnic zaiwra dużo drożży i jest możliwe zaszczepienie piwa poprzez powietrze. Ale tak naprawdę, jak to się robi tego nie wiemy. Bo czesto coś innego opowiada się, aby wykreować okreslony mit lub nimb i napędzac sprzedaż, a co innego wymuszają ograniczenia technologiczne.

Próbuj Sławku! Być może w wyniku spontanicznej fermentacji w Twojej piwnicy wyjdzie Ci dobry napój, ale nie wyjdzie Ci lambik, bo to się nie może udać poza Belgią. Taka klima...
Szansa na uzyskanie wypijalnego piwa istnieje - przecież podobnie radzili sobie nasi przodkowie przed wyselekcjonowaniem szczepów drożdżowych. Tyle, że i jęczmień i woda i powietrze były wtedy inne. Ja nie wierzę...

piokl13
23-10-2008, 09:24
Te, które możesz kupione w Polsce za kilanaście złociszy i owszem - są alholizowe, chociaż nienajgorsze w smaku, ale oryginalne portugalskie nie są alkoholizowane. ...

Po raz kolejny głupoty piszesz. Skąd czerpiesz swoją niewiedzę (wiedzą trudno to nazwać)?
Jesteś w dodatku leniwy, bo zamiast po raz kolejny pisać nieprawdę, trzeba było chociaż tą swoją niewiedzę zweryfikować. Miejsc w necie jest mnóstwo np. tu:

http://www.festus.pl/przewodnik/portugalia/porto.html
http://www.festus.pl/przewodnik/portugalia/madera.html

Zacytuję fragment o porto , bo domyślam się, że nie będzie ci się chciało klikać w linki.

"Upraszczając można powiedzieć, że po zmiażdzeniu gron (dawniej deptano je bosymi nogami - sposób klasyczny) w granitowych lub cementowych korytach zwanych lagar, poddaje się je fermentacji w ogromnych zbiornikach ze stali nierdzewnej. Po kilku dniach, po osiągnięciu przez fermentujący moszcz około 6% alkoholu oraz odpowiedniej barwy, wlewany jest do beczek (zbiorników) wypełnionych w jednej piątej 78% winnym spirytusem. Tak powstałe, słodkie, surowe porto przewożone jest z winnic do Vila Nova da Gaia naprzeciwko Oporto (Porto), w celu jego dalszego uszlachetniania. Dawniej przewożono je do Oporto słynnymi rebelos, łodziami podobnymi do łodzi starożytnych Fenicjan. Dziś w związku z ogromnym postępem technicznym, nie ma potrzeby wywozić wina z winnic do wilgotnych, chłodnych lodges Vila Nova, coraz częściej dojrzewa ono w chłodnych, klimatyzowanych piwnicach quintas."

bogdan62
23-10-2008, 15:50
Istnieją drożdże przy pomocy których można uzyskać wino o mocy 18% i więcej (np.bayanus), ale nie używa się ich do wszystkich mocnych win. Niektóre mocne wina w orginale już z samej definicji gatunku muszą być alkoholizowane - porto, madere itp.

SlawekT
23-10-2008, 18:56
Próbuj Sławku! Być może w wyniku spontanicznej fermentacji w Twojej piwnicy wyjdzie Ci dobry napój, ale nie wyjdzie Ci lambik, bo to się nie może udać poza Belgią. Taka klima...
Szansa na uzyskanie wypijalnego piwa istnieje - przecież podobnie radzili sobie nasi przodkowie przed wyselekcjonowaniem szczepów drożdżowych. Tyle, że i jęczmień i woda i powietrze były wtedy inne. Ja nie wierzę...

Ja nie zamierzam nawet próbować i zgadzqam się w zupełności, że tylko w określonych piwnicach otrzyma się takiego lambic'a jak w Brukseli, co nie znaczy, że w innych warunkach tego typu fermentacja nie może zajść. Podejrzewam, że w starych piwniczkach, których atmosfera, ściany od wieków przesiąknięte są drożdżami również spontaniczna reakcja może zajść. Ale ja takiej piwniczki nie mam, więc próbował nie będę, bo szanse na sukces są znikome i nie wiadomo, czy warto, bo nigdy nie piłem ani lambic'a ani geuze, a słyszałem, że do lambic'a potrzeba amatora.

Marusia
23-10-2008, 19:03
Ja nie zamierzam nawet próbować i zgadzqam się w zupełności, że tylko w określonych piwnicach otrzyma się takiego lambic'a jak w Brukseli.

No ja nie wiem - nie doczytałeś? Lambica metodą fermentacji spontanicznej można zrobić tylko w "okolicach Brukseli". Tak jak szampana w Szampanii, a koniak w Cognac.

jacer
23-10-2008, 19:04
A coś się uparł na te piwnice. Jest właśnie odwrotnie. Brzeczka spoczywa w otwartych kadziach w budynku, który zamiast okien ma żaluzje aby powietrze mogło swobodnie krążyć.

W Belgii drożdże piwne fruwają sobie swobodnie w powietrzu, jak napisał seta, taki klimat.

Lambiki fermentowane sa najczęściej z dodatkiem owoców.

SlawekT
23-10-2008, 19:10
Po raz kolejny głupoty piszesz. Skąd czerpiesz swoją niewiedzę (wiedzą trudno to nazwać)?
Jesteś w dodatku leniwy, bo zamiast po raz kolejny pisać nieprawdę, trzeba było chociaż tą swoją niewiedzę zweryfikować. Miejsc w necie jest mnóstwo np. tu:

http://www.festus.pl/przewodnik/portugalia/porto.html
http://www.festus.pl/przewodnik/portugalia/madera.html



Faktycznie chylę czoła, w tym wypadku się prawdopodobnie się pomyliłem, ale można uwage zwracać w nie co bardziej uprzejmym stylu. Być może tylko niektóre gatunki tych win są niealkoholizowane. Nie mniej wiem, że sa mocne wina, które wysoką moc osiągają bez dodatku alkoholu. Niektóre wina typy Xeres (sherry) osiągają moc do 18 C bez alkoholizowania, natomiast niektóre są alkoholizowane (patrza Jan Cieślak Od abbocatto do żubrówki).

kopyr
23-10-2008, 19:33
No ja nie wiem - nie doczytałeś? Lambica metodą fermentacji spontanicznej można zrobić tylko w "okolicach Brukseli". Tak jak szampana w Szampanii, a koniak w Cognac.

No myślę, że nie tak samo. Teoria mówi, że lambika uzyskamy w okolicach Brukseli nie ze względu na zapisy prawne, ale konkretne szczepy drożdży, które tam fruwają w powietrzu.
Z tego co kiedyś czytałem np. w Polsce fruwają głównie zarodniki pleśni. Pytanie czy tak jest w rzeczywistości, czy to odpowiedni PR producentów lambika. :confused:
Koniak i szampan, to jedynie kwestia prawnego zastrzeżenia nazwy. Identyczne jak nie lepsze wino musujące można uzyskać nie tylko w Szampanii, jedyna różnica, że nie wolno go nazywać szampanem. Będzie to wino musujące, cava, czy sekt. O tym, czy uzyskamy wino musujące, które będzie identyczne do szampana decyduje sposób produkcji czyli zastosowanie metody szampańskiej.
Podobnie rzecz ma się z koniakiem, tylko ten z regionu Cognac, może się tak nazywać. Co nie znaczy, że nie da się go wyprodukować nigdzie indziej.

Marusia
23-10-2008, 20:39
Nie znam się na winach i koniakach/brandy, więc nie zamierzam dyskutować, chodziło mi o sam fakt, może porównanie było nieadekwatne, ale mimo wszystko oddające w jakiś sposób koncepcję:)

hasintus
23-10-2008, 20:50
Drożdże dzikie występują prawie wszedzie i wszędzie da sie przeprowadzić fermentację spontaniczną, przy zachowaniu odpowiednich warunków.
Nie trzeba jechać do Brukseli.
Inna sprawa że, efekt jest zależny od rodzaju dzikich drożdży jakie występują w danej okolicy, podobno w każdym miejscu występuje inna mieszanina gatunków.
Pleśnie tez mogą pozytywnie wpływać na fermentacje i smak produktu. Przykładem jest sławetny Jopenbier który był produkowany w Gdańsku za pomocą fermentacji spontanicznej przy udziale naturalnych drożdży i pleśni z powietrza.
Podobno tradycyjni producenci śliwowicy z Łącka tez twierdzą że, najlepsza jest ta fermentowana naturalnie i tylko w ich okolicy, bo tam występuje odpowiednia mieszanka szczepów.

Marusia
23-10-2008, 21:01
Drożdże dzikie występują prawie wszedzie i wszędzie da sie przeprowadzić fermentację spontaniczną, przy zachowaniu odpowiednich warunków.
Nie trzeba jechać do Brukseli.
Inna sprawa że, efekt jest zależny od rodzaju dzikich drożdży jakie występują w danej okolicy

O boszsz... a o czym ja pisałam? Chyba nie sądzisz, że ja uważam, że dzikie drożdże są tylko w okolicach Brukseli:rolleyes:

hasintus
23-10-2008, 21:30
O boszsz... a o czym ja pisałam? Chyba nie sądzisz, że ja uważam, że dzikie drożdże są tylko w okolicach Brukseli:rolleyes:


Z tego co kiedyś czytałem np. w Polsce fruwają głównie zarodniki pleśni.
Pisałem że tak powiem, ogólnie do wszystkich

Seta
23-10-2008, 22:52
Dajcie spokój chłopcy i dziewczyny. Nasze dyskusja ma tyle wspólnego z "kupowaniem drożdży zamiast zabawą", co rurka z kremem z garażem zamiast trawnika... :p
Jak ktoś wie jak to podzielić, nich zgłosi adminowi. Ja piję chyba 4-dniową pszenicę i jest taaaka pyszna, że pierdziu! Kilka już strzeliłem, także gadka mi się nie klei...

Marusia
23-10-2008, 23:26
Seta... zapal sobie..:D:D

Makaron
24-10-2008, 00:25
Postaram sie podsumowac temat :D Jesli kogos stac na uzywanie drozdzy plynnych za 25-30zl za saszetke za kazdym razem to faktycznie nie ma sensu bawic sie w dzielenie namnazanie itd. A jesli komus to wychodzi bez zakazen to bardzo dobrze :D A reszta niech bawi sie suchymi drozdzami jak ja, albo gestwami jak czesc innych forumowiczow.
Poki piwo wychodzi dobre to gratulacje za metody.

Marcin_wc
24-10-2008, 01:57
Drogi SławkuT.
Otóz Twój porter na drożdżach używanych po raz szósty odfermentował głęboko ponieważ szlachetne pierwotnie drożdże uległy przeróżnym zmianom genetycznym w wyniku których w gęstwie pozostały w dużej mierze drożdże zmutowane w kierunku szczepów pierwotnych. One to odfermentowały Twoje piwo tak głęboko. Ale zamiast pożadanych smaków szlachetnych otrzymałeś głównie alkohol. Należy więc zadać pytanie co uzyskałbyś z tego piwa używająć drożdży świeżych. W mojej opinii smak byłby lepszy.

Jeśli naprawdę gęstwa tak szybko traci "szlachetność", to w przypadku, kiedy chcemy otrzymać piwo mocne i wytrawne, co jak widzę dla Ciebie oznacza gorsze, mamy idealne drożdże, a dodatkowe wydane pieniądze dałyby gorszy efekt. W przypadku portera bałtyckiego możliwość radzenia sobie z wysokim blg i mała ilość "smaku" pochodzącego od drożdży jest chyba wskazana.

Szkoda, że Carlberg nie miał drożdży pierwotnych, jak robił portera 36blg.

Tak na marginesie, to smaków mamy 5 i zazwyczaj tylko jeden jest mile widziany w piwie, a głównym zadaniem drożdży jest produkcja alkoholu(w niektórych stylach niemal jedyną).

Jeśli chodzi o pytanie postawione na poczatku to:
1.Warzenie czasem planuję z dnia na dzień i nie mam czasu czekać na wysyłkę. Czasem nagle przyponimam sobie, że piwo z wysłodzin bym zadał innymi drożdżami i jest kłopot.
2.Dla mnie kupowanie nowej saszetki co warkę jest za drogie, a nie widzę spadku jakości, jesli biorę gęstwę od sprawdzonej osoby. Piszesz, że zbieranie i propagowanie drożdży powinno odbywac się w laboratorium, a nie w domu, ale cały proces warzenia też nie jest przeprowadzany w laboratorium, więc pewna doza losowości w domowym piwowarstwie jest normą. Pytasz, czemu ludzie zbierają gestwy i dla paru złotych ryzykują. Mozna tez spytać, czemu nie masz jednorazowego sprzętu do warzenia. Sterylny zestaw. Otwierasz opakowanie, warzysz i do śmieci. Moim zdaniem nikt nie ryzykuje specjalnie(może sie mylę), ale każdy inaczej ocenia ryzyko i jest do dla mnie tak oczywiste, ze aż dziwi mnie pytanie. Poza tym, niektórzy miewają kłopoty z odpaleniem drożdży z saszetki, które czę sto dosyć słabe są i za wiele ich nie ma.

To chyb a tyle, jeśli chodzi o moje zdanie o gęstwach, a tak ogólnie, to każdy chyba ma jakąś swoją szajbę, ja np. używam tylko chmielu w szyszkach i nie tykam odmian goryczkowych. Czy to coś daje zdania są podzielone, mi akurat na to nie szkoda kasy i boję się o jakośc.

Seta
24-10-2008, 08:47
Seta... zapal sobie..:D:D

No co Ty! Dziś o północy minie 4 tygodnie. Poza tym obiecałem dzidziusiowi...
Jak już spamuję to cieszę się, że widzę Cię MarcinieWC - to Ty pierwszy przekonałeś mnie w Zwierzyńcu, że warzenie nie jest tylko dla czarnoksiężników... I fajna wypowiedź... :)