PDA

Wersja pełna: : Władca Pierścieni


Petrax
14-02-2002, 12:35
Wrażenia z filmu jak najbardziej pozytywne! Według mnie to jest arcydzieło jakiego dotąd w historii kinematografii nie było. Jest to chyba pierwszy film, który w pełni sprostał przedpremierowym oczekiwaniom. Oczywiście to nie to co lektura książki ale wydaje mi się, że twórcy podeszli do tematu w pełni przygotowani i zaprezentowali 3 godziny czystej esencji twórczości Tolkiena.
A jednocześni cieszy, że hobbici nie stronili od piwka i impreza u Bilba nie mogła się obejść bez kilku beczułek ale :D :stout:

Cezar
14-02-2002, 13:11
Od razu widać, że realia WP są mocno osadzone w kulturze anglosaskiej. Gdyby Tolkien nie był Anglikiem, hobbici-piwosze ciągnęliby zamiast ale zapewne pilsa albo pszeniczne. ;)

pjenknik
14-02-2002, 13:15
Aż sie boję iść do kina, od czasów podstawówki to moja ulubiona książka.
Pamiętam jak musiałem się zapisywać w bibliotece, na kolejne tomy czekało się ok. 3 miesięcy. Mam nadzieję, że film będzie wierny tłumaczeniu Skibniewskiej?

Kudłaty
14-02-2002, 13:20
Świetny film polecam, nie moge doczekać się kolejnych części. Widziałem go wcześniej bo mam pirata na CD już od tygodnia, świetną zresztą wersje. Serdecznie polecam!!!!:)

maryhh
14-02-2002, 13:29
mam też dostęp do wersji na CD, ale mam zamiar pierwszy raz obejrzeć w kinie.
coby nie "skiepścić" sobie odbioru jakością i tłumaczeniem

Petrax
14-02-2002, 13:35
Przekład całe szczęście wg Skibniewskiej. Ja miałem tę niezwykłą przyjemność widzieć już na dużym ekranie :kwiatek: i już się nie mogę doczekać następnych części.

adam16
14-02-2002, 13:51
Oczywiście wybieram sie w najbliższy łikend ;) do kina na Władcę Pierścieni.

Pjenknik, Ty to miałeś fajnie - tylko trzy miesiące czekałeś na wypożyczenie. Ja też trzy miechy czekałem w kolejce, ale najpierw przez dwa-trzy szukałem biblioteki w Katowicach z której by, nie pokradziono wszyskich egzemplarzy. Taki to był szał, dawnymi laty.

celt_birofil
14-02-2002, 13:57
Originally posted by adam16
najpierw przez dwa-trzy szukałem biblioteki w Katowicach z której by, nie pokradziono wszyskich egzemplarzy. Taki to był szał, dawnymi laty.
Trzeba było próbować w Bielsku-Białej. U nas na pewno byś znalazł:D

pjenknik
14-02-2002, 13:59
A propos tłumaczenia, miałem nieszczęście nabyć i przeczytać tłumaczenie Łozińskiego
:ice: :eek: :kac: (i przepraszam ARTa za 3 mordki).
On zepsuł później "Diunę" Herberta. Nie wiem co za przyjemność w niszczeniu czegoś dobrego?

celt_birofil
14-02-2002, 14:03
Podobny zamach dokonano na Kubusia Puchatka. Zrobiono z niego Fredzię Phi-Phi :mad:

adam16
14-02-2002, 14:15
Originally posted by pjenknik
A propos tłumaczenia, miałem nieszczęście nabyć i przeczytać tłumaczenie Łozińskiego
:ice: :eek: :kac: (i przepraszam ARTa za 3 mordki).
On zepsuł później "Diunę" Herberta. Nie wiem co za przyjemność w niszczeniu czegoś dobrego?

Nie pojmuję tworzenia nowych tłumaczeń w takich wypadkach, jak "Władca Pierścieni" czy "Diuna". Ale widać wydawcy nie liczą sie z kosztami i dają zarobić kolegom tłumaczom.
Skibniewska to klasyka. I basta!

celt_birofil
14-02-2002, 14:17
Originally posted by adam16
Skibniewska to klasyka. I basta!
podobnie jak Wanda Tuwim ;)

adam16
14-02-2002, 14:19
O trochę innym filmie, w nawiązaniu...
Originally posted by Petrax
...A jednocześni cieszy, że hobbici nie stronili od piwka i impreza u Bilba nie mogła się obejść bez kilku beczułek ale... :D :stout:

A pamiętacie Shreka proponującego bezalkoholowe z przymrużeniem oka;)

Petrax
14-02-2002, 14:19
Originally posted by adam16


Ale widać wydawcy nie liczą sie z kosztami i dają zarobić kolegom tłumaczom.

Nazwa wydawnictwa w tym przypadku mówi sama za siebie - Zysk i S-ka...

Petrax
14-02-2002, 14:20
Originally posted by adam16
A pamiętacie Shreka proponującego bezalkoholowe z przymrużeniem oka;)
I to mój jedyny zarzut wobec Shreka :)

Gambrinus
14-02-2002, 14:21
Film tez mi sie podobal (widziany z trzeciego rzedu robil naprawde duze wrazenie;) ). Ja akurat nie moge sie przekonac do Tolkiena, mimo ze lubie fantasy, ale mysle, ze rezyser zrobil niesamowita robote.

Cezar
14-02-2002, 14:51
Z kilkoma różnymi opiniami na temat tłumaczeń Skibniewskiej i Łozińskiego można się zapoznać na stronie :

http://www.mag.com.pl/~parmadili/sn/sn.htm

A jest jeszcze jedna wersja, firmowana przez państwa Frąców (ostatnia edycja powieści z wydawnictwa "Amber"). Fachowcy mówią (gdzieś o tym czytałem lub słyszałem), że ponoć najbardziej wierna pierwowzorowi.

pieczarek
14-02-2002, 15:13
Co do tłumaczenia Frąców ukazało się już sprostowanie autora opinii. Jego zdanie zacytowano bowiem w "Rzeczpospolitej" trochę tę opinię przeinaczając.
Autor opinii - nie pomnę nazwiska - powiedział, że w tym tłumaczeniu najwięcej jest oryginalnych nazw związanych - siłą rzeczy - duchem języka angielskiego. Natomiast w Rzeczpospolitej napisano, że to tłumaczenie jest najbardziej zgodne z oryginałem.
Jak zwykle w takich przypadkach odżywa dyskusja, czy tłumaczenie ma być piękne czy raczej zgodne z oryginałem.

Ale może ja tu piszę o innych opiniach niż Cezar.

kiszot
14-02-2002, 15:16
Originally posted by adam16


Nie pojmuję tworzenia nowych tłumaczeń w takich wypadkach, jak "Władca Pierścieni" czy "Diuna". Ale widać wydawcy nie liczą sie z kosztami i dają zarobić kolegom tłumaczom.
Skibniewska to klasyka. I basta!
Zgadza się "Władca pierścieni" Skibniewskiej jest THE BEST
No i sama tłumaczyła całość.
A ja mam "Diunę" i każdy tom innego tłumacza.Zgroza:mad:

pieczarek
14-02-2002, 15:26
kiszot napisal/a

Zgadza się "Władca pierścieni" Skibniewskiej jest THE BEST
No i sama tłumaczyła całość.
A ja mam "Diunę" i każdy tom innego tłumacza.Zgroza:mad:

A co powiedzieć o takiej rzeczy jak "W poszukiwaniu straconego czasu" Prousta. Tomów jest bodaj 6 i każdy ma innego tłumacza.

Nie zgadzam się natomiast co do niedopuszczalności nowych tłumaczeń. Klasyczne, wrośnięte w polszczyznę tłumaczenia "Przygód dobrego wojaka Szwejka" Hulki-Laskowskiego i "Kubusia Puchatka" Ireny Tuwim są pełne elementarnych błędów. Nie znam angielskiego ale z tego co wiem w oryginale Kubuś Puchatek jest rodzaju żeńskiego. A mimo to te tłumaczenia świetnie się bronią od kilkudziesięciu lat. A taki np. Szekspir - każde z jego dzieł ma kilkanaście tłómaczeń różnych autorów. I to nie byle jakich (np. Maciej Słomczyński, St. Barańczak). Nie można nikomu zabraniać nowych prób. Język się zmienia, tłumaczenia sprzed wielu lat kostnieją.

piwo
14-02-2002, 15:29
Jak zwykle w takich przypadkach odżywa dyskusja, czy tłumaczenie ma być piękne czy raczej zgodne z oryginałem.

[/B]

Z tłumaczeniem to jak z kobietą im mniej wierne tym piękniejsze.

Co do Tolkiena to poza Hobbitem, który mi się nie podobał nic więcej nie czytałem (a to dzięki Hobbotowi) ale na film się wybieram.

kiszot
14-02-2002, 15:44
Originally posted by pieczarek


A co powiedzieć o takiej rzeczy jak "W poszukiwaniu straconego czasu" Prousta. Tomów jest bodaj 6 i każdy ma innego tłumacza.


"Diuna"napewno jest w 6 kawałkach.

adam16
14-02-2002, 16:19
Originally posted by kiszot

"Diuna"napewno jest w 6 kawałkach.
Teraz to już chyba w 9-10, doliczając to co ostatnio dopisali naśladowcy.

Co do tłumaczenia Łozińskiego to ponoć w kolejnych wydaniach dokonywał on zmian w nazewnictwie dopasowując je do tego co zrobiła Skibniewska - to zaprzecza idei tworzenia nowych tłumaczeń.

A znacie "Mechaniczną Pomarańczę"? W tym wypadku jeden tłumacz od razu zrobił dwie wersji tłumaczenia ("R" oraz "A"). Ale w tym wypadku miało to pewien sens.

Petrax
14-02-2002, 16:26
Podobno nie tyle Łoziński zmienił niektóre nazwy co wydawnictwo bez zgody tłumacza

adam16
14-02-2002, 16:36
To chyba wychodzi na moje;)

ART
14-02-2002, 18:12
Originally posted by pieczarek
[...]tłómaczeń[...]

a gdzie FCJP było? :D ;)

adam16
14-02-2002, 18:36
Originally posted by ART

a gdzie FCJP było? :D ;)
Pieczarkowi to się zdarzyło chyba pierwszy raz wiec można mu wybaczyć. Ale niech uważa następnym razem - FCJP czuwa;)

pieczarek
14-02-2002, 18:42
Art, z całą pokorą przyjmuję uwagę. Było to z pewnością chwilowe zaćmienie umysłu. W całym poście 6 razy użyłem słowa tłumacz, tłumaczyć, tłumaczenie. Z tego raz z wołającym o pomstę do nieba błędem. W sumie statystyka niezła. Prawie 85% poprawnie. Wiem jednak, że to słabe wytłómaczenie. Można się utopić w jeziorze o statystycznej głębokości 10 cm.

ANDRO
14-02-2002, 21:45
Po przeczytaniu Hobbita miałem się zabrać za Trylogię i wtedy wpadlem niechcący w Sienkiewicza no i oczywiście Tolkien poszedł "na pózniej". I to "na pózniej " trwa do dziś.
Dlatego zastanawiam się czy najpierw przeczytać a potem obejrzeć (ale już na CD ) czy najpierw obejrzeć ale za to w kinie?
Może ktoś doradzi?

Kudłaty
14-02-2002, 21:47
Ja do kina chodzę na filmy POLSKIE:).

Petrax
14-02-2002, 21:54
Originally posted by ANDRO
czy najpierw przeczytać a potem obejrzeć (ale już na CD ) czy najpierw obejrzeć ale za to w kinie?

Trudny wybór :) Oczywiście nie ma to jak wielka duszna sala kinowa ale mimo wszystko zalecałbym poprzedzić obejrzenie filmu lekturą książki. Przy odrobinie wysiłku może przebrniesz w 2/3 tygodnie :D

piwo
15-02-2002, 08:41
[

A znacie "Mechaniczną Pomarańczę"? W tym wypadku jeden tłumacz od razu zrobił dwie wersji tłumaczenia ("R" oraz "A"). Ale w tym wypadku miało to pewien sens.

A posłowie tłumacza do tej książki zajmowało tyle samo stron co książka.

Najbardziej pamiętam z posłowia, że tłumacz Robert S. nie zmienił specjalnie tytuły książki bo była znana już pod tą nazwą a wg niego tytuł powinien brzmieć "Nakręcana pomarańcza" bo po angielsku tytuł brzmiał clockwork orange

pjenknik
15-02-2002, 09:21
Z tego co wiem to Robert Stiller ma zamysł na wersję "N".
Jest"Mechaniczna pomarańcza", "Nakręcana ...." i ma być "Sprężynowa..."
Ale taka jest specyfika tej książki, że można na to sobie pozwolić.
Podobnie było z "Ulissesem" Joyce'a. Słomczyński przetłumaczył go po raz pierwszy w latach 60-tych, a później pod koniec życia w 90-tych. Te tłumaczenia różnią się bardzo od siebie, autor przekładu tłumaczył to tym, że jako anglista, znacznie rozwinął swe umiejętności i nie mógł juz patrzeć na starą wersję....:D

pieczarek
15-02-2002, 13:55
Troszkę dziwna jest ta opinia Słomczyńskiego o jego coraz lepszej znajomości angielskiego. Czytałem, że był on od dzieciństwa dwujęzyczny. Jego matka była Angielką.
Ale Słomczyński potrafił robić zastanawiające rzeczy. Niemal gotowy przekład "Robinsona Cruzoe" wrzucił do kosza. Po prostu stwierdził, że tłumaczenia dokonał jako człowiek z doświadczeniami XX wieku a nie - z naiwnym nieco - podejściem do świata bohatera powieści. Książkę przetłumaczył jeszcze raz od początku.

Nicolae
15-02-2002, 14:44
Uwielbiam fantasy. Film WP jest super. Szkoda że Polacy nie potrafią robić porządnych filmów - za przykład może posłużyć Wiedźmin. Jak można był popsuć tak dobre opowiadania.

zythum
15-02-2002, 15:46
Przepraszam jeżeli będę się powtarzał ale po tygodniowej nieobecności nie mam siły czytać dokładnie całej dyskusji. Dla mnie Władca jest najlepszą książką jaką w życiu czytałem. Znam ją pewnie na pamięć i dlatego kilka rzeczyw filmie mi się zdecydowanie nie podobało a szczególnie pozbycie się Glorfindela (zamiana go na Arwenę - chyba tylko po to aby pokazać kobiecą gwiazdę filmową lub wporwadzić wątek feministyczny) w scenie przy Brodzie. I kilka innych takichb rzeczy, niestety w kilku momentach film jest zbyt rozwlekły a w innych za mało pewne rzeczy zostały zaakcentowanei dlatego uważam, że jeżeli ktoś nie czytał Tolkiena to będzie to dla niego super film, dla osób które czytały co prawda ale nie są fanatykami to film będzie też dobry ale tacy jak ja zakopchani w Tolkienie będą mieli sporo uwag. Ale ogólnie bardzo dobry film.

Petrax
15-02-2002, 18:45
Faktycznie akcent z Arweną to chyba jedyne uchybienie w całym filmie ale tak małe, iż prawie niezauważalne. Oczywiście nie szło zobrazować wszystkich scen z książki w ciągu 3 godzin (Stary Las, Mogilne Kopce) ale najważniejsze momenty został według mnie idealnie zaprezentowane i mimo iż film oglądałem po północy ani trochę nie czułem znużenia.

adam16
15-02-2002, 19:47
A ja dopierooooo jutrooo zobaczę ten film:(

Kudłaty
15-02-2002, 21:43
Nicolae napisal/a
Uwielbiam fantasy. Film WP jest super. Szkoda że Polacy nie potrafią robić porządnych filmów - za przykład może posłużyć Wiedźmin. Jak można był popsuć tak dobre opowiadania.
Polacy nie mają tyle pieniędzy na zrobienie filmu, a pozatym Wiedzmin mi się podobał i wara od niego.

slavoy
15-02-2002, 21:59
Kudłaty napisal/a
a pozatym Wiedzmin...
POZA TYM !

A co do Wiedźmina, to ma drobne uchybienia, ale generalnie nie wiem czego ludziska chcą od tego filmu. Czekam na serial.

Na WP wybieram się dopiero jutro, więc jeszcze nic nie wiem.

Gambrinus
16-02-2002, 02:52
Okazuje się, że nie jestem jedynym widzem, któremu film "Wiedżmin" sie podobał, bardzo mnie to cieszy. :)

pjenknik
18-02-2002, 10:46
Byłem w sobotę o 22.30, i muszę powiedzieć, że byłem pozytywnie zaskoczony. Nie jest to forum filmowe, więc ograniczę się do stwierdzenia, że warto iść do kina.:D

adam16
18-02-2002, 13:09
Pewnie że warto. Nie tak dobre jak książke i dlatego, oczywiście, lepiej znać wcześniej książkę. Pewnie za jakiś tydzień pójdę jeszcze raz. No i czekam na ciąg dalszy.

żąleną
19-02-2002, 01:09
Originally posted by adam16


Nie pojmuję tworzenia nowych tłumaczeń w takich wypadkach, jak "Władca Pierścieni" czy "Diuna". Ale widać wydawcy nie liczą sie z kosztami i dają zarobić kolegom tłumaczom.
Skibniewska to klasyka. I basta!

Z tego co wiem, to wydawcy dają zarobić nowym tłumaczom często właśnie dlatego, że liczą się z kosztami - prawa autorskie kosztują.

Radegast
19-02-2002, 01:15
Nie wiem oco chodzi, ale film taki sobie:D

żąleną
19-02-2002, 01:26
Originally posted by pieczarek


Klasyczne, wrośnięte w polszczyznę tłumaczenia "Przygód dobrego wojaka Szwejka" Hulki-Laskowskiego i "Kubusia Puchatka" Ireny Tuwim są pełne elementarnych błędów. Nie znam angielskiego ale z tego co wiem w oryginale Kubuś Puchatek jest rodzaju żeńskiego.

Tłumaczenie "Kubusia Puchatka" Ireny Tuwim wrosło w polszczyznę, ponieważ było bardziej przełożeniem z kultury na kulturę, niż po prostu z języka na język. W oryginale imię Kubusia jest żeńskie, Krzyś nazywa się Christopher Robin, Tygrysek to Tigger (przez dwa 'g') itd, itp. Można było z tym zrobić wiele rzeczy - Tuwim zdecydowała się na użycie zdrobnień i świetnie zrobiła, bo w polskim, w odróżnieniu do angielskiego, używa się ich bardzo często ('napijesz się piwka?' :)) Tłumaczka, która chciała poprawić Tuwim wysmażyła Fredzię Phi Phi i poległa - bo tłumaczenie to również zachowanie klimatu, a nie tylko wierność. Zresztą ogólnie to 'poprawione' tłumaczenie nie dorastało tuwimowemu do pięt choćby stylistycznie - to po prostu był gorszy polski i już, momentami kwadratowy, niczym wypracowania w liceum.

adam16
20-02-2002, 07:30
Jeżeli zapłacenie praw autorskich dobrego tłumacza kosztuje wiecej niż nowe tłumaczenie przeciętniaka to już wszystko zaczynam rozumieć.

zythum
20-02-2002, 07:34
Originally posted by żąłeną


Tłumaczenie "Kubusia Puchatka" Ireny Tuwim wrosło w polszczyznę, ponieważ było bardziej przełożeniem z kultury na kulturę, niż po prostu z języka na język. W oryginale imię Kubusia jest żeńskie, Krzyś nazywa się Christopher Robin, Tygrysek to Tigger (przez dwa 'g') itd, itp. Można było z tym zrobić wiele rzeczy - Tuwim zdecydowała się na użycie zdrobnień i świetnie zrobiła, bo w polskim, w odróżnieniu do angielskiego, używa się ich bardzo często ('napijesz się piwka?' :)) Tłumaczka, która chciała poprawić Tuwim wysmażyła Fredzię Phi Phi i poległa - bo tłumaczenie to również zachowanie klimatu, a nie tylko wierność. Zresztą ogólnie to 'poprawione' tłumaczenie nie dorastało tuwimowemu do pięt choćby stylistycznie - to po prostu był gorszy polski i już, momentami kwadratowy, niczym wypracowania w liceum.

Dokładnie. Trzeba pamiętać, że tłumaczenie literatury to także po troszę tworzenie nowego dzieła. I nie o zgodność z każdym słowem tu chodzi ale o oddanie idei dzieła i jego klimatu. I dlatego Hulka - Laskowski, Skibniewska i inne klasyczne tłumaczenia zawsze będą lepsze od nowych bo mają swoją duszę.

żąleną
20-02-2002, 20:36
Originally posted by zythum


Dokładnie. Trzeba pamiętać, że tłumaczenie literatury to także po troszę tworzenie nowego dzieła. I nie o zgodność z każdym słowem tu chodzi ale o oddanie idei dzieła i jego klimatu. I dlatego Hulka - Laskowski, Skibniewska i inne klasyczne tłumaczenia zawsze będą lepsze od nowych bo mają swoją duszę.

Jak to ktoś kiedyś powiedział? Tłumaczenie jest jak kobieta - albo wierne, albo piękne.

Co do nowych/starych tłumaczeń - za komuny tłumacze byli ogólnie lepiej wyszkoleni, bo musieli należeć do jakiegoś oficjalnego zrzeszenia, które stawiało konkretne (wysokie?) wymagania.

Piwofil
20-02-2002, 20:46
Ja do kina ide jutro u boku pięknej kobiety ale do kina które działa nielegalnie (wrocławianie chyba wiedzą). Książka bardzo mi sie podobała a filmie słysze tylko pozytywne recenzje.
Co do tłumaczeń to radze poczytać francuskich autorów.
Tam czasem tłumaczenia są tak różne że nawet zmienia się sens .

żąleną
21-02-2002, 13:28
Tłumaczenia z francuskiego, czy na francuski?

Radegast
21-02-2002, 17:38
slavoy napisal/a

A co do Wiedźmina...

...to ja czekam na Wiedźmana:D

Piwofil
21-02-2002, 19:37
Tłumaczenia z francuskiego na polski

Dziś widziałem film i wywrł na mnie spore wrażenie choć końcówka zbyt nudna. Jednak efekty specjalne i cały klimat powieści są rewelacyjne. Na kolejną część pojde na pewno.
Wydaje mi się że jednak kino nie może się równać z piratem na CD nawet na 21 calowym monitorze.

slavoy
21-02-2002, 20:00
Istnieje jeszcze taki bajer jak wyjście telewizyjne!
Jednak pierwszy seans musowo w kinie!

kamyczek77
22-02-2002, 09:33
Zgadzam sie,że pewne zmiany w scenariuszu są denerwujące,ale calośc wywiera niesamowite wrażenie.Najbardziej podobaly mi sie widoki(chyba Nowa Zelandia o ile dobrze pamiętam).Poza tym każda postać odpowiadała moim wyobrażeniom,co uważam za rewelację.
Polecam,koniecznie w kinie.

slavoy
22-02-2002, 11:30
10 powodów, dla których Tolkien powinien być zakazany!

Oto lista racjonalnych powodów, dla których książki JRR Tolkiena powinny być wpisane na czarną listę:

1 - Propagowanie przemocy i sadyzmu - jak inaczej można nazwać opisywanie wojny, i to nie będącej faktem historycznym? Prawie każda postać jest uzbrojona, a umiejętności wojskowe są b. wysoko oceniane (zamiast wyraźnego potępienia kultury śmierci!). Nawet upiory się tam zabija (vide "Bitwa na Polach Pellenoru", "Mgła na kurhanach")! Trupy ścielą się gęsto od połowy I tomu do samego końca, a ostatnim jest morderca - oprócz rzezi niewinnych mamy tu więc także propagandę kary śmierci, natomiast zastrzelenie Grimy po zabójstwie Sarumana ociera się o jawny lincz, za który jednak nikt nie ponosi konsekwencji. I nieważne, że główny bohater nie zabił ani jednej osoby - na pewno miał takie intencje jako wychowanek neopogaństwa (o tym później), a poza tym nie musiał, radził sobie doskonale za pomocą wyrafinowanych metod manipulacji psychologicznej (o tym także później). Sadyzm widoczny jest w opisie np. oblężenia Gondoru. Makabryczne pomysły autora nadają się jako żywo do encyklopedii pod hasło "barbarzyństwo".

2 - Zmarłym nie jest zapewniony świątobliwy spoczynek - duchy werbuje się jako szpiegów, wojaków, są nawet bezpośrednio atakowane! Zresztą co to za spoczynek bez krzyża, mszy i sakramentów. Totalne zdziczenie i samowola.

3 - Trąca wyraźnym męskim szowinizmem: w Drużynie nie ma ani jednej kobiety, a płeć żeńska przedstawiana jest w sposób do cna tradycyjny. Nawet kobieta niby wyzwolona - Galadriela - ma męża! Jedyna dama ruszająca na wojnę zostaje pokazana w sposób wyraźnie klasyfikujący jej rolę społeczną (opiekunka starego stryja, doprawdy!), a jej koniec jest taki sam jak wszystkich - wychodzi za mąż i wypowiada ohydny, propagandowy tekst o odrzuceniu roli wojowniczki i poświęceniu się ratowaniu chorych (czytaj: odrzuceniu walki o swoje równouprawnienie i poświęceniu się służbie męskim, szowinistycznym świniom!). W ciągu akcji mamy 2 śluby, natomiast wielu z głównych bohaterów nie wstępuje w związki małżeńskie (co zapewnie nie zabrania im dziwkarstwa i wykorzystywania psychiczno-fizycznego kobiet na boku).

4 - Propaguje używki. Od pierwszego rozdziału do ostatniego jedną z głównych trosk hobbitów jest posiadanie odpowiedniej ilości tzw. "fajkowego ziela", bliżej nie określonego (można to interpretować zarówno jako tytoń jak i marihuanę), bohaterowie piją też w dużych ilościach piwo, wino (Thorin otwarcie wygłasza propagandę proalkoholową w I rozdziale "Hobbita" chwaląc spiżarnię gospodarza i jego trunki!), nieokreślona bliżej chemicznie pozostaje też tzw. woda entów powodująca deformacje fizyczne --> nagły wzrost Peregrina i Meriadoka wybitnie o tym świadczy. Hedonistyczny tryb życia prowadzą też elfy nie parające się żadną konkretną pracą, za to spędzające czas na hulankach, ucztach, obżarstwie i ochlejstwie lub też sztuce, prawdopodobnie wspomaganej narkotykami.

5 - stanowi pochwałę neopogaństwa (wielobóstwo), New Age (magia) i otwarcie kreuje niemal sekciarskią kosmologię świata (Silmarillon - Valaquenta). Propaganda New Age wyraża się zwłaszcza w przedmiotach magicznych (swego rodzaju amulety), różdżkarstwie (Gandalf), przepowiedniach (Zwierciadło Galadrieli to oczywisty symbol szklanej kuli, tarota, etc.), klątwach (zaklęcia) i demonach (hobbici, elfy, krasnoludy, entowie) przedstawianych w sposób pozytywny

6 - stanowi ukrytą pochwałę satanizmu! Jakże inaczej interpretować Melkora i jego alter ego - Saurona? W dodatku w kosmologii tolkienowskiej wyraĄnie czytamy, że Melkor był najpotężniejszym z Valarów. A zatem zło jest silniejsze od dobra?

7 - propaguje kulturę pieniądza - głównym przedmiotem akcji w książkach Tolkiena są dobra materialne: pierścienie (w dodatku z drogimi kamieniami) i klejnoty (Silmarile), o Naszyjniku Krasnoludów i skarbach Smauga już nie wspominając. Bohaterowie gonią za niskimi pobudkami materialnymi, przedstawiane są nawet jednostki obsesyjnie tej forsy broniące i to - o zgrozo! - najczęściej są przedstawiane w sposób pozytywny. Szczytem zdemoralizowania jest tu Bilbo, który w "Hobbicie" używa co chwila "magicznego" pierścienia, by osiągnąć różne cele (przypomina to kupowanie wszystkiego za pomocą karty kredytowej).

8 - propaguje oszustwo, łapówkarstwo, kradzież, manipulację psychologiczną i szantaż. Szczytem szczytów jest Gandalf, który w samym tylko "Hobbicie":

a) manipuluje trollami z zimnym sadyzmem doprowadzając do ich śmierci

b) manipuluje Beornem w celu pozyskania sobie jego względów i zmuszenia go do goszczenia 15 zupełnie obcych osób - to się już ociera o hipnozę

c) stosuje swój klasyczny chwyt: wpycha krasnoludów w pełną krwiożerczych bestii puszczę, samemu odjeżdżając (wymiguje się, jak zwykle, ważnymi sprawami na wschodzie)

natomiast we "Władcy Pierścieni":

a) w wyrafinowany sposób zwala całą odpowiedzialność za problem (nad którym biedzi się 3/4 Śródziemia od kilkuset lat bez skutku) na barki pojedynczego biedaka z prowincji, o kilka razy mniejszego i słabszego fizycznie od siebie

b) po czym opuszcza go w kluczowym momencie (epopei :))))

c) prowadzi swoją drużynę do lochów zapełnionych rozmaitymi bestiami, a następnie zręcznie inscenizuje własną śmierć

d) by uniknąć podejmowania ważnych dla drużyny decyzji

e) po czym, gdy kompania zostaje rozbita, dwoje członków porwanych, dwóch zaginionych i jeden zabity, triumfalnie wraca opowiadając bajki o cudownym uratowaniu się od śmierci

f) aby ustawić pod swoje dyktando króla Theodena, wygnać Grimę pod zarzutem siania wrogiej propagandy (cenzura i jawne gwałcenie wolności słowa!) i napastować zbrojnie Sarumana oraz ośmieszyć go przed całym zgromadzeniem

g) specjalnie sprzecza się i drażni z namiestnikiem Denethorem, by popchnąć go do samospalenia

h) finalnie inicjuje samobójczy marsz wojsk alianckich na kraj 50 razy potężniejszy

Oprócz tego do manipulatorów zaliczamy też Bilba, który: pastwi się nad głodnym Gollumem (gra w zagadki to rzecz doprawdy śmieszna - poza tym w niej oszukuje, podobno nieświadomie, ale kto w to uwierzy?), okrada Thranduila, okrada Smauga, następnie Thorina, używa jego cennego klejnotu dla machinacji politycznych - łapówkarstwo (zresztą Bard przyjmuje łapówę pod płaszczykiem zachowania pokoju) jest jawne, dręczy zwierzęta (pająki w Mrocznej Puszczy), cynicznie pozbawia krewniaków zapisu w testamencie na rzecz jakiegoś kuzyna w dalekiej linii itd. Podobnie przedmiotowo traktuje innych jego spadkobierca Frodo, który: oszukuje swoją rodzinę i całą okolicę, drażni się psychologicznie z Galadrielą, cynicznie wykorzystuje swoją słabość fizyczną, by zapewnić sobie darmowy transport (Aragorn, Sam), następnie porzuca bez słowa wyjaśnienia Drużynę, aby pod groźbą śmierci zmusić do posłuszeństwa Golluma, oszukuje jak może Faramira, na jego prośbę urządza publiczne widowisko z oszukiwania znów nic nie podejrzewającego Golluma, pastwi się nad zwierzętami podobnie jak Bilbo (też pająki), przyjacielowi ratującemu go z więzienia nie okazuje żadnej wdzięczności, tylko cynicznie używa go jako posługacza, po czym znów okazuje czarną niewdzięczność wyrzucając zdobyte przez niego przebranie, grając na litość wymusza od towarzysza dodatkowe porcje prowiantu, odbiera niezasłużone hołdy, by na końcu olać całkowicie rodzinny kraj i nawet nie stanąć w jego obronie (pod pozorem pacyfistycznych poglądów i niezgody na zabijanie skorumpowanych rodaków). Podobnie zachowują się też inni bohaterowie, by wymienić tylko Galadrielę z jej hipnotyczną manipulacją i psychologicznymi gierkami, Elronda, Aragorna i Thorina.

9 - Jest niepoprawny politycznie - zagrożonym światem jest Śródziemie, zagrażającym - państwo leżące na wschodzie, zbawcami natomiast bohaterowie pochodzący z zachodu. WyraĄne przemycanie propagandy jasno mówiącej o przekonaniach politycznych autora, zwł. proimperialiĄmie (vide "Powrót Króla" i zjednoczenie wszystkich ziem pod panowaniem Aragorna - jest to klarowna zapowiedź tyrańskiego totalitaryzmu z użyciem środków inwigilacji (palantir)? Sam Aragorn zresztą mówi do hobbitów: "kiedyś pojawię się także w waszym kraju"?). Jakby tego było mało, w książce 2 bohaterów ginie w płomieniach - jawne popieranie karania winnych na stosie!

10 - propaguje nazizm i cynizm w guście filozofii Nietzschego: wygrywają najsilniejsi - Aragorn, Beorn, Theoden, Eowina, Bard Łucznik, Eomer, Faramir, Beregond (nawet najsłabszy fizycznie bohater, Frodo, wygrywa niejedną walkę wręcz z Gollumem!), najsprytniejsi - Gandalf, Galadriela, Bilbo, Elrond i najlepiej przystosowani lub najlepsi manipulatorzy, z Bilbem i Frodem na czele. Wiodące prym wartości są niechrześcijańskie i niezgodne z prawami człowieka (i kobiety)! Wybitnym wyrazem szowinizmu i nazizmu jest tu przypadek Grimy, który symbolizuje wyrzuconego z kraju za poglądy wolnomyśliciela, zmuszonego do błąkania się po drogach i bycia poniżanym przez towarzysza, a na końcu, gdy znajduje spokojną przystań w Shire, zabitego przez przeważające siły wroga. Autor nie okazuje mu krzty współczucia! Innym przykładem przegranego słabeusza jest słynny już Gollum, notorycznie oszukiwany, dręczony, okłamywany, bity, lżony etc., by w końcu zginąć haniebnie i nie doczekać się nawet żadnej pośmiertnej rehabilitacji.

Wartościami zawartymi w powieściach JRR Tolkiena są zatem:

a) przemoc i okrucieństwo

b) manipulacja i przemoc psychiczna

c) pogaństwo i satanizm

d) hedonizm, używki, rozpasanie

e) męski szowinizm

f) cynizm i nazizm

g) wykorzystywanie słabszych

h) materializm, łapówkarstwo, korupcja

i) imperializm, totalitaryzm

W związku z powyższym powinno się zakazać wszystkich jego książek, wprowadzić Akcję Antytolkienowską i uratować naszą młodzież od tego siedliska zła!



(~Ojciec Rydzyk Wiecznie Żywy, 2002-02-07 15:14:17)

zythum
22-02-2002, 11:33
Ach te umysłowe prowokacje:D

slavoy
22-02-2002, 13:57
Naszukałem się trochę. Tekst pochodzi z http://film.onet.pl/1,4,8,77291,261312,forum.html
Okazało się to prowokacyjką:D

kamyczek77
22-02-2002, 17:24
Niezłe,niezłe...

Karolinka
23-02-2002, 23:37
Bylam i widzialam!
Niesamowite efekty ale w dobrym wydaniu!
Muzyka robi wrazenie i czuje sie ja az po czubki palcow:)
Juz nie moge sie doczekac kolejnych czesci!

albeertos
07-03-2002, 10:58
Nie będę się powtarzał po wszystkich, film robi wrażenie. Dodam tylko że mam wafelek Grolscha z reklamą filmu :)

celt_birofil
07-03-2002, 11:03
Originally posted by albeertos
Dodam tylko że mam wafelek Grolscha z reklamą filmu :)
Nie chwal się, bo Ci ukradną :D

albeertos
07-03-2002, 11:09
Ciekawe kto? Tańczący z Waflami? :D

celt_birofil
07-03-2002, 11:11
Ja nie. Dębica!:D

żąleną
13-03-2002, 23:39
Dobra, to teraz ja (nie mylić z 'teraz, k...a, my').

Ano robi wrażenie, ale jakby odjąć efekty specjalne, to nie robiłby wrażenia prawie żadnego. Szkoda, że reżysur zdecydował się bardziej operować komputrem, zamiast nastrojem - najlepsi byli Czarni Jeźdźcy, a do nich akurat żadnych procesorów nie trzeba było zaprzęgać.

Poza tym mam lekką alergię na patos, a tego we 'Władcy' również nie brakowało.

Nie wspominając o błędzie w budowaniu napięcia: co pięć minut walka z coraz to groźniejszym lub bardziej liczebnym przeciwnikiem. Po pewnym czasie przestałem zwracać uwagę kto kogo i czy przeżył.

A czy ktoś w ogóle wie, że reżyser 'Władcy' popełnił swego czasu kultowy w niektórych kręgach horror klasy Z pod tytułem 'Martwica Mózgu' ('Braindead')? Mówię wam, to jest wypas - tylko nie zalecam spożywania posiłków podczas seansu. Co lepsze wyjątki:

- (po masakrze) chodzący sobie luzem i popiardujący układ pokarmowy
- zamyślony zombie zjadający w zupie własne ucho, które mu sekundę wcześniej odpadło
- dwa napalone zombiaki płci przeciwnej dokonujące aktu kopulacji, który owocuje narodzinami uroczego dzieciątka zombie koloru nieokreślonego

get it et jor lołkal widijo stor!

talrasha
14-03-2002, 16:34
Byłem jakiś tydzień temu na tym filmiku i powiem tak EFEKTY są super, co do fabuły to za bardzo mnie nie wciągnęła. Ogólnie rzecz ujmując uważam ten film za niezły i wart obejrzenia. To co mi się nie podobało to ilość nazguli jaką zabił Algorn - jest to nierealne, w książce padło ich chyba mniej.

Cordel
22-03-2002, 20:07
talrasha napisal/a
Byłem jakiś tydzień temu na tym filmiku i powiem tak EFEKTY są super, co do fabuły to za bardzo mnie nie wciągnęła. Ogólnie rzecz ujmując uważam ten film za niezły i wart obejrzenia. To co mi się nie podobało to ilość nazguli jaką zabił Algorn - jest to nierealne, w książce padło ich chyba mniej. Chyba? Albo nie, poczytaj sobie i się przekonaj, że Aragorn, to nie Algorn, a Slavoy, to nie sawloj:)Hi Hi HI! Co do samego filmu, to byłem trzy razy i z każdą powtórzoną minuto odnajdywałem coraz więcej byków, chociaż orków też było kilku:D

żąleną
22-03-2002, 20:43
A propós orków - mógłby ktoś nakręcić "Władcę" z punktu widzenia sił ciemności i zatytułować to na przykład "Uwolnić Orkę". :D

Petrax
23-03-2002, 11:50
Jeżeli ktoś ma wątpliwości co do jakości wykonania Władcy w wersji kinowej niechaj obejrzy film animowany (jakiś tydzień temu na TVP2 chyba leciał). Typowy przykład jak spartolić książkę w najgorszy z możliwych sposobów.:mad:

D_Ojlidy
23-03-2002, 13:07
Oglądałem i przyznaję całkowitą rację. Ale jedno czego tej wersji odmówić nie można to zaskakujące zakończenie ;)

Petrax
23-03-2002, 15:03
Nisetety do zakończenia nie dotrwałem :D Wyłączyłem 20 min. przed końcem.

Cordel
23-03-2002, 16:59
Ej no co wy tutaj mówicie wersja rysunkowa była doskonałą produkcją niskobudżetową o największym zużyciu specjalistycznej taśmy filmowej lat siedemdziesiątych! A tak w ogóle to jest do kitu:D

adam16
23-03-2002, 20:46
Originally posted by żąleną
A propós orków - mógłby ktoś nakręcić "Władcę" z punktu widzenia sił ciemności i zatytułować to na przykład "Uwolnić Orkę". :D
Coś takiego już jest. Co prawda nie film, a książka:Nowe, odkrywcze spojrzenie na historię Śródziemia. Wojna o Pierścień wybucha z powodów ekonomicznych i ekologicznych. Mordor buduje cywilizację technologiczną, wynajduje proch, buduje huty i fabryki. Ale ma kłopoty z żywnością, bo to kraina jałowa pod względem rolniczym. Elfy, ludzie z Gondoru, a przede wszystkim Biała Rada, stoją na straży tradycji, życia w zgodzie z przyrodą i przykazaniami ojców. Zawiązują antymordorską koalicję, która ma na celu "Ostateczne rozwiązanie kwestii mordorskiej", zgodnie z planem Gandalfa. Koalicja obawia się wzrostu potęgi Mordoru dzięki zdobyczom techniki i wskutek kilku sprytnych prowokacji doprowadza do wojny. Ale wiktoria na Polach Pelennoru to dopiero wstęp do czystek etnicznych wśród orków, trolli i goblinów oraz zniszczenia podstaw ekonomii Mordoru. Rozpoczyna się krwawa rozgrywka tajnych służb elfów i Mordoru o pozyskanie potężnych sojuszników...To powinni przeczytać wszyscy miłośnicy Tolkiena.
Rzecz nosi tytuł "Ostatni władca pierścienia", a napisał to K.J. Yeskov.

Klosterkeller
24-03-2002, 08:30
Tolkiena nie czytałem, i czytać nie będę. Oglądnięcie WP poprzedziłem głęboka autosugestią, tuzinem piw i .... nie przepadam za nim. Film jest, jak sądzę, wyrafiniwaną reklamą nowej gry komputerowej. Podobnnie jak DOOM , czy TOMB RIDER zniewoli miliony młodych Ziemian. Kreowanie światów w schizofrenicznych meandrach głodujących pisarzy jest znane od tysiącleci i przysparza w realu wielu kłopotów, czasem znacznie większych niżby się na początku wydawało.
W 100% zgadzam sie z uwagami kolegi slavoy : popieram go z taka mocą, z jaka zawsze popieram kolegę PREZESA.

Cordel
24-03-2002, 14:08
Co ty chrzanisz?:eek: Jak możesz wypowiadać się na jakiś temat nie posiadając żadnej, podkreślam żadnej wiedzy na dany temat. Jaka gra komputerowa, jaka rzesza ziemian?????????

Petrax
24-03-2002, 14:55
Z tego co wiem filmu DOOM raczej nie było ale biorąc pod uwagę oryginalną, niepowtarzalną fabułę gry mógłby być niezły :D

D_Ojlidy
24-03-2002, 15:22
O tak! Niemal równie dobry co Street Fighter albo Mortal Kombat :D A Władca rządzi! Chociaż największych fajerwerków spodziewam się po drugiej części, na którą czekam z niecierpliwością.

Kudłaty
24-03-2002, 16:16
Reklama gry:D, takiej głupoty dawno nie słyszałem.

Klosterkeller
24-03-2002, 18:44
Widzę, że zanosi się na ostre starcie. Kocham to!!!
Macie szczęscie, że nie policzyłem jeszcze VAT-u, a zostało mi tylko parę godzin...

Piwofil
24-03-2002, 19:36
Klosterkeller napisal/a
Widzę, że zanosi się na ostre starcie. Kocham to!!!
Macie szczęscie, że nie policzyłem jeszcze VAT-u, a zostało mi tylko parę godzin...
Byle wymówka a co do poprzedniej wypowiedzi to ja również się nie zgadzam.

Chyba większość w miare inteligętnych ludzi potrafi odróżnić świat książkowy czy filmowy od rzeczwistego i nie sądze żeby bycie fanem Tolkiena (choć takowym nie jestem ) przyparzało kłopotów w życiu rzeczywistym.

Petrax
24-03-2002, 20:34
Originally posted by żąleną
A propós orków - mógłby ktoś nakręcić "Władcę" z punktu widzenia sił ciemności

A może zagrać z punktu widzenia Gulluma? ;) --> http://wladca.wp.pl/zasady.html

żąleną
24-03-2002, 20:51
Klosterkeller napisal/a
Tolkiena nie czytałem, i czytać nie będę. Oglądnięcie WP poprzedziłem głęboka autosugestią, tuzinem piw i .... nie przepadam za nim. Film jest, jak sądzę, wyrafiniwaną reklamą nowej gry komputerowej. Podobnnie jak DOOM , czy TOMB RIDER zniewoli miliony młodych Ziemian. Kreowanie światów w schizofrenicznych meandrach głodujących pisarzy jest znane od tysiącleci i przysparza w realu wielu kłopotów, czasem znacznie większych niżby się na początku wydawało.
W 100% zgadzam sie z uwagami kolegi slavoy : popieram go z taka mocą, z jaka zawsze popieram kolegę PREZESA.

"Władca" nie jest co prawda reklamą nowej gry komputerowej, ale powstanie takowej (gry, nie reklamy) jest kwestią czasu. Pytanie tylko, czy będzie to zręcznościówka/nawalanka, czy raczej przygodówka. W każdym razie obstawiam, że będzie kosztować dwie bańki, nie mniej.:ice:




'Meandry pisarzy' - co to za pies?

ART
24-03-2002, 21:16
Byle wymówka

to nie jest byle wymówka, jutro mija termin składania deklaracji VAT

Piwofil
24-03-2002, 22:29
ART napisal/a


to nie jest byle wymówka, jutro mija termin składania deklaracji VAT

Nie wiedziałem bo nie prowadzę działalności gospodarczej, wiem tylko że rozliczenie podatkowe trzeba złożyć do 30 kwietnia.
Ale to nijak ma się do "Władcy" więc może zarzucimy ten wątek.

zythum
25-03-2002, 07:09
Originally posted by Petrax


A może zagrać z punktu widzenia Gulluma? ;) --> http://wladca.wp.pl/zasady.html

Jest książka przedstawiająca Wojnę o Pierścień z innej perpektywy, nie pamiętam teraz tytułu ale jest całkiem dobra.

Klosterkeller
25-03-2002, 18:45
Policzyłem VAT i przemyślałem sprawę.
Macie racje, rzeczywiście jestem ignorantem w WP, Tolkienie.
Sądzę, że gdyby ktoś walnął taki jak ja tekst o Lemie, oczy bym wypalił.
Jako, że mnie WP nie rajcuje, poddaję się. Ze wstydu zrobię jakieś piwo, może dwa, trzy,w każdym razie z umiarem. I zrobię witrynę sklepu z piwem.

adam16
26-03-2002, 10:30
Originally posted by zythum


Jest książka przedstawiająca Wojnę o Pierścień z innej perpektywy, nie pamiętam teraz tytułu ale jest całkiem dobra.
Takich książek jest już więcej. O jednej z nich napisałem troszeczkę wyżej. Jest też parodia pt "Nuda Pierścienia", albo jakoś podobnie (autora nie pamietam).
Ale sprawdzę.

żąleną
16-04-2002, 18:43
A co powieciena to?

Polityka, nr 15, 13 kwietnia 2002, "Cezar wrzeszczy z bólu: jak francuski Asterix podbił Europę", autor: Stanisław Rosnowski

"Asterix to mimo utarczek galijskich pogranicze przenikania. Historia walki hobbitów i elfów z Wielkim Złem o magiczny pierścień dający władzę nad światem to bio- i geopolityka imperiów totalitarnych walczących o wszystko. Tolkien był bigoteryjnym katolikiem i profesorem literatury staronordyckiej. Nie był zbyt gorliwym bywalcem oper, ale znał "Pierścień Nibelunga" Wagnera. Jego "Władca pierścieni" jest - niestety - bardzo spłaszczoną i pozbawioną dramatycznej metafizyki wersją wagnerowskiego Wielkiego Mitu. Tolkien to Wagner dla ubogich, pozbawiony poczucia strachu i nieodwracalności duchowej katastrofy. Wymyślona mitologia Tolkiena nie ma żadnego metafizycznego wymiaru poza tym, że jest przejawem chęci życia w mitycznym świecie. W odróżnieniu od Goscinnego Tolkien nie bawi się, nie ironizuje, swe twory traktuje ze śmiertelną powagą. I tylko częściowym uzasadnieniem jest fakt, że "Władcę pierścieni" pisał po Dunkierce, kiedy Brytyjczycy samotnie stawiali czoło Panu Ciemności, zamkniętemu w swej górskiej twierdzy w Berchtesgaden. Tu żadne przenikanie nie było możliwe, żadna gra ruchu oporu w jednej, a kolaboracji w drugiej wiosce. A kanał La Manche był graniczną rzeką losu, wkraczającą do akcji niczym "politycznie aktywna" (w książce, nie w filmie) rzeka Bruinen, zmiatająca "kawalerią fal" pogoń Dziewięciu Czarnych Rycerzy dopadającą małego hobbita Frodo, uciekającego z pierścieniem wraz z księżniczką elfów."

Uff, ale się naklepałem w klawiaturę.

Tak w ogóle, to chyba kolesiowi KAZALI napisać ten artykuł. Wyraźnie widać, że nawet jeżeli przeczytał parę "Asteriksów", to zrobił to pięć minut przed napisaniem tekstu - chłopak przeinacza podstawowe fakty. Mam wszystkie poskie zeszyty "Asteriksa", to wiem... :D

Dla mnie Tolkien też jest zbyt poważny, ale wrzucać go do tego samego kontekstu, co komiks stworzony z myślą o rozśmieszaniu to chyba lekkie pójście na łatwiznę - jeśli nie nadużycie.:eek:

żąleną
10-05-2002, 00:44
Peter Jackson nie jest wcale jednym z niewielu reżyserów, którzy brali pod uwagę ekranizację trylogii Tolkiena. Potencjalnych projektów krążyło w różnych momentach dosłownie dziesiątki. Oczywiście część materiałów jest dzisiaj dla osób postronnych zupełnie nie do zdobycia, jednak wykorzystując nasze kontakty, dotarliśmy do szeregu ciekawych informacji na temat innych zrealizowanych (ale nie ujawnionych szerszej publiczności) i niezrealizowanych ekranizacji "Władcy pierścieni".
Niniejszym dzielimy się nimi z czytelnikami - oto alternatywne wersje opowieści Tolkiena, realizowane lub planowane niejednokrotnie przez największe postacie współczesnego kina.


Martin Scorsese:
Cholernie wkurzony młodzian włoskiego pochodzenia, Fredo (Joe Pesci), zwołuje grupę kolegów rekrutujących się spośród mniejszości rasowych (m.in. Portorykańczyk Ghimlinez, Włoch Aragozzi, Bułgar Boromir) w celu wyjaśnienia problemów z Saru-Manem kontrolującym sąsiednią dzielnicę.
Saru-Man kilka tygodni wcześniej wykonał skok na jubilera na terenie kontrolowanym przez Fredo, kradnąc między innymi sygnety przygotowywane przez właściciela dla Fredo i jego kolegów z paczki. Drużyna postanawia odzyskać sygnety. Czyli fabularnie nic wyjątkowego,
codzienne życie w Nowym Orku.

Typowy cytat (w trosce o nieletnich podajemy wyłącznie wersję oryginalną): "Un-fucking-believable, this fucking Saru-Man cocksucker-of-a-magician motherfucker stealing the rings in the middle-of-our-fucking-earth... our land I mean."

Tytuł roboczy: "Goodfellas-ship of the Ring"


Krzysztof Zanussi:
Fredek (Zbigniew Zapasiewicz) przeżywa moralne dylematy związane z wyprawą i przemocą skierowaną pod adresem Sarumana.
Podejrzewa, że z Sarumanem wystarczy po prostu rozsądnie porozmawiać, cytując Miłosza.
Zadania przekonania go do podjęcia wyprawy podejmuje się Galadrycha (Maja Komorowska), z którą Fredka połączy namiętny intelektualny romans.
W związku z brakiem łatwo rozpoznawalnych i szybko odnajdywalnych organów płciowych u hobbitów, bezowocne wysiłki podjęcia międzygatunkowego życia płciowego stają się dla Fredka nie do zniesienia. W dramatycznej końcówce bohater popełnia samobójstwo przez wystawienie się na sześciodniowy maraton kina moralnego niepokoju. Już drugiego dnia skisłą i rozedrganą od moralnego niepokoju cielesną powłokę hobbita odnajduje jego przyjaciel z innej bajki, Prosiaczek.



Szczegóły realizacji: Z braku funduszy film rozgrywa się tylko w jednej lokalizacji - brudnej, niedogrzanej lepiance hobbita.
Reżyser planuje już sequel, który w całości poświęcony będzie znajomemu, o którym Fredek wspomniał raz w rozmowie z Galadrychą. Tym razem całość filmu rozgrywać się będzie w kuchni.

Typowy cytat: ........................(dluga cisza) .........................
(westchnienie)........................ (dluga cisza)............................ (krótka cisza)

..............................(westchnienie)...... ................ (trzy średniej długości cisze)..................... "Po prostu."

Tytuł roboczy: "Życie hobbita jako śmiertelnie nudny przykład istnienia stworzeń, rozmnażających się wyłącznie drogą inwencji literackiej, bez etapu drogi płciowej"

Tytuł zagraniczny: "Another Boring Polish Movie About Death: The Fellowship of the Older Directors Who Like To Make Others Feel Miserable"

Tytuł planowanego kuchennego sequela: "Lord of the Sinks"


Michael Bay i John Travolta:
Obrzydliwie gruby hobbit (John Travolta) ma wprawdzie udać się w jakąś misję, ale widz nie jest w stanie zorientować się o co dokładnie chodzi, ponieważ kamera bez przerwy próbuje nadążyć za biegającymi wokół ludźmi, a najdłuższa scena trwa 7 sekund i zawiera 24 cięcia
montażowe. Dopiero ze scen z ujęciami w zwolnionym tempie (cała ostatnia godzina filmu) widać, że chodziło o jakąś podróż, trochę biżuterii i przy okazji ratowanie świata.

Typowy cytat: "Arm-a-gonna-get on with this mission before those bad boys destroy our pearl meadow"
Tytuł roboczy: "Battlefield Middle Earth"


Ingmar Bergman:
Młody reżyser teatru dla hobbitów, Frodvig Bagginsson (komputerowo przetworzony Max von Sydow), odkrywa u siebie skłonności sado-mesjanistyczne. W przekonaniu, że śmierć jest tylko iluzją słabych umysłów, a zło na świecie wynikiem braku pomocy społecznej, postanawia udać się w niebezpieczną wyprawę do Mordholmu w celu stawienia czoła ministrowi opieki społecznej. W finale obaj stoczą spektakularny pojedynek posługując się magią i sztukami walki ze szkoły Kierkegaarda i Swedenborga.

Typowy cytat: "Knulla mig, Mr. Frodvig"
Tytuł roboczy: "Smorgostellanstorgenster a tysnadtenstronds"


Ruggero Deodato, Umberto Lenzi, Lucio Fulci lub dowolny inny reżyser włoskich horrorów: Większość dialogów jest dla widzów niezrozumiała z powodu nieudolnie wykonanego dubbingu. Z samego obrazu można się jednak zorientować, że w krainie zamieszkanej przez półnagie blondynki i włoskich mężczyzn o kwadratowych szczękach pojawiły się hordy orków (wyjątkowo podobnych do zombie), atakujących wszystko co się rusza. Kolejne sceny
nie układają się wprawdzie w żadną zrozumiałą historię, ale ilość golizny i przemocy i tak zadowoli każdego wielbiciela włoskiego horroru.

Typowy cytat: "Aaaaaaaarghh!"
Tytuł roboczy: "Hobbit Holocaust"


Helena i Antoni Gucwińscy:
Młody łoś (Hobbi) zauważa, że w lokalnym lesie brakuje pokarmu na zimę. Wraz z towarzyszami z innych ras postanawia zdobyć obrączki, za pomocą których będą mogli podawać się za zwierzęta z niedalekiego gospodarstwa rolnego Ruman S.A., w którym czarnej brukwi na zimę nikomu nie zabraknie.

Typowy cytat: "Meee"
Tytuł roboczy: "Badanie kupy patykiem - ulubione zajęcie hobbitów przed świtem"


George Lucas:
Niedoświadczony młody bohater (Mark Hamill jako Puke Middle-earthrunner), pod wpływem mądrego starszego mentora (Alec Guiness jako G-and-LF, zwany w skrócie G&) udaje się w niebezpieczną wyprawę w celu uratowania świata przed zagładą. W drodze towarzyszą mu dwie postacie stanowiące humorystyczny akcent w opowieści (Pi-PIN
znany też jako Pere-GREEN-2K oraz MR-iad-OK) W swojej wyprawie Puke będzie musiał stawić czoło złemu czarownikowi (David Prowse dubbingowany przez Jamesa Earla Jonesa jako Sarth Uman), spotka piękną księżniczkę (Carrie Fisher jako Księżniczka 'Riela), wielokrotnie będzie ścigany przez tropiących go złych wojowników (ork-truperzy). W pierwszej części trylogii starszy mentor zginie, odciągając uwagę od ucieczki naszego bohatera, z czasem jednak jego głos będzie towarzyszyć bohaterowi przy podejmowaniu trudnych decyzji. Na swojej drodze bohater spotka również sprzymierzeńca, który w pewnym momencie bliski będzie zdrady, aby w ostatecznym rozrachunku stanąć jednak po dobrej stronie (Billy Dee Williams jako Boromindo Carlissian) oraz doświadczonego w walce "wolnego strzelca", który uratuje bohatera z wielu opresji (Harrison Ford jako Ara Gorn). Lucas twierdzi, że całą historię wymyślił sam i nie zna żadnego "Tolkeena". Zirytowany pytaniami dziennikarzy zapowiada, że "być może dla uniknięcia niepotrzebnych i błędnych skojarzeń" zmieni przed premierą filmu większość nazw.

Typowy cytat: "Use the orcs, Puke"
Tytuł roboczy: "Lord of the Binks - Episode I: The Midichlorianship of the Ring"



Mel Gibson
Całkiem ludzkich rozmiarów hobbit (Mel Gibson) walczy, kocha i podróżuje sobie po świecie w historii, która i tak nie ma znaczenia, bo całość nakręcono dla 47 zbliżeń niebieskich oczu Gibsona.

Typowy cytat: "You can take our rings, but you can't take away our Frodo!"
Tytuł roboczy: "Braveheart 2: Lord of the Rings".


Joe D'Amato:
Dwóch młodych, przystojnych hobbitów, Fredo i Dildo Faakins (w obu rolach nieznani włoscy aktorzy), przejawiających sado-masonistyczne skłonności, postanawia poderwać wszystkie mężatki w mieście i w ciemności związać. Joe D'Amato zapowiada, że przystąpi do
realizacji po zakończeniu trylogii pornosów moralnego niepokoju. Gotowe są już dwie części: "Członek z żelaza" i "Członek z marmuru".

Typowy cytat: "Ja, das ist perfect Hilda!" (zdobyliśmy tylko niemiecką wersję filmu)
Tytuł roboczy: "Władca pierś ceni"


Andriej Tarkowski:
Tarkowski wyszedł z założenia, że nie ma znaczenia ani sama misja, ani nawet jej realizacja - liczy się droga, symbolizująca życie każdego z bohaterów opowieści. Cały film zrealizowany został w jednym, 6-godzinnym ujęciu milczącego marszu przez bezdroża. Wśród najbardziej
emocjonujących momentów jest ten z czwartej godziny filmu, gdy bohaterowie zatrzymują się, aby spojrzeć w niebo. Jeden z nich nie podnosi głowy, co symbolizuje oczywiście umiłowanie ojczyzny i brak tęsknoty do innego, lepszego świata. Pozostali bohaterowie wychodzą w tej scenie na ludzi zachodu, pozbawionych siły charakteru.

Typowy cytat: głośne wydmuchanie nosa
Tytuł roboczy: "Jubilerskij Gospod: Charoszyje druzja"


John Woo:
Frodong i Sarumang znają się od dziecka. Byli kiedyś najbliższymi przyjaciółmi - odbywali długie spacery przy romantycznej muzyce i do rana wyśpiewywali w barach karaoke. Niestety, w pewnej chwili poróżniła ich miłość do tej samej kobiety, drapieżnie wyzywającej Chinki o wdzięcznym imieniu Sauron (w filmie Woo symbolizowanej w wizjach bohaterów tak samo jak u Petera Jacksona - przez ognistą waginę). Z czasem Sarumang trafił w złe towarzystwo, zaś Frodong wstąpił do policji. Między naszymi bohaterami musi dojść do konfrontacji, w której okaże się, czy uratują honor i dawną przyjaźń. Frodong wraz z drużyną tresowanych policyjnych gołębi udaje się na drugi koniec miasta, do siedziby Sarumanga...

Typowy cytat nie jest tekstowy, lecz wizualny: widok Frodonga, skaczącego w powietrzu głową w przód i wymachującego jednocześnie dwoma mieczami.

Tytuł roboczy: "Bong omg de Dings: Felomping omg de Ding"


Lars von Trier:
Trier zapowiedział, że produkcja będzie dosłownie co do zdania zgodna zoryginałem Tolkiena. Rzeczywiście, podczas premiery filmu okazuje się, że pomysłem Duńczyka na ekranizację "Władcy pierścieni" było posadzenie przed kamerą koszmarnie brzydkiej Dunki (Margaretha von Trollen), która przez 14 godzin czyta przed kamerą tekst Tolkiena.

Typowy cytat: ...no wiadomo przecież, że typowy cytat każdy może sobie sam wziąć z książki.
Tytuł roboczy: "Smęcąc w nudnościach"


Władysław Pasikowski:
W zasadzie nie wiadomo o co chodzi, ale na pewno o kobietę, pieniądze i o to, żeby Boguś Linda mógł pomachać bronią przed facetami, z którymi zdradziła go ta dziwka Galadriela. W związku z działaniami producenta w zakresie product placement, przed realizacją filmu zmienione zostają niektóre nazwy. Na przykład główny bohater opowieści nazywa się teraz Frugo Drinkins. Pasikowski próbuje wprawdzie ujawnić resztę szczegółów produkcji, ale nikogo nie interesuje co ma do powiedzenia.

Typowy cytat: "Co ty k.... wiesz o czarowaniu"

szostak
07-10-2002, 09:39
Wrażenia z filmu jak najbardziej pozytywne! Według mnie to jest arcydzieło jakiego dotąd w historii kinematografii nie było. Jest to chyba pierwszy film, który w pełni sprostał przedpremierowym oczekiwaniom. Oczywiście to nie to co lektura książki ale wydaje mi się, że twórcy podeszli do tematu w pełni przygotowani i zaprezentowali 3 godziny czystej esencji twórczości Tolkiena.

Film może spełnił oczekiwania tych, którzy Tolkiena zaczęli na gwałt czytać, bo akurat taka nastała moda. Ja Władcę Pierścieni czytałem może ze dwadzieścia (!) razy, Hobbita niewiele mniej, więc i oczekiwania miałem mocno wygórowane.
I nie zawiodłem się. A uważałem, że film nie odda ksiażki. Owszem, było kilka dobrych momentów (m. in. Sauron w pierwszej bitwie czy troll w Morii). Przeboleję wycięcie przejścia prze4z Stary Las i Toma Bombadila. Ale włożenie w usta Sarumana słów, że jest poddanym Mordoru i nadmierne wyeksponowanie postaci Arweny (w ksiażce wszak osoby marginalnej) uważam za karygodne.

No i obsada też częściowo do bani. Frofo według ksiażki miał 50 lat, a widzimy dzieciaka. Galadriela miała być pania piekną i groźną zarazem, a zobaczyliśmy coś wymiękłego. Arwena miała być piekna, ale z cieniem doświadczenia zyciowego (2,6 tys. lat robi swoje:D ), a wyszło coś przeciętnego.

peefco
07-10-2002, 09:58
No czesc, walsnie sie zarejestrowalem i jeszcze troszke sie gubie, The Lord of the Rings mam w orginale na dysku, chetnie obejzalbym po polsku, ale jako ze zyje po drugiej stronie wielkiej wody to mam problemy ze sciagnieciem z WinMx. Jezeli ktos chce sie wymienic to prosze o wiadomosc peefco@wp.pl A jezeli ktos chce po prostu sciagnac sobie ode mnie to tez niech napisze. Jestem patriota i zrobie wszystko co w mojej mocy he he.

szostak
07-12-2002, 18:15
Właśnie obejrzałem władcę na kasecie. Pierwszy szereg armii elfów i ludzi już nie wywija mieczami tak sprawnie. Sauron tłukący ludzi Elendila i Gil-Galada juz nie taki. Troll jakiniowy w Morii nie robi wrażenia.
I przy okazji okazało się, że nie jest to film dla dzieci. Gdy moje obejrzały Harrego Pottera, to zaraz zamówiły sobie u dziadka po miotle i pytały, gdzie można sobie kupić sówkę. Niekoniecznie śnieżną. Teraz obawiałem się, że moja obrączka ślubna będzie w niebezpieczeństwie. Gdzie tam! Córka (8 lat) kręciła tylko nosem na elfy, że jakieś brzydkie (nic dziwnego, filmowe Galadriela i Arwena urodą nie grzeszą), aczteroletni syn, gdy się pojawiały orki i trolle krzyczał, że to potwór z Halego Potela.

adam16
08-12-2002, 18:19
Mnie się tam Elfki podobają:)

szostak
09-12-2002, 08:22
adam16 napisał(a)
Mnie się tam Elfki podobają:)
Dla mnie obie są wymoczkowate. Czekam teraz, jaka będzie Eowina.
Zastanawiam się tylko, po jaką cholerę w "Dwóch Wieżach" jest ponoć aż 43 minuty walki w Helmowym Jarze. Ja rozumiem, że Jackson robi film kasowy, czyli dla przeciętnego widza, wychowanego na "Powrocie szaleńca z piłą tarczową 4" i innych idiotyzmach, ale to już lekkie przegięcie.

Gollum
22-01-2003, 14:56
adam16 napisał(a)


Nie pojmuję tworzenia nowych tłumaczeń w takich wypadkach, jak "Władca Pierścieni" czy "Diuna". Ale widać wydawcy nie liczą sie z kosztami i dają zarobić kolegom tłumaczom.
Skibniewska to klasyka. I basta!
Jest jeszcze coś gorszego: Kubuś Puchatek jako misia dziewczynka o imieniu Fizia Phi-Phi. Takiego potwora stworzyła tłumaczka z Lublina. Ponoć gdzieś powstało towarzystwo obrony męskości Kubusia Puchatka. gdybym wiedział gdzie, to bym się doń zapisał.

żąleną
22-01-2003, 15:24
To był(a) Fredzia-Phi-Phi.

Problem w tym, że oryginalny Kubuś Puchatek nazywał się Winnie, co większość Anglosasów potraktuje jako zdrobienie od damskiego imienia Winnifred. Tylko że Anglosasi kombinują z imionami jak koty w bramie i po pierwsze ktoś może sobie zdrobnić Winnie od jakiegoś męskiego imienia, a po drugie może po prostu nadać damskie imię chłopcu (lub odwrotnie), co nie jest wcale wyjątkiem w krajach anglojęzycznych, zwłaszcza w Stanach.

Więc Fredzia jest kiepskim pomysłem, bo jest całkowicie jednoznacznA. Jeśli już, to można by pokombinować z męskimi imionami kończącymi się na 'a'.

:stout:

baklazanek
22-01-2003, 15:36
adam16 napisał(a)
Mnie się tam Elfki podobają:)


Elfki czy Elf:)??

Gambrinus
23-01-2003, 02:13
"Dwie wieze" bardzo mi sie podobaly, sceny batalistyczne tez. Arwen jak dla mnie jest sliczna (Wole ja od Eowyn, choc generalnie wole blondynki...) Juz czekam na "The Return of the King"

Gollum
23-01-2003, 07:46
żąleną napisał(a)
To był(a)
Więc Fredzia jest kiepskim pomysłem, bo jest całkowicie jednoznacznA. Jeśli już, to można by pokombinować z męskimi imionami kończącymi się na 'a'.

:stout:
Na przykład Kuba, czyli Jakub, albo inaczej KUBUŚ.
Cóż, po raz kolejny się potwierdza, że przekład jest jak kobieta, piękny albo wierny.

adam16
24-01-2003, 09:38
baklazanek napisał(a)



Elfki czy Elf:)??
Elf najbardziej:)

baklazanek
27-01-2003, 14:18
Gambrinus napisał(a)
"Dwie wieze" bardzo mi sie podobaly, sceny batalistyczne tez. Arwen jak dla mnie jest sliczna (Wole ja od Eowyn, choc generalnie wole blondynki...) Juz czekam na "The Return of the King"



Niestety znowu się zawiodłem:( Czuję się rozczarowany choć nie tak do końca. Ostatnia godzina filmu była bardzo fajna i tylko dzięki niej nie żałuję tych 3 godzin. Wcześniej nie działo się zbyt dużo, wszystko było jakieś takie powolne i nie dynamiczne. Ale to są moje własne odczucia. Aha i co warte podkreślenia muzyka o wiele lepsza niż w pierwszej części.

Gollum
28-01-2003, 07:59
Pójdę. Trudno, żeby Gollum nie poszedł:D Ale bez większego przekonania. Po pierwszej części upewniłem się, że to nie jest to, na co czekałem. Ale bardzo złe nie było.
Najbardziej, jako stary wielbiciel, obawiałwem się wybuchu nakręcanej medialnie tolkienomanii. Tej na szczęście nie ma. Pojawia się tuż przez premierą nowej części, trwa nie dłużej niż dwa miesiące i znów wszystko wraca do normy.

adam16
28-01-2003, 09:42
baklazanek napisał(a)
Niestety znowu się zawiodłem:(
Już go widziałeś ???

Gollum
28-01-2003, 09:54
To ponoć żaden problem. Wystarczy wyjechać do kraju, gdzie film juz jest. A tych krajów nie brakuje, wszak Polska jest dopuszczana do takich hitów na końcu. No i podobno wystarczy poszperać w internecie i można film ściągnąć. Zrobiłbym to, ale niestety, nie wiem skąd.

And69
28-01-2003, 12:34
Jest jeszcze jeden sposób , zaopatrzyć się w ten film na targowiskach . Zgadzam się z baklazankiem że muzyczka jest ok . ale ktoś kto zna książke będzie się czuł zawiedziony .

adam16
28-01-2003, 12:45
And69 napisał(a)
Jest jeszcze jeden sposób , zaopatrzyć się w ten film na targowiskach . Zgadzam się z baklazankiem że muzyczka jest ok . ale ktoś kto zna książke będzie się czuł zawiedziony .
Pirackie kopie z targowisk? Ściąganie z internetu? W grę wchodzi tylko i wyłącznie oglądanie w kinie. Dotyczy to większości filmów, a już na pewno Władcy Pierścieni.
Pomyślałem że baklazanek oglądną jakąś marną, nielegalną kopię i przez to może być zawiedziony. Ja czekam na pojawienie się filmu na dużym ekranie.:)

baklazanek
28-01-2003, 13:11
adam16 napisał(a)

Pirackie kopie z targowisk? Ściąganie z internetu? W grę wchodzi tylko i wyłącznie oglądanie w kinie. Dotyczy to większości filmów, a już na pewno Władcy Pierścieni.
Pomyślałem że baklazanek oglądną jakąś marną, nielegalną kopię i przez to może być zawiedziony. Ja czekam na pojawienie się filmu na dużym ekranie.:)

Kopia była bardzo dobra!! Pierwsza klasa. Film był podzielony na 3 części przez co nie było żadnych uchybień. Choć oczywiście zgadzam się że kino jest o wiele lepszym rozwiązaniem.

And69
28-01-2003, 13:12
Też czekam na pojawienie się filmu w kinach , choć mam ten film w domu ( nielegalna kopia ale dobrej jakości ) lecz oglądałem go tylko fragmentarycznie . Całość chcę obejżeć w kinie na dużym ekranie .

baklazanek
28-01-2003, 13:13
And69 napisał(a)
Jest jeszcze jeden sposób , zaopatrzyć się w ten film na targowiskach . Zgadzam się z baklazankiem że muzyczka jest ok . ale ktoś kto zna książke będzie się czuł zawiedziony .



A wiesz może kto napisał muzykę do tej części?? Albo czy ktoś inny wie??

Gollum
28-01-2003, 13:17
adam16 napisał(a)

Ja czekam na pojawienie się filmu na dużym ekranie.:)
Ja też. Efekt ogladania w dobrym kinie jest zupełnie inny. Ale na powtórkę to już można sobie pozwolić na film z kasety, DVD lub internetu.

And69
28-01-2003, 13:46
baklazanek napisał(a)




A wiesz może kto napisał muzykę do tej części?? Albo czy ktoś inny wie??

Do 2 i 3 części muzykę napisał Howard Shore

baklazanek
28-01-2003, 14:09
And69 napisał(a)


Do 2 i 3 części muzykę napisał Howard Shore


Dzięki za informację, zaraz sobie ściągnę z internetu znaczy się kupię oryginalną płytkę w sklepie;)

And69
28-01-2003, 14:29
Jest to całkiem niezły kompozytor piszący muzykę filmową . Pomagał też przy muzyce w pierwszej części . A oprócz tego napisał muzykę np. do Siedem , Milczenia owiec , Spidermana .

baklazanek
28-01-2003, 15:22
And69 napisał(a)
Jest to całkiem niezły kompozytor piszący muzykę filmową . Pomagał też przy muzyce w pierwszej części . A oprócz tego napisał muzykę np. do Siedem , Milczenia owiec , Spidermana .



Może tak krótko o kompozytorach muzyki filmowej. Ja najbardziej lubię Trevora Rabina oraz Hansa Zimmera, piszą naprawdę piękną muzykę. Polecam wszystkim.

ArturŁ
09-01-2005, 18:48
Petrax napisał(a)
Wrażenia z filmu jak najbardziej pozytywne! Według mnie to jest arcydzieło jakiego dotąd w historii kinematografii nie było. Jest to chyba pierwszy film, który w pełni sprostał przedpremierowym oczekiwaniom. Oczywiście to nie to co lektura książki ale wydaje mi się, że twórcy podeszli do tematu w pełni przygotowani i zaprezentowali 3 godziny czystej esencji twórczości Tolkiena.
A jednocześni cieszy, że hobbici nie stronili od piwka i impreza u Bilba nie mogła się obejść bez kilku beczułek ale :D :stout:


Mi również film podobał się.Uważam,że nie można było w lepszy sposób przenieść "Władcy" z gruntu literackiego na filmowy.NATOMIAST moim zdaniem zawsze książka jest lepsza i w tę stronę każdego bym kierował,nim sięgnie po film.Boję się tylko,że wskutek powstania ekranizacji większość pójdzie na łatwiznę i skończy swoją przygodę z Tolkienem (z Jacksonem?) na filmie.A to ogromna strata.