PDA

Wersja pełna: : Chwila refleksji nieintelektualnej.


pjenknik
22-02-2002, 11:16
Chwila refleksji nieintelektualnej czyli KAC.
Może opisalibyście, drodzy forumowicze, wasze odczucia związane z tym zjawiskiem?
Myślę, że może być to miejsce, gdzie każdy kto czuje się słabo na drugi dzień może coś na ten temat napisać.

zythum
22-02-2002, 11:30
Ja od lat kilku bardzo źle znoszę picie. Co mnie bardzo boli bo ikiedyś nie znałem tego uczucia. Potworny ból głowy (muszę się ratować proszkami), ogólne rozbicie, nie mogę potem spać przez dwie noce, słabość, kłopoty żołądkowe. Tragedia.

ALE... na szczęście te objawy mam tylko jak piję w dużych miastach. Wystarczy, że wyjadę tam gdzie lasy, jeziora i trawa zielona i mogę bezkarnie oddawać się degustacji prawie nieograniczonych ilości:D

grzech
22-02-2002, 11:49
Po ostatnim uchlaniu się (wódka zaprawiana sokiem z aronii+piwo+grill) womitowałem okrótnie. Od tamtego czasu piję w ilościach umiarkowanych i mam się dobrze. A miało to miejsce latem 2000 r.:)

zythum
22-02-2002, 11:50
A ja jestem twardziel i nigdy nie wymiotuję ale
za to to odchorowuje.

StaryKocur
22-02-2002, 12:11
Pozwolicie, że nie będe opisywał szczegółów,
a jeno gorąco Wam polecę film znakomicie oddający klimaty
the day after i pokrewne pt "Ćma barowa"( ang. Bar fly )
z M. O'Rourke w roli głównej.

Zdrowie :stout:

StaryKocur

grzech
22-02-2002, 12:21
Originally posted by zythum
A ja jestem twardziel i nigdy nie wymiotuję ale
za to to odchorowuje.

Kto womituje, ten krócej choruje.
moje

:D

bartekpawel
22-02-2002, 12:29
Ja zawsze bardziej odczuwam skutki niewyspania, niż wypicia alkoholu. Z tego powodu podczas spożywania za dnia jestem czasem nazywany "nieekonomicznym"...

zythum
22-02-2002, 12:34
Originally posted by bartekpawel
Ja zawsze bardziej odczuwam skutki niewyspania, niż wypicia alkoholu. Z tego powodu podczas spożywania za dnia jestem czasem nazywany "nieekonomicznym"...

Ja też tak zawsze mówię, że to kwestia niewyspania:D

albeertos
22-02-2002, 12:36
Ojojoj, bywało różnie...

Czasami po ostrej imprezce wołało się niedźwiedzia, wołało :kac:
Ale najczęściej to bywa, kiedy pije się w knajpie, kupa dymu, człowiek sam sobie zapali fajeczkę nabitą dobrym tytoniem a na ząb można rzucić tylko paluszki albo chipsy. I w pomieszaniu z innymi alkoholami. Brrr.... na same wspomnienie.

Ale jak wspomniał Zythum, wystarczy przejść na łono natury, a sytuacja zmienia się o 180 stopni. Można wypić morze piwa, zajeść jakimś mięskiem albo rybką z grilla, sałatki i tańce. To lubię. Mamy z taką metę w Puszczy Zielonce koło Poznania. Najlepsze imprezy w moim życiu tam się odbywały. I nigdy nie było żadnych zwrotów ani kaca.
No to :stout:

albeertos
22-02-2002, 12:39
zythum napisal/a
A ja jestem twardziel i nigdy nie wymiotuję ale
za to to odchorowuje.

Mam kumpla który też tak ma. I to był dla niego problem. Po imprezie wszyscy równiótko, a on nic. Aż kiedyś się zmusił, bo nie wiedział jak to jest :D

Misiekk
22-02-2002, 13:04
Jak ja się dziś czuję. :kac: Niewyraźnie oj bardzo niewyraźnie, o dziwo nie potrzebuję ogromnych ilości "kacwody". Może dlatego że trzeba iść po nią do sklepu. A tak pozatym to troszkie mnie globus boli, nie mogę wykonywać gwałtownych ruchów, występują małe zachwiania równowagi, jestem rozkojarzony, nie mogę się skupić na jednej konkretnej czynności przez dłuższy okres. Powiem krótko: nawarzyłeś, więc masz babo placek!!! Zapewne wieczorem, jak mi te niedomagania miną, będę pochłaniał ogromne ilości pokarmów. :kac:

zythum
22-02-2002, 13:30
Originally posted by Misiekk
Jak ja się dziś czuję. :kac: Niewyraźnie oj bardzo niewyraźnie, o dziwo nie potrzebuję ogromnych ilości "kacwody". Może dlatego że trzeba iść po nią do sklepu. A tak pozatym to troszkie mnie globus boli, nie mogę wykonywać gwałtownych ruchów, występują małe zachwiania równowagi, jestem rozkojarzony, nie mogę się skupić na jednej konkretnej czynności przez dłuższy okres. Powiem krótko: nawarzyłeś, więc masz babo placek!!! Zapewne wieczorem, jak mi te niedomagania miną, będę pochłaniał ogromne ilości pokarmów. :kac:

o własnie ja na kaca jestem cały czas głodny i to musi być na ciepło: fasolka po bretońsku, zupka, pizza.

bartekpawel
22-02-2002, 15:51
zythum napisal/a


Ja też tak zawsze mówię, że to kwestia niewyspania:D


Przy niewyspaniu bezalkoholowym jest tak samo.
Ale nie mówię, że nigdy nie miałem reperkusji i zespołu dnia następnego.

Kiedyś boleśnie odczułem mieszankę Żywca, Żywca Portera, Jabłonowa 23 i chipsów.
Coś musi być w tych chipsach...:eek:

Nicolae
22-02-2002, 17:11
U mnie występuje on bardzo rzadko (ok. 1 raz w roku). Nigdy jak piję samo piwo lub samą wódkę lub mieszanie jedno z drugim.
Kaca mam gdy dochodzi dodatkowy alkohol (poza wymienionymi powyżej).

Nie ma chyba uniwersalnego przepisu na kaca.
Jeżeli dojdzie do sytuacji wystąpienia kaca polecam duuużo witaminy C. Zawsze pomaga.
Slogan 'na kaca najlepsza praca' jest do bani i nigdy się nie sprawdza.

Najlepszym sposobem na kaca jest nie dopuszczenie do jego wystąpienia :).

pjenknik
22-02-2002, 17:14
Ja też nigdy nie womituję po piciu, rozmawiam z lwem przez wielki biały telefon, ale dopiero na drugi dzień rano. Ostatnio zaszkodziła mi kawa:eek: wypiłem pół kubka, sprzeciwiła mi się, poszedłem pogadać, wróciłem i dopiłem. Była lepsza!:D

talrasha
22-02-2002, 18:56
Ja mam niezły sposób na kaca :
mianowicie nalać sobie piwka i wcisnąć do niego pół cytryny - sprawdzałem już kilka razy i naprawdę działa.
A kaca mam po wypiciu dużych ilości piwa :(

Kudłaty
22-02-2002, 21:35
Ja miałem w ostatni poniedziałek strasznego kacora, dawno takiego nie miałem. W zasadzie to kiedyś wogle nie miałem:)
Bolała mnie straszliwie głowa i jakoś tak na żołądku było nie pewnie :(.

uwolnic_orke
23-02-2002, 08:23
Nicolae napisal/a
Slogan 'na kaca najlepsza praca' jest do bani i nigdy się nie sprawdza.
Nieprawda. W czasach studenckich bardzo często to praktykowałem, w wersji zmodyfikowanej do bardzo intensywnych wycieczek terenowych (głównie ze Stronia na Śnieżnik). Zawsze się sprawdzało.
Teraz, jak mi się chce, też działa.

slavoy
23-02-2002, 14:23
Nicolae napisal/a
Jeżeli dojdzie do sytuacji wystąpienia kaca polecam duuużo witaminy C. Zawsze pomaga.
Slogan 'na kaca najlepsza praca' jest do bani i nigdy się nie sprawdza.
Co do Witamin, to się z Tobą zgodzę. Na kaczorku, żeby bania przestała boleć najlepiej wychylić potężną dawkę jakiegoś soku, lub 2-3 Pluszszszsze (zawsze mam w pogotowiu). No ale to jest jeden problem, a jest jeszcze drugi - zmęczenie. I tu się z Tobą nie zgodzę, że ten slogan nie jest prawdziwy. To jest czysta prawda: należy się wziąść w garść i zacząć wykonywać jakieś zdecydowane ruchy. Ja wiem że się nie chce - to normalka, ale jak już się czymś zajmiesz, spocisz się jak wół i podobnie będziesz waniał, ale po godzinie Ci przejdzie.
Innym sposobem, moim indywiwidualnym, jest średnio schłodzone Królewskie z butelki. Drugie już zdecydowanie stawia na nogi, no ale znowu jest się pod humorkiem:) . Jeśli mam zapijać kaca (bo nie mam w ten dzień pracy, czy innych zobowiązań) to tylko Królewskie[/B]

pjenknik
23-02-2002, 19:26
Originally posted by Kudłaty
Ja miałem w ostatni poniedziałek strasznego kacora, dawno takiego nie miałem. W zasadzie to kiedyś wogle nie miałem:)
Bolała mnie straszliwie głowa i jakoś tak na żołądku było nie pewnie :(.
Tak to jest jak się pija piwa z browaru "Piast";)
Ja polecam na kaca, a właściwie aby do niego nie dopuścić jedna aspirynkę przed snem. Jeżeli o tym nie zapomnę to nie ma kaca.:D

yendras
23-02-2002, 20:02
Ten knyf z aspirynką zawsze polecał mi kuzyn - stomatolog, z którym w czasach studenckich przelałem sporo alku. Ale jakoś nigdy tego nie stosuję. Nie lubię kaczora leczyć piwkiem, bo to w sumie tylko gra na czas. Swoje i tak trzeba odcierpieć. A przysłowie o pracy na kaca kilka razy rzeczywiście u mnie zadziałało - nie ma wtedy czasu na użalanie się nad sponiewieranym organizmem. Polecam soczek pomidorowy - potas i witaminki !

Piwofil
23-02-2002, 20:12
Po zimowym pobycie w Czechach gdzie kac męczył mnie właściwie co dzień najlepsza była poranna jazda na nartach, a piwo dopiero po kolacji. Świeże mroźne powietrze od razu pomaga.
We Wrocławiu to pomaga gorąca kąpiel i ciepła herbata.
Nigdy nie stosuje żadnych Apapów bo to i tak niewiele daje a klin to podobno objaw alkoholizmu więc też odpada.

kamyczek77
23-02-2002, 20:16
Czytam i jestem coraz bardziej zachwycona,e mnie to nie dotyczy.

prima
23-02-2002, 20:28
Apap / paracetamol/ + alkohol=trucizna!!!!
Używać tylko aspiryny!!! lub PIWA

pjenknik
23-02-2002, 20:34
Na studiach podawaliśmy sobie witaminę C , glukozę, Cocarboxylazę razem ok. 20 cm dożylnie. Nawet największy kac przechodził po 10 minutach. Ale to było wtedy gdy jeszcze piłem wódangę i jabole. Teraz kace są znacznie słabsze i nie trzeba stosować radykalnych metod;)

kamyczek77
23-02-2002, 20:36
Jak to się człowiek starzeje...

pjenknik
25-02-2002, 12:23
Będzie mi tu szczeniara wiek wypominać:D :kwiatek:

zythum
25-02-2002, 12:27
Originally posted by uwolnic_orke

Nieprawda. W czasach studenckich bardzo często to praktykowałem, w wersji zmodyfikowanej do bardzo intensywnych wycieczek terenowych (głównie ze Stronia na Śnieżnik). Zawsze się sprawdzało.
Teraz, jak mi się chce, też działa.

Toż to nie praca tylko wycieczka:D

zythum
25-02-2002, 12:29
Originally posted by pjenknik
Na studiach podawaliśmy sobie witaminę C , glukozę, Cocarboxylazę razem ok. 20 cm dożylnie. Nawet największy kac przechodził po 10 minutach. Ale to było wtedy gdy jeszcze piłem wódangę i jabole. Teraz kace są znacznie słabsze i nie trzeba stosować radykalnych metod;)

Glukoza jest dobra

adam16
25-02-2002, 21:34
Ja tam wolę już nie doprowadzać się do stanu niezdatności do użycia dnia następnego. Ale jak się wydarzy, to mam zawsze w zapasie przeniczniaka.

kamyczek77
27-02-2002, 16:42
Pszeniczniak-mniam.Też doskonale doprowadza do stanu nieprzydatności do użycia.

Piwofil
27-02-2002, 21:34
To zależy ile tych pszeniczniaków się przeleje.
Jeżeli już kaca miałym leczyć alkoholem to preferowałbym szklaneczke jakiejś dobrej whisky np. Jack Daniels

pjenknik
28-02-2002, 09:19
Originally posted by adam16
Ja tam wolę już nie doprowadzać się do stanu niezdatności do użycia dnia następnego. Ale jak się wydarzy, to mam zawsze w zapasie przeniczniaka.
FCJP TERROR! PSZENICZNIAKA FCJP TERROR!:D

uwolnic_orke
28-02-2002, 09:23
zythum napisal/a
Toż to nie praca tylko wycieczka:D

Bardzo intensywny wysiłek.
Ale zwykła praca fizyczna, przy łopacie np., też pomagała.

zythum
28-02-2002, 09:27
Originally posted by uwolnic_orke


Bardzo intensywny wysiłek.
Ale zwykła praca fizyczna, przy łopacie np., też pomagała.

Praca fizyczna bądź zmęczenie fizyczne tak ale praca umysłowa czy przy komputerze to kiszka straszna.

pjenknik
18-07-2003, 17:58
Jeden z wielu tematów na "ten" temat. Jak widać czasami warto sięgnąć do archiwum, zamiast zakładać nowy temat.

ART
19-07-2003, 09:19
jeeeeeeeeej globus nadciąga, globus :kac:

pjenknik
19-07-2003, 09:27
A w niedzielę, znowu sie będę źle czuł:(
I przez kogo to wszystko? Oczywiście ART'a i gul_gul'a:impreza:

kamyczek77
21-07-2003, 10:58
Wbrew przewidywaniom niedzielę zniósł dzielnie i nawet nadawał się do użytku;)

slavoy
21-07-2003, 11:23
yendras napisał(a)
Polecam soczek pomidorowy - potas i witaminki !
Zastosowałem dziś. Z samego rana bańka mio pulsowała dość nieprzyjemnie. Do roboty nie szedłem, tylko czułem jakbym lewitował. Po drodze zakupiłem litr pomidorowego, wlałem w siebie i.... od ponad godziny nie odczuwam już żadnych dolegliwości.
Mam ochoteę na Zwierzyńca :D:impreza: