PDA

Wersja pełna: : Piwo ?kuflowe? smaczne i zdrowe


żąleną
24-02-2002, 00:07
Tak sobie patrzę na podpis kolegi zythuma i nachodzi mnie myśl, że kufle jakoś ostatnio z knajp poznikały. Nawet jak byłem niedawno na Słowacji, to wszędzie tylko szklanki. A przecież nie ma to jak kilogramowy kufel, który wydatnie podkreśla wagę goszczącego w nim trunku.

Gambrinus
24-02-2002, 00:13
Zgadzm się, picie piwa z kufla pomaga mi się utrzymać w dobrej formie fizycznej :D

Qbric
24-02-2002, 00:13
Masz racje. To smutne zjawisko i przyczyna depresji niejednego piwosza. Ale dla fanów kufli jest ratunek- trzeba sie zapisać na limitowaną edycję kufli u ARTa. Zachecam, bo potrzeba trochę chętnych aby wprowadzić projekt w życie.

Misiekk
24-02-2002, 00:22
Ja ostatnio miałem przyjemność picia z kufla w *****. Wystarczyło jedynie poprosić by było ucho. Napewno zostanie nam podane piwo z kuflem we wrocławskim Spiżu. Ale zgodzę się z tym że bardzo rzadko można się napić w knajpie z kufla. Dlatego ja sobie wynagradzam to i piwko w domu spożywam jedynie z kufli :D

ART
24-02-2002, 00:24
jak już jesteśmy przy kuflowym:
wiem dlaczego ludzie się od tego odwracają, to jest nawet całkiem proste, bo sam przeżyłem ostatnio kolejne rozczarowanie z tym związane.

wybrałem się na obchód po kilku opolskich knajpkach ostatnio.

przystanek 1: Dojlidy Żubr: zapach miernego "szampana", w smaku takie jak by było zmieszane z tonikiem (szklanki były czyste i nalewano przy mnie), brak piany i gazu. obrzydliwe.

przystanek 2: Lech Premium: w sumie nie było źle gdyby nie to że było odstane, co robiło wrażenie jak bym dostał połowę świeżego piwa a drugą połowę dopełniono tym co pozostało po "złyżkowaniu" poprzedniego piwa jakąś godzinę wcześniej

przystanek 3: Warka Jasne Pełne: wypisz wymaluj doznania jak przy Żubrze, tyle że mniej intensywne.

kupiłem wreszcie zabutelkowane piwo, żebym przynajmniej wiedział że nie zmarnowałem doszczętnie całego wieczoru.:ice:

żąleną
24-02-2002, 00:35
No, piwo z butelki zawsze będzie miało przewagę nad beczkowym, bo przecież beczka to w gruncie rzeczy nic innego, jak wielka metalowa pucha.

ART
24-02-2002, 02:19
nie zawsze!

żąleną
24-02-2002, 12:09
Mówię o piwach, co do których mam porównanie - tak jak lubię Żywca, to w knajpie jeszcze ani razu nie smakował i pachniał mi tak samo, jak w domciu z butelki.

zythum
25-02-2002, 07:32
Kufle w Warszawie : Elegancki Bolek na Polach Mokotowskich albo jak zostaniecie bywalcami w jakiejś miłej żulbudce.

żąleną
25-02-2002, 13:35
Miła żulbudka - są takie?

zythum
25-02-2002, 13:49
Originally posted by żąłeną
Miła żulbudka - są takie?

NIe chciałbym być protekcjonalnya le mam pytanie w ilu w ogóle żulbudkach byłeś?, bo dla mnie to z 90 % jest dużo milszych niż najwywitniejsze "puby". Omijam tylko te dresiarsko-hiphopowymi dzieciakami ale oni na szczęście chodzą włąsnie do modnych "pubów" a spelunki omijają. Ja się wychowałem w żulbudkach (nie było innych lokali jak zaczynałem pić piwo) ale nie ciągnie mnie do nich tylko sentyment ale po prostu: piwo jest z reguły lepsze (tam się dba o klienta, który najczęściej jest znajomym), tańsze, i nie uszukują (np.: nie dolewając piwa) i do tego jak się zostanie stałym bywalcem to jest już w ogóle raj. A poza tym nie przepadam za zatrudnianymi w "lepszych"lokalach barmanach którzy są z reguły min. 10 lat ode mnie młodsi, jedyne co ich interesuje to głośna muzyka a piwo to dla nich tylko Żywiec i Tyskie, oraz Lech. I tak naprawdę nie są zainteresowani swoją pracą - po prostu sobie dorabiają. Podsumowując żulbudka i miła to prawie zawsze nierozłączne słowa. A w mordę częściej można dostać tam gdzie jest ładniej bo od razu jest tam młodzieżowo-drugowo-chamskie towarzystwo. W żulbudce średnia wieku to z reguły 40 lat i nikomu się nawet nie chce bić. Oczywiście czasem tak ale raczej między sobą i z rzeczywistego powodu a nie dla zabawy. I nie ma bramkarzy a to narodek który sam często wszczyna bójki dla zabawy. Tak więc dla mnie spelunki i żulbudy to raj w porównaniu z tzw. modnymi "pubami"
[/list]

yendras
25-02-2002, 14:23
Ja ostatnio naciąłem się na beczkowym bosmanie (nie do wypicia), ale i tak z reguły wybieram beczkowe. A czy jest w szklance czy w kuflu, to w zasadzie wszystko jedno. Mam jeden warunek: szkło powinno być ładne. Z brzydkiego smakuje gorzej. W Spiżu mają tak fajansiarskie wzory szkła, że w zasadzie trzeba pić z zamkniętymi oczami. Aż szkoda tego piwa. Żywiec ma za to wyjątkowo zgrabne firmowe kufelki i to dla mnie chyba jedyny atut żywca.

żąleną
25-02-2002, 15:07
zythum napisal/a


NIe chciałbym być protekcjonalnya le mam pytanie w ilu w ogóle żulbudkach byłeś?, bo dla mnie to z 90 % jest dużo milszych niż najwywitniejsze "puby". [/list]


Może niepotrzebnie utożsamiłem żulbudkę z mordownią. :)
Prawdę mówiąc z dziką chęcią wybrałbym się do jakiejś miłej żulbudki, skoro takowe istnieją. Po najwykwintniejszych/modnych pubach nie chodzę, bo po pierwsze nawet nie wiem, które to są, a po drugie piwo nie jest dla mnie warte tej ceny, którą sobie tam krzyczą - chyba, że w Somie, do której planuję wybrać się na pszeniczne piwko robione na miejscu.

W sumie co do klienteli masz rację, im starsza, tym jest spokojniej. Jednak z drugiej strony wchodząc do knajpy, w której się wszyscy znają czułbym się cokolwiek nieswojo. No i warto wiedzieć, gdzie się wchodzi - jak byłem kiedyś z kumplami w takiej spelunce na Kole, to znaleźliśmy się w centrum uwagi, i to niekoniecznie pozytywnej, bo to jeden ma dredy, drugi długie włosy, a trzeci fajnego fleka, gadka-szmatka, dopijamy to piwo i idziemy stąd, bo może być różnie. I było.

No ale jakbyś rzucił jakiś adres miłej żulbudki...

Radegast
25-02-2002, 18:13
Żulbudki to dla mnie mekka, tylko tam tak naprawde można napić się piwa i tak jak zythum zauważył, najlepszy klimat się osiąga, kiedy jest się częstszym klientem.
Kiedy "jeszcze żyłem w Nysie" to tylko bazowałem na knajpach, które raczej nie były specjalnie ekskluzywne. No i tam właśnie najlepiej się czułem, bo zawsze spotkałem kogoś, kto tak jak ja poprostu przyszedł napić się piwa.
Odziwo kiedy owe żulbudki z czasem i chęcią rozwoju podnosiły standard, robiły się beznadziejne. Wtenczas całe towarzycho powoli "zmieniało klimat" uczęszczając do innej knajpki, gdzie można napić się piwa i przy tym czuć wolność, bez zbędnych zbędników* jakie można spotkać często w "modnych pubach".

*czytaj: trzy paski na dresie:D

adam16
25-02-2002, 21:20
Originally posted by Gambrinus
Zgadzm się, picie piwa z kufla pomaga mi się utrzymać w dobrej formie fizycznej :D
A no twierdzi się, że kultura fizyczna w narodzie upada (patrzcie na ilość i jakość WuEfu;) w szkołach), to i kufle wychodzą z mody bo takie ciężkie.:D

Radegast
26-02-2002, 08:28
yendras napisal/a
W Spiżu mają tak fajansiarskie wzory szkła, że w zasadzie trzeba pić z zamkniętymi oczami. Aż szkoda tego piwa.

Oj lekka przesada, wcale nie są fajansiarskie.
Wzory kufli w Spiżu są poprostu surowe, bez większej finezji, ale i też porządne. Pija się z nich bardzo przyjemnie.
Jeżeli kolega pamięta to przeważnie takie lub podobne kufle można było spotkać w pijalniach piwa, szklanki były rzadkością.

Adamie 16 proponuje postulować aby W-F od dziś odbywał się w Spiżu przy kuflu litrowym, są naprawde ciężkie.

yendras
26-02-2002, 09:15
Originally posted by Radegast


Oj lekka przesada, wcale nie są fajansiarskie.
Wzory kufli w Spiżu są poprostu surowe, bez większej finezji, ale i też porządne.
Właśnie gdyby były surowe to by było ok., a one są zbyt finezyjne i przekombinowane - np. kufel - but, albo kieliszek 0,3 tudzież 0,4 o bardzo wymyślnym, koniakowo - nocnikowatym kształcie.

Radegast
26-02-2002, 09:17
:confused:
Qrna chyba dawno nie byłem w Spiżu, albo sam już ni wim co je grane?
:confused:

yendras
26-02-2002, 09:25
Jak się tam kiedyś spotkamy to Ci pokażę o co mnie się rozchodzi

yemiołka
26-02-2002, 09:49
żąłeną napisal/a


No ale jakbyś rzucił jakiś adres miłej żulbudki...

ano ano.
trzeba było przyjść na forumowe spotkanie warszawskie, to byś już taką znał :)

żąleną
26-02-2002, 18:38
yemiołka napisal/a


ano ano.
trzeba było przyjść na forumowe spotkanie warszawskie, to byś już taką znał :)

A kiedy było?

tudzież:

A kiedy będzie następne?

:stout:

yemiołka
27-02-2002, 08:18
żąleną napisal/a


A kiedy było?

tudzież:

A kiedy będzie następne?

:stout:
zalecam zaglądanie do działu "Spotkania forumowiczów" w "Imprezach"! :D

tam wszystko na ten temat.................

zythum
27-02-2002, 08:24
Originally posted by żąleną




W sumie co do klienteli masz rację, im starsza, tym jest spokojniej. Jednak z drugiej strony wchodząc do knajpy, w której się wszyscy znają czułbym się cokolwiek nieswojo. No i warto wiedzieć, gdzie się wchodzi - jak byłem kiedyś z kumplami w takiej spelunce na Kole, to znaleźliśmy się w centrum uwagi, i to niekoniecznie pozytywnej, bo to jeden ma dredy, drugi długie włosy, a trzeci fajnego fleka, gadka-szmatka, dopijamy to piwo i idziemy stąd, bo może być różnie. I było.

No ale jakbyś rzucił jakiś adres miłej żulbudki...

To, że trzeba wiedzieć to racja ale kto nie szuka ten nie znajdzie:D
Pójdziesz raz, drugi trzeci i już nikt na Ciebie źle nie patrzy.
Rybitwa - Wybrzeże Kościuszkowskie (nad Wisłą na wysokości BUW-u)
Karczma - przy Placu Zawiszy
Albatros - na wysokości Starówki nad Wisłą
znam jeszcze conajmniej kilka ale nie umiem powiedzieć na jakich ulicach. Moja rada: długie spacery poza Centrum, trzeba się ruszyć i spróbować swoich sił.

slavoy
27-02-2002, 08:47
zythum napisal/a
Karczma - przy Placu Zawiszy
Tam są trzy stoły na krzyż i 5m2 podłogi! Poza sezonem letnim (skromny ogródek) można tylko pomażyć o wolnym miejscu.

zythum
27-02-2002, 08:55
Originally posted by slavoy

Tam są trzy stoły na krzyż i 5m2 podłogi! Poza sezonem letnim (skromny ogródek) można tylko pomażyć o wolnym miejscu.

To i racja ale tworzy to super atmosferę, łatwo się zintegrować. Mnie ostatnio udawało się do kogoś przysiąść.

Bar w Hali Mirowskiej. Jak za dawnych lat, piwo na stojaka (nie ma stolików). Naprawdę klimatyczny pan sprzedający piwo, trzeba zobaczyć jego uśmiech ze złotym zębem. Jedyna wada to czynne tylko do 19.

BAJ
28-02-2002, 12:34
zythum napisal/a


NIe chciałbym być protekcjonalnya le mam pytanie w ilu w ogóle żulbudkach byłeś?
[/list]

Bywam tylko wtakich. Do niedawna były to jedyne miejsca gdzie można było napić się dobrego piwa z beczki. (z patyka, z pipy itd...) W takiej budce przerób wynosił kilka beczek dziennie. A piwo beczkowe nie może długo stać bo traci swoje walory. A moja ulubiona żulbudka to Ikarus;)

pjenknik
28-02-2002, 12:41
Ja najbardziej z żulbudek w Polsce ceniłem sobie dołek w Lądku Zdroju! To była najprawdziwsza żulernia, a ja tam jeździłem na obozy językowe. Łza się w oku kręci....

BAJ
28-02-2002, 14:28
i komu to przeszkadzało ???