PDA

Wersja pełna: : jeszcze o eksplozjach butelek


elroy
10-01-2003, 16:06
Witam!

Trzy dni temu zakapslowałem około 18 litrów piwka górnej fermentacji. Przy rozlewaniu aerometr wskazywał mi około 3 stopnie Blg, brak piany i pęcheżyków na powierzchni.
Wczoraj otwarłem na próbę jedną z butelek i przywitała mnie mała fontanna piany. Po spróbowaniu takiego zielonego piwa wyczuwalne bardzo mocne nagazowanie. Do butelek dodawałem zwykły cukier w ilościach około pół małej łyżeczki na 0.5 litra. Dotychczas warzyłem lagery i odpowiednia ilość gazu wytwarzała się dopiero po kilku dobrych dniach. Czy typ piwa (dolna/górna fermentacja) ma jakiś wpływ na ilość wytwarzanego CO2?
Obawiam się, że skoro po dwóch dniach jest już tyle gazu, to czy po np dwóch tygodniach moje piwo nie przemieni się , jak to kolega pjenknik napisał w "handgranaty"?
A może otworzyć na kilka dni butelki i zakapslować ponownie?
Zastanawiam sie jeszcze nad jednym. Drożdże zaczeły ferentować brzeczkę po około 8 godzinach, a zakończyły pracę po około 16h bardzo burzliwej fermentacji. Strasznie szybko! Na wszelki wypadek zacząlem rozlewać po jeszcze dodatkowych dwóch dniach. Czy zdażyła Wam się tak szybka fermentacja?
Dziękuję za pomoc:)
ps: swoją drogą, jak pękaja butelki? Tzn czy szkło rozpryskuje się i razi wszystko dookoła, czy ma to bardziej łagodny przebieg?
Dziękuję za odpowiedź.
Hej!

kangurpl
10-01-2003, 19:18
Strasznie szybka ta fermentacja.
Moje dwie dotychcasowe warki, obie górnej fermentacji (mam w domu ponad 20 stopni C) fermentowały 3-4 dni.
Wczoraj otworzyłem jedną butelkę rozlewaną 8 dni wcześniej i słyszałem tylko wyraźne syknięcie gazu.

Krzysiu
11-01-2003, 07:37
Ilość gazu zależy wyłącznie od stężenia cukrów w brzeczce, a nie od typu drożdży, aczkolwiek tempo fermentacji będzie różne. U mnie fermentacja burzliwa trwa zazwyczaj 4 dni, potem trzymam jeszcze 7- 10 dni fermentacji cichej i dopiero butelkuję.

Moim zdaniem za wcześnie zabutelkowałeś. Chyba rzeczywiście dobrze będzie otworzyć na parę dni i zakapslować ponownie, chociaż może to grozić skażeniem piwa. Do otwierania schłodź jak najbardziej, w pobliże 0 stopni, mniej będzie się rozgazowywać.
Albo wypij takie, jakie jest.

pjenknik
13-01-2003, 06:40
Butelki pękają na dość drobne kawałki. Takie 0,5cm na 1cm. Bardzo dobrze wbijają się w tynk gipsowy.:D Poza tym na szczęście nie było mnie w domu w trakcie ekspozji.

oryks
14-01-2003, 23:53
Na wszelki wypadek prowokuje potencjalne granaty lekkim kopniakiem w skrzynkę zanim wyjmę butelkę z piwem.

pawcio1
07-03-2003, 10:44
oryks napisał(a)
Na wszelki wypadek prowokuje potencjalne granaty lekkim kopniakiem w skrzynkę zanim wyjmę butelkę z piwem.


ROTFL
Dobre tylko czy skuteczne ,mi jak narazie jeszcze żadna butla nie wybuchła.(odpukać):rolleyes:

oryks
07-03-2003, 14:45
Nie wim czy skuteczne, żadnego granata ( odpukać ) jeszcze nie miałem. Kopniaki niczego nie sprowokowały.

pieczarek
28-03-2003, 20:15
Emocje jakich dostarczają piwa warzone w domu są z niczym nieporównywalne. Na giełdzie w Świebodzicach otrzymałem 2 butelki od Pjenknika i 3 od Krzysia. Na pierwszy ogien poszedł "Mętny syf" pjenknika. Piwo było przechowywane w chłodnym, nieogrzewanym pomieszczeniu. Ostrożnie, bez wstrząsów zaniosłem piwo do pokoju. Otworzyłem patent i nagle .... Huk jak przy szampanie, porcelankę z żelastwem oderwało od butelki. Pech chciał, że na drodze pocisku znalazł się pies. Nieźle mu się oberwało. Od tego czasu pies nie lubi piwa tzn. jak zobaczy butelkę to usuwa się w cichy kąt. Oczywiście był gejzer piany, zmarnowało się z pół butelki. Drugą butelkę pjenknika otwierałem już znacznie ostrożniej. Przykryłem flaszkę grubym ręcznikiem i powolutku otwierałem. Otworzyłem, odstawiłem na bok bez sensacji. Po chwili znowu fontanna i pół straconej zawartości.
Piwa Krzysia w zakapslowanych butelkach tym razem nie dostarczyły specjalnie rozrywkowych wrażeń. Co pewnie nie znaczy, że tak będzie zawsze.

marcopolok
28-03-2003, 20:19
Pieczarku ty marnotrawco niedoinformowany:D
własnie mam w kuflu mętny syf. Postępując za radami Pjenknika od 3 dni po troszku upuszczałem gazu naciskając na porcelankę w kierunku przeciwnym do otwierania! - efekt? rewelacja - nic się nie zmarnowało - sufit cały, piwo w kuflu

Krzysiu
29-03-2003, 05:57
pieczarek napisał(a)
Emocje jakich dostarczają piwa warzone w domu są z niczym nieporównywalne... Piwa Krzysia w zakapslowanych butelkach tym razem nie dostarczyły specjalnie rozrywkowych wrażeń. Co pewnie nie znaczy, że tak będzie zawsze.
Będzie, bo moje piwo jest porządnie odleżane przed butelkowaniem, a ilość cukru do wtórnego nagazowania odpowiednio odliczona.

pjenknik
29-03-2003, 11:12
Ja też starannie odmierzyłem, ale coś i tak mi nie wyszło. Ostatnio wyprodukowany Bock jest za to rewelacyjny. Chociaż Kamyczek twierdzi że zbyt nachmielony.
A poza tym prostuję to co pijecie to nie Mętny Syf tylko Piwo Przodków (warka z 01.11.2002r)

pawcio1
30-03-2003, 19:53
pjenknik napisał(a)
Ja też starannie odmierzyłem, ale coś i tak mi nie wyszło. Ostatnio wyprodukowany Bock jest za to rewelacyjny. Chociaż Kamyczek twierdzi że zbyt nachmielony.
A poza tym prostuję to co pijecie to nie Mętny Syf tylko Piwo Przodków (warka z 01.11.2002r)


Jakie piękne trade mark-i:D czy nazwy zostały już zastrzeżone??;)

pjenknik
31-03-2003, 16:24
Oczywiście, że zastrzeżone;) :D

Krzysiu
01-04-2003, 12:37
Zawsze możesz kupić licencję.

peter_1000
27-08-2004, 23:11
pawcio1 napisał(a)
ROTFL
Dobre tylko czy skuteczne ,mi jak narazie jeszcze żadna butla nie wybuchła.(odpukać):rolleyes:

Czyżby?? Pawcia od czerwca nie ma już na forum :rolleyes:

tao1974
26-06-2007, 12:43
...Zastanawiam sie jeszcze nad jednym. Drożdże zaczeły ferentować brzeczkę po około 8 godzinach, a zakończyły pracę po około 16h bardzo burzliwej fermentacji. Strasznie szybko! Na wszelki wypadek zacząlem rozlewać po jeszcze dodatkowych dwóch dniach....

Wiem że to stary temat, ale jedna myśl przyszła mi do głowy i jeśli się mylę niech ktoś mnie poprawi, jeśli brzeczka sfermentowała w ciągu 16 godzin, faktycznie szybko, to może te drożdże już tak miały i po prostu w takim samym tempie zrefermentowały ten dodatkowy cukier co by się butelki nagazowały. A skoro cały cukier został przefermentowany, to pewnie więcej fermentować nie będzie i butelki teoretycznei powinny być całe. Ciekawi mnie jak skończyła się ta cała historia :) Pozdrawiam.