PDA

Wersja pełna: : crizz warzy


crizz
24-02-2003, 14:57
Witajcie,

i ja dolaczam do grona warzacych. Postanowienie bylo juz dosc dawno, sprzet i surowce Browamatora dostalem jakies 2 tygodnie temu, ale musial swoje odlezec az nabralem odwagi... W koncu wczoraj nie wytrzymalem. Przekupilem zone myciem podlogi w kuchni w tym tygodniu, zamknalem drzwi i zaczelo sie...

Oczywiscie, jako absolutny rookie, zaczalem od gotowca Browamator Jasne Pelne (1.8 kg), z dodatkiem malej puszki jasnego ekstraktu slodowego (1.25 kg). Zagotowalem to razem z 3 l wody Zywieckiej i trzymalem na ogniu jakies 20 min. - na wszelki wypadek. Pozniej do fermentora potraktowanego wczesniej chloramina B. Uzupelnilem do 19 l woda Zywiecka. Stezenie procentowe brzeczki wyliczylem na 15.6%, a pomiar areometrem wskazal 1.042 w 36 st. C, czyli po korekcie jakies 1.046, co daje ok. 11.5 Blg. Tak jak chcialem, ale zmierze jeszcze dzis wieczorem, gdy temperatura spadnie...
Czy nie sadzicie, ze powinienem byl trzymac sie przepisu, ktory mowi, zeby na 20 l wody dodac jeszcze 0.3 kg cukru? Naczytalem sie w Waszych postach o aromacie winno-owocowym, ktory pojawia sie przy fermentacji cukru, i chcialem tego uniknac. Dlatego zrobilem brzeczke z mniejszej ilosci wody, zeby utrzymac stezenie ekstraktu. Nie wiem tylko, czy w zwiazku z tym zawartosc chmielu w gotowcu nie bedzie zbyt duza jak na uzyskana przeze mnie objetosc brzeczki (4 l mniej niz w przepisie).
No, drozdze oczywiscie tez dodalem, po podtuczeniu na 2 lyzeczkach ekstraktu w cieplej wodzie :). Postawilem fermentor na stryszku, jest tam ok. 15 st. C, chyba w sam raz... Wieczorem zobacze, czy cos sie dzieje.
Na zakonczenie - pierwsze wrazenia z warzenia: rece sie trzesa, policzki rozpalone, a myslenie przytlumione nieco (w wyliczeniach pomylilem sie 3 razy); stan ten trwa do dzis (to juz czwarta wersja tego posta :D ).

pzdr :stout:

crizz

crizz
25-02-2003, 07:21
Wczoraj wieczorem sprawdzilem brzeczke. Na stryszku temperatura 13 st. C, na fermentorze 18. A w srodku 5 cm piany! Smak juz zdecydowanie inny, niz zaraz po uwarzeniu - bardziej kwasny, slodycz jakby zniknela, ale dalej czuc nute slodu. Nie mierzylem Blg, bo skoro drozdze juz tak ostro pracuja, to na pewno poziom jest nizszy niz po uwarzeniu. Przemieszalem delikatnie i czekam. Tak dlugo trzeba czekac... :(

pzdr :stout:

crizz

crizz
04-03-2003, 08:08
Ufff... Wczoraj rozlalem piwko do butelek. Brzeczka była dobrze odfermentowana, moze nawet za dobrze - w temperaturze 15 st. C areometr wskazal 1.008, czyli po korekcie jakies 1.007, co daje mniej niz 2 Blg. Sciagnalem znad i spod osadow do fermentora z kurkiem i z niego rozlewalem do butelek, po dodaniu do brzeczki nieco glukozy. Wyszlo 35 butelek. Wstawilem na stryszek i znowu czekam :(.
Zielone piwko jest bardzo metne, lekko kwaskowe, odpowiednio gorzkie (chyba moje obawy o zawartosc chmielu byly niepotrzebne) i - co mnie najbardziej zaskoczylo i ucieszylo - jakies takie tresciwe, ciezsze niz kupne. Bardzo pozytywne pierwsze wrazenie :D.
Wedlug obliczen metoda Czesa piwko bedzie mialo ok. 5% obj. zawartosci alkoholu. Mam tylko nadzieje, ze sie dobrze nagazuje, bo ekstraktu w nim wiele po fermentacji nie zostalo, a glukozy dodalem bardzo ostroznie, z obawy przed piwnymi granatami.

pzdr :stout:

crizz

crizz
10-03-2003, 07:32
Nie wytrzymałem i wczoraj spróbowałem pierwszego piwka. Po otwarciu szafki, w której je trzymam (na stryszku, oczywiście), zaskoczyły mnie 2 rzeczy:

- piwo jest niesamowicie klarowne, nie spodziewałem się, że aż tak się wyklaruje,
- butelki stoją w kałuży - jak na mój węch - piwa, ale - o dziwo - żadna z butelek nie eksplodowała! Nie wyjmowałem ich wszystkich, być może któraś jest tylko pęknięta, ale z tego co pisaliściej, butelki raczej eksplodują w drobny mak... Zresztą eksplozja raczej nie wchodzi w rachubę, bo po otwarciu butelki gazu było jakby ciut z mało. A może piwo spieniło się i wypłynęło przez nieszczelny kapsel? Czy to możliwe? Mieliście takie doświadczenia?

crizz

PS. No, zapomnialem o wrażeniach smakowych: owszem, dobre, ale czuć, że jeszcze młode. Niech postoi. No i gazu trochę więcej by się przydało. Niech postoi.

Czes
10-03-2003, 14:42
Zapewne jedna z butelek dyskretnie pękła podczas butelkowania albo raczej pakowania do szafki.
Powiedzmy, że to na szczęscie kariery nowego Piwowara Amatora!!! :)

Prawdopodobnie też piwo nie nagazuje się już dużo więcej.

pawcio1
10-03-2003, 16:27
Też uważam że co się miało nagazować to już się nagazowało;)
A co do dalszego lerzakowania to jak najbardziej tak po 2 m-cach jest już spokojnie do picia.:)

Krzysiu
10-03-2003, 23:46
pawcio1 napisał(a)
Też uważam że co się miało nagazować to już się nagazowało;)
A co do dalszego lerzakowania to jak najbardziej tak po 2 m-cach jest już spokojnie do picia.:)
FCJP leżakowania.

moje nienagazowane trochę nabrało po dwóch miesiącach, więc można się spodziewać niewielkiej poprawy.

crizz
11-03-2003, 07:06
moje nienagazowane trochę nabrało po dwóch miesiącach, więc można się spodziewać niewielkiej poprawy.

2 miesiące??? Dajcie zyc... no nic, zabieram sie za nastepne, tym razem za stouta.

crizz

crizz
17-03-2003, 13:53
Czes napisał
Zapewne jedna z butelek dyskretnie pękła podczas butelkowania albo raczej pakowania do szafki.
Powiedzmy, że to na szczęscie kariery nowego Piwowara Amatora!!! :)

Prawdopodobnie też piwo nie nagazuje się już dużo więcej.

Po dwakroć racja, Czes. Jedna z butelek była pęknięta przy dnie (pewnie za mocno operowałem szczotą :D ), i wzbierający CO2 wypychał piwo przez to pęknięcie. Wypłynęło jakieś 200 ml i przestało. Szafka się wybrzuszyła i tyle. A wszystko przez to, że chciałem zapewnić piwku całkowitą ciemność - następnym razem zostawię butelki w skrzynce.

Po drugiej kontrolnej degustacji (po 2 tygodniach od butelkowania) stwierdzam, że piwo jest "niedogazowane" :( . Ponadto wyczuwam niepokojący kwaśnawy posmak, który mi osobiście nie przeszkadza, ale obawiam się, że to efekt bytności niepożądanych gości (poeta, eh, eh...). Obawiam się, że piwo zostanie zgnojone przez jury - ojca i kuzyna, których niniejszym pozdrawiam.

Na drugi ogień pójdzie ale, później pszeniczniak - zrezygnowałem ze stouta. Ostatnio wysączyłem beamisha i chyba już stouty mnie nie kręcą. To znaczy takie, które nie są guinessem z kija pitym w dublińskim pubie. ;)

Lukis
19-03-2003, 13:59
crizz napisał(a)


Po drugiej kontrolnej degustacji (po 2 tygodniach od butelkowania) stwierdzam, że piwo jest "niedogazowane" :( . Ponadto wyczuwam niepokojący kwaśnawy posmak, który mi osobiście nie przeszkadza, ale obawiam się, że to efekt bytności niepożądanych gości (poeta, eh, eh...).


Moje piwo Browamator JP po dwóch tygodniach jest nagazowane w sam raz. Smak kwaśnawy jest wyczuwalny, ale podobno to wina dodania cukru zamiast ekstraktu słodowego (identyczny posmak miałem z Muntons Pils Perfect Pint. Pomimo niewielkiej obecności wazeliny (w kurku spustowym, pisalem kiedys o tym na forum Browamatora) smakuje całkiem nieźle.

Czy efektem bytności zbyt wielkiej ilosci niepożądanych gości jest duży wzrost kwaśności? A jak sie ma sprawa do jakości (jeśli komuś kwaśność nie przeszkadza) i trwałości?

crizz
19-03-2003, 14:10
Lukis napisał


Moje piwo Browamator JP po dwóch tygodniach jest nagazowane w sam raz. Smak kwaśnawy jest wyczuwalny, ale podobno to wina dodania cukru zamiast ekstraktu słodowego (identyczny posmak miałem z Muntons Pils Perfect Pint.

Tja, ale ja nie dodawałem cukru :confused: .

Pomimo niewielkiej obecności wazeliny (w kurku spustowym, pisalem kiedys o tym na forum Browamatora) smakuje całkiem nieźle.


Pamiętam wątek o wazelinie, witaj acidlukis :stout: .

Czy efektem bytności zbyt wielkiej ilosci niepożądanych gości jest duży wzrost kwaśności? A jak sie ma sprawa do jakości (jeśli komuś kwaśność nie przeszkadza) i trwałości?

Hehehe, od tych wszystkich "ości" bolą mnie już kości :D. Tak, jest taka możliwość, że zakaziłem brzeczkę jakimiś dzikimi drożdżami czy innym paskudztwem, które fermentuje na kwaśno. Poczekam jeszcze i sprawdzę czy robi się bardziej kwaśne czy nie.
Jakość - rzecz względna, jeśli smakuje, to i jakość wysoka.
Trwałość - nie wiem, podejrzewam, że na +; przecież kwaszone ogórki i kapusta lepiej się przechowują, niż świeże.

Krzysiu
22-03-2003, 06:02
Wszystkie piwa z gotowca lub ekstraktu, jakie kosztowałem, mają chcarakterystyczny, kwaskowaty posmak. Swego czasu niepokoiłem się mocno, czy nie jest to skażenie piwa jakimś paskudztwerm, ale zdaje się, że tak ma być. Teraz robię eksperymentalnie trzy różne piwa z jednego gotowca i zobaczę, czy efekt będzie ten sam.
Z czystego cukru kwasnego posmaku nie będzie, to musi być z ekstraktu.

mapajak
25-03-2003, 13:27
Krzysiu napisał(a)
Wszystkie piwa z gotowca lub ekstraktu, jakie kosztowałem, mają chcarakterystyczny, kwaskowaty posmak.(...) Z czystego cukru kwasnego posmaku nie będzie, to musi być z ekstraktu.

Z braku czasu na zacieranie, wiele razy warzyłem piwa z czystego ekstraktu słodowego, kilka razy z gotowców. Choć ustępowały pod względem bukietu piwom "zacieranym", to nigdy nie miały kwaskowatego posmaku, wręcz przeciwnie - przyjemny, słodkawy.
Natomist nieliczne warki z użyciem cukru to był niewypał.
Piwo było za mocno naalkoholizowane i miało posmak bimbru. Może to nie do końca sprawa cukru a jego jakości, czystości, bo w piwie warzonym z dodatkiem lodowego cukru kandyzowanego, poza za dużą zawartością alkoholu nie stwierdziłem obcych, nieprzyjemnych zapachów i posmaków.

crizz
02-04-2003, 14:16
OFICJALNA, OBIEKTYWNA DEGUSTACJA PIERWSZEJ WARKI

Czas: sobota 29 marca, w 4 tygodnie od zabutelkowania pierwszej warki
Miejsce: w domu
Osoby: Tata, Mama, Kuzyn Pidzi, Ciotka

Jako pierwszy skosztował Pidzi, absolutnie zaskoczony ale pogodzony z faktem, że piwo można warzyć w domu.

PIDZI: Kurna, przecież to dobry browar, Crizz!

Szkło wyjął mu z ręki mój Ojciec, który również już wiedział.

TATA: Bardzo dobre piwo, synu.

To jeszcze nic. Później była Ciotka Ewa, która nie wiedziała.

CIOTKA: Dobre to. Jakie to piwo?
TATA: Maciek robi.
CIOTKA (do Taty): Ty grubasie, ciągle mnie okłamujesz i zmyślasz, myślisz, że dam się nabrać? Jakie to piwo?
TATA: No Maciek zrobił. W piwnicy.
CIOTKA (do mnie): Naprawdę?
JA: No tak.
CIOTKA: Jaki ojciec, taki syn. Kłamcy!

Ale i to jeszcze nic. Najlepiej mi się zrobiło, gdy skosztowała Mama, odrywając się na chwilę od crizza-Juniora.

MAMA: Piwo Grodziskie! Skąd masz? To jeszcze produkują?

Jestem w siódmym niebie :D

pawcio1
02-04-2003, 14:56
Gratulejszyn, prawda że milo:D :kwiatek:

crizz
08-04-2003, 09:03
Drugą warkę popełniłem w środę 2 kwietnia. Tym razem ale, z 2 puszek ekstraktu słodowego jasnego, 80 g chmielu aromatycznego i 20 litrów wody Aqua (kocham to - coś jak masło Butter) :).
Już gotowanie dostarczyło nowych doświadczeń - garnek jest za mały, muszę kupić jakiś większy, min. 10 l. Gotowałem więc w 2 garnkach przez ok. 50 minut. Najpierw dodałem 60 g chmielu, pozostałe 20 g - na 2 minuty przed końcem gotowania. Aromat chmielu mnie powalił - już więcej nie tknę gotowca - poza tym pszenicznym, który już czeka w lodówce na drożdże od Pawcia. Zostawiłem zresztą do niego trochę chmielu.
Muszę też kupić lepsze sitko - nasz durszlak przepuściłby łuski szyszek chmielowych, więc przed przelewaniem brzeczki do fermentora wyścieliłem go sterylnym bandażem. Podziałało.
Brzeczkę dopełniłem do 15 l wodą i szybko schłodziłem do ok. 26 st. C w wannie. Pomiar wykazał OG 1.050, czyli po korekcie ok. 13.5 Blg. Dodałem jeszcze 5 l wody i wyszlo 1.044, czyli 11.5. Mało, wg instrukcji miało być 12.5. Nie wiem, z czego to wynika, prawdopodobnie z niedokładnych pomiarów temperatury. Następny wniosek - kupić dobry termometr.
Do brzeczki dodałem drożdże górnej fermentacji, uprzednio pożywione glukozą. Fermentor poszedł pod stół, a ja - spać.
Po 10 h już utworzyła się gruba piana. Jak okazało się - nietrwała, po 24 h nie było po niej właściwie śladu, tylko takie pojedyńcze bąble. Nie zauważyłem też krążków, które miały powstawać przy górnej fermentacji na powierzchni brzeczki. Trochę mnie to niepokoiło, ale nic już nie mogłem poradzić.
Wczoraj (poniedziałek), przy 3 Blg, zabutelkowałem. (Kolejna lekcja - naprawdę opłaca się myć butelki bezpośrednio po spożyciu... Plecy mnie wciąż bolą od schylania się nad wanną. Chyba użyję metody Krzysia, którą opisał w artykule, nawet jeśli będę miał zbyt mały gar - to na kilka podejść.) Wyszło 39.5 butelki. Oczywiście, to 0.5 nie zostało zakapslowane :D. Zielone ale jest ciemniejsze od pierwszej warki i znacznie bogatsze, "gęściejsze" w smaku. Dodałem też nieco więcej glukozy niż ostatnio, mam nadzieję, że butelki wytrzymają. Butelki wyniosłem na stryszek, gdzie jest ok. 15 st. C. Zastanawiam się nad kupnem wkładów do lodówek.

To tyle. Pierwsza degustacja kontrolna za tydzień.

crizz
08-05-2003, 07:46
Degustacja kontrolna po tygodniu od butelkowania bardzo mnie rozczarowała. Piwo było mętne, nienagazowane, smak jedynie dość dobry... Ale czego można oczekiwać po tygodniu :D.
Minął miesiąc, piwko postało sobie na stryszku. Przy okazji sprzątania i przygotowywania dużej ilości półek (na warki, oczywiście) sięgnąłem po nie. Już wiem, że cierpliwość to najważniejsza "umiejętność" piwowara. Piwo się wyklarowało, nagazowało (jeszcze nie tak, jak bym chciał, bo piana jest słaba i opada dość szybko) i nabrało jeszcze lepszego smaku. Już jest lepsze od pierwszej warki. Wstrzymam się jeszcze miesiąc.

Teraz mam inny problem - temperatura na stryszku rośnie. Teraz jest tam ok. 22 st. C. Do leżakowania piwa to chyba za dużo?

pawcio1
08-05-2003, 15:56
crizz napisał(a)
Degustacja kontrolna po tygodniu od butelkowania bardzo mnie rozczarowała. Piwo było mętne, nienagazowane, smak jedynie dość dobry... Ale czego można oczekiwać po tygodniu :D.
Minął miesiąc, piwko postało sobie na stryszku. Przy okazji sprzątania i przygotowywania dużej ilości półek (na warki, oczywiście) sięgnąłem po nie. Już wiem, że cierpliwość to najważniejsza "umiejętność" piwowara. Piwo się wyklarowało, nagazowało (jeszcze nie tak, jak bym chciał, bo piana jest słaba i opada dość szybko) i nabrało jeszcze lepszego smaku. Już jest lepsze od pierwszej warki. Wstrzymam się jeszcze miesiąc.

Teraz mam inny problem - temperatura na stryszku rośnie. Teraz jest tam ok. 22 st. C. Do leżakowania piwa to chyba za dużo?

IMO 22st C to zdecydowanie za dużo!!!!!
Popracuj nad ochłodzeniem bo zmarnujesz tyle dobroci!!!:kac:

crizz
13-05-2003, 07:43
Gotowiec Muntons Wheat + 0.5 kg cukru trzcinowego + woda Żywiecki Kryształ + drożdże od Pawcia. Wyszło z tego wczoraj ok. 14 litrów brzeczki 13 Blg. Efekty trzcionowego eksperymentu zapowiadają się obiecująco - cukier jest brązowawy i po rozpuszczeniu w 3 l wody dość intensywnie ją zabarwił. Oprócz tego, że jest słodki, ma też taki charakterystyczny, trudny do określenia aromat. Zaskoczony byłem kolorem ekstraktu pszenicznego - także bardzo ciemny. Na pewno wpłynie to i na kolor, i na smak/zapach piwa. Nie będzie ono jasne. Szkoda tylko, że nie będę miał porównania z klasycznie warzonym pszeniczniakiem :(.

Dziś rano rzut oka pod pokrywkę fermentora. Zaskoczenie - piękna, puszysta, kremowa piana, bez śladu tych błotowatych brązowych osadów, jak przy 2 poprzednich warkach. Dlaczego - nie wiem; może to jakość gotowca, może jakość pawciowych drożdży, a może po prostu pszeniczne tak ma? W każdym razie, wygląda pięknie.

Dzisiaj jadę po styropian i wkłady do lodówek turystycznych - muszę przerobić starą szafkę na prymitywną lodówkę :ice:.

crizz
14-05-2003, 08:01
Zaskoczenie - piękna, puszysta, kremowa piana, bez śladu tych błotowatych brązowych osadów, jak przy 2 poprzednich warkach.

Ale jaja! Błotko się pojawiło, i to w jakim stylu! Piana wyszła z fermentora, mimo, że był zamknięty, a na pokrywie stał kartonik z różnymi akcesoriami. W poprzednich 2 warkach piana nie była wyższa niż 10 cm, teraz miała pewno z pół metra! To się nazywa "fermentacja burzliwa"! Jestem strasznie podekscytowany :D .

pawcio1
14-05-2003, 14:32
crizz napisał(a)


Ale jaja! Błotko się pojawiło, i to w jakim stylu! Piana wyszła z fermentora, mimo, że był zamknięty, a na pokrywie stał kartonik z różnymi akcesoriami. W poprzednich 2 warkach piana nie była wyższa niż 10 cm, teraz miała pewno z pół metra! To się nazywa "fermentacja burzliwa"! Jestem strasznie podekscytowany :D .

Pewno dałeś troszkę więcej tych drożdzy :D tak na wszelki wypadek:)
A mówiłem że są super mocne :kwiatek:

crizz
19-05-2003, 14:24
Piwo pszeniczno-trzcinowe w sobotę zostało zabutelkowane. Przefermentowało do 3 Blg. Wyszło 25 butelek. Z obserwacji:

- wyjątkowo mętne,
- wyjątkowo dobrze nagazowane (nie mogłem nalać do menzurki przy pomiarze gęstości, tak się pieniło),
- całkiem smaczne, choć kwaskowe, piana drobna, kremowa, prawie wieczna :),
- raczej ciemne, jak na pszeniczniaka - być może wpływ cukru trzcinowego - ciekawe, jakie będzie po wyklarowaniu,
- na razie brak innych wyraźnych objawów skażenia cukrem, chociaż mogę powiedzieć, że ma chyba sporo alkoholu, bo zaszumiało mi w głowie po małej szklance...

pawcio1
19-05-2003, 18:21
crizz napisał(a)
Piwo pszeniczno-trzcinowe w sobotę zostało zabutelkowane. Przefermentowało do 3 Blg. Wyszło 25 butelek. Z obserwacji:

- wyjątkowo mętne,
- wyjątkowo dobrze nagazowane (nie mogłem nalać do menzurki przy pomiarze gęstości, tak się pieniło),
- całkiem smaczne, choć kwaskowe, piana drobna, kremowa, prawie wieczna :),
- raczej ciemne, jak na pszeniczniaka - być może wpływ cukru trzcinowego - ciekawe, jakie będzie po wyklarowaniu,
- na razie brak innych wyraźnych objawów skażenia cukrem, chociaż mogę powiedzieć, że ma chyba sporo alkoholu, bo zaszumiało mi w głowie po małej szklance...

Powinno się pięknie sklarować moje pszeniczne po pół roku jest prawie kryształowe,warstwa drożdzy na dnie jest dość trwała nie bełta się.:D
Pszeniczniak powinien być kwaskowy,kolor to pewno wpływ cukru.

crizz
10-06-2003, 07:59
Druga degustacja kontrolna wypadła nadzwyczaj pomyślnie. Pierwsza, w jakiś tydzień po zabutelkowaniu, trochę mnie zmartwiła. Piwo było bardzo gorzkie, i byłem przekonany, że to konsekwencja uwarzenia 25 l z gotowca przeznaczonego na 40 l - zbyt duże stężenie chmielu. Wczoraj bez entuzjazmu przystąpiłem do testu nr 2, w miesiąc po butelkowaniu...

Piwowarstwo domowe, oprócz wszystkich opisanych już tu i ówdzie zalet, ma jeszcze jedną, bardzo ważną cechę - nieprzewidywalność. Przynajmniej w początkowych fazach, kiedy nie ma się jeszcze doświadczenia. Zdobywanie tych doświadczeń daje dużo emocji i adrenaliny, czasem w postaci euforii, a czasem (ale rzadziej) - załamania.

"Brown Sugar W Pszenicznym Łanie" jest mętny, ma ciemnobursztynowy, ciężki kolor. Muszę nalewać go powoli, bo wzbija się gęsta piana; pęcherzyki prawie tak drobne, jak we Franziskanerze. Piana nie trzyma się długo, ale pozostaje w postaci cienkiej warstwy, osiadającej na ściankach szklanki w miarę upijania. Smak zdecydowanie pszeniczny, lekko palony, podobnie zapach. Nie wyczuwam złego wpływu cukru.

Euforia!

pawcio1
10-06-2003, 14:01
Euforia!

Witaj!!!
Czy ta euforia to nie od alkoholu??:D

TBM
18-09-2003, 12:26
crizz, Twój "pamiętnik" powinien zostać przez Art'a ordynowany obowiązkowo każdemu nowologowanemu(?) piwowarowi!
Czemu go dopiero dziś znalazłem???? widać starość nie radość i oczy juz nie te...
:stout:

crizz
18-09-2003, 12:28
TBM napisał(a)
crizz, Twój "pamiętnik" powinien zostać przez Art'a ordynowany obowiązkowo każdemu nowologowanemu(?) piwowarowi!


Eeeeeeee, przesadzasz... trzy warki, do tego z ekstraktów... :p

TBM
18-09-2003, 12:37
crizz napisał(a)
Eeeeeeee, przesadzasz... trzy warki, do tego z ekstraktów... :p
nie mówię o warkach (niestety nie miałem mozliwości testowania):(
ale liczba (a w zasadzie ilość;)) szczegółów, które tu znalazłem i problemów, które sam z drżeniem nóg rozwiązywałem powoduje, że uważam ten... hmmm blog.. za lekturę obowiązkową przed pytaniem skierowanym do "kołyski"

crizz
18-09-2003, 12:46
TBM napisał(a)
nie mówię o warkach (niestety nie miałem mozliwości testowania):(
ale liczba (a w zasadzie ilość;)) szczegółów, które tu znalazłem i problemów, które sam z drżeniem nóg rozwiązywałem powoduje, że uważam ten... hmmm blog.. za lekturę obowiązkową przed pytaniem skierowanym do "kołyski"

No cóż... dzięki za miłe słowo... czerwienię się.

ART?

:D

ART
18-09-2003, 13:29
ART słucha i notuje :D

TBM
18-09-2003, 13:38
crizz napisał(a)
[...]przecież kwaszone ogórki i kapusta lepiej się przechowują, niż świeże.
bo już są skwaszone, to niby CO mają jeszcze zrobic?:D
skwaszone piwo tez niestety takim pozostanie

Małażonka
23-09-2003, 07:59
I miałam okazję spróbować crizzowego pszenicznego... Nie tylko dobrze opisane warki, ale i efekt warzenia wspaniały. Zapach typowo pszeniczny, piana biała, gęsta, wręcz niesamowita, smak wyjątkowy. Gratulacje Crizz!!!

Piecia
23-09-2003, 11:34
tak tak tak!!!!!!!!! piwo takie jak opisała je Małażonka (lekko kwaskowate do tego) Crizz gratulacje i podziękowania!!!

crizz
30-09-2003, 08:14
Na czwartą warkę złożyło się:

- 1.8 kg gotowca pszenicznego WES 60/40
- 0.2 kg ekstraktu słodowego w proszku WES
- 0.5 kg cukru pudru
- 4 łyżki stołowe ekstraktu barwiącego WES (ok. 80 g)
- 4 l kranówy
- 11 l wody PRIMAVERA
- 1 płaska łyżeczka Pawciowych drożdży

Efekt: 17 l brzeczki o 11.5 Blg.

Skład jest dość przypadkowy - do samego końca nie wiedziałem, co będę robił, bo w lodówce jeszcze mam po jednej puszce czystego ekstraktu pszenicznego i jęczmiennego. Postanowiłem je zostawić na później i zacząć od gotowca.

______ Reklama ______

Powyższe składniki otrzymałem dzięki uprzejmości Wytwórni Ekstraktów Słodowych w Wolsztynie. Dzięki!

____ I po reklamie ____

Na początku do nowego, stalowego gara za całe 23 zł :) poszły: kranówa, cukier i suchy ekstrakt słodowy. Cukier puder - bo taki znalazłem w szafce i chciałem uzyskać trochę więcej brzeczki. Po ostatniej warce wiem, że (przynajmniej w przypadku pszenicznego) nie ma co się obawiać niewielkiego dodatku cukru. Wszak recenzje mojego pszeniczniaka były bardzo dobre... ;)
Suchy ekstrakt okazał się niesamowicie higroskopijny. Wystarczyło, że wysypałem zawartość puszki do parującej wody, a na ściankach puszki pozostała zbrylona warstwa. Znając opinie innych piwowarów nt. dodawania tego wynalazku do butelek, postanowiłem wykorzystać go od razu i pozostać przy swojej glukozie.
Zagotowanie 4 l wody na ceramicznej płycie było udręką - 1.5 h!. Nie wiem, gdzie tkwi przyczyna. Na pewno płyty ceramiczne są mniej wydajne od palników gazowych, ale prawdopodobnie zawinił też garnek o cienkich ściankach - zbyt łatwo oddaje na zewnątrz ciepło. Nie wiem, czy na takim sprzęcie będę w stanie efektywnie zacierać.
Po dodaniu ekstraktu pszenicznego otworzyłem puszkę barwiącego. Smoła. Smrodek bardzo ciekawy. Zadziwiające, że 4 łyżki potrafiły tak intensywnie zabarwić 17 l roztworu... Nie oblizałem łyżki ;).
Następnie chłodzenie w wannie, + 5 l wody, pierwszy pomiar (19.5 Blg), + 5 l wody, drugi pomiar (13 Blg), + 1.5 l wody, trzeci pomiar (11.5 Blg). Próbki pomiarowe były słodko-gorzkie. Powędrowały do garnka z duszącą się obok na płycie karkówką.
Na koniec dodałem pożywione na roztworze suchego ekstraktu drożdże, które w międzyczasie próbowały samodzielnie wyjść z kubka. Dostały, co chciały. Do roboty, chłopaki!
W Domowym Browarze Crizza "Na Strychu" panuje temperatura 20 st. C. Pierwszy pomiar kontrolny planuję w czwartek.

pawcio1
30-09-2003, 16:16
Wszystko pięknie tylko jak chmieliłeś??
Ten garnek to może z tych kupowanych na wagę??
Zastanawia mnie pomysł mieszania kranówy z Primaverą???
Jakaś podpowiedz??:D ;)

crizz
30-09-2003, 21:51
pawcio1 napisał
Wszystko pięknie tylko jak chmieliłeś??
Ten garnek to może z tych kupowanych na wagę??
Zastanawia mnie pomysł mieszania kranówy z Primaverą???
Jakaś podpowiedz??:D ;)

Nie chmieliłem, bo to był gotowiec :rolleyes:
Garnek rzeczywiście tak wygląda :D, ale kupiłem go "na sztuki".
Kranówa była ciepła i miała się szybciej zagotować, a zimnej wody nie chciałem dodawać z kranu.

oryks
01-10-2003, 07:51
crizz,

z tego co wiem to właśnie ciepła kranówa jest dodatkowo doprawiana chemią :kac: . Jakieś specyfiki przeciw osadzaniu się kamienia w rurach.

crizz
01-10-2003, 08:09
Trudno, co robić. Chemia jest wszędzie. Mam nadzieję, że zbytnio nie zaszkodzi. W każdym razie, drożdże pracują, aż miło.

burar
01-10-2003, 10:16
A to dziwne Crizz z tą płytą ceramiczną. Ja uwarzyłem 3 warki na takowej i bardzo sobie chwalę proces panowania nad temperaturą. Może masz za niskie napięcie w sieci ? :eek:
A obok była karkówka... Smaczek może być nieziemski...:stout: Hau !

crizz
01-10-2003, 10:27
burar napisał(a)

A obok była karkówka... Smaczek może być nieziemski...

Owszem, karkówka niczego sobie, ale sos ciutkę za słodki. Lepsze do podlewania na pewno jest gotowe piwo.

crizz
06-10-2003, 09:07
nieco wyżej napisałem:

W Domowym Browarze Crizza "Na Strychu" panuje temperatura 20 st. C. Pierwszy pomiar kontrolny planuję w czwartek.

Pierwszy pomiar przeprowadziłem dopiero wczoraj wieczorem (niedziela): idealnie 2.5 Blg. Zabrałem się za butelkowanie.
Muszę przyznać, że przygotowanie butelek to najmniej przyjemna czynność w całym procesie warzenia piwa. Gorąca woda, clorox, czekanie, szczota, płukanie, płukanie, płukanie - make me :mad:. Muszę coś z tym zrobić.
Młode piwo jest zaskakująco klarowne, jak na ten etap. Ale stało 6 dni, więc pewno przefermentowało szybko i zaczęło się klarować. Ma bardzo ładny, rubinowy kolor. W smaku wytrawne, z lekko wyczuwalną spalenizną. Zdekantowałem do fermentora z kurkiem po uprzednim dodaniu do niego glukozy, a następnie zabutelkowałem. Zmieściło się w 33 butelkach. Sąsiad przechodzący obok mojego stryszku patrzył na mnie dziwnie...
Aha, dodam przekornie (http://www.browar.biz/forum/showthread.php?s=&threadid=30148), że piwo nosi nazwę "Black but White" ;).

michalh
09-10-2003, 16:40
crizz napisał(a)
Pierwszy Gorąca woda, clorox, czekanie, szczota, płukanie, płukanie, płukanie - make me :mad:. Muszę coś z tym zrobić.
....
Sąsiad przechodzący obok mojego stryszku patrzył na mnie dziwnie...
Aha, dodam przekornie (http://www.browar.biz/forum/showthread.php?s=&threadid=30148), że piwo nosi nazwę "Black but White" ;).

Brzmi apetycznie.
Z tymi butelkami nie trzeba przesadzać.
Ja robię tak: po wypiciu piwa płuczę butelkę 2-3 razy zimną wodą nalewając 1/4 objętości i intensywnie wstrząsając. To zabiera 30 sekund. Odstawiam pod stół (Uwaga, Żona! :mad:), z czasem wynosze do piwnicy.
Dzień przed rozlewem zdzieram tylko na mokro naklejki i wstawiam butelki na 45 minut do piekarnika w 180 stopni.
To NIE zajmuje dużo czasu. Polecam tę metodę. Żadne piwo jeszcze mi sie nie zepsuło.

Co do sąsiada: To jest poważny problem. Ja też myslę o tych, którzy patrza jak wynoszę do piwnicy skrzynke piwa. Staram się ukrywać i nie pokazywac co niosę. Do piwnicy/stryszku łatwo się dobrać.

anteks
11-10-2003, 22:16
crizz napisał(a)
Na czwartą warkę złożyło się:

- 1.8 kg gotowca pszenicznego WES 60/40
- 0.2 kg ekstraktu słodowego w proszku WES
- 0.5 kg cukru pudru
- 4 łyżki stołowe ekstraktu barwiącego WES (ok. 80 g)
- 4 l kranówy
- 11 l wody PRIMAVERA
- 1 płaska łyżeczka Pawciowych drożdży

Efekt: 17 l brzeczki o 11.5 Blg.

Skład jest dość przypadkowy - do samego końca nie wiedziałem, co będę robił, bo w lodówce jeszcze mam po jednej puszce czystego ekstraktu pszenicznego i jęczmiennego. Postanowiłem je zostawić na później i zacząć od gotowca.

______ Reklama ______

Powyższe składniki otrzymałem dzięki uprzejmości Wytwórni Ekstraktów Słodowych w Wolsztynie. Dzięki!

____ I po reklamie ____

Na początku do nowego, stalowego gara za całe 23 zł :) poszły: kranówa, cukier i suchy ekstrakt słodowy. Cukier puder - bo taki znalazłem w szafce i chciałem uzyskać trochę więcej brzeczki. Po ostatniej warce wiem, że (przynajmniej w przypadku pszenicznego) nie ma co się obawiać niewielkiego dodatku cukru. Wszak recenzje mojego pszeniczniaka były bardzo dobre... ;)
Suchy ekstrakt okazał się niesamowicie higroskopijny. Wystarczyło, że wysypałem zawartość puszki do parującej wody, a na ściankach puszki pozostała zbrylona warstwa. Znając opinie innych piwowarów nt. dodawania tego wynalazku do butelek, postanowiłem wykorzystać go od razu i pozostać przy swojej glukozie.
Zagotowanie 4 l wody na ceramicznej płycie było udręką - 1.5 h!. Nie wiem, gdzie tkwi przyczyna. Na pewno płyty ceramiczne są mniej wydajne od palników gazowych, ale prawdopodobnie zawinił też garnek o cienkich ściankach - zbyt łatwo oddaje na zewnątrz ciepło. Nie wiem, czy na takim sprzęcie będę w stanie efektywnie zacierać.
Po dodaniu ekstraktu pszenicznego otworzyłem puszkę barwiącego. Smoła. Smrodek bardzo ciekawy. Zadziwiające, że 4 łyżki potrafiły tak intensywnie zabarwić 17 l roztworu... Nie oblizałem łyżki ;).
Następnie chłodzenie w wannie, + 5 l wody, pierwszy pomiar (19.5 Blg), + 5 l wody, drugi pomiar (13 Blg), + 1.5 l wody, trzeci pomiar (11.5 Blg). Próbki pomiarowe były słodko-gorzkie. Powędrowały do garnka z duszącą się obok na płycie karkówką.
Na koniec dodałem pożywione na roztworze suchego ekstraktu drożdże, które w międzyczasie próbowały samodzielnie wyjść z kubka. Dostały, co chciały. Do roboty, chłopaki!
W Domowym Browarze Crizza "Na Strychu" panuje temperatura 20 st. C. Pierwszy pomiar kontrolny planuję w czwartek.

anteks
11-10-2003, 22:19
crizz czy masz jakieś wtyki we wolsztynie na słód.:confused:

crizz
12-10-2003, 17:39
anteks napisał
crizz czy masz jakieś wtyki we wolsztynie na słód.:confused:

Nie, nie mam.
Czy mogę Cię prosić o zadawanie tego typu pytań przez PW?

anteks
13-10-2003, 08:45
crizz napisał(a)
Nie, nie mam.
Czy mogę Cię prosić o zadawanie tego typu pytań przez PW? przeprzaszam poprawi e się;)

crizz
24-10-2003, 10:06
Piąta warka - porter. A to dlatego, że z poprzedniej pozostała mi otwarta puszka ekstraktu barwiącego, a i chciałem nawarzyć coś mocniejszego na zimę... Nie przygotowałem się zbytnio, warzyłem bez przepisu, ze składników, które miałem w domu:

- 3.75 kg ekstraktu słodowego jasnego
- 3 duże łyżki, ociekające łyżki ekstraktu barwiącego (jakieś 150 g)
- 4 garście chmielu Marynka (ok. 60 g)
- 2 garście chmielu Lubelskiego (ok. 30 g)
- 13 l wody (kombinacja Aqua i Żywiecki)
- 7g drożdży dolnej fermentacji Braupartner

Efekt: 15l brzeczki o 17 Blg.

Tym razem, wstrząśnięty postem oryksa :D, zrezygnowałem z kranówy. Wodę gotowałem w czajniku elektrycznym i wlewałem do mojego nieszczęsnego gara. Wydaje się, że wiem, na czym polega problem z zagotowaniem w nim wody - ma niezauważalnie wypukłe do środka dno. Postawiony centralnie na płycie grzejnej nie ma z nią styku i przewodzenie ciepła jest słabe. Jeżeli przesunąć go tak, że stoi tylko na połowie płyty, od razu słychać, że woda zaczyna się grzać. Ostrzeżenie dla posiadaczy płyt ceramicznych - nie kupujcie garnków na wagę!
Do zagotowanej wody wlałem ekstrakt z 3 puszek WES. Zauważyłem, że przy otwieraniu puszek kruszy się okładzina, którą są one wyścielone od środka, i zanieczyszcza ekstrakt. Nie podoba mi się to, bo jest trochę babrania z wyłowieniem okruchów.
Do tego dodałem jeszcze 3 duże łyżki smoły. I tak mi jeszcze tego zostało na jakieś 2 warki...
Po ponownym zagotowaniu wsypałem chmiel goryczkowy i gotowałem 50 minut, po czym dodałem chmiel aromatyczny. Po 15 minutach wyłączyłem grzałkę. Brzeczkę wlałem do fermentora przed drobnooczkowe plastikowe sitko. Za przykładem Slado kilka litrów wody wlałem do fermentora przez pozostały na sitku chmiel, aby go dokładnie przepłukać.
Dolałem na wody do 15l i zmierzyłem stężenie - równiutkie 17 Blg. Próbka pomiarowa była tak gorzka, że aż jej nie wypiłem do końca. Smak ten pochodził zarówno od palonego słodu, jak i chmielu. Mam pewne obawy co do efektu końcowego, ale z tego co czytałem wiem, że po kilku miesiącach smak powinien się wyrównać... Zobaczymy.
Pozostało jeszcze dochłodzić i zadać drożdżami, które już wychodziły z kubka z roztworem cukru.
W fermentowni na strychu jest obecnie 15 st. C - trochę za ciepło, jak na dolną fermentację, ale dzisiejsze -5 st. na zewnątrz odżegnało mnie od wzięcia przykładu z Dlugiego77 i Slado i fermentowania na balkonie...

Piwo będzie się zwać "Accidental Porter". Albo "Porter z Przypadku", jak kto woli ;).

crizz
24-10-2003, 10:39
Degustacja kontrolna "Black but White" odbyła sie po uwarzeniu portera. Moje kubki smakowe były już skatowane jego goryczą, więc niewiele smaku poczułem. Wyraźnie cieńsze od poprzedniego pszeniczniaka - niższy balling. Kolor za to jest ładny, rubinowy, zapach - pszeniczny, a jakże. Gazu mało i piana słabiutka - to mnie trochę martwi. Cóż, trzeba jeszcze poczekać.

crizz
03-11-2003, 12:21
Wczoraj, po 10 dniach fermentacji, Accidental Porter powędrował w towarzystwie 30 łyżeczek glukozy do 28 półlitrowych butelek. Przefermentował z 17 do 5 Blg i miałem wrażenie, że to jeszcze nie koniec. Do tego młode piwo było tak mętne, że po raz pierwszy żałuję, że nie mam balonu do cichej fermentacji. Piwku przydałby się jeszcze tydzień w takim balonie, sklarowałoby się i dofermentowało. Obiecałem sobie, że następne piwo zaliczy etap cichej fermentacji.

Natomiast smak zielonego piwa zaskoczył mnie in plus. Wygląda na to, że będzie to... porter! Co prawda, trochę jakby cienki, ale mam nadzieję, że efekt finalny będzie zadowalający. Jednak na pewno mój następny porter - już nieprzypadkowy - będzie miał ekstrakt początkowy co najmniej 20 Blg.

crizz
17-11-2003, 18:13
nieco wyżej napisałem o degustacji swojego czwartego piwa:
Cóż, trzeba jeszcze poczekać.


Poczekałem i spróbowałem. Z duszą na ramieniu. Na szczęście jest całkiem dobre, choć nie rewelacyjne. Smak ma przyjemny, pszeniczny, acz po przełknięciu pozostaje na języku spalenizna słodu barwiącego. Lubię ciemne piwa, ale jednak nie w wydaniu pszenicznym. Pszeniczne musi być białe. "Black but White" nie wchodzi do stałej produkcji.

michalh
18-11-2003, 08:30
crizz napisał(a)
... po przełknięciu pozostaje na języku spalenizna słodu barwiącego. Lubię ciemne piwa, ale jednak nie w wydaniu pszenicznym. Pszeniczne musi być białe. produkcji.
A może jednak nie musi być białe?
Ekstrakt barwiący z WES jest robiony z bardzo mocno palonego słodu, czarnego jak ziarna kawy - przy takim paleniu musi być jakiś smak spalenizny. Pewnie lepiej użyć do zabarwienia i ulepszenia smaku słodów ciemniejszych, ale nie tak mocno spalonych.
Moje pszeniczne ma ciemną barwę od 0,9 kg ekstraktu 'Old Dark' Coopersa i spalenizny nie wyczuwam - chyba że jest to kwestia indywidualnego wyczucia smaku.

crizz
25-11-2003, 11:47
michalh napisał
A może jednak nie musi być białe?
[...]chyba że jest to kwestia indywidualnego wyczucia smaku.

Pewnie, że nie musi, ale kolejne butelki "Black but White" przekonują mnie, że dla mnie - musi :D. Chociaż - nie próbowałem jeszcze Twojego ciemnego pszeniczniaka... Mimo wszystko, następna warka...

crizz
25-11-2003, 12:04
Warka nr 6 - pszeniczne jasne. Z powodu niezadowolenia z "Black but White" postanowiłem zrobić zwykłe, jasne pszeniczne piwo. Parę tygodni temu piłem w Spiżu ich pszeniczniaka i zadziwiło mnie, że przy zaledwie 10%-owym ekstrakcie tak mi smakował (wolę "cięższe" piwa). Zakasałem rękawy i przygotowałem:

- 1.8 kg ekstraktu pszenicznego jasnego 80/20 produkcji WES (dzięki! dzięki!)
- 1.25 kg ekstraktu jęczmiennego jasnego produkcji WES (za ten zapłaciłem :D)
- 1 garść (10 - 15 g?) chmielu Lubelskiego
- ok. 18 l wody grodziskiej
- 1 płaska łyżeczka Pawciowych drożdży

Efekt: 19 l brzeczki o 10.5 Blg.

Zagotowałem jakieś 6 l wody i rozpuściłem ekstrakty. Gdy roztwór zawrzał, dosypałem chmielu. Jako, że nie była to kombinacja goryczkowy-aromatyczny, pogotowałem ok. 30 minut i odstawiłem z płyty. Przez sitko przelałem do fermentora i dolałem wody do 19 l. Mam niezłe wyczucie - jak przy porterze dolałem wody "na oko" i wyszło zakładane 17 Blg, tak i przy tym piwie otrzymałem dokładnie tyle, ile chciałem - 10.5 Blg. Wstawiłem do wanny i po godzinie zadałem zrehydratyzowanymi drożdżami.
Fermentowania została na razie przeniesiona ze strychu do kuchni :D; dzisiaj rano na powierzchni brzeczki widniała równa, drobnopęcherzykowa piana.
Zastanawiam się nad cichą fermentacją. Czy jest zasadna w przypadku tak lekkiego piwa? Mapajak stosował ją przy piwie 10 Blg, ale to było piwo "zacierane"...

Ka_Dar
25-11-2003, 13:19
crizz napisał(a)
Zastanawiam się nad cichą fermentacją.
Jeżeli masz mozliwość, to cicha fermentacja zawsze jest wskazana. Chociaż kilka dni. :cool:

michalh
03-12-2003, 12:25
crizz napisał(a)
Pewnie, że nie musi, ale kolejne butelki "Black but White" przekonują mnie, że dla mnie - musi :D. Chociaż - nie próbowałem jeszcze Twojego ciemnego pszeniczniaka... Mimo wszystko, następna warka...

Ten ciemny pszeniczniak jest dla mnie zupełnie OK! Jeżeli jest ciemny, to przecież jakieś bardziej spalone akcenty musi mieć - no i ma. Dla mnie smakuje od prawidłowo, jak ciemny weissbier, jest bardzo dobry. Piłem różne ciemne pszeniczne, także z mniejszych niemieckich browarów,i nie jestem może ekspertem od pszeniczniaków - ale to piwo mi po prostu smakowało i tyle. :big grin:

crizz
15-12-2003, 11:04
Aby obowiązkom kronikarskim stało się zadość, dodam, że warka nr 6 znalazła się w butelkach 30 listopada, po uprzednim dodaniu glukozy. Wyszło tego 35 butelek. Zadziwiła mnie barwa młodego piwa - ciemnożółta, miodowa. Wydawało mi się, że przy 10.5 st. Blg piwo będzie jasnożółte. Czy to właściwość WES-owego ekstraktu?

sponsor
15-12-2003, 12:36
WES-owskiego ekstraktu pszenicznego jeszcze nie próbowałem ale jęczmienny jasny jest dość ciemny. Jakiś czas temu butelkowaliśmy cienkiego lagerka 10 Blg, którego kolorek nie miał nic wspólnego z zawartością przemysłowych butelek tego typu. Znacznie ciemniejszy raczej jak piwa mocne i to nie z tych najjaśniejszych. Pewnie w tym właśnie tkwi również tajemnica barwy twojego produktu.

crizz
30-12-2003, 09:33
Po degustacji warki nr 6 na spotkaniu wielkopolskich piwowarów domowych, piwo otrzymuje miano Acid Piss Wheat. Wszyscy stwierdzili, że musi być zakażone - czuć wyraźny kwas. Wypiliśmy 2 butelki, więc zakażenie musiało wdać się na etapie głównej fermentacji lub rozlewu, i cała warka jest do kitu. Do tego piwo jest cienkie, jak... wiadomo co Weroniki. Zostawię na lato, mocno schłodzone da się wypić, nawet zaoszczędzę na cytrynie.
Jestem trochę zasmucony - nie sądziłem, że zdarzy mi się zakażona warka. Przecież wszystko robiłem tak, jak zwykle... Na pewno kolejne warzenie będzie bardzo nerwowe.
A następny pszeniczniak (pewnie nieprędko) nie będzie miał mniej OG niż 12.5 - 13.0 Blg.
Humor poprawiają mi dobre opinie o Accidental Porter. Sam przyznaję, że jest to bardzo dobre piwo. A minęły dopiero 2 miesiące od zabutelkowania. W lutym będzie idealny :stout:.

oryks
30-12-2003, 14:54
Może to wcale nie zakażenie warki ???
Też mam pszeniczniaka na WES-owym ekstrakcie tylko tym chmielonym ( otrzymałem go pewnie w ten sam sposób ) i też jest mocno kwaskowe, a właściwie kwaśne i płytkie mimo standardowych 12 Blg. Dlatego jeszcze wiele butelek stoi w piwnicy bo do zimy, nawet tak kiepskiej jak ta, coś takiego zupełnie nie pasuje; może przy upałąch da się to wypić.

crizz
23-01-2004, 14:46
Nareszcie. Blisko dwa miesiące bez warzenia nieźle dało mi się we znaki. Pierwsze Święta w nowym mieszkaniu, Nowy Rok, zakończenie roku w pracy... Obecnie więcej czasu poświęcam piwowarstwu domowemu w teorii niż w praktyce. Niestety, "więcej" nie znaczy "tyle, ile chcę". Ale idzie ku lepszemu ;).

Warka nr 7 - piwo nibyklasztorne. Klasztorne, bo zastosowałem specjalne drożdże WLP500 firmy White Labs do tego typu piw. Niby - bo tylko z ekstraktów, bez tak kluczowego składnika, jak chociażby słód karmelowy. Do warzenia przygotowałem:

- 3.75 kg ekstraktu jęczmiennego jasnego produkcji WES
- 1 płaska łyżka ekstraktu barwiącego produkcji WES
- 0.5 kg cukru karmelowego produkcji Diamant
- 2 garście chmielu Marynka
- 2 garście chmielu Lubelskiego
- 16 l wody mineralnej (Rakoniewice)
- starter z 1/6 fiolki drożdży WLP500 (ok. 300 ml)

Efekt: 16l brzeczki o 16.5 Blg.

To było bardzo nerwowe warzenie - ostatnia warka mi skisła i przy tej stresowałem się, jakbym to robił pierwszy raz. Nawet zapomniałem o cukrze i ekstrakcie barwiącym - dodałem ich roztwór do już stygnącej brzeczki. Chmiel goryczkowy gotował się 60 minut, aromatyczny - 15 minut. Po schłodzeniu brzeczki zadałem raczej niemrawym starterem drożdżowym. Teraz stoi w nowiutkim fermentorze i... nic. Wiem od Michalha, że to raczej normalne - startery są słabsze niż suche drożdże. Oczywiście zależy, jakiej wielkości startery. Mój był raczej za mały na tak mocną brzeczkę. Nic to, i z tego płynie nauka. Mam jeszcze trochę Pawciowych drożdży, jeżeli zajdzie potrzeba, to dodam te. To dopiero będzie mikstura!
Trzymam kciuki za tę warkę. Objętością jest dopasowana do mojego nowego, piętnastolitrowego balona, i będzie (oby) to moje pierwsze piwo cichofermentowane. "La Dubbel du Grenier".

CDN

crizz


PS. Następna warka - jasne pełne. Rodzina zaczyna się dopominać o piwo :D.

crizz
26-01-2004, 11:50
Teraz stoi w nowiutkim fermentorze i... nic.

Ha! Długo nie trzeba było czekać. Po 20 godzinach na powierzchni brzeczki wykwitła olbrzymia półkula piany. Mimo, że brzeczka jest mocna, a starter objętościowo mały. Ewidentnie rozmiar nie ma znaczenia... ;)

michalh
26-01-2004, 11:56
Na pewno ma znaczenie ilość komórek drożdży w starterze. Tych komórek może byc tyle samo w starterze o objętości 0,3 i 0,8 litra, więc w tym przypadku 'moc' startera mogła być taka sama jak większego, ale mniej odfermentowanego.

crizz
16-02-2004, 09:24
Dubbel po tygodniu fermentacji burzliwej poszedł do balona, gdzie przebywał ponad 2 tygodnie. Wczoraj go zabutelkowałem w 29 półlitrowych flaszek, z dodatkiem glukozy.

Wrażenia? Hmmm... Przy przelewaniu do balona młode piwo było ohydne - dziwny, "chemiczny" zapach i gorzki smak. Po cichej fermentacji zapach zniknął a smak nieco złagodniał, ale na pewno jest to piwo mocno chmielone. Na pewno wymaga długiego leżakowania. Ma za to ciekawy kolor - podobny do Szwejka.

Z nowych doświadczeń:
- piwo po balonowaniu jest czyste jak łza; nawet przez chwilę obawiałem się, czy jest w nim dość drożdży, żeby ruszyła wtórna fermentacja :p,
- dezynfekowanie butelek w piekarniku jest o wiele wygodniejsze niż moczenie w Clorox'ie; czy równie skuteczne - to się okaże...

crizz
06-04-2004, 12:25
wyżej napisałem
- piwo po balonowaniu jest czyste jak łza; nawet przez chwilę obawiałem się, czy jest w nim dość drożdży, żeby ruszyła wtórna fermentacja

Obawy poniekąd były słuszne, bo po półtora miesiąca w butelkach piwo jest słabo nagazowane. Trzeba lać "z szafy", żeby wytworzyła się piana...

Poza tym jest nawet... dobre :). Czerwonej barwy, przejrzyste, nachmielone jak cholera, wytrawne. Smak i zapach wyrównały się, choć dalej są mocne. Pewno nie mieści się w definicji stylu, ale niech to - wypić można.

crizz
06-04-2004, 12:37
Warka nr 8 - piwo jasne pełne. Rodzina i znajomi zaczynają już wątpić, że można uwarzyć piwo w domu, bo częściej częstuję ich gadaniem, niż piwem. A jeśli już piwem, to porterem czy pszenicznym... "Co to jest?". ;)
Do warzenia przygotowałem:

- 3.6 kg ekstraktu jęczmiennego jasnego produkcji WES
- 3 szklanki chmielu Marynka
- 3 szklanki chmielu Lubelskiego
- 16 l wody mineralnej (Rakoniewice)
- 7 g drożdży dolnej fermentacji Braupartner i na czubek łyżeczki - Pawciowych do pszeniczniaka

Efekt: 18l brzeczki o 12.5 Blg.

Warzenie miało standardowy przebieg, więc nie będę się rozpisywał. Dlaczego zastosowałem 2 rodzaje drożdży? Nie wiem, to był impuls... :D. To była tak standardowa warka, że musiałem coś udziwnić. Nie wiem, jaki będzie efekt, i czy w ogóle będzie wyczuwalny - dałem sporo chmielu. Zobaczy się. W każdym razie, piwo fermentuje na strychu, gdzie wciąż panuje temperatura ok. 15 st. C. Tym razem chyba obejdzie się bez balona.

crizz
06-05-2004, 15:03
"no-name pilsener" fermentował przez tydzień i w Wielką Sobotę znalazł się jednak w balonie. Warka była zbyt duża na mój balon, więc od razu zrobiłem też 4 butelki. Po kolejnym tygodniu cichej fermentacji przelałem sklarowane piwo do 31 butelek.

Ojciec już próbował, oczywiście zanim zdążyłem mu poradzić, żeby go jeszcze poleżakował. Podobno jest dobre. Ja jeszcze poczekam.

crizz
06-05-2004, 15:07
Dwie butelki "La Dubbel du Grenier" pojechały w ramach wymiany do Belgii! Oczekiwanie na opinie jest bardzo stresujące...

crizz
25-05-2004, 08:44
Warka nr 9 - porter górnej fermentacji. Postanowiłem sprawdzić, czy w przypadku portera rodzaj drożdży ma istotny wpływ na smak. Do warzenia przygotowałem:

- 5.4 kg ekstraktu jęczmiennego jasnego produkcji WES
- 4 łyżki ekstraktu barwiącego produkcji WES
- 7 szklanek chmielu Marynka (60')
- 4 szklanki chmielu Lubelskiego (5')
- 18 l wody mineralnej (Żywiecki Kryształ)
- 5 g drożdży górnej fermentacji Braupartner, rozmnożonych na przegotowanej brzeczce

Efekt: 20l brzeczki o 17.0 Blg.

Warzenie mniej więcej standardowe - wspomnę tylko, że ze względu na dużą ilość chmielu musiałem wyławiać sitem wygotowaną Marynkę, żeby dodać na koniec Lubelskiego (potrzebny większy garnek!). W ogóle po fakcie dochodzę do wniosku, że taka ilość chmielu skutecznie zabije jakiekolwiek posmaki pochodzące od drożdży... Nic to. Szykuję się na dobrego, gorzkiego porterka - "Fly High Porter".

crizz
21-07-2004, 14:10
Aaa, byłbym zapomniał...

"Fly High Porter" po tygodniu fermentacji podzieliłem na 2 części - 15 litrów poszło do butli na 10 dni cichej fermentacji, a 5 litrów - do butelek. Wyszło razem 9 butelek bez cichej (jedna pękła) i 29 butelek po cichej.
Obawiam się, że dałem za mało smoły - kolor jest brązowy, zbyt jasny, jak na porterka. Jeszcze go nie próbowałem, ale obawiam się "klątwy Jerzego" - jego koźlak jest bardzo porterowy, więc może mój porter będzie koźlakiem ?? :D

jerzy
21-07-2004, 15:03
Znalazł sobie winnego. :p
.
.
.
Ważne aby było smaczne, a nie by spełniało jakieś kryteria wprowadzone przez przemysł. ;)

crizz
10-09-2004, 11:56
wyżej napisałem
[...] "Fly High Porter".

... ale piwo zostało przemianowane - za niski Blg i zbyt mało ekstraktu barwiącego, żeby było porterem. Jest czerwone i diabelnie mocno nachmielone. Przewiduję kilka butelek "High Hops Red" do wymianek dzisiaj na Zlocie... ;)