PDA

Wersja pełna: : Pierwsze koty za płoty...


Strony : [1] 2

Małażonka
21-07-2003, 08:26
Oj, działo się, działo…
Plan na sobotę był prosty: wstajemy skoro świt, zabieramy się za naszą pierwszą wareczkę, zostawiamy ją w spokoju wychodząc wieczorkiem na imprezę. Wracamy w niedziele, może już zobaczymy baranki, ewentualnie mierzymy gęstość aerometrem i znowu wychodzimy, by zapolować z innymi na grubego zwierza. I prawie tak się stało… Wstaliśmy raniutko (tak koło 11:00) i nie pijąc nawet kawy, pełni werwy zabraliśmy się do roboty… Wszystko na początku szło zgodnie z planem. Brzeczkę schłodziliśmy do około 26°C, zmierzyliśmy gęstość brzeczki nastawnej (12°Blg), dodaliśmy drożdży i odstawiliśmy fermentor w spokojne, nienasłonecznione miejsce, z dala od źródła ciepła, jakim jest kuchnia. Wychodząc na imprezę nakazałam jeszcze drożdżom dzielnie pracować…
W niedzielę przerwałam imprezę w trakcie której byliśmy, by choć na chwilkę zajrzeć do domu i sprawdzić jak się te nasze drożdże sprawują. A one się sprawowały… Baranki niewątpliwie były, ale w nocy, po moim powrocie pozostały już tylko po nich pozostałości na ściankach fermentora. Temperatura wzrosła znacznie…termometr wskazywał 30°C, pomiar aerometrem wskazał ok. 5°Blg… Ratunku, kiedy je prosiłam by dzielnie pracowały, nie brałam pod uwagę, że mam do czynienia z przodownikami pracy…Natychmiast zadzwoniliśmy na pogotowie, którym w naszym przypadku był Pjenknik i za jego namową fermentor wylądował w wannie, z zimną wodą przyprawioną kostkami lodu. Efekt: temperatura spadła do 28°C. Wtedy, trochę po nie w czasie, z mojego męża wyszedł biolog. Rzeczywiście, fermentacja jest przecież procesem egzotermicznym i mimo, że początkowo temperatura wynosiła 26°C, to w trakcie fermentacji miała prawo wzrosnąć (i wzrosła).
Dziś rano temperatura wynosiła 28°C, aerometr wskazywał 4°Blg… zobaczymy co będzie dalej… Cóż, pierwsze koty za płoty…

P.S. Chciałam jednocześnie bardzo podziękować Pjenknikowi, za Jego cierpliwość w wyjaśnianiu wszelkich spraw, wyrozumiałość i pomoc. Był naprawdę naszym pogotowiem ratunkowym. Dziękuję…

pjenknik
21-07-2003, 09:22
Nie ma sprawy zawsze chętnie poradzę (jak będę coś wiedział). Miałem ostatnio ten sam problem ( z tempereturą).

iron
21-07-2003, 12:15
Małażonka napisał(a)
. Wtedy, trochę po nie w czasie, z mojego męża wyszedł biolog.


Taaa - wyszedł ze mnie biolog i stanął obok mnie:D

A co będzie z piwem nie wiadomo - nie mamy jeszcze wszystkich gotowych butelek a ono chce już do szkła. Najgorsze, że aby przekonać się czy będzie wypijalne musimy poczekać ze dwa miesiące (choć po smaku próbki przeznaczonej do pomiaru gęstości można miec płonną nadzieję że jednak da się siorbnąć:D).

Małażonka
21-07-2003, 12:31
iron napisał(a)
A co będzie z piwem nie wiadomo - nie mamy jeszcze wszystkich gotowych butelek a ono chce już do szkła.:D). [/B]

Jak to, co będzie - masz dzisiaj pełne ręce roboty - do umycia i dezynfekcji zostało już "tylko" 20 butelek

zythum
21-07-2003, 12:43
Państwo Ironowie trochę spokoju. Jak rozumiem piwo zaczęło fermentować w nocy z soboty na niedzielę więc zostawcie mu jeszcze trochę szansy i przelejcie do butelek za kilka dni. Macie więc czas. Moje gratulacje za decyzję. Napiszcice jeszcze jakie piwo zronbiliście: jasne, ciemne, typ

Małażonka
21-07-2003, 13:01
Teoretycznie „Real Ale”… , a co wyjdzie – niewiadomo. Jednak 30°C mogło wiele uczynić…:(

iron
29-07-2003, 13:43
Jakie tam "Real Ale" - będzie się nazywać "Błyskawica" albo z czeskiego "Rychlik";)

kangurpl
01-08-2003, 17:07
Tylko nie podejmujcie pochopnie żadnych radykalnych decyzji typu "do kanalizacji z tym".
Moje pierwsze Anglish Ale, w czasie pierwszych degustacji skwalifikowałem jako "lura, cienkusz ..."
Zostawiłem "niech poleży", mineło ponad 6 miesięcy i nie poznaję tego piwa.

Małażonka
04-08-2003, 07:40
Zgodnie z radą Pjenknika, nie zamierzamy próbować tego piwka przed upływem 2-3 miesięcy. Wstępnie myślimy, by parę buteleczek przywieźć do spróbowania na zlot (o ile dzień przed wyjazdem zostanie przez nas określone jako wypijalne), macie więc szansę sami ocenić efekty ekspresowego ważenia.

Marusia
04-08-2003, 08:11
Małażonka napisał(a)
... efekty ekspresowego ważenia. [/B]

Wnoszę, że o waRZenie chodzi:)

Chyba na zlocie to musielibyście łyżeczką wydzielać każdemu, tyle nas tam będzie chętnych do spróbowania:)

Małażonka
04-08-2003, 09:03
Chyba berliński klimat żle wpłynął na działanie kobiecego móżdżku - oczywiście, że warzenie... Pochylam główkę i przyznaję się do błędu.... Jeśli chodzi o ważenie - to warka miała jakieś dzwadzieścia parę kilo:D

Małażonka
11-08-2003, 08:10
No, i stało się... Drugie koty na płot wskoczyły. Tym razem jesteśmy bardziej przygotowani na przyjęcie nowego członka rodziny - Stouta. Butelki zdezynfekowane grzecznie w szafce czekają, temperatura w domu bardziej sprzyjająca, baranki w fermentorze już widnieją... Ech, życie jest piękne!

iron
12-08-2003, 10:48
No i po fermentacji burzliwej - baranki miał jakieś 10 cm, teraz piwko spokojnie odfermentowuje w temperaturze 24-26 Celsjuszów, pewnie jutro zagości w na szczęście już przygotowanym szkle.

Małażonka
12-08-2003, 11:07
Nie sądzę by już jutro. Wczoraj aerometr wskazywał ok. 8°Blg. Myślę, że czwartek będzie odpowiednim dniem na butelkowanie. Ale zobaczymy, kto z nas ma rację;) .

pjenknik
12-08-2003, 12:09
Ja odczekałem ostatnio przy Blg na poziomie 3 jeszcze dodatkowe dwa dni. Cały czas szumiało, baranków nie było, Blg się nie zmieniało więc poszło do flaszek:D

iron
12-08-2003, 12:11
No właśnie chodziło mi o to, że nasze rano nie szumiało już, a może po prostu nie umyłem dobrze uszu:D

Małażonka
12-08-2003, 12:31
O 7:00 rano szumiało i to nieźle. Zresztą jak wrócimy do domu zrobimy pomiar. Myślę, że naprawdę, kochanie, mamy trochę czasu...

iron
12-08-2003, 13:18
A skąd Ty możesz wiedzieć jak szumiało o 7 rano skoro wstałaś 7.20:confused: :D

Małażonka
12-08-2003, 13:42
No dobrze, zaokrągliłam godzinę. A skąd Ty wiesz, o której wstałam, skoro o tej porze smacznie chrapałeś?:rolleyes:

iron
12-08-2003, 13:45
Bo zawsze mnie budzisz (przynajmniej na chwilkę) kiedy wstajesz:mad:

sopista
12-08-2003, 13:49
Fajny temat się robi, ale dlaczego w temacie "Jacy będziemy za 10 lat - wizje" ma zupełnie inny ciąg dalszy?

iron
12-08-2003, 14:01
No bo to będzie dopiero za 10 lat:D

Małażonka
12-08-2003, 14:33
Jeszcze osiem długich lat będziemy szczęśliwym, budzącym się nawzajem małżeństwem:D

alph
13-08-2003, 06:48
Małażonka napisał(a)
Jeszcze osiem długich lat będziemy szczęśliwym, budzącym się nawzajem małżeństwem:D

?? Jeżeli wstajesz wcześniej niż Iron, to kiedy On Cię budzi nawzajem?:D

Małażonka
13-08-2003, 07:28
Zdarza mu się... Szczególnie po południu, gdy drzemię spokojnie, a On się nudzi:D

oryks
13-08-2003, 08:47
No i co, co dalej ???! :eek:

....jak obudzi ..... warzycie piwo ?

;)

Małażonka
13-08-2003, 09:00
Czasami...
Teraz w planach mamy rozlew:D

iron
13-08-2003, 10:23
No ale do rzeczy - wczoraj nasz stout miał już tylko 4 Blg i zrobił się jakiś leniwy:D Z powodu braku czasu dziś na rozlew, nawet jeśli powinien dziś być rozlany, poczeka sobie do jutra

Małażonka
13-08-2003, 10:37
Czyli, mimo że nie mam racji - moje na wierzchu!

iron
13-08-2003, 10:40
Jak mnie wkurzysz to jeszcze dziś nastąpi rozlew do klopa:D

Małażonka
13-08-2003, 10:49
No dobrze, siedzę już cichutko jak myszka;)

kangurpl
13-08-2003, 12:13
Widzę, że Iron potrafi dyskutować z kobietami :D
Wiadomo kto jest głową domu, tylko co na to szyja ;)

alph
13-08-2003, 13:39
kangurpl napisał(a)
Widzę, że Iron potrafi dyskutować z kobietami :D
Wiadomo kto jest głową domu, tylko co na to szyja ;)

Jak to co, cichutko czeka na piwo, które musi przez nią przejść zanim pójdzie do głowy... Taki jakiś figiel anatomiczny

pjenknik
13-08-2003, 17:00
Iron!!! Otrzymujesz pierwszą żółtą kartkę:D Jeszcze raz będziesz chciał wylać "zielone" piwo do klopa otrzymasz kartkę czerwoną i kuksańca pod żebro;)

Małażonka
14-08-2003, 08:00
Piwo wylądowało bezpiecznie w buteleczkach, więc mogę spokojnie się odezwać. Jednak Jego było na wierzchu - butelkowanie za poradą Pjenknika odbyło się wczoraj w godzinach wieczornych.
Praca piwka wyglądała tak:
10. VIII - rozpoczynamy warzenie, zawartość nastawna brzeczki - 12°Blg
11. VIII - obecne śliczne baranki - 8°Blg
12. VIII – baranków brak, z samego rana jeszcze piwo jakoś żyje, po powrocie z pracy cisza - 4°Blg
13. VIII – cisza nadal trwa -3,5°Blg – czas na butelkowanie
W czasie pracy drożdże miały lepsze warunki niż przy pierwszej warce. Termometr na fermentorze wskazywał 24-26°C.
Teraz pozostało Nam już tylko cierpliwie czekać na efekty. Naszym nadwornym doradcą znów uczyniliśmy Pjenknika (obrońcę uciśnionych piw:D ), któremu należą się serdeczne podziękowania - dzięki

iron
14-08-2003, 13:21
pjenknik napisał(a)
Iron!!! Otrzymujesz pierwszą żółtą kartkę:D Jeszcze raz będziesz chciał wylać "zielone" piwo do klopa otrzymasz kartkę czerwoną i kuksańca pod żebro;)

Ty sadysto:D Od kartki się odwołuję - to był tylko taki wybieg coby baba za bardzo się nie mądrzyła;) I tak wyszło na moje:)

Żólta albo nawet czerwona kartka to mi się należy za to com uczynił ze 2 godziny przed butelkowaniem, ale to już zupełnie inny temat, kompletnie niezwiązany z warzeniem piwa.

Małażonka
14-08-2003, 13:26
iron napisał(a)
Żólta albo nawet czerwona kartka to mi się należy za to com uczynił ze 2 godziny przed butelkowaniem, ale to już zupełnie inny temat, kompletnie niezwiązany z warzeniem piwa.

... którego nie będziemy rozwijać:D

Małażonka
01-09-2003, 08:44
Aby tradycji stało się zadość, znów wzięliśmy się za warzenie. W końcu w przeddzień każdego podejścia do mojego ukochanego (:kac: ) egzaminu, należy mi się chwilka szczęścia. I tym razem znów tak było. Zdecydowaliśmy się na gotowca Coopersa - Bitter. Wstęp mi się już podoba - barwa bursztynowa, z rana czterocentymetrowe baranki, nastraja dobrze. Tym razem zdecydowaliśmy się nie eksperymentować, jeśli jednak uda mi się wreszcie zaliczyć egzamin, spróbujemy wersji trudniejszych. Trzymajcie za mnie kciuki!

dziku
01-09-2003, 09:52
Małażonka napisał(a)
(...) W końcu w przeddzień każdego podejścia do mojego ukochanego (:kac: ) egzaminu, należy mi się chwilka szczęścia.
(...) jeśli jednak uda mi się wreszcie zaliczyć egzamin, spróbujemy wersji trudniejszych. Trzymajcie za mnie kciuki!

Na wypadek zdanego egzaminu :kwiatek: ze dwie porcje zabutelkujcie w pet-a. W końcu Ahumba obiecał wypić... :D A po wspomnianych kiedyś piwach Wind, Grot i Imperator - Wasze piwo na pewno postawi go na nogi ;)

Małażonka
01-09-2003, 10:26
Nie jestem pewna czy po takich rarytasach popatrzy łaskawym okiem na naszą produkcję:confused:

iron
02-09-2003, 14:45
No i po barankach już ani śladu - czyli były jedną dobę. Po powrocie sprawdzimy ile mu brakuje do rozlewu. Trochę szybko się sprawiło, ale może dlatego, że tym razem zrobiliśmy "golasa" znaczy z użyciem tylko cukru jako "paliwa". A co tam, jakie wyjdzie, takie się wypije:D

Małażonka
03-09-2003, 07:24
Jako szczęśliwe piwo MUSI być dobre. Wczoraj wieczorem osiągnęło ok. 5,5°Blg. Jeszcze chwilkę sobie popracuje...

iron
03-09-2003, 10:18
No i jeszcze parę szczegółów:
wartość Blg w brzeczce nastawnej - 11
Baranki miały jakieś 5 cm.
Temperatura w jakiej zachodzi fermentacja 24-26 Celsjuszów.

Małażonka
03-09-2003, 10:22
I dalej:
po pierwszej dobie pracy - 7°Blg
po drugiej dobie (jak już pisałam) – jakieś 5,5°Blg

Małażonka
05-09-2003, 08:46
Wczoraj wieczorem piwko osiągnęło jakieś 2°Blg i zamieszkało w butelkach. W nocy co prawda jedna buteleczka z cichym trzaskiem podzieliła się na dwie części pozbawiając się zawartości, ale na szczęście reszty nie uszkodziła...Mam nadzieję, że to jedyna strata dotycząca Bittera:rolleyes:

iron
05-09-2003, 10:56
A na następne warzenie już sobie czekają Dark Ale i pszeniczniak Wheat Beer:)

iron
05-09-2003, 10:57
Małażonka napisał(a)
Wczoraj wieczorem piwko osiągnęło jakieś 2°Blg i zamieszkało w butelkach. W nocy co prawda jedna buteleczka z cichym trzaskiem podzieliła się na dwie części pozbawiając się zawartości

Może tej buteleczce zawartość nie smakowała, bo wcześniej zawierała Viflinga, albo Winda i doznała szoku:D

Małażonka
05-09-2003, 11:16
"Winda" na pewno nie mogła mieć, gdyż ten cały czas czeka na zmiłowanie i wypicie (oczywiście przez Ahumbę:D )

dziku
05-09-2003, 13:09
iron napisał(a)
Może tej buteleczce zawartość nie smakowała, bo wcześniej zawierała Viflinga, albo Winda i doznała szoku:D

Eeeee tam. Takiej butelce to już by żadna chemia nie zaszkodziła. Może to była flaszka po "Lechu" :confused: Taka po wlaniu piwa to mogłaby szoku doznać...
Tylko skąd u Was taka butelka :confused:

iron
05-09-2003, 14:34
Ja sobie wypraszam - jaka znowu chemia:mad:

dziku
05-09-2003, 15:34
iron napisał(a)
Ja sobie wypraszam - jaka znowu chemia:mad:
Ale ta "chemia" to nie było o Waszym piwie :kwiatek: :stout: :kwiatek: tylko o butelce po piwie "Wind", która z uwagi na pierwotną zawartość powinna wytrzymać wszystko... Tak więc nie powinna pęknąć pod wpływem Waszego Szlachetnego Trunku.
Co innego flaszka po "Lechu" :rolleyes: Ona może być uczulona na piwo...
Ale skąd u Was flaszka po "Lechu":confused:

clarq
21-09-2003, 22:22
hmm po zlocie mysle, ze wasze :stout: bylo b.dobre.

dziku
21-09-2003, 22:24
clarq napisał(a)
hmm po zlocie mysle, ze wasze :stout: bylo b.dobre.
Ale skąd u Nich flaszka po "Lechu" :confused:

clarq
22-09-2003, 08:15
prawdopodobnie ktos sie nie przyznaje.

crizz
22-09-2003, 08:22
clarq napisał
hmm po zlocie mysle, ze wasze :stout: bylo b.dobre.


Clarq, nie ściemniaj, uzupełnij profil i napisz, którego zlotowicza-nieforumowicza namówiliśmy do zalogowania się?

clarq
22-09-2003, 13:36
i nastalo milczenie.

P.S. to jest troche OFF TOPIC.

alph
22-09-2003, 16:20
dziku napisał(a)
Ale skąd u Nich flaszka po "Lechu" :confused:

Flaszka po "Lechu", to pewnie taki sposób na podbieraczy i podpijaczy. Lejesz w taką dobre piwko (odkaziwszy uprzednio butelkę siarką itp.) i masz spokój, bo nikt ci się do zawartości nie dobierze. Tak jakbyś nakleił kartkę "Trucizna".

Małażonka
23-09-2003, 07:39
crizz napisał(a)
Clarq, nie ściemniaj, uzupełnij profil i napisz, którego zlotowicza-nieforumowicza namówiliśmy do zalogowania się?

Przyznać się nie chce, ale jestem pod wrażeniem szybkiej rejestracji, czyżby prosto po powrocie do przytulnego domku?
Przy okazji pozdrawiam i witam na forum...
I koniecznie MASZ uzupełnić profil, bo będziemy mocno krzyczeć...

P.S. Dziku, odczep Ty się od "Lecha", bo przy następnej okazji popadnę w koszta i kupię Ci go w prezencie:D

sopista
23-09-2003, 07:49
P.S. Dziku, odczep Ty się od "Lecha", bo przy następnej okazji popadnę w koszta i kupię Ci go w prezencie

Gdyby był on jeszcze w plastiku Dziku stworzyłby z tego cały poemat.

dziku
23-09-2003, 07:55
sopista napisał(a)
Gdyby był on jeszcze w plastiku Dziku stworzyłby z tego cały poemat.
W życiu nie przyczepiałem się do Lecha :ice:
Wolę przyczepić się do np "Noteckiego". :stout:
A jakby ten Lech był w pecie to wszystko byłoby jasne - opakowanie zostawił Sopista...
Ale przecież Małażonka i Iron (mam nadzieję) nie planują butelkowania swego piwa w pety :confused: :rolleyes:

PS. Poemat powiadasz... pomyślimy ;)

pjenknik
23-09-2003, 08:07
Piłem na zlocie piwo zapakowane do peta przez Krzysia, Muszę powiedzieć, że jeżeli się warzy w beczce, a nie chce się targać na zlot całej jest to niegłupi pomysł. A poza tym o ile bezpieczniejsze w transporcie w pociągu:D
A poza tym Iron jest skrytopijcą ciepłego Leszka Premium z puszki przez słomkę i z sokiem, więc wiemy skąd byłaby puszka. Ale butelka:confused:

dziku
23-09-2003, 08:24
pjenknik napisał(a)
(...)A poza tym Iron jest skrytopijcą ciepłego Leszka Premium z puszki przez słomkę i z sokiem, więc wiemy skąd byłaby puszka. Ale butelka:confused:
No i pojawił się nowy problem...
Jak tu powtórnie wykorzystać puszkę po Lechu :confused:
No i czym dokładnie wymyć resztki soku :confused:

crizz
23-09-2003, 08:26
pjenknik napisał(a)

A poza tym Iron jest skrytopijcą ciepłego Leszka Premium z puszki przez słomkę i z sokiem, więc wiemy skąd byłaby puszka. Ale butelka:confused:


Spod pachy? :D

Małażonka
23-09-2003, 08:48
Teraz się wszyscy przyczepili do "Leszka", czyżbyście skrycie o nim marzyli? Trzeba było krzyczeć od razu, nie jechalibyśmy na żadnego Gocha, tylko zostalibyśmy na miejscu, w jednej knajpce "Leszek" ponoć był dostępny:D

pjenknik
23-09-2003, 08:56
dziku napisał(a)
No i pojawił się nowy problem...
Jak tu powtórnie wykorzystać puszkę po Lechu :confused:
No i czym dokładnie wymyć resztki soku :confused:
A po co myć? Jak już kiedyś pisaliśmy najlepszy Leszek jest przez zasyfiałą rurkę. dlaczego powtórnie wykorzystywana puszka musi być czysta?

Małażonka
23-09-2003, 09:01
pjenknik napisał(a)
A poza tym Iron jest skrytopijcą ciepłego Leszka Premium z puszki przez słomkę i z sokiem, więc wiemy skąd byłaby puszka. Ale butelka:confused:

Mam jeszcze tylko jedno pytanko - kto w autobusie chwalił się puszeczką ciepłego "Leszka", co prawda nie Premium, ale zawsze? :D

pjenknik
23-09-2003, 09:56
Nie chwaliłem się tylko pozostał z dojazdu do Wieżycy.
Na dworcu w Poznaniu w środku nocy pozostaliśmy puści (Gosia, Dorota, Art, GulGul, Krzyś i moja skromna osoba) - wszystkie piwa nam się zepsuły. A zabraliśmy z Opola po 4, zepsuły się w drodze do Wrocławia, tam zatankowalismy w "Porażce" i naprawiliśmy piwa (po cztery) w "Piwoszku". W Poznaniu znowu były zepsute. Więc Art z GulGulem udali się kurcgalopkiem po piwo, ale był tylko Lech Pils:(
Praktycznie tez zepsuł się w drodze do Wieżycy:(
Ale jednego uratowałem:D Został wręczony kierowcy autobusu, bo Wy nie pomyśleliście aby sympatycznego kierowcę jakos wspomóc;)

zythum
23-09-2003, 09:58
No i Pjenknik ma rację bo poza zaśpiewaniem, żekierowca naszym najlepszym przyjacielem jest nie otrzymał żadnego uwarzone przez forumowicza pszeniczniaka.

Małażonka
23-09-2003, 10:11
pjenknik napisał(a)

Ale jednego uratowałem:D Został wręczony kierowcy autobusu, bo Wy nie pomyśleliście aby sympatycznego kierowcę jakos wspomóc;)

Wspomogliśmy, wspomogliśmy...Ty kierowcy dałeś "Lecha", a ja dla odmiany Gocha, nalanego świeżutko przed wyjazdem z Odbytowa do buteleczki... Widzę, że starasz się wyrabiać dobre gusta w społeczeństwie:D

pjenknik
23-09-2003, 10:26
Ode mnie dostał jeszcze Ambera Mocnego Red:D
A i tak dzieki mnie dowiedział się, ze istnieje inny Leszek niż zielony.
I Tobie polecam spróbować Lecha Pilsa najlepiej z butelki. Dziwnym trafem jak Sensor przywiózł to dobro do Świebodzic to rozeszło sie w chwilę (niestety było w puszkach).

Małażonka
23-09-2003, 10:35
A stoi takowy w domowej skrzyneczce (i jest w butelce:D ) czekając naszego zmiłowania - w końcu klaserek musi być uzupełniony. Jak spróbuję, przedstawię wrażenia...:kwiatek:

clarq
23-09-2003, 16:13
Małażonka napisał(a)
Przyznać się nie chce, ale jestem pod wrażeniem szybkiej rejestracji, czyżby prosto po powrocie do przytulnego domku?
Przy okazji pozdrawiam i witam na forum...
I koniecznie MASZ uzupełnić profil, bo będziemy mocno krzyczeć...

P.S. Dziku, odczep Ty się od "Lecha", bo przy następnej okazji popadnę w koszta i kupię Ci go w prezencie:D

tak odrazu, moze nie po pewnym czasie:)

P.S. a po co uzupelniac?

ART
23-09-2003, 16:35
pjenknik napisał(a)
Na dworcu w Poznaniu w środku nocy pozostaliśmy puści (Gosia, Dorota, Art, GulGul, Krzyś i moja skromna osoba) [...]

Ale jednego uratowałem:D Został wręczony kierowcy autobusu, bo Wy nie pomyśleliście aby sympatycznego kierowcę jakos wspomóc;)

1) błąd - zapomniałes o Jerzym Ty sklerozo :D
2) błąd - jak poszliście grupowo na Ambera to poszedłem zanieść kierowcy kilka piwek (i wkurzyło mnie to że facet miał później pretensje że nie dostał całej zgrzewki :mad: ).

clarq
23-09-2003, 17:02
troche posiedzialem w domu a potem napisalem:)

dziku
23-09-2003, 21:55
sopista napisał(a)
(...) Dziku stworzyłby z tego cały poemat.
Może nie koniecznie poemat, ale kilka limeryków (http://www.browar.biz/forum/showthread.php?postid=246181#post246181) - proszę bardzo ;)

zythum
24-09-2003, 07:43
ART napisał(a)
1) błąd - zapomniałes o Jerzym Ty sklerozo :D
2) błąd - jak poszliście grupowo na Ambera to poszedłem zanieść kierowcy kilka piwek (i wkurzyło mnie to że facet miał później pretensje że nie dostał całej zgrzewki :mad: ).

A tam czasem nie był dwóch kierowców? Ja myślę, że wcześniejsze posty co do wręczania piw dotyczą kierowcy z którym jechaliśmy do Bytowa, bo kierowca prowadzący do Ambera nie był już naszym przyjacielem.

Małażonka
24-09-2003, 08:45
ART napisał(a)
1) (...)
2) błąd - jak poszliście grupowo na Ambera to poszedłem zanieść kierowcy kilka piwek (i wkurzyło mnie to że facet miał później pretensje że nie dostał całej zgrzewki :mad: ).

A nie, temu kierowcy nic nie daliśmy (czytaj: Ja i Iron), gdyż On nie był najlepszym naszym przyjacielem..., wracając tak jechał by nam się piwo wylewało:( . My uszczęśliwiliśmy Pana, który Nas woził na drodze Wieżyca - Odbytowo, Odbytowo - Wieżyca...
Powiem więcej: On był zdziwiony i szczęśliwy, że dostał jedną buteleczkę, a nie wściekał się, że nie dostał więcej...
Ten dla odmiany naszym najlepszym przyjacielem był:D

ART
24-09-2003, 08:49
odbiegając już zupełnie od tematu - odpisywałem Pjenknikowi. nie sądzę żeby targał ze sobą Leszka do Bytowa - wręczony kierowcy Leszek, o którym wspomina Pjenknik to zdecydowanie ostani rejs autokarem na trasie Bielkówko-Wieżyca. był tam jeden kierowca więc proszę mi tu kitów nie wciskać Panie Zygmuncie :D

pjenknik
24-09-2003, 08:51
Za to ten kierowca jadacy z nami do Ambera jaką wysoka kulturą się popisywał!
Jak przyjaźnie zaczepił tutesa : "Chodź no Pan tu!" chcąc się dowiedzieć o drogę:D

Małażonka
24-09-2003, 08:51
No tak, temu kierowcy to się co najwyżej "Leszek" należał:D

iron
24-09-2003, 09:29
Małażonka napisał(a)
A nie, temu kierowcy nic nie daliśmy (czytaj: Ja i Iron), gdyż On nie był najlepszym naszym przyjacielem..., wracając tak jechał by nam się piwo wylewało:( .

Bo jak powszechnie wiadomo "beczkowe zawsze lepsze jest":D

clarq
24-09-2003, 10:28
Małażonka napisał(a)
No tak, temu kierowcy to się co najwyżej "Leszek" należał:D

ale koniecznie cieply:D

iron
24-09-2003, 10:33
clarq napisał(a)
ale koniecznie cieply:D

Tak naprawdę to temu kierowcy należało się coś zupełnie innego, ale dbając o obyczajność naszego forum nie wspomnę co:D

iron
02-10-2003, 14:35
No i kolejna warka już w butelkach.
Tym razem był to "old dark ale" Coopersa, wbogacony przez nas w 3 gwożdziki i czekoladę.
Warka nastawna 12Blg, warka z 27 września, temp fermentacji 24 Celsjusze.
W momencie rozlewu (wczoraj) 3,5 Blg.

Piwo w sam raz na Boże Narodzenie.

crizz
02-10-2003, 14:39
iron napisał
No i kolejna warka już w butelkach.
Tym razem był to "old dark ale" Coopersa, wbogacony przez nas w 3 gwożdziki i czekoladę.
Warka nastawna 12Blg, warka z 27 września, temp fermentacji 24 Celsjusze.
W momencie rozlewu (wczoraj) 3,5 Blg.

Piwo w sam raz na Boże Narodzenie.

Szczegóły poproszę - krok po kroku! Ta czekolada mnie szczególnie intryguje.

iron
02-10-2003, 14:47
O szczegóły jako prezes odsyłam do Głównego Browarnika Małejżonki:D ;)

Małażonka
03-10-2003, 08:44
Główny browarnik Małżonka stawia się do raportu:D :

Miało to być inne, świąteczne piwko. Ponieważ zdecydowaliśmy się na ciemne ale, pasowała nam do tego kawa ewentualnie czekolada. Ponieważ kawa była już grana, wybór padł na czekoladę. Długo zastanawialiśmy się (zresztą nie sami) czy dodać czekolady, czy może lepiej kakao. Jednak gorzka czekolada ma swój specyficzny smaczek, a kakao nie. Zakupiłam zatem dwie tabliczki gorzkiej czekolady, połowę jednej zjedliśmy, a pozostałe 1,5 zostało starte, rozpuszczone w wodzie, do czego został dodany słód, nieco cukru, brew-kit i trzy goździki. Gotowaliśmy to razem około 50 minut, po czym schłodziliśmy i wszystko rozcieńczone wodą trafiło do fermentora. Zaraz potem zamieszkały tam, wcześniej poddane rehydratacji, drożdże. I teraz zaczęła się polka. Po jakiś 12 godzinach zaczęła pojawiać się pierzynka, ale osiągnęła jakiś 1-1,5 cm i nie chciała być większa. Piwo szumiało, w fermentorze aż się gotowało, a piana jak mała była, tak była. Po dwóch dniach od rozpoczęcia warki, zrozumieliśmy co się stało i dlaczego nasze piwko tak dziwnie pracowało. Czekolada bowiem posiada tłuszcz, a ten, jak wiadomo, nie sprzyja tworzeniu się piany. W efekcie przy 3,5Blg zdecydowaliśmy się na butelkowanie. Nie potrafię dziś powiedzieć, czy dodanie czekolady było błędem, gdyż poza mizernymi barankami, nasze piwko zachowywało się poprawnie. Przy nalewaniu go do butelek, lekko się pieniło (podobnie jak wcześniejsze piwa) i w zasadzie nic niepokojącego się z nim nie działo. Zobaczymy w grudniu. Wtedy na pewno przekażę wnioski…

Małażonka
06-10-2003, 08:13
Chciałam jeszcze dodać, że mam wyjątkowo dobrego prezesa, gdyż nie tylko monitoruje pracę w browarze, ale często sam bierze w niej udział. Ostatnio SAMODZIELNIE etykietował buteleczki...:D

Małażonka
06-10-2003, 08:23
I ostatnia warka z serii gotowców zamieszkała w fermentorze. Tym razem jest to pszeniczniaczek wzbogacony drożdżami od Pawcia1 i cukrem trzcinowym według przepisu Crizza. Wartość nastawna brzeczki wyniosła 13,0 Blg... Dziś rano zaczęła powstawać pierzynka, mam nadzieję, że po naszym powrocie do domu pszeniczniaczek będzie już słusznie fermentował. Złośliwie jeszcze dodam, że nazwa tego piwka to: „die Naturschätze":D

Małażonka
14-10-2003, 12:35
Pszeniczniaczek zamieszkał wczoraj w buteleczkach... Troszkę nas martwi, że taki jakby nadzbyt klarowny się wydaje, ale zapach i smak młodego piwa pozwala mieć nadzieję. Pozostało nam teraz tylko czekać na efekty...

zythum
14-10-2003, 12:41
Skoro złośliwie to złośliwie - przy takiej nazwie musicie go leżakować w Niemczech - inaczej nie będzie współpracował, no chyba, że zostanie folksdojczem:D

iron
14-10-2003, 12:44
zythum napisał(a)
Skoro złośliwie to złośliwie - przy takiej nazwie musicie go leżakować w Niemczech - inaczej nie będzie współpracował, no chyba, że zostanie folksdojczem:D

Oczywiście, że tak, banderowcy są we wsi a on jako pierwszy podpisał volkslistę:D ;)

Małażonka
14-10-2003, 12:44
Pomyślę o tym...;)

Małażonka
09-02-2004, 09:21
Zachęcona postem Marusi - i ja się pochwalę. Wczoraj w kadzi fermentacyjnej znalazła się nasza druga warka wykonana z procesem zacierania. I wczoraj już wygłodniałe bestie - drożdże - zaczęły wyjadać co smaczniejsze kąski, a że wściekłe były - całe piwo pokryło się pianą. Paluszków do kadzi nie pchamy - przecie takie głodne bestie - pogryźć mogą, czekamy zatem - nam w końcu strzelać nie kazano:D . O efektach ujarzmiania wściekłych drożdży - poinformujemy z niewielkim opóźniniem, spowodowanym niewielkimi problemami technicznymi

PS. Co wściekłe drożdże z tego zrobią - nie wiemy, ale teoretycznie powinno wyjść piwo pilsopodobne górnej fermentacji...:D

Małażonka
18-02-2004, 07:31
Ze szczerym smutkiem zawiadamiamy, iż pierwsze piwko z procesem zacierania - nie wyszło. Jest poprostu...kwaśne. Podobnie jak Crizz i Oryks dodaliśmy do niego ekstraktu pszenicznego WES (miał to być Weizenbock, a wyszedł taki Berliner Weissen z sokiem :D ). Bardzo zależało nam na tej wareczce, ale cóż...pierwsze koty za płoty!

Małażonka
18-02-2004, 07:35
Ono nie jest poprostu kwaśne, one jest kwaśne po prostu:D

Marusia
18-02-2004, 07:41
E, może jak poleży trochę to wydobrzeje:)

Makaron
18-02-2004, 07:56
Marusia napisał(a)
E, może jak poleży trochę to wydobrzeje:)

Wystarczy tabletka aspiryny, kilka dni w ciepełku i będzie dobrze ;)

iron
23-02-2004, 14:34
W sobotę, a więc 21 dnia lutego Roku Pańskiego 2004 powstała trzecia zacierana warka BIGB-y.
Jej wynikiem ma być stout z dodatkiem miodu gryczanego.
O szczegółach pewnie doniesie, jak się dorwie do netu, Główny Browarnik Małażonka.
Prezes wie tyle, że w warzeniu uczestniczyła woda oligocenka, słód pilzneński, karmelowy, palony jęczmień, drożdże, chmiel goryczkowy i aromatyczny oraz miód gryczany.
Wczoraj w fermentorze były śliczne 5 centymetrowe baranki.

Małażonka
23-02-2004, 16:59
Baranki padły były, ale wnętrze się jeszcze gotuje...:D . Prawdopodobna nazwa: niedźwiedź brunatny.

OGŁOSZENIE SPECJALNE:
W związku z niezamierzoną zmianą smaku pierwszego zacieranego wytworu BIGB-y, została zmieniona nazwa wyżej wymienionego produktu z "Oryksa grzybowskiego" (białe to rogate, czyli takie jak: weizenbock) na "Lambik żelazny" (bo kwaśne:D )

oryks
24-02-2004, 09:20
No i dobrze bo Oryks nie jest żaden "grzybowski". Ja sobie wypraszam ... :D ;)

Małażonka
24-02-2004, 14:04
Są różne Oryksy: jest Oryks arabski, jest Oryks forumowy i był (rasa chwilowo wymarła, choć trwają badania nad przywróceniem rasy do życia:D ) ) Oryks grzybowski...

iron
02-03-2004, 11:10
No i "Niedźwiedź Brunatny" już od niedzieli 29.02 w butelkach. Zdaje się że będzie miał bliźnika - "Pępek Igora" o czym w adekwatnym temacie:D

Jutro nastąpi przewiezienie do leżakowni "Nowogrodzka".

iron
02-03-2004, 11:14
Załoga BIGB-y coraz poważniej myśli o przygotowaniu się do spodziewanych wraz z wiosną i latem wysokich temperatur.
Dlatego coraz bardziej kusząca staje się opcja uwarzenia w następnej kolejności witbeer'a.

O tym czy ulegniemy tej pokusie doniosę w następnym odcinku:D

iron
08-03-2004, 10:55
No i w następnym odcinku zabraknie opowieści z warzenia witbeera:(

Okazało się że nie mamy wszystkich składników (konkretnie słodów)

No ale postanowiliśmy jednak coś wczoraj zmajstrować.
Wygrzebaliśmy gdzieś 1,8 kg zapomnianego przez nas ekstraktu słodowego WES. Zagotowaliśmy go w 15 litrach oligocenki, dodaliśmy 10 gram szyszek chmielu, i trochę granulatu goryczkowego, pod koniec gotowania doszedł granulat aromatyczny i około 30 gram świeżo startego imbiru.
Po wystudzeniu dodaliśmy drożdży Danstar Windsor (wcześniej zrobiony starter z ekstraktu słodowego - pracowały jak głupie).

I tak to powstanie 10,5 Balingowy cienkusz imbirowy - pewnie też dobry na upały będzie:D

Z ostatniej chwili: dziś pojawiły się śliczne baranki.

Małażonka
09-03-2004, 10:05
Pierwsze próby Góralka skalnego i Niedźwiedzia brunatnego zostały przeprowadzone. I ... po pierwszym kwaśnym Lambiku, to piwko jest smaczne. Tak, wiem - to subiektywna ocena, jednak stout gryczany wykonany metodą zacierania jest parokrotnie smaczniejszy niż jego prototyp z gotowca, mimo, iż od rozlania do butelek minął dopiero tydzień. Podobnie z Góralkiem - bogaty w smaku, taki troszkę belgijski... Warto poświęcić połowę dnia na zacieranie i warzenie - jeśli potem można osiągnąć taki rezultat :stout: .

iron
16-03-2004, 10:45
Cienkusz imbirowy (jeszcze bez nazwy) już od niedzieli w butelkach, trzeba będzie wkrótce przetransportować go do leżakowni.

Małażonka
29-03-2004, 08:23
Widzę, że z Marusią warzymy łeb w łeb:D .
U Nas w fermentorze wylądował koźlaczek (54% słodu pilzneńskiego, 36% słodu monachijskiego, 5% słodu karmelowego jasnego, 5% słodu karmelowego ciemnego)zaszczepiony drożdżami górnej fermentacji. Ciemny się zrobił... Ekstraktywność; 17° Blg, po wygotowaniu wyszło nam 16,00 litrów. Burzy się jak głupi - aby dobrze mu to wróżyło. Prawdopodobna nazwa: "Koziołek skalny"

Marusia
29-03-2004, 08:39
Małażonka napisał(a)
Widzę, że z Marusią warzymy łeb w łeb:D .


No, niestety, tego, co wczoraj nastawiłam nie można raczej nazwać "warką" - przepis oryginalny podkreślał, że produktu absolutnie nie nalezy gotować. Ale tuż tuż warka zacierana będzie, jeszcze zdążę przed upałami:)

kangurpl
30-03-2004, 17:10
Małażonka napisał(a)
...
U Nas w fermentorze wylądował koźlaczek (54% słodu pilzneńskiego, 36% słodu monachijskiego, 5% słodu karmelowego jasnego, 5% słodu karmelowego ciemnego)zaszczepiony drożdżami górnej fermentacji. Ciemny się zrobił... Ekstraktywność; 17° Blg, po wygotowaniu wyszło nam 16,00 litrów. ...
Możesz podać proporcje słodu do wody oraz jak chmieliliście?
W następny weekend będę robił drugie podejście do zacierania, muszę się na coś zdecydować. Może właśnie także koźlaczek?

Zdobyłem dzisiaj przedwojenny młynek do zboża, idealny do śrutowania :D (Muszę się gdzieś pochwalić, super wygląda. Sam mosiądz.)

Małażonka
31-03-2004, 07:36
No to po kolei: 5,6 kg słodów wsypałam do 14 l podgrzanej wody. Pierwsza przerwa - czterdzieści minut, druga trzydzieści. Chmieliłam 35 gramami granulowanego chmielu goryczkowego (dodanego po dziesięciu minutach gotowania) i 25 gramami granulowanego chmielu aromatycznego (dodanego w pięćdziesiątej minucie gotowania). Potem całość gotowałam jeszcze piętnaście minut.

iron
06-04-2004, 11:25
No to z kronikarskiego obowiązku:D
W niedzielę (w imieniny miesiąca) zatarła się (głównie przy udziale Asi gdyż mła po porannej piłce, pierwszej od zlotu, mało ruchliwy byłem) kolejna warka.
Tym razem wybór padł na india pale ale.
Powstało toto ze słodu pilzneńskiego i karmelowego jasnego, z drożdżami Danstar Windsor, doprawione chmielem goryczkowym i aromatycznym (szczegóły poda mam nadzieję Małażonka, którą nota bene w uznaniu zasług na niwie, itd etc mianuję Panią Prezesową, pozostawiając jednocześnie na stanowisku Głównego Browarnika, pobory bez zmian:D ;)).
Wyszło tego 19 litrów o gęstości 13,5 Ballingów i już w niedzielę zaczęło tęgo rajcować.

Małażonka
06-04-2004, 11:39
Szczegółowy udział słodów:
- słód pilznański: 78%
- słód karmelowy jasny: 22%
Do tego w pięć minut po zagotowaniu 15 g chmielu goryczkowego (granulat 15% alfa-kwasów) i dziesięć minut przed końcem gotowania 15g granulatu chmielu aromatycznego (niestety nieznana zawartość alfa-kwasów). Tak czy inaczej wydawało się dobrze nachmielone. Pracę drożdże rozpoczęły już w niedzielny wieczór, pieniły się cały poniedziałek, dziś nieco się uspokoiły.

CarlBerg
06-04-2004, 11:54
iron napisał(a)
(...) Wyszło tego 19 litrów o gęstości 13,5 Ballingów i już w niedzielę zaczęło tęgo rajcować.
Co tak skromnie Panie Prezesie - zaledwie 19 litrów :p

iron
06-04-2004, 12:14
Bo sam noszę wodę z ujęcia oligocenki:p ;)
A na te 19 litrów i tak musiałem 30 litrów przytachać (pomyłka - 20 litrosów - 10 Asia przyniosła):D ;)

Małażonka
13-04-2004, 07:38
To teraz wyszło 22,0 litry porterka o ekstraktywności 18,5°Blg. Zacieraliśmy słody: monachijski, pilzneński, karmelowy jasny, karmelowy ciemny, barwiący. Do tego dodano jeszcze ekstrakt słodowy jasny WES (prezent z giełdy świdnickiej – duże dzięki) i cukier kandyzowany. Chmiel goryczkowy i aromatyczny dopełniły dzieła. Prawdopodobna nazwa : „Diabeł tasmański” :D

iron
13-04-2004, 09:49
No a siłą rzeczy, tuż przed robieniem porterka (a w zasadzie w trakcie przerwy) do butelek powędrowało india pale ale (prawdopodobna nazwa "Kobra indyjska")
A w balonach w kolejce do obciągu butelkowego:D czeka koźlak górnej fermentacji (prawdopodobna nazwa "Koziołek skalny")

Krzysiu
13-04-2004, 22:41
iron napisał(a)
...prawdopodobna nazwa "Kobra indyjska"... Powinno być z dodatkiem jadu kobry. Dobre dla teściowej.

Małażonka
15-04-2004, 10:35
Trzeba by o tym pomyśleć. To może być naprawdę ciekawy dodatek niesłodowy :D

Małażonka
19-04-2004, 12:03
Ostatni tydziń zapewnił załodze BIGB-y wiele roboty (choć nie warzyliśmy bardzo gęstego porterka:D). Roboty jak zwykle dostarczyła nam nasza trzódka..., i tak:
- w Wielkanocny Poniedziałek z rana "Kobra indyjska" wylądowała w butelkach oddając tym samym fermentor "Diabłowi tasmańskiemu";
- tego samego dnia narodził się "Diabeł tasmański", który nie tylko zajął niszę "Kobry", ale posłużył się jej drożdżykami ;) ;
- w środę miejsce zamieszkania zmienił "Koziołek skalny" - tzn. opuścił balony i zamieszkał w butelkach
- w czwartek "Kobra" emigrowała do leżakowni na Nowogrodzkiej (tzn. do teściów :D );
- tego samego dnia w browarze zamieszkał nowy fermentor;
- w sobotę wykonaliśmy "Fack ale" wzbogaconego lukrecją;
- w niedzielę "Diabeł tasmański" wyemigrował do balonów, jednocześnie narodził się "Gronostaj zwyczajny"...
- prawdopodobnie we wtorek wyrzucimy z siedziby BIGB-y "Koziołka skalnego", niech jedzie mieszkać na Nowogrodzką :D ;

Małażonka
19-04-2004, 12:04
A teraz dokładniejsze relacje z narodzin w BIGB-ie
Część I – sobota.
Jest już późne popołudnie. Zabieramy się za warzenie „Fack ale”. Tak naprawdę pomysł na to piwo powstał tuż po giełdzie w Świdnicy, kiedy to dostaliśmy od WES ekstrakt słodowy (jeszcze raz duże dzięki). W końcu piwo ma nosić nazwę różniącą się nieco od wareczek zacieranych (nazwy odzwierzęce), tak więc jego wykonanie omija sam proces zacieru. Piwko powstaje na postawie: ekstraktu słodowego jasnego, cukru kandyzowanego, ekstraktu słodowego ciemnego i ekstraktu lukrecji. Ekstrakt wyniósł 13 °Blg.

Małażonka
19-04-2004, 12:05
Część II- niedziela
Tym razem robotę zaczynamy z samego rana. Najpierw przeprowadzam „Diabełka tasmańskiego” z fermentora do balonów. Następnie rozpoczynamy warzenie wit bier'a na podstawie przepisu Mapajaka . Piwko wychodzi jaśniutkie – i dobrze – w końcu jego prawdopodobna nazwa to – "Gornostaj zwyczajny" . Piwko charakteryzuje się ekstraktywnością 12°Blg oraz dodatkiem skórki pomarańczowej i rodzynek. Prawidłowego przebiegu fermentacji pilnuje jak zwykle nasz pupilek – „Perełka”

iron
19-04-2004, 13:23
Małażonka napisał(a)
A teraz dokładniejsze relacje z narodzin w BIGB-ie
Część I – sobota.
Jest już późne popołudnie. Zabieramy się za warzenie „Fack ale”.

A ja myślałem, że warzyliśmy "Fuck ale":D ;)

iron
19-04-2004, 13:25
Małażonka napisał(a)
. .... Prawidłowego przebiegu fermentacji pilnuje jak zwykle nasz pupilek – „Perełka”

A oto i nasz pupilek, zdjęty na focie w trakcie pilnowania "Koziołka skalnego" w balonach:)

Małażonka
19-04-2004, 13:27
iron napisał(a)
A ja myślałem, że warzyliśmy "Fuck ale":D ;)
W końcu to Ty jesteś od myślenia :D

iron
22-04-2004, 11:34
Skoro jestem od myślenia, to myślę że dziś trzeba będzie rozlać do butelek "Fuck ale'a" - wczoraj miał już tylko 2 Blg - może go tak jego własna nazwa podrajcowała, że migusiem robotę zakończył:D ;)

Małażonka
22-04-2004, 12:43
...za to "Gronostaj zwyczajny" dalej pieni się w swoim fermentorku;)

iron
22-04-2004, 12:57
I dobrze mu tak;) :) :D

Małażonka
04-05-2004, 10:14
28 kwietnia "Gronostaj zwyczajny" wylądował w buteleczkach, a wczoraj przy znacznej pomocy Darka (dkrasnodębskiego) "Diabeł tasmański" zmienił miejsce zamieszkania z balonów do butelczynek. Jak prezes BIGB-y będzie miał czas i ochotę - zamieści fotki z tego wydarzenia :D

iron
04-05-2004, 10:40
Małażonka napisał(a)
28 kwietnia "Gronostaj zwyczajny" wylądował w buteleczkach, a wczoraj przy znacznej pomocy Darka (dkrasnodębskiego) "Diabeł tasmański" zmienił miejsce zamieszkania z balonów do butelczynek. Jak prezes BIGB-y będzie miał czas i ochotę - zamieści fotki z tego wydarzenia :D

I zabierze aparat do pracy, co dziś nie nastąpiło:D

A poza rozlewem, urządziliśmy sobie z Darkiem mały festiwal konsumpcji piw domowych, zakończony spożyciem witnickiego i strzelcowego porterka:)

Małażonka
05-05-2004, 07:38
Dziś w nocy jeden z diabełków opuścił szklaną klatkę i wybrał wolność na kuchennej podłodze zapewniając nam tym samym rozrywkę z samego rana;)

Małażonka
11-05-2004, 12:38
W ostatnią sobotę popełniliśmy kolejne piwko – kolejne podejście do pszeniczniaka. Skład był następujący:
60% słodu pszenicznego (duże podziękowania dla Browaru „Siódemka”:) )
37 % słodu pilzneńskiego
3% słodu karmelowego jasnego
chmiel goryczkowy i aromatyczny
drożdże (duże podziękowania dla Browaru „Siódemka”:) )
Najgorzej było ze śrutowaniem słodu pszenicznego – nie było to wcale takie proste, choć i temu daliśmy radę. Potem już było z górki. W rezultacie po siedmiu godzinach otrzymaliśmy brzeczkę o ekstraktywności 12°Blg, którą zaszczepiliśmy wcześniej namnożonymi drożdżykami. Potem poszliśmy na koncert dkrasnodebskiego i ciąg dalszy u Niego w domu. Z rana gdy pojawiłam się w domu – drożdże wykonywały już swoją powinność pieniąc się niemiłosiernie – co z resztą pozostało im do dzisiejszego poranka :D.
Miejmy nadzieję, że tym razem wyjdzie nam pszeniczniaczek jak się patrzy :p

Małażonka
20-05-2004, 10:50
W sobotę, tuż przed wyjazdem do Poznania powstał kolejny pszeniczniaczek – tym razem ciemny. Do jego wykonania użyliśmy: słodu pilzneńskiego i pszenicznego (te w przewadze) oraz niewielkich ilości: słodu monachijskiego, karmelowego jasnego i ciemnego oraz palonego jęczmienia. Drożdże te same, które wyprodukowały nam już jasnego pszeniczniaka. Po paru godzinach w fermentorze się gotowało tak, że z lekkimi obawami opuściliśmy domek w niedzielę. Na szczęście działo się bardzo efektownie, ale pod pokrywką i pokój po powrocie zastaliśmy suchy. Wczoraj sprawdziliśmy ekstraktywność – z początkowych 14°Blg spadło do 6°Blg. Pierwsze próby smakowe wskazują, że zamierzony efekt powinien zostać osiągnięty: typowy smak pszeniczniaka z wyraźnymi nutami charakterystycznego dla stouta palonego jęczmienia. Jesteśmy pełni nadziei….

iron
20-05-2004, 14:31
A oto i obiecane fotki z poskramiania Diabła tasmańskiego, czyli butelkowania porterka:D

Szkoda by było dywanu - rzut pionowy;)

iron
20-05-2004, 14:36
Robota z rurką na dwie ręce:D

iron
20-05-2004, 14:37
Prezesunio przy pracy:)

iron
20-05-2004, 14:40
Rzut z góry:rolleyes:

iron
20-05-2004, 14:41
W naszym browarze nic się nie zmarnuje:D :p ;)

iron
20-05-2004, 14:45
A teraz coś z zupełnie innej beczki:D

Dotychczas zabutelkowane wyroby BIGB-y

iron
20-05-2004, 14:48
Małażonka napisał(a)
W sobotę, tuż przed wyjazdem do Poznania powstał kolejny pszeniczniaczek – tym razem ciemny. Do jego wykonania użyliśmy: słodu pilzneńskiego i pszenicznego (te w przewadze) oraz niewielkich ilości: słodu monachijskiego, karmelowego jasnego i ciemnego oraz palonego jęczmienia. Drożdże te same, które wyprodukowały nam już jasnego pszeniczniaka. Po paru godzinach w fermentorze się gotowało tak, że z lekkimi obawami opuściliśmy domek w niedzielę. Na szczęście działo się bardzo efektownie, ale pod pokrywką i pokój po powrocie zastaliśmy suchy. Wczoraj sprawdziliśmy ekstraktywność – z początkowych 14°Blg spadło do 6°Blg. Pierwsze próby smakowe wskazują, że zamierzony efekt powinien zostać osiągnięty: typowy smak pszeniczniaka z wyraźnymi nutami charakterystycznego dla stouta palonego jęczmienia. Jesteśmy pełni nadziei….

A oto jak warzył się pszeniczniak 15 maja br:

iron
20-05-2004, 14:50
Prezes miesza;)

iron
20-05-2004, 14:52
Refleksyjne (szyba między kuchnią a pokojem:D) ujęcie Prezesowej przy pracy;) :D

crizz
20-05-2004, 15:12
iron napisał
A oto i obiecane fotki z poskramiania Diabła tasmańskiego, czyli butelkowania porterka

Podoba mi się Wasz stojak na fermentor.

:D

Marusia
20-05-2004, 15:14
Fajne to zdjęcie Małejżonki przez szybkę:) I rurka - czarna od portera - odrazu widać, co się rozlewa:stout:

Małażonka
25-05-2004, 09:21
W sobotę, 22. 05. 2004 roku – zaczęliśmy reaktywować Oryksa, miejmy nadzieję, że próba ta będzie udana.
I tak do jego reaktywacji użyliśmy: 40% słodu pszenicznego, 30% słodu monachijskiego, 26% słodu pilzneńskiego i po 2% słodu karmelowego jasnego i ciemnego. W rezultacie otrzymaliśmy 20,0 litrów brzeczki o ekstraktywności 16°Blg. Drożdże miały okazję do popisu (najpierw „wypracowały” jasnego 12°Blg pszeniczniaczka, następnie 14°Blg ciemniaczka, a teraz czekała ich szesnasteczka). Spisały się, a jak. Wieczorem zaczęły już pracować jak głupie, by nocą pobrudzić pokrywkę i nad ranem powoli zacząć opadać. Opadają zresztą cały czas…Zapach piwko ma ładny – miejmy nadzieję, że smak też będzie niczego sobie. W końcu należy się to Oryksowi
;)

jerzy
25-05-2004, 14:07
A ile kg tego słodu było łącznie?

Małażonka
25-05-2004, 14:16
6,00 kg

Małażonka
02-06-2004, 14:22
I tuż przed wyjazdem do Chorzowa:

1. Wykonaliśmy nieudaną próbę zabutelkowania Gronostaja zwyczajnego w szacie letniej (tzn. siedział cicho w buteleczkach ok. siedmiu godzin, potem jednak stwierdził, że wolałby wolność – pięć buteleczek eksplodowało). Pan karze, sługa musi – wylądował zatem z powrotem w balonie;)

2. Wykonaliśmy „Kota domowego”, czyli piwo marcowe. Do jego wykonania posłużyły nam słody: pilzneński, monachijski i niewielka ilość słodu karmelowego jasnego. Mocno całość nachmieliliśmy. W rezultacie otrzymaliśmy brzeczkę o ekstraktywności 14,5°Blg, która wylądowała w fermentorze. Tam już się nią zajęły drożdżyki...:D

iron
02-06-2004, 14:33
Strata tych pięciu butelek tym większa, że Gronostaj zwyczajny w szacie letniej, to nic innego jak rewelacyjnie się zapowiadający ciemny pszeniczniaczek z palonym jęczmieniem:(
Będzie go o 2,5 litra mniej:ice:

Marusia
02-06-2004, 18:44
Ja w kwestii formalnej;):

Czy BIGB zamierza robić przerwę letnią, czy przewidzieliście jakieś chłodne rozwiązania dla brzeczek?

Małażonka
03-06-2004, 07:22
Zamierza, ale ponieważ jeszcze temperatura jest dosyć, dosyć (choć ostatnie dni nieco ciepławe), a słodów lekko dużo - przewidziane są jeszcze trzy warki w tym sezonie. Potem na 100% zakończenie sezonu (zamierzamy się wyrobić przed Żywcem:D )

iron
03-06-2004, 09:59
No a wtedy sezon warzelniczy zamknie się jakże piękną liczbą 21 warek (ach to oczko):D :) ;)

iron
07-06-2004, 12:26
W ostatnią sobotę (5 czerwca) popełniliśmy kolejną warkę - Bizona pospolitego, czyli Doppelbocka. Tym razem do jego konstrukcji użyliśmy słodów w następujacych proporcjach: 53% pilzneński; 43 % monachijski; 4 % karmelowy ciemny.
Uzyskaliśmy 20 litrów brzeczki nastawnej w sile 19,5 Ballingów.
Drożdże dobrze podhecowane Kotem domowym szybko zaczęły imprezę w nowym lokalu tak, że z samego niedzielnego ranka piana sięgała pokrywy fermentora:D

W naszym domowym zwierzyńcu panuje lekkie przegęszczenie - w fermentorach i balonach są aż cztery sztuki - Bizon pospolity, Gronostaj pospolity (ten co to chciał nawiać z butelek), Oryks arabski no i Kot domowy.
Dziada z babą jeszcze brakuje ,ale tylko do 16:15 - wtedy wrócimy z pracy i braków już nie będzie:D ;) :D

zythum
08-06-2004, 11:30
Po już kilku próbach Waszych piw, stwierdzam, że najlepiej wychodzą Wam piwa ciemne. Nie wiem skąd bierzecie wodę ale warszawska woda właśnie od zawsze słynęła jako znakomita do warzenia porterów. Podejrzewam, że dlatego ciemne piwa są Waszymi najbardziej udanymi warkami.

Małażonka
13-06-2004, 11:17
W czwartek, 10. VI, powstało kolejne piwko. W prostocie siła! Użyliśmy 100% słodu pilzneńskiego, chmiel goryczkowy i aromatyczny, imbir oraz drożdże do piw pszenicznych. Kiedyś już taką próbę wykonaliśmy na 2,0 litrach brzeczki i efekty były imponujące – zatem teraz rośnie nam 22,0 litorwa MYSZ POLNA, o ekstraktywności brzeczki nastawnej 13,5 ºBlg.

PS. Gronostaj zwyczajny w szacie letniej znowu zamieszkał w butelkach – tym razem podoba mu się tam podoba:)

czujnik
13-06-2004, 13:08
A nie macie może za dużo drożdży pszenicznych, chętnie bym odkupił trochę :D
Oczywiście chciałbym zapłacić za drożdże i przesyłkę.
Pozdrawiam :D

Małażonka
14-06-2004, 07:17
Niestety, ostatnia partia "robi" MYSZ POLNĄ, by podhecowana pracą - "wytworzyć" jeszcze ROSOMAKA

CarlBerg
14-06-2004, 09:42
Mikrobrowar "Siódemka" jest niezwykle szczęśliwy, mogąc z okazji rychłego spotkania w Ż. liczyć na powiększenie kolekcji dzieł BIGB - gdyż do tej pory posiadamy jedynie 3 sztuki :p

Małażonka
14-06-2004, 09:50
...dojrzewające? :D

CarlBerg
14-06-2004, 13:29
Oczywiście :)

Małażonka
21-06-2004, 08:29
W środę, tuż przed wyjazdem do Żywca – powstał ROSOMAK (50% słodu pilzneńskiego, 33% słodu monachijskiego, 8% słodu pszenicznego, 6% słodu karmelowego jasnego, 2,5% słodu karmelowego ciemnego, 05% słodu barwiącego, chmiel goryczkowy, aromatyczny, imbir i drożdże pszeniczne – te, które wcześniej „wyprodukowały” MYSZ POLNĄ). Z rana samotny Iron (ja grzecznie siedziałam w pracy) miał nieco roboty – 9 kilo słodu w dwudziestu kilku litrach wody spowodowało niewielkie bąble na dłoniach Maćka. Potem filtracja, gotowanie – poparzenie nogi Irona, wystudzenie brzeczki i dodanie drożdży. Z rana ROSOMAK zdecydował się pospacerować po kuchni i chęć tą utrzymał, mimo naszego wyjazdu do Żywca. Po powrocie miałam co robić – zadbał on o to. Wczoraj wykazał ekstraktywność 10°Blg i zrobił się nieco grzeczniejszy – i chwała mu za to! :D

iron
23-06-2004, 15:20
To jak Rosomak wychodził na spacer można zobaczyć w działe "przed imprezami, po imprezach i o imprezach".
A oto co zastaliśmy po powrocie:

iron
23-06-2004, 15:23
Jego łapska sięgnęły także podłogi:D

iron
23-06-2004, 15:41
A oto maskotki opiekujące się piwem w BIGB.
Pierwsza z nich - Perełka - mamy 2 takie sztuki:D

Na zdjęciu przy pracy bodajże z reaktywowanym Oryksem arabskim

iron
23-06-2004, 15:47
Druga z maskot - Kobra
Na zdjęciu sprawująca pieczę nad... eee zapomniałem:D ;)

iron
23-06-2004, 15:49
Trzecia z maskot - Diabeł tasmański też się czymś opiekował;) :D :)

dkrasnodebski
23-06-2004, 15:56
Tym z Perły to ja bym po premi poleciał za to że porterka nie upilnowały:D

Małażonka
24-06-2004, 09:46
Dostali już ostrzeżenie:) ; jeśli zaś chodzi o pilnowanie - to w kwestii formalnej:
Perły: pierwsza pilnuje - nie jak Maciek napisał Oryksa (ten bowiem mieszka już w butelkach:p ), a BIZONA, druga zaś (tu Iron nie kłamał) pilnowała ROSOMAKA. Kobra pilnuje dla odmiany KOTA DOMOWEGO, a diabełek opiekuje się MYSZĄ DOMOWĄ.

iron
29-06-2004, 11:19
No i Rosomak szczęśliwie zamieszkał w balonach i chyba mu się tam podoba:D
Przy zlewaniu do balonów "ważył" 8 Ballingów, a więc dość ładnie schudł:D :)

Małażonka
23-07-2004, 07:37
Początki BIGB-y można już zapisać do historii. Wczoraj z Ironem wypiliśmy ostatnią buteleczkę pierwszej naszej wareczki LIGHTNINGALE (Real Ale Coopers). Trzeba jej przyznać, że była doskonale wyleżakowana - czekała na nasze zainteresowanie przez cały rok :D

A teraz z innej beczki: W zeszłym tygodniu z balonów do buteleczek trafił KOT DOMOWY. Niecierpliwi właściciele już po tygodniu spróbowali zawartość. Oj, jesteśmy zadowoleni z kocurków. Niech rosną nam zdrowo! :stout:

Małażonka
23-07-2004, 08:59
Licząc na to, że teraz się wreszcie ciutkę ochłodzi - zabieramy się za poprawę naszych piw pszenicznych. Drożdże tym razem mamy świetne (WLP-300 - dzięki, Lukuj), więc jesteśmy pełni nadziei...:)

Małażonka
26-07-2004, 07:58
Ciąg dalszy urodzin w BIGB-ie
04. VII – tajemnicza menażeria pojawiła się z znienacka w browarze, ale rozwodzić się nad nią nie będę, by nie straciła nic na swojej tajemniczości ;) ;

Przedwczoraj dla odmiany powstała półzacierka – zbudowana ze słodu pilzneńskiego, karmelowego jasnego, ekstraktu pszenicznego, chmielu aromatycznego i drożdży WLP300 (duże dzięki Lukuj). Uzyskaliśmy 18,0 litrów brzeczki o ekstraktywności 13,0°Blg. Z początku normalna pianka zmieniła się w beżową gęstą masę poruszającą się i pięknie pachnącą. O dalszym rozwoju naszego nowego zwierzaczka będziemy informować na bieżąco.

Wczoraj również popełniliśmy półzacierkę – ciemnego pszeniczniaczka. Ten zbudowany został ze słodu pilzneńskiego, niewielkiego dodatku słodów karmelowych (jasnego i ciemnego), monachijskiego, barwiącego i jęczmienia palonego, ekstraktu pszenicznego, chmielu aromatycznego i doskonałych drożdży WLP300. Tym razem 18,0 litrów brzeczki charakteryzowało się ekstraktywnością 14,5°Blg. Z rana wychodząc do pracy przyuważyłam bialutką pianę pokrywającą brzeczkę

Małażonka
27-07-2004, 08:29
W domku wyraźnie pachnie banankami - na piwkach utrzymuje się coś, co pokazał już wcześniej Carlberg w tym temacie (http://www.browar.biz/forum/showthread.php?threadid=35190&highlight=wlp300), nadzieja na dobre piwka wyraźnie wzrosła :):) :)

Małażonka
06-08-2004, 10:18
Tuż przed naszym wyjazdem nad morze obie wareczki trafiły do balonów, zapach bananowy wyraźnie się zmniejszył na korzyść złożonego słodowo-bananowego aromatu. Przed nami dwa kolejne dni pracy - drożdżyki znów będą musiały się wziąć do roboty:D

Małażonka
09-08-2004, 13:45
No, i wzięły się do roboty aż miło. Produkują teraz lekkiego pszeniczniaczka (11°Blg) i niewiele mocniejszego „stouta pszenicznicznego” (12,5°Blg) z dodatkiem palonego jęczmienia. W domku kolejny raz panuje bananowa atmosfera – i świat jest piękny! :D

Małażonka
11-08-2004, 12:29
Wczoraj niechcący dwudziesta czwarta warka (ciemny pszeniczniak) trafiła z balonów do butelek. Jej miejsce miała co prawda zająć warka dwudziesta trzecia (jasny pszeniczniak), ale coś mi przesłoniło oczy i nie zauważyłam różnicy kolorów:D . Muszę teraz wykombinować trochę pustych butelek (:stout: ) i umieścić właściwą wareczkę we właściwym dla niej miejscu :D

Małażonka
12-08-2004, 07:25
Wczoraj zaprzyjaźniony Zakład Piwowarstwa Domowego "BRODAREK" wspomógł BIGB-ę przynosząc parę piw własnych i zgrzeweczkę "Kryształa".Dziękujemy! Wspólnymi siłami udało nam się przystosować owe buteleczki, a przy okazji dwie wareczki (lekki pszeniczniak i stout pszeniczny) zamieszkały w balonach.Ja jako zdolny piwowar postanowiłam zjeść areometr, co mi się nawet częściowo udało :D

Twilight_Alehouse
12-08-2004, 07:54
Małażonka napisał(a)
stout pszeniczny
Hmm, brzmi nader intrygująco. Można recepturkę poprosić? :kwiatek:
Ja jako zdolny piwowar postanowiłam zjeść areometr, co mi się nawet częściowo udało :D
Znaczy że co, te fajne kuleczki na żołądku legły i reszta już nie poszła? :D

dkrasnodebski
12-08-2004, 08:05
Małażonka napisał(a)
Ja jako zdolny piwowar postanowiłam zjeść areometr, co mi się nawet częściowo udało :D

A my z Ironem musieliśmy się obejść smakiem:D
Następnym razem proponuję przed spożyciem z godzinkę podusić na wolnym ogniu z jedenastoma pomidorami :p ;)

Małażonka
12-08-2004, 08:06
Recepturkę wysłałam na PW. Jeśli zaś chodzi o areometr - udało mi się przegryźć jedynie szyjkę z podziałką - kuleczki wydały mi się zbyt ciężkostrawne :D

iron
17-08-2004, 12:13
No i w niedzielę "zrobił się" witbier, ale o szczegółach może później opowie szefowa:D
A wczoraj próbowaliśmy drugą warkę z WLP300, czyli ciemniaka pszenicznego, co to nam wyszedł jak weizenbock. Jeszcze trochę niezrównoważone, ale zapowiada się mniamuśnie.

Małażonka
17-08-2004, 12:20
Warto zaznaczyć, że owy ciemniak / weizenbock mieszka dopiero od tygodnia w butelkach i ma prawo być lekko niezrównoważony, a i tak muszę przyznać, że jego niezrównoważenie całkiem mi odpowiada :D

Małażonka
04-10-2004, 07:52
Zaniedbałam nieco nasz temat...:(

Chociaż więc napiszę o Pycie murzyna;)
Do jej produkcji użyliśmy słodów: pilzneńskiego, monachijskiego, karmelowego jasnego, czekoladowego i wędzonego, chmielu goryczkowego i aromatycznego oraz drożdży Safale. Wczoraj piwko wylądowało w buteleczkach (choć z jednej w nocy uciekło w popłochu:D ), reszta zamieszkała na dobre (taką mamy przynajmniej nadzieję :rolleyes: ;) ). Smak? Jeszcze nie zrównoważony, ale sympatyczny, wyraźnie goryczkowy, pełny, ciekawy. Jednego, czego nie czuć zupełnie - to dodatku słodu wędzonego (4% zsypu). Może pojawi się w późniejszym terminie, a jeśli nie - to trudno - Pytka i tak będzie smaczna :stout:

iron
04-10-2004, 10:53
No a że nam się nieco nudziło, to równolegle z przygotowaniami do rozlewu popełniliśmy oranżadkę, czyli "Podpiwek kujawski", który po rozlewie Pyty trafił do zwolnionego przez nią mieszkanka w fermentorze. Safeale'om chyba ta oranżadka zasmakowała, bo ochoczo się wzięły do szamania:D

Małażonka
02-11-2004, 11:42
Potem, 19 października, powstała kolejna oranżadka. Wykorzystaliśmy kończące swoją ważność zapasy: ekstrakt słodowy jasny, pszeniczny, drożdże z gotowca Munton's, miód wielokwiatowy. Wynik: 10 litrów piwa o ekstraktywności 12,0 Blg. Rewelacja żadna, ale już dziś da się wypić:D

I w niedzielę, 31 października, wzięliśmy się wreszcie porządnie do roboty. Do gara wpadły: słód pilzneński, karmelowy jasny z niewielkim dodatkiem karmelu ciemnego. Po filtracji odwiedziliśmy groby, a po powrocie wzięliśmy się za gotowanie. W ostatnich minutach dodaliśmy jeszcze miód wrzosowy. Otrzymaliśmy 21,0 litrów brzeczki o ekstraktywności 14,5 Blg. Drożdże Wyeast 1728 (Scottish ale) prędziutko wzięły się do pracy, wczoraj wieczorem piana zbliżała się niebezpiecznie do pokrywy fermentora. Wyraźnie pachnie miodem wrzosowym, co nieco nas martwi - czyżbyśmy dali go za dużo? :rolleyes: Decyzja zatem jest jedna: następne piwko będzie normalne, bez dodatku miodu - najwyżej docelowo będziemy pić "rzezane", a co?:D

Małażonka
03-11-2004, 09:51
Zapach miodu zanika na korzyść przyjemnego ale'owatego zapachu. Zaczyna nam to odpowiadać :)

peter_1000
03-11-2004, 10:10
Małażonka napisał(a)
Zapach miodu zanika na korzyść przyjemnego ale'owatego zapachu. Zaczyna nam to odpowiadać :)

A czy miód wrzosowy daje jakieś nieprzyjemne posmaki? Pytam bo nigdy z takowym kontaktów organoleptycznych nie miałem.

Małażonka
03-11-2004, 10:46
Nieprzyjemny? Nie, dlaczego?
No chyba, że ktoś nie przepada za miodem wrzosowym :rolleyes:
Zbytnie natężenie miodowego zapachu przeszkadzało nam o tyle, że w zamiarach mieliśmy zrobić szkockie ale z dodatkiem miodu wrzosowego, a nie pasiekę z dodatkiem ale;)

Małażonka
04-11-2004, 07:36
Wczoraj sprawdziliśmy postęp prac w fermentorku. Ekstraktywność spadła do 4,5 Blg. Próbkę wypiliśmy i ... niewątpliwie było to jedno z najlepszych zielonych piw, jakie piliśmy :p

Małażonka
08-11-2004, 10:29
W sobotę, przy wydajnej pomocy wszystkich obecnych (Cyborg, Wujciowie, Emes) zatarła się kolejna warka w BIGB-ie. Skład podobny do poprzedniej, tyle że bez miodu. W niedzielę nachmieliliśmy ową. Osiągnęliśmy 22,0 litry brzeczki o ekstraktywności 14,0°Blg. Rozochocone drożdżyki Scottish Ale podjęły pracę już w niedzielny wieczór:p .
Tego samego wieczoru zeszła wareczka przy ekstraktywności 3,0°Blg trafiła do butelek :stout:

Wujcio_Shaggy
08-11-2004, 11:34
Moja pomoc ograniczyła się do tego, że stojąc i obserwując z dala, niczego nie dotykałem, więc nie miałem okazji popsuć... ;)

A to zielone, które próbowaliśmy było faktycznie świetne.

cyborg_marcel
08-11-2004, 15:50
potwierdzam :)
poza tym oglądanie Małejżonki zawiadującej gromadką ludzi w trakcie zacierania, pełniącej honory głównego Mistrza i sztabu generalnego - ten widok podlany dobrym piwem, to jest dopiero COŚ :D
:stout: :stout: :stout:

Małażonka
29-11-2004, 08:40
Wczoraj razem z reprezentantem Browaru Szlacheckiego uważyliśmy piwo "Ostatecznie pożegnalne" - ostatni raz na wodzie z ujęcia przybrowarnianego. Do jego produkcji użyliśmy: słodu pilzneńskiego, monachijskiego, czekoladowego, karmelowego ciemnego i jęczmienia palonego; chmielu goryczkowego i aromatycznego oraz drożdży Wyeast - Scottish Ale. Wieczorem, gdy wielkie, "Królewskie" tanki opuszczały Warszawę - w naszym malutkim fermentorze zaczynała się praca...

Wujcio_Shaggy
29-11-2004, 11:27
Małażonka napisał(a)
Wczoraj razem z reprezentantem Browaru Szlacheckiego uważyliśmy piwo "Ostatecznie pożegnalne" [...] To ja :) pod fachowym okiem Mistrzów Piwowarskich nabierałem cennych doświadczeń. Ale mam nadzieję, że uwarzyliśmy... ;) i że udało mi się nie schrzanić niczego.

Małażonka
29-11-2004, 12:04
No, po takim byku - chyba się już dzisiaj na wszelki wypadek wypowiadać nie będę:D

Małażonka
14-12-2004, 08:24
Wczoraj w BIGB-ie powstał niedokładny klon Marusinego "Maliniaka Klasztornego". Miał co prawda powstawać przez dwa dni, ale jako że szybko się uwinęliśmy - już dziś o 00:30 drożdżyki wpadły do fermentorka na obiadek.

Nasz skład:
4,00 kg słodu pilzneńskiego;
0,35 kg słodu monachijskiego;
0,15 kg słodu karmelowego jasnego;
0,05 kg słodu Carared

63°C – 45 minut
72°C – 15 minut
78°C – zakończenie

Chmielenie: 15 g chmielu goryczkowego (na początku gotowania), 25 gram chmielu aromatycznego (w 45-tej minucie), 200 ml syropu malinowego (w 50-tej minucie). Całkowity czas gotowania: 60 minut.

Efekt: 18 litrów brzeczki o ekstraktywności 16,5°Blg, użyliśmy drożdży Belgian Abbey II.

Marusia
14-12-2004, 09:24
Cieszę się, że Wam posmakowało to piwko:) A propos "niedokładnych klonów", to również mój maliniak był niedokładnym klonem piwa z "Siódemki" :)

Wujcio_Shaggy
14-12-2004, 12:41
Być może wskutek tych niedokładnych klonowań udało się BIGBie dokładnie sklonować piwo "Siódemki"...

Małażonka
14-12-2004, 13:09
Raczej nie, z tego co słyszałam "Siódemka" korzystała z innego szczepu drożdży :D

Marusia
14-12-2004, 13:24
Tak, Siódemka korzystała z High Gravity, a ja też z tych samych, z odzysku z Siódemki:D Dziś dokonamy degustacji porównawczej naszych maliniaków:)

Małażonka
24-12-2004, 13:11
Właśnie do domu wjechała woda na jutrzejszą wareczkę :)

Twilight_Alehouse
24-12-2004, 14:05
Małażonka napisał(a)
Właśnie do domu wjechała woda na jutrzejszą wareczkę :)
Aż tak pada? :D

Małażonka
25-12-2004, 20:18
:D :) :D ;)

Zgodnie z umową z owej wody (;) ) powstała dziś w BIGB-ie kolejna wareczka (zmodyfikowany przepis na Chimaya):
3,5 kg słodu pilzneńskiego
0,75 kg słodu monachijskiego
0,3 kg słodu karmelowego jasnego
0,1 kg słogu carared
50 g cukru kandyzowanego
30 g chmielu goryczkowego
15 g chmielu aromatycznego
woda:D
i drożdże Belgian Abbey II

Wykonanie:
64 C - 45 minut
72 C - 30 minut
80 C - zakończenie

W rezultacie otrzymaliśmy 16 litrów 15,5 Blg brzeczki.Piętnaście minut temu drożdżyki wylądowały w fermentorku i miejmy nadzieję, że mimo Świąt będą pracowite;)

iron
27-12-2004, 11:32
Pojawiła się ładna, kilkucentymetrowa, gęsta piana w kolorze kremowym. Pięknie pachnie:D

mapajak
27-12-2004, 11:56
Małażonka napisał(a)
:D :) :D ;)
(...)
50 g cukru kandyzowanego
(...)
)

50g czy 500g?

Małażonka
27-12-2004, 12:02
Tylko 50 g - tyle mieliśmy, a nie wiedząc co z tym zrobić wpakowaliśmy do gara i sprawa załatwiona:)

iron
06-03-2005, 17:28
Etykieta "Lipy z miodem"

iron
06-03-2005, 17:30
Kontretykieta "Lipy z miodem"

iron
06-03-2005, 17:42
A tak wyglądają etykiety na butelkach...

iron
06-03-2005, 17:43
...z bliska.

iron
06-03-2005, 19:09
Dla ciekawych jak zamieścić etykietę bez białego tła:
Najpierw trzeba to białe tło wykastrować np. w Photoshopie przy użyciu np. narzędzia Magic Eraser. Następnie (tu podziękowania dla nieocenionego forumowego Wujka Dobra Rada - Wujcia Shaggego - to on mi powiedział co dalej) należy obrazek zapisać w formacie Gif, zaznaczając opcję transparent. Pozostaje go jeszcze przeskalować tak, aby nie "ważył" więcej niż limit obrazków do wklejania i zamieszczać. To dziecinnie proste, nieprawdaż Wuju :D :) ;)

Krzysiu
06-03-2005, 19:43
A tak sobie wszedłem, żeby zrobić pięciotysięczne odwiedziny. Piszcie więcej o piwie, a mniej o duperelach. DO grafiki można założyć osobny temat.

Małażonka
06-03-2005, 19:57
Iron chciał założyć nowy temat, ale ja mu nie pozwoliłam:D. Stwierdziłam, że dla jednej etykiety nie warto:).
Jeśli zaś chcesz o piwie, proszę bardzo...
1. Lipa z miodem (uwarzona 29. I. 2005 roku)- skład taki jak na kontretykiecie, przerwy 62 C - 30 minut, 72 C - 40 minut, gotowanie 70 minut, w 5 minucie dodano chmiel goryczkowy, w 65 - aromatyczny.
Smakowo wyszło bardzo dobrze - gorzej z nagazowaniem. Kończyły nam się kapsle Biowinu, więc korzystaliśmy również z Browamatora. I to był błąd - część butelek nagazowana jest wyśmienicie, inne marnie :( . Choć może teraz już się to wyrównuje - mam taką nadzieję...
2. Kolejny koźlaczek (uwarzony 3. II. 2005 roku) - słód pilzneński, monachijski, karmelowy jasny i ciemny. Przerwy: 63 C -35 minut, 70 C - 35 minut. Gotowanie 65 minut, w 10-tej dodaliśmy chmiel goryczkowy, w 60-tej aromatyczny. Mieszka już w butelkach.
3. Pszeniczka, ale o niej cicho sza :D
Gdy powędruje do buteleczek - napiszę. Gdy pisałam wcześniej, od jakiegoś czasu jakiś chochlik forumowy zakwaszał mi warkę...;)

ART
06-03-2005, 20:03
spoko loko - za kilka miesięcy będzie osobny dział na etykiety domowe, to i osobne tematy będą zbędne :D

Wujcio_Shaggy
06-03-2005, 21:46
[...] To dziecinnie proste, nieprawdaż Wuju :D :) ;)
Prawdaż. To dziecinnie proste. Tylko kastrowanie Ci średnio wyszło i wokół kontry widać jakoweś brudy... Zamiast "Magic Erasera" warto czasem użyć "Erasera" niemagicznego... :p

Małażonka
06-03-2005, 22:31
Magiczny erejser :) też dałby radę, ale podejrzewam, że byłem troszkę niechlujny :p

PS. Tym razem to ja - Iron:D

Małażonka
09-04-2005, 21:18
Zmagania w BIGB-ie ciąg dalszy :D:

1. 27. II. 2005 rok - "DEVON REX" - w zamyśle jasny i lekki pszeniczniak, jadnak dodaliśmy za wiele dobra i wyszedł zarówno smakowo, jak i ekstraktywnie ciemny pszeniczniak w kolorze bursztynowym :D . Ale do rzeczy - do jego produkcji użyliśmy:
- słodu pilzneńskiego;
- słodu pszenicznego jasnego;
- słodu Carawheat;
- chmielu aromatycznego;
- wody
- drożdży Wyeast Weishenstephan Weizen;
Zacieranie dekokcyjne w/g wskazówek Czesa :) . Gotowanie 60 minut z niewielką ilością chmielu aromatycznego;
Wynik: ekstrakt 13 Blg (zostawiliśmy, szkoda było go nam rozcieńczać), smak "mieszany" (jęczmienno-pszeniczny) z wyraźnymi pszenicznymi nutami. W rezultacie piwo udane (niknie w zastraszającym tempie :D ), choć różniące się od zamyślonego bardzo :stout:

Małażonka
09-04-2005, 21:23
2. 07. III. 2005 roku - "CORNISH REX" - ciemny brat "Devona". Zarówno zamysł, jak i wykonanie spełniło nasze oczekiwania Tu do produkcji użyliśmy:
- słodu pilzneńskiego;
- słodu karmelowego jasnego;
- słodu karmelowego ciemnego;
- słodu pszenicznego ciemnego;
- słodu Carawheat;
- chmielu aromatycznego;
- wody;
- płynnych drożdży Wyeast - Weihenstephan Weizen;
Znowu zacieranie dekokcyjne, gotowanie 60 minut.
Wynik: ekstrakt podobny jak w "Devon rex" (13 Blg), barwa brązowawa, smak zróżnicowany jęczmienno-pszeniczny ( w porównaniu z Devonem - pszenica bardziej w tle), piana gęsta, biała, a piwko smakowite! :stout:

Małażonka
09-04-2005, 21:29
3. 25. III. 2005 rok - "ELF BELGIJSKI" - typowy ale belgijski o wyraźnej mocy, ale i wyraźnie słodowym smaku. Do jego produkcji użyliśmy:
- słodu pilzneńskiego;
- słodu karmelowego jasnego;
- słodu monachijskiego;
- słodu Carared;
- cukru kandyzowanego ciemnego;
- curacao;
- chmielu goryczkowego;
- chmielu aromatycznego;
- wody;
- płynnych drożdży Wyeast z serii trapistowskich :D
Zacieranie infuzyjne ( 63 C - 35 minut, 72 C - 30 minut, 79 C- koniec). Gotowanie: półtorej godziny;
Efekt: mało znany;). Wiadomo tyle: ekstraktywność 15 Blg, barwa bursztynowa, młode piwo (po dwóch dniach od zabutelkowania) jest smakowite, nagazowane i daje nadzieje, że w przyszłości okaże się być znakomitym :stout:

Małażonka
09-04-2005, 21:35
4. 26. III. 2005 roku - "ZAJĄC WIELKANOCNY" - pierwszy w BIGB-ie lagerek, produkowany w filii na ul. Nowogrodzkiej. Skład jego prosty, oj prosty:
- słód pilzneński;
- chmiel aromatyczny;
- woda;
- suche drożdże Saflager s-23;
Zacieranie infuzyjne ( 63 C- 30 minut, 72 C- 30 minut, 79 C - koniec). Gotowanie: godzina i 10 minut z dodatkiem tylko i wyłącznie chmielu aromatycznego (zgodnie z sugestią MaciejaP - dziękujemy :kwiatek: ). Ekstrakt 12 Blg.
Efekt - teoretycznie nieznany (od wczoraj w butelkach). W praktyce jednak spróbowaliśmy przy rozlewie - ma szanse być wybornym. Oby się to spełniło... :stout:

Małażonka
09-04-2005, 21:37
5/6 - dwie ostatnie warki w tym sezonie - nie zostaną opublikowane do czasu rozlewu do butelek w strachu przed forumowymi "chochlikami" złośliwie zakwaszającymi nasze piwo przed rozlewem :rolleyes: :D

Małażonka
12-05-2005, 19:52
Obie warki już w buteleczkach, zatem do dzieła:
5. 04. 04. 2005 rok: GOBLIN BELGIJSKI (drugi pasaż drożdży trapistowskich)
Skład: słód pilzneński, czekoladowy, monachijski, karmelowy jasny i ciemny, ekstrakt słodowy jasny, chmiel aromatyczny - czyli powolne pozbywanie się zapasów.
Zacieranie infuzyjne: 62 C - 35 minut, 72 C - 30 minut, 79 C- koniec). Gotowaliśmy 75 minut. Osiągnęliśmy 19,0 litrów brzeczki 15,5 Blg.
Efekt: No, typowy belgiak to nie jest ;). Wypić da się i dziś - jednak leżakowanie mu nie zaszkodzi :p

Małażonka
12-05-2005, 20:00
6. 9. 04. 2005 rok - powstaje PORTER, który przed chwilką zamieszkał w buteleczkach :p
Skład jego był bardziej przemyślany niż Goblina:
- słód pilzneński;
- słód karmelowy jasny;
- słód karmelowy ciemny;
- słód czekoladowy;
- słód monachijski;
- ekstrakt słodowy jasny WES;
- ekstrakt słodowy ciemny WES;
- ekstrakt słodowy bursztynowy WES;
- kupa ;) chmielu aromatycznego;
- drożdże Saflager S-23 (pasaż po Zającu Wielkanocnym)

Zacieranie infuzyjne (63 C- 40 minut, 72 C - 30 minut, 79 C - koniec). Gotowanie: 90 minut. Efekt 18,5 litra brzeczki o ekstraktywności 22,0 Blg.

Fermentacja: burzliwa do 27 kwietnia, cicha - do dziś. Przy rozlewie piwko miało 8,0 Blg i smakowało już zacnie. Wyleżakowane powinno być rewelacyjne. I za to teraz piję! :stout:

Małażonka
12-05-2005, 20:01
I na tym kończymy sezon 2004/2005 - kolejne przewidziane warki - październik 2005 :)

Małażonka
08-10-2005, 20:00
No......, i poszły konie po betonie!
Sezon 2005/2006 w BIGB-ie uważam za otwarty! :stout:

Oto dnia dzisiejszego powstała pierwsza wareczka tego sezonu. Za dużo zdradzić nie mogę (ach, te forumowe chochliki zakwaszające niecnie nasze warki:D), powiem tylko tyle: warka testowa mająca za zadanie sprawdzenie działalności drożdży Safale US-56 (prezent od Browamatora - duże dzięki). Przy robocie dzielnie towarzyszył nam Towarzysz Ahumba. Przed godzinką drożdżyki zaczęły szamać, co im do szamania przysposobiliśmy. Szczegóły po przelaniu piwa do buteleczek :stout:

Małażonka
29-10-2005, 18:52
Dziś piwko trafiło do buteleczek, więc zdradzę więcej szczegółów, a te wyglądają tak:
70% słodu pilzneńskiego
25% słodu monachijskiego
5% słodu wędzonego (oczywiście z wędzarni Arka)
do tego 30 g chmielu goryczkowego i 20 g chmielu aromatycznego. Zacieranie infuzyjne, dwie przerwy 63 i 72 C. Rezultat: brzeczka o ekstraktywności 14 Blg.

A teraz czas na drożdże. To chyba najlepsze suche drożdże z jakimi mieliśmy do czynienia.
Po pierwsze: zachowują się jak drożdże górnej fermentacji utrzymując się, po wykonanej pracy, na powierzchni piwa.
Po drugie: nie są tak agresywne (czytaj: żarte) jak Safale S-04, dzięki czemu młode piwo jest fajnie zrównoważone - niby wytrawne, a jednak w pełni słodowe
Po trzecie - smakowo nie dominują (oczywiście cały czas piszę o młodym piwie, dziś przelanym do butelek). Zatem jeszcze raz dziękuję Browamatorowi za ten niezwykle przydatny prezencik :kwiatek:

Historia piwka jest taka:
08. X. 2005 - wykonanie warki
15. X. 2005 - piwko przy ekstraktywności 5 Blg ląduje w balonach
29. X. 2005 - piwko z balonów przeprowadza się do buteleczek (przy ekstraktywności 4 Blg)

I jeszcze słówko na temat słodu wędzonego przygotowanego w wędzarni Arka:
W czasie, gdy piwko lądowało w balonach było fajnie, delikatnie wędzone. Dziś ten wędzony posmak gdzieś się schował (przy czym udział słodu wędzonego nie był zbyt wielki ;) ), pozostały inne posmaczki, które wydają się dobrze rokować. Wniosek: na przyszłość, chcąc uzyskać delikatny posmak wędzony, dodam nieco więcej tego słodu :stout:


I z zupełnie innej beczki:
Dziś wykonaliśmy drugą w tym sezonie warkę, ale o niej (oczywiście) cicho sza...
Opowiem, jak zwykle, przy rozlewie :D

Ark
29-10-2005, 19:09
....

I jeszcze słówko na temat słodu wędzonego przygotowanego w wędzarni Arka:
W czasie, gdy piwko lądowało w balonach było fajnie, delikatnie wędzone. Dziś ten wędzony posmak gdzieś się schował (przy czym udział słodu wędzonego nie był zbyt wielki ;) ), pozostały inne posmaczki, które wydają się dobrze rokować. Wniosek: na przyszłość, chcąc uzyskać delikatny posmak wędzony, dodam nieco więcej tego słodu :stout: .....


I słusznie. Ja dawałem około 20% i owe posmaki wędzone były całkiem przyjemne.
Poza tym dałem go Wam ponad rok temu chyba, więc nie jest on pierwszej młodości :D

Małażonka
29-10-2005, 20:15
Ano, racja - z tym, że cały czas pachnie jak młodziak i smakuje na sucho rewelacyjnie :D

Twilight_Alehouse
29-10-2005, 20:17
Ano, racja - z tym, że cały czas pachnie jak młodziak i smakuje na sucho rewelacyjnie :D
O, nie tylko ja jestem takim wariatem by żreć słód na sucho? :D

Ark
29-10-2005, 20:21
Wariatów w kraju dostatek ;) . A słód idealnie się nadaje jako przegryzka do piwa.

Małażonka
29-10-2005, 20:25
Słód ma w końcu wiele zastosowań (między innymi służy jako zabawka dla naszych kotków :p). Zamierzam wykończyć ten słód w tym sezonie, i na przyszły zapisać się na następny :D

PS. A słód na sucho jest rewelacyjny, zawsze go podżeram :D

Małażonka
15-11-2005, 09:47
No, i jednak nuty wędzone wyszły... Delikatnie, w tle, tuż za aromatem słodowo-chmielowym.
Młode, zaledwie miesięczne piwko smakuje wybornie i znika w zastraszającym tempie :D

Co by uzupełnić czynione przez nas braki uwarzyliśmy kolejną warkę. Tym razem "niech moc będzie z nami"! :D
Wczoraj drożdżyki dostały papu i już wcinają aż miło!

Szczegóły, jak zwykle - po rozlewie :stout:

Małażonka
21-11-2005, 09:49
(...)I z zupełnie innej beczki:
Dziś wykonaliśmy drugą w tym sezonie warkę, ale o niej (oczywiście) cicho sza...
Opowiem, jak zwykle, przy rozlewie :D

Było to 29. X, rozlew nastąpił w sobotę - więc piszę co i jak:
W zamiarze miał powstać Milk Stout, ale nie taki przesadnie słodki. Miał być stosunkowo lekki (12-13 Blg) stoucik, w którym laktoza miała za zadanie łagodzenie naturalnej cierpkości występującej w stoucie wytrawnym. A robiliśmy to tak:

50% słodu pilzneńskiego
20% słodu monachijskiego
15% słodu karmelowego jasnego
5% Carafa I
10% świeżo palonego jęczmienia
250 g laktozy
45 g chmielu goryczkowego
drożdże Safale US-56

Zacieranie infuzyjne: pół na pół: 30 minut w temperaturze 62 C i 30 minut w temperaturze 72 C. Na koniec dodano słód barwiący i jęczmień palony

Gotowanie: 60 minut z dodatkiem chmielu goryczkowego, na koniec gotowania dodano laktozę

Historia fermentacji:
29. X. 2005 – brzeczka zadana drożdżami
5. XI. 2005 – piwo przy ekstraktywności 5 Blg trafia do balonów
18. XI. 2005 – ekstraktywność piwa bez zmian – piwko ląduje w butelkach

I jeszcze słowo na temat laktozy: Marusia pisze o „papierowej” słodyczy, Wielki_B pisze, że dodatek rzędu 200-300 gram nie wpływa szczególnie na smak.
Pierwszy raz dodaliśmy laktozy. I w naszym odczuciu ten dodatek znacznie zmienił smak piwa. Przede wszystkim wykonał to, czego od niego oczekiwaliśmy. Złagodził smak stouta. Miłe palone nuty nadal są na pierwszym planie, ale są one delikatne, przyjemne, łagodne – zupełnie inne niż przy typowym stoucie wytrawnym.
Piszę oczywiście o bardzo młodym, jeszcze nienagazowanym piwie, ale tego typu różnice czuć już wyraźnie….

mgrzemow
21-11-2005, 12:52
Takie pytanko - dlaczego dodawalliście jęczmień i słód barwiący na koniec?

Robiłem ostatnio Stouta i palony jęczmien zacierałem razem ze wszystkim i jestem ciekaw jak to zmieniło smak...

Czytałem też o płukaniu palonego jęczmienia - wiesz może coś o tym?

Małażonka
21-11-2005, 13:09
Zarówno słód czekoladowy, jak i palony jęczmień to surowce enzymatycznie martwe, więc nie ma sensu dodawać ich wcześniej. Oba te dodatki mają za zadanie nadać brzeczce barwę oraz dodać specyficznych walorów smakowych. Oba są też dosyć agresywne smakowo, więc wydaje mi się, że zbyt szybkie dodanie ich do brzeczki, może spowodować nasilenie smaczków "palonych" , a co za tym idzie cierpkości w piwie....

Twilight_Alehouse
21-11-2005, 13:13
Poza tym co napisała właśnie Małażonka, dodawanie tak ciemnych składników później ma wg mnie także dość praktyczne wytłumaczenie: na ciemnej brzeczce ciężko jest wykonac próbę jodową :)

anteks
22-11-2005, 11:05
50% słodu pilzneńskiego
20% słodu monachijskiego
15% słodu karmelowego jasnego
5% Carafa I
10% świeżo palonego jęczmienia….
a jak to sie przeklada na kg

Małażonka
22-11-2005, 11:32
Ogólnie użyłam 4,00 kg zsypu....:)

Krzysiu
22-11-2005, 11:38
... na ciemnej brzeczce ciężko jest wykonac próbę jodową :)Wystarczy kapnąć brzeczkę na biały, porcelanowy talerzyk. Dobrze widoczna jest reakcja w najciemniejszej nawet brzeczce.


...Ogólnie użyłam ... zsypu... To już chyba po posprzątaniu? :D

Twilight_Alehouse
22-11-2005, 11:39
Wystarczy kapnąć brzeczkę na biały, porcelanowy talerzyk. Dobrze widoczna jest reakcja w najciemniejszej nawet brzeczce.
Takoż czynię. Ale sam chyba pryznasz, że lepiej widać reakcję w jasnej brzeczce? Zwłaszcza że ta BIGBowa, jak właśnie policzyłem, miała ponad 100 EBC :)

Małażonka
22-11-2005, 11:55
(...)To już chyba po posprzątaniu? :D

:D :D :D

Małażonka
08-01-2006, 18:50
Niech moc będzie z nami! :D

Uwarzone 19. XI. zeszłego roku piwo w stylu Russian Imperial Stout zakończył nasze działania na polu warzelniczym w roku 2005 (potem jakieś dziwne lenistwo nas ogarnęło, do tego zresztą stopnia, że rozlew tego piwka do butelek nastąpił dopiero w tym roku), ale do spowiedzi:
Baza:
- 44% słodu pilzneńskiego
- 15% słodu monachijskiego
- 14% słodu wędzonego (wydaje mi się, że ciut przy duży udział - nie przeszkadza, ale według mnie za bardzo wyłazi na plan pierwszy)
- 10% słodu karmelowego jasnego
- 10% słodu karmelowego ciemnego
- 7% palonego jęczmienia

i do tego już potem dodano:
- 1,00 kg ekstraktu słodowego
- 1,00 litr naturalnego soku z czarnej porzeczki
- 80 g chmielu goryczkowego
- gęstwa drożdżowa z poprzedniej warki Safale US-56

- wodę zużywaliśmy w miarę potrzeby ;)

Zacieranie infuzyjne 35 minut (62 C) / 45 minut (72 C), gotowanie 1,5 godziny z dodatkiem chmielu goryczkowego i ekstraktu słodowego. 10 minut przed zakończeniem gotowania dodano jeszcze soku z czarnej porzeczki.

Efekt: 23 litry brzeczki o ekstraktywności 25 Blg.

Historia fermentacji:
19. XI. 2005 - brzeczkę zadano drożdżami
26. XI. 2005 - przy ekstraktywności 11 Blg piwo zmienia miejsce zamieszkania na balony;
06. I. 2006 - wreszcie piwo ląduje w butelkach (przy ekstraktywności 8 Blg)

Pierwsze wrażenia: fajne, choć troszkę z boku stylu. Zamiast delikatnych podwędzanych nutek, uzyskaliśmy bardzo mocne, treściwe piwo wyraźnie podwędzane. Poleżakuje sobie troszkę, to może się to wszystko wyrówna - zobaczymy. Planowana nazwa: Russian Imperial Stout :D

Marusia
08-01-2006, 19:22
Hoho, niesamowicie ciekawa receptura! Błagam o jedną butelkę, wymienie się na mojego pysznego, choć zupełnie nie wydziwianego Double Pumpkin Stouta:)

Małażonka
16-07-2007, 22:42
No, dobra - od półtora roku temat martwym jest- wypada go zatem odświeżyć. Na Russiana, Marusiu, zdaje się, że masz jeszcze szansę się załapać - mocny on jak diabli:D
A teraz czas na bieżące sprawy: nasz PrawieGrodzisz prawie zamieszkał w butelkach (tzn. zamieszkało go 2/3), z jednej strony dlatego, ze jedna z wersji Grodzisza jeszcze nie dojrzała, a z drugiej strony dlatego, że inna spiep.......a zamiast do butelek, to na podłogę. Kranik zaprzestał swojego żywota i mniej do niego, a więcej na podłogę się wylało. A wydawało się być całkiem, całkiem śniadaniowym piwkiem... Grunt, że kotowatym się podobało!!! :D

mark33
16-07-2007, 23:59
Miło słyszeć że BIGB'a znów warzy, bardzo mnie to cieszy nie wiedzieć czemu.
Chyba dlatego, że pyszne piwa robią.

Infam
17-07-2007, 02:28
Właśnie wróciłem z Browaru. "Bananowy Song" na cichej ale jeszcze nieźle jeździ (i jedzie oczywiście bananami). Goździki przyjdą później. Jak Wasza pszenica? Należy porównać...
Sądząc po efektach działań w Browarze - Wasze następne zacieranie może będzie usprawnione:stout: .

Małażonka
17-07-2007, 07:20
Nasza pszenica złości się w upały pieniąc się niemiłosiernie :D
Martwię się o nią troszkę, bo upały przyszły stanowczo za wcześnie i stanowczo za silne. No, ale zobaczymy - w najgorszym wypadku będzie mało bananowa... Kurcze, a tak bym chciała wreszcie zrobić dobrą, prawdziwą pszeniczkę...

Podobno znowu przepowiadają ochłodzenie - zatem chyba jeszcze jedna wareczka na tych drożdżykach popracuje, ale nie uprzedzam faktów - czekam na ochłodzenie :p

Małażonka
17-07-2007, 07:23
Miło słyszeć że BIGB'a znów warzy, bardzo mnie to cieszy nie wiedzieć czemu.
Chyba dlatego, że pyszne piwa robią.
No, chyba za takie słowa - należałoby Ci przywieźć jakieś piwko na Zlot... :stout:
Jednocześnie uprzedzam innych - za kolejne masełka nie płacę!!! :D :D :D

Małażonka
17-07-2007, 07:25
(...)Sądząc po efektach działań w Browarze - Wasze następne zacieranie może będzie usprawnione:stout: .

Ojejej, naprawdę? :stout:
Jak to dobrze uczynnych, technicznych ludzi mieć w pobliżu!

Oj, będziemy dziękować, że hej! :stout: :stout: :stout:

Małażonka
17-07-2007, 21:43
Chyba nikt nie wie, ile energii kosztuje rozlanie reszty Grodzisza w tych temperaturach...
Ja płynę, Maciek płynie, koty płyną...
Mamusiu, to było naprawdę ekstremalne wyzwanie... :p

Błagam o zmniejszenie populacji Celsjuszów...