PDA

Wersja pełna: : Jak wszyscy, to wszyscy, na Ołbinie też :-)


gsapijaszko
15-06-2004, 12:07
Witam serdecznie,

dwa słowa wstępu: jakiś czas temu byliśmy u znajomych na degustacji piffa własnego wyrobu. Hmmm... Smaczne było. Do tego stopnia, że nawet żonie, która w piffach do tej pory nie gustowała, posmakowało :-).

Śmiechem żartem, po kilku(nastu?) dniach chodzenia wokół tematu postanowiliśmy spróbować. I wydaje się, że była to trafna decyzja :-).

Aha, nie przedstawiłem się jeszcze: Grzesiek, Ołbin, Wrocław.

Po przejrzeniu serwisów browar.biz i browamatora kupiliśmy zestaw i nawarzyłem piffa. Pierwsza warka gdzieś pod koniec lutego: gotowiec Muttons Wheat (pszeniczne, chłe, chłe...) + ekstrakt słodowy browamatora (1.25 kg). Rozcieńczyłem do 20 litrów, wyszło 11 Blg... Po 7 dniach fermentacji zostało 4.5, poszło do cichej na tydzień lub dwa (teraz już nie pamiętam), potem syrop z glukozy i do butelek. No i ta niecierpliwość, to oczekiwanie -- co z tego wyjdzie? Da się to pić?

Dało się :-). Wyszło takie, jakie wyjść miało czy też musiało. Rozeszło się błyskawicznie: w domu, wśród znajomych (w rewanżu za puste butelki :-)). A skoro się dało, to druga warka miała być poważniejsza...

Pozdrawiam,
Grzesiek

gsapijaszko
15-06-2004, 12:17
Druga warka miała być poważniejsza. Znaczy, z zacieraniem. Słody z browamatora, garnek ze sklepu, do tego chłodnica z miedzianej rurki i wiadro filtracyjne za kilka złotych i dobre dwie godziny wiercenia...

Receptura wg 'Prawdziwe piwo imbirowe', jedyna różnica -- wszystko w jednym garnku. Do tego 95 g imbiru. Wyszło 24 l, Blg ok. 13. Drożdze John Bull z browamatora, po 7 dniach Blg ok. 5, do cichej, po kolejnym tygodniu w butelki. Tym razem w butelki 0.65 l po Heinekenie.

Cóż mogę powiedzieć? Było bardzo dobre :-). Im starsze, tym lepsze. Aha, Maciek narzekał, że za bardzo się pieniło... Czy ja wiem? Było w przepisie ,,trochę więcej cukru niż normalnie''? Było. To dodałem 140 g glukozy... Niestety -- było. To jest jedyny mankament -- wszystko co dobre szybko się kończy.

Teraz nastawiłem drugie imbirowe...

Grzesiek

gsapijaszko
15-06-2004, 13:50
Skoro warzenie to taka frajda, a i słodu kupiłem więcej, więc piffo trzecie -- 'Brown Ale'. No... wyszło brown :-). Modyfikacja przepisu polegała na tym, że zamiast słodu karmelowego jasnego i barwiącego, użyłem karmelowego ciemnego... Ha! To dopiero zapach! (Ciekawym już mówię, że przepalony). To dopiero barwa! (ciemniejsze niż dobra kawa). No nic... Nawarzyliśmy piffa, to teraz coś z tym trzeba zrobić, przecież nie wyleję.

Aha, jako ciekawostka: drożdże z odzysku, znaczy z butelki Erdingera jasnego. Namnożone, pracowały fantastycznie: równo przez kilka dni, bardzo mało fuzli na wierzchu, ładna piana.

Po cichej fermetnacji w butelki... Po miesiącu dawało się wypić. Po 6 tygodniach było lepsze. Wczoraj (jakieś 2.5 miesiąca od kapslowania) Inka stwierdziła: ,,dobre to ciemne''. Jeszcze skrzynka stoi i dojrzewa :-).

Później był chwilowy zastój, teraz się wziąłem i nadrabiam zaległości: ostatnie dwie warki to powtórka z imbirowym i raz jeszcze Brown, Ale już zgodnie z recepturą :-).

G.

jerzy
15-06-2004, 14:04
No proszę, coraz więcej piwowarów we Wrocławiu. :)
A nie byliście może miesiąc temu na I Wrocławskich Warsztatach Piwowarskich (http://www.browar.biz/forum/showthread.php?s=&threadid=37910)?

gsapijaszko
15-06-2004, 14:06
No, tutaj poszedłem na łatwiznę... Znaczy, ze śrutowaniem... Wcześniej śrutowałem w drewnianym młynku do kawy+wiertarka+stojak -- ładnie ześrutowane było, ino ta wydajność... 3 kg słodu/2 godz. Makabrycznie długo. Tym razem śrutowane w jakimś super-hiper termomiksie. Owszem, szybko. Ale co z tego, skoro tak drobno?

No nic. Do gara, zacieranie, później filtrowanie... No i się zaczęło: kapało, jak krew z nosa. Jako, że zacząłem późno, koło 20, to filtrowanie mnie złapało gdzieś koło 12, może 1 w nocy. Dość powiedzieć, że jak już zaczęło się ładnie filtrować, to odpadłem, zlałem wszystko do wiadra i tak sobie kapało przez noc. Jak rano wstałem, wszystko się przefiltrowało. Ale co z tego, skoro do pracy. Po południu na pole, do filtrowania siadłem wieczorem, skończyłem wymywać wodą, do gara raz jeszcze i chmielenie... Hmmm... Czemu budzik w palmie jest taki cichy? No nic, po drugim chmieleniu ciut przysnąłem. Ale dzięki temu mam nachmielone lepiej :-). 22 litry przy 13 Blg.

Drożdże i do baniaka.

Przedwczoraj imbirowe poszło do cichej (4 Blg), ciemne jeszcze fermentuje.

No i plany na przyszłość: może jakieś smakowe? A może jeszcze coś innego? Zobaczymy, do łykendu jeszcze dużo czasu :-)

G.

gsapijaszko
15-06-2004, 14:08
jerzy napisał
A nie byliście może miesiąc temu na I Wrocławskich Warsztatach Piwowarskich (http://www.browar.biz/forum/showthread.php?s=&threadid=37910)?

Nie, nie byliśmy. Maciek co prawda namawiał, ale czasowo nie pasowało. Oprócz piffa jest jeszcze pole, no i winnica :-)

G.

Borysko
15-06-2004, 14:11
Pozdrawiam piwowara!
Jeśli dotychczasowe warki smakowały, to polecam popróbować sił w samodzielnym zaprojektowaniu receptury. Jeśli nie czujesz się jeszcze na siłach, to polecam genialne narzędzie które ci w tym pomoże:
http://www.beertools.com/
Wygenerowaną recepturę możesz jeszcze modyfikować.
Miłej zabawy i zdrówko :stout:

oryks
16-06-2004, 08:55
Grzegorz,

czy już oddałeś kawałek swojej winnicy pod chmiel ?

Pozdrawiam,
Oryks

gsapijaszko
16-06-2004, 10:22
oryks napisał(a)
czy już oddałeś kawałek swojej winnicy pod chmiel ?


Nie :-). Za bardzo się do niej (http://www.winogrona.org/modules.php?name=Forums&file=viewtopic&p=1692#1692) przyzwyczaiłem :-).

G.

slado
16-06-2004, 12:26
Witaj wśród prawdziwych miłośników, prawdziwego wśród przwdziwych piw. Domowego.
Przy okazji, nazywaj PIWO/PIWKO tak jak się nazywa... Nie wiem co to jest piffko, wybaczmi moją ignorancję ;)

Krzysiu
16-06-2004, 17:24
Może to samo, co ffinko?

gsapijaszko
17-06-2004, 10:07
slado napisał(a)
Przy okazji, nazywaj PIWO/PIWKO tak jak się nazywa... Nie wiem co to jest piffko, wybaczmi moją ignorancję ;)

:-)
Dobrze, skoro to tak razi... Na 'piwko' to i owszem, chodziłem, z jednym Niemcem, z tym, że on raczej wymawiał 'pyfko'.

Pozdrawiam,
Grzesiek

Krzysiu
17-06-2004, 16:59
gsapijaszko napisał(a)
:-)
Dobrze, skoro to tak razi...
Wybaczamy, darujemy zdrowiem :D

gsapijaszko
20-06-2004, 10:19
Krzysiu napisał(a)
Wybaczamy, darujemy zdrowiem :D

Dzięki, Łaskawcy :-)

A skoro tak, to w piątek kole 20 zacząłem kolejną warkę, tym razem ma być to coś w rodzaju piwa smakowego. Wspomagany promashem, jako recepturę wyjściową traktując 'Wit Bier' i przeglądając receptury z http://www.skotrat.com/skotrat/recipes/ w rezultacie otrzymałem coś takiego:

3 kg słód pilzneński
0.5 kg monachijski
1 kg mąki pszennej razowej
0.4 kg płatków owsianych

łącznie z 0.4 kg miodu dodanego na koniec miało wyjść 22 l przy 13 blg.

Zacieranie infuzyjne, filtrowanie. Północ minęła, zbliża się pierwsza, potem druga...

chmielenie: 15 g Izabeli i 10 g Lubelskiego na 15 minut przed końcem. Również wtedy dodalem:

25 g mielonego kardamonu
25 g tłuczonej kolendry
100 g - dwie łyżeczki skórki pomarańczowej
i rzeczony miód.

Jaki aromat się rozniósł, ha! :-) Przed czwartą przefiltrowałem po chmieleniu, sił mi na chłodzenie zabrakło, zostawiłem do rana. Rano (dobre mi rano, chłe, chło, tuż przed 11 :-)) chłodnica do wiadra, 20 st. ma być. Mierzę Blg: 18+. Hmmm... Rozcieńczam... Doszedłem do 20+ litrów, jest coś koło 16, rozcieńczam... skończyło się na 26 litrach przy 13 z hakiem. Hmmm... takiej ilości się nie spodziewałem. No nic, jeszcze tylko drożdże i już. Drożdże 'Ale' z odzysku. Dzisiaj rano ładnie pracują.

No i ten aromat :-).

G.

gsapijaszko
02-07-2004, 20:31
Dzisiaj prosto, bez udziwniania:

2.6 kg pilzneńskiego
1.6 kg monachijskiego
0.4 kg karmelowego jasnego

Zacieranie:
45 st. 10 min
55 st. 10 min
63 st. 30 min (miało być 40, ale pomyłka w nastawie timera)
72 st. 40 min. (właśnie trwa)

Chmielenie:

20 g Izabelii, 60 min
20 g Lubelskiego, 15 min

Drożdże -- się okaże. Jeśli do rana rozbuchają się z Erdingera, to one, jeśli nie -- browamatorskie z odzysku

Ma wyjść średniobrązowe, delikatne w smaku...

Wracam do zacierania,
Grzesiek

slado
02-07-2004, 21:07
Pisz, pisz. Nieźle Ci idzie bo... dobrze się czyta ;)
Ale ja dałbym mniej monachijskiego, góra 0,5 kg

elroy
02-07-2004, 22:04
Rozwinę trochę Twoją myśl Slado, oki ?:D
Co do koloru, to przy tej ilości monachijskiego, raczej będzie w tonacji czerwonej, nie brązowej. Słód ten jak na mój smak wprowadza nuty wytrawne, a przy dużej procentowej zawartości wpadające w cierpkawy.
Ciekawe jak smakowałoby piwo z 100% monachijskiego :)

Pomijając moje zdanie, napisz co wyszło
Wasze zdrowie :stout:

naczelnik
02-07-2004, 22:56
elroy napisał(a)

[ciach]
Ciekawe jak smakowałoby piwo z 100% monachijskiego :)


Z tego co pamiętam, to takie eksperymenty - zupełnie nieświadomie - były udziałem Krzysia. I do niego to pytanie-jakie piwo wyszło z samego monachijskiego( co to niby był pilzneńskim;) )?

Krzysiu
03-07-2004, 06:20
Mój monachijski okazał się być pilzenskim. Ze 100% monachijskiego piwo zrobił Oryks.
Natomiast sam słód monachijski wprowadza nuty słodkawo - słodowe, nie wiem, skąd ta cierpkość. Kolor zaś powinien być ciemnożółty do herbacianego, bez akcentów czerwonych.

elroy
03-07-2004, 11:19
Krzysiu napisał(a)
Mój monachijski okazał się być pilzenskim. Ze 100% monachijskiego piwo zrobił Oryks.
Natomiast sam słód monachijski wprowadza nuty słodkawo - słodowe, nie wiem, skąd ta cierpkość. Kolor zaś powinien być ciemnożółty do herbacianego, bez akcentów czerwonych.

W moich piwach, gdzie używałem tej ilości monachijskiego kolor był taki jak na zdjęciu poniżej. Czy on czerwony, czy tez herbaciany myślę nie jest to tak istotne.
Ważne, że Krzysiu zwrócił uwagę na smak. Sprawdziłem notatki i w każdym z piw wydłużałem przerwę scukrzającą do około 55 minut.
Ciężko mi teraz stwierdzić dlaczego akurat tak robiłem, ale najwyraźniej dla smaku nie jest to za korzystne w przypadku użycia większej ilości tego słodu.
Warki złe nie były, ale tak jak napisałem wcześniej bardzo wytrawne w smaku.
W najbliższej warce zrobię około 25 minutową i zobaczymy.

Pozdrawiam :stout:

gsapijaszko
03-07-2004, 11:25
elroy napisał(a)
Pomijając moje zdanie, napisz co wyszło

Po filtrowaniu miało piękny, ciemnobursztynowy kolor. Skończyłem na chmieleniu, przysypiając -- co chyba już tradycją będzie. Przefiltrowałem przez sitko i zostawiłem do rana.

Odespawszy swoje dokończyłem rano: chłodzenie, drożdże... Aha, w przypływie natchnienia i nie do końca rozbudzony dodałem słoiczek miodu -- jakoś mi się z tym bursztynem kojarzyło. Wyszło ok. 24 litrów przy 13 Blg, teraz ma kolor herbaciany. Drożdże, podrośnięte, z Erdingera.

Dzisiaj miałem butelkować imbirowe z warki 5, ale coś się ostatnio wzbudziło w cichej i fermentuje dalej... I nie wiem, czy przerwać, czy zostawić jeszcze na tydzień.

Pozdrawiam,
Grzesiek

gsapijaszko
03-07-2004, 11:47
elroy napisał(a)
Pomijając moje zdanie, napisz co wyszło

A tym co wyszło to kiedyś, mam nadzieję, będzie okazja się podzielić. :)

G.

Krzysiu
03-07-2004, 16:44
elroy napisał(a)
... kolor był taki jak na zdjęciu poniżej. Czy on czerwony, czy tez herbaciany myślę nie jest to tak istotne... Na zdjęciu widać kolor lampy, a nie piwa. Zrób zdjęcie w jakimś normalnym świetle, najlepiej słonecznym.

Wydłużenie przerwy cukrowej powoduje większą wytrawność piwa. Skrócenie tej przerwy, a wydłużenie dekstrynujacej spowoduje wrażenie gęstości, słodkości i pełni smaku.

elroy
03-07-2004, 20:14
Krzysiu napisał(a)
Na zdjęciu widać kolor lampy, a nie piwa. Zrób zdjęcie w jakimś normalnym świetle, najlepiej słonecznym.


Niestety jest to jedyne zdjęcie jakie akurat wtedy zrobiłem.
Poszukam jednak w piwniczce czy nie ostało się jakieś piwo z tamtej warki, to wrzucę zdjęcie napewno.

Zdrowie :stout: