PDA

Wersja pełna: : Twilight Alehouse rozpoczyna warzenie


Twilight_Alehouse
23-06-2004, 16:53
No i ruszyła pierwsza warka :)

Ale po kolei...

Koło tematu nie chodziłem dość długo. Po raz pierwszy usłyszałem o browarnictwie domowym jakieś 4 tygodnie temu, od znanego tu Borysko. Tydzień później wypytałem go trochę dokładniej i zapaliłem się do idei. W zeszły czwartek miałem przyjemność skosztować trzy jego produkty i zapaliłem się jeszcze bardziej :) Tak więc dzień później, w zesżły piątek, zamówiłem duży starter w Browamatorze i cierpliwie czekałem na przesyłkę.
Paczka przyszła wczoraj i nie traciłem zbytnio czasu. Na pierwszy ogień poszedł gotowiec John Bull Bavarian Lager, choć w paczce pzyszedł też Muntons Scottish Export (zaczynam od gotowców, jednak zamierzam stopniowo się rozwijać, najpierw przyjdzie samodzielne chmielenie, a potem już normalne zacieranie, niemniej wszstko z czasem).
Do brzeczki, którą warzyło się bardzo sympatycznie, wrzuciłem dziś koło 11 drożdże. Nie spodziewałem się, że tak szybko zabiorą się do roboty, a jednak już koło 17, po powrocie do domu, zauważyłem początki piany i lekki szmer. Dobra robota, chłopaki :) Wiem że jest dość ciepło jak na fermentację i że temperatura oscyluje właśnie na granicy dopuszczalnej, ale póki co drożdże pracują, a od jutra ma się ochłodzić, więc jestem dobrej myśli. Po prostu nie mogłem się powstrzymać z pierwszą warką :)
Teraz zaczynam sie szykować psychicznie na mycie butelek w przyszłym tygodniu (ech, chyba nie jest to zbyt przyjemna część procesu) i obmyślam przyszłe warki. Kilka już dojrzewa u mnie w głowie :)

Twilight_Alehouse
23-06-2004, 16:59
I oczywiście udało mi się zapomnieć :)
Nie dałem wymaganych 23 litrów tylko 20, bo czytałem że gotowce wychodzą wodniste, poza tym za dużo butelek by było :) Tak więc początkowe Blg wyszło mi 12.

Twilight_Alehouse
23-06-2004, 18:40
Jestem pełen podziwu :)
Trzy godziny temu było tylko kilka drożdżowych plamek na powierzchni brzeczki, a teraz prawie całość pokryta jest gęstym białym kożuszkiem, który w najwyższym miejscu sięga jakieś 5 cm.n.p.b. (centymetrów nad poziomem brzeczki :D ). Jest dobrze.

Krzysiu
23-06-2004, 18:46
Lepiej będzie, jeśli nie będziesz nadmiernie ingerował w wygląd piwa. O ile okres burzliwej fermentacji i obfitej piany jest mało podatny na nieszczęście, a tyle póxniej lepiej o piwie zapomnieć aż do przelewania.

Ale rozumiem twój entuzjazm. Za każdym razem przeżywam to tak samo.

Wujcio_Shaggy
23-06-2004, 19:44
Też przeżywałem podobny entuzjazm, nawet z tym samym gotowcem ;). Zaglądałem do fermentora co kwadrans.

Bardzo dobrze, że zrobiłeś tylko 20 litrów (ale chyba dodałeś czystego ekstraktu, bo inaczej skąd tyle Ballingów?), ja z Burym_Wilkiem rozcieńczyliśmy do przepisowych 22,5... Teraz żałujemy :rolleyes: .

Pozostaje tylko życzyć Ci wytrwałości (przy myciu butelek :rolleyes: oczywiście, ale warto się zmusić), pomyślnego przebiegu dalszej fermentacji i może - na wszelki wypadek - lekkiego ochłodzenia klimatu.

Twilight_Alehouse
23-06-2004, 20:31
Krzysiu:
No wiem że nie powinienem się ciągle gapić na zawartość, ale powstrzymywanie się wymaga ode mnie ogromnych pokładów siły woli... Postaram się :)

Wujciu:
Na szczęscie nie mam tak że zaglądam co kwadrans, ale co godzinę, owszem :) Ale i to muszę ograniczyć, tak będzie lepiej dla wareczki.
Racja, użyłem ekstraktu 1,25 z Browamatora, uznałem że nie będę się bawić w cukier. Jak szaleć to szaleć :)
Dobry był ten gotowiec? Bo ciężko mi było zdecydować się na pierwszy i mam nadzieję, że dobrze zrobiłem.

Na wszelki wypadek nie podziękuję za życzenia, żeby nie zapeszyć...

Standarte
23-06-2004, 21:15
Twilight_Alehouse napisał(a)
(...)Do brzeczki, którą warzyło się bardzo sympatycznie, wrzuciłem dziś koło 11 drożdże. Nie spodziewałem się, że tak szybko zabiorą się do roboty, a jednak już koło 17, po powrocie do domu, zauważyłem początki piany i lekki szmer. (...)

Z moich doświadczeń wynika, że gotowce "startują" bardzo szybko. Z czystymi ekstraktami trwa to nieco dłużej, a zacierane potrafią człowieka wypróbować na cierpliwość! ;) Życzę niegasnącego zapału i satysfakcjonujących wyników!

P.S. Dobrze zrobiłeś dając mniej wody, niż w instrukcji. Ja, podobnie jak Browar Szlachecki przy pierwszej warce postąpiłem zgodnie ze wskazaniami instrukcji i potem żałowałem.

Wujcio_Shaggy
23-06-2004, 21:57
Gotowiec jest niezły, tyle, że my ciut z nim przekombinowaliśmy... Ale wyjdzie - jak sądzę - dobre piwo, zwłaszcza, że oszczędzałeś na wodzie ;)...

Borysko
23-06-2004, 22:08
Muszę przyznać, że to miłe uczucie: przyczyniłem się do powstania kolejnego browaru w Polsce ;)
Trzymam kciuki za udaną I warkę!

Standarte
23-06-2004, 22:14
Bez fałszywej skromności! Sądzę, że naprawdę możesz być dumny z siebie (chciałbym, aby mój przykład zachęcił kogoś do browarnictwa amatorskiego) i ta przymróżona mordka jest zupełnie nie na miejscu. Nie zapomnij tylko, że "nobless oblige": powinieneś służyć temu browarowi swym doświadczeniem!

Twilight_Alehouse
23-06-2004, 22:17
No służy przecież ciągle! Za co jeszcze raz wielkie dzięki i chwała na wieki :)

Twilight_Alehouse
24-06-2004, 07:31
No, drożdżyki pracują jak szalone. Przed chwilą powitały mnie zapachem szampana. Niepokoi mnie to, że temperatura ciągle zahacza o maksimum, ale pociesza mnie to, że tak jest od wczoraj, a jednak fermentacja idzie bez problemów.

Borysko
24-06-2004, 09:26
Jaką masz temperature w fermentorze? Bo w okolicy 24-25 st. zacząłbym poważnie myśleć o chłodzeniu.

Borysko
24-06-2004, 09:28
Standarte napisał(a)
Bez fałszywej skromności! Sądzę, że naprawdę możesz być dumny z siebie (chciałbym, aby mój przykład zachęcił kogoś do browarnictwa amatorskiego) i ta przymróżona mordka jest zupełnie nie na miejscu. Nie zapomnij tylko, że "nobless oblige": powinieneś służyć temu browarowi swym doświadczeniem!

Mogę być nawet bardziej dumny. Do domowego warzenia namówiłem już łącznie 3 osoby. Pozostale 2 nie pisują na forum. Jeden z kolegów ma za sobą 3 warki, a drugi właśnie będzie zaczynał (możliwe, że dzisiaj). Tak więc ekipa piwowarów z Łodzi rośnie w siłę! :D

Twilight_Alehouse
30-06-2004, 16:47
No i pierwwsza warka wylądowała w butelkach. Przez pól nocy myłem je i prażyłem, żeby były gotowe na dzisiejszy rozlew. Masakra :D
Uznałem, że nie będę stosował fermentacji cichej, w końcu to tylko gotowiec. Poza tym nie mam jeszcze balonu :)
Przed zlaniem do drugiego fermentora zmierzyłem Bg i wyszło 2, a więc ślicznie odfermentowało (z 12). Do butelkowania dodałem roztwór glukozy i w sumie wysżło mi 38,5 butelek 0,5 l i jedna biała 0,33 (żeby obserwować postępy w klarowaniu).
Teraz niech sobie postoi, pierwszy test za 2 tygodnie.

Twilight_Alehouse
30-06-2004, 18:10
Teraz przerwa na dwa tygodnie, bo wyjeżdżam. Później w fermentorze ląduje gotowiec Scottish Export Muntonsa (tak w ogóle, ma ktoś z nim jakieś doświadczenia?), natomiast trzecia i czwarta warka będą już samodzielnie chmielone (mam pomysły na obydwie).

Twilight_Alehouse
01-07-2004, 17:48
Zdziwiłem się jakie postępy w klarowaniu gotowiec może uczynić przez jeden dzień! W każdej z butelek górne 2 centymetry są już czyściutkie :) Nie spodziewałem się, ale się cieszę.
Wyjeżdżam na kilka dni i pewnie jak wrócę to nie poznam mojego piwa :D

Borysko
01-07-2004, 20:26
Najważniejsze, żeby jeszcze było, jak wrócisz... :rolleyes:

Twilight_Alehouse
01-07-2004, 20:29
Będzie, będzie. Matka na pewno sama nie ruszy, bo z ogromnym sceptycyzmem podchodzi do mojego warzenia, a ojciec w życiu nie wziąłby bez pozwolenia. Siosra też, zresztą wyjeżdża, wiec mogę być spokojny :D

Borysko
01-07-2004, 20:54
No nie wiem... Jak się mój ojciec dorwał do mojej piwniczki... "a wypić lubiał"... to sie leekko podłamałem :eek:

Twilight_Alehouse
08-07-2004, 21:06
No i nie powstrzymałem się, otworzyłem pierwszą buteleczkę już po 8 dniach. Na szczęście ostatnia z rozlewu była niepełna, wyszło tak ze ćwierć litra.
Piwo się świetnie wyklarowało, ale osad się jeszcze nie zbił, tak więc wystarczy lekko poruszyć i już wraca do formy mętnej.
Po otwarciu butelki przywitało mnie obiecujące syknięcie, ale niestety po nalaniu stwierdziłem, że ilość piany mieści się w granicach błędu statystycznego, a nagazowanie jest niemal zerowe. Cóż, niech jeszcze postoi.
Zapach całkiem sympatyczny, choć daje się wyczuć drożdże.
Są one obecne również w smaku, choć w o wiele mniejszym stopniu niż podejrzewałem. Jednak jak na swój wiek i fakt że pochodzi z gotowca, piwo jest bardzo fajne i sądzę, że za miesiąc będzie już naprawdę dobre.
A teraz czas na drugą warkę, póki co też jeszcze z gotowca.

Twilight_Alehouse
09-07-2004, 18:27
No i ruszyła druga warka, gotowiec Muntons Scottish Export.
Dałej mniej wody niż zalecane 23 litry, bo tylko 21, ale chyba i tak za dużo, bo początkowe Blg wyszło mi tylko 9... No trudno, będzie lekkie piwko.
Bardzo ładny kolorek brzeczki, bardzo jestem ciekaw jaki będzie efekt finalny.

Krzysiu
11-07-2004, 06:45
Tego Muntonsa to była jedna puszka czy dwie? Jeśli jedna, to trzeba było uzupełnić cukrem lub zwykłym ekstraktem słodowym. Ale 9 Blg też może być dobre, ja takie piwa robię z reguły do beczki, która schodzi na jedno posiedzenie.

Twilight_Alehouse
11-07-2004, 09:50
Krzysiu napisał(a)
Tego Muntonsa to była jedna puszka czy dwie? Jeśli jedna, to trzeba było uzupełnić cukrem lub zwykłym ekstraktem słodowym. Ale 9 Blg też może być dobre, ja takie piwa robię z reguły do beczki, która schodzi na jedno posiedzenie.
Taki głupi to nie jestem :)
Oprócz puszki z gotowcem użyłem też puchy ekstraktu Browamator 1,25.
Przynajmniej będzie przyjemne lekkie piwo na sierpień.

Krzysiu
11-07-2004, 20:54
To albo szwankuje tobie urządzenie pomiarowe, albo technika pomiaru. Rozpuszczenia ekstraktu w wodzie nie da się spieprzyć.

Wujcio_Shaggy
12-07-2004, 09:47
To faktycznie za mało - my robiąc z gotowca (John Bull co prawda), daliśmy w sumie 3,05 kg (gotowiec + ekstrakt) na końcową objętość 22,5 l. Balling wyszedł 10,5 (też niewielki), ale 9? Sprawdź Ballingometr, np. w czystej wodzie. Oczywiście pomiaru gęstości dokonujesz w 20°C?

Twilight_Alehouse
12-07-2004, 10:01
Wujcio_Shaggy napisał(a)
Oczywiście pomiaru gęstości dokonujesz w 20°C?
Hehe, to już wiem w czym był problem :) Pomiaru dokonalem zanim brzeczka wystygła, a więc miała ok. 30 stopni... Wie ktoś może jak to przeliczyć? Edukację fizyczną zakończyłem już dawno temu...

Dobrze przynajmniej, że pierwsza warka była nieświadomie mierzona w dobrych warunkach. Mam nauczkę na przysżłość żeby czytać w jakiej tempraturze wyskalowany jest sprzęt...

Dzięki za naprowadzenie na dobry trop!

CarlBerg
12-07-2004, 10:18
Twilight_Alehouse napisał(a)
Pomiaru dokonalem zanim brzeczka wystygła, a więc miała ok. 30 stopni... Wie ktoś może jak to przeliczyć?
Korekta dla 30'C. Do otrzymanego wyniku OG dodaj 0,002 / 0,003 ... Jest to mało znacząca dla ogólnego wyniku wielkość + 0,25 /0,30 Blg

Twilight_Alehouse
12-07-2004, 13:44
CarlBerg napisał(a)
Korekta dla 30'C. Do otrzymanego wyniku OG dodaj 0,002 / 0,003 ... Jest to mało znacząca dla ogólnego wyniku wielkość + 0,25 /0,30 Blg
Racja, odnalazłem na forum temat z korektą wg temperatury i zajrzałem do instrukcji areometru.
Ale coś mi się nie wydaje żeby to było tak mało... 0,010 OG z tego co wyliczam odpowiada mniej więcej 2,5 Blg, a więc 0,003 OG to mniej więcej 0,8 Blg. A jako że wskazania gdy mierzyłem wychodziły ciut poza 9 Blg, pozwalam sobie bezczelnie stwierdzić, że po korektach Blg początkowe wynosi 10 :D
Mam nadzieję, że zejdzie do 2 Blg.

CarlBerg
12-07-2004, 13:52
Ta - zamyślony nadchodzącym wyjazdem zakaputkałem się w malinach :D - oczywiście 0,001 OG to średnio 0,25 Blg, podałem średni przelicznik z 0,001 zamiast wynikającą z pomiaru liczbę całości

Twilight_Alehouse
12-07-2004, 14:17
No to cieszę się, że jeszcze potrafię liczyć i że piwo wyjdzie mi treściwsze niż myślałem.
Udanego wyjazdu i dużo :stout: !

Twilight_Alehouse
19-07-2004, 20:53
Pierwsza warka została już skosztowana w 2 oraz 2,5 tygodnia od zabutelkowania. Efekt przeszedł moje oczekiwania! Jest w miarę klarowna, a przecież osad będzie się coraz bardziej zbijał. W smaku coraz mniej czuć drożdze, zapach jest bardzo miły, piana trwała... Ech, zachęciłem się jeszcze bardziej :) Co wiecej, mojego piwa próbowały już trzy osoby i zgodnie stwierdziły, że jest to piwo :D Smakowało im nawet!

Twilight_Alehouse
19-07-2004, 20:55
Wczoraj zabutelkowałem druga warkę, czyli gotowiec Muntons Scottish Export. Stężenie końcowe wyniosło 3,5 Blg, czyli odfermentowała gorzej niż pierwsza, ale spróbowane młode piwo było całkiem fajne :) No to teraz poczekam z półtora tygodnia na degustację.
A następna warka już z samodzielnym chmieleniem, teraz czekam aż mi się rozmnożą pracowicie (ale na szczęście owocnie) odzyskane z butelki "klasztorne" drożdżyki...

Twilight_Alehouse
20-08-2004, 11:49
Dwie poprzednie wareczki (Bavarian Lager i Scottish Export z gotowców) z każdym kolejnym tygodniem mają się coraz lepiej, ale też coraz bardziej ich ubywa :)
Postanowiłem wiec nie tracić czasu i uarzyć coś następnego. Zdecydowałem się na samodzielne chmielenie i zestaw Browamator Ciemne. Piwo zostało wzbogacone o miód gryczany (dałem trochę za dużo i ekstrakt wyśrubował mi się na 14,5 Blg...), a potem zaszczepione świeżo otrzymanymi drożdżami Wyeast Irish Ale. Po dwunastu godzinach od zaszczepienia utworzyła się już bardzo ładna piana i nieskromnie spodziewam się dobrego napitku :)
Za jakieś 2 tygodnie rusza następna warka - tym razem coś klasztorniakopodobnego z ekstraktów, z dodatkami specjalnymi.

Twilight_Alehouse
07-09-2004, 08:41
Mój ciemniaczek kończy już cichą fermentację, pojutrze zlewam do butelek. Kolor ma prześliczny, jest jak smoła. W młodym piwku wyczuwa się delikatny miodowy posmaczek (w końcu wyszło mi, że miodu dałem 35 g na litr). Niestety będzie to siekiera - ekstrakt spadł z 14,5 Blg do 3, ale przynajmniej będę miał solidnego ciemniaczka na długie zimowe wieczory.

Twilight_Alehouse
07-09-2004, 08:46
Wczoraj popełniłem zaś następną warkę. Jest to moje przedostatnie warzenie z ekstraktów (w planach mam jeszcze Dunkelweizena z puszek, potem przechodzę na zacieranie) i pierwsza warka zupełnie według mojej receptury. Wykorzystałem puszkę 1,6 kg ekstraktu John Bull Amber i 1,25 ekstr. pszenicznego Browamator. Do tego poszło 0,5 cukru kandyzowanego bursztynowego i 50 g słodu czekoladowego. Chmieliłem 15 gramami Marynki, a aromatu nie dawałem, bo uznałem, że dla 5 gramów nie opłaca się otwierać opakowania :) Za to do cichej wrzucę Hop Aroma Tab.
Wyszło mi 15 brzeczki nastawnej o Blg początkowym 16, o ślicznym, brunatnym, lekko wpadającym w czerwień kolorze. Całość zadałem przed godziną drożdżami WY Belgian Abbey otrzymanymi dzięki koledze Borysko i teraz niecierpliwie czekam aż ruszy fermentacja.

peter_1000
07-09-2004, 09:15
Twilight_Alehouse napisał(a)
...potem przechodzę na zacieranie..

Tak, tak, panie kolego, toż to już najwyższy czas :D

Twilight_Alehouse
07-09-2004, 10:20
peter_1000 napisał(a)
Tak, tak, panie kolego, toż to już najwyższy czas :D
Też tak uważam :)
Wszystko idzie jednak zgodnie z planem - najpierw brew-kity, potem samodzielne chmielenie, potem częściowe zacieranie - bez gwałtownych rewolucji :)
Jestem już coraz bardziej napalony na zacieranie i mam rozkład obmyślony na kilka warek do przodu. Pewnie zacierać zacznę od października, najpierw muszę gara poszukać.

Borysko
07-09-2004, 10:32
Twilight_Alehouse napisał(a)
Pewnie zacierać zacznę od października, najpierw muszę gara poszukać.

...oraz nabyć cosik do filtracji, termometr, wykonać chłodnicę i parę innych drobiazgów :D

A jak już wszystko zgromadzisz, to możemy wspólnie sprokurować jakiś zacny trunek...:stout:

Twilight_Alehouse
07-09-2004, 10:41
Borysko napisał(a)
...oraz nabyć cosik do filtracji, termometr, wykonać chłodnicę i parę innych drobiazgów :D
Pewnie, ale to już drobiazgi :)

A jak już wszystko zgromadzisz, to możemy wspólnie sprokurować jakiś zacny trunek...:stout:
A to zdecydowanie. Tylko że ciężko nam chyba będzie zdecydować się na jakiś wspólny styl :)

CarlBerg
07-09-2004, 10:49
Twilight_Alehouse napisał(a)
Tylko że ciężko nam chyba będzie zdecydować się na jakiś wspólny styl :)
Bierzcie przykład z Wrocławia - my już mamy słynny w całym kraju i poza granicami "styl wrocławski" :p

Twilight_Alehouse
07-09-2004, 11:56
CarlBerg napisał(a)
Bierzcie przykład z Wrocławia - my już mamy słynny w całym kraju i poza granicami "styl wrocławski" :p
Ale wy macie już długie tradycje, a my dopiero zaczynamy. Kolega Borysko warzy od początku roku, ja od czerwca. Poza tym znam jeszcze dwóch łódzkich piwowarów nie pisujących na forum, ale oni nie przejawiają takich tendencji rozwojowych. Tak więc u nas jest trudniej.

CarlBerg
07-09-2004, 12:22
Twilight_Alehouse napisał(a)
Ale wy macie już długie tradycje (...)
Bardzo długie - rok temu na wrocławskich piwnych spotkaniach Forum byłem jedynym, który warzy :D

Stąd wniosek, że nie długość ważna, lecz jakość :p

Hannibal
07-09-2004, 12:30
CarlBerg napisał(a)
Bardzo długie - rok temu na wrocławskich piwnych spotkaniach Forum byłem jedynym, który warzy :D

Stąd wniosek, że nie długość ważna, lecz jakość :p

Co prawda, to prawda.
Nie chwaląc się, już moja trzecia warka była uważana, np. przez Ironów, za całkiem dobrą. Tak więc liczy się staranność, no i pewne piwne wyczucie, które oczywiście trudno jest racjonalnie wytłumaczyć.
A każdy musi sprawdzić, czy warzenie w jego wykonaniu to tylko odtwarzanie, czy tworzenie. :) :)

Twilight_Alehouse
07-09-2004, 14:36
Z tą kwestią długość vs. jakość to prawda... W końcu piwa robione przez kolegę Borysko (kosztowałem już 4) wprawiają moje kubki smakowe w stan absolutnej euforii, a mam nadzieję, że moje planowane ambitniejsze warki też będą się do czegoś nadawały :) Szkoda tylko, że jest nas tak mało i w związku z tym trudniej o wykształcenie jakiegoś stylu.

Borysko
08-09-2004, 07:32
Twilight_Alehouse napisał(a)
Tylko że ciężko nam chyba będzie zdecydować się na jakiś wspólny styl :)

A ja myslę, że szybko coś ustalimy, nie będę marudził. Stout? Szkockie ale? IPA? Porter? Mogę długo wymieniać. Przystanę na każdą propozycję poza kopią light american lager :kac:

Twilight_Alehouse napisał(a)
Szkoda tylko, że jest nas tak mało i w związku z tym trudniej o wykształcenie jakiegoś stylu.

Za nami pójdą miliony!:impreza:

Borysko
08-09-2004, 07:34
Twilight_Alehouse napisał(a)
W końcu piwa robione przez kolegę Borysko (kosztowałem już 4) wprawiają moje kubki smakowe w stan absolutnej euforii,

:o no bez przesady :o

Borysko
08-09-2004, 07:36
CarlBerg napisał(a)
Bierzcie przykład z Wrocławia - my już mamy słynny w całym kraju i poza granicami "styl wrocławski" :p

Mam nadzieję, że poznam go bliżej i organoleptycznie, np w Boszkowie ;)

Twilight_Alehouse
08-09-2004, 08:03
Borysko napisał(a)
:o no bez przesady :o
A co ja mam z własnymi kubkami smakowymi polemizować... Skoro tak mówią, to chyba coś w tym jest :D
A ja myslę, że szybko coś ustalimy, nie będę marudził. Stout? Szkockie ale? IPA? Porter? Mogę długo wymieniać. Przystanę na każdą propozycję poza kopią light american lager :kac:
No to coś się ustali. Ja w sumie też nie mam jakichś specjalnych preferencji albo antypreferencji, choć ten american light lager to faktycznie byłby ponad moje siły :D To musi być jednak coś mocno charakterystycznego.

dziku
08-09-2004, 08:07
Chyba nie jest w Łodzi aż tak źle. Sam znam Forumowicza (co prawda rzadko zabierającego głos na Forum), który warzy piwo w Łodzi chyba już ponad dwa lata. A zaczynaliśmy razem od podpiwków...

Borysko
08-09-2004, 09:08
To brzmi optymistycznie. Możesz napisać, któż to taki?

dziku
08-09-2004, 09:13
Borysko napisał(a)
To brzmi optymistycznie. Możesz napisać, któż to taki?
Chyba nie powinienem decydować za niego. Przecież czyta Forum - jeśli poczuje potrzebę "integracji" to sam się odezwie.
Ale zapytam go przy najbliższym spotkaniu co myśli o spotkaniu łódzkich piwowarów...

Borysko
08-09-2004, 09:24
Jasne, masz rację.
My ze swojej strony zgłaszamy dobre chęci do spotkania i ew. degustacji :D (to na zachętę do ujawnienia się;) )

Twilight_Alehouse
29-09-2004, 11:14
Wczoraj warka nr IV (klasztorne) powędrowała do butelek. Tak mnie pochłonęło mycie i dezynfekcja butelek, że ostatecznie nie zmierzyłem stopnia odfermentowania przed rozlewem. Jeśli miałbym jednak oceniac po ilości namnożonych drożdży, to zgaduję, że zesżło z 16 do 2... No trudno, będzie drobna tajemnica :)
Teraz natomiast szykuję się już do następnej warki, ale z powodów logistycznych ruszy ona dopiero jutro (mam nadzieję...). Miała ona być ostatnią z ekstraktów, ale po wizycie u kolegi Borysko i przypatrzeniu się procesowi zacierania stwierdziłem, że spróbuję zacierać już teraz. Na pierwszy ogień pójdzie zwykłe pszeniczne. Jak już mi się uda uporać z tą trudną misją, zdam raport.

Twilight_Alehouse
01-10-2004, 10:43
Jak straszyłem, tak zrobiłem. W nocy powstała moja pierwsza warka z zacieraniem. Zdecydowałem się skoczyć od razu na głeboką wodę, ponieważ zacząłem od pszeniczniaka. Użyłem 3 kg słodu pszenicznego, 1,5 kg słodu pilzneńskiego, 1 kg słodu monachijskiego i 150 g słodu wędzonego. Wyszło ok. 22 litrów o Blg 12,5. Całość zostanie za chwilę zadana drożdżami Wyeast Weihenstephan, otrzymanymi tradycyjnie od Borysko :kwiatek:
Rany boskie, nigdy więcej pszenicy! :D Filtrowało się toto tragicznie, spędziłem pół nocy przy kadzi filtracyjnej. Teraz przynajmniej dwie warki ze słodów wyłącznie jęczmiennych, bo na jakiś czas mam dość, ale jestem zadowolony z całego zacierania. Podoba mi się i będę kontynuował :) Następny będzie angielski mild, ale to tak za 2-3 tygodnie.

Standarte
01-10-2004, 23:39
Twilight_Alehouse napisał(a)
(...)
Rany boskie, nigdy więcej pszenicy! :D Filtrowało się toto tragicznie, spędziłem pół nocy przy kadzi filtracyjnej. (...)

Nie zrażaj się, po prostu przegiąłeś z proporcjami pszenica/jęczmień.

Krzysiu
02-10-2004, 06:35
Proporcje słodów nie mają nic do rzeczy. Ja robiłem 80% słodu pszenicznego i 20% jęczmiennego i nie miałem problemów z filtracją. Po prostu zasyp był za drobno ześrutowany lub źle zatarty.

Twilight_Alehouse
02-10-2004, 19:24
Standarte, no przecież teoretycznie możliwe jest uwarzenie piwa w 100% ze słodu pszenicznego, tylko po co? A ja się na szczęście absolutnie nie zrażam, po prostu jestem świadom, że muszę przejść przez trochę trudności żeby uzyskać wprawę w zacieraniu. Na szczęście 21 litrów brzeczki nastawnej o Blg 12,5 z 5,5 kilo słodów to całkiem dobra skuteczność zacierania.

zbysia
02-10-2004, 20:53
;) Znowu się wtrancam - choć dopiero od trzech dni na forum. Nic jeszcze nie uwarzyłem ale dziś przestałem podlewać pszenicę - jutro suszenie. Mam takie pytanie odnośnie filtracji - nie da się tego wspomóc kładąc na dno słomę - czytałem w starych przepisach. (już o tym wspomniałem na forum słody). Czy to w ogóle ma sens, zmieni smak?

Twilight_Alehouse
02-10-2004, 21:30
zbysia napisał(a)
;) Znowu się wtrancam - choć dopiero od trzech dni na forum. Nic jeszcze nie uwarzyłem ale dziś przestałem podlewać pszenicę - jutro suszenie. Mam takie pytanie odnośnie filtracji - nie da się tego wspomóc kładąc na dno słomę - czytałem w starych przepisach. (już o tym wspomniałem na forum słody). Czy to w ogóle ma sens, zmieni smak?
Przyznam że nie mam najmniejszego pojęcia, bo nie słyszałem o słomie. Sądzę jednak, że jest ona na tyle neutralna smakowo, że dobrze wywiąże się z tego zadania. Chyba jednak powinna być rozdrobniona?
Nie widzę jednak sensu, bo w piwie pszenicznym i tak powinnien się znaleźć słód jęczmienny, a jego łuski wystarczą, pod warunkiem że w odpowiedni sposób przeprowadzi się filrację.

zbysia
02-10-2004, 21:38
No a jakby tak w całości z pszenicy? Przepis ze słomą zaczerpnąłem z Lucyny Ćwierciakiewiczowej "Jedyne praktyczne przepisy"

Krzysiu
02-10-2004, 21:58
zbysia napisał(a)
;) Znowu się wtrancam - choć dopiero od trzech dni na forum. Nic jeszcze nie uwarzyłem ale dziś przestałem podlewać pszenicę - jutro suszenie. Mam takie pytanie odnośnie filtracji - nie da się tego wspomóc kładąc na dno słomę - czytałem w starych przepisach. (już o tym wspomniałem na forum słody). Czy to w ogóle ma sens, zmieni smak?

1. FCJP wtrącam.

2. Nie wtrącaj się. Załóż własny temat. To temat Twilighta.

3. Lepiej nie sugeruj się starymi przepisami. Można sobie życie utrudniać, tylko po co? Smaku zmienić nie powinno. A wyczytałeś, że słoma powinna być żytnia i dokładnie wygotowana?

zbysia
02-10-2004, 23:43
Już mnie nie ma. A to wtrancam miało być po włościańsku, bo ja z Gminnej ulicy jestem:stout:

Twilight_Alehouse
14-10-2004, 11:41
W nocy powstała moja szósta już warka, a druga z zacieraniem.
Tym razem postanowiłem nawarzyć czegoś w stylu angielskiego mild ale.
Zasyp był mały:
- 2,5 kg słodu pilzneńskiego
- 0,275 kg karmelowego jasnego
- 0,125 czekoladowego
Zacierało się miło, bo niewielka ilość. Filtracja też przebiegła bardzo sprawnie.
Nachmieliłem słabiutko, ale zgodnie z wymogami stylu:
15 g Lubelskiego na 60'
5 g Lubelskiego na 15' + łyżka Irish Moss
Brzeczka wystudziła się przez noc, rano uzupełniłem wodą tak, by uzyskać stęzenie 10 Blg (wiem że tu akurat nie jest zgodne ze stylem, ale przy wymaganym ekstrakcie 7,5-9 całość byłaby chyba zbyt wodnista). Wyszło mi niecałe 14 litrów, czyli mniej niż liczyłem - miałem nadzieję na 16. Nieważne jednak, grunt że brzeczka ma bardzo ładny ciemny kolor i pachnie całkiem sympatycznie.
Przed chwilą zadałem drożdże Wyeast 1968, otrzymane tradycyjnie od Borysko :kwiatek:

Twilight_Alehouse
14-10-2004, 21:25
Drożdże ruszyły wyjątkowo szybko. Już po trzech godzinach od zadania rurka bąbelkowała dość konkretnie. Wyjątkowa jest też czapa, bo strasznie ciemna! Wprawdzie robiłem już jedno ciemne piwo (zestaw ekstraktowy Browamator Ciemne na drożdżach Wyeast Irish Ale), jednak tam drożdże były zwyczajowo bure, tak więc ta piana bardzo mnie zaskoczyła. Szkoda że nie mam możliwości zrobienia zdjęcia, bo jest bardzo fotogeniczna...

Chris
15-10-2004, 05:53
Już po trzech godzinach od zadania rurka bąbelkowała dość konkretnie

Szczelnie zamykasz pokrywe podczas f. burzliwej?

Borysko
15-10-2004, 07:30
Chris_1987, jeśli w pokrywie jest rurka, to należy zamknąć ją szczelnie (pokrywę, rzecz jasna ;) ). Chodzi nam przecież o dokładne izolowanie piwa od mikrobów z otoczenia.

Twilight, u mnie rozruch drożdży trwał dłużej. Chyba moje poprzednie piwo wyszło im w takim razie na zdrowie :D
Liczę, że część do mnie wróci, już myślę o nowych dla nich zastosowaniach :kwiatek:
Twój zasyp wróży przyjemne piwko :) Mam nadzieje, że za jakieś 5-6 tygodni zadegustujemy ?

Twilight_Alehouse
15-10-2004, 09:53
Chris, odkąd zaopatrzyłem się w pokrywę z rurką, to podczas burzliwej zamykam ją szczelnie, jak napisął już Borysko. Po pierwsze z powodu wspomnianych mikrobów, po drugie do niedawna miałem w domu zatrzęsienie muszek octówek i nie chciałem żeby moje piwo wyszło muszkowe :D

Mam nadzieję, ze drożdże wrócą. Może w drugiej swojej warce przejawią jakieś chęci reprodukcyjne :)
Co do degustacji, to chyba 5-6 tygodni to będzie właśnie dobry termin - jeszcze 1 burzliwej, 2 cichej, a potem już niedługi leżak, bo to w końcu słabiutkie piwo.

Borysko
15-10-2004, 10:24
Twilight_Alehouse napisał(a)
Chris, odkąd zaopatrzyłem się w pokrywę z rurką, to podczas burzliwej zamykam ją szczelnie, jak napisął już Borysko. Po pierwsze z powodu wspomnianych mikrobów, po drugie do niedawna miałem w domu zatrzęsienie muszek octówek i nie chciałem żeby moje piwo wyszło muszkowe :D
Chyba byłby to Muszkat :D

Twilight_Alehouse napisał(a)

Mam nadzieję, ze drożdże wrócą. Może w drugiej swojej warce przejawią jakieś chęci reprodukcyjne :D
No to zdopinguj je jakoś. Może im jakieś "gorące" filmy puścić, albo co...;)

Twilight_Alehouse
26-10-2004, 19:58
Trochę się zaniedbałem w prowadzeniu swojego browarniczego bloga, więc niniejszym się poprawiam.
Niestety pierwsza warka zacierana czyli pszeniczniak nie wyszła... Na etapie cichej fermentacji piwo musiało zakazić się pleśnią i zamiast Weizena wyszła Szwejka :kac:
Trudno, przebolałem to jakoś.
Wpadłszy w paranoję pleąniową, szybciej zlałem milda do butelek - na cichej postał tylko kilka dni. Wcześniej na burzliwej po dwóch dniach praktycznie zakończył fermentację, zszedłszy z 10 do 5 Blg, i za cholerę nie chciał ruszyć dalej. Trudno, będzie słabo odfermentowane i słabe w ogóle, ale przynajmniej oryginalne :-)
Wczoraj natomiast poszedłem za ciosem i uwarzyłem warkę numer VII - tym razem coś na kształt niemieckiego Altbier w stylu dusseldorfskim. Wprawdzie styl wymaga dodatku słodów karmelowych, ale ja postanowiłem zrobić eksperyment i sprawdzić jak będzie smakowało piwo uwarzone w 100% ze słodu monachijskiego.
Jak pomyślałem, tak zrobiłem i zatarłem 5 kilo słodu. Zacierało się cholerstwo aż dwie godziny, ale w końcu skrobia się przetworzyła. Nachmieliłem mocno, ale zgodnie ze stylem - 50 gramów Lubelskiego. Wyszło 18 litrów brzeczki o Blg 12,5, którą zadałem drożdżami Wyeast German Ale i zniosłem do piwnicy, żeby pofermentowała w dolnym zakresie działania tych drożdży - 18 stopni.

Chris
01-11-2004, 06:50
Twilight_Alehouse napisał(a)
Chris, odkąd zaopatrzyłem się w pokrywę z rurką, to podczas burzliwej zamykam ją szczelnie, jak napisął już Borysko. Po pierwsze z powodu wspomnianych mikrobów, po drugie do niedawna miałem w domu zatrzęsienie muszek octówek i nie chciałem żeby moje piwo wyszło muszkowe :D
Osobiście to ja leciutko przykrywam pokrywką bez rurki ferm. a nawet zostawiam lekko uchylone wieczko i jakoś mi sie nic nie przypałętało (dzieki Bogu:)),a robie jeszcze wino w domu i muszki do piwka nie lecą...bardziej do rurki f. od gąsiora.

peter_1000
01-11-2004, 10:30
Chris_1987 napisał(a)
Osobiście to ja leciutko przykrywam pokrywką bez rurki ferm. a nawet zostawiam lekko uchylone wieczko i jakoś mi sie nic nie przypałętało (dzieki Bogu:)),a robie jeszcze wino w domu i muszki do piwka nie lecą...bardziej do rurki f. od gąsiora.

Pewnie jakieś francuskie lub kalifornijskie muszki, mające piwo za trunek zbyt ordynarny i mało szlachetny dla ich wykwintnych ryjków :D

Twilight_Alehouse napisał(a)
...Wpadłszy w paranoję pleąniową, szybciej zlałem milda do butelek - na cichej postał tylko kilka dni...

Długość przebywania w cichej nie ma już wielkiego wpływu na ewentualne zepsucie piwa. Jeśli fermentor bądź butel był źle zdezynfekowany to już dzień przebywania piwa w takowym niczego dobrego nie wróży.

Krzysiu
01-11-2004, 11:50
Z moich obserwacji wynika, że do skażenia pleśnią dochodzi nie w wyniku niedomycia fermentora, a nieszczelnego zamknięcia. Warki, które zamknąłem szczelnie, wychodziły dobrze, a te, które tylko lekko przykryłem, zostały zakażone.

Twilight_Alehouse
01-11-2004, 19:13
Właśnie problem w tym, że nie wiem dlaczego mogło dojść do zakażenia... Fermentor myłem i dezynfekowałem tak jak zawsze, poza tym był szczelnie zamknięty. Trudno, przebolałem jakoś.

Krzyś
14-11-2004, 11:33
dziku napisał(a)
Chyba nie jest w Łodzi aż tak źle. Sam znam Forumowicza (co prawda rzadko zabierającego głos na Forum), który warzy piwo w Łodzi chyba już ponad dwa lata. A zaczynaliśmy razem od podpiwków...


Faktem jest Dziku, wtedy o słodach mogliśmy tylko pomarzyć. Obecnie warzę już tylko w 100% ze słodu ("zero" glukozy), no i podpiwku ostatnio nie robiłem. Chyba czas najwyższy stworzyć odpowiednią przeciwwagę dla Wrocławia i zewrzeć szeregi łódzkich piwowarów. Chętnie powymieniam doświadczenia (i nie tylko :stout: )z Kolegami z Łodzi

dziku
14-11-2004, 12:30
A mówiłem, że kiedyś się odezwie :D
Może nadchodzi pora na integrację, zwarcie szeregów, otwarcie gardeł na :stout:

Twilight_Alehouse
23-11-2004, 11:59
Zaniedbałem się i dawno tu nie zaglądałem...
Cieszę się, że kolega Krzyś się odezwał! Trzeba jakoś zintegrować łódzkich piwowarów :)

Twilight_Alehouse
23-11-2004, 12:01
A teraz pora na nadrobienie zaległości...
Warka nr VI czyli Mild Ale również poszła do kibla, ponieważ postanowiła zostać Szwejką. I znowu nie wiem gdzie popełniłem bład, bo starałem się zachować paranoiczną wręcz czystość. Trudno się mówi, to już prakyczni zamierzchłe czasy.

Twilight_Alehouse
23-11-2004, 12:03
Nie zepsuła się natomiast warka numer VII czyli Alt w stylu dusseldorfskim. Piwo bardzo mi smakuje, bardzo ciekawe efekty dały drożdże German Ale - takie posmaczki, które określiłbym jako korzenne. pomimo solidnego chmielenia wszystkie elementy ładnie się komponują. Sądzę, że za jakiś kwartał uznam to piwo za jedno z najlepszych jakie piłem w życiu :)

Twilight_Alehouse
23-11-2004, 12:07
W międzyczasie popełniłem jeszcze jedną warkę - stouta pszeniznego według przepisu otrzymanego od Małejżonki, jednak trochę zmodyfikowanego, poniewa zamiast eksraktu pszenicznego zastosowałem słód pszeniczny. Poza tym jak pszenica to pszenica, więc po raz pierwszy pokusiłem się o zacieranie dekokcyjne. Jeszcze nie wiem jak fekty, bo będę próbować odpiero jutro. Z tego co widzę w testowej białej butelce, nie wyszedł mi kolor. To pewnie kwestia za słabo upalonego preze mnie jęczmienia, szkoda też że ostatecznie nie zdecydowałem się na dodanie ekstraktu barwiącego. No trudno, kolorystycznie wysżło coś w okolicach Brown Ale. Mam nadzieję, że dobre będzie :)

Jutro natomiast planuję przetestować słód Carared i użyć go w ilości 25% zasypu do piwa na drożdżach Irish Ale.

Krzysiu
23-11-2004, 14:27
A w jaki sposób ty chcesz otrzymać stouta albo brown ale metodą dekokcyjną? To bez sensu; wyspiarskie piwa r obi się tradycyjnie metodą infuzyjną.

Twilight_Alehouse
23-11-2004, 14:41
Krzysiu napisał(a)
A w jaki sposób ty chcesz otrzymać stouta albo brown ale metodą dekokcyjną? To bez sensu; wyspiarskie piwa r obi się tradycyjnie metodą infuzyjną.
Napisałem stout pszeniczny podczas gdy właściwszym określeniem byłby pszeniczniak stoutowy. Piwo powstało ze znacznym udziałem słodu pszenicznego i było fermentowane drożdżami pszenicznymi.
I uwierz mi, wiem jak się robi wyspiarskie piwa.

Borysko
23-11-2004, 16:04
Krzysiu napisał(a)
A w jaki sposób ty chcesz otrzymać stouta albo brown ale metodą dekokcyjną? To bez sensu; wyspiarskie piwa r obi się tradycyjnie metodą infuzyjną.

Poza tym robi się je ze słodu typu pale, z użyciem twardej wody. No i jeszcze ten duży dodatek słodu pszenicznego. A drożdże typu weizen? Och Twilight, dziwię się, że taki ignorant w ogóle mógł się wziąć za robienie piwa. Ucz się od Prawdziwego Mistrza ;)

:D :o :mad: :D

Krzysiu
23-11-2004, 20:04
Borysko napisał(a)
Generalnie rozróżnia się 5 gatunków stout'a:
wytrawny
słodki
owsiany
"Foreign extra stout"
"Russian imperial stout".
Ten pierwszy nie zawiera w ogóle karmelu. Jako dodatków do bazowego słodu jasnego używa się niesłodowanego palonego jęczmienia oraz słodu czekoladowego, niekiedy z niewielkim dodatkiem niesłodowanego jęczmienia. Do tego chmieli się go raczej mocno. Ponieważ jak nazwa wskazuje, ma być wytrawny, więc temperatura przerwy scukrzającej raczej w dolnym zakresie.
Tan drugi różni się od pierwszego mniejszym stopniem nachmielenia, oraz dosłodzeniem. Używa się do tego często laktozy, która jest cukrem nie ulegającym fermentacji i pozostaje w gotowym piwie. Słodkość piwa może też pochodzić częściowo lub w całości od użycia słodów karmelowych.
Stout owsiany jest podobny do słodkiego. Jednak zamiast części słodów karmelowych i ew. laktozy dodaje się płatków owsianych, które nadają mu "oleisty" i pełniejszy charakter.
Powyższe trzy gatunki mają zawartość alkoholu ok 4-6%.
"Russian imperial stout" był pierwotnie warzony i exportowany dla carskiego dworu rosyjskiego. Z niego wywodzi się znany u nas porter bałtycki. Ten stout może zawierać praktycznie każdy rodzaj słodu, oczywiście z dodatkiem palonego jęczmienia. Możliwe są późne dodatki chmielu aromatycznego. Extrakt początkowy jest wysoki, nawet 20 blg i więcej.
"Foreign extra stout" jest czymś pomiędzy stout'em rosyjskim a pozostałymi. Były to piwa warzone dla angielskich kolonii, z wyższym ekstraktem początkowym i zawartością alkoholu, by mogły przetrwać długą podróż morską.
Nie musicie dziękować. Skorzystałem tylko z dzieł Prawdziwego Autorytetu Z Miasta Łodzi.

Twilight_Alehouse
23-11-2004, 20:32
A czemu ma właściwie służyć ten cytat? Nie można zrobić stouta który nie jest nigdzie wymieniony? Nie można zrobić piwa które nie odpowiada szanownemu Ekspertowi?
Ja bym był w stanie zrozumieć, gdyby to Twoje czepianie było jakies merytoryczne, ale ono jest czepianiem dla samego czepiania się...

Borysko
24-11-2004, 07:38
Krzysiu, nie możesz zrozumieć, że autor piwa ma wolność wyboru jego nazwy. :mad:
A jak twoim zdaniem nazwać produkt Twilighta? Bo zgodnie z wytycznymi BJCP (na których oparłem cytowaną przez ciebie wypowiedź) to podchodzi mi tylko niezwykle pięknie brzmiąca nazwa: piwo specjalne. Tylko taka nazwa to już nic o piwie nie mówi. Ponieważ nie istnieje gatunek piwa o takiej recepturze, jakiej użył Twilight, to może on nazwać swoje piwo jak zechce. A poza wszystkim, to nie on wymyślił tę nazwę, więc tym bardziej nie powinien jej zmieniać. Takie jest moje zdanie, i na tym kończę swój udział w tej dyskusji.

Twilight_Alehouse
26-11-2004, 13:02
Tak jak straszyłem, w środę powstała następna warka.
Zatarłem dośc wytrawnie 3 kg słodu pilzneńskiego i 1 kg CaraRed.
Chmieliłem dość mocno, wbrew stylowi Irish Ale, jednak taki miałem zamiar od początku.
Wyszła mi bardzo ładna czerwona brzeczka o Blg początkowym 12, którą zadałem drożdżami Wyeast Irish Ale.
Dzisiaj natomaist złożyłem w BA zamówienie na surowce do sześciu następnych warek. Będzie co robić :)

Twilight_Alehouse
02-12-2004, 20:56
Posiedziałem trochę przy Corelu i mój browar dorobił się nowego wzoru etykiet. Będą obowiązywać dla warek zacieranych i może nareszcie opuszczą kiedyś mój twardy dysk i wylądują na butelkach :D Póki co tylko pierwsza warka została oetykietowana, późniejsze już nie...

Wujcio_Shaggy
03-12-2004, 08:53
Może jakaś mała prezentacja? Etykieta będzie miała okazję opuścić twardy dysk i powędrować trochę po sieci - co może ośmieli ją do lądowania na butelce... ;)

Twilight_Alehouse
03-12-2004, 12:29
Prezentacja będzie. Tylko muszę z gotowego już szablonu zrobić etykiety do poszczególnych warek.

Twilight_Alehouse
07-12-2004, 12:44
Wczoraj powstała kolejna, jubileuszowa już, bo dziesiąta warka.
Tym razem poszedłem częsciowo na łatwiznę i wykorzystałem słodowy zestaw Browamatora - Pale Ale. Filtrowało się ładnie, brzeczka siedzi w fermentorze zadana drożdżami SafAle.

Twilight_Alehouse
08-12-2004, 21:14
Długo nie byłem w stanie określić co wysżło mi z warki nr VIII. Owszem, smakowało mi to piwo już po tygodniu, jednak dopiero teraz, po trzech od zabutelkowania, jakoś ułożyłem sobie wrażenia.
Przede wszystkim, wbrew zamysłowi, nie jest to stout pszeniczny, czy też raczej pszenica stoutowa. Smak nie ten, nie ma praktycznie paloności. Kolor może tak, ale tylko gdy piwo zostanie zamieszane.
Kolor pasuje jak najbardziej do Brown Ale, ale tylko gdy stoi w butelce. Przy nalewaniu z typowym dla piw pszenicnzych zapałem mętnieje, a więc ta możliwośc również odpada.
Koniec końców uznałem, że to po prostu Dunkelweizen. Smakowo się zgadza, kolorystycznie, przy pewnym zignorowaniu faktu, że za ciemne, też :D

Teraz czeka mnie pierwszy crashtest warki nr IX - w zamyśle irlandzkie czerwone ale z dodatkiem słodu CaraRed w ilości 25% zasypu. Po białej butelce testowej już jednak widzę, że przy tym samym ekstrakcie to piwo będzie minimalnie jaśniejsze od warki nr VII, która powstała wyłącznie ze słodu monachijskiego! Tak więc CaraRed jako słód, który w zamyśle miał dać warce ciekawy kolor, sprawdził się kiepsko. Ciekawe jak to będzie ze smakiem.

Twilight_Alehouse
08-12-2004, 22:08
Bardzo zdziwiła mnie natomaist dopiero co otwarta buteleczka warki nr IX. Pomimo tego, ze piwo to zabutelkowałem zaledwie przed tygodniem, nie chciało "wyjsć", a na dodatek praktycznie nie ma osadu. Owszem, widzę efekt zmętnienia na zimno, ale to na tyle.
W smaku też mi już odpowiada. Obawiałem się przechmielenia, a wysżło coś bardzo przypominającego angielskiego bittera. Bardzo dobre piwo, aż jestem ciekaw jak będzie się prezentowało za 2 miesiące.

Twilight_Alehouse
28-12-2004, 20:02
W zeszłą środę zdziwiła mnie butelkowana tydzień wcześniej warka nr X. SafAle tak się wyklarowały na cichej, że do butelek musiała przejść bardzo mała ich ilość i w testowanej porcji nie było gazu, nie było piany, a całośc smakowała glukozą daną do refermentacji. Wystraszyłem się trochę i już myślałem o robieniu zastrzyków z drożdży, ale Borysko uspokoił mnie, że zawartośc butelek "ruszy". Jutro test.
A w międzyczasie, w zeszły poniedziałek, popełniłem jeszcze jedną warkę - tym razem kolejny zestaw słodowy z Browamatora czyli Koźlak Ciemny. Wykorzystałem 1,25 kg słodu pilzneńskiego, 2,25 kg słodu monachijskiego i 0,6 kg karmelowego ciemnego. Chmieliłem niezgodnie z przepisem - po 20 g Marynki i Izabelli przez 60 minut (miałem akurat resztki torebek), aromat już wg instrukcji czyli 20 g lubelskiego na 15 minut. Powstało 12 litrów brzeczki o Blg 16, już nawet po uwarzeniu przypominającej mi Asam Bocka z Weltenburga.
Fermentor stał sobie spokojnie przez tydzień w temperaturze 12-14 stopni, dzisiaj postanowiłem do niego zajrzeć. Zaniepokoił mnie zapach, bo był taki jakiś pleśniowaty. Cczym prędzej pobrałem próbkę i od razu się uspokoiłem, bo choć póki co piwo odfermentowało tylko do 7 Blg, zapowiada się bardzo smakowicie (wrażenia podobieńśtwa z weltenburskim koźlakiem są jeszcze mocniejsze) i absolutnie nie jest zepsute. Po prostu musze przywyknąć, że w dolnej fermrntacji zapachy są ciut inne... Trzymam jeszcze tydzień i piwo idzie na cichą.

Twilight_Alehouse
25-01-2005, 10:27
Warka nr X (Pale Ale) wreszcie się nagazowała. Pzez jakiś czas uważałem, ze to piwo zupełnie nie ma charakteru, ale po kolejnej, przeprowadzonej w sobotę degustacji, stwierdziłem że coś w nim jednak jest.
Po tygodniu od zabutelkowania spróbowałem też warkę nr XI (ciemny koźlak). Choć młodziutkie, piwo tak mi smakowało, że wyżłopałem 0,5l w 12 minut :) Aż się boję jakie będzie za pół roku :D

Twilight_Alehouse
25-01-2005, 10:35
Tymczasem wczoraj, po miesięcznej przerwie (studia...), powstała kolejna warka. Tym razem wykonałem witbiera, na specjalne zlecenie mojej lubej. Korzystałem z lekko zmodyfikowanej receptury Borysko. Zatarłem co następuje:
2,5 kg słodu pilzneńskiego
1 kg słodu pszenicznego
1 kg pszenicy gniecionej
0,25 kg płatków owsianych
0,25 kg mąki pszennej białej

Zacierało się długo, ale efektywnie (szczegóły zaraz).

Chmieliłem za pomocą 15 g goryczki na 60 minut, poza tym 2 45 i 55 minucie gotowania dodałem po 10 g kolendry i skórek Curacao.
Dzisiaj sliczna, blada brzeczka o wyczuwalnym posmaku kolendry i pomarańczy wylądowała z dużą ilością piany w fermentorze. Skuteczność zacierania wyszła rekordowa jak na moje piwowarzenie - 21 l brzeczki o Blg początowym 12. Zadana drożdżami Wyeast Belgian Wit.

W garnku pozostało mi trochę gęstego syfu, którego żal mi było wylewać :D Zlałem więc to w ilości 1,5 l do dwulitrowego PETa i zadałem drożdżami weizenowymi :) Ciekaw jestem wyników eksperymentu.

Twilight_Alehouse
10-02-2005, 14:35
Warka nr XII czyli witbier wylądowała przedwczoraj w butelkach. Dawno się tak nie namachałem przy rozlewie, bo robiłem mniejsze warki, a tu trzeba było napełnić 40 buteleczek.
Dałem chyba troszkę za dużo kolendry, bo jest zbyt mocno wyczuwalna w smaku, ale w trakcie leżakowania to się "ułoży". Za to dzięki skórkom curacao jest przyjemna, cytrusowa nutka.
Żeby nie kusić losu, nr XIII otrzymała ta eksperymentalna resztówka z witbiera, mocniejsza niż zasadnicza część (14 Blg) i zadana drożdżami weizenowymi. Zabutelkowałem trzy buteleczki 0,33l.
W przyszłym tygodniu uwarzę marcowe na czystym słodzie wiedeńskim (wiem że to chore, ale mam nadzieję, że temperatura trochę spadnie :D), a potem ruszę ze Scottish Ale w stylu Export (z lekkim dodatkiem słodu wędzonego i palonego jęczmienia).

mario123
10-02-2005, 18:43
Wczoraj powstała kolejna, jubileuszowa już, bo dziesiąta warka.
Tym razem poszedłem częsciowo na łatwiznę i wykorzystałem słodowy zestaw Browamatora - Pale Ale. Filtrowało się ładnie, brzeczka siedzi w fermentorze zadana drożdżami SafAle.

Czy możesz napisać jak zacierałeś?
Też nabyłem ten zestaw, ale brakuje danych dotyczących zacierania. Na forum jest tyle przepisów, że się w głowie przewraca. Generalnie nie planuję stosować cichej fermentacji z drożdżami Safale S-04.

Twilight_Alehouse
10-02-2005, 18:46
Czy możesz napisać jak zacierałeś?
Też nabyłem ten zestaw, ale brakuje danych dotyczących zacierania. Na forum jest tyle przepisów, że się w głowie przewraca. Generalnie nie planuję stosować cichej fermentacji z drożdżami Safale S-04.
Przyznam szczerze, że nie pamiętam... STwierdziłem, że skoro to zestaw z pudełka, to nie chce mi się zapisywać przerw... Sądzę jednak, że pół godziny w 64 stopniach i pół w 74 st.

Twilight_Alehouse
02-03-2005, 21:16
Po ponad miesięcznej przerwie uwarzyłem dzisiaj kolejne piwko. Tym razem, jako że jest marzec, postanowiłem wykorzystać słód wiedeński. Wiem że marcowe robi się przy tylko częściowym udziale wiedeńskiego, ale chciałem przetestować jak będzie się zachowywał jako jedyny składnik piwa. Skopiowałem więc bezczelnie pomysł na warkę od Borysko :)
Wykorzystałem 4 kg słodu wiedeńskiego.
Zacieranie zacząłem od 10 minut w 55 stopniach. Potem odlałem gęstą 1/3 żeby pobawić się w dekokcję. Podgrzałem dekokt do 70 stopni i potrzymałem 15 minut, potem zagotowałem i trzymałem 10 minut. W międzyczasie podjechałem z główną częścią do 62 stopni (na 35 minut). Po wlaniu z powrotem dekoktu trzymałem całość przez godzinę w 72 stopniach i przez 10 minut w 75.
Chmieliłem przez godzinę za pomocą 15 gramów Marynki. 1 minut przed końcem dodałem mech irlandzki.
Wyszło 15 litrów brzeczki o Blg początkowym ok.13,2. Całość zadane przed dwiema godzinami drożdżami Saflager.
A oto zdjęcie podgrzewającej się brzeczki :)

Twilight_Alehouse
08-03-2005, 19:46
Tak się rozkręciłem, że już dzisiaj, tylko sześć dni po poprzedniej, powstała kolejna warka. Tym razem zapowiadane piwo w stylu Scottish Export.
Postanowiłem jak najlepiej oddać styl. W związku z tym do kotła powędrowało:
3 kg słodu pilzneńskiego (to akurat odstępstwo, ale jeszcze nie nabyłem słodu pale)
300 gramów słodu karmelowego jasnego ze Strzegomia
350 słodu wędzonego (Bamberg)
250 gramów płatków jęczmiennych
Zacierałem toto w przepisowej temperaurze 69 stopni przez 50 minut. Później zrobiłem podjazd do 75 stopni i potrzymałem tam 10 minut. Rozpoczynając podgrzewanie dosypałem 100 gramów jęczmienia palonego (wyrób własny).
Chmieliłem przez godzinę za pomocą 25 gramów Marynki.
Niedługo piwo wyląduje w fermentorze. Spodziewam się około 22-23 litrów brzeczki o Blg początkowym 10, którą zadam drożdżami Wyeast Scottish Ale.
Zgodnie ze stylem będę fermentować w stosunkowo niskie temperaturze, czyli 16 stopni, zeby uzyskać neutralny profil smakowy.
Jeszcze na koniec się pochwalę - pobiłem swój rekord czasowy! Od wlania wody do garnka do zakończenia gotowania z chmielem minęły 3 godziny 15 minut :)

Twilight_Alehouse
28-04-2005, 17:45
Strasznie dawno nic nie warzyłem. Uznałem, że czas najwyższy zmienić ten stan rzeczy i wczoraj wykonałem zacieranie, choć nie nazwałbym go pełnoprawnym.
Dlaczego? Bo robiłem w ten sposób tylko część piwa. Już jakiś czas temu stwierdziłem, że moje piwa z warek nr III i IV (warzone z ekstraktów: ciemne z dodatkiem miodu oraz pseudoklasztorne czerwone) nie nadają się niestety za bardzo do picia - stały się tak wytrawne, że aż gębę wykręca, nie da sę ich wypić nawet po dosłodzeniu i przygotowaniu w charakterze grzańca. Stwierdziłem, że żal mi wylać 7 w sumie litrów piwa, więc uznałem, że trzeba je z czymś zmieszać.
Wymyśliłem sobie więc nietypowy zasyp: 1 kg strzegomskiego karmelowego jasnego, 0,75 kg monachijskiego i prawie 1 kg pszenicznego (akurat miałem na zbyciu...). Zatarłem toto celowo w wysokiej temperaturze (1 godzina w 71 st. C), a potem chmieliłem samym Lubelskim przez 15 minut (tamte wcześniejsze piwa są wystarczająco goryczkowe). Uzyskałem ostatecznie 13 litrów fajnej ciemnej brzeczki o Blg początkowym 7,5, którą zadałem drożdżami Wyeast Scottish Ale (dzięki nim uzyskam zamierzone niskie odfermentowanie). W sobotę doleję do fermentora tamte dwie resztkowe warki, stabilizując tym samym poziom alkoholu na ok. 3,5% obj. Docelowo chcę uzyskać słabego ciemniaczka, w którym zostanie trochę nieprzefermentowanych cukrów.

Jako następną, normalną już warkę planuję wykonać w przyszłym tygodniu klasztornego tripelka. Muszę nabyć wcześniej stosowną ilość cukru kandyzowanego jasnego.

Twilight_Alehouse
07-05-2005, 15:56
Tak jak straszyłem, wczoraj powstał klasztorny tripelek.
Jako zasyp wziąłem 4 kg pilzneńskiego, 0,5 monachijskiego i 0,5 kg carapils.
Zacierałem przez godzinę w 65 st.
Gotowałem przez 1,5 godziny. Chmielenie 90 minut/25 g marynki i 15 minut/15 g lubelskiego + mech irlandzki.
Pod Podczas gotowania do kotła powędrowało też 700 g cukru kandyzu lodowego.
Ok. 15 litrów brzeczki o Blg 19 zostało zadanych drożdżami Wyeast Belgian Abbey. Teraz cierpliwie czekam aż zacznie się fermentacja.

Woldan
07-05-2005, 16:04
Tak jak straszyłem, wczoraj powstał klasztorny tripelek.
Jako zasyp wziąłem 4 kg pilzneńskiego, 0,5 monachijskiego i 0,5 kg carapils.
Zacierałem przez godzinę w 65 st.
Gotowałem przez 1,5 godziny. Chmielenie 90 minut/25 g marynki i 15 minut/15 g lubelskiego + mech irlandzki.
Pod Podczas gotowania do kotła powędrowało też 700 g cukru kandyzu lodowego.
Ok. 15 litrów brzeczki o Blg 19 zostało zadanych drożdżami Wyeast Belgian Abbey. Teraz cierpliwie czekam aż zacznie się fermentacja.

Godzine w65 st. czyli przetworzyłeś całą skrobię na cukry fermentowane.
Plus 700 g cukru. Wydaje mi się że wyjdzie Ci wino i to wytrawne.
Powodzenia. Woldan

Marusia
07-05-2005, 16:31
Godzine w65 st. czyli przetworzyłeś całą skrobię na cukry fermentowane.
Plus 700 g cukru. Wydaje mi się że wyjdzie Ci wino i to wytrawne.
Powodzenia. Woldan

Niekoniecznie. Na ten przykład w książce "Clone Brews" autorstwa Tess i Marka Szamatulskich WSZYSTKIE piwa mają podaną taka właśnie recepturę temperaturową. Ostatnio również Krzysiu stosuje tylko jedna przerwę, 68 st.

Woldan
07-05-2005, 17:35
Niekoniecznie. Na ten przykład w książce "Clone Brews" autorstwa Tess i Marka Szamatulskich WSZYSTKIE piwa mają podaną taka właśnie recepturę temperaturową. Ostatnio również Krzysiu stosuje tylko jedna przerwę, 68 st.

Rozpatrując dwie przerwy temperaturowe 63 st. i 72 st. mamy tu doczynienia z dwoma rodzajami enzymów.
63 st. - działa enzym beta-amylaza , rozkładając skrobię na cukry fermentowalne(takie które drożdże mogą przerobić)-mamy alkohol.
72 st. -działa enzym alfa-amylaza , rozkładając skrobię na cukry niefermentowalne zwane dekstrynami (drożdże ich nie przerabiają)mamy słodycz.
Regulując długości tych przerw mamy możnosć otrzymać piwo mocne-długa przerwa 63 st.krótka 72 st. lub słodkie krótka przerwa 63 st. długa 72 st.
Krzysiu stosuje zacieranie infuzyjne w stałej temperaturze czyli wypośrodowuje.
Tak długie przerwy(63 st.) z reguły stosuje się przy udziale materiałów niesłodowych.
Ale ciekaw jestem .Teoretycznie bąk nie powinien latać a lata.
Powodzenia.Woldan

Marusia
07-05-2005, 17:41
Ale ciekaw jestem .Teoretycznie bąk nie powinien latać a lata.


No i własnie o to mi chodzi. Wiem, że to wbrew temu, co napisaleś (dzięki za wykład, ale jestem poinformowana:D), ale skoro takie przepisy podają, to może coś się w tym kryje:) Sama zamierzam spróbować tego sposobu, z czystej ciekawości:)

Krzysiu
07-05-2005, 19:18
[QUOTE=Woldan]...mamy słodycz...Nieprawda. Dekstryny nie są słodkie. Słodkie są produkty ich rozkładu w jamie ustnej za pomocą enzymu zawartego w ślinie - ptialiny. Powinienieś to wiedzieć, jest to w programie liceum.

Krzysiu
07-05-2005, 19:27
Rozpatrując dwie przerwy temperaturowe 63 st. i 72 st. ...Nie wolno w ten sposób rozpatrywać zacierania. Tzw. przerwy to nie są temperatury, w których enzymy JEDYNIE działają, a takie, w których działają NAJLEPIEJ. Dziwię się, że nikt z profesjonalistów tego nie przedstawił w podstaci wykresu. Alfaamylaza i betaamylaza maja podobne działanie, łatwe do przedstawienia w formie zbliżonej do sinusoidy, lecz przesuniętej w fazie o 10 stopni C. Tak więc w temp. 63 C aktywna jest betaamylaza, ale wcale to nie znaczy, że alfaamylaza nie działa - działa od 35 C, ale optimum ma w temp. 73 C. To jest proste jak budowa gwoździa, i powinienieś sobie to szybko przyswoić. Natomiast występowanie z ambony w charakterze wieszcza narodowego nie wzbudza w nas wielkiego entuzjazmu.

Woldan
08-05-2005, 07:38
Nie wolno w ten sposób rozpatrywać zacierania. Tzw. przerwy to nie są temperatury, w których enzymy JEDYNIE działają, a takie, w których działają NAJLEPIEJ. Dziwię się, że nikt z profesjonalistów tego nie przedstawił w podstaci wykresu. Alfaamylaza i betaamylaza maja podobne działanie, łatwe do przedstawienia w formie zbliżonej do sinusoidy, lecz przesuniętej w fazie o 10 stopni C. Tak więc w temp. 63 C aktywna jest betaamylaza, ale wcale to nie znaczy, że alfaamylaza nie działa - działa od 35 C, ale optimum ma w temp. 73 C. To jest proste jak budowa gwoździa, i powinienieś sobie to szybko przyswoić. Natomiast występowanie z ambony w charakterze wieszcza narodowego nie wzbudza w nas wielkiego entuzjazmu.

No to zejdż z ambony.
Jak chcesz skręcić samochodem to: Nie rozważasz praw tarcia w przegubach, nie myślisz o wspomaganiu itp. rzeczach.Poprostu kręcisz kółkiem i tyle.
Gdyby uwaga moja była skierowana do Ciebie była by o wiele obszerniejsza.
Do Twego rozszerzenia tematu i budowy gwożdzia można jeszcze sporo dodać ale po co?
Komu to jest potrzebne? W najbardziej prosty sposób zwróciłem uwagę na zastosowanie jednej przerwy, póżniej ją trochę rozbudowałem.Czy tak bardzo zgrzeszyłem?

Zpoważaniem Panie Krzysiu, z poważaniem.
Woldan.

Borysko
08-05-2005, 11:16
Godzine w65 st. czyli przetworzyłeś całą skrobię na cukry fermentowane.
Plus 700 g cukru. Wydaje mi się że wyjdzie Ci wino i to wytrawne.
Powodzenia. Woldan
Prawdę powiedziawszy nie sposób się z tym zgodzić.
Po pierwsze tripel powinien być mocno odfermentowany.
Po drugie - 0,5 kg carapilsa dostarcza SOLIDNĄ porcję dekstryn (inna nazwa - słód DEKSTRYNOWY).

Twilight_Alehouse
08-05-2005, 13:41
No proszę, Woldanowi udało się mnie zaskoczyć - wypowiedział się w o wiele bardziej mentorski i właśnie "ambonowy" sposób niż Krzysiu :D
A swojego sposobu zacierania nie zamierzam bronić, bo nie ma czego - sobie nie mam nic do zarzucenia. Napiszę tylko, że wziąłem go nie z głowy a z dość poważnych źródeł.

Woldan
08-05-2005, 14:34
Prawdę powiedziawszy nie sposób się z tym zgodzić.
Po pierwsze tripel powinien być mocno odfermentowany.
Po drugie - 0,5 kg carapilsa dostarcza SOLIDNĄ porcję dekstryn (inna nazwa - słód DEKSTRYNOWY).

Żeby nie wypowiedzieć się w sposób mentorski zacznę od:
Wydaję mi się że jeżeli w brzeczce w trakcie przeprowadzanej przerwy ~63 st. był juz cukier zawierający solidną porcję dekstryn to enzym beta-amylaza rozłoży go.
Dlatego stosuje się niszczenie enzymów ostatnią przerwą kończącą 79-80 st./`10min.
W przeciwnym razie w czasie filtrowania i wysładzania przy spadku temperatury do ~63 st.
stanie się to co ma się stać-stracimy dekstryny.
Tak ja to widzę.A też teraz spostrzegłem że Twilight Alehouse dodał w TRAKCIE GOTOWANIA cukier kandyzowany co przyznaję czyni to tę warkę sensowną.

Twilight_Alehouse
08-05-2005, 14:39
Cóż, cukier kandyzowany jest w tym przypadku nie tylko sensowny, ale wręcz niezbędny jeśli chce się warzyć trippela zgodnego ze stylem.

Borysko
08-05-2005, 15:34
Wydaję mi się że jeżeli w brzeczce w trakcie przeprowadzanej przerwy ~63 st. był juz cukier zawierający solidną porcję dekstryn to enzym beta-amylaza rozłoży go.
Z tego co czytałem, to wiekszość tych dekstryn jest już niedostępna dla amylaz. Ponieważ jednak nie jestem biochemikiem nie brnę dalej w tę dyskusję. Myślę, że przydałby się tutaj głos Czesa.

Twilight_Alehouse
08-05-2005, 16:03
Dyskusja i tak będzie akademicka - w końcu całe zamieszanie wzięło się z niedoczytania prez Woldana, że cukier dodałem dopiero do gotowania.

Krzysiu
08-05-2005, 17:37
1. Alfaamylaza inaktywuje się w temp. 85 C.

2. Amylazy dzielą skrobię na mniejsze cząstki - betaamylaza odcina z łancucha skrobi lub dekstryn cząsteczki maltozy, a alfaamylaza dzieli duże cząsteczki skrobi na mniejsze dekstryny. Pozostają jednak tzw. dekstryny graniczne, których amylazy już nie potrafią podzielić. W przemysle używa się enzymów syntetycznych, które rozprawiają się całkowicie z dekstrynami, zaś w gorzelnictwie drożdży S. diastaticus, które fermentują i cukry i dekstryny graniczne. Obniżenie więc w trakcie filtracji temperatury zacieru do 63 C nie spowoduje, że pozostała betaamylaza rozłoży dekstryny graniczne.

3. Gotowanie brzeczki przedniej służy między innymi inaktywacji wszystkich enzymów, bo temperatura 80 C tego nie załatwia.

4. Sorry, że mieszam w tym konkretnym temacie, ale tak się porobiło.

Twilight_Alehouse
10-05-2005, 23:11
Krzysiu, nie krępuj się. Jak piszesz merytorycznie, a nie tylko dla czepiania, to lubię Cię czytać.
Tymczasem warka XVI (ta mieszana ze starymi piwami, roboczo i malowniczo nazwana "Groch z kapustą") wylądowała w buteleczkach. Po skosztowaniu stwierdzam, że lekka wędzonosć w moim scottish ale (warka XV) nie pochodzi ze słodu wedzonego, lecz z drożdży! W obu przypadkach wykorzystałem drożdżyki Wyeast Scottish Ale i fascynuje mnie ich "wędzona" działalność. Z wielką chęcią wykonam na nich jakies mocne ale (tak minimum 20 Blg), ale to chyba dopiero jesienią.
Natomiast trippelek, niesłusznie wieszczony przez co poniektórych jako wino :D, fermentuje dość ochodzo i wydziela z siebie śliczne owocowe aromaty. Zapewne dopiero do przyszłego tygodnia drożdże uporają się z brzeczką, bo przecież ekstrakt wysoki. Bardzo jestem ciekaw efektu finalnego.

Twilight_Alehouse
16-05-2005, 09:46
A jednak do piątku, czyli przez 6 dni fermentacji, drożdże zeżarły brzeczkę z 19 do 3 Blg. W związku z tym już w piątek piwo powędrowało na cichą. Już mogę spokojnie uspokoić - to nie jest wino :D Już teraz, w młodym piwie, wyczuwam mnóstwo posmaczków klasztorniakowych. Jestem więc spokojny, że wyjdzie smakowity trunek. Pytanie tylko, czy uda mi się wstrzymać ze dwa miesiące od zabutelkowania do pierwszej degustacji?

Twilight_Alehouse
20-06-2005, 16:01
Wciąż nie mam za bardzo czasu na warzenie, ale mam nadzieję, że wreszcie w przyszłym tygodniu powstanie pszeniczniak.
A póki co pozwolę sobie podsumować wszystkie dotychczasowe warki.

I - gotowiec John Bull Bavarian Lager - z początku mi średnio smakował, ale już po 4 miesiącach stał się praktycznie ambrozją. Teraz, prawie rok po zrobieniu, mam wciąż kilka buteleczek i dość pazernie je sobie wydzielam :) Słodowe, bezczelnie klarowne, osad jak betonowy. Kity nie są jednak takie złe, tylko potrzebują sporo czasu.
II - gotowiec Munton's Scottish Export - a tu sytuacja była inna. Bardziej mi smakował na początku, potem już tracił w porównaniu z wypijaną równolegle warką I. Teraz znów mi bardzo smakuje i skąpo wydzielam sobie resztki.
III - zestaw ekstraktowy Browamator Ciemne + dużo miodu gryczanego. Moim błędem było dodanie miodu średniej jakości, co spowodowało, że został on gruntownie przeżarty przez drożdże i piwo stało się zbyt wytrawne by je pić ze smakiem. Po wahaniach czy nie wylać, pozostałe buteleczki powędrowały do warki XVI.
IV - niby klasztorne na ekstrakcie John Bull Amber, wolsztyńskim pszenicznym i cukrze kandyzowanym bursztynowym. Drożdże Wyeast Belgian Abbey. Z początku było pycha, chociaż bezpienne. Później również stało się zbyt wytrawne, z nieznanych mi przyczyn. Także powędrowało do warki nr XVI.
V - pierwsze zacierane - pszeniczne. Niestety, skwasiło się.
VI - mild ale. Też kwasior, podobnie jak V warka w całości powędrowała do ścieków.
VII - powiedzmy że dusseldorfer Altbier. Niestety zaszkodziła mi moja paranoja po dwóch nieudanych warkach, ponieważ bałem się robić cichą. W związku z tym do butelek poszło zbyt dużo drożdży i piwo które z początku było całkiem dobre, uwytrawniło się trochę za mocno. Mimo to wciąz jest pijalne.
VIII - sam nie wiem co... Miał być stout pszeniczny wg przepisu z BIGBy, ale pomimo zastosowania płynnych drożdży pszenicznych ani śladu pszeniczniakowatości. Stoutowości też nie, bo dałem za mało jęczmienia prażonego. Wciąż wychodzi z butelki. Dziwne, mętne (też bez cichej), choć całkiem dobre.
IX - testowanie słodu CaraRed (1/4 zasypu), na drożdżach Wyeast Irish Ale. To chyba moje ulubione z dotychczas zrobionych piw. W sumie taki bitterek z charakterem.
X - zestaw słodów Browamatora Pale Ale. Poprawne, ale to tyle co mogę powiedzieć. Zapewne pewien brak charakteru zawdzięcza drożdżom SafAle.
XI - zestaw słodów Browamatora Ciemny Koźlak. Jak na mocniejsze piwo przystało (16 Blg), charakteru nabiera z czasem, ale jestem bardzo zadowolony. Nie jestem pewien czy bardziej przypomina ciemnego kozła, czy raczej lekkiego portera, ale bardzo mi smakuje. Poza tym to pierwsza w mojej karierze dolna fermentacja.
XII - witbier, zrobiony specjalnie dla mojej lubej. Na początku mi nie smakował, bo za bardzo było czuć kolendrę. Na szczęście z czasem smaki się wygładziły. Nieskromnie napiszę, że moi znajomi najbardziej chwalą właśnie to piwo :)
XIII - żeby uniknąć pechowej warki, w trzy buteleczki 0,33l wlałem swoistego weizenbocka - gęste resztki z kadzi warzelnej po witbierze zadane drożdżami pszenicznymi. Wyszło jak to na numer 13 przystało - dałem za dużo cukru i buteleczki poszły w okruszki :D
XIV - wiedeńskie/marcowe. Test słodu wiedeńskiego. Druga dolna fermentacja. Wyszło fajnie, czuć że to "dolne" piwo, z czasem coraz lepsze. Jasne, słabo chmielone.
XV - Scottish Export. Niestety nie miałem słodu pale, ale i tak wyszło ciekawie. Piwo słabe (10 Blg), ale z charakterem (odfermentowało do połowy). Drożdże Wyeast Scottish Ale dają ciekawy, wędzony posmaczek. Chętnie jeszcze z nimi poeksperymentuję na piwach zdecydowanie mocniejszych (>20 Blg).
XVI - próba ratowania warek III i IV poprzez domieszanie świezo sfermentowanej brzeczki. Niestety, przesadziłem z karmelem jasnym i piwo jest strasznie cierpkie. Na szczęście wykazuje tendencję do poprawy i pewnie pod koniec sierpnia będzie dobre :)
XVII - klasztorny trippel. Na razie zbyt młode by było dobre, wciąż za bardzo czuć alkohol. Zapowiada się jednak ciekawie. Kolejna degustacja w sierpniu :)

Jak już pisałem na początku, w przysżłym tygodniu pszeniczniak. Potem się zobaczy, moze będzie przerwa letnia, moze nie. Następne plany streszczę jak się zdecyduję czy warzyć w lecie.

Twilight_Alehouse
29-06-2005, 09:32
No i w poniedziałek powstał pszeniczniak. Do kotła poszło:
3,5 kg słodu pszenicznego
1 kg pilzneńskiego
0,7 kg monachijskiego
0,5 carahell
Zacieranie z przerwą ferulikową i pojedynczą dekokcją, chmielenie zgodnie z zaleceniami Czesa samym aromatycznym przez godzinę. Blg końcowe 12. Drożdże Wyeast Weihenstephan.

Wczoraj wieczorem zajrzałem do fermentora. Powitała mnie bardzo wysoka, choć zaskakująco ciemna piana oraz powalający wręcz zapach bananów :D Będzie orzeźwiający pszeniczniaczek na lato.

Twilight_Alehouse
01-07-2005, 11:20
Weizenek wciąż energicznie fermentuje, wciąż jest na nim zaskakująco wysoka i ciemna piana. Mam nadzieję, ze do poniedziałku odfermentuje i będzie mógł pójść na cichą, bo planuję jeszcze jedną warkę w bezczelnie rozciąganym sezonie.
Zostało mi 2,5 kg słodu pszenicznego. W orzyszłym sezonie nie planuję żadnych pszeniczniaków, więc chcę go jeszcze teraz przerobić. Mam obiecane od Borysko trochę pilzneńskiego, a więc będę miał czym dopełnić tą pszenicę. Tym razem zamierzam zrobić coś mocniejszego, na podobieństwo Weizenbocka. Dlaczego tylko na podobieństwo? Bo nie będę miał słodu monachijskiego. Mimo to zamierzam wykonać jakąś solidną przynajmniej szesnastkę. Mam nadzieję że uda mi się to w poniedziałek, wtedy będę mógł wlać brzeczkę do fermentora opróznionego przez zwykłego Weizena i drożdże nie będą miały przestojów w robocie :)

Twilight_Alehouse
11-07-2005, 08:33
Wczoraj wreszcie powstał zapowiadany quasi Weizenbock.
Do gara poszło:
2 kg pszenicznego
2 kg pilzneńskiego
0,5 kg carahell
0,5 kg carapils
Wiem ze może dziwić ten carapils w zasypie, ale wrzuciłem już po prostu wszystkie słody, jakie mi zostały :) W szafce mam już tylko karmelowe.
Zacieranie pszeniczne z przerwą ferulikową i pojedynczą dekokcją, zgodnie z artykułem Czesa.
Chmielenie 30 g Lubelskiego i 10 g Marynki na 60 minut.
Uzyskałem 15 litrów brzeczki 17,5 Blg.
Kolorek normalnego pszeniczniaka, więc nawet to się nie będzie zgadzało ze stylem Weizenbocka, ale trudno. Nie chciałem dosypywać nic karmelowego. Roboczo nazywam więc to piwo Hellesweizenbockiem :D
Wystudzona brzeczka powędrowała dziś rano na gęstwę po normalnym Weizenie, którego tuż przedtem zlałem na cichą. Drożdże ruszą więc zapewne lada moment i bez problemu.

Niniejszym ogłaszam uroczyście przerwę w warzeniu.
Lato będzie czasem cydrów i win, czasami można zmienić profil :)

Twilight_Alehouse
11-07-2005, 12:36
Wystudzona brzeczka powędrowała dziś rano na gęstwę po normalnym Weizenie, którego tuż przedtem zlałem na cichą. Drożdże ruszą więc zapewne lada moment i bez problemu.
No i ruszyły. Mineło przecież mało czasu, a już ładna pianka.
Muszę tę strategię wprowadzać częściej do swojego piwowarzenia. Czasami będę robił po kolei dwa różne piwa na tych samych drożdżach.

Twilight_Alehouse
18-07-2005, 23:41
Warka nr XVIII czyli pszeniczniak wylądowała w butelkach. Umęczyłem się przy tym porządnie... Wykoncypowałem sobie, żeby wlać całość w zielone butelki, bo tak mi jakoś pasowało. Niestety, butelki po Samborze fatalnie się kapsluje! Trzeba się mocno napracować żeby docisnąć Gretą kapsel ze wszystkich stron. Trochę lepiej wypadły buteleczki po Obołoniach, ale tu z kolei trzeba było przyłożyć sporo siły żeby rozewrzeć Gretę. Stosunkowo najłatwiej zakapslowała się służąca do sprawdzania koloru buteleczka 0,25l po Tymbarku :) Nigdy nie miałem tyle kłopotów z kapslowaniem i nie wiem czy po opróżnieniu nie zrezygnuję zupełnie z tych brokowych buteleczek.
A XIX czyli Weizenbock w czwartek lub piątek wędruje na cichą. Potem zlewam go do małych buteleczek - mam zasadę, że wszystko od 16 Blg w górę leję w 0,33l lub mniejsze.

mapajak
19-07-2005, 07:37
Polecam Ci zakup kapslownicy stołowej, kapsluje dobrze wszystkie butelki, gdyż dźwignia nie opiera się o kołnierz szyjki butelki. Do zakapslowania nie trzeba dużej siły, bo ramię dżwigni jest wystarczająco długie.

Twilight_Alehouse
19-07-2005, 09:02
Polecam Ci zakup kapslownicy stołowej, kapsluje dobrze wszystkie butelki, gdyż dźwignia nie opiera się o kołnierz szyjki butelki. Do zakapslowania nie trzeba dużej siły, bo ramię dżwigni jest wystarczająco długie.
Dzięki za radę, ale chyba jednak jeszcze nie skorzystam. Pożaliłem się, bo naprawdę się trochę umęczyłem, ale to pierwszy taki przypadek na 19 zakapslowanych warek, więc jednak generalnie Greta się sprawdza.

Twilight_Alehouse
02-08-2005, 16:42
Niniejszym oznajmiam, że definitywnie zakończyłem przedłużony sezon piwowarski 2004/05 - właśnie do butelek powędrowała warka XIX. Powrót do piwa pod koniec września, a w przyszłym tygodniu nastawiam cydr.

Twilight_Alehouse
06-09-2005, 17:46
Dawno tu nie pisałem...
Przerwa technologiczna trwa nadal. Cydru nie zrobiłem, chyba z powodu lenistwa :) Może jeszcze się zmobilizuję.
Nie mogę się natomaist docekać powrotu do warzenia, ale najpierw muszę mieć jakieś pieniądze. Na pierwszy ogień planuję jakies ciemne, mocne, treściwe ale, a potem zwyczajnego bitterka i test słodu żytniego. Następnie, jeśli doprowadzę do ładu starą lodówkę, zrobię lagerka - wędzone. Tyle planów na przyszłość, zresztą może jeszcze coś wskoczy w międzyczasie.

Wielki_B
06-09-2005, 18:27
test słodu żytniego.
Udanej warki, bo ja mam same złe wspomnienia z tym słodem. Użyłem go do warek # 9 i 17 (zresztą możesz sobie zrobić lekturkę mojego warzenia). I więcej chyba do tego słodu nie powrócę...
No chyba, że mnie ktoś np. taki jak Ty przekona, że jednak warto.
Uruchom lodówę i warz lagerki.
PS.
Właśnie skończyłem pakowanie przesyłki dla Ciebie. Teraz włożę ją do chłodziarki, a jutro wysyłka.

Twilight_Alehouse
06-09-2005, 19:34
Czytałem o twoich przygodach z żytnim, ale i tak chcę go przetestować. A warka będzie malutka, na spróbowanie: 1 kg żytniego + 1,5 kg pale, do tego jakieś drożdże o stosunkowo neutralnym profilu. Jak wyjdzie coś ciekawego to oczywiście służę.
Z lagerków mam na ten sezon w planach na pewno wędzone, koźlaka i czeskie polotmave. Może coś jeszcze przyjdzie mi do głowy.
A na paczkę czekam z niecierpliwością :)

Wielki_B
06-09-2005, 19:59
do tego jakieś drożdże o stosunkowo neutralnym profilu.
Może tędy jest jakaś słuszna droga, bo w obydwu moich warkach używałem pszenicznych i ta droga jest zła (choć rozważyć należałoby jeszcze zminimalizowanie udziału tego słodu, ale na to już nie mam ochoty).

Poza tym, proponuję abyś rozważył zmniejszenie eksperymentu do mikro, np. 150 g pale i 100 żytniego, bo jak ma wyjść klapa, to szkoda słodu pale.
Hehehee... wiem, że litrowej warki, to tu chyba nikt jeszcze nie robił, ale do tak ryzykownego eksperymentu...
Heheee.. uwarzysz ją sobie w rondelku, przefiltrujesz przez sitko, odfermentujesz w słoiku, zabutelkujesz do jakichś fiolek po lekarstwach, a zdegustujesz z... kieliszka.
Jak będzie niedobre, to będziesz się cieszył, że masz jeszcze tyle słodu pale w rezerwie.

Może warto też najpierw poszperać po koncernowych recepturach, w jaki sposób korzystają ze słodów RYE?

Borysko
07-09-2005, 06:15
Może warto też najpierw poszperać po koncernowych recepturach, w jaki sposób korzystają ze słodów RYE?
A są jakieś koncerniaki żytnie? Nic nie przychodzi mi do głowy :confused:

Krzysiu
07-09-2005, 06:52
Na pewno Paulaner robi żytnie, a najbardziej chyba "żytni" browar to "Thurn & Taxis" w Regensburgu (Schierlinger Roggen).

Twilight_Alehouse
07-09-2005, 11:02
Ja słyszałem tylko o wspomnianym przez Krzysia żytnim z Paulanera - Roggen. Z tego co pamiętam jest to chyba miszanka jęczmienno-pszeniczno-żytnia, fermentowana drożdżami do pszeniczniaków. najpierw myślałem właśnie o tego typu recepturze, ale jednak wolę bardziej zaakcentować "żytniość", stąd przepis będzie jak wyżej. Mniej niż 1 kg żytniego na pewno nie wezmę bo mniej nie kupię w BA, a wolę nie zostawiać, bo nie będę miał do czego zużyć :) Ewentualnie ograniczę pale do 1 kg i zasyp będzie 2 kg.

Twilight_Alehouse
07-09-2005, 11:08
Serwis ratebeer.com (http://www.ratebeer.com) po wpisaniu "roggen" do wyszukiwarki wymienia 28 piw, a "rye" ponad 100 :) Muszę poprzeglądać poszczególne piwa.

Twilight_Alehouse
29-10-2005, 10:36
Strasznie dawno nie warzyłem... Poza tym ostatnie dwie warki nie wyszły, więc zapasy mojego piwa w piwnicy stopniały niezwykle dramatycznie. Niestety browar nie jest w stanie wykorzystywać pełnych mocy przerobowych ze względu na brak funduszy i taka sytuacja potrwa jeszcze tydzień-dwa.
Tak jednak tęskniłem za warzeniem, że we wtorek nie wytrzymałem i zmajstrowałem mikrowarkę na surowcach otrzymanych dzięki życzliwym ludziom. Od Mapajaka dostałem kiedyś słód żytni. Miał być 1 kilogram, a dostałem 1,6 kg, więc nadwyżkę mogłem spokojnie zużyć teraz (pozostały 1 kg pójdzie w późniejszym czasie do wspominanej wcześniej warki ze słodem pale). Przy okazji spotkania w Pszowie od kolegi Endrio dostałem sporą paczkę z karmelowym jasnym ze słodowni Baltic Malt. Słód ten wydaje mi się bogatszy w smaku niż stzregomski, więc chętnie będę z niego korzystał. Obydwu prezentodawcom serdecznie dziękuję :kwiatek:
Suowców nie miałem wiele, ale ciągneło mnie do warzenia, więc postanowiłem wykorzystać tę niewielką ilość słodu żytniego jako... słód podstawowy! Do tego 0,6 kg dorzuciłem 0,1 kg karmelu jasnego i 300 g płatków jeczmiennych błyskawicznych, żeby dopełnić zasyp do 1 kg.
Zacieranie: 60 minut w 67 st, 30 minut w 71 st., podjazd do 76 st.
Filtracja koszmarna! Wiedziałem że płatki pogorszą sprawę, ale nie spodziewałem się że będzie aż tak źle. Na pewno jednak jest to wina źle przygotowanego słodu - z braku śrutownika do roboty zapędziłem młynek do kawy i efekt wyszedł zbyt drobny. Z tego powodu do brzeczki przedostało się bardzo dużo syfów.
Chmielenie: 2 garście Marynki na godzinę, 2 garście Lubelskiego na 15 minut (nie podam ile gramów, bo moja waga wariuje przy tak małych ilościach).
Ostatecznie otrzymałem 4,5 l brzeczki o ekstrakcie 11 Blg. Na pewno 1,5 l z tego pójdzie na straty, bo to syfy z niedokładnej filtracji. Reszta ma dziwny ale ciekawy smak, który przypisuję słodowi żytniemu. Poza tym jest cholernie gęsta - wrażenie jak przy naparze z siemienia lnianego. Całość zadana został drożdżami Wyeast Belgian Witbier (dziwna brzeczka, a więc dziwne drożdże) i fermentuje w pięciolitrowym balonie. Pójdzie do buteleczek 0,25 l, żeby optycznie było więcej :)

Twilight_Alehouse
29-10-2005, 11:12
A tak poza tym, warka z jednokilogramowego zasypu fermentowana w balonie 5 l dała mi do myślenia. Uznałem, że po wznowieniu normalnej produkcji warek 15-20 l będę je przeplatał właśnie takimi małymi, eksperymentalnymi wareczkami, mającymi na celu sprawdzanie efektów rozmaitych surowców niesłodowanych. W przypadku niesmacznego rezultatu mniej będzie szkoda, a jesli rezultat będzie dobry, zawsze mogę zrobić pełnowymiarową ilość. Mam już pomysły na kilka.

Wielki_B
29-10-2005, 21:33
Poza tym jest cholernie gęsta - wrażenie jak przy naparze z siemienia lnianego.
Pisałem o tym w moim warzeniu. Piwo z udziałem żytniego "ciągnie się", że może powodować odruchy wymiotne.
Poza tym, wyobraź sobie, że moja warka # 9 nadal bąbelkuje na cichej, choć uwarzona była w maju tego roku!
Teraz tak sobie myślę, że chyba za bardzo uwierzylismy w gdzieś tam zamieszczoną propozycję Czesa co do ilości udziału tego słodu w zasypie. I tu chyba jest błąd!
Z tego co pamiętam, Czes napisał o stosowaniu żytniego nie z własnych doświadczeń, a z tego, co mu powiedziano za Odrą.
Po własnych doświadczeniach odechciało mi się warek z żytnim słodem, ale jeśli kiedyś do niego powrócę, to z udziałem poniżej 10 proc.
I to może być droga do sukcesu i docenienia pozytywnego wpływu tego surowca na finalny produkt.

Twilight_Alehouse
29-10-2005, 22:47
Mi się właśnie podoba to ciągnięcie. Spróbowałem odrobinkę i generalnie burzliwa już się zakończyła, ale dopiero w poniedziałek zleję znad osadów na cichą. Wydaje mi się, że zasmakuje mi piwo z tak dużą ilością słodu żytniego i na pewno zrobię to drugie planowane, w którym będzie go 40%.
A tego Twojego chętnie kiedyś spróbuję :)

Twilight_Alehouse
03-11-2005, 17:09
Żytnie poszło na cichą, w poniedziałek wędruje do buteleczek.

Z radością mogę natomiast poinformować, że dzisiaj posżło zamówienie do BA i zapewne w przysżłym tygodniu energicznie ruszy u mnie produkcja :)

Twilight_Alehouse
09-11-2005, 17:21
Po rozruchowym żytnim piwie sprzed dwóch tygodni, dziś nadszedł wreszcie czas na pełnowymiarową warkę. Od dłuższego czasu chodziła po mnie myśl, żeby uwarzyć ciemne, mocne (jak na standardy angielskie) ale. Utwierdziłem się w tym przekonaniu gdy dzięki uprzejmości lzkamila skosztowałem Theakston's Old Peculier (http://www.browar.biz/forum/showthread.php?t=24616&highlight=theakston), przedstawiciela zapomnianego już niemal stylu old ale. Właśnie w tym stylu powstała dzisiejsza warka.

Do kotła poszło:
- 4 kg słodu pale
- 0,5 kg caraaroma
- 0,2 kg Carafa 800 EBC
- 0,25 kg pszenicy gniecionej (opcja na pianę)
- 0,3 kg płatków owsianych błyskawicznych
- 0,1 kg płatków jęczmiennych błyskawicznych (oba powyższe w ramach wykorzystywania resztek z szafki)

Zacieranie: 60 minut w 65 st., 10 minut w 75 st., pierwszy raz wykorzystałem gips piwowarski.

Gotowanie: 60 minut z 50 g Marynki (10 g to zeszłoroczna o 7,7% a.a., a reszta to tegoroczna 6,6% a.a.), aromatu nie dawałem, za to dałem mech irlandzki.

Ostatecznie uyskałem prawie 21 litrów bardzo ciemnej brzeczki o 14 Blg. Za chwilę zostanie zadana drożdżami Wyeast Irish Ale.

W następnym odcinku: stout owsiany.

Twilight_Alehouse
09-11-2005, 17:23
Żytnie poszło na cichą, w poniedziałek wędruje do buteleczek.
No i powędrowało. Osiągnąłem zawrotną liczbę 4 buteleczek 0,25l i 4 0,33l :D Śliczny czerwony kolor.

Twilight_Alehouse
17-11-2005, 21:11
Old ale powędrowało dzisiaj na cichą. Po raz pierwszy zetknąłem się z czymś, co nazwałbym fermentacją utajoną :) Brzeczka zostałą zadana gęstwą Wyeast Irish Ale, ale bałem się o te drożdże, bo stały w lodówce od bodaj lutego. Coś tam bąbelkowało jak zrobiłem starter, ale bez przekonania. Jak po trzech dniach od zadania w fermentorze nie widziałem śladu piany, zaczałem rozważać krok dramatyczny, a więc dodanie równie starej gęstwy SafAle (tak, wiem że gęstwa z drożdży suchych nie bardzo się nadaje do długiego trzymania; wiem też, że wielkim błędem jest nie trzymanie na czarną godzinę jakichś suchych w saszetce). Jakie jednak było moje zdumienie gdy zmierzyłem próbkę i okazało się, że odfermentowała z 14 do 5 Blg... Bez jakiejkolwiek aktywności na powierzchni. Zielone piwo jest całkiem smaczne, więc neiskromnie spodziewam się otrzymać rarytas po zabutelkowaniu :D
W środę stout owsiany. Oczywiście na Irish Ale :)

Wielki_B
17-11-2005, 21:20
Znając Twoje upodobania, pewnie fermentujesz w okolicach górnej granicy temperatur przewidzianej dla tych drożdży.
Moje piwne upodobania kazałyby mi odwrotnie.:D
Może jednak napiszesz coś o tym?

Twilight_Alehouse
17-11-2005, 21:35
Znając Twoje upodobania, pewnie fermentujesz w okolicach górnej granicy temperatur przewidzianej dla tych drożdży.
A figa :D Fermentuję w temperaturze dość niskiej jak na mnie, bo 20 stopni. Zresztą te drożdże i tak prawie nie dają kwiatków w smaku.

Twilight_Alehouse
20-11-2005, 22:27
Dzisiaj sesja "wyjazdowa". Razem z Borysko doglądaliśmy produkcji Brown Ale z zestawu słodowego z Browamatora w zaprzyjaźnionym Browarze pod Klonem. Dotąd zajmował się on produkcja piw z gotowców, ale postanowił wreszcie przejść do zacierania, z pominięciem etapu chmielenia ekstraktów. Zacieranie przebiegło gładko, uprzyjemnione degustacją :) (m.in przepysznego Rauchbiera z Borysowego Browaru). Niestety piwowar nie bardzo ma ochotę na opisywanie swych wrażeń na forum (choć jest zarejestrowany), mimo mojego namawiania.

Titus_Fox
20-11-2005, 22:49
mniam, powyższego przepisu na Old Ale nie omieszkam wykorzystać już wkrótce do pierwszego zacieranego ;)

Twilight_Alehouse
20-11-2005, 22:56
mniam, powyższego przepisu na Old Ale nie omieszkam wykorzystać już wkrótce do pierwszego zacieranego ;)
Proszę bardzo, miło mi :) Mam tylko jedną uwagę. Jeśli zamierzasz filtrować klasycznie, za pomocą wiadra z otworkami, to pamiętaj o sporym udziale surowców niesłodowanych, które mogą utrudnić filtrację. Przy moim filrze rurkowym nie mam takich problemów.
No i uwaga merytoryczna - 14 Blg to absolutne minumum dla Old Ale. W zasadzie powinno się ono zaczynać od pułapu 14,75, a kończyć może nawet powyżej 20 :)

Twilight_Alehouse
22-11-2005, 23:03
Old Ale poszło już dziś do butelek. Wiem że za szybko, bo po zaledwie 5 dniach cichej, ale nie mogę się już doczekać degustacji, więc chciałem jak najszybciej zabutelkować. Nie ma jednak obaw, bo sklarowało się bardzo dobrze. Kolorystycznie wypada pomiędzy brown ale a brytyjskim porterem. Czyli tak jak miało być :)
Tymczasem szykuję się psychicznie do jutrzejszego warzenia stouta.

mste
22-11-2005, 23:36
Old Ale poszło już dziś do butelek. Wiem że za szybko, bo po zaledwie 5 dniach cichej, ale nie mogę się już doczekać degustacji, więc chciałem jak najszybciej zabutelkować. Nie ma jednak obaw, bo sklarowało się bardzo dobrze. Kolorystycznie wypada pomiędzy brown ale a brytyjskim porterem. Czyli tak jak miało być :)


To chyba będę mogł liczyc na buteleczkę.:D

Twilight_Alehouse
22-11-2005, 23:51
To chyba będę mogł liczyc na buteleczkę.:D
Ależ oczywiście. :)

Twilight_Alehouse
24-11-2005, 09:15
Wczoraj powstał zapowiadany stout. Wymarzyłem sobie takiego treściwego, więc wybór padł na owsianego. Do kotła poszło:
- 3 kg słodu pale
- 1 kg płatków owsianych błyskawicznych (wiem że styl wymaga, aby to było 5-10% zasypu, ale chciałem by ta owsianość była jak największa, a jednocześmie nie chciałem zakleić sobie filtracji)
- 0,5 kg caraaroma
- 0,25 kg palonego jęczmienia (tuż przed filtracją)

Postanowiłem mimo wszystko wypróbować przerwę w 40 stopniach, o której wspominałem tutaj (http://www.browar.biz/forum/showthread.php?t=52936). Nie doczytałem dokłądnie i robiłem ją tylko przez 15 minu zamiast 30, ale rezultaty jak najbardziej były. Ale o tym zaraz.
Zacieranie w 67-68 stopniach przez 45 minut, potem podjazd do 75 na 10 minut.
Filtracja bywała oporna, ale i tak poszła stosunkowo szybko.
Gotowanie przez 60 minut, w zerowej minucie 40 g tegorocznej Marynki, w 45 minucie 10 gram zesżłorocznego Lubelskiego i łyżeczka Irish Moss, poza tym podczas gotowania dodałem 2/3 małego ekstraktu barwiącego, który od ponad roku zalegał mi w lodówce :D
Brzeczka wyszła czarna jak smoła i podjeżdżająca spalenizną, czyli jak trza. Ogółem mam 24 litry o Blg 12, czyli dzięki przerwie w 40 stopniach pobiłem swoją rekordową kutecznosć zacierania. Wcześniej nie osiągnąłbym więcej niż 22.
Drożdże Irish Ale zadane w okolicach północy.

Twilight_Alehouse
24-11-2005, 18:29
Drożdże Irish Ale zadane w okolicach północy.
Tym razem na szczęście nie bawią się w fermentację utajoną :D Były dobrze rozbudzone, więc już machnęły wysoką, ciemną pianę. Troche sie boję, czy z uwagi na nie występującą u mnie jeszcze ilość brzeczki nie wyjdą z fermentora na spacer... Fermentacja w 20 stopniach.

Twilight_Alehouse
30-11-2005, 15:47
Stout przez tydzień odfermentował zaledwie do 5,5 Blg i jeszcze nie przestał, tak więc muszę mu dać ze dwa dni na burzliwej. Za to smakuje, powiem nieskromnie, wyśmienicie :D Ma wyraźny palony posmak, a jednocześnie doskonale czuć owsianą treściwość. Spijane po pomiarze piwo było na dodatek dorze nagazowane w sposób naturalny, wiec mam dobre pojęcie jak będzie ostatecznie smakować.

Dzisiaj nie zdecydowałem się na nową warkę, ale dzień nie był stracony dla browaru. Męcząc się cokolwiek przepuściłem prez śrutownik ponad 14 kilo słodu :D Zamierzam teraz warzyć tydzień w tydzień, więc słód nie straci właściwości. Przeznaczony jest na dwie duże warki, dwie średnie i jedną malutką. Mam więc pięć "zestawów", do których dojdą jeszcze dodatki niesłodowe.

Za tydzień: bitter.

Browarzyciel
30-11-2005, 15:59
Witam,

A próbowałeś zastosować słód wędzony do stouta? Dodałem jego znaczną część do sweet stouta i efekt wyszedł całkiem ciekawy. Teraz jest to 3xS czyli sweet & smoked stout.

Twilight_Alehouse
30-11-2005, 16:05
Witam,

A próbowałeś zastosować słód wędzony do stouta? Dodałem jego znaczną część do sweet stouta i efekt wyszedł całkiem ciekawy. Teraz jest to 3xS czyli sweet & smoked stout.
Witaj.
Szczerze pisząc nie zamierzam łączyć słodu wędzonego ze stoutem. Zależało mi na treściwym owsianym i wydaje mi się, że ten efekt uzyskałem.
Wędzony zamierzam zastosować w klasycznym Rauchbierze (udział słodu wędzonego to będzie 50% zasypu) i zapewne kiedyś pokuszę się o wędzonego portera angielskiego, ale stouta raczej nie. Choć Twój 3xS zapewne jest ciekawy.

Twilight_Alehouse
08-12-2005, 17:18
Odbudowy zapasów w piwniczce ciąg dalszy.
Wczoraj uwarzyłem angielskiego bittera.
Do kotła poszło:
- 3,5 kg słodu pale
- 0,5 kg pszenicy gniecionej
- 350 g słodu karmelowego jasnego Baltic Malt
- 50 g słodu czekoladowego
Zacieranie przez godzinę w 67 st., potem podjazd na 10 minut do 75 st.
Gotowanie przez godzinę. Na początku dałem 50 g Lubelskiego 6,6% a.a., 15 minut przed końcem 15 g Styrian Goldings i mech irlandzki, 5 minut przed końcem również 15 g Styrian Goldings.
Uzyskałem prawie 23 litry ciemnawej, aromatycznej brzeczki 12 Blg (a wiec solidnie jak na bittera), którą zadałem drożdżami SafAle US-56. W fermentorze utworzyła się już ładna, wysoka piana.

W międzyczasie stout powędrował wreszcie na cichą. Smakuje jeszcze lepiej niż poprzednio :)

Następne zacieranie zapewne w przyszłą środę. Tym razem coś belgijskiego.

Twilight_Alehouse
14-12-2005, 15:51
Bitter odfermentował do 3 Blg. Dziś powędrowął na cichą, po mozolnym zebraniu drożdży z wierzchu. Smakuje przepysznie, mocno goryczkowy, wyraźnie czuć chmiel aromatyczny Styrian Goldings.

A dzisiaj kolejna warka. Zapowiadałem coś belgijskiego i tak się stało. Wymyśliłem sobie wariację na temat Belgian strong blond ale z wyraźnym pszenicznym posmakiem.
Do kotła poszło:
3 kg słodu pilzneńskiego
1 kg pszenicy gniecionej
Zacieranie: 20 minut w 44 st, 45 minut w 67 st.
Gotowanie 60 minut. Na początku do gara dodałem 250 g cukru trzcinowego brązowego. Wiem że powinien być kandyzowany, ale akurat nie było w sklepie a nie chciało mi się iść gdzie indziej :) Przynajmniej brzeczka nabrała choć odrobinę koloru.
Chmielenie: 60 minut 30 g Marynki, 10 minut 20 g Lubelskiego. Na 10 minut dałem też 14 g skórki cytrynowej.
Wyszło prawie 15 l brzeczki o 16 Blg. Niedługo zadam drożdżami Wyeast Belgian Witbier.

Jak to piwo odfermentuje do przyszłej środy i zwolni fermentor, to będzie jakaś średniej wielkości warka. A jak nie to mikroskopijna 5 l.

Twilight_Alehouse
15-12-2005, 17:20
Szczerze mówiąc zastanawiam się właśnie ze wstydem, czy w przypadku bittera nie zastosować metody High Gravity i poprzez dolanie wody nie obniżyć go efektywnie przed butelkowaniem z 12 do 11 Blg... I tak jest mocny jak na bittera. Ech, muszę przegryźć tę ideę :)

Twilight_Alehouse
20-12-2005, 22:35
Jednak nie będę rozcieńczał bittera. Zresztą szkoda by mi było tej solidnej chmielowości :)

Postanowiłem dzisiaj sprawdzić jak smakuje moje belgijskie po burzliwej (a przynajmniej tak sądziłem). Jakie było moje zdumienie jak stwierdziłem, że od czwartku rano odfermentowało zaledwie z 16 do 12 Blg! Ma potencjał, ale dziwi mnie tak powolna fermentacja. Mam nadzieję, że dalsza jej część przebiegnie sprawniej...

Twilight_Alehouse
21-12-2005, 22:50
Po wprowadzeniu w życie mojej wypróbowanej metody kręcenia fermentorem żeby wzburzyć brzeczkę i drożdże, belgijskie znów zaczęło porządnie fermentować.
Nie chciało mi się jeszcze butelkować bittera, tak więc z braku fermentora mogłem zrobic jedynie wspominane małe piwo. Zastosowałem kilogram słodu pilzneńskiego i 250g tajemniczego skłądnika niesłodowanego :) Nie będę póki co zdradzał jakiego, bo nader dziwny. Jak eksperyment wyjdzie to się pochwalę. Wyszło prawie 5l brzeczki 12 Blg, zadanej gęstwą SafAle US-56.

Twilight_Alehouse
03-01-2006, 21:52
Bitter, czyli warka XXIII, powędrował dziś wreszcie do butelek po cichej. Nie odfermentował już bardziej, zatrzymując się na i tak już niskim poziomie 3 Blg. Do butelek wlewałem piwo zupełnie klarowne, bardzo podoba mi się praca SafAle US-56. W smaku bitter wyszedł naprawdę bitter :)
Jutro prac browarnianych ciąg dalszy. Na cichą powędruje belgijskie pszeniczne blond (po prawie 3 tygodniach na burzliwej...) oraz tajemnicza mała warka. A jak będzie mi się chciało, to i coś nowego nawarzę :)

Twilight_Alehouse
04-01-2006, 16:27
A jak będzie mi się chciało, to i coś nowego nawarzę :)
No i jednak mi się chciało. Miała miejsce emisja kolejnego odcinka serialu pod tytułem "Surowce niesłodowane". Tym razem główną rolę grała gryka.
Z początku zamierzałem dać po prostu kaszę, ale gdy w sklepie zauważyłem płatki gryczane błyskawiczne, od razu się na nie zdecydowałem. W końcu dzięki temu nie musiałem kleikować kaszy.
Do kotła poszło 2,5 kg słodu pale i 1,2 kg płatków gryczanych błyskawicznych (3 opakowania). Nie dawałem żadnego słodu specjalnego, bo chciałem uchwycić jak najczystszy efekt gryki (w niechmielonej brzeczce była bardzo wyczuwlana, dawała sympatyczny posmak). Zacieranie typowe dla mnie - 45 minut w 66 stopniach, potem podjazd do 74 st.
Filtrowało się fatalnie. Po chmieleniu (40 g tegorocznej Marynki przez 60 minut i 25 g zeszłorocznego Lubelskiego przez 15 minut) otrzymałem niecałe 18 litrów brzeczki 12 Blg. Kolor pośredni między pale a brown ale.
Po schłodzeniu zadam drożdżami SafAle US-56.

Jak zapowiadałem, na cichą poszła warka XXIV (belgijskie blond strong ale). Przez 2 tygodnie odfermentowała z 16 do 5 Blg. Jest dość zadziwiająca, bo pomimo zastosowania drożdży tylko trochę pszenicznych (Wyeast Witbier) i niewielkiej ilości pszenicy w zasypie (1/4 stanowiła pszenica gnieciona), piwo zarówno w zapachu, jak i w smaku ma mnóstwo nut bananowo-goździkowych. A poza tym jest pyszne :)
Tajemnicza warka XXV poczeka jeszcze z pójściem na cichą do jutra.

Stout (warka XXII) jeszcze się nie nagazował i się nie pieni, ale mam nadzieję, że jeszcze wyjdzie na ludzi, bo smakuje sympatycznie.

Nie wiem czy za tydzień będzie warzenie, bo mam ambitny plan zakończyć sesję przed sesją i trochę trzeba się pouczyć. Jeśli tak, to powstanie zapowiadane od dawna żytnie ale. A jak nie, to sprawa przesunie się o tydzień.

Twilight_Alehouse
04-01-2006, 20:16
Mam już naszykowane surowce na wspomniane tuż wyżej małe żytnie. A poza tym właśnie policzyłem sobie surowce na następne, bagatelka, 11 warek :) Wszystkie pełnowymiarowe, a co. Wyszło mi ok. 37 kg słodów podstawowych, do tego oczywiście słody specjalne, a w niektórych przypadkach ekstrakt, jakiś cukier czy surowce niesłodowane. Będzie się działo :)

banaszek
07-01-2006, 19:50
Też robiłem remanent u siebie. 32 kg słodów ale wliczając w to słody "uszlachetniające". Jak na razie udaje mi się tłumaczyć w domu, że to muesli ;) TA - dzięki za porady i konsultacje w sprawie koźlaczka :)

Zdrowie :stout:

Twilight_Alehouse
07-01-2006, 19:57
Ja jeszcze nie wszystko mam u siebie, muszę zrobić zamówienie z monachijskim. Niemniej w piwnicy leży 40-kilowy worek z pilzneńskim :) (podziękowania dla Endrio). Wprawdzie tylko 3/4 z niego jest moje, ale i tak sporo.
A z koźlakiem to była czysta przyjemnosć, polecam się na przyszłość.

Twilight_Alehouse
16-01-2006, 22:17
Belgijskie blond wylądowało wreszcie w butelkach. Z 16 Blg odfermentowało do 3, a właśnie na tyle miałem nadzieję. Jest bezczelnie klarowne (kilka dni przed rozlewem potraktowałem je łyżeczką pektyny jabłkowej rozpuszczonej w odrobinie wody, po czym powtórzyłem ten manewr jeszcze dzisiaj przed rozlewem - to moja pierwsza próba klarowania piwa i test czy pektyna nadaje się do tego celu), jaśniutkie. Pachnie pszeniczno-bananowo, w smaku też są pszeniczne nutki, leciutko wyczuwalna skórka cytrynowa, dobrze wyczuwalna goryczka i charakterystyczna dla piw belgijskich lekka słodycz. Piwo wyszło zgodnie z oczekiwaniami i nieskromnie przyznam, że to będzie chyba jeden z najlepszych moich wytworów :)

Twilight_Alehouse
17-01-2006, 20:56
Dzisiaj bardzo pracowity dzień w browarze. Ale po kolei.

Po pierwsze, nowa warka. Postanowiłem wreszcie zrobić zapowiadane od dawna żytnie. Do kotła wrzuciłem:
1,5 słodu pale
900 g pilzneńskiego
900 g żytniego
200 g pszenicy gniecionej
200 g karmelu jasnego (Baltic Malt)
50 g karmelu ciemnego (Strzegom)
Zacieranie: 60 minut w 67 stopniach, 10 minut w 74 stopniach.
Chmielenie: na 60 minut ok. 25 g Marynki, na 11 minut ok. 15 g Lubelskiego. Wiem ze mało, ale w obu przypadkach skończyły mi się paczki i nie chciało mi się otwierać następnych :)
Wyszło 16 litrów o 12,75 Blg o kolorze przypominającym brown ale. Wlane na gęstwę SafAle US-56 z poprzedniej warki.

Po drugie, na cichą poszło gryczane i tajemnicza warka nr XXV (wreszcie... prawie miesiąc minał na burzliwej...).

Po trzecie, porzucilem wreszcie sentymenty względem nieudanych, niedobrych i nie rokujących już na przyszłość warek i wylalem je w kanal, odzyskując miejsce w piwnicy i butelki. Rzecz tyczy się warki nr XV (Scottish Export), XVI (próba ratowania wcześniejszych zbyt wytrawionych warek) i XVIII (Weizen). To ostatnie wiązało się z zagrożeniem dla życia :), bo każda butelka przy próbie zdjęcia kapsla chciała tryskać na 1,5 metra w górę strumieniem piany... Za pomocą otwierania w przymkniętym fermentorze udało się uniknąć zalania całej łazienki.

Wielki_B
17-01-2006, 21:19
Dzisiaj bardzo pracowity dzień w browarze. (...) Chmielenie: na 60 minut ok. 25 g Marynki, na 11 minut ok. 15 g Lubelskiego. Wiem ze mało, ale w obu przypadkach skończyły mi się paczki i nie chciało mi się otwierać następnych :)
Cała szychta roboty, a Tobie "nie chciało się" otwierać paczek z chmielem!
No chyba, że są to wielokilogramowe paki, leżące sobie gdzieś w czeluściach piwnicy.:D
Poza tym, rozumiem że pilzneński dodałeś, bo za mało miałeś pale ale...

Jeśli coś dobrego wyjdzie z tego "żyta" (a znasz moje uprzedzenia), to butelka ląduje u mnie. :)

Twilight_Alehouse
17-01-2006, 21:25
Cała szychta roboty, a Tobie "nie chciało się" otwierać paczek z chmielem!
No chyba, że są to wielokilogramowe paki, leżące sobie gdzieś w czeluściach piwnicy.:D
Poza tym, rozumiem że pilzneński dodałeś, bo za mało miałeś pale ale...

Jeśli coś dobrego wyjdzie z tego "żyta" (a znasz moje uprzedzenia), to butelka ląduje u mnie. :)
Warzenie piwa było na pierwszym etapie szychty. Jakby było na ostatnim, to wsypałbym po kilogramie chmielu :)
Z pilzneńskim masz rację. Nie miałem już więcej pale, a nie chciałem by piwo było aż tak żytnie, więc dałem to co miałem na składzie.
Jak piwo wyjdzie pijalne, to powędruje do Ciebie :)

Wielki_B
17-01-2006, 22:54
Dobrze wiem Ty draniu, że te "kilogramy chmielu", to był pstryczek w mój zadufany i przechmielony nos ;) :D

Będę miał też parę piwek dla Ciebie, bo zaczynam się przekonywać do małoestrowych Ale. Wiszę Ci też koźlaka. Nota bene, miałeś rację: cukier w piwie, a zwłaszcza lagerach, to profanacja smaku. Jeśli go używać, to tylko w nieduzych ilościach i tylko przy zacieraniu w wysokich temperaturach.

PS. Gdybyś jeszcze mógł pisać o temp. fermentacji...
Dla mnie są nie mniej ważne od składu zasypu oraz ilości chmielu.

Twilight_Alehouse
18-01-2006, 22:27
Mała poprawka do zasypu dla warki żytniej. Zginęła mi kartka na której jakiś czas temu spisałem ześrutowane słody i odtwarzałem z pamięci. Cóż, pamięć okazała się kiepska, ale na szczęście kartka się znalazła. W składzie nie ma więc słodu pilzneńskiego, a jest więcej pale.
1,9 kg słodu pale
900 g żytniego
200 g pszenicy gniecionej
200 g karmelu jasnego (Baltic Malt)
50 g karmelu ciemnego (Strzegom)

Piwo już ładnie fermentuje, jak zwykle w przypadku SafAle US-65 utworzyła się solidna drożdżowa czapa.

Wczoraj spróbowałem old ale. O ile gdy piłem je w Sylwestra, pozostawiało jeszcze sporo do życzenia i w smaku wyraźnie było czuć nie "uleżałe" ciemne słody, to teraz było, nieskromnie mówiąc, pyszne :) Ciekawe jakie okaże się za pół roku.
Dzisiaj natomiast testowałem stouta i bittera. Stout potrzebuje jeszcze sporo czasu. Wprawdzie czuć owsianą "gęstość" i porządną paloność, ale ciemne słody też jeszcze nie wtopiły się dobrze w piwo. Niemniej stout dobrze rokuje, choć przypuszczam, że docelowo będzie hybrydą dwóch stylów: oatmeal i dry.
Bitter też jeszcze potrzebuje czasu, bo dziś był jakiś taki dziwny... Dam mu przynajmniej dwa tygodnie do następnej degustacji.

I jeszcze odpowiem pewnemu lagerowcowi :D
Dobrze wiem Ty draniu, że te "kilogramy chmielu", to był pstryczek w mój zadufany i przechmielony nos ;) :D
Jak chcesz to tak interpretować, to droga wolna. Ja nie potwierdzam ani nie zaprzeczam :D
Będę miał też parę piwek dla Ciebie, bo zaczynam się przekonywać do małoestrowych Ale. Wiszę Ci też koźlaka. Nota bene, miałeś rację: cukier w piwie, a zwłaszcza lagerach, to profanacja smaku. Jeśli go używać, to tylko w nieduzych ilościach i tylko przy zacieraniu w wysokich temperaturach.
No, jeszcze będą z Ciebie ludzie :D Ja cukru zamierzam używać wyłacznie w piwach belgijskich (a i wtedy kandyzowanego albo trzcinowego). Nie będę go dawać chyba nawet do brytyjskich porterów, choć styl zezwala. A koźlaczka, jak wiesz, chętnie.
PS. Gdybyś jeszcze mógł pisać o temp. fermentacji...
Dla mnie są nie mniej ważne od składu zasypu oraz ilości chmielu.
W sumie mógłbym, choć jak wiesz, dla mnie to ma mniejsze znaczenie. Wszystkie ostatnie piwa fermentują w zakresie 18-20 stopni, cicha ok. 21. Ale w lutym czas na lagery (koźlak dubeltowy, Rauchbier i polotmave), wtedy będę dokładnie informował o temperaturze.

Twilight_Alehouse
24-01-2006, 13:56
Zapomniałem napisać, że w niedzielę do butelek poszły warki XXV i XXVI.
Chyba mogę się już pochwalić tajemniczym składnikiem niesłodowym z warki XXV. Otóż był to... mak. Bywa on różnie stosowany :), więc nie wiedziałem jak podziała na niego fermentacja, ale piwo jest niezłe i nie wywołuje żadnych niepożądanych wrażeń. Żałuję tylko, że nie zmęłłem maku, bo słabo jest wyczuwalny. Niemniej nadał piwu ciekawy kolor. A poza tym przegiąłem trochę z chmielem ::)
Warka XXVI, czyli gryczane, wyszła bardzo ciekawie, gryka jest dobrze wyczuwalna.
Warka XXVII (żytnie) nie poszła jeszcze na cichą, bo do niedzieli odfermentowała tylko do 5 Blg. Jako że chcę nadać temu piwu stosunkowo "czysty" charakter, na ostatni etap burzliwej postawiłem je w temp. 16-17 stopni. W smaku wyczuwalna bardzo fajna "ziarnistość", nie ma natomiast na szczęście żytniej "ciągliwości".
Następne piwo zapewne w przyszłą środę - planuję test dzikiego chmielu.

Twilight_Alehouse
18-02-2006, 18:47
I do dzisiaj nie było żadnej następnej warki. Mam nadzieję, że zmieni się to w środę.
Za to dziś zabutelkowałem wreszcie żytnie, już dawno powinienem to zrobić. Sam nie wiem jakie to piwo wyjdzie po leżakowaniu, na razie mocno czuć słód żytni. Zeszło w fermentacji tylko do 5 Blg.
Niestety zrezygnowałem z rzymskiej numeracji warek. Za dużo już było znaczków żeby je wygodnie umieścić na kapslu :)

Marusia
19-02-2006, 09:16
Do kotła poszło 2,5 kg słodu pale i 1,2 kg płatków gryczanych błyskawicznych (3 opakowania). Nie dawałem żadnego słodu specjalnego, bo chciałem uchwycić jak najczystszy efekt gryki

No, Twili, koniecznie musimy zrobić testy porównawcze, jak smakuje Twoje piwo w porównaniu z moim z dodatkiem miodu gryczanego. Na następnym spotkaniu obowiązkowa wymianka:)

Twilight_Alehouse
19-02-2006, 09:57
No, Twili, koniecznie musimy zrobić testy porównawcze, jak smakuje Twoje piwo w porównaniu z moim z dodatkiem miodu gryczanego. Na następnym spotkaniu obowiązkowa wymianka:)
Sam jeszcze nie próbowałem tego piwa od zabutelkowania :) A wymiany bardzo chętnie dokonam, tyle że do końca czerwca chyba nie uda mi się zjawić na żadnym forumowym spotkaniu.

Twilight_Alehouse
22-03-2006, 18:22
Pora odgarnać grube pajęczyny z mojego tematu warzelnego :D
Od stycznia zabierałem się do nowej warki, ale jakoś czasu nie starczało. Na szczęście dzisiaj starczyło.
Dziś wykonałem doppelbocka. Do kotła wrzuciłem:
- słód pilzneński Baltic Malt (dzięki Endrio!) 2 kg
- słód monachijski Strzegom 3 kg
- słód karmelowy jasny Baltic Malt 250 g
- słód Carafa I Special 50 g

Przy zacieraniu poszedłem na łatwiznę, bo wykorzystałem program dołaczony do zestawu BA z ciemnym koźlakiem (robiłem go rok temu).
Tak więc ustabilizowałem temp. na 65 st., potrzymałem 15 minut i odjąłem część do dekokcji. Dekokt doprowadziłem do 72 st., potrzymałem 10 minut, potem do wrzenia na 10 minut. Po powrocie dekoktu do głównej kadzi potrzymałem 30 minut w 72 st.
Otrzymałem dość ciemną, przepyszną karmelową brzeczkę.

Chmielenie:
30 g Marynki na 60 minut
15 g Lubelskiego na 15 minut + mech irlandzki

Ostatecznie otrzymałem 16 l brzeczki 18 Blg, którą zadałem gęstwą Wyeast Munich Lager.

Twilight_Alehouse
26-03-2006, 13:32
Lagerowe drożdże są jednak specyficzne. Zamknięty fermentor z rurką stoi w piwnicy, a ja w garażu czuję wyjątkowy odorek :) Nie niepokoi mnie to jednak wcale, bo jest to dokładnie taki sam zapach jaki czułem z otwartych kadzi w browarze Staropolskim. Ciekawym, czy koźlaczek wyjdzie zacny.
A następne zacieranko mam nadzieję w środę.

Maidenowiec
26-03-2006, 16:40
Przepraszam za małą dygresję, ale mam pytanie: próbowałeś w końcu zmajstrować masło chmielowe?

Twilight_Alehouse
26-03-2006, 17:05
Przepraszam za małą dygresję, ale mam pytanie: próbowałeś w końcu zmajstrować masło chmielowe?
Yhm. Odpowiedź tutaj (http://www.browar.biz/forum/showthread.php?p=561928#post561928).

Twilight_Alehouse
29-03-2006, 14:34
Aż sam się zdziwiłem, ale udało mi się od rana zmajstrować następne piwo. Kolejny lager - tym razem w stylu czeskiego polotmavego. Zasyp był na podstawie informacji uzyskanych w praskim browarze restauracyjnym "U Medvidku" od piwowara na temat tamtejszego polotmavego. Wprawdzie tamto miało 13 Blg, a ja planowałem lżejsze, ale i tak powinno być dobrze.

Tak więc do kotła poszło:


3,360 kg slodu pilzńeńskiego Baltic Malt (84%)
400 g słodu karmelowego jasnego Baltic Malt (10%)
240 g słodu monachijskiego Strzegom (6%)


Zacieranie identyczne jak w koźlaku sprzed tygodnia:
Ustabilizowałem temp. na 65 st., potrzymałem 15 minut i odjąłem część do dekokcji. Dekokt doprowadziłem do 72 st., potrzymałem 10 minut, potem do wrzenia na 10 minut. Po powrocie dekoktu do głównej kadzi potrzymałem 30 minut w 72 st. Potem podjazd do 74 st. na 10 minut.

Chmielenie:

40 g Marynki na 60 minut
20 g Żateckiego (Saaz) na 15 minut (+ łyżeczka mchu irlandzkiego)
10 g Żateckiego na 5 minut


Ostatecznie uzyskałem prawie 21,5 litra ciemnawej, aromatycznej brzeczki o Blg 11. Jak ostygnie, to wleję gęstwę Wyeast Munich Lager.

Przy następnej warce mały jubileusz - to będzie już 30! - a więc coś specjalnego - Bamberger Rauchbier.

Twilight_Alehouse
04-04-2006, 17:31
Nie lubię fermentować lagerów... Przez 2 tygodnie koźlak zszedł z 18 do 6, a polotmave przez tydzień z 11 do 5,5.
A jutro nie wiem czy jednak będę miał czas na warzenie. A jeśli będę miał, to nie na długotrwałe zacieranie dekokcyjne. Powstanie więc zapewne jakieś ale.

Twilight_Alehouse
17-09-2009, 21:58
O rany, nie było mnie tu prawie dwa i pół roku...
Temat okrutnie zarósł pajęczynami, ale dojrzałem wreszcie do zrobienia małej rekapitulacji.

W międzyczasie nie warzyłem ani razu. Przeniosłem się z Łodzi do Warszawy i warunki mieszkaniowe nie pozwalają mi póki co na trzymanie sprzętu. A nawet gdyby sprzęt się zmieścił, i tak musiałbym wozić urobek do domu rodziców w Łodzi, bo nie mam piwnicy. W związku z tym warzenie warszawskie musi zaczekać na lepsze czasy, które, mam nadzieję, nadejdą stosunkowo niedługo.

Pojawiła się jednak szansa na warzenie łódzkie i chyba na dniach wreszcie coś powstanie. Na weekend zaplanowałem dwie warki i boję się cholernie, bo sporo zapomniałem. Mam jednak nadzieję, że szybko mi się przypomni. Warzę oczywiście ze słodów, jak wracać to na całego :) Surowce gotowe, receptura gotowa, piwowar niegotowy :D Będzie brytyjsko.

Twilight_Alehouse
17-09-2009, 22:11
Zanim jednak stanę przy garze, podsumuję moją dotychczasową działalność. W poście #120 (http://browar.biz/forum/showpost.php?p=468410&postcount=120) opisywałem warki od I do XVII. Teraz pora na warki od XVIII do 29 (w międzyczasie numeracja zmieniła się niestety z rzymskiej na arabska, bo liczby rzymskie przestały się mieścić na kapslach :)).

XVIII - Weizen - infekcja, kwas, potencjalne granaty.
XIX - Weizenbock - jak wyżej. Jakoś nie mam szczęście do niemieckich pszenicznych, dotąd wyszło mi tylko belgijskie. Będę to traktować jako omen, choć może kiedyś zdecyduję się na próbę odczynienia uroku.
XX – Roggen miniwarka 5l. Kolor i zapach jak bitter - miedziany, owocowy.
Smak trochę gęsty i oleisty od żyta, również od niego cierpki i kwaskowaty. Piwo udane, co nie znaczy że szczególnie dobre - chyba nie będę eksperymentować ze słodem żytnim.
XXI – Old Ale – wytrawne, ale z fajną owocowo-słodową głębią.
XXII – Stout owsiany – już bardziej dry niż owsiany, przy tym za mało gorzki i palony, za bardzo wytrawny. Może nie do wylania, ale smaczny nie jest.
XXIII – Bitter – Bez rewelacji, wytrawny jak cholera, raczej nie do wypicia.
XXIV – Belgian Blond – doskonałe, bardzo pieniste (butelkę 0,5l rozlewa się na dwie szklanki 0,5l...). Pełne, z wyraźną cytrynową goryczką i wyczuwalnym alkoholem. Jeden z moich najlepszych produktów.
XXV - Makowe. W zapachu i smaku bardzo silny diacetyl. Mak niemal niewyczuwalny, bo piwo jest zbyt goryczkowe. Raczej nie będę eksperymentować z makiem jako surowcem niesłodowanym.
XXVI – Gryczane – udane, z wyczuwalną gryką, lekkie, bardzo pieniste. Smaczne i nietypowe.
27 – Roggen - infekcja
28 – Doppelbock - piwo padło niestety ofiarą mojej przeprowadzki. Cicha trwała za długo i wdała się infekcja.
29 – Polotmave - jak z doppelbockiem.

przemo70
17-09-2009, 22:28
Zanim jednak stanę przy garze, podsumuję moją dotychczasową działalność. W poście #120 (http://browar.biz/forum/showpost.php?p=468410&postcount=120) opisywałem warki od I do XVII. Teraz pora na warki od XVIII do 29 (w międzyczasie numeracja zmieniła się niestety z rzymskiej na arabska, bo liczby rzymskie przestały się mieścić na kapslach :)).

XVIII - Weizen - infekcja, kwas, potencjalne granaty.
XIX - Weizenbock - jak wyżej. Jakoś nie mam szczęście do niemieckich pszenicznych, dotąd wyszło mi tylko belgijskie. Będę to traktować jako omen, choć może kiedyś zdecyduję się na próbę odczynienia uroku.
XX – Roggen miniwarka 5l. Kolor i zapach jak bitter - miedziany, owocowy.
Smak trochę gęsty i oleisty od żyta, również od niego cierpki i kwaskowaty. Piwo udane, co nie znaczy że szczególnie dobre - chyba nie będę eksperymentować ze słodem żytnim.
XXI – Old Ale – wytrawne, ale z fajną owocowo-słodową głębią.
XXII – Stout owsiany – już bardziej dry niż owsiany, przy tym za mało gorzki i palony, za bardzo wytrawny. Może nie do wylania, ale smaczny nie jest.
XXIII – Bitter – Bez rewelacji, wytrawny jak cholera, raczej nie do wypicia.
XXIV – Belgian Blond – doskonałe, bardzo pieniste (butelkę 0,5l rozlewa się na dwie szklanki 0,5l...). Pełne, z wyraźną cytrynową goryczką i wyczuwalnym alkoholem. Jeden z moich najlepszych produktów.
XXV - Makowe. W zapachu i smaku bardzo silny diacetyl. Mak niemal niewyczuwalny, bo piwo jest zbyt goryczkowe. Raczej nie będę eksperymentować z makiem jako surowcem niesłodowanym.
XXVI – Gryczane – udane, z wyczuwalną gryką, lekkie, bardzo pieniste. Smaczne i nietypowe.
27 – Roggen - infekcja
28 – Doppelbock - piwo padło niestety ofiarą mojej przeprowadzki. Cicha trwała za długo i wdała się infekcja.
29 – Polotmave - jak z doppelbockiem.
Czyli reasumując środek w miarę ok a reszta kicha :D w przyszłosci bedzie lepiej miejmy nadzieję :D pozdrawiam i życzę samych udanych warek :stout:

Seta
17-09-2009, 22:28
Wow miałeś prawie taki procent infekcji jak ja! :D Gratuluję decyzji i sukcesów życzę...:stout:

Twilight_Alehouse
18-09-2009, 20:49
Wow miałeś prawie taki procent infekcji jak ja! :D Gratuluję decyzji i sukcesów życzę...:stout:

Tak niestety wyszło z tymi infekcjami... Na wszelki wypadek nie dziękuję :)

Boję się dalej, ale i tak jutro od rana warzę. Już zapomniałem jak fajnie pachnie ześrutowany słód i jak ciężko czasami trafić w aktywator w Wyeastach :D

Twilight_Alehouse
19-09-2009, 21:21
No i spełniłem groźbę. Pracowałem dzisiaj intensywnie, ale są efekty. Powstały dwie pełnowymiarowe zacierane warki i jedna mała ekstraktowa. Szczegóły jutro, bo dziś już mi się nie chce.

przemo70
19-09-2009, 22:37
No i spełniłem groźbę. Pracowałem dzisiaj intensywnie, ale są efekty. Powstały dwie pełnowymiarowe zacierane warki i jedna mała ekstraktowa. Szczegóły jutro, bo dziś już mi się nie chce.
No niezła średnia wyszła :) :stout:

Twilight_Alehouse
20-09-2009, 11:17
No niezła średnia wyszła :) :stout:

Za wczoraj tak, ale zważywszy, że to pierwsze warki od 2,5 roku, to średnia gwałtownie spada :)

Twilight_Alehouse
20-09-2009, 11:30
No to jedziemy.

Plan był taki, żeby uwarzyć piwa brytyjskie.
Na pierwszy ogień poszedł strong bitter. Przynajmniej teoretycznie, bo kolorem zbliża się do brown ale, ale to żaden problem.

Do kotła poszło:

3,75 słodu pale
0,50 kg płatków jęczmiennych błyskawicznych
0,25 kg Carared
0,25 kg Caraamber
0,10 kg Carafa I


Zacieranie klasyczne dla mnie, czyli godzina w 66 st. i potem podjazd do 74 st. na 10 minut.

Chmielenie:

40 g Marynki na 60 m
15 g Styrian Golding na 30 m
15 g Styrian Golding na 15 m


Uzyskałem 24,5l brzeczki o ekstrakcie 12,5 Blg, czyli zacieranie wypadło bardzo skutecznie.

Drożdże Wyeast 1187 Ringwood Ale

Twilight_Alehouse
20-09-2009, 11:33
Kolejny był porter angielski.

Do kotła poszło:

3,25 kg słodu pale
0,50 kg płatków jęczmiennych błyskawicznych
0,25 kg Caraaroma
0,25 kg Carafa III


Zacieranie takie samo jak powyżej, czyli godzina w 66 st. i potem podjazd do 74 st. na 10 minut.

Chmielenie:

20 g Marynki na 60 m
10 g Styrian Golding na 15 m


Uzyskałem 19,25l brzeczki o ekstrakcie 12 Blg, czyli zacieranie wypadło trochę mniej skutecznie.

Drożdże Wyeast 1187 Ringwood Ale

Twilight_Alehouse
20-09-2009, 11:36
Chciałem też coś bardziej ekstraktywnego, ale nie miałem ochoty na trzecie zacieranie, więc zrobiłem małą warkę ekstraktową z częściowym zacieraniem.

Najpierw wyekstrahowałem 0,25 kg słodu Caraamber. Potem rozpuściłem 1 kg ekstraktu suchego bursztynowego Muntonsa.

Chmielenie:

10 g Styrian Golding na 60 m
10 g Styrian Golding na 15 m


Uzyskałem 4l brzeczki o ekstrakcie 18,1 Blg. Z racji ilości piwo pójdzie wyłącznie do butelek 0,25l.

Drożdże Wyeast 1187 Ringwood Ale

przemo70
20-09-2009, 12:17
Za wczoraj tak, ale zważywszy, że to pierwsze warki od 2,5 roku, to średnia gwałtownie spada :)
Trzymam kciuki za te brytany i to mi się podoba, za jednym razem trzy rodzaje piwek:) Twoje :stout:

Twilight_Alehouse
20-09-2009, 21:15
Trzymam kciuki za te brytany i to mi się podoba, za jednym razem trzy rodzaje piwek:) Twoje :stout:

Na wszelki wypadek nie dziękuję :) A trzy, bo chciałem w jak największym stopniu wykorzystać możliwości czasowo-przestrzenne :)

Jeszcze małe uzupełnienie. Wszystkie trzy piwa robione na łódzkiej kranówie. W bitterze i porterze była ona dodatkowo utwardzona gipsem.

Twilight_Alehouse
20-09-2009, 23:52
Uff, drożdże ruszyły. Już się bałem :) Kurczę, po takiej przerwie czuję się jak początkujący :)

Twilight_Alehouse
06-11-2009, 17:35
Od bardzo dawna chciałem wypróbować drożdże Ringwood Ale i cieszę się, że mi się to udało, ale skurczybyki okazały się strasznie leniwe.
Po dwóch tygodniach bitter zszedł z 12,5 do 6,5 Blg, a porter z 12 do 4,5 Blg. Co było robić, trzymałem dalej, zwłaszcza że wizyty w piwnicy oddalonej o 140 km są dość kłopotliwe :)
Przy kolejnej wizycie, z okazji Wszystkich Świętych, na szczęście oba już odfermentowały, postanowiłem więc butelkować je z pominięciem cichej. Ułatwiły mi to drożdże, które grzecznie zbiły się na dnie, pozostawiając dość klarowne młode piwo.
Bitter, butelkowany 31 października, zszedł do 3,5 Blg.
Porter, butelkowany 1 listopada, zszedł do 3 Blg.
Obydwa okazały się całkiem smaczne i wypełniły 4,5 skrzynki :)
Bursztynowe mocne ale 18 Blg jeszcze głęboko w lesie, pewnie butelkowanie gdzieś za miesiąc.

Twilight_Alehouse
13-02-2010, 22:12
Z kronikarskiego obowiązku muszę jeszcze uzupełnić informację o warce nr 32 - małej porcji zrobionej z suchego ekstraktu Muntons wzbogaconej o wyekstrahowany słód Caraamber.
Otóż piwo zostało uwarzone we wrześniu, a do butelek poszło dopiero... dzisiaj. Dlaczego? Drożdże Wyeast Ringwood Ale okazały się w tym przypadku jeszcze bardziej leniwe i kapryśne niż przy warkach 30 i 31. W piwnicy fermentacyjno-leżakowej bywam mniej więcej raz na miesiąc i nie mogłam doglądać stanu fermantacji. Gdy pod koniec grudnia stwierdziłem, że brzeczka zeszła z 18 Blg do zaledwie 12, postanowiłem podjąć ostre środki i położyć kreskę na Ringwoody. Do brzeczki poszedł więc starter z SafAle, jedynymi drożdżami którymi awaryjnie dysponowałem. Zjadły brzeczkę do 5,4 Blg i więcej już nie chciały, więc wreszcie mogłem przelać piwo do butelek. Smakowało ciekawie, więc pomimo perypetii sądzę, że efekt będzie smaczny.

Cieszę się, że mogłem wypróbować Ringwood Ale na trzech warkach, ale nie zamierzam juz wracać do tych drożdży. Są zbyt nieprzewidywalne.

Daty następnej warki nijak nie jestem w stanie podać, ale pomysłów mam sporo :)