PDA

Wersja pełna: : Browar Tymotki, niekończąca się opowieść


banaszek
25-04-2005, 11:47
Witam,
warzę... na poziomie przedszkolnym, żeby nie powiedzieć, niemowlęcym. Do tej pory 5 warek (ostatnia właśnie stoi na cichej).
1. - luty 2005, Pils Breferm (gotowiec)
2. - marzec 2005, Browamator Jasne Pełne (gotowiec)
3. - marzec 2005, Irish Style Stout, Muntons (gotowiec)
4. - kwiecien 2005, Browamator Prawdziwe Ale (prawie gotowiec, samodzielne chmielenie)
5. - butelkowanie oczekiwane na 2. maja 2005, Browamator Prawdziwe Ciemne (j.w.)

Strasznie mnie korci zacieranie ale... płyta ceramiczna chyba się nie nada. Czeka mnie zakup taboretu i butli.

Co prawda niespecjalnie mam się czym pochwalić ale pierwsze trzy warki spożyte prawie w całości (głównie poczęstunki), znajomym oczy z orbit wyłażą, dziwiąc się, że w domu da się robić piwo. W dodatku lepsze niż niejedno przemysłowe.

Następny skok - zacieranie... a po drodze samodzielna uprawa chmielu.

No to tyle, wystarczy.

Pozdrawiam,
Tomek

rkr205
27-04-2005, 20:49
Witam,
Tak się naczytałem, że i mnie wzięło. W zeszłą sobotę nastawiłem pierwszą warkę brew kita Pils Lager John Bull. Dzisiaj kończy się chyba fermentacja (4,5Blg), w piątek /sobotę zlewam na cichą i zaraz biorę się za nową - chyba pszeniczne Browamatora bo mam składniki.
Moja żona powoli zaczyna uważać mnie za świra ale wiem, że ie jestm sam.
Czy w Warszawie bywają jakieś pokazy, warsztaty domowego warzenia? bo też mnie korci do bardziej zaawansowanych technik z zacieraniem itd. Od teściowej wydębiłem juz duży (ok. 30 litrów emaliowany gar.
Życzę sobie i Tobie powodzenia w browarzeniu.
Pozdrawlaju,

Marusia
27-04-2005, 21:12
Najbliższe Warsztaty masz we Wrocławiu, przyjeżdża na nie sporo ludzi niekoniecznie z Wrocka, a wręcz, powiedziałabym z Warszawy tez:) Zajrzyj tutaj (http://www.browar.biz/forum/showthread.php?t=47391) , zapraszam:)

Wujcio_Shaggy
28-04-2005, 09:46
Była taka impreza w Warszawie, w grudniu ub. r., zorganizowana przez Browamatora. Może w tym roku będzie znowu - ale do grudnia to kupa czasu, czyli zostaje podróż do Wrocka...

banaszek
28-04-2005, 09:55
Nic to, za radą Marusi i z zapałem rkr205 trzeba udać się do Dolnoślązaków :)

banaszek
28-04-2005, 12:45
No... Ciemniak zabutelkowany, wyszły 44 butle 0,5 l.
Gar do zacierania zakupiony, teraz wybrać jakiś wypróbowany przepis (nie umiem dobrać jakoś słodów) i zacieramy...

rkr205
30-04-2005, 22:50
Na grudzień to zamierzam "skręcić" jakieś zimowe piwko jeszcze w maju, tak coby dobrze dojrzało. Mam nadzeję, że starczy silnej woli.
Kusi mnie ta impreza we Wrocławiu, ale mej żonce Sofija, i ma imieniny 15-tego. Ale pracuję nad nią i zaczyna coś wspominać, że możemy pojechać razem. Więc chyba jednak jadę. :) :stout:

Wielki_B
01-05-2005, 21:47
Strasznie mnie korci zacieranie ale... płyta ceramiczna chyba się nie nada. Czeka mnie zakup taboretu i butli.

Ja warzę w garnku stawianym na płycie ceramicznej. Co prawda taki zestaw nie charkteryzuje się jakąś szczególnie dobrą wydajnością, ale w zupełności wystarcza.
Daj sobie na razie spokój z palnikiem itd.

Zacieranie infuzyjne, na początek z jedna tylko przerwą, wyjdzie Ci na pewno jak trzeba i będziesz wniebowzięty.

Zastanów się. Może bowiem przyjść jeszcze chwila, w której stwierdzisz, że najlepiej dokonać np. zakupu kociołka zacierno-warzelnego. Jeśli tak, to palnik pójdzie w kąt.

Za pierwsze zacieranie :stout:

Krzysiu
02-05-2005, 06:31
...Zastanów się. Może bowiem przyjść jeszcze chwila, w której stwierdzisz, że najlepiej dokonać np. zakupu kociołka zacierno-warzelnego. Jeśli tak, to palnik pójdzie w kąt...Nie ma nad czym. Gaz z butli i duzy kocioł to zestaw z cała pewnością bardziej wydajny i tańszy w eksploatacji. Jeśli tylko ma miejsce, to zdecydowanie opowiadam się za taboretem. Na tym można warzyć warki nawet 50 l, tylko kwestia większego gara. Ja robię wiekszość warek po 30 litrów i taki kociołek elektryczny na nic mi się nie przyda.

Marusia
02-05-2005, 08:07
Banaszek i RKr205, mam nadzieję, ze jak się zdecydujecie na Warsztaty, to się wpiszecie w odpowiednim do tego temacie, bo inaczej Was nie wyśledzę:D

Wielki_B
02-05-2005, 08:56
Nie ma nad czym. Gaz z butli i duzy kocioł to zestaw z cała pewnością bardziej wydajny i tańszy w eksploatacji. Jeśli tylko ma miejsce, to zdecydowanie opowiadam się za taboretem. Na tym można warzyć warki nawet 50 l, tylko kwestia większego gara. Ja robię wiekszość warek po 30 litrów i taki kociołek elektryczny na nic mi się nie przyda.

Zgadza się. :stout:
W każdym razie na jego miejscu, bez względu na to co zrobi potem, pierwsze warki uwarzyłbym płycie ceramicznej, którą ma w kuchni. Zaleta: nie musi w nic inwestować.
A z czasem sam dojrzeje do tego, co i czy w ogóle powinien coś zakupić: taboret, kociołek? A może po prostu zostać przy tym co się już ma?

banaszek
04-05-2005, 08:08
No i pierwsze zacieranie mam za sobą... Wielki_B sugerował ciągnięcie na płycie ceramicznej. No i tak poszło.

Warka numer 6:
Zestaw Browamatora Alt, śrutowany:
2,5 kg pilzneńskiego
1,2 kg monachijskiego
0,25 kg cara-red
0,05 kg czekoladowego

drożdze suche Safale

dodatkowo ok. 150 g ekstraktu barwiącego i ok. 150 ml zaparzonej kawy.

Zacieranie 30' 67 stopni, 30' 72 stopnie.

chmielenie: goryczkowy Marynka 50g (granulat) + aromatyczny Lubelski 20g (granulat).

Wyszło 20l, 12 Blg.
Stoi na burzliwej.

Faktycznie, z taboretem na razie dam sobie spokój. Płyta jest co prawda uciążliwa trochę (woda od 10 do 100 stopni grzeje się godzinę...) ale przeżyłem co daje nadzieję na to, że żył dalej będę.

Ufffff.... niewyspany jestem :)

banaszek
04-05-2005, 08:12
Porzuciłem pomysł na taboret :) W Gdańsku (weekendowe targi piwa) znalazłem coś dla mnie. Szukam 100 000 Euro na zrealizowanie planu zakupu ;)

banaszek
04-05-2005, 12:38
Ja raczej odpadam, zapytam Rkr205 jak zniósł edukację we Wrocławiu. Po emocjonującym weekendzie w Gdańsku muszę powstrzymać się od podróży ;)

banaszek
11-05-2005, 08:51
No... 4,5 Blg, wstawione na cichą. Smak - prawdziwy Guinness... Nazwa: "Konstytucja Grześka" - 3 maja zacieranie (Konstytucja 3 Maja), 4 maja zlane do fermentora (urodziny brata). Aż się boję jak będzie smakował produkt końcowy. Na razie jest suuuper.

banaszek
30-05-2005, 09:42
No i w butelkach. Od tygodnia w zasadzie ale obecne upały nie nastrajały mnie do rozpisywania się na jakikolwiek temat. No i widzę, że w tym sezonie nici z dolnej fermentacji :)

banaszek
13-06-2005, 09:17
Weekend był zacierany.
4 kg monachijski
1 kg caramber
drożdze Safale (suche)
chmiel Marynka 50 g, Lubelski 40 g

Zacząłem w sobotę po południu, drożdże zadane w niedzielę po południu. Cykl produkcyjny prawie 24-godzinny ;) Filtracja z wysładzaniem trwała kilka godzin, zostawiłem na noc, a niech sobie kapie powolutku.
Po chmieleniu wyszło 18 litrów, 16 Blg.
Chłodzenie w wannie, hmmm... nie trwało długo, jakieś 2,5 godziny do 28 stopni :)

Drożdże zaczęły ostro zajadać po 3 godzinach od wypłynięcia na głębokie wody. Słodziutko mają to się nie ociągają. Tak szybko piana jeszcze nigdy mi się nie pojawiła :)

Czy to piwo będzie do czegoś podobne?

banaszek
27-06-2005, 13:57
Już wiem co wyszło... Wyszedł mi koźlak górnej fermentacji, mocno goryczkowe i mocno alkoholowe piwo. Nie wiem jak wygląda koźlak podręcznikowy ale mój smakuje mniej więcej jak ten z Browaru Jurand. Co prawda jakieś 2 Blg mniej ale MOC czuć, mocno chmielone, goryczkowe... I alkohol już teraz (w trakcie cichej) czuć. Po burzliwej było 6 Blg.

Wygląda na niezłe piwo na zimę :)

Wojson
06-07-2005, 12:57
Yo ! Banaszek, jak Ci wyszło piwko z 6 warki (to, co pierwszy raz sam zacierałeś) ? Naprawdę warto samemu zacierać ? :D
Ile czasu w ogóle zajęło Ci to zacieranie ?

Pytam, bo też się przymierzam do zacierania, ale to dopiero po wakacjach - za gorąco teraz, poza tym muszę gar kupić.

banaszek
11-07-2005, 07:53
Hmmmm, pierwsze zacieranie (od zagotowania wody do zadania drożdży) trwało jakieś 12 godzin. Pracowałem nonstop. Drugie zacieranie to cykl produkcyjny prawie 24 godzinny :) Filtracja na tyle uciążliwa, że dałem ściekać brzeczce przez całą noc. Czy warto samemu zacierać? Zdecydowanie NIE! Najlepiej jest kupić w sklepie Warkę Strong! ;)

ART
11-07-2005, 08:07
Hmmmm, pierwsze zacieranie (od zagotowania wody do zadania drożdży) trwało jakieś 12 godzin. Pracowałem nonstop. Drugie zacieranie to cykl produkcyjny prawie 24 godzinny :) Filtracja na tyle uciążliwa, że dałem ściekać brzeczce przez całą noc. Czy warto samemu zacierać? Zdecydowanie NIE! Najlepiej jest kupić w sklepie Warkę Strong! ;)
hej, nie jest tak źle - jak sobie przypomnę - pierwsza nasza zacierka to właśnie 12 godzin ciężkiej roboty :D za drugim razem - zużyty czas się skrócił do ok 6-7 godzin. Aż boję się pomyśleć co będzie za dziesiątym razem ;)

banaszek
11-07-2005, 08:17
Pewnie, że nie jest tak źle :) Zamiast doby robiłbym to właśnie jakieś 8 godzin ale tak mi się spać chciało, że nie dałem rady :) Późno zacząłem to późno skończyłem ;) Tak czy inaczej, pierwsze zacieranie to jedno z najważniejszych przeżyć w życiu.

Twilight_Alehouse
11-07-2005, 08:25
Wczorajsze zacieranie - pojedyncza dekokcja a wcześniej przerwa ferulikowa - od wrzucenia słodu do zakończenia gotowania z chmielem trwało 4h 15m :)

banaszek
11-07-2005, 08:46
Jak mawiał mój dziadek: "wolno ale jednym cięgiem" albo (bardziej znane): "co nagle to po diable" ;) Mnie się niiigdzieeee nie spieszy. Ale ok, podejmuję wyzwanie, w najbliższą sobotę warka numer 8. Zacieranie sprinterskie. Nadaje się na nazwę piwa? ;)

Twilight_Alehouse
11-07-2005, 08:53
Ja czas oszczędzam nie na zacieraniu, tylko na filtracji. Nie używam kadzi tylko rurek, a więc nie dość że jest skuteczne, to jeszcze błyskawiczne :)

Krzysiu
11-07-2005, 11:48
Ja, od rozstawienia gratów do posprzątania kuchni, zużywam 6 - 8 godzin, zależnie od tego, jak się przyłożę do dzieła. Potem już tylko zostaje zadanie drożdżami.

Wojson
11-07-2005, 12:45
Banaszek, dzięki za zdemaskowanie tego całego upiornego spisku... ja tak coś czułem, że to zacieranie to jakiś mit ;)



...dziś ide kupić garnek :D

banaszek
12-07-2005, 08:54
Wczoraj wieczorem zabutelkowane, siedziało w sumie chyba 3 tygodnie na cichej. Z braku czasu i natłoku zajęć wakacyjnych po prostu zapomniałem o tym co bąbelkuje w fermentorze. Nieźle smakuje :)

banaszek
18-07-2005, 08:24
Przystąpiłem do wyścigu... cel: zająć kuchnię na krócej niż 8 godzin. Udało się. W kuchni od 12:00 do 17:30 (zacieranie, filtracja, chmielenie), potem chłodzenie w łazience i o 21:00 zadane drożdże. Można było wcześniej ale sąsiad przyszedł i bardzo chciał się ze mną napić...

Receptura:
do zacierania 22 litry wody, podgrzane do 73 stopni.
Zasyp:
- 4 kg monachijski
- 0,25 kg Carafa
- 0,25 palony jęczmień (niesłodowany)

30 minut 67 stopni,
30 minut 72 stopnie,
15 minut 76 stopni

Filtracja bardzo szybka, w porównaniu z poprzednimi dokonaniami. Płynęło szybko i klarownie. Wysładzanie 6 litrami.

Chmielenie (1 godzina): 40 g Marynka + 15 g Styrian Golding (od początku gotowania), w 50. minucie 15 g Styrian Golding.

Wyszły 22 litry, 12 Blg. To chyba całkiem niezły rezultat? Drożdże suche Safale (na razie moje ulubione).

I jak zwykle wyszedł Guinness. Ja chyba bardzo lubię ciemne przypalańce

banaszek
19-07-2005, 09:21
To piwo musi się nazywać jakoś "sprintersko", nie dość, że zacierane i warzone najszybciej ze wszystkich dotychczasowych to w dodatku piana po fermentacji hałaśliwej (skoro jest cicha to hałaśliwa chyba też? ;) ) opadła po około 18 godzinach od zadania drożdży (ślady wskazują na pianę wysokości około 10 cm).

Następny w planach miał byc lager ze słodu pilzneńskiego ale... temperatur poniżej 15 stopni to u siebie nie uzyskam. Czy testował ktoś fermentowanie w lodówce? Nie styropianowe pudełka tylko normalna chłodziarka na 230V...?

Twilight_Alehouse
19-07-2005, 09:26
Następny w planach miał byc lager ze słodu pilzneńskiego ale... temperatur poniżej 15 stopni to u siebie nie uzyskam. Czy testował ktoś fermentowanie w lodówce? Nie styropianowe pudełka tylko normalna chłodziarka na 230V...?
A co tu testować? Jeśli masz wolną lodówkę, to regulujesz chłodzenie, wstawiasz fermentor i koniec :)
Sam zamierzam przystosować nieużywaną lodówkę z garażu do fermentacji lagerów. Muszę tylko zreperować pękniętą rurkę doprowadzajacą gaz i naładować.

banaszek
19-07-2005, 09:32
No właśnie chodzi mi o regulację chłodzenia (między innymi). Wydaje mi się, że w mojej lodówce jest około 6 stopni (termostat ustawiony na minimum pracy agregatu). To za mało na dolną fermentację. Moim zamiarem jest wykorzystanie części "chłodziarkowej" jako pomieszczenia fermentacyjnego a "zamrażarkowej" jako magazynu chmielu, śrutowanego słodu itd. Jednak jest nad czym się zastanawiać i kombinować.

Twilight_Alehouse
19-07-2005, 10:24
Wydaje mi się, że w mojej lodówce jest około 6 stopni (termostat ustawiony na minimum pracy agregatu). To za mało na dolną fermentację.
Skoro Ci się wydaje, to przecież najprościej wstawić do lodówki termometr i zyskać pewność :)
Temperatura zależy od szczepu drożdży (zerknij sobie na specyfikację Wyeastów (http://www.wyeastlab.com/beprlist.htm#lager), ale rzeczywiście za zimno by było. Możesz spróbować pokombinować z uszczelkami - gdyby ktorąś trochę nadpsuć, temperatura w środku by wzrosła.

banaszek
19-07-2005, 10:53
Dzięki, właśnie o takie hakerskie podpowiedzi mi chodziło. Z tym mierzeniem temperatury to powiedziałem, że mi się wydaje bo mierzyłem i w zależności od półki było to od 4 do 6 stopni. A pomiar wykonywałem kilka lat temu. Wiek robi swoje i wszystko mi się już "wydaje". Patent z "psuciem" lodówki bardzo mi się podoba :)

Krzysiu
19-07-2005, 12:16
Zamiast psuć uszczelkę lepiej naprawić termostat, albo kupić włącznik czasowy jak do światła - i niech lodówka chłodzi co drugą godzinę.

banaszek
19-07-2005, 12:29
Zamiast psuć uszczelkę lepiej naprawić termostat, albo kupić włącznik czasowy jak do światła - i niech lodówka chłodzi co drugą godzinę.
Hmmm... czyli ta lodówka działa nie tak jak powinna...? Skoro tak mocno chłodzi to może faktycznie to kwestia niesprawnego termostatu. Dzisiaj zbadam. Tak czy inaczej czeka mnie zakup drugiej lodówki (Małżonka nie zgodzi się na trzymanie pieniącego się fermentora razem z arbuzem i zapasem jogurtu).
Tak czy inaczej - sierpień miesiącem lagera!

lukuj
19-07-2005, 13:07
Hmmm... czyli ta lodówka działa nie tak jak powinna...? Skoro tak mocno chłodzi to może faktycznie to kwestia niesprawnego termostatu. Dzisiaj zbadam. Tak czy inaczej czeka mnie zakup drugiej lodówki (Małżonka nie zgodzi się na trzymanie pieniącego się fermentora razem z arbuzem i zapasem jogurtu).
Tak czy inaczej - sierpień miesiącem lagera!

O ile wiem, 6oC mieści się w zakresie w jakim powinien regulować termostat w lodówce (dla przechowywania żywności) . Możliwe jest przestawienie termostatu na wyższy zakres. Jeśli lodówka jest starej konstrukcji i termostat jest mechaniczny to można go przeregulować - wymaga to nieco zręczności ale jest do zrobienia. Dla termostatów elektronicznych wymagana jest interwencja w układ. Istnieje też ewentualność zakupu/budowy dedykowanego termostatu na wyższy zakres który przejmuje kontrolę nad temperaturą. Oczywiście "oryginalny" termostat powinien być wówczas nastawiony na minimalną temperaturę.

Poszukaj w internecie, oferta termostatów jest ogromna

banaszek
19-07-2005, 14:48
Poszukaj w internecie, oferta termostatów jest ogromna

Dzięki lukuj, pokombinuję z termostatem albo wyłącznikiem czasowym jak podpowiadał Krzysiu.

banaszek
28-07-2005, 14:23
Jest plan na pszeniczne. Warzenie pewnie odbędzie się po powrocie z wyjazdu, jakoś w połowie sierpnia, akurat warka 8 dojdzie do siebie po cichej i w przerwie na filtrację zacieru będzie można butelkować stouta.

Warka nr 9, pszeniczne jasne

Zasyp:
2 kg pilzneńskiego
3 kg pszenicznego jasnego
0,5 kg monachijskiego

Drożdże: Wyeast 3056 Bavarian Wheat
Chmiel: 30 g Lubelskiego
Zakładam ekstraktywność na poziomie 12 blg (czyli jakieś 23 - 25 litrów brzeczki)

Wojson
28-07-2005, 15:00
Kurde, bardzom ciekaw efektów... i tej legendarnej pszenicznej pianki :) Drożdże to podobno podstawa... ale nie zapomnij też o tej wczesnej przerwie specyficznej dla zacierania pszeniczniaków.

Będę trzymał wszystkie kciuki za powodzenie ! :)

banaszek
25-08-2005, 09:00
No i zrobiłem...
Ale od początku. Pierwsza rzecz - rozruch drożdży, saszetka pogięta, pożywka poleciała robić dobrze drożdżom. Po trzech dniach napęczniała.

Zacieranie jak pisałem poprzednio, 44 stopnie, 65 stopni, 72 stopnie -> 78 stopni.
Filtracja. Koszmar. Koszmar i jeszcze raz koszmar. Leci... 3 litry... nie leci, nie leci. Zostawiam na kilka godzin. Nic nie leci. Zmieniam metodę filtracji, zamiast kadzi filtracyjnej biorę pieluchy. Leci... sama mąka. Pieluchy się zapychają, zmieniem je często. Rany, co to za prowizorka i partyzantka? Dobra, przefiltrowane jako-tako. Gotujemy, chmielimy. Otwieram drożdze. Smród niemiłosierny. Ale nic to, zlewam do słoika z brzeczką. Odstawiam. Nie ma bąbelków tylko smród. Trudno. Nie miałem możliwości z nikim się skonsultować - wylewam do zlewu. BA przychodzi mi z pomocą, podsyłają w ekspresowym tempie suche pszeniczne.
Chłodzenie, drożdże zadane. Brzeczka jakoś "kwaśno" pachnie. Ale co tam. Jestem już tak przemęczony i zawiedziony, że odstawiam na burzliwą.

Tydzień burzliwej, wczoraj odstawione na cichą. Dziwnie pachnie. Nie wiem jak smakuje, bałem się próbować. Chyba nie umiem robić pszenicznego.

To tyle.

I teraz wątpliwości - co robię źle z filtracją? Podbicie było, wszystko robiłem tak samo jak w przypadku filtracji czystego jęczmienia. Z jęczmiennym słodem zawsze mi szło gładko.
No i te drożdże... Może za szybko je wywaliłem do szamba? Ale śmierdziały tak paskudnie, że nie miałem odwagi ich dodać do brzeczki. Przed wywaleniem spróbowałem startera. Kwaśny i śmierdzący. Ale żyję.

naczelnik
25-08-2005, 09:41
Co to za drożdże? Jak z terminem przydatności?

Zauważyłem już kilka razy, że czasem osoby kupujące drożdże płynne w polskim internetowym sklepie, mają takie przygody.
Nie wiem jak te drożdże są transportowane, ale widocznie nieodpowiednio.
Słyszałem już o drożdżach z terminem ważności, które nawet saszetki nie wypełniły CO2.

Świeże drożdże nie powinny śmierdzieć.

anteks
25-08-2005, 09:42
No i zrobiłem...
.
Filtracja. Koszmar. Koszmar i jeszcze raz koszmar. Leci... 3 litry... nie leci, nie leci. Zostawiam na kilka godzin. Nic nie leci. Zmieniam metodę filtracji, zamiast kadzi filtracyjnej biorę pieluchy. Leci... sama mąka. Pieluchy się zapychają, zmieniem je często. Rany, co to za prowizorka i partyzantka? Dobra, przefiltrowane jako-tako.
.
a jak miałeś ześrutowany słód?

banaszek
25-08-2005, 09:45
Wyeast 3056 Bavarian Wheat, produkcja: 31.marca br. Transport... hm... akurat paczka przyszła w tygodniu gdy były niemiłosierne upały. Może to miało znaczenie. Pogadam jeszcze z BA. Powiedzieli mi, że powinny być dobre. Nie mam powodu, żeby im nie wierzyć.

banaszek
25-08-2005, 09:47
Zamówiłem śrutę w BA. Jęczmienna była taka jak zwykle. Może w pszenicznej było więcej mąki niż powinno być? Generalnie zawsze dostaję śrutę z częścią mąki. Ale to chyba tak zawsze jest...? Ilościowo to mniej więcej łyżka mąki na kilogram śruty.

naczelnik
25-08-2005, 09:48
Powinny , ale widocznie nie były.
Takie wpadki zdarzają się i najlepszym :cool: , o czymwiedzą także oni.

banaszek
13-09-2005, 09:06
W sobotę zabutelkowałem. Nie smakuje obiecująco. Raczej obietnice brzmią "będzie kwasiżur". E tam, pierwsze koty za płoty.

Za to poprzednie zacierane warki smakują coraz lepiej :) Wręcz wyśmienicie. Jak na mój gust :)

banaszek
19-09-2005, 15:07
Kwas! Paskudztwo, obrzydlistwo. Porażka. Pierwsza butelka w kanalizacji. Kolejne znajdą się tam niebawem. Nie wiem dlaczego skwaśniało. Niby wszystko było robione tak jak należy... Prócz tego, że pierwsze, płynne drożdże nie znalazły się w brzeczce tylko poszły do szamba od razu. Fermentowane suchymi drożdżami piwo nigdy nie wyszło mi jeszcze tak źle. Cóż - kiedyś musi być ten pierwszy raz.

naczelnik
19-09-2005, 15:23
Kwas! Paskudztwo, obrzydlistwo. Porażka.

Zapraszamy na scenę (http://www.browar.biz/forum/showthread.php?t=43297) :)

banaszek
19-09-2005, 15:45
Zapraszamy na scenę (http://www.browar.biz/forum/showthread.php?t=43297) :)

Dziękuję, zaproszenie przyjęte :) Przyznaję, to było najgorsze piwo jakie piłem. No, może Donner spowodował u mnie podobny odruch... ;)

banaszek
02-10-2005, 08:36
Zasyp:
2 kg pilzneński
1 kg pszeniczny jasny
1 kg pszeniczny ciemny
0,7 kg monachijski

Zacieranie:
44 stopnie - 15 minut
63 stopnie - 30 minut
72 stopnie - 30 minut
78 stopni - 15 minut

Chmielenie:
50 g lubelskiego, trudno powiedzieć ile czasu trwało chmielenie, to była godzina 2. w nocy :) ale powiedzmy, że około godziny

Drodże:
Wyeast 3068

Wyszły ok. 23 litry 10,5 Blg

Zacierałem na przełomie września i października, dzisiaj rano (2. października) piękna czapka piany w fermentorze. Temperatura 20 stopni.

Lękiem napawała mnie perspektywa filtrowania zacieru. Poprzednim razem wyszła z tego taka... kicha, że już miałem sobie powiedzieć: "pszenicznego nigdy nie zrobię!". No ale zostało mi jeszcze kilka kilogramów słodu pszenicznego, jakoś go zużyć trzeba. I nie poddawać się! :)
Zrobiłem podbicie, przelałem zacier (podgrzany tak jak nakazano), odczekałem pół godzinki i jazda. Leciało pięknie, może nie była to najkarowniejsza brzeczka na świecie ale chyba nie odbiegała mocno od tego co otrzymywałem do tej pory z jęczmienia. Prócz tego cały czas starałem się trzymać nieco cieczy nad młótem. Młóto tak się ciekawie ułożyło, że przy otwarciu kranika na maksa brzeczka spływała jak woda z wanny :)Filtrowania trwało jakieś 1,5 do 2 godzin.

banaszek
04-10-2005, 09:41
Mija czwarty dzień fermentacji burzliwej. Oj, ta jest wyjątkowo burzliwa, piana pojawiła się bardzo szybko i w ogóle nie chce opadać. A jak pięknie pachnie! W porównaniu z każdym innym piwem warzonym do tej pory to zapach fermentacji pszeniczniaka jest... nieporównywalny :) Sam trzymam kciuki za to piwo.
Chciałem zebrać drożdże, które zapewne sobie pływają na wierzchu ale nie mogę się w ogóle do nich dobrać, piany nie będę psuł, ciekawe czy do piątku dam radę zebrać ich trochę na następną warkę? Plan jest taki, żeby w weekend uwarzyć pszeniczne jasne i zasilić je drożdżami z fermentującej jeszcze warki, po prostu chcę przelać nieco "wierzchniego" młodego piwa do nowej brzeczki. Czes w swoim artykule o pszeniczniakach pisał, że można tak setkę razy :)

banaszek
07-10-2005, 10:08
Plan na dzisiaj:
Pszeniczne Jasne, ca. 11 Blg

Zasyp:
2 kg pilzneńskiego
2,5 kg pszenicznego jasnego

Chmiel:
30 g Lubelskiego

Drożdże:
Wyeast 3068 zebrane z wierzchu fermentującej warki nr 10

Dzisiaj dochodzi mi całkiem nowe zadanie: śrutowanie słodów (sprzęt - Porkert). Dochodzi również nowa metoda zasilania brzeczki drożdżami - pierwszy w życiu odzysk z poprzedniej warki (jeszcze pracującej). W związku z tym od razu mam pytanie. Jako, że widzę na powierzchni GĘSTWĘ (tak, drożdże zebrały się na wierzchu i wyglądają jak budyniowa piana o zabarwieniu beżowym) to zapewne mam sterylną łyżką wyjąć ich nieco z fermentora i od razu przerzucić (lub wykonać starter - tak chyba lepiej) do drugiego fermentora z nową pszeniczną brzeczką?

mapajak
07-10-2005, 11:24
(...)
Jako, że widzę na powierzchni GĘSTWĘ (tak, drożdże zebrały się na wierzchu i wyglądają jak budyniowa piana o zabarwieniu beżowym) to zapewne mam sterylną łyżką wyjąć ich nieco z fermentora i od razu przerzucić (lub wykonać starter - tak chyba lepiej) do drugiego fermentora z nową pszeniczną brzeczką?

Zbierając drożdże z powierzchni brzeczki nie ma potrzeby robić startera, są wystarczająco silne do bezpośredniego zadania nimi nowej brzeczki.

banaszek
07-10-2005, 11:36
O, i to jest bardzo dobra wiadomość. Dzięki :) Przystępuję dzisiaj do intensywnej pracy. Drożdże również.

banaszek
10-10-2005, 11:44
Zabutelkowane. Robiłem tylko fermentację burzliwą.
Dziwnie smakuje... Sądziłem, że aromat i smak powinien być podobny do przemysłowych pszeniczniaków. A moje smakuje... Nijak. W ogóle nie czuję goździków/bananów znanych chociażby z gotowca BA. Nie wiem co o tym myśleć. Co prawda piwo nie refermentowało w butelkach, próba wykonana została na młodym piwie.

Drożdże zebrane z wierzchu posłałem do kolejnej warki.

banaszek
10-10-2005, 11:50
No, zatarłem. 21 l, 12 Blg. W końcu zasyp był taki: 2,2 pilzneńskiego, 2,7 pszenicznego jasnego.

Śrutowanie poszło gładko (trochę hałasu było). Zacieranie całkiem całkiem. Drożdże z poprzedniej warki, zaczęły pracować po kilkudziesięciu minutach! Po dobie skończyły swoją widoczną gołym okiem pracę. Zapach fermentacyjny... dziwny... Chyba po prostu śmierdzi. Coś z pszeniczniakami albo mi nie idzie albo tak po prostu ma być. :confused:

Chyba jednak muszę do kogoś pójść na korepetycje. Piwa jęczmienne idą mi gładko a z pszeniczniakami coś mam pod górę.

banaszek
11-10-2005, 10:57
Jednak wydaje mi się, że ten nieładny zapach zarówno tej warki jak i następnej to nie jest nic niepokojącego. Nieładnie pachnie pochylając głowę nad otwartym fermentorem natomiast już piwo nalane do szklaneczki jest całkiem całkiem. Ma co prawda typową dla młodego piwa niską pienistość i znikome wysycenie CO2 ale w smaku nieco przypomina pszeniczniaka :) Trochę mnie zdziwiło to, że smak goździkowo-bananowy jest mało intensywny ale może tak ma być :)

banaszek
11-10-2005, 11:11
Hm... mało pszenicy, mało smaku. Chyba o to chodzi :) Warka nr 11 ma więcej pszenicy, może to da SMAK.

Wojson
21-10-2005, 16:42
No to jutro zacieramy symultanicznie ? Ja zaczynam tak kolo 14 :)

banaszek
24-10-2005, 09:11
Jednak zacierałem w niedzielę... Pszeniczne Ciemne Mocne i Ciemne Lekkie :)

Wojson
24-10-2005, 09:14
Rzeźnik :) Napisz coś więcej jak poszło - z ciekawością przeczytam !

banaszek
24-10-2005, 09:31
Niedziela zcierana. W sobotę zrobiłem starter z drożdży z warki nr 11 (Pszeniczne Jasne, Wyeast 3068). W niedzielę uznałem, że starter nada się do dalszej akcji.
Plan:

Zasyp:
1250 g pilzneńskiego
1250 g monachijskiego
2200 g pszenicznego jasnego
1000 g pszenicznego ciemnego
250 g carawheat

Zacieranie (mój standard temperaturowo-czasowy):
44 st.C - 15 minut
62 st.C - 30 minut
71 st.C - 40 minut (troszkę mi się przedłużyło, o przyczynach dalej)
78 st.C - 15 minut

Filtrowanie sprinterskie, już chyba umiem :) Produktem filtracji były dwie brzeczki:
13 l - 16 Blg (pierwsza filtracja bez wysładzania)
16 l - 10,5 Blg (druga filtracja, jedynie wysładzanie)

Gotowanie (osobno :) ) obu brzeczek, każda z 25 g chmielu lubelskiego (około godzina).

Zadane starterem, dzisiaj rano (10 godzin po wpuszczeniu drożdży) jeszcze była cisza, może ruszy jak wrócę z zesłania. Przy okazji - pozdrowienia z Płocka :)

A teraz o trudnościach. Otóż napotkałem problem czasowo-sprzętowy. Zadanie polegało na wykorzystaniu kociołka zaciernego, gara warzelnego, 3 fermentorów (w tym jeden z kranikiem) + kadzi filtracyjnej do wykonania następujących czynności:
1. Zacieranie
2. Filtracja
3. Wysładzanie
4. Gotowanie 2 brzeczek z chmielem
5. Butelkowanie warki nr 11.

Praktyka udowodniła, że to da się zrobić ale wymaga nadludzkiego wysiłku. Nigdy więcej. Dokładając jeszcze problem z hudrauliką w domu (awaria w kuchni, zalana wodą ze zlewozmywaka)... Ale warto było :)

misiek71
24-10-2005, 15:25
Może ludzie z Witomina mają to we krwi, bo moje warzenie też bardziej przypomina zmagania pod Stalingradem niż proces produkcyjny :D

Wojson
24-10-2005, 15:34
Kurcze, ktoś mi pod nosem konkurencyjnie warzy ? Coś czuję, że silna frakcja witomińska się niedługo zawiąże ! Woo hoo ! :stout:

banaszek
25-10-2005, 11:07
Frakcja witomińska to siła. Postuluję w niedalekim czasie warsztaty. Jak będę u Was na wakacjach :)

Wojson
25-10-2005, 16:10
Na początek to może tak nie z grubej rury... tylko np. warsztaty degustatorskie, co ? ;)

banaszek
26-10-2005, 12:01
Ja nie myślałem o innych warsztatach niż Ty ;) W piątek dokonuję eksportu piwa domowego do Gdyni, kumpel jedzie do rodziny pochwalić się co teraz się pędzi na wsi mazowieckiej :)

banaszek
02-11-2005, 14:10
Wczoraj próbowałem... Żadnego śladu po przykrym zapachu fermentacji. Kolor... czy tam jest jakiś kolor? No ale przecież zastosowałem tylko jasne słody. Chciałem zobaczyć jak wygląda najjaśniejsze piwo. Jest bardzo jasne :)

Smak - lekko czuć typowo pszeniczny posmak, lekkie piwo na lato. Ale zapas zapewne zostanie wchłonięty dużo szybciej, sporo przed nadejściem lata :)

Wojson
02-11-2005, 15:01
Powinno się chyba pisać 'Najjaśniejsze Piwo'... ;)

banaszek
02-11-2005, 15:11
Tak to się napisze jak będzie smakowało lepiej :)

banaszek
07-11-2005, 09:48
W zeszłym tygodniu zabutelkowałem warkę nr 13. Numerek 12 jeszcze stoi na burzliwej bo... zabrakło mi kapsli! Mam nadzieję, że jej się nie pogorszy przez tak długie stanie :) Przyznaję, oferma ze mnie niemała. Żeby 300 kapsli tak szybko zużyć...

No i dodatkowa sprawa - pszeniczne ciemne to one nie są :) Raczej takie nijakie takie, ciemnawe ale ciemne na pewno nie :)

A tymczasem trwają przygotowania do warki 14 i 15. Tym razem szykują się lagery (Wyeast Budvar Lager + Saflager). Temperatura w kotłowni: 14 stopni, jest nieźle ale czekamy na trwalsze załamanie pogody.

anteks
07-11-2005, 12:54
... Temperatura w kotłowni: 14 stopni, jest nieźle ale czekamy na trwalsze załamanie pogody.
to chyba jest lodownia a nie kotlownia :D

banaszek
07-11-2005, 13:29
to chyba jest lodownia a nie kotlownia :D

Tak... najbliższa rodzina szczęka zębami ale czego się nie robi dla hobby :) Tylko ja umiem włączyć piec :)

A na poważnie - w kotłowni wystarczy, że będzie temperatura lekko dodatnia. A dla piwa to idealne warunki :)

banaszek
09-11-2005, 13:09
Chyba kwas wyszedł... No kwas jak nic... Nie wiem dlaczego. Drożdże przenoszone z warki do warki (z poprzedniej wyszło niezłe piwo, bez oznak zepsucia). Warka numer 13 chyba do wylania. Nie smakowała mi bardzo.

banaszek
14-11-2005, 10:18
Warka 12 rownież zabutelkowana, młode piwo całkiem smaczne. I mocne. Kwaśność warki nr 13 ustąpiła nieco na rzecz goryczki... Nie jest tak źle.

banaszek
14-11-2005, 10:29
Temperatura skłania do zmiany metody fermentacji. Zaczynamy fermentację dolną.
Wykluwa się plan na weekend...

Zasyp:
3 500 g słód pilzneński
1 000 g słód monachijski
500 g Carared
300 g Carapils
200 g słód zakwaszający


Drożdże:
Saflager S-23

Chmiel:
50 g Marynka + 30 g Saaz

Mam w lodówce płynne Wyeast 2000 Budvar Lager ale one zaczekają na bardziej wymyślny zasyp.

Planuję otrzymać jakieś 25 litrów 11 - 12 Blg. Chciałem zrobić piwo w kolorze "czerwonego złota", zbliżone do Budziejowickiego "Samsona". Mam nadzieję, że Carared i monachijski dadzą taki kolor...

Twilight_Alehouse
14-11-2005, 10:35
Mam nadzieję, że Carared i monachijski dadzą taki kolor...
Nie będzie to zbyt głęboka czerwień, ale jakąś taką czerwonowatość powinieneś uzyskać. W ramach ciekawostki napiszę, że piwo zrobione z samego słodu monachijskiego było trochę bardziej czerwone i ciemniejsze, niż takie, w którym 3/4 zasypu stanowił słód pilzneński, a 1/4 carared.

banaszek
14-11-2005, 10:41
Nie będzie to zbyt głęboka czerwień, ale jakąś taką czerwonowatość powinieneś uzyskać. W ramach ciekawostki napiszę, że piwo zrobione z samego słodu monachijskiego było trochę bardziej czerwone i ciemniejsze, niż takie, w którym 3/4 zasypu stanowił słód pilzneński, a 1/4 carared.

Chcę uzyskać piwo leciutko zaczerwienione, nie takie jak ś.p. Red EB lecz jaśniejsze, złote z czerwoną nutką. Co do monachijskiego - robiłem (warka nr 7) piwo z samego monachijskiego, wyszedł mi koźlakopodobny wyrób. Nie wiem nawet do czego go porównać bo było to piwo górnej fermentacji, mocno chmielone, mocne. W zasadzie smak koźlaka jedynie technologia wykonania odmienna. Wojson twierdzi, że niezłe :)

Twilight_Alehouse
14-11-2005, 10:49
Jeśli leciutko zaczerwienione, to zasyp chyba będzie w sam raz. A moje z czystego monachijskiego to było tylko bodaj 12 Blg, więc koźlakowatości się nie doszukałem.

banaszek
14-11-2005, 10:56
A moje z czystego monachijskiego to było tylko bodaj 12 Blg, więc koźlakowatości się nie doszukałem.

Moje miało 16. Był to po prostu eksperyment pt. "co z tego wyjdzie".

banaszek
14-11-2005, 12:11
Taaaką ma pianę :)

Wojson
14-11-2005, 15:15
Wojson twierdzi, że niezłe :)

Dalej tak twierdzę :) Pycha !

banaszek
22-11-2005, 09:18
Śrutowanie odbyło się w niedzielę, 20. listopada. Niestety moja słaba forma nie pozwoliła na dokonanie cudu zacierania.

Śrutowanie zostało wykonane bardzo profesjonalnie przez Naczelną Mistrzynię Piwowarską.

banaszek
26-11-2005, 19:55
No i dzisiaj zatarłem. Wyszło 26 litrów 12,5 Blg.
Chmielenie w sumie 100 minut, 80 minut Marynka + połowa Saaz, ostatnie 20 minut reszta Saaz. Dodałem mech irlandzki. Pierwszy raz... Dlatego nie wiedząc jak go dodać, wrzuciłem jego dwie łyżeczki do siateczki z chmielem. Dobrze czy źle?

Fermentor stoi w chłodnicy zimowej :) Czyli w śnieżnej zaspie. Na szczęście pogoda dopisała :)

Przed północą zadam Saflagery (już od 12 godzin rozruszane czekają na brzeczkę). I wstawiam do kotłowni. Teraz tam jest... zaraz... chwila... 10 stopni.

A... brzeczka miała wyjść czerownawa. Czy ja wiem? Czerwony to nie jest, jasność brzeczki na poziomie wysokoekstraktowych, mocnych piw jasnych (Kaper). Barwa... zbliżona. Chociaż na ocenę na pewno za wcześnie.

banaszek
28-11-2005, 17:26
Jako, że to będzie mój pierwszy lager, śledziłem temperaturę fermentacji. Mimo tego, że w kotłowni.. aj, przepraszam... w hali fermentacyjnej, jest 10 stopni, temperatura brzeczki dość długo (dobę) trzymała się na poziomie 16 stopni. Teraz spadła i jest poniżej skali mojego termometru (poniżej 14 stopni). Czy to oznacza, że fermentacja burzliwa się już zakończyła? No, pewnie zakończył się jej prawdziwie burzliwy etap. Jak pamiętam z piw górnej fermentacji, podwyższona temperatura utrzymywała się nieco dłużej. Pomiary stężenia brzeczki po tych 48 godzinach fermentacji już nie wykazywał obserwowalnych efektów. Ciekawe jak to będzie wyglądało w przypadku fermentacji dolnej. Zalecacie (osoby, które fermentowały "dolnie") aby burzliwą prowadzić 2 tygodnie, cichą kolejne 2 - 3. Czy procesy fermentacyjne zachodzą w temperturze zbliżonej do 10 stopni aż tak powoli czy też chodzi o solidne sklarowanie piwa?

Twilight_Alehouse
28-11-2005, 17:33
Zalecacie (osoby, które fermentowały "dolnie") aby burzliwą prowadzić 2 tygodnie, cichą kolejne 2 - 3. Czy procesy fermentacyjne zachodzą w temperturze zbliżonej do 10 stopni aż tak powoli czy też chodzi o solidne sklarowanie piwa?
Istotnie, w niższych temperaturach fermentacja przebiega wolniej. Nie kojarzę dokładnie, ale chyba poniżej 8 stopni może wydłużyć się właśnie do 2 tygodni, a poniżej 6 stopni jeszcze bardziej. U ciebie jest już chyba jednak dobrze odfermentowane. Choć nie wiem czy piwo będzie zbytnio lagerowe jeśli dochodziło do 16 stopni.

banaszek
28-11-2005, 17:47
Jako, że to pierwszy raz - pierwsze koty za płoty. Jednak to zdecydowanie drożdże dążyły do tego, aby utrzymać tak wysoką temperaturę. Poszalały i nie pozwoliły zejść niżej z ciepłem. Czy to, że fermentacja podnosi temperaturę brzeczki o (powiedzmy) 5 stopni oznacza, że w pomieszczeniu powinno być 4 - 5 stopni tak aby fermentować w 10 stopniach? Do kołyski chyba z tym tematem. Jeżeli zalecana temperatura wynosi np. 9 stopni to oznacza temperaturę otoczenia czy brzeczki? Czy brzeczkę fermentować w płaszczu lodowym? :)

Piana nadal stoi dzielnie, można przyjąć, że brzeczka ma temperaturę zbliżoną do otoczenia. Mam nadzieję, że drożdże jednak mają co robić.

Twilight_Alehouse
28-11-2005, 18:02
Przyznam że pierwszy raz spotkałem się z tym, żeby drożdże aż tak drastycznie podnosiły temperaturę podczas burzliwej. Zwykle było to koło 2 stopni. Sądze więc, że to raczej wyjątek niż reguła. Następne warki chyba możesz spokojnie przeprowadzać 2 tych 10 stopniach.

banaszek
28-11-2005, 18:19
To podpowiedz mi jeszcze jedną rzecz, czy brzeczkę chłodzisz do poziomu zamierzonej temperatury fermentacji czy jedynie do poziomu, który nie zabija drożdży? Ja schłodziłem do ok. 25 stopni, zadałem drożdże i wstawiłem do kotłowni. Może jednak powinienem zbić temperaturę początkową do zbliżonej do temperatury fermentacji. Chociaż gdzieś czytałem aby po zadaniu drożdży schładzać stopniowo do temperatury docelowej.

Twilight_Alehouse
28-11-2005, 18:27
Do temperatury fermentacji można schładzać brzeczkę przy górnej fermentacji. Przy dolnej lepiej jest dac drożdżom chwilę na start w wyższej temperaturze, bo wtedy sprawniej im to pójdzie. Tak więc wrzuciłbym drożdże w okolicach 20 kilku stopni i schładzał stopniowo. A więc według mnie zrobiłes dobrze.
Najlepiej żeby wypowiedział się tu lagerowy specjalista, czyli Wielki_B :)

banaszek
24-12-2005, 10:41
Nazwa mówi o dniu, w którym drożdże trafiły do brzeczki. To była długa noc...

Zasyp:
3 700 g - pilzneński
500 g - monachijski
300 g - Carapils
150 g - zakwaszający

Zacieranie:
35' 62 st.C,
30' 72 st.C,
15' 78 st.C

Filtracja błyskawiczna, nie zawracałem brzeczki, klarowna od początku do końca.

Chmielenie:
90' Marynka 50g
30' Saaz 15g
10' Saaz 15g + mech irlandzki

Wyszły mi ok. 23 litry brzeczki 12,5 Blg.
Drożdże - Wyeast Budvar Lager.

Planuję 2 tygodnie na burzliwej i 2 tygodnie na cichej.

W kotłowni jest 9 st.C. Równolegle na cichej dochodzi do siebie warka nr 14, która za mniej więcej tydzień będzie zlewana do butelek. Czternastka MUSI wyjść dobra bo w ogóle do niej nie zaglądam.

banaszek
27-12-2005, 10:15
Dziwna sytuacja... Płynne drożdże nie ruszają po mniej więcej 50 godzinach oczekiwania. Nie widać żadnych oznak fermentacji. Podniesienie temperatury brzeczki do 14 stopni nic nie dało. Po kolejnych 12 godzinach wsypałem Saflagery. Po 3 godzinach piana na 5 mm... Budvar Lager to chyba nie są drożdże górnej fermentacji...? ;)

Drożdże z napęczniałej saszetki zlałem do startera (z suchego ekstraktu), odstawione na 12 godzin, raczej pracowały, piany co prawda nie było ale po delikatnym zamieszaniu pojawiały się bąbelki.

banaszek
06-01-2006, 12:44
Przyszedł czas na koźlaka z prawdziwego zdarzenia.

Plan na zasyp:
3 500 g pilzneński, 3-5 EBC
1 250 g monachijski, 14 EBC
400 g Caramunich typ II, 110-130 EBC
200 g Caramunich typ I, 80-100 EBC
300 g Cararoma, 300-400 EBC
200 g Carared, 40-50 EBC
120 g zakwaszający, 3-7 EBC (ten po przemyśleniach wydaje mi się zbędny ale już ześrutowałem i dosypałem do reszty, nie powinien zaszkodzić...)

jako dodatek chcę wziąć:
100 g Carafa typ I, 1100-1300 EBC

I tutaj mam wątpliwość, czy dodatek tego słodu (1100-1300 EBC - tak stoi na opakowaniu) nie za bardzo mi przyciemni i "przypali" brzeczkę. Chyba zrobię tak, że Carafa będę śrutował i dodawał pod koniec zacierania jeżeli się okaże, że brzeczka jest zbyt jasna.

Plan zacierania:
20' - 50 st.C
45' - 62 st.C
15' - 72 st.C
15' - 78 st.C

Plan chmielenia:
60' Marynka 50g
60' Tettnanger 15g
10' Tettnanger 15g

Drożdże:
Wyeast 2206 Bavarian Lager

Dzisiaj po pracy robię starter, jutro reszta czynności. Chcę uzyskać 20 litrów 17 Blg. Z 6kg słodu może mam szansę nawet na 18 Blg jednak celował będę w środek przedziału <16,18>.

Robię koźlaka na bazie słodu pilzneńskiego, następnego chcę zrobić na bazie słodu monachijskiego (odwrócę proporcje pilzneński/monachijski i dam mniej słodów karmelowych)

Twilight_Alehouse
06-01-2006, 12:50
Nawet bez Carafy ten koźlak będzie według mnie za ciemny.

Twilight_Alehouse
06-01-2006, 12:59
Ech, nie można już edytować. Policzyłem Twojego koźlaka w Promashu.
Na pewno będzie ciemniejszy od Juranda, ale jeśli tak Ci odpowiada, to powodzenia. Będzie musiał jednak bardzo długo odleżakować zanim te ciemne słody ułożą się w smaku. A Carafę odradzam, bo to już będzie Dunkles Bock.

banaszek
06-01-2006, 13:03
A już zacząłem Ci odpowiadać :)
Wyszło Ci ca. 35 EBC?

Twilight_Alehouse
06-01-2006, 13:06
A już zacząłem Ci odpowiadać :)
Wyszło Ci ca. 35 EBC?
Tak mniej więcej. Za to z Carafą było powyżej 50 :)
Powodzenia, tym bardziej że w lutym też planuję koźlaka. Ale ograniczę się do strzegomskich karmelowych w niewielkiej ilości, bo mam ambitny plan podkarmelizować trochę samą brzeczkę, żeby było bardziej tradycyjnie.

banaszek
06-01-2006, 13:14
Tak mniej więcej. Za to z Carafą było powyżej 50 :)
Powodzenia, tym bardziej że w lutym też planuję koźlaka. Ale ograniczę się do strzegomskich karmelowych w niewielkiej ilości, bo mam ambitny plan podkarmelizować trochę samą brzeczkę, żeby było bardziej tradycyjnie.

Tak sobie czytam... i wyszło mi, że German-Style Heller Bock/Maibock ma 8-20 EBC a Traditional German-Style Bock ma 40-60 EBC. To wyciąg z: http://www.beertown.org/events/gabf/gabf_styles2_1.htm

Dobra, moje to po prostu jakaś wariacja koźlacza. Nie łapie się na żaden z tych przedziałów :)

Co to znaczy podkarmelizować brzeczkę?

:stout:

Twilight_Alehouse
06-01-2006, 13:23
Dobra, moje to po prostu jakaś wariacja koźlacza. Nie łapie się na żaden z tych przedziałów :)
Przedziały przedziałami, ważne żeby piwo było dobre :) Dla mnie Jurand jest po prostu najlepszym koźlakiem jakie piłem, a parę niemieckich już w życiu zaliczyłem. I Twój kolorystycznie będzie chyba ciemniejszy od niego.

Co to znaczy podkarmelizować brzeczkę?
Tradycyjnie do koźlaków w ogóle nie dodawało się chyba słodów karmelowych. Kolor i karmelowość w smaku pochodziły z bardzo długiego gotowania, podczas którego karmelizowały się zawarte w brzeczce cukry. Innymi słowy, u styku kadzi ze źródłem ciepła tworzyła się warstewka karmelu, później rozpuszczająca się w brzeczce.
Mi nie chce się tak długo gotować całości, ale podczas chmielenia zamierzam gotować jednocześnie w drugim garnku cienką warstwę brzeczki, aby ją właśnie podkarmelizować.

banaszek
06-01-2006, 13:28
Przedziały przedziałami, ważne żeby piwo było dobre :)
Z tym nawet nie próbuję dyskutować :)

Dla mnie Jurand jest po prostu najlepszym koźlakiem jakie piłem, a parę niemieckich już w życiu zaliczyłem.
Z tym też nie dyskutuję :)

Mi nie chce się tak długo gotować całości, ale podczas chmielenia zamierzam gotować jednocześnie w drugim garnku cienką warstwę brzeczki, aby ją właśnie podkarmelizować.
Tego nie znałem. Ciekawy pomysł. Wykorzystam w przyszłości. Dziękuję za podpowiedzi i recenzję.

:stout:

banaszek
07-01-2006, 16:16
Uff... już napisałem co miałem napisać i wyłączył mi się komputer... Te, komputer!

Wracając do tematu. Zatarłem, przefiltrowałem, staram się nachmielić. Dlaczego tak piszę? Ano... Blg wyszło 15. Litrów mam 27. Przesadziłem z wysładzaniem. Chociaż, jak odparuję ze 2 litry to będę miał już około 16 Blg. Zacieranie zakończone sukcesem, całkiem efektywne.

Kolor brzeczki zbliżony do jurandowego koźlaka. Mam przed sobą menzurkę z brzeczką i szklanicę Juranda.

banaszek
07-01-2006, 19:44
W końcu wyszło 21 litrów 18 Blg. Trwa chłodzenie, starter czeka na większe jedzenie. Stężenie brzeczki zostawiam na obecnym poziomie, jurandowy koźlak też ma 18 stopni. Skoro mamy równać do najlepszych... ;)

:stout:

banaszek
16-01-2006, 12:32
Jak napisałem, tak uczynię. Następne piwo to będzie koźlak z przewagą słodu monachijskiego.

Plan na zasyp:
2 000 g pilzneński, 3-5 EBC
3 000 g monachijski, 14 EBC
200 g Caramunich typ II, 110-130 EBC
300 g Caramunich typ I, 80-100 EBC
100 g Cararoma, 300-400 EBC
50 g Carafa typ I, 1100-1300 EBC
100 g zakwaszający, 3-7 EBC

Plan zacierania:
20' - 50 st.C
45' - 62 st.C
15' - 72 st.C
15' - 78 st.C

Plan chmielenia:
60' Marynka 50g
60' Tettnanger 15g
10' Tettnanger 15g

Drożdże:
Wyeast 2206 Bavarian Lager, postaram się o zdrowy odzysk drożdży z poprzedniej warki.

Modyfikacji podlega jedynie zasyp. Reszta ma być dokładnie tak jak przy koźlaku warzonym z przewagą słodu pilzneńskiego. Teraz mam nadzieję wycelować dokładnie w 17 Blg.

Tymczasem koźlak (warka nr 16) fermentuje sobie spokojnie od ponad tygodnia. Niestety na pianie nie widzę skupisk drożdży i dlatego nieco się boję zbierać drożdże z dna fermentora po burzliwej.

banaszek
19-02-2006, 11:47
Dzisiaj zabutelkowałem. Po tak długiej fermentacji cichej piwo sklarowało się przepięknie. W smaku obiecujące. Słodowe z wyraźną goryczką i posmakiem alkoholu. Końcowy pomiar Blg dał wynik 6. Czyli jakieś 6,2% alkoholu. Ale to tylko dodatek do piwa. Gdyby dało się zrobić piwo bezalkoholowe o takim smaku... Ech... :) Jeśli miałbym porównywać charakter mojego koźlaka to bliżej mu do "koźlaka" Ambera niż do Juranda. A amberowski koźlakiem nie jest :)

Tak czy inaczej - uważam, że piwo się udało.

banaszek
15-03-2006, 10:28
Zasyp:
4 600 g pilzneński, 3-5 EBC
500 g monachijski, 14 EBC
50 g Caramunich typ II, 110-130 EBC
200 g Caramunich typ I, 80-100 EBC
100 g zakwaszający, 3-7 EBC

Plan zacierania:
20' - 50 st.C
30' - 62 st.C
30' - 72 st.C
15' - 78 st.C

Plan chmielenia:
60' Marynka 50g
60' Lubelski 25g
10' Lubelski 25g

Drożdże:
Wyeast 2206 Bavarian Lager, brzeczka zostanie wlana do fermentora z resztką drożdży po cichej warki nr 17.

Celuję w 14,5 Blg.

A warka numer 16 jest pijalna. Koledzy w trakcie konsumpcji twierdzili, że to piwo do "próbowania i smakowania". Faktycznie, dużo akcentów słodowych, wyraźnie wyczuwalny aromat chmielu. Mi bardzo smakuje, chociaż od jurandowego wzorca jest dość daleko.

banaszek
15-05-2006, 09:14
Dawno się nie zacierało. Wczoraj wariacja na temat Irlandii.

Zasyp:
3 200 g Pale Ale, 5,5-7,5 EBC
200 g monachijski, 14 EBC
400 g melanoidynowy, 60-80 EBC
290 g Carared 40-50 EBC
70 g Cararoma, 300-400 EBC

Zacieranie:
20' - 50 st.C
30' - 62 st.C
30' - 72 st.C
15' - 78 st.C

Chmielenie:
60' Marynka 40g
60' Styrian Golding 15g
10' Styrian Golding 15g + mech irlandzki

Drożdże:
Wyeast 1084 Irish Ale

Początkowe Blg: 12, wyszły 22 litry

Wczoraj debiutowała chłodnica. Przedwczoraj z kolei śrutownik z napędem wiertarko-wkrętarkowym. Porkert ześrutował 4 kg słodu w 2 minuty (wliczając montaż i demontaż śrutownika). W zasadzie nie ma co opisywać bo wczorajsze warzenie było wielkim wyzwaniem. W domu czwórka biegających dzieciaków, 3 kobiety w zaawansowanej ciąży, koledzy, grill. To piwo musi wyjść dobre.

banaszek
06-06-2006, 12:25
Dzisiaj siedzę sam w domu. W oczekiwaniu na wieści ze szpitala (kiedy ten poród???) warzę coś ze słodu wędzonego.



Zasyp:
2 000 g wędzony, 3-6 EBC
1 700 g pilzneński, 3-5 EBC
300 g Carared, 40-50 EBC
100 g Cararoma, 300-400 EBC


Zacieranie:
20' - 50 st.C
30' - 62 st.C
30' - 72 st.C
15' - 78 st.C

Chmielenie:
60' Marynka 40g
60' Lubelski 20g
10' Lubelski 20g + mech irlandzki

Drożdże:
Wyeast 1084 Irish Ale z poprzedniej warki, wleję brzeczkę do osadu po cichej

Celuję w 12 Blg.

Na razie jakoś mi idzie, zacieram z przerwami na... telefon do szpitala...

banaszek
17-06-2006, 20:59
Ech... dzisiaj mam urodziny, urodził mi się syn kilka dni temu, warka 16 chyba smakowała jury w Żywcu... Jakiś wesoły jestem :)

Wojson
19-06-2006, 10:22
Na razie nieoficjalnie, ale za to bardzo szczerze - GRATULUJĘ ! :stout:

banaszek
19-06-2006, 18:39
Na razie nieoficjalnie, ale za to bardzo szczerze - GRATULUJĘ ! :stout:

Jak pewnie widziałeś okazało się że to prawdą, warka nr 16 ... wygrała IV KPD. Jeszcze mi nie przeszło. Zaskoczenie znaczy się. Wiem, Wojtek, że powiesz, że wierzyłeś etc. Ja tam jestem zdziwiony... Za rok nie wysyłam żadnego piwa, taki fart się nie zdarza częściej niż raz...

Wojson
20-06-2006, 10:39
OK, to trzymam Cię za słowo - zaraz przepisuję Twoją receptę na tego koźlaka i za rok ja go wysyłam ;)

banaszek
20-06-2006, 17:04
OK, to trzymam Cię za słowo - zaraz przepisuję Twoją receptę na tego koźlaka i za rok ja go wysyłam ;)

A po co się masz męczyć. Kilka butelek mi zostało... ;)

banaszek
03-07-2006, 09:57
W sobotę po... chyba prawie czterech tygodniach fermentacji zlałem do butelek. W smaku ma to co chciałem, żeby miało. Sporo wędzonego smaku. Mi smakuje :) Przy okazji przeglądu leżakujących piw zauważyłem, że keg 5 litrowy z warką numer 18 ma zamiar za chwilę się rozlecieć. Ciekawe, warka 18 była zlana do dwóch kegów i do butelek, jedna beczułka została opróżniona bez żadnych gazowych fajerwerków, natomiast druga odkształciła się na dnie.

banaszek
03-09-2006, 12:39
Dzisiaj coś na luzie, minimalizacja robocizny. Roboczo nazwałem to stoutem, chociaż dopiero efekt końcowy pokaże co wyszło.

"Nagrodowy" ekstrakt Bavarian Dunkel, dużo wody, drożdze Safale, Marynka własna (tutaj jestem ciekaw co wyjdzie, Marynka zapylona niestety, piwo wyjdzie na pewno, ciekawe co ze smakiem i pienistością) + Lubelski (nie własny).

Zamiary na 10 Blg.

Niepokojąco stopniały zapasy poprzednich piw. Niezła wyszła warka 19 (Irish Red Ale), nalewany z kega 5l bardzo ładnie się pienił, porównałbym efekt do nalewania Guinnessa, pozornie bąbelki w dół a piwo w górę, kremowa pianka. W smaku akuratne chociaż jak na ten styl to za dużo goryczki :)

banaszek
08-10-2006, 19:02
Chyba pobiłem własny rekord lenistwa... Cicha trwała jakieś 3 albo 4 tygodnie... Przyznaję, nie miałem kiedy, nie chciało mi się zlewać piwa do butelek i kegów.

Młode piwo smakuje nijak, goryczki niewiele. Ale co tam, to i tak miała być zapchajdziura z niespodziewanego surowca pokonkursowego.

Jednak tak czy inaczej, muszę się zmobilizować do rozpoczęcia nowego sezonu warzelniczego. Na półkach czeka jakieś 30 kg słodów i kilkanaście saszetek drożdży. Muszę szybko zabierać się do roboty bo terminy przydatności do spożycia mają szansę minąć...

banaszek
01-01-2007, 13:33
Nowy Rok trzeba uczcić pracą. Córka (już starsza o kolejny rok) śrutuje, ojciec obmyśla zasyp. Planuję:

pilzneński 4 500 g
monachijski 1 300 g
carared 700 g
carapils 400 g
zakwaszający 200 g

Zatrę, z pierwszej brzeczki zrobię coś mocnego. Z produktu wysładzania zrobię coś lekkiego. W zasadzie piwo robione z konieczności, słody właśnie przekroczyły termin "najlepiej spożyć przed". Nie mam nastroju na pracę ale... zapasy się zepsują :)

Drożdże Saflager, chmiele - do mocniejszego Marynka i Lubelski, do słabszego Marynka i Saaz.

jerzy
01-01-2007, 17:32
Fajnie że nie tylko ja warzę dziś noworoczne piwo. :)
Udanego! :stout:

Wielki_B
01-01-2007, 18:06
Jednak tak czy inaczej, muszę się zmobilizować do rozpoczęcia nowego sezonu warzelniczego.
Hmmm... za niecałe 3 m-ce wiosna! :rolleyes:

Nowy Rok trzeba uczcić pracą. Córka (już starsza o kolejny rok) śrutuje, ojciec obmyśla zasyp.
Musiałeś być niezbyt grzeczny, skoro Mikołaj nie przyniósł Ci do browaru wiertarki czy innego napędu śrutownika... ;)
Nie zdziwię się, jak w tym roku córka napisze do Mikołaja o takie cudo, które wyręczy ja od wątpliwej przyjemności ręcznego śrutowania 7 kg słodów! :D

Fajnie że nie tylko ja warzę dziś noworoczne piwo.
Ja warzyłem wczoraj, "Sylwestrowo-Rozrzutne". Drugi człon w nazwie wziął się stąd, że z powodu niedostarczenia polskich chmieli przez browarbizowy sklep (Shlangi - masz krechę! ;)), zrobiłem lagera z użyciem 15 g Marynki i 90 g... Hallertauera Hersbruckera. Na szczęście mam go jeszcze z pół kilo. :D

banaszek
01-01-2007, 18:43
Hmmm... za niecałe 3 m-ce wiosna! :rolleyes:


Musiałeś być niezbyt grzeczny, skoro Mikołaj nie przyniósł Ci do browaru wiertarki czy innego napędu śrutownika... ;)
Nie zdziwię się, jak w tym roku córka napisze do Mikołaja o takie cudo, które wyręczy ja od wątpliwej przyjemności ręcznego śrutowania 7 kg słodów! :D


Ja warzyłem wczoraj, "Sylwestrowo-Rozrzutne". Drugi człon w nazwie wziął się stąd, że z powodu niedostarczenia polskich chmieli przez browarbizowy sklep (Shlangi - masz krechę! ;)), zrobiłem lagera z użyciem 15 g Marynki i 90 g... Hallertauera Hersbruckera. Na szczęście mam go jeszcze z pół kilo. :D

Widać nie byłem grzeczny... niestety smutne rzeczy się działy przez tegoroczne Święta... i niestety nie chcą się skończyć... Stąd ten dekadencki nastrój. Córka jeszcze nie przebąkiwała o bólach w przedramieniu więc taki napęd może jeszcze popracuje jaki czas :) Poza tym jest leniwa i po 0,5 kg się poddała. Woli bawić się prezentami spod choinki. Pierwszy wsad do fermentora właśnie się chmieli nie wiadomo czym (mieszanka marynki z lubelskim w dowolnych proporcjach)...

banaszek
01-01-2007, 18:49
A dziękuję :) Do zagospodarowania mam jakieś 30 kg słodu... Nie mówiąc już o saszetkach z drożdżami (kilka z nich w ogóle nie wiem jak wykorzystać, jakieś egzotyczne szczepy). Jak Ci idzie? Ja kończę chmielenie pierwszego nastawu :)

banaszek
01-01-2007, 21:14
Końcówka chmielenia drugiej warki. Ma to być piwo "niskoalkoholowe". Pierwsza już mieszka z drożdżami.

Córeczka już śpi, ciekawe co robi syneczek... Pewnie też śpi.

Trzeba wymyśleć co zrobić z konkursowymi słodami, mnóstwo tego zostało, drożdży również od groma. Nie ma pomysłów. Jutro postaram się zrobić remanent i wprawkę do planów warzelnych.

banaszek
01-01-2007, 22:30
Wyszło 20 litrów 13 Blg + 22 litry 9 Blg. Chyba nieźle. Drożdze już się rozmnażają. Inauguracja roku 2007 odbyła się, idziemy spać.

banaszek
17-02-2007, 18:38
Dzisiaj premiera worka zaciernego. Na razie jestem załamany. Ale po kolei.

Zasyp:
pilzneński 5 900 g
carapils 600 g
zakwaszający 100 g

Do wody o temp. 50 stopni wsadziłem worek ze słodem. Śrutowanie jak zwykle - mało mąki. Od 15 minut próbuję toto podgrzać do ok. 63 stopni, termometr ani drgnie. Włożony jest w słód, słód jest co chwila pobudzany łyżką, próbuję go mieszać ale jakakolwiek próba zamieszania słodu po pierwsze nic nie daje (odczyt) po drugie powoduje wydostawanie się słodu na zewnątrz (do brzeczki). Jak to obsługiwać?...

Zamiar jest taki, żeby (jak przy poprzedniej warce) z jednego zasypu zrobić dwie warki (tym razem jedna będzie lagerem na Saflagerach a druga na Safale US-56), bez wysładzania lager, po wysładzaniu ale.

Chmielenie - 40 g Marynki i 2 x 15 g Lubelskiego dla obu warek.

banaszek
17-02-2007, 18:58
A temperatura wewnątrz worka ok. 62 stopnie a na zewnątrz 80!... Jak to obsługiwać...????

coder
17-02-2007, 19:14
A temperatura wewnątrz worka ok. 62 stopnie a na zewnątrz 80!... Jak to obsługiwać...????

Ja bym poradził przyjąć to co na zewnątrz worka, w worku zapewne są duże róznice lokalne pomiędzy górą a dnem. Ja miałem odwrotny problem - wewnątrz 80, na zewnątrz 50.
Nie napisałeś jak zacierasz, spróbuj ustalić zewnętrzną temperaturę na ~65 i trzymaj do skutku, fizyka mówi, że temperatury powinny się wyrównać w skończonym czasie.
Słodem wydostającym się na zewnątrz się nie przejmuj, potem przelejesz przez sitko, w ostateczności przefiltrujesz normalnym filtratorem.

banaszek
17-02-2007, 19:24
Chciałem zacierać w stałej temp. 62-65. Gar ok. 27 litrów. To, że fizyka mówi, że temperatury powinny się wyrównać w SKOŃCZONYM czasie to bardzo dobrze. Natomiast ja chciałbym aby ten skończony czas był krótszy niż 10 godzin :) Na razie zewnętrzna temp. to 73 stopnie, wewnątrz 65.

Poza tym mam wątpliwość - temperatura zacieru decyduje o jego charakterze i skuteczności (zacier "właściwy" to to co wewnątrz worka). Skoro na zewnątrz miałem 80 a wewnątrz 50-55 to na co mam liczyć? Jak ja właściwie zacieram?? Może sytuacja byłaby inna gdyby stosunek słodu do wody byłby np. 1:10, wtedy przepływająca przez słód woda bardzo szybko wyrównałaby temperaturę pomiędzy tym co wewnątrz i na zewnątrz worka...

jacer
17-02-2007, 19:29
ehh, ja tam nie mam takich problemów, tylko że mam ten drugi worek :)

banaszek
17-02-2007, 19:34
A ja mam pierwszy worek :) Pierwszy i ostatni raz go używam. Może to odszczekam ale nie dzisiaj :)

banaszek
17-02-2007, 19:48
Dodatkowa sprawa, każde zamieszanie worka powoduje wydostawanie się słodu do brzeczki. 6 kg słodu w worku to za dużo, objętość słodu po zetknięciu się z wodą rośnie na tyle, że worek nie spełnia zadania - słód wypływa na zewnątrz.

Filtrowanie kadzią zakłada, że należy tak długo zawracać brzeczkę aż stanie się ona klarowna. W przypadku mojego zacierania będzie zdecydowanie inaczej - brzeczka jest mętna i pływają w niej łuski. Za chwilę kończę zacieranie (nawet nie wiem w jakiej temperaturze zacierałem) i będę filtrował tradycyjnie. Równie dobrze mógłbym zamiast worka użyć durszlaka i pieluchy (a tych ostatnich mam pod dostatkiem) :)

banaszek
17-02-2007, 19:59
A oto worek po godzinie przebywania w garze. Nie odszczekam - pierwszy i ostatni raz. Worek nadaje się do wyrzucenia.

ART
17-02-2007, 21:14
to może być problem naszych garnków lidlowskich, one posiadają jak widać z powyższego smutnego zdjęcia dwa punkty grzejne, gdzie powstaje bardzo wysoka temperatura i bez silnej cyrkulacji przypali się tam wszystko co za długo poleży na miejscu w bezruchu. co prawda nie korzystam z worka zaciernego, ale dzisiaj po raz kolejny zauważyłem że w tym garnku powstają takie jakby kominy temperaturowe - w wielu miejscach zacieru jest niby ta sama temperatura a mimo to, w kilku punktach termometr zaczyna szaleć i temperatura skacze nawet o 10-15 stopni (jeśli pozostawi się zacier na dłuższą chwilę w bezruchu). W garnku na gazie jest jednak inny komfort pracy.

banaszek
17-02-2007, 21:28
No cóż, widać, że w naszym przypadku worki nie nadają się do zacierania w lidlowskim sprzęcie. Wracam do zacierania tradycyjnego. Ciekawe też, że te dwa punkty z maksimum temperatury znajdowały się akurat w miejscu, gdzie leżał worek. Szczęściarzem nigdy nie byłem.

banaszek
18-02-2007, 09:04
Dzisiaj rano skończyłem. 24 litry lagera 13 Blg i 18 litrów Ale 8 Blg. Oba słabo chmielone (30 g Marynki i 25 g Lubelskiego).

coder
18-02-2007, 18:24
W przypadku mojego zacierania będzie zdecydowanie inaczej - brzeczka jest mętna i pływają w niej łuski.

Cieszę się, że potwierdziłeś moje obserwacje dotyczące worka (opisane tu (http://www.browar.biz/forum/showthread.php?t=65060&page=4)); myślałem że mam lekką paranoję, albo zupełnie nie potrafię zacierać.
I trzymam kciuki za tą warkę, na pewno będzie pijalna.

banaszek
18-02-2007, 19:47
A ja Ci nieładnie odpowiem, że wcale się nie cieszę, że potwierdziłem Twoje obserwacje :)
Worek już w koszu na śmieci. Trudno. Co ciekawe, jak przed chwilą przeczytałem Twój opis to... widziałem właśnie siebie w trakcie zacierania i filtracji. Dokładnie ta sama historia. Tylko gdy włożyłem worek do wodu od razu pojawiła się w niej mąka. Koniec zacierania (jakieś ostatnie 30 minut) to wysypanie (wylanie) śruty do wody. Filtrowanie tradycyjną metodą trwało około 45 minut więc całkiem dobrze. Niestety nie będę na warsztatach a chętnie bym zobaczył co robiłem źle.

Jednak biorąc pod uwagę przypalenie worka, brak możliwości mieszania zacieru i ogólne zniechęcenie, nie sądzę, żebym miał powrócić do pomysłu z workiem. Worek wygrał ze mną :) A już na pewno nie wyobrażam sobie zacierania 10 kg słodu w tym worku... 10 kg może się w nim mieści ale jak przemieszać słód aby utrzymać przynajmniej w przybliżeniu równomierny rozkład temperatur? Porażka.

Zgadzam się z Tobą, że worek powinien mieć gabaryty garnka, cylinder z dnem - wtedy można spokojnie mieszać słód.

No i po fakcie zastanawiam się nad zaletami worka - skoro i tak muszę wysładzać w kadzi filtracyjnej to zalet nie zauważam. Napaliłem się na rewolucyjne rozwiązanie a widać, że do rewolucji nie dorosłem :)

coder
18-02-2007, 20:04
A ja Ci nieładnie odpowiem, że wcale się nie cieszę, że potwierdziłem Twoje obserwacje :)

Wybacz, niezręczne sformułowanie :o


No i po fakcie zastanawiam się nad zaletami worka - skoro i tak muszę wysładzać w kadzi filtracyjnej to zalet nie zauważam. Napaliłem się na rewolucyjne rozwiązanie a widać, że do rewolucji nie dorosłem :)

A ja to najbardziej nie znoszę właśnie filtracji, dlatego sróbuję jeszcze raz, na jakimś prostym jednotemperaturowym Ale z małym zasypem. Będę mógł ocenić zysk czasu na filtracji i wysładzaniu, jak będzie spory, to uszyję sobie worek na miarę dla swojego garnka.

Wielki_B
18-02-2007, 20:25
Moim zdaniem, jesli ktoś chce stosować worek zacierny, to powinien zacierać tylko klasycznie infuzyjnie (a więc w jednej, z góry ustalonej temperaturze, np. 65-60 st. C przez 60 min.) i zapomnieć o podgrzewaniu zacieru za pomocą palnika (czyli filtracja bez "książkowego" podgrzewania całości do tych 78 st. C). Bo przeciez nie ma tu żadnej cyrkulacji podgrzewanej brzeczki, która znajduje sie wewnatrz worka, a tym samym nie dziwota, że przypala się sam worek.
Próbując zacierania wielopółkowego, w układzie z workiem, można by pewnie dojść do sytuacji, w której brzeczka pomiędzy workiem a garnkiem niemal wrze, a w środku worka jest dopiero 60 st. C.
PS.
Filtrator np. rurkowy jest chyba najrozsądniejszym rozwiązaniem w kuchenno-domowym browarnictwie. W zwykłym garnku zaciernym wystarczy dorobić kranik spustowy z dołączanym filtratorem...

banaszek
18-02-2007, 20:30
Wybacz, niezręczne sformułowanie :o

Wspaniałomyślnie wybaczam ;) ;)

A ja to najbardziej nie znoszę właśnie filtracji, dlatego sróbuję jeszcze raz, na jakimś prostym jednotemperaturowym Ale z małym zasypem. Będę mógł ocenić zysk czasu na filtracji i wysładzaniu, jak będzie spory, to uszyję sobie worek na miarę dla swojego garnka.

Do filtracji nie mam stosunku emocjonalnego. Nawet ją lubię bo daje czas na inne zajęcia, np. ocenę szkód w kuchni ;) Chętnie zapoznam się z Twoimi doświadczeniami z workiem. Przed chwilą oglądałem instrukcję do worka, są tam wymiary: 40x40x58 cm. Gdyby miał faktycznie takie wymiary do dałoby się go włożyć do mojego garnka (średnica ok. 35 cm) bez zapinania, tak aby móc go właśnie potraktować jako lekki, wewnętrzny wkład filtracyjny. Skąd w ogóle się wziął trzeci wymiar?? :confused: Mój egzemplarz ma dwa wymiary 40x52 cm... Chyba mam (miałem) wersję mini ;)
No i nadal zadziwia mnie przypalenie (spalenie na węgiel i przepalenie) dna worka. Worek nie stał w jednym miejscu, śruta była mieszana. ART napisał w tym wątku, że lidlowski kociołek tak ma, jednak nigdy nie udało mi się przypalić słodu a worek nie wytrzymał. Szkoda, że nie robiłem pomiarów ile czasu pracowała grzałka :( Poza tym... dobra, wystarczy...

banaszek
18-02-2007, 20:35
Moim zdaniem, jesli ktoś chce stosować worek zacierny, to powinien zacierać tylko klasycznie infuzyjnie (a więc w jednej, z góry ustalonej temperaturze, np. 65-60 st. C przez 60 min.) [...]

PS.
Filtrator np. rurkowy jest chyba najrozsądniejszym rozwiązaniem w kuchenno-domowym browarnictwie. W zwykłym garnku zaciernym wystarczy dorobić kranik spustowy z dołączanym filtratorem...

Racja. Gaz/grzałkę wyłączyć albo zrezygnować z, według mnie fałszywego, przekonania, że worek może leżeć na dnie.
Dobra, poszło w diabły, wracamy do korzeni, żadnych udoskonaleń :)

banaszek
22-02-2007, 10:54
Jak już sobie opisaliśmy o problemach z workiem, napisał do mnie Shlangbaum. Od niego kupiłem worek. Jako, że nie było moim celem psucie wizerunku piwowar.biz pozwalam sobie na jeszcze garść uwag :)

Shlangbaum nie potraktował mnie jak kiedyś Laskowik Smolenia z tyłu sklepu. Zaproponował rekompensatę mimo, że ani ja nie czuję się pokrzywdzony (skoro u innych działa a ja nie umiałem skorzystać) ani (tak wynika z naszej korespondencji) Shlangbaum nie jest dotknięty moimi komentarzami.

Podsumowując, u mnie worek się popsuł i daję sobie z nim spokój. Jednak wiem, że ludzie tego typu rozwiązań używają z powodzeniem więc proszę na podstawie moich zeznań nie wyciągać zbyt dalek idących wniosków.

Shlangbaum będzie prewencyjnie informował klientów, że worek + garnek elektryczny może nie zadziałać.

:stout:

PS. Warki uczynione na uszkodzonym worku fermentują aż miło :) Ciekawe jakie to było zacieranie ;)

banaszek
17-03-2007, 12:51
Ulegając modzie na warzenie Grodziskiego...

Zasyp:
wędzony 1 700 g
pszeniczny jasny 1 000 g

Zacieranie:
15 minut 50 stopni
60 minut 63 stopnie
15 minut 78 stopni

Chmielenie:
1 godzina 20 g Lubelskiego
15 minut 20 g Lubelskiego + mech irlandzki

Drożdże Safbrew S-33.

Właśnie zaczęło się zacierać. Za chwilę będę śrutował zasyp na Irish Red Ale (powtórka z warki 19 ale chyba zmienię nieco zasyp i poczekam z dodaniem słodów karmelowych...)

A w szklance piwo nr 22a, niedługo leżakowane ale pięknie się prezentuje :) Również smakowo

banaszek
17-03-2007, 15:04
Ale już zapuszkowane i zabutelkowane. Może być niezły do bisiadowania w ogródku, zeszło raptem do 3,5 Blg co mówi, że alkoholu ma jakieś 2,5%. Następną razą postaram się zrobić piwo 1% alc., w smaku co prawda są nieco ubogie ale mi smakuje po prostu napój, który jest gorzkawy. W sumie piwo mogłoby być bez alkoholu. Teraz filtruje się grodziskie, nie chce mi się śrutować kolejnego zasypu... Ale się zaraz wezmę w garść.

banaszek
18-03-2007, 06:54
Od wczoraj fermentuje. 8,5 Blg na starcie. Dzisiaj rano rozpocząłem zacieranie Irish Red Ale.

banaszek
18-03-2007, 06:58
Zasyp:
Pale Ale 3 400 g
melanoidynowy 640 g (wszystko co miałem)
Carared 500 g
Cararoma 100 g

Zacieranie:
20 minut 52 stopnie
60 minut 67 stopni
15 minut 78 stopni (tutaj dodaję słody karmelowe)

Chmielenie:
1 h - 10 g Marynki + 10 g Fuggles
15 minut - 20 g Fuggles + mech irlandzki

Drożdże:
Wyeast Irish Ale (starter przegotowany dzień wcześniej).

banaszek
18-03-2007, 11:11
Filtracja koszmarna... Przytyka mi się kranik, muszę "pompować" wężykiem, odpowietrzać. Mija już piąta godzina pracy a ja dopiero kończę filtrowanie... Wczoraj filtrowanie zajęło mi chyba pół godziny a dzisiaj taka niespodzianka.

Red to ono będzie umownie. No i skończyłem filtrować...

banaszek
18-03-2007, 19:28
Drożdże zadane... Ciekawe, efektywność zacierania oscyluje wokół 65%. To mój rekord. Zarówno Grodziskie (ok.66%) jak i Ale (ok. 64%) zatarły się całkiem nieźle. Irish Red Ale ma śliczny kolor ale do czerwieni mu daleko. Co więcej, chmieliło się w sumie 4 godziny :) Tak to jest jak teść ma Józef na imię...

Niniejszym warki 24 i 25 uznaję za wykonane!

Następny w planach miał być koźlak monachijski (koźlak na bazie słodu monachijskiego z dodatkiem pilzneńskiego i kilkoma karmelowymi) ale temperatury już mało lagerowe. Co prawda jest plan na przeniesienie lodówki do garażu ale jakoś nie mogę znaleźć kandydatki na zastępstwo w kuchni dla wysłużonej staruszki-chłodziarki. Chyba powinienem się ogłosić w dziale "Targowisko" :) "Jaką lodówkę kupić" ;)

coder
18-03-2007, 19:35
Co więcej, chmieliło się w sumie 4 godziny :)

Na pewno pomogło to wydajności -ile odparowało wody - 6?... 8 litrów?

"Jaką lodówkę kupić" ;)

Najlepsze firmy to Libherr i Vestfrost, niedawno kupiłem chłodziarkę Libherra i jestem b.zadowolony, szczególnie z Bio-Fresha w którym mogę przechowywać gęstwy w 0*C

banaszek
18-03-2007, 20:09
Na pewno pomogło to wydajności -ile odparowało wody - 6?... 8 litrów?
Najlepsze firmy to Libherr i Vestfrost, niedawno kupiłem chłodziarkę Libherra i jestem b.zadowolony, szczególnie z Bio-Fresha w którym mogę przechowywać gęstwy w 0*C

Odparowało około 5 litrów (tyle dolałem do brzeczki do pierwotnego poziomu). Jednak brzeczkę pod moję nieobecnośc trzymałem w temperaturze ok. 90 stopni to poniżej temperatury wrzenia więc charakter chmielenie trudny do oceny :)

Z tą lodówką to muszę się mocno zastanowić, starą chcę przeznaczyć tylko i wyłącznie do celów piwowarskich (fermentacja lagerów i mrożenie kultur drożdży na skosach agarowych). Druga ma być typową chłodziarko-zamrażarką kuchenną. Ale to pogaduszka na inny wątek :)

Twoje :stout: Coder, widzę, że też przeżywasz jeszcze swoje ostatnie przygody z warzeniem :)

coder
19-03-2007, 07:44
Twoje :stout: Coder, widzę, że też przeżywasz jeszcze swoje ostatnie przygody z warzeniem :)

I tak ma być, każde warzenie to przygoda :) Właśnie biorę ścierkę i idę zmywac z podłogi pianę, co wyciekła przez noc :D

jkocurek
19-03-2007, 07:56
I tak ma być, każde warzenie to przygoda :) Właśnie biorę ścierkę i idę zmywac z podłogi pianę, co wyciekła przez noc :D
Ha! ja przezornie wstawiłem fermentor do dużej misy, owinąłem go materiałem i nalałem do misy wody. Całość umieściłem w kuchni a okno ustawiłem na mikrowentylację. Temp. w kuchni rano wynosiła 16°C a ścianka fermentora miała 19°C. Piana "tylko" na 4cm. Zebrałem do słoika.

banaszek
19-03-2007, 09:14
Rano zajrzałem do fermentora z Irish Ale... hm... piany zero, może jedynie resztki tego co zostało po napowietrzeniu. Za to Grodziskie wygląda tak jakby już skończyło fermentować, piana całkowicie opadła pozostawiając ślady osadu.

Mam nadzieję, że Irish Ale nie zaskoczy mnie obfitą pianą, do pokrywy fermentora jest jakieś 6-7 cm wolnego miejsca :) Fermentory stoją w spiżarni, jakieś 18 stopni, w garażu jeszcze za chłodno na górną fermentację ale już za ciepło na dolną. Chyba koźlaka tej wiosny nie uwarzę... No tak, rozpoczynam poszukiwanie chłodziarki :)

banaszek
19-03-2007, 09:24
Najlepsze firmy to Libherr i Vestfrost, niedawno kupiłem chłodziarkę Libherra i jestem b.zadowolony, szczególnie z Bio-Fresha w którym mogę przechowywać gęstwy w 0*C

Rzuciłem okiem na Liebherr... Może się skuszę. Vestfrosta znalazłem ładne chłodziarki na napoje (witryny chłodnicze)... To byłoby świetne do przechwywania zapasów :)

Wojson
19-03-2007, 09:42
Rano zajrzałem do fermentora z Irish Ale... hm... piany zero, może jedynie resztki tego co zostało po napowietrzeniu. Mam nadzieję, że Irish Ale nie zaskoczy mnie obfitą pianą, do pokrywy fermentora jest jakieś 6-7 cm wolnego miejsca :)

Kurcze, to jakaś telepatia - najpierw czytałem, że filtracja szła Ci jak krew z nosa umarłemu (tak jak mi w sobotę), potem mała pianka na Irish Ale (jak u mnie w niedzielę rano) a potem obawiasz się, żeby nie wymknęła się z fermentora (jak u mnie w niedzielę wieczorem)... spooky! ;)

banaszek
19-03-2007, 09:48
Kurcze, to jakaś telepatia - najpierw czytałem, że filtracja szła Ci jak krew z nosa umarłemu (tak jak mi w sobotę), potem mała pianka na Irish Ale (jak u mnie w niedzielę rano) a potem obawiasz się, żeby nie wymknęła się z fermentora (jak u mnie w niedzielę wieczorem)... spooky! ;)

A Ty się śmiej :) Miały być dwie warki w jeden dzień, w końcu stanęło na dwóch dniach. Poza tym w tzw. "międzyczasie" puszkowałem i butelkowałem dwie poprzednie. Wiesz co się u mnie działo :)

Tobie piana uciekła? :stout: <-Irish Ale oczywiście

banaszek
19-03-2007, 18:12
No i słabo coś drożdże startują. Mijają 24 godziny od rzucenia ich w otchłań słodkiego oceanu a one leniwie wylegują się gdzieś w głębinach. Pianki malusio, oj, malusio... Ale jakieś nieliczne kolonie już wybrały się na podróż na powierzchnię. Pierwszy rzut (może nie batalion ale kompania to już być może tak) znalazł się w ciekawszej części brzeczkowego frontu. Nie pamiętam czy to normalne :) Praktyki brak. Może za mało przeszkolone te drożdże... Irish Ale... Irlandia neutralna to i drożdży wyszkolić nie potrafią. Nie to, co bitny naród niemiecki, ich Bavarian Lager zawsze mi startował chyżo. Fermantacja w ich wykonaniu to istny Blitzkrieg. Cały czas płaczę myśląc o oczekujących swego czasu Wyeastach 2206. I (cóż za paradoks) Budvar Lager też dzielnie walczył...

Wojson
19-03-2007, 22:11
Kurde, lepiej nie próbować żadnych francuskich drożdży - one chyba chętnie by tylko miejsce niemieckim zrobiły ;)




...ale ja jestem niepoprawny politycznie...

banaszek
20-03-2007, 18:30
Ruszyły z kopytka psiekrwie w końcu. Jak pamiętam te drożdże sprzed paru miesięcy to one lubiły wypić. Te jakieś leniwe są. Może przez temperaturę, mają teraz jakieś 17-18 stopni to się lenią. Piwo na pewno z tego wyjdzie (a z czego nie wyjdzie??? :) ) ale do Red Ale to jemu chyba daleko. Kupiłem dzisiaj Murphy's Irish Red, porównam kiedyś kolory.

banaszek
20-03-2007, 18:35
Kurde, lepiej nie próbować żadnych francuskich drożdży - one chyba chętnie by tylko miejsce niemieckim zrobiły ;)
...ale ja jestem niepoprawny politycznie...

"piwo górnej fermentacji ja jestem niepoprawny politycznie" - nie rozumiem tego zdania... To chyba nadużycie semantyczne. A co francuskich drożdży (Fermentis) to jak je stosuję to od razu z brzeczki rozlega się doniosłe "Wenn ist das Nunstück git und Slotermeyer? Ja! ... Beiherhund das Oder die Flipperwaldt gersput" i wtedy umieram ze śmichu.

Wojson
21-03-2007, 08:15
U mnie słychać było ostatnio tylko niezbyt śmieszne : "Szły dwa orzeszki der Strasse i ktoś im przysolił..."...

banaszek
29-03-2007, 12:41
No i przeniosłem na cichą. Słabo odfermentowały, z 11 Blg do nieco poniżej 5... Widać, jednak, że drożdże nie mają zamiaru już baraszkować. A niech im tam...

banaszek
17-04-2007, 13:44
Grodziskie już znalazło się w beczkach i butelkach. Mętnawe ale szybko się klaruje w butelkach (ciekawe... pszenica i jednak się klaruje). "Ciekawy" smak, kwaskowate nieco... Nie pamiętam jak smakowała moja zielona pszenica, jedyna która wyszła... czy też miała taki kwaskowaty posmak.

banaszek
20-04-2007, 10:29
Skończyło się na ok. 4 st. Blg. Rozlane do beczułek i butelek. Kolor w normie, w zasadzie to o co mi chodziło. Od biedy można to nazwać "red".

banaszek
15-07-2007, 08:43
Rozleniwiłem się. Dlatego dzisiaj nadrabiam zaległości.
W planie piwo miodowe i ciemne ale. Oba można nazwać"piwami na winie". Co się nawinie to trafi do zasypu.

Plan (Miodowe):
Zasyp:
pilzneński - 4100 g
monachijski - 1000 g
Caramunich typ I - 310 g

Zacieranie:
20 minut 50 stopni
60 minut 66 stopni
15 minut 78 stopni (tutaj dodaję słody karmelowe)

Chmielenie:
1 h - 20 g Marynki + 20 g Lubelskiego
15 minut - 30 g Lubelskiego + mech irlandzki
Pod koniec chmielenia dodam 500 g miodu wielokwiatowego

Drożdże:
Safbrew T-58

Plan na Ale:
Młóto po Miodowym wysłodzę. Do wysładzania dodam 340 g Cararoma. Wysładzał będę do uzyskania ok. 20 litrów brzeczki.

Chmielenie:
1 h - 20 g Marynki + 20 g Lubelskiego
15 minut - 30 g Lubelskiego + mech irlandzki

Drożdże:
Safale US-56

Jak mi wystarczy sił to dzisiaj jeszcze będzie warka 27 - nowe grodziskie. Tym razem zmienię proporcje. Kosztem pszenicznego dam więcej wędzonego. Na V KPD okazało się, że jury słabo oceniło "dymność" warki 24.

banaszek
15-07-2007, 12:15
Jestem jednak wyposzczony a nie rozleniwiony. Warzenie sprawia mi dzisiaj Wielką przyjemność. W kuflu Volmetaler, ciemny (dzięki Andi!). Czego jeszcze potrzeba? :)

banaszek
16-07-2007, 09:53
T-58 tak ruszyły, że po 30 minutach miałem baranki o wysokości 20 cm! Nigdy mi się to nie zdarzyło. Żarły jak szalone. Dzisiaj rano już po sprawie. Niepokoi mnie jedynie temperatura, fermentor miał rano 29 stopni C... I to mimo chłodu (17 st.C) w pomieszczeniu.

mark33
16-07-2007, 10:45
T-58 tak ruszyły, że po 30 minutach miałem baranki o wysokości 20 cm! Nigdy mi się to nie zdarzyło. Żarły jak szalone. Dzisiaj rano już po sprawie. Niepokoi mnie jedynie temperatura, fermentor miał rano 29 stopni C... I to mimo chłodu (17 st.C) w pomieszczeniu.

Jeśli można zapytać w jakiej temperaturze zostały zadane?

banaszek
16-07-2007, 10:54
Jeśli można zapytać w jakiej temperaturze zostały zadane?

Około 32 stopnie.

dkrasnodebski
16-07-2007, 11:01
Znaczy się stygnie:)

mark33
16-07-2007, 11:07
Około 32 stopnie.

Troszkę za ciepło mają stąd fermentacja bardzo burzliwa.
Ja chłodzę latem do 20 - 22*C gdy ruszy fermentacja temperatura dochodzi do 24 - 26*C.

banaszek
16-07-2007, 11:14
Troszkę za ciepło mają stąd fermentacja bardzo burzliwa.
Ja chłodzę latem do 20 - 22*C gdy ruszy fermentacja temperatura dochodzi do 24 - 26*C.

Też taką naukę wyniosłem :) Tak czy inaczej, miałem przynajmniej przygodę z oglądaniem przepięknych krajobrazów na powierzchni brzeczki. Piwo przecież z tego i tak wyjdzie :)

banaszek
23-09-2007, 12:30
Zasyp:
pilzneński - 2000 g
pszeniczny jasny - 3000 g
Caramunich typ II - 350 g

Barwa z zasypu to jakieś 12 EBC, wyjdzie ciemna pszenica.

Zacieranie:
15 minut 44 stopnie
30 minut 63 stopni
30 minut 72 stopnie
15 minut 78 stopni (tutaj dodaję Caramunich)

Chmielenie:
1 h - 20 g Lubelskiego

Drożdże:
gęstwa Wyeast 3068 (dzięki Infam!)

Cooper
23-09-2007, 16:45
Przepraszam że się wtrące do działu o piwowarstwie domowym o którym nie mam zielonego pojęcia ale chciałem tylko ostrzec że nazwa browaru jest bardzo niebezpieczna gdyż może kojarzyć się ze słowem WYMIOTKI :D . Ale tak pozatym to życzę Ci Banaszek sukcesów na tej niwie.

banaszek
24-09-2007, 10:03
nazwa browaru jest bardzo niebezpieczna gdyż może kojarzyć się ze słowem WYMIOTKI :D . Ale tak pozatym to życzę Ci Banaszek sukcesów na tej niwie.

Dziękuję za życzenia :) Staram się :)

banaszek
25-10-2007, 15:51
Z powodów... zdrowotnych nie jestem w stanie zabutelkować tej pszenicy... Butelki już czekają od kilku dni. Macie doświadczenie z przetrzymywaniem pszenicy 4 tygodnie na cichej? Jakieś uwagi, spostrzeżenia?

coder
25-10-2007, 16:33
Z powodów... zdrowotnych nie jestem w stanie zabutelkować tej pszenicy... Butelki już czekają od kilku dni. Macie doświadczenie z przetrzymywaniem pszenicy 4 tygodnie na cichej? Jakieś uwagi, spostrzeżenia?

Zdekantuj z cichej i wstaw fermentor w lagerowe temperatury, może stać nawet miesiąc. Będziesz miał Kristall.

Wielki_B
25-10-2007, 22:16
Po miesiącu na cichej możesz mieć problem z nagazowaniem piwa. Zwłaszcza jeśli wstawisz je do niskiej temperatury.
Poproś sąsiada, aby przyniósł Ci to piwo do domu i zabutelkuj.

banaszek
26-10-2007, 07:12
Nagazowaniem się nie przejmuję. Bardziej chodziło mi o ewentualną utratę aromatów właściwych dla pszeniczniaków. Inne piwa trzymałem na cichej nawet dłużej. Z pszenicą nie mam dużego doświadczenia.

banaszek
28-10-2007, 18:30
Zabutelkowane. Dodałem 200 g ekstraktu jasnego. Wyszło 38 butelek 0,5 l.
Do kadzi rozlewnej przelewał... mój dyrektor. Również kapslował.

Piwo ma "jakieś" pszeniczne aromaty i smak. Zobaczymy co będzie po paru tygodniach leżakowania. Zawsze bałem się pszeniczniaków :)

banaszek
12-11-2007, 11:52
Wczoraj degustowałem. Niedobre. Gorzkie. Za dużo goryczki. Nie bardzo, nie podoba mi się, niefajne...

coder
12-11-2007, 13:27
Wczoraj degustowałem. Niedobre. Gorzkie. Za dużo goryczki. Nie bardzo, nie podoba mi się, niefajne...

gorzkie z 20g lubelskiego? Niemożliwe. Ciemne pszeniczki dojrzewają dłużej, daj jej z miesiąc...

banaszek
12-11-2007, 13:30
gorzkie z 20g lubelskiego? Niemożliwe. Ciemne pszeniczki dojrzewają dłużej, daj jej z miesiąc...

I dlatego jestem zły bo nie wiem co zepsułem. Co gorsza, zielone piwo było wyważone w smaku, piwo po 3 tygodniach leżakowania jest po prostu... mocno odbiegające od oczekiwań.

banaszek
01-01-2008, 17:47
Zasyp:
pilzneński - 4100 g
monachijski - 1100 g
Carapils - 410 g
Carared - 500 g

Dlaczego tak dziwne liczby? Wcale nie są dziwne. Dokładność pomiarów do 10 dag jest zamierzona.

Barwa według moich wyliczeń to ok. 10 EBC.

Zacieranie:
15 minut 52 stopnie
30 minut 62 stopni
30 minut 72 stopnie
15 minut 78 stopni

Chmielenie:
90 min. - 30 g Marynki
90 min. - 15 g Hallertrau Hersbruecker
15 min. - 15 g Hallertrau Hersbruecker + 2 łyżeczki mchu irlandzkiego

Drożdże:
Wyeast Bavarian Lager, starter pójdzie do dwóch warek. Koźlaka i "popłuczyn po nim". W tej chwili chmieli się Koźlak więc trudno powiedzieć co będzie piwem popłuczynowym. Chmielenie popłuczyn - Marynka i Lubelski. Pewnie wyjdzie jakaś dziewiątka - dziesiątka.

banaszek
15-09-2010, 19:11
Właśnie zauważyłem, że... okłamałem dużo osób. Twierdziłem w rozmowach na żywo, że ostatnie piwo uwarzyłem półtora roku temu. Niniejszym przepraszam i dementuję. To było dwa lata i dziewięć miesięcy temu. Wstyd.

Warka numer ileś tam - reaktywne twarzowe. Sam pilzneński, drożdże pilzneńskie, lagerek lekki... taki lewek mazowiecki. Tak, tak włóaśnie zrobię. To pozlotowe dywagacje.