PDA

Wersja pełna: : I stało się!


Infam
16-06-2005, 09:55
Słuchajcie! WRESZCIE ZACZĄŁEM!
15 Dnia Czerwca Roku Pańskiego 2005 nastawiłem swoją pierwszą wareczkę.
Wcześniej trochę poczytałem, podsłuchałem a w praniu i tak rodzą się wątpliwości.
Zacząłem mało oryginalnie - od konserw. Jednym z powodów była chęć osiągnięcia dużej powtarzalności pierwszych etapów warzenia w celu zbadania wpływu "eksperymentów" w drugim etapie (np. jaka będzie różnica w jakości piwa przy dodaniu do brzeczki ekstraktu słodowego zamiast cukru itp.) - ale o tym po kolejnych warkach.
Nastawiłem ciemnego brewkita BA, dodałem 1,8kg ekstraktu słodowego na ok. 19l brzeczki, 13,5 Blg.
- Mam nadzieję, że można z tego osiągnąć większe lub mniejsze przybliżenie stouta?
Jak zapewne niektórzy z Was, tak i ja dałem plamę już na starcie. Ale o tym za chwilę (bo mnie wykluczą za zbyt długi post :p )

Infam
16-06-2005, 10:11
Pierwszy raz niesie najwięcej niespodzianek. Mimo, że gotowałem konserwy, nie obyło się bez małych wpadek.
Podczas gotowania "rozwodnionego ekstraktu" brzeczki (ok. 6 l wody i dwie konserwy-brew kit + ekstrakt) równolegle chłodziłem przegotowany oligocen. Prawdę mówiąc moja uwaga zwrócona była bardziej w kierunku chłodzenia niż gotowania, ponieważ liczyłem się z realnym zagrożeniem, że pływający w dużym zlewozmywaku (basenie gastro.) gar skieruje się pod strumień kranówy. Gdy tylko podszedłem do kuchenki celem zamieszania prawie już wrzącej "stężonej brzeczki", gar z oligocenem właśnie planował się uzupełnić kranówą. Zacząłem więc ratować oligocen - gar chyba trochę zatankował (myślę, że ok. 100ml) -
- CZY BĘDZIE TO MIAŁO JAKIŚ WPŁYW NA JAKOŚĆ PIWKA?
Podczas gdy cumowałem garnek okazało się, że wrząca "stężona brzeczka" ma ochotę opóścić garnek. Wykipiało mi ok. 100ml cennego nektaru :eek: . Boli...

jerzy
16-06-2005, 12:25
Zacząłem więc ratować oligocen - gar chyba trochę zatankował (myślę, że ok. 100ml) -
- CZY BĘDZIE TO MIAŁO JAKIŚ WPŁYW NA JAKOŚĆ PIWKA?
Na smak wpływu mieć nie będzie, chyba że masz kranówę bardzo podłej jakości.
Istnieje teoretyczne ryzyko, że z tej nieprzegotowanej wody może wdać się zakażenie - jednak taka niewielka ilość zimnej wody wlana do dużej ilości wrzątku powinna się w nim wysterylizować.

Małażonka
16-06-2005, 12:45
Uśmiałam się równo - choć, muszę przyznać, że i ja chłodząc brzeczkę (w wannie) zawzięcie jej pilnuję, bo gar lubi sobie popływać. Między innymi dlatego lubię warzyć zimą - woda z kranu jest wtedy lodowata i schłodzenie 20-25 litrów płynu zajmuje mi nie więcej niż godzinkę...

Infam
16-06-2005, 13:56
Co byście nie powiedzieli - dotankowanie kranówy do oligocenu wyryło trwały ślad w mojej psychice. Pozostaje jedynie nadzieja... :stout:
Jeżeli chodzi o kontynuację moich nocnych manewrów - miałem jeszcze jedną wątpliwość.
W kpl. z brew kit'em otrzymałem drożdże. Podejrzewam, że nie są to szczepy pierwszych lotów (może i lepiej, bo pewnie sprawniej sobie poradzą z ewentualną infekcją). Rzecz w tym, że nie wiem, czy ruszą. Po pierwsze - było ich mało, zwłaszcza do ciemnego, deko mocniejszego piwka; Po drugie - nie wiem, czy nie będzie ich jeszcze mniej po mojej rehydr.
Miałem chyba trochę za zimną wodę 22-24 st.C gdyż bałem się przykatować i przejechać 30 st.C. (przyznaję się - nie pomyślałem o termometrze i pierwsze co zrobię to kupię). W materiałach BA (broszura, instrukcje) nigdzie nie znalazłem słowa o konieczności dodania cukru, pomimo to zamieszałem jedną łyżeczkę. Wsypałem drożdże i ... nic! Poczekałem 10; 20 min ale rewolucji w szklance wody niet. Pojawiły się ledwie widoczne bąbelki przy ściankach szklanki i to wszystko. Po ok. 40 min dodałem to coś do brzeczki. Nie wiem tylko, czy powinienem to zrobić. Podobno należy unikać dodawania kolegów na raty (różne szczepy czy jakieś inne przesłanki).
Jeśli moglibyście podpowiedzieć czy tak ma to wyglądać.
Dzięki za dotychczasowe posty.

Andrewbrw
16-06-2005, 14:50
jak robiłem z tych brewkitowych drożdży to prawie identycznie tak jak Ty- czyli wysypywałem drożdże na wodę znajdującą się w kubku - czekałem jakieś 20min a potem mieszałem i dawałem do fermentora długo mieszając. Nie czekałem aż drożdże ruszą w kubku - jak dotąd wszystkie mi dobrze odfermentowały :)

Hannibal
16-06-2005, 14:57
jak robiłem z tych brewkitowych drożdży to prawie identycznie tak jak Ty- czyli wysypywałem drożdże na wodę znajdującą się w kubku - czekałem jakieś 20min a potem mieszałem i dawałem do fermentora długo mieszając. Nie czekałem aż drożdże ruszą w kubku - jak dotąd wszystkie mi dobrze odfermentowały :)

Najlepiej to by było zrobić starter drożdżowy. Ale jak się komuś nie chce, to już lepiej do tej wody dodać z jedną łyżeczkę cukru, czy glukozy. Wtedy 15 minut wystarczy do prawdziwego pandemonium w kubku. ;)

Andrewbrw
16-06-2005, 15:38
się kolega pyta czy nic się nie stanie, a nie co najlepiej było zrobić :rolleyes:

Hannibal
16-06-2005, 15:44
się kolega pyta czy nic się nie stanie, a nie co najlepiej było zrobić :rolleyes:

No wydaje mi się, że nie tylko o to mu chodziło.
Wyraźnie napisał: "Jeśli moglibyście podpowiedzieć czy tak ma to wyglądać".
No i mu podpowiedziałem, jak najlepiej to zrobić. To wszystko.

Małażonka
16-06-2005, 18:21
Hannibal prawidłowa odpowiedź na tak zadane pytanie, powinna brzmieć:
"Tak, tak to powinno wyglądać, jeśli nie dodałeś papu dla drożdży(cukru, glukozy, brzeczki) lub jeśli ospałe drożdże (np. suche) dobrze jeszcze nie zaczęły działać. Łyżeczka cukru napewno z lekka pobudziła je do pracy, mimo, że optycznie tego nie zauważyłeś - nie ma się więc czym martwić - należy czekać na dużą czapę w fermentorze"

Hannibal
16-06-2005, 18:26
Hannibal prawidłowa odpowiedź na tak zadane pytanie, powinna brzmieć:
"Tak, tak to powinno wyglądać, jeśli nie dodałeś papu dla drożdży(cukru, glukozy, brzeczki). Gdybyś to papu dodał, praca zaczęłaby się już w kubku, a nie dopiero w fermentorze. Dużego błędu nie zrobiłeś, najwyżej drożdże rozpoczną pracę troszkę później"

Pełnym zdaniem, przy zachowaniu odpowiedniej formy, rzeczywiście ujęłaś to idealnie.
Ale spójrz na post nr 7. Czy on tak odbiega od pożądej odpowiedzi? W skrócie napisałem, o co chodzi, i chyba jest to zrozumiałe.

Małażonka
16-06-2005, 18:29
Niekoniecznie - Infam wyraźnie napisał, że łyżeczkę cukru dodał do kubka. Czyli zrobił tak naprawdę starter drożdżowy. Zacznij dokładnie czytać posty innych!

Hannibal
16-06-2005, 18:47
Niekoniecznie - Infam wyraźnie napisał, że łyżeczkę cukru dodał do kubka. Czyli zrobił tak naprawdę starter drożdżowy. Zacznij dokładnie czytać posty innych!

Rzeczywiście, napisał. Przyznaję się, i czekam na odpuszczenie grzechów ;).

kiszot
16-06-2005, 20:47
Mogeę ja,mogę?


Odpuszczam :D

Infam
16-06-2005, 23:22
Ferwor walki z samouzupełnianiem oligocenu kranówą, tudzież z brzeczką, która chciała zdezerterować podczas gotowania mając przed sobą perspektywę konsumpcji - najpierw przez drożdże marki drożdże, potem przez Infam i jego Towarzyszy sprawił, że nie wspomniałem o fakcie, który doskonale obrazuje moje zdeterminowanie w piwowarskim postanowieniu "startuj chłopie na nowej drodze doznań wyższego rzędu".
Otóż niewiele brakowało, żebym znów przełożył inicjację cudownej przemiany cukrów. We środę w miarę szybko uwinąłem się z obowiązkami narzuconymi odgórnie (czytaj Pani Żona) lecz niestety zastała mnie 10:00 pm. Nie wiedziałem, że oligoceńską zamykają o 9:00 wieczorem. Jakież było rozczarowanie, gdy ze sporym fermentorem stanąłem przed ogrodzeniem ujęcia. Postanowiłem zmienić naczynie na trzy mniejsze (takie, które można zawiesić na ogrodzeniu podczas jego forsowania). Nie wiem dlaczego akurat w czasie skoku na wodę jakby spod ziemi wyrosło kilku komentatorów zajścia, którzy dawali do zrozumienia, że ta sytuacja jest conajmniej podejrzana. Nie pomogły tłumaczenia, że właśnie wczoraj wypiłem o jeden kufelek sklepowego za dużo i to mnie pchnęło do przedmiotowego kroku w celu ...
Liczy się skutek - wreszcie zacząłem.

rozbor
17-06-2005, 06:27
No, ale czy te drożdże wkońcu ruszyły?

Infam
17-06-2005, 08:21
W tym momencie mija 30h i 3' od zapodania drożdży. Nie ukrywam, że jestem deko zaniepokojony. Nic się nie dzieje. Nie wiem po jakim czasie powinienem podjąć działania, czy powinienem przed dodaniem kolegów na wszelki wypadek przegotować brzeczkę (pozwoliłoby to na wyeliminowanie poprzednich - być może inne szczepy, poza tym byłbym spokojniejszy jeśli chodzi o sterylność)?
Należy jednak wziąć pod uwagę następujące aspekty, które mogą wpływać na czas wystartowaina:
- starter drożdżowy bardzo ospały (aczkolwiek siłą woli można było dostrzec coś mizernego);
- ciemna konserwa, brzeczka ciut mocniejsza (13,5..14 Blg).
Co robić?

rozbor
17-06-2005, 09:52
A co z temperaturą, czy dorobiłeś się już termometru? :confused:

Infam
17-06-2005, 11:12
A co z temperaturą, czy dorobiłeś się już termometru? :confused:
Nie jestem aż takim superignorantem, żeby wogóle nie kontrolować tego parametru. Tak naprawdę to mam na dzień dzisiejszy naklejany termometr na fermentorze (raczej wskaźnik niż miernik). Zdaję sobie sprawę, że ten termometr daje raczej orientację a nie pomiar, ale newralgiczne momenty mogę sobie sprawdzić. Ma on natomiast tę zaletę, że jest bezinwazyjny. Natomiast jakaś rtęciówka musi zanurkować. Taki to należy chyba traktować tym pirosiarczanem z BA (po dezynfekcji fermentora zlałem to świństwo do szczelnego pojemnika - czy mogę to wykorzystywać do dezynfekcji drobnych instrumentów, ażeby nie bawić się za każdym razem w rozrabianie nowego roztworu dezynfekującego?).
Tak więc podaję temperatury poszczególnych etapów:
1. starter drożdżowy - orientacyjna (trochę za niska): 24-25 st.C
2. brzeczka w momencie dodania drożdży (DD): 26 st.C
3. brzeczka po 5h od DD: 24 st.C;
4. brzeczka do chwili obecnej: 22-24 st.C

Hannibal
17-06-2005, 11:23
Ja też wielokrotnie wlewałem starter drożdżowy, zanim cokolwiek tam fermentowało. Ale nigdy nie było problemu, żeby w fermentorze wszystko w końcu ruszyło.
Pamiętam, że raz kilkanaście godzin nic się działo, więc jeszcz raz zamieszałem energicznie brzeczkę, i ruszyło chyba po paru godzinach.

krzyspx
17-06-2005, 11:26
brzmi cienko - jak do jutra nie ruszą goń po następną paczkę drożdży
a tak na przyszłość jeśli nie lubisz adrenaliny warto robić starter - mały kłopot a nie ma niespodzianek nawet jeśli masz trefne drożdże - szczegóły na forum

rozbor
17-06-2005, 11:31
No to wygląda na to, że masz felerne drożdże.
Sam sposób przygotowania startera, jak sądzę, nie ma tak dużego wpływu - ja w moim pierwszym gotowcu wsypałem drożdże bezpośrednio do brzeczki i ruszyły po ok. 12 godzinach.
Myślę, że musisz czym prędzej dodać nowe drożdże. Osobiście nie gotowałbym brzeczki, przed dodaniem drożdży, ale może inni piwowarzy mają inne zdanie.

Nie zniechęcaj się! Jeszcze wypijesz to piwo ze smakiem :stout:

Andrewbrw
17-06-2005, 12:01
No to wygląda na to, że masz felerne drożdże.
... ja w moim pierwszym gotowcu wsypałem drożdże bezpośrednio do brzeczki i ruszyły po ok. 12 godzinach.

ja przy pierwszej warce też tak zrobiłem... i wyszło, no jakoś Ci się źle trafiło, ale nie martw się jakoś to będzie:D
W sumie na 6 warek tylko jedną robiłem ze starterem(jak dostałem porządne drożdże od Jerzego) a 5 w kubku z wodą na 20 minut-wszystkie dobrze odfermentowały:)

Infam
17-06-2005, 12:20
No to mam dylemat z tym gotowaniem, bo ciągle przed moimi oczami roztacza się obraz chłodzenia przegotowanej wody oligoceńskiej, którą potem dodałem do rozcieńczonych konserw (wcześniej pisałem, że nabrało mi się trochę {100ml?} surowej kranówki i nie wiem czy się "zpasteryzowała" bo oligocen był już chwilę chłodzony).
A jakie jest Wasze zdanie na ww. temat?
Z góry dziękuję za wskazówki.

rozbor
17-06-2005, 12:26
... nabrało mi się trochę {100ml?} surowej kranówki i nie wiem czy się "zpasteryzowała" bo oligocen był już chwilę chłodzony)...
Kranówka w Warszawie składa się głównie z chloru, więc chyba żadne bakterie nie miały szans.

anteks
17-06-2005, 12:57
daj już spokój tej kranówce na pewno nie zaszkodziła :)

anteks
17-06-2005, 12:59
tak jak napisał hannibal zamieszaj łychą jak do wieczora nic się nie będzie działo dodaj nastepne drożdżyki

Infam
17-06-2005, 22:38
REWELACJA!
Sprawdzałem rano ok 7:30 - lusterko.
Do domu wróciłem późno, tj. 22:00 - PIANKA NA KILKA CM!!!
Słodki zapach CO2.
Dobre piwko będzie! oj będzie!

Infam
17-06-2005, 23:18
Dodam im papu!
Niechaj jeszcze popracują, a niebawem dorzucę Im trochę miodku.
Mam lipowy i gryczany. Pojadę chyba na lipowym. Dodam 0,5l.
Małżonka (niestety nie moja) ma eksperymenty z miodkiem (zahaczyłem w jakimś temacie) - może rzucisz okiem fachowca na plany "laikonika". Cenię sobie jednak wszystkie Wasze uwagi i mam nadzieję, że z każdym z Was będę miał okazję wznieść toast.

Krzysiu
18-06-2005, 22:09
1. Rehydratacja suchych drozdży polega na rozpuszczeniu ich w chłodnej wodzie, BEZ dodatku cukru i innych bzdur.
2. Drożdże suche, tak przygotowane, NIE MUSZą buzować w żadnym starterze.
3. Drożdże nie muszą dostawać miodów ani żadnych innych pożywek. Najlepszą pozywką jest brzeczka nastawna.
4. drożdże piwowarskie działają w temp. od +4 do +30 C. Temp. 22 - 23 NIE JEST za niska, a w sam raz.
5. Kranówka w Warszawie składa się głównie z wody. Nie wierz w takie głupoty, jak niektórzy "znawcy" tu wygadują. Założę się, że rozbor ani razu nie miał w ręce wyników analizy warszawskiej kranówki.
6. Jeśli do tej pory nie ruszyło, to prawdopodobnie wina nie drożdży, a sposobu postępowania z nimi. Niestety o tej porze roku brzeczka jest raczej do wylania, niż do naprawy. Ale możesz zrobić tak - zdekantować zawartość znad osadu, jeszcze raz zagotować i zadać nowe drożdże. W Warszawie jest wielu piwowarów, na pewno ktoś cię wspomoże. Ale warto pokusić się o kontakt osobisty.
7. Więcej czytać. Wszystko W SZCZEGÓŁACH jest opisane na forum i w artykułach.

Infam
19-06-2005, 10:14
Jeśli do tej pory nie ruszyło, to prawdopodobnie wina nie drożdży, a sposobu postępowania z nimi. Niestety o tej porze roku brzeczka jest raczej do wylania, niż do naprawy.
Tak naprawdę to grzybki wystartowały (pisałem o tym w dwóch poprzednich postach) po trzydziestu kilku godz. Wszystko wskazuje na to, że pączkują te uszlachetnione. Przyznaję, że jest to o min. kilka godz. za późno. Ale biorąc pod uwagę fakt, iż nastawiłem ciemniaczka, a zapodałem tylko tę małą saszetkę drożdży z kpl. brew kita uważam, że WSZYSTKO JEST W PORZĄDKU. Poza tym już czterdzieści kilka godz. utrzymuje się podręcznikowa piana. Może trochę za wysoka temperatura (naklejka wskazuje 24 na brąz., 22 na niebiesko) w stosunku do średnio 19 st.C otoczenia ale chyba mogę przyjąć, że jest to "w zakresie".
Nie widzę żadnych powodów żeby wylewać (to byłby grzech) czy ratować wareczkę.
Na zdrowie!

krzyspx
19-06-2005, 15:48
tak to jest z młodymi rodzicami - brak kupek źle, częste kupki źle no i ten kolor ! Po trzecim dziecku będziesz już ekspert i takie drobiazgi cię nie ruszą. Powodzenia w niańczeniu kolejnych warek

rozbor
20-06-2005, 06:44
...
5. Kranówka w Warszawie składa się głównie z wody. Nie wierz w takie głupoty, jak niektórzy "znawcy" tu wygadują. Założę się, że rozbor ani razu nie miał w ręce wyników analizy warszawskiej kranówki....
Analizy nie miałem ale próbowałem się napić stołecznej kranówki i jest to moje subiektywne odczucie, że składa się głównie z chloru. :p

Twilight_Alehouse
20-06-2005, 11:57
Analizy nie miałem ale próbowałem się napić stołecznej kranówki i jest to moje subiektywne odczucie, że składa się głównie z chloru. :p
To chyba prawobrzeżna, która faktycznie jest niepijalna i w zeszłym roku przez jakiś czas zajeżdżała starą szmatą... Lewobrzeżną piłem bez żadnych sensacji smakowych w chwili spożywania, ani żoładkowych dzień później :D

Infam
25-06-2005, 12:42
Wczoraj, przy 4,1 Blg przelałem na cichą. Aby nie "używać ust" przy przelewaniu (war. sterylności)wymyśiłem pewien patent ze strzykawą 100ml. Muszę to jeszcze dopracować.
Nie wiem ile mam trzymać przed rozlewem do butelek - poczekam chyba na ok 2-2,5 Blg.
Na razie smak chyba prawidłowy (lekka goryczka, słabo wyczuwalny alkohol), jedzie drożdżami.
Główna fermentacja odbyła się w standardowym fermentorze, na cichą przelałem wężykiem do fermentora z zaworkiem - czy Wy robicie podobnie?

jerzy
25-06-2005, 15:50
1. Skoro już piszesz o jakimś patencie, to wyjaśnij go choć pobieżnie.
2. Na cichej raczej nie powinno już fermentować, a na pewno nie aż tyle. Butelkuj za tydzień lub dwa.
3. Ja na cichą przelewam do drugiego fermentora bez kranika. Ten z kranikiem służy tylko do samego rozlewu (oraz filtracji brzeczki po zacieraniu).

Infam
28-06-2005, 15:35
1. Skoro już piszesz o jakimś patencie, to wyjaśnij go choć pobieżnie.

I tu jestem w kropce...
Wczoraj poczytałem trochę w "Sprzęcie" o zaawansowanych technologicznie instalacjach domowych Piwowarów (Zrób to sam...) i opadła mi szczęka. Co ja się wychylam z jakąś strzykawką. Ale jak się powiedziało A ... Otóż chciałem zrobić takie naczynko, które zasysałoby za pomocą strzykawki płyn z kadzi poprzez wężyk w celu przelania go do innej kadzi. Ze względu na to, że nie miałem czasu na majsterkowanie (musiałem szybko przelewać na cichą) ograniczyłem się poprostu do zaciągnięcia strzykawką "zielonego" piwa do wężyka, poczym zdjęcia strzykawki z wężyka i przelania do drugiej kadzi.

Infam
07-07-2005, 16:14
2. Na cichej raczej nie powinno już fermentować, a na pewno nie aż tyle. Butelkuj za tydzień lub dwa.
3. Ja na cichą przelewam do drugiego fermentora bez kranika. Ten z kranikiem służy tylko do samego rozlewu (oraz filtracji brzeczki po zacieraniu).

Ad. 2. Miałeś rację. Na cichej nie odfermentowało znacząco (chyba tylko w zakresie błędu pomiaru).
Ad. 3. Jeżeli na cichą przelewasz do fermentora bez kranika a rozlew do butelek robisz z fermentora z kranikiem to w takim razie po cichej musisz przelać z jednego fermentora do drugiego (a to się wiąże z dodatkową stratą CO2, napowietrzeniem piwa). Nie złapałem o co chodzi. Czy mógłbyś mi wyjaśnić?

Infam
07-07-2005, 16:30
Pierwsza wareczka leżakuje w chłodnej piwnicy. Przelałem do butelek 05.07.br. Glukoza - ok. 5 gr./butelka. Ciemniaczek, 15 Blg pocz.; 4 Blg końc. to ok. 5,7%.
Nie mogę sie doczekać na pierwszą degustację :-)

kopyr
07-07-2005, 16:33
Ad. 3. Jeżeli na cichą przelewasz do fermentora bez kranika a rozlew do butelek robisz z fermentora z kranikiem to w takim razie po cichej musisz przelać z jednego fermentora do drugiego (a to się wiąże z dodatkową stratą CO2, napowietrzeniem piwa). Nie złapałem o co chodzi. Czy mógłbyś mi wyjaśnić?

Odpowiem może, za Jerzego, ale ja robię identycznie. Cichą fermentację przeprowadzam w pojemniku bez kranika, następnie piwo ściągam znad osadu do pojemnika z kranikiem do którego dodadaję wcześniej roztwór wodny glukozy potrzebnej do refermentacji w butelkach. W momencie przelewania piwo miesza się z roztworem glukozy, odpada konieczność mieszania czy dosypywania do butelek czegokolwiek. Rozlew przeprowadzam z pojemnika z kranikiem do butelek. Jako ciekawostkę mogą podać, że ostatnio zrezygnowałem z węża przy rozlewie i napełniam butelki po prostu podstawiając pod kranik - wszystko jest ok, nie wiem tylko, czy mi się kranik zbyt szybko nie wyrobi od ciągłego kręcenia.
O stratę CO2 się nie martw, drożdże wytworzą go sobie w butelkach.

Infam
07-07-2005, 16:46
Mój drugi raz obył się bez problemów niekontrolowanego tankowania kranówy do brzeczki czy też próby opuszczenia garnka przez brzeczkę podczas jej gotowania.
Brew kit Jasne pełne BA (podobno często się nie udaje) + ekstrakt 1,8kg, całość 20l, 12,9 Blg.
Drożdże wystartowały jeszcze w szklance, dodałem je wczoraj (tj. środa) ok. 0:00 w temp. ok. 27C i od razu zniosłem do piwnicy (ok 18C). Dziś rano zaglądam i co widzę - pięknie wystartowały!
Oj dobre piwko będzie!

Infam
07-07-2005, 16:56
I wszystko jasne.
Zastanawiam się tylko, czy nie dorobię kranika do drugiego fermentora. Będzie dużo łatwiej przelać (kranik - wężyk - drugi fermentor) niż ściągać wężykiem przez zassanie (odpada pilnowanie zanurzenia wężyka w fermentorze - źródle). Przy tej wareczce podczas przelewania na cichą urwał mi się strumień w wężyku, a w fermentorze było jeszcze ze 2 l. Dodatkowo zabełtały się z osadem drożdżowym.
Co sądzicie o drugim fermentorze z kranikiem?

kopyr
07-07-2005, 17:06
I wszystko jasne.
Zastanawiam się tylko, czy nie dorobię kranika do drugiego fermentora. Będzie dużo łatwiej przelać (kranik - wężyk - drugi fermentor) niż ściągać wężykiem przez zassanie (odpada pilnowanie zanurzenia wężyka w fermentorze - źródle). Przy tej wareczce podczas przelewania na cichą urwał mi się strumień w wężyku, a w fermentorze było jeszcze ze 2 l. Dodatkowo zabełtały się z osadem drożdżowym.
Co sądzicie o drugim fermentorze z kranikiem?

Niby pomysł jest ok, ale w zakamarkach kurka mogą się czaić jakieś niedobre stwory (bakterie itd.) O ile w przypadku burzliwej drożdże są bardzo aktywne i zużywają cały tlen co powoduje, że brzeczka jest w miarę bezpieczna, to w przypadku cichej już jest gorzej. Kranika tak do końca super nie domyjesz. Dlatego wielu piwowarów stara się używać tego z kranikiem tylko do rozlewu. Ja ponieważ mam dwa pojemniki jeden z drugi bez, więc stosuję system burzliwa w tym z kranikiem, cicha w tym bez, rozlew w tym z kranikiem.
A o tym, że z wężykiem są problemy muszę potwierdzić, ostatnio też miałem taką przygodę właśnie przed butelkowaniem (cichą pomijałem) i teraz mam po 0,5 cm. osadu drożdżowego w butelkach. Byłem zdeterminowany, żeby jednak zabutelkować. ;)

Infam
07-07-2005, 17:22
Zapomniałem o jednym... Czy w przypadku tego piwka powinienem zrobić cichą, czy przelać do butelek po burzliwej?

kopyr
07-07-2005, 17:46
Ja bym robił cichą, tak z tydzień - siedem dni ;)

Infam
23-07-2005, 13:56
Pierwsza wareczka leżakuje w chłodnej piwnicy. Przelałem do butelek 05.07.br. Glukoza - ok. 5 gr./butelka. Ciemniaczek, 15 Blg pocz.; 4 Blg końc. to ok. 5,7%.

Z tym Balingiem wyszło trochę inaczej niż w założeniach. Otóż dodatek miodu (dodałem w 4 dn. fermentacji i zapomniałem zanurkować balingometrem) spowodował większy wzrost Blg. Nie wiem co prawda ani tego jaki jest ciężar wł. miodu, ani tego jaka jest procentowa zawartość cukrów w miodzie. Ale nawet jakby policzyć na skróty...
Dodałem łącznie 0,6 l miodu (rozpuszczonego w 1,4 l wody) do 19 l brzeczki, która miała na starcie 13,5 Blg. Jeżeli można byłoby przyjąć, że 0,6l miodu odpowiada 500g cukrów to (na podstawie tego, że 10mg cukrów w 1 "kg" wody odpowiada 1 Blg.) Baling początkowy wynosiłby 13,5 + 2,4 = 15,9 Blg. (Czy nie powinno się jeszcze dodać 1 Blg na fermentację w butelkach)
Jeżeli te uproszczone wywody są bzdurne lub conajmniej dziwne - dajcie znać.

Infam
15-08-2005, 22:27
"Odbyto" degustację. Prawdę mówiąc już jakiś czas temu. Niech mi wybaczą Pani Żona, Lukuj i Kitek (mieli do czynienia z moją pierwszą warką).
Skala 0..10
klar: 7
zapach: -1
smak: j.w.
piana: ok.
Pomimo wielu starań (brak cukru, dodatek miodu) napój jest bardzo drożdżowy. Załamka.
Całe szczęście, że przed urlopem zdążyłem zabutelkować dwie następne wareczki.

Infam
15-08-2005, 22:49
Zrobiłem oczywiście cichą jak radził kopyr. Po dwóch tyg. leżakowania zapowiada się całkiem obiecująco.
kolor: ciemnosłomkowy
smak: OK! porównywalne z Książęcym lecz nieco mocniejsze i niestety mniej wytrawne (czuć lekką nutkę owocówki)
zapach: OK.
klar: 5 (w skali do 10) ale będzie lepiej
CO2: wysokie (butelek wprawdzie nie deformuje ale przy otwieraniu i nalewaniu uważać trzeba)
Ocena ogólna: raczej pozytywna (jak na drugą warkę :-))

Infam
21-07-2007, 10:55
Reaktywacja wątku ale nie warzenia!
Coby Ludziska nie pomyślały, że zajmuję się tylko jakimiś mieszadłami i bezpodstawnymi deklaracjami, że będą mogli podziwiać moją SKROMNĄ OSOBĘ :impreza: w Żywcu (zarzekałem się jak żaba błota, że pojadę i d... zbita; Zlot 2007 - powtórka z rozrywki? :mad: )
Zaległości duże (w opisie) ale nadrobię.
Póki co - #25 warka.
Pewnie niepowtarzalna (nie bynajmniej z tego względu, że miodzio i takie tam) - zasyp:
1. pilz(n)eński
2. karmel ok. 30-80 EBC z kuchenki
3. karmel ok. 60-110 EBC tysz z kuchenki
4. karmel ok. 200-300 EBC dla odmiany z kuchenki
Drożdże WLP Irish Ale mrożonka ze znanego Innym nastawu (a co - skromny nigdy nie byłem) :kac:
T fermentacji burzliwej (średnio; +-1 st.C): 18,5 st.C na chwilę obecną (za przeproszeniem) 6 dup.

Infam
21-07-2007, 11:08
[...] na chwilę obecną (za przeproszeniem) 6 dup. correct: 6 dóp :D
Znowu nie zdążyłem z edycją, a Artowi i tak już jestem winny więcej niż nawarzyłem, więć Go nie poproszę :D

Stasiek
30-05-2008, 20:37
U Infama uwarzyłem już kilkanaście warek, chyba czas już trochę się dopisać do wątku. Tym bardziej, że zdarzyło mi się rozdać parę piw różnym osobom i musiałem każdej osobno opisywać jakie to piwo i jak było robione. A tak będzie w jednym miejscu i z głowy. :)
Właściwe to w połowie warek były jakieś "przygody" więc nie ma co się specjalnie chwalić, ale opiszę krótko dla dokumentacji. Oraz ku przestrodze. ;)
Numery z # to numeracja wspólna moja i Infama. W nawiasach numer mojej warki.
#13 - moja pierwsza warka (JS1). Na pytanie Infama "jakie chcę zrobić piwo" odpowiedziałem klasycznie: "no... piwo". Nie znając wtedy praktycznie innych piw znaczyło to że chcę zrobić coś w stylu jasnego pełnego. W zasypie oprócz pilsnenskiego i monachijskiego, za radą Infama znalazło się też parę procent słodu karmelowego. Warzone pod czujnym okiem Infama w dniu: 2006-12-03, zadane drożdżami WLP838 (german lager).

#17 - moja druga warka (JS2). Data warzenia: 2007-02-04. Miał to być lager na WWP. Zasyp taki jak był w przepisie, warzone z dekokcją, chmiel również tak jak w przepisie, I wszystko byłoby dobrze, gdyby nie to, że pomyślałem, że nic się wielkiego nie stanie, gdy do chmielenia dam też chmiel którym Infam właśnie kończył chmielić swoją warkę (#16). Oczywiście stało się: przechmieliło się strasznie. Na WWP nie pojechało. Po kilku miesiącach nawet się już dało wypić. Została ostatnia butelka w piwnicy u rodziców.
I tu przestroga 1: ostrożnie z chmielem - użyty do jednej warki (szczególnie ten wyjęty po 30 lub po 5 minutach) wystarczy żeby w dużym stopniu nachmielić drugą warkę.

#19 - (JS3) to koźlak 17blg warzony w dniu 2007-03-04. Też trochę przechmielony - jak później wyliczyłem miał 45IBU. Po pół roku leżakowania zrobiło się wspaniałe piwo. Szkoda, że została już tylko jedna butelka.

#20 - (JS4) warzona w dniu 2007-04-29. Było już trochę za ciepło, ale w piwnicy u Infama temperatury były jeszcze w normie i chciałem zrobić powtórkę z mojej pierwszej warki.
Niestety drożdże budzone z gliceryny nie ruszyły za bardzo, ale mimo to zadaliśmy nimi nasze warki. Nie wiemy w tym momencie czy to była wina drożdży czy przydarzyła się inna infekcja w każdym bądź razie piwo było nie do wypicia. :kac: Nie było to kwaśne tylko jakieś takie acetonowe/amoniakowe - sam nie wiem jakie, ale beznadziejne. Tak więc pierwsza wpadka. :( Ale spoko - nie wylałem, tylko przedestylowałem. :D No co? Spirytus do dezynfekcji zawsze się przyda. Tudzież na nalewki. ;)
Przestroga 2: Nie używać drożdży które "niezbyt dobrze" ruszyły.

Mniej więcej w tym czasie zakupiłem w końcu i ja swój fermentor oraz na aukcjach WES trochę ekstraktów i zrobiłem kilka warek w domu z ekstraktów. Ale o tym może napiszę w innym wątku.

#24 - dnia 2008-07-01. Z reguły warzymy dwie warki równolegle, tym razem zrobiliśmy z Infamem jedną wspólną dużą (75l) warkę: pszeniczne ciemne. Obawialiśmy się filtracji, bo było 7kg słodu pszenicznego na 13,5kg zasypu, ale filtrator z rurki miedzianej sprawił się jak trzeba. Warka bardzo udana, ale raczej trudna do powtórzenia, bo w zasypie było prawie 1,5kg słodu pilsnenskiego karmelizowanego w piekarniku. Drożdże (gęstwę 3068) dostaliśmy od Gniady'ego (http://browar.biz/forum/showpost.php?p=690339&postcount=1) - dzięki.

#27 (JS6) - stout 12,5blg warzony w dniu 2007-09-01. W zasypie m.in. samodzielnie karmelizowany pilsnenski oraz samodzielnie palony jęczmień. O ile podczas karmelizowania w piekarniku wydzielały się zapachy które w pewnym przybliżeniu można było nazwać przyjemnymi (ot, prawie jakby ciasto piec) o tyle palenie jęczmienia zostawiło zapach spalenizny w kuchni na kilka dni. Tak więc, w tym miejscu mała przestroga nr 3:jęczmień się da upalić w domu w piekarniku, ale spalenizną tak wali w domu, że nie polecam tego robić. :D
Przy tej warce również mieliśmy małą przygodę z drożdżami. Były to Irish Ale z saszetki, ale za późno stłuczona pożywka i marnie ruszyły. Po przygodach z #20 nie odważyłem się nimi zadać. Wolałem już zadać jakimiś Muntonsami (kupione za grosze na aukcji WES). Drugą małą warkę z braku innej perspektywy zadaliśmy Saflager S-23 (temp. fermentacji ok 18-20*C). Przy butelkowaniu tej na Muntonsach okazało się, że w fermentorze był biały nalot (http://www.browar.biz/forum/showthread.php?p=714107). Na szczęście nie był "złosliwy".
Tu przestroga 4: odpowiednio wcześnie przygotowywać starter.
Z kolei warka zadana Saflagerami po kilku tygodniach w butelkach niestety zaczęła kwaśnieć. :( Niestety po trzykroć, bo:

#29 (JS7) zadałem gęstwą po tym piwie. Warzone w dniu 2007-10-06. Temperatury spadły już na tyle, że postanowiłem wystartować z lagerem. Była to mała warka zrobiona przy okazji butelkowania #27. Drożdże chyba jednak były trochę zmutanciałe przy fermentacji stouta w wyższej temperaturze, bo mimo że już ta fermentacja była robiona w około 12*C to nie był to czysty smakowo lager. I miał jeszcze jedną niemiłą przypadłość: po przeniesieniu w cieple miejsce i potrzymaniu tam kilka dni również szedł w kwas. :( Miał ktoś taki przypadek? Piwo nagazowało się prawidłowo stojąc w chłodnej piwnicy. Ale przyniesione do kuchni i postawione na kilka dni w szafce było delikatnie kwaskowe, po dwóch tygodniach w kuchni było nie do wypicia. Niestety to że idzie w kwas dowiedziałem się za późno bo:

#31 (JS8) warzoną w dniu 2007-10-06, zadałem gęstwą po tamtym lagerze. To miał być koźlak - mniej więcej klon #19. Przy butelkowaniu było ok (trochę może było kwaskowe, ale zrzuciłem to na karb dużego dodatku karmelu jasnego). Dwie butelki postawiłem w kuchni w szafce. Pierwszą otworzyłem po tygodniu - trochę nagazowane oraz delikatnie kwaskowe. Drugą otworzyłem po 2 tygodniach - nagazowane ok, ale kwaskowe też dużo mocniej.
Piwo gdy stało w chłodzie było ok. Tylko nie chciało się nagazować. A że w międzyczasie były święta, więc zabrałem do szwagrów gdzie warka dość szybko znikła mimo delikatnego nagazowania.
Tak więc tu przestroga 5: nie używać dolniaków do pracy w wyższych temperaturach. Szczególnie suchych. A jeśli już mus, to użyć tylko raz.
A może problemy opisane w 3 powyższych warkach były spowodowane czymś innym?

No to się trochę rozpisałem... Starczy na razie. Następna warka to #33 (porter) też fermentowana z przygodami, ale o tym już w następnym odcinku.

Stasiek
05-06-2008, 22:47
Ja nie wiem jak niektórzy znajdują czas żeby na bieżąco uzupełniać Twoje warzenie (http://browar.biz/forum/forumdisplay.php?f=110).
U mnie to bez szans. Chyba.
Ale może chociaż jakiś skrót...

Moja dziewiąta warka warzona u Infama (a 33 warka w uBrowar Infam) to porter bałtycki.
Data warzenia: 2007-11-24.
Zacieranie 12,3kg słodów w garnku 40l było nie lada wyzwaniem. Przy stosunku wody do słodu 2,2:1 mimo, że mieszadło pracowało cały czas, musiałem jeszcze się wspomagać łychą żeby rozmieszać. A i tak okazało się przy wyrzucaniu wysłodzin, że były miejscowe przypalenia. :( Oj, chyba nie będę już robił tak gęstego zacierania. No chyba, że jednopółkowo.
Dostałem 22l portera 21blg oraz 21 ciemniaczka 7,5blg. Tak więc wydajność raczej marna.
Oba nastawy zadane drożdżami Budvar lager z gęstwy po jasnym koźlaku Infama (#32).
Przez dobę postały w ok 20oC potem zwiezione do piwnicy gdzie stało w ok 9-10oC.
Ciemniaczek przefermentował szybko: po 13 dniach przelane na cichą przy 2,2blg, po kolejnych 9ciu butelkowanie przy 2blg.
Natomiast z fermentacją portera ciężka była walka i miałem nawet chwile zwątpienia. W końcu jakoś przeszło, ale pobiłem chyba rekord w długości fermentacji. A było to tak:
2007-12-16 - 13 dni fermentacji - przelewam na cichą. Przy przelewaniu pomiar blg. I tu pierwsze zdziwienie. Spadło tylko do 11,5blg. :( Czyli nie odfermentował nawet połowy.
2007-12-28 - 12 dni cichej - pomiar blg. Niestety prawie bez różnicy: 11blg. Przelałem do gąsiora z premedytacją napowietrzając i wstawiłem do cieplarni na 12-13oC
2008-01-05 - napowietrzenie i tydzień w wyższej temperaturze niewiele pomogło: 10,5blg. Trzeba ratować tą warkę. Najlepiej byłoby dodać świeżych drożdży. Ale nie mamy dobrej gęstwy budvarów. A co tam... dodałem kilka łyżek świeżej gęstwy drożdży MYX od angasc-a. Drożdże bardzo żywotne, chciały wyjść ze słoika, więc myślałem, że się wezmą za robotę za swoich leniwych kolegów z budvaru. Gąsior wyjęty z cieplarni - stoi w ok. 10oC.
2008-01-20 - po kolejnych dwóch tygodniach i fermentacji z innymi drożdżami blg spadł ale tylko do 9.
2008-01-22 - ok 100ml gęstwy z drożdży MYX po pilsie pobudziłem kilka razy brzeczką z portera (ruszyła bardzo ładnie) i całość dolałem do gąsiora.
2008-02-17 - dałem mu spokój na ponad 3 tyg. Po tym czasie spadło do ok 7,2blg. No to czas na wyklarowanie. Przelewam na kolejną cichą.
2008-03-15 - po miesiącu "leżakowania w zbiorniku leżakowym" ;) blg spadł nieznacznie (do 7) i przyszedł czas na butelkowanie. Nagazowanie przy użyciu 2,5g/glukozy na but. Tylko tyle, bo blg wysoki i się obawiałem że może jeszcze trochę odfermentować w butelce.
Uff... łącznie od warzenia do butelkowania minęło 112 dni. Czy miał ktoś kiedyś dłuższą fermentację?
Pytanie co się stało, że ta fermentacja szła tak wolno?
Brzeczka była dobrze napowietrzona - przelewałem kilka razy z fermentora do fermentora. Z reguły przelewam raz i nie ma problemów z fermentacją.
Przypuszczam, że drożdże były osłabione (po koźlaku 16blg) i nie było ich zbyt dużo.
Ale wobec tego dlaczego po dodaniu świeżej gęstwy MYX fermentacja dalej się tak wlokła?

Mimo obaw, po 2 miesiącach od butelkowania piwo jest "pijalne (http://browar.biz/forum/showpost.php?p=764318&postcount=1)". :)

Stasiek
02-07-2008, 18:02
Data warzenia: 2007-12-16
Zasyp:
pilsnenski: 7,86kg (79,8%)
monachijski: 1,74kg (17,7%)
carared: 0,25kg (2,5%)

Zacieranie dekokcyjne. No... prawie, bo zamiast 1/3 odebrałem tylko jakąś 1/4 część zacieru. Pewnie przez to, że dużo zostało w przerwie scukrzającej (podczas przygotowywania dekoktu), to tak mocno potem odfermentowało...
Po filtracji otrzymałem ok 30l filtratu o blg ok 13,5, oraz jakieś 20l lżejszej brzeczki, gdzie nawet nie mierzyłem blg.
Chmielenie:
1. Marynka (szyszki) 45g - 60'
2. Lubelski (szyszki) 20g - 30'
3. Marynka (szyszki) 10g - 10'

Przy okazji tego warzenia odpowiedziałem sobie na moje pytanie z przed roku czy można nachmielić dwie warki tym samym chmielem (http://browar.biz/forum/showthread.php?t=69405). Otóż można: tą drugą mniejszą warkę chmieliłem około godziny chmielem z powyższych p. 2. i 3. W notatkach mam zapisane, że dodałem też chmiel z równolegle warzonej warki Infama (po 30' i 5') , ale nie pamiętam jaki to był chmiel.

Otrzymałem ostatecznie:
28l 14,5blg - marcowe
18l 13blg - "pomarcowe" - zdziwiłem się trochę, że taki wysoki blg, ale już nie rozcieńczałem.
Obie warki zadane drożdżami Budvar Lager (gęstwa z którejś z poprzednich warek).
Butelkowanie:
#38.1 (pomarcowe) - w dniu 2008-01-12 - odfermentowało do 2blg
#38.2 (marcowe) - w dniu 2008-01-31 - odfermentowało do 3blg

Stasiek
11-07-2008, 19:31
Data warzenia: 2008-01-05

Zasyp miał być wzorowany na mojej pierwszej warce (#13) ale okazało się, że skończył się nam monachijski i musiałem dać więcej pilzneńskiego:
pilzneński 9,51kg (92,6%)
pilzneński zakwaszony kilka godzin 0,3kg (2,9%)
cara pils 0,28kg (2,7%)
caraaroma 0,025kg (0,2%)
carared 0,15kg (1,5%)
Razem 10,27kg

Zacieranie:
Słody wsypane do wody o temperaturze 60oC.
- 10' - 55oC - białkowa
- 35' - 62-64oC - scukrzająca. W międzyczasie mini-dekokt z ok 7l.
- 15' - 72-74oC - dekstrynująca.

Chmielenie:
- 80g Marynka szyszki - 60'
- 60g Lubelski szyszki - 30'
- 30g Marynka szyszki - 5'

Dostałem 59l brzeczki 12blg. Wydajność (uwzględniając ciężar właściwy brzeczki): 72,3%. To chyba mój rekord. :)

Brzeczka podzielona na 3 fermentory i zadana:
#38.1 - Czech Pils - gęstwa od Gniady'ego
#38.2 - Budvar Lager - gęstwa z marcowego zebrana tydzień wcześniej.
#38.3 - MYX - gęstwa od Angasca.

Przelane na cichą po 17 dniach burzliwej.
Butelkowane dnia 2008-02-13 po 22 dniach cichej.
Wszystkie 3 warki odfermentowały do 2,5blg.

Stasiek
14-07-2008, 17:22
Data warzenia: 2008-02-16

Miała to być powtórka bardzo udanej warki #19.
Zasyp trochę kombinowany:
pilzneński: 7,83 kg (76,4%)
pilzneński zakwaszony przez kilka godzin: 0,2 kg (2,0%)
monachijski: 1,05 kg (10,2%)
pszeniczny: 0,2 kg (2,0%)
karmelowy jasny: 0,3 kg (2,9%)
karmelowy ciemny 0,03 kg (0,3%)
caraaroma 0,08 kg (0,8%)
carared 0,25 kg (2,4%)
caramunich typ III 0,28 kg (2,7%)
carafa III a może barwiący? W każdym bądź razie b. ciemny: 0,03 kg (0,3%)
Razem 10,25kg

Zacieranie:
Woda podgrzana do 56oC i zasyp wszystkich słodów poza barwiącym.
- 15' - 53oC - białkowa
- 45' - 62-64oC - scukrzająca. W międzyczasie odebrana część (ok 8l) i zrobiony mini-dekokt.
- 55' - 72-74oC - dekstrynująca tak długa, bo Infam warzył równolegle i wyliczyłem sobie, że będę czekał na chłodnicę. Wolałem przedłużyć tą przerwę niż czekać po chmieleniu.

Przy tej warce po raz pierwszy wypróbowałem filtrator z oplotu. Do tej pory z powodzeniem używałem Infama filtratora z ponacinanych rurek miedzianych, ale ponieważ ostatnio robiłem też warki w domu to zrobiłem w końcu swój filtrator. Przy warkach z ok 5kg słodu filtrator zachowywał się bez zarzutu, przy dwa razy większej ilości filtracja jakby się trochę przytykała. Leciało stale, ale bardzo wolno - cała filtracja trwała ok 1,5 godziny.

Chmielenie. Ponieważ warka #19 mimo przechmielenia tak mi smakowała, więc tą postanowiłem również solidnie nachmielić:
- 50g Marynka szyszki - 120'
- 40g Lubelski szyszki - 90'
- 10g Marynka szyszki - 5'

Poczatkowo miało być 60' i 30' ale i tak czekałbym na chłodnicę więc wydłużyłem chmielenie.
Dostałem 26l brzeczki 16,5blg oraz 21l ciemniaczka 10blg. Ciemniaczek chmielony podobnie jak pomarcowe, tzn 10g marynki po 5' chmielenia w koźlaku oraz chmiel z Infama warzenia.

Drożdże: dostałem od Gniadego gęstwę Munich Lager, ale jakoś nie byłem jej pewien, więc zadałem nią tylko ciemniaczka (jak się później okazało gęstwa była ok).
Główną warkę zadałem gęstwą MYX-ów zebraną z którejś z poprzednich warek.

Po 27 dniach fermentacji przelane na cichą przy 5,2blg. Ciemniaczek do 2,5blg.
Butelkowane dnia 2008-04-05 po 22 dniach cichej fermentacji. Odfermentowało do 4,8blg. Ciemniaczek do 2,2blg.

Z tym piwem miałem trochę "stracha", bo bardzo długo nie chciało się nagazować. Większość trzymałem w piwnicy (temp ok 11-14oC), ale nawet jak przeniosłem do domu i trzymałem dwa tyg w szafce w kuchni to i tak gazu było jak na lekarstwo. Gdy po miesiącu od butelkowania gazu prawie nie było, to zacząłem się nawet zastanawiać i czy nie otworzyć każdej butelki i nie dodać odrobiny drożdży. Trzeba się było jednak wykazać cierpliwością, bo jednak w końcu się nagazowało. Po jakiś 2 miesiącach od butelkowania.

Stasiek
16-07-2008, 16:20
Data warzenia: 2008-06-14
Moja trzynasta warka warzona u Infama - mam nadzieję, że nie będzie pechowa.

Warka w dużej części opisana w wątku w kołysce (http://browar.biz/forum/showthread.php?t=78971).
Zasyp:
pilzneński 5,13kg (49,04%)
pszeniczny 5,23kg (50%)
carared 0,1kg (0,96%)

Razem 10,25kg słodów.
Nie miałem carahell a chciałem dać chociaż trochę jakiegoś karmelowego. Dałem więc carared bo to najjaśniejszy karmelowy jaki mieliśmy. Przeliczyłem sobie że ok 1% carared powinno podbić SRM brzeczki mniej więcej o tyle samo ile 4-6% carahella.

Zacieranie:
Słód pszeniczny wsypany do wody o temp 48oC.
10' - 45oC - przerwa ferulikowa
5' - 52oC - zasyp pozostałych słodów
10' - 62oC - pierwsza część scukrzającej, po niej odebrany dekokt (ok 8l)
45' - 65oC - cd scukrzajacej, a w miedzyczasie dekokt: podgrzany do 72oC i 10', podgrzany do wrzenia i gotowany 15'
20' - 72-74oC - dekstrynująca po dodaniu dekoktu
i podgrzanie do filtracji (78oC).

Filtracja... niestety mój filtrator z oplotu "poległ" na tym zadaniu. Koźlak (http://www.browar.biz/forum/showpost.php?p=770334&postcount=55) filtrował się wolno, ale stale, a tym razem przez godzinę odebrałem może ze 6l filtratu i leciało coraz wolniej. :( Przeprosiłem się więc szybko z filtratorem Infama z rurek miedzianych, przełożyłem wszystko spowrotem do gara, podgrzałem jeszcze raz i rozpocząłem filtrację na nowo. Uff... poszło... 45' i po filtracji. Zastanawiające jest to, że to z czym nie poradził sobie filtrator z oplotu bez większych problemów zrobił filtrator z ponacinanej rurki.

Chmielenie (ok 48l 15blg).
Miałem chmielić Marynką i lubelskim (po 20g), ale że Infam właśnie wyjął 15g szyszek East Kent Goldings po 5' chmielenia jego Brown Ale, to zamiast lubelskiego wziąłem ten chmiel. Do tego dałem 20g Marynki. Oba chmiele dodane na 60'.
Dodatkowo 10g Lubelskiego (szyszki) na 30'.
IBU powinno być ok 15. To górna granica dla weizen'a (http://www.bjcp.org/styles04/Category15.html#style15A), ale z kolei dolna dla american wheat (http://www.bjcp.org/styles04/Category6.html#style6D) oraz akurat dla witbier'a (http://www.bjcp.org/styles04/Category16.html#style16A).
Po chłodzeniu i rozcieńczeniu wodą dostałem 61l brzeczki 11,5blg. Podzieliłem to mniej więcej po równo na trzy fermentory i zadałem trzema różnymi drożdżami:
1. warka na 3068 weizen (gęstwa od Gniadego obudzona ze skosów).
2. warka na 3944 witbier (też od Gniadego - gęstwa po warce (http://www.browar.biz/forum/showpost.php?p=767558&postcount=121)).
3. warka na 1010 american wheat (od Angasca - gęstwa po warce).

Po 5 dniach przelane na przyśpieszoną cichą fermentację (bo wyjeżdżaliśmy na urlop).
Butelkowane po przedłużonej (18 dni) cichej fermentacji w dniu 2008-07-07.

Przy butelkowaniu zdziwienie, bo blg spadło do niespotykanego (jak dla mnie) poziomu: 1,5blg :eek: Tylko piwo na 1010 zatrzymało się trochę wyżej, bo na 2blg.
Ballingometr sprawdzałem na czystej wodzie, zresztą pomiary robiłem dwoma różnymi ballingometrami i wynik był ten sam. Skąd więc tak duże odfermentowanie:confused:

Zabutelkowałem z dodatkiem ok 4,5g/but glukozy dla 3068 i 1010. Dla 3944 dałem ok 3,5g/but. Dla tej ostatniej dodałem jeszcze ok 7g curacao oraz 7g świeżo zmielonej kolendry i gotowałem to ok 15' w ok 1l odlanego w tym celu piwa.

Otworzyłem testowo dwie butelki w sobotę (5 dni po butelkowaniu). Niestety jeszcze za wcześnie - są za mało nagazowane.
To na 3068 jest trochę kwaskowe, trochę powinno być, ale chyba jest trochę za bardzo... :( Mam nadzieję, że nie pójdzie dalej w tym kierunku.
Z kolei to na 3944 trochę chyba za mało przyprawiłem. Ale dam mu jeszcze parę tygodni żeby się smaki trochę ułożyły.
Tego na 1010 nie otwierałem.

Infam
18-10-2008, 22:20
#48
122dm3
pils
dużo nie zawsze znaczy dobrze
Stasiek 69, infam

Stasiek
18-10-2008, 23:23
122dm3

Trochę zbyt optymistycznie policzyłem. :D
Po przelaniu do fermentorów mamy:
#48 - Infam 60l - dwa różne chmielenia, trzy różne drożdże.
#49 - Stasiek 52l - dwa różne chmielenia (w tym jedno tylko lubelskim (http://www.browar.biz/forum/showthread.php?t=80445)), trzy różne drożdże.
Czyli razem w uBrowarze Infam dziś uwarzyliśmy 112l pilsa. :stout:

Infam
20-10-2008, 13:43
Jako, że recepturę marcowego wysłałem do BA i czeka sobie cierpliwie na swoją kolej, dodatkowo zamieszczę ją w tym miejscu (wypadałoby pouzupełniać dziury...)

Receptura na piwo marcowe (oktoberfestbier) „Wspomnienie wiosny”
VI KPD Żywiec, 1. miejsce.

SKŁADNIKI:
(podano na 33 l nastawu 14 Blg)

- słód pilzneński 3-4 EBC: 4,7kg
- słód monachijski 15 EBC: 2,5kg
- cara red: 55g
- słód barwiący (dodany podczas wysładzania): 20g
- chmiel Marynka szyszka 8% a-k: 40 g,
- chmiel Lubelski szyszka 2,5% a-k: 5 g,
- mech irlandzki,
- drożdże Wyeast 2000 Budvar Lager,
- glukoza 265 g (refermentacja),

Zacieranie
Cały ześrutowany słód z wyjątkiem barwiącego wsypujemy do wody o temp. 55°C i przeprowadzamy przerwę białkową 15 min (w tem. ok. 52-53 °C)
Podnosimy temp. do 64°C i utrzymujemy przez 30 min.
Podnosimy temp. do 72°C i utrzymujemy do negatywnej próby jodowej.
Podnosimy temp. do 78°C i filtrujemy, wysładzanie wodą o temp. 76-78°C.

Gotowanie/Chmielenie
Gotowanie przez 70 minut z dodatkiem 35 g Marynki od początku.
Na 10 minut przed końcem gotowania dodajemy 5 g Marynki, 5 g Lubelskiego i mech irlandzki.

Fermentacja
Przygotowaną wcześniej gęstwę drożdży dodajemy do brzeczki o temp. ok. 16-18°C.
Fermentacja burzliwa w temperaturze 9-10°C 2 tyg.
Fermentacja cicha w temperaturze ok. 8°C 2 tyg

Refermentacja
4g glukozy / 0,5l (z uwagi na dość głębokie odfermentowanie przedmiotowej warki 2,3-2,5 Blg)

Leżakowanie w temp. ok. 4-5°C


UWAGI:
1. Wg mnie piwo zbyt głęboko odfermentowane (jednak nie można zarzucić braku słodowości). Ta kwestia była jednak zamierzona – piwo warzone było na KPD i liczyłem się z ewentualną konfrontacją z piwem kalibracyjnym.
2. Z uwagi na dość głębokie odfermentowanie dodałem 4g glukozy na butelkę. Przy płytszym odfermentowaniu zalecałbym zmniejszenie ilości glukozy do ok. 3-3,5g / 0,5l. Po kilku miesiącach (w tym letnich) nagazowanie znacznie wzrosło. Co prawda nie ma fontanny ani nawet chęci spaceru po otwarciu butelki ale nagazowanie jest za duże. Wg mnie jest to w tym momencie najwyraźniejszą wadą tego piwa.
3. Ostało się jeszcze kilkanaście buteleczek (cieszy) ale z tygodnia na tydzień jest ich mniej. W lodówce trzymam natomiast buteleczkę #18 Irish Red Ale z V KPD Żywiec (już ok. 2 lata) i trzeba wreszcie poszukać okazji... Może następnym razem wrzucę recepturę IRA.

Stasiek
21-11-2008, 22:02
#49 - Stasiek 52l - dwa różne chmielenia (w tym jedno tylko lubelskim (http://www.browar.biz/forum/showthread.php?t=80445)), trzy różne drożdże.

Warka #49 zabutelkowana przedwczoraj:
#49.1 - chmielona tylko lubelskim, na drożdżach Urquell lager
#49.2 - chmielona marynką i saaz, na drożdżach Budvar Lager
#49.3 - ta sama co #49.2, tylko nie zmieściło mi się w fermentorze i 8l fermentowało w baniaku po wodzie. Zadane były drożdżami Saflager S-23

Marusia
15-03-2009, 18:24
Oj, coś się Infam opier... z zapiskami:D

Jak tam, skończyłeś już warzenie na dzisiaj?

Infam
15-03-2009, 18:44
Oj, coś się Infam opier... z zapiskami:D

Jak tam, skończyłeś już warzenie na dzisiaj?

Nastąpiły drobne problemy. Chyba śruta za drobna. A niech im spuchnie nóżka &$%#&!
He, he nigdy czegoś takiego nie miałem.
Dwa filtry zatopione (mój, który nigdy nie miał problemów i Lukuja - ten nigdy się nie przytykał).
D__a zbita!

Marusia
15-03-2009, 18:55
Na mąkę zmieliłeś??

Infam
15-03-2009, 19:10
Wiem jak powinna wyglądać śruta ale postanowiłem zmielić drobniej niż zwykle. Chyba nie w tym problem. Mam ok. 30% mąki karmelowej. Całość zbija się w g.
Przefiltruję, spokojnie. Problem w tym, że Małażonka jest przekonana o doskonałości takiego filtrowania i może się zdziwić...