PDA

Wersja pełna: : Piwo a rower


Strony : [1] 2

Krzysiu
07-08-2001, 07:03
Jak pogodzić picie piwa i jazdę na rowerze? Czy można prowadzić rower po piwie i co za to grozi? Dokąd jeździcie na piwo?
Wypowiedzi na te tematy, oraz dowolne inne można zamieszczać pod spodem.

ART
07-08-2001, 07:10
tak, po piwie to mozesz prowadzić rower, ale obok siebie :D

Krzysiu
07-08-2001, 07:11
Swego czasu jeździłem z kolegą ze Świdnicy do Łagiewnik. Trasa razem 50 km. Tam koło przejazdu kolejowego (kierunek Strzelin)jest "Karczma u Jany", wykonywaliśmy tam 2 - 4 piwa i wracaliśmy do domu, aż pewnego dnia przedawkowaliśmy, wracaliśmy po ciemku i kolega zderzył się ze słupem. Nic mu się nie stało, ale przednie koło poszło na szmelc. Od tego czasu koleś nabrał urazu do tej pięknej miejscowości.
Drugim takim miejscem, do którego jeździło się ze Świdnicy, była "Paprotka" w Lubachowie. Zazwyczaj objeżdżało się jezioro naokoło (razem 33 km.) i w drodze powrotnej zaliczało punkt żywieniowy w "Paprotce". Ale często bywało tak, że już pod górę zasiadaliśmy na piwie, a jezioro ... he he. Aż inny kolega po kilku piwach zasłabł w drodze i zwalił się do rowu i zasnął. Ktoś wezwał pogotowie, ci wezwali policję i chłopak stracił na trzy lata prawo jazdy. A teraz w "Paprotce" piwo tylko z butelki, nikt już tam nie jeździ.

Krzysiu
07-08-2001, 07:16
Art - włąsnie po to zadałem te podchwytliwe pytanie, żeby sobie wyjasnić. Kodeks Drogowy mówi o prowadzeniu pojazdu w stanie nietrzeźwym, nie rozróżnia jechania na rowerze i prowadzenia roweru obok.

Krzysiu
07-08-2001, 07:23
A przy okazji - pożyteczne połączenie rowera ze stojakiem na wino. Na piwo chyba też może być :)

ART
07-08-2001, 07:50
do piwa raczej nie będzie się nadawać, bo jak wiemy wino jest bez bąbelków (no pomijając musujące...) i zwykle jest serwowane w temperaturze pokojowej (przynajmniej powinno być, czerwone)

Krzysiu
07-08-2001, 07:55
Ale piwo można do niego wstawiać tuż po wyjęciu z lodówki, np. na czas szukania otwieracza :)

maryhh
07-08-2001, 08:59
coby nie narażać innych użytkowników drogi uważam, że nie należy prowadzić rowera po piwie.

Krzysiu
07-08-2001, 09:29
No to na razie Maryhh z Artem tworzą podrupę wrogów piwoszy zmechanizowanych jednośladowych ;)

Tak a propos, parę dni temu gdzieś czytałem, że chyba we Wrocławiu doszło do czołowego zderzenia dwóch rowerzystek :) :) :) :) :) z licznymi obrażeniami odwieziono je do szpitala.

Simon
07-08-2001, 11:45
tak, tak, zdecydowanie: ROWER NIE POWINIEN PIĆ !

Faltarn
07-08-2001, 13:11
PIwo i rower można połączyć ale troche inaczej. Powiedzmy w południe wyjazd, rozbijamy się w jakimś przyjemnym miejscu, spożywamy co mamy spożyć i śpimy. A rano po dojściu do siebie możemy spokojnie wrócić do domku.

Krzysiu
07-08-2001, 13:31
A jak ktoś ma rower trzykołowy, to może pic? Przecież się nie przewróci ;)

Faltarn
07-08-2001, 13:40
To przawda nie przewruci ale zawsze może wpaść do rowu i ...

Marusia
07-08-2001, 14:00
Ale marudzicie. Ja tam jeżdżę po piwie, po chodniku, jeszcze nigdy nikogo nie stratowałam itp. Może mam od was stabilniejszy błędnik, bo słup też mi się nie napatoczył na drogę:D

Simon
07-08-2001, 14:07
tak, tak... ach ten (o)błędnik ;)
sam jestem ciekaw jak to będzie ( na rowerze...)
już niedługo...!

Marusia
07-08-2001, 14:18
Chodzi Ci o jazdę na rowerze, czy picie na rowerze?

Simon
07-08-2001, 14:45
o jedno i o drugie, i o wiele innych rzeczy ... na ( lub po ) rowerze

Krzysiu
08-08-2001, 08:16
Zamiast bidona można wozić w koszyczku butelkę piwa. Policja się wtedy strasznie denerwuje :)

ART
08-08-2001, 08:34
Krzysiu! tak patrzę się na ten dodany obrazek, ten stelarz jest tylko na puste butelki!
więc czyżby to rower, którym możemy wozić butelki do recyclingu?

grzech
08-08-2001, 09:29
W zasadzie nie pijam piwa w trakcie jazdy. Drogi tu wąskie, kierowcy chamowaci, szczególnie ci kierujący ciężarówkami. Stuknie mnie taki i będzie miał wymówkę.
Choć ostatnio przy okropnym upale nie wytrzymałem i spełniłem kufelek w barze nad Bugiem. Tyle, że wtamtych okolicach trudno było o ciężarówki, jak i policję. Raz wsiadłem na rower po trzech piwach i trochę mi kierownica latała. Była przy tym głęboka noc, zero ruchu więc nie doszło do kolizji.

Ale za to jak skończę jazdę. Piję jak gąbka !!!!:p

Faltarn
08-08-2001, 14:41
Dlatego przydaje sie rower trzy kołowy. Siada siespokojnie, nic nie trzesie (no może odrobinke), i można sie spokojnie delektowac.

Marusia
08-08-2001, 15:53
Grzechu, to ze mną do piwa nie siadaj, skoro po trzech Ci kierownica lata:D
Że nie wspomnę o kolegach z Browaru, ciężcy zawodnicy, niektórzy piją nawet jak już nie mogą;)

Simon, rower widzę Ci się rozmaicie kojarzy:kwiatek:

Krzysiu
08-08-2001, 16:33
Mi kierownica latała, jak złamałem fajkę. Może dlatego, że nie byłem po piwie.

grzech
09-08-2001, 07:57
Marusia - rekordy to ja pobijam na rowerze, piwo piję bo je lubię. Zbyt szanuję ten napój, aby używać go do płukania nerek.

Krzysiu
09-08-2001, 08:23
Wszyscy pijemy piwo, bo je lubimy. Płukanie nerek jest tutaj cennym skutkiem ubocznym :)

Ale niektórzy lubią bardziej, dlatego piją wiecej i mają lepiej przepłukane nerki. Będą dobrymi dawcami nerek. Bo dawcami wątroby to już nie bardzo :D

grzech
09-08-2001, 08:50
Krzysiu - alkohol niszczy wszystkie narządy miąższowe, w tym i nerki. :(

Krzysiu
09-08-2001, 12:41
Eeee tam, od razu niszczy ... poza tym piwo działa leczniczo.

adam16
23-06-2002, 12:43
Temat stał sie aktualny. Przynajmniej dla mnie - właśnie naprawiłem rower, i już niedługo przy jego pomocy będę się przemieszczał m.in na piwko.

żąleną
23-06-2002, 19:54
A mój rower zardzewiał na balkonie z siedem lat temu i od tego czasu zapijam żal piwem. Powstaje więc fundamentalne pytanie - kupować sobie nowy, czy nie??? :D

Piwofil
23-06-2002, 20:29
A ja często mieszam piwo z rowerem. Ostanio pojechałem ( wcześniej spożyłem już dwa piwa ) rowerkiem do parku południowego, tam kolejne piwko i wpadliśmy z kumplem na pomysł jazdy na Biskupin ( wrocławianie wiedzą, ża tak blisko to z Parku nie jest ). Dojechawasz wypiliśmy jeszcze po Piaście w uroczym miejscu jakim jest jaz przeciwpowodziowy na Biskupinie i spowrotem.
Żadnych kolizji ani wypadków. Mi się wydaje że człowiek pedałując po piwie wypoci wszystko co wypił, więc będzie trzeźwy ;)

jerzy
23-06-2002, 21:09
W jaki sposób mogę pojechać rowerem do centrum, aby się napić piwa?
* samochód - odpada, wracając mogę kogoś zabić
* taxi - hmm... troche droga impreza
* autobus/tramwaj - czekanie na przystanku, przesiadki, jazda godzinami, często smród w środku, konieczność stania z pochyloną głową (kto mnie widział ten wie, o czym mówię)
* piechotą - świetny pomysł, szczególnie jako zaprawa przed pielgrzymką do świętego miasta... ;)
* rower.
No tak, ja wybór już podjąłem!
&nbsp&nbsp&nbsp&nbsp&nbsp&nbsp&nbsp&nbsp&nbsp&nbsp&nbsp&nbsp&nbsp&nbsp&nbsp&nbsp&nbsp&nbsp&nbsp&nbsp&nbsp&nbsp o&nbsp
&nbsp&nbsp&nbsp&nbsp&nbsp&nbsp&nbsp&nbsp&nbsp&nbsp&nbsp&nbsp&nbsp&nbsp&nbsp&nbsp&nbsp&nbsp&nbsp&nbsp&nbsp&nbsp/\_&nbsp&nbsp&nbsp&nbsp&nbsp&nbsp&nbsp&nbsp&nbsp&nbsp&nbsp&nbsp_&nbsp
&nbsp&nbsp&nbsp&nbsp&nbsp&nbsp&nbsp&nbsp&nbsp&nbsp&nbsp&nbsp&nbsp&nbsp&nbsp&nbsp&nbsp&nbsp&nbsp&nbsp&nbsp_>(_)_______&nbsp&nbsp&nbsp(_)\__/o&nbsp&nbsp&nbsp&nbsp&nbsp&nbsp&nbsp&nbsp_&nbsp
&nbsp&nbsp&nbsp&nbsp&nbsp&nbsp&nbsp&nbsp&nbsp&nbsp__o&nbsp&nbsp&nbsp&nbsp&nbsp&nbsp&nbsp(_)__/&nbsp&nbsp&nbsp&nbsp&nbsp&nbsp&nbsp\__&nbsp&nbsp\_&nbsp\&nbsp&nbsp&nbsp&nbsp&nbsp&nbsp&nbsp&nbsp(_)&nbsp
&nbsp&nbsp&nbsp&nbsp&nbsp&nbsp&nbsp&nbsp_-\<_&nbsp&nbsp&nbsp&nbsp&nbsp&nbsp&nbsp_/&nbsp&nbsp&nbsp&nbsp Jerzy&nbsp&nbsp&nbsp&nbsp&nbsp\_(_)&nbsp&nbsp&nbsp&nbsp&nbsp&nbsp&nbsp&nbsp&nbsp&nbsp_/'&nbsp\/&nbsp
_______(_)/(_)_____/&nbsp&nbsp&nbsp ICQ 4984997&nbsp&nbsp&nbsp&nbsp\___________(_)'&nbsp&nbsp_\o_______

żąleną
23-06-2002, 23:00
Piechotą?

pjenknik
24-06-2002, 06:55
Ja swój rower zostawiłem 10 lat temu w pewnej podopolskiej miejscowości wypoczynkowej. Przypiąłem go do schodków zapięciem i zapomniałem po niego wrócić.
Ciekawe czy jeszcze stoi:confused:

Marusia
24-06-2002, 07:52
Piwofil napisal/a
A ja często mieszam piwo z rowerem. Ostanio pojechałem ( wcześniej spożyłem już dwa piwa ) rowerkiem do parku południowego, tam kolejne piwko i wpadliśmy z kumplem na pomysł jazdy na Biskupin ( wrocławianie wiedzą, ża tak blisko to z Parku nie jest ).

Iiieeee tam, chłopie, też mi trasa i właściwie czmu tak mało piw wypiłeś po drodze?:D


--------------------------------
Wytrawna rowerzystka;)

jerzy
24-06-2002, 07:58
żąleną napisał(a)
Piechotą?
Oczywiście, że piechotą - z pokoju do przedpokoju, gdzie stoi mój rower :D

Krzysiu
24-06-2002, 08:01
A ja w sobotę wykonałem wycieczkę rowerową naokoło Ślęży (wyszło 75 km), korzystając po drodze z zaprzyjaźnionych lokali z piwem - baru pod browarem w Sobótce i karczmy u Jany w Łagiewnikach. Zakończyłem udany wypad dwoma Namysłowami w Mordowni :)

kiszot
25-06-2002, 02:17
adam16 napisał(a)
Temat stał sie aktualny. Przynajmniej dla mnie - właśnie naprawiłem rower, i już niedługo przy jego pomocy będę się przemieszczał m.in na piwko.


muszę kiedyś zajechać na rowerku do ciebie.Wtedy sobie łykniemy:stout:

BAJ
25-06-2002, 06:41
Rowerem czasami zajeżdżam do ****. Tylko gdzie tam zaparkowac taki pojazd? Może Klosterkeller coś poradzi ?

Marusia
25-06-2002, 08:02
Jak to gdzie? Ja tam tez zajeżdżam często rowerem. Parking w środku:D

Może się forumowicze z Wrocka umówimy w któryś weekend na rowerowy objazd spelunek???? Chiba zara otworzę taki temacik w imprezach:)

adam16
25-06-2002, 09:41
kiszot napisał(a)



muszę kiedyś zajechać na rowerku do ciebie.Wtedy sobie łykniemy:stout:
Może wreszcie trafimy na lanego fulla z Zabrza?

kiszot
25-06-2002, 13:35
Chyba ze 2 dni temu jadąc autem widziałem parasole fulla.Ciekawe czy go tam leją.
Oczywiście było to w Bytomiu
Przyjedź to przetestujemy tą knajpę

Krzysiu
26-06-2002, 08:34
Wczoraj byłem na wycieczce szlakiem podstrzegomskich browarów. Musiałem wyjechać wcześniej ze względu na komplikacje rodzinne, i zaliczyć możliwie najszybszy powrót, więc nie zatrzymywałem się po drodze.
A odwiedziłem:
- Udanin: ciekawy gotycki kościółek z krzywą wieżą oraz stacja :)
- Konary: znalazłem browar,
- Damianowo: znalazlem browar,
- Goczałków: nie znalazłem browaru,
- Strzegom: nie szukałem, bo wiem, gdzie były,
- Pastuchów: browaru nie znalazłem, ale widziałem najstarszą w Polsce czynną cukrownię,
- Czechy: mimo kolejnego patrolu browaru nie znalazłem,
- Bagieniec: nie szukałem, bo wiem, gdzie był i co z niego zostało. Muszę przyjechać jeszcze raz i zrobić parę zdjęć.
Razem 74 km w 3 h 20 min.

A piwo po wycieczce w domu - własne :)

Krzysiu
28-06-2002, 09:20
Wczoraj tylko króciutka wycieczka do źródła wody - sprawdziłem, czy nie wyschło. Ledwo 22 km.

Jak dobrze pójdzie, to w przyszłym tygodniu będę eksplorował rowerowo okolice Jeleniej Góry i Lubania.

Krzysiu
08-07-2002, 16:21
Dobrze poszło, eksplorowałem :)

Piwofil
08-07-2002, 19:45
Dziś zupełnie bez piwa ani żadnego innego alkoholu jeździłem na rowerku.
Efekt taki że mam przednie koło do wymiany, zmasakrowaną twarz, pocharatane ręce i nogi, ogólnie nie czuje się najlepiej.
Co najciekawsze wiele razy jeździłem po pijaku i nic takiego mi się nie przytrafiło.
Na razie koniec z rowerkiem ( na czas naprawy).

jerzy
08-07-2002, 22:37
Współczucie, chłopie! :(

No to znów nie będziemy mogli uskutecznić objazdu podwrocławskich knajp...

maryhh
09-07-2002, 06:23
ten to ma jazdę:D

Krzysiu
10-07-2002, 08:20
Widziałem wczoraj takiego na żywo, ale był jeszcze bardziej rozchwiany :)

żąleną
10-07-2002, 11:26
Ja chyba stracę wiarę w ten naród...

Za każdym razem, jak przechodzę/przejeżdżam w okolicy ścieżki rowerowej, to mnie trzęsie. Stoją znaki, jak byk wymalowane rowery i pasy, a wiara i tak zapieprza po całej szerokości ściezki, nawet jak ma chodnik tuż obok. :mad: Żeby to jeszcze jakieś dwustuletnie babcie, czy dziadkowie byli, to bym zrozumiał, ale nie - porozumienie ponad podziałami, ścieżką zapychają równo przedstawiciele każdego pokolenia! :rolleyes:

W dodatku parę przystanków ode mnie jest takie miejsce, w którym zawsze rozstawia się jakiś facet ze swoim straganikiem owocowym prosto z bagażnika samochodu. Na ścieżce co prawda nie staje, co to to nie, ale tak jest ustawiony, że kupujący nie mają wyjścia, jak tylko wliźć na ścieżkę. Nie to, żeby im to specjalnie przeszkadzało... :rolleyes:

pulas
10-07-2002, 11:53
Równie dobrze to samo można napisać o rowerzystach. Maja ścieżkę, a jeżdżą po chodnikach. Zobacz co sie dzieje przy parasolach nad Wisłą.
Inna sprawa, że jak jakiś debil zaparkuje samochód na chodniku, to policja i straż ma to w nosie, a jak na scieżce rowerowej to od razu mandaty itp.
Po ścieżkach rowerowych nie chodzę, a i tak na chodniku juz wiele razy o mały włos byłbym rozjechany przez "dzielnych" rowerzystów.:mad:

żąleną
10-07-2002, 12:02
A mnie tam jeszcze nikt nie rozjechał. Odpukać w niepasteryzowane... :)

Ścieżek w Wawie jest tak mało (choć na szczęście coraz więcej), że nie bardzo funkcjonują one w świadomości samych rowerzystów. Rezultat jest taki, że wszyscy wchodzą sobie w drogę.

Co do parkowania na chodniku - jest przepis, że musi być półtora metra dla przechodnia. No więc czasem mam wielką ochotę wziąć ze sobą miarkę i kawał ostrego drutu, i miarką mierzyć te półtora, a drutem rysować granicę na maskach samochodów, które stoją za głęboko.

jerzy
10-07-2002, 17:07
pulas napisał(a)
Równie dobrze to samo można napisać o rowerzystach. Maja ścieżkę, a jeżdżą po chodnikach.
Jakoś w Polsce rowerzystów nie lubi nikt: z chodnika ich gonią na jezdnię, tam "czychają" na nich szaleni kierowcy z głośnymi klaksonami (albo i taranami z przodu), wszyscy mówia o ścieżkach - tylko tych jak na lekarstwo, a nawet jeśli jakaś jest, to albo stoi na niej samochód, albo spacerują piesi!

Ludzie! Co jest?! Czyżby to wciąż pokutowało w nas komunistyczne hasło, że "wszystkiemu winni [ciach] i pedały"? A wokół każdego rowerzysty kręcą się dwa pedały, więc nigdy nie wiadomo... :confused:

:mad: wrrr...!!! :mad:

Marusia
10-07-2002, 18:53
Rowerzysta z tego co wiem ma prawo jeździć chodnikiem tylko w przypadku braku równoległej scieżki rowerowej. Nie przeczę, sama często jeżdżę z Biskupina do centrum część trasy chodnikiem, bo ścieżka rowerowa jest bardzo stara (wiem, że to brzmi zaskakująco, ale takie właśnie tam są!), natomiast czasem jeżdżę chodnikiem, bo na ścieżce parkują samochody. Samochód nie zaparkuje tylko na ścieżce, która jest ułożona z czerwonego bruku, bo taki przyjął się ostatnio kolor do ścieżek - a tak poza tym - hulaj dusza! A piesi mają głęboko w nosie oznaczenia i jeszcze potrafią pyskować. Kiedyś z czystej złośliwości najechałam rowerem na piłeczkę pingpongową typom w wieku zobowiązującym do myślenia (powyżej 15 lat), którzy z pełnym luzem sobie ją w jakimś bliżej nieokreślonym celu popychali między sobą na ścieżce rowerowej i mimo faktu, że zbliżałam się do nich z prędkością mocno zdezelowanego traktoru nie ustąpili ani na krok. No to po moim przejeździe nie mieli już czego turlać, bo przestała być okrągła:D

pieczarek
10-07-2002, 19:00
Uściślam i uzupełniam wypowiedź Marusi. Po chodniku wolno jeździć rowerem jeśli na drodze w danym miejscu dopuszczalna jest prędkość pojazdów ponad 60 km/godz. Chodzi pewnie o bezpieczeństwo rowerzysty i o to, aby nie tamował ruchu. Ale w moim małym, śląskim miasteczku prawie wszyscy jeżdżą chodnikami. Mało jest samobójców wpychających się na ulice.

And69
10-07-2002, 19:09
Ostatnio byłem na pięknej duńskiej wyspie Borholm jest tam wspaniała sieć ścieżek rowerowych , tam gdzie nie ma ścieżki należy jeździć po ulicy i nikt na nikogo nie trąbi i pokrzykuje czy próbuje zepchnąć z drogi . Razem z kumplami wzieliśmy rowery z hotelu i jeździliśmy sobie po mieście , po każdorazowym wjechaniu na chodnik ( np. żeby zobaczyć coś na wystawie ) byliśmy w grzeczny sposób informowani że do jazdy służy ulica . Tak więc wszystko zależy od wychowania i kultury .

Krzysiu
10-07-2002, 22:00
pieczarek napisal/a
... Ale w moim małym, śląskim miasteczku prawie wszyscy jeżdżą chodnikami. Mało jest samobójców wpychających się na ulice.
Jak chcesz, to ja spróbuję jeździć po ulicach. Nie boję się, zawsze jeżdżę po ulicy.

pulas
11-07-2002, 07:33
And69 napisal/a
Ostatnio byłem na pięknej duńskiej wyspie Borholm jest tam wspaniała sieć ścieżek rowerowych , tam gdzie nie ma ścieżki należy jeździć po ulicy i nikt na nikogo nie trąbi i pokrzykuje czy próbuje zepchnąć z drogi . Razem z kumplami wzieliśmy rowery z hotelu i jeździliśmy sobie po mieście , po każdorazowym wjechaniu na chodnik ( np. żeby zobaczyć coś na wystawie ) byliśmy w grzeczny sposób informowani że do jazdy służy ulica . Tak więc wszystko zależy od wychowania i kultury .
Takie dzałania popieram w całej rozciągłości!!!

And69
11-07-2002, 18:15
pulas napisal/a

Takie dzałania popieram w całej rozciągłości!!!

Ja też to popieram , dlatego bardzo mi się takie załatwianie sprawy podobało .

piwowar2
11-07-2002, 20:28
Jezdze na rowerze nie raz i po 200 km przedewszystkim w celu napicia sie piwa. Nie widze w tym nic zlego, poniewaz uwazam, ze piwo pite co 1,5 - 2 h nie wplywa negatywnie na umiejetnosci prowadzenia roweru, za to pozytywnie na samopoczucie, a sama jazda na zdrowie. Nie rozumie tu troche polskiego kodeksu drogowego w tym punkcie.

endriu
12-07-2002, 21:50
A ja lubie jeździć po mieściwe rowerem, jeżeli mam do załatwienia jakąś sprawę i mam gdzie bezpiecznie zostawić rower to przeważnie wybieram rower. Bawi mnie to, że w godzinach sczytu w centrum rowerem poruszasz się szybciej niż samochody. Fakt że trzeba troche bardziej uwazac bo wiekszosc kierowcow nie liczy sie z bikerami, ale najlepiej takiemu "niechcący" kierownicą po drzwiach przejachac i złość mija od razu. ;)

btw.:
Moze tak utworzyc nowa podsekcje: BROWERZYŚCI :D :D

żąleną
12-07-2002, 21:57
endriu napisal/a
BROWERZYŚCI

Dobre!!! :D :D :D

Szkoda, że faktu mobilności roweru nie zauważają kierowcy. Może paru przesiadłoby się na dwa kółka i zrobiłoby się luźniej, i mniej spalinowo na ulicach.

And69
13-07-2002, 07:06
żąleną napisal/a


Dobre!!! :D :D :D

Szkoda, że faktu mobilności roweru nie zauważają kierowcy. Może paru przesiadłoby się na dwa kółka i zrobiłoby się luźniej, i mniej spalinowo na ulicach.

Niestety

And69
13-07-2002, 07:12
Przepraszam za wcześniejszy nie dokończony wpis ale właśnie moja mała pomogła mi go wysłać .

Niestety nie każdy ma tę możliwość żeby się przesiąść na rower , trudno sobie wyobrazić "repów" na rowerach zaliczających 20 - 30 wizyt dziennie z majdanem na plecach . Ja mam np. sklepy rozrzucone po całym mieście i trudno mi by było obsługiwać je na rowerze . A takich osób jak ja jest w każdym dużym mieście bardzo dużo .

slavoy
13-07-2002, 11:15
Ale jest też bardzo, bardzo dużo osób, które jeżdżą samochodem po prostu do "stacjonarnej" roboty, mając niekiedy do przejechania np. 2-3 km:eek: Znam takich z autopsji.

żąleną
13-07-2002, 11:41
Nie ma to, jak Skandynawia - w Szwecji premier jeździ sobie do pracy rowerem.

pulas
13-07-2002, 11:44
żąleną napisal/a
Nie ma to, jak Skandynawia - w Szwecji premier jeździ sobie do pracy rowerem.
A u nas rover'em;) :D

And69
13-07-2002, 11:46
slavoy napisal/a
Ale jest też bardzo, bardzo dużo osób, które jeżdżą samochodem po prostu do "stacjonarnej" roboty, mając niekiedy do przejechania np. 2-3 km:eek: Znam takich z autopsji.

Też znam takie osoby , potrafią pojechać samochodem do sklepu np. po bułki i mleko oddalonego o 1km lub mniej . Lub w centrach handlowych przestawiają samochód od jednego sklepu do drugiego choć przejechanie i znalezienie nowego miejsca zajmuje 3 razy więcej czasu niż przejście na piechote .

żąleną
13-07-2002, 12:31
Niestety - trochę w wyniku posuchy samochodowej PRL-u samochód jest dla statystycznego Polaka jednym z artykułów pierwszej potrzeby i ogólnie przedłużeniem penisa. A rowerem to niech sobie dzieciaki jeżdżą.

Na szczęście coraz więcej osób nie dorasta przez całe życie. :)

jerzy
13-07-2002, 13:27
żąleną napisał(a)
Na szczęście coraz więcej osób nie dorasta przez całe życie. :)
No to ja się zdecydowanie do nich zaliczam, prawda? :D I to pomimo tego, że samochodem też kręce spore ilości kilometrów (ale w miarę ekologicznie - na gaz).
Właśnie przed chwilą wróciłem z małej wycieczki rowerowej, tak ledwie 30 km. Ale prawdopodobnie jeszcze wieczorem pojadę rowerem do Rynku, oczywiście na piwo :)

żąleną
13-07-2002, 13:39
jerzy napisal/a

No to ja się zdecydowanie do nich zaliczam, prawda? :D

A jak! ;) Choć na pewno nie w kwestii wzrostu...

:stout:

grzech
13-07-2002, 14:48
Krzysiu napisał(a)

Jak chcesz, to ja spróbuję jeździć po ulicach. Nie boję się, zawsze jeżdżę po ulicy.

Solidaryzuje się z Kolegą Krzysiem. Mieszkałem w mieście 150-tysięcznym, ale zawsze jeździłem po jezdni (bo ona w końcu do tego służy). Zaś będąc pieszym ganiałem piratów na tzw. góralach szlejących po chodnikach. Zaraz za miastem są już ciekawe pagórki, ale tam żadnego nie spotkałem. Ja sam mordowałem się tam na Orkanie rometowskim.

żąleną
13-07-2002, 15:02
Mój znajomy woli jeździć jezdnią, niż ścieżką, bo wtedy może jechać szybciej. Zanim mi rower nie zardzewiał, to też raczej jeździłem ulicami, choć za każdym razem, jak wyprzedzał mnie autobus, to siwiało mi parę włosów na głowie, bo prawie zawsze kierowcy zaczynali wracać na poprzedni tor jazdy, zanim mnie całkowicie wyprzedzili. Rezultat: tylna połowa autobusu mijała mnie o centymetry. Najmniejszy błąd z mojej strony i... :ice:

Jak już znowu będę miał rower, to będę raczej używał ścieżek, chociażby po to, żeby wykosić z nich te wszystkie gapy, co się po nich szwendają.

Marusia
13-07-2002, 20:59
żąleną napisal/a
Niestety - trochę w wyniku posuchy samochodowej PRL-u samochód jest dla statystycznego Polaka jednym z artykułów pierwszej potrzeby i ogólnie przedłużeniem penisa.


Aha..... to ja juz wiem, że mi niepotrzebny samochód. No bo co ja sobie będę przedłużać:confused: :D

Gratulacje dla Endriu o wspaniały neologizm BROWERZYŚCI, myslę, że się przyjmie!!!

Qbric
13-07-2002, 21:17
żąleną napisał(a)
[...] wykosić z nich te wszystkie gapy, co się po nich szwendają. A jak! :D ROWER-POWER

Jeździć na rowerze lubię tak samo bardzo jak jazdę autem. Pierwsze daje mi dostęp do chodników dla pieszych :D różnych ciekawych miejsc, lasów, pól itp. ale drugie daje mi moc i prędkość jakiej nie wycisnę ze swoich nóg. O dziwo śmierci w oczy zaglądam raczej na rowerku, bo rzadko go naprawiam i aktualnie moja droga hamowania mięsci się w granicacch ok 20m :ice:
Co do jazdy po jezdni nie mam z tym żadnego problemu i myślę, że zachowuję się przyzwoicie. Jakiś czas temu, jadąc tramwajem, widziałem we Wrocławiu na trasie Polibuda-GaleriaD kolesia, który bezstresowo poruszał się środkowym pasem jezdni na rowerze... :eek:

Marusia
13-07-2002, 21:26
Jak jest ścieżka, to wolę ścieżkę. A już na trasie poza miastem, gdzie czasami nie ma wyjścia i trza zasuwać szosą to zawsze mam stres, że coś mi w tyłek wjedzie:eek:

Qbric
13-07-2002, 21:31
... bo to trzeba mieć odblaski, kask, piwo w bidonie i sprawne dynamo! Wtedy nie ma się czego bać na trasie... :)

Marusia
13-07-2002, 21:35
Zapomnij o dynamo, odkręciłam to dziadostwo. Z tyłu mam Cateye, a z przodu narazie nic, bo ciągle wydaję kasę na piwo i nie mam na halogenik:)

P.S. Na cateye też nie miałam - na szczęście dostałam w prezencie:D

And69
13-07-2002, 22:22
Qbric napisal/a

Co do jazdy po jezdni nie mam z tym żadnego problemu i myślę, że zachowuję się przyzwoicie. Jakiś czas temu, jadąc tramwajem, widziałem we Wrocławiu na trasie Polibuda-GaleriaD kolesia, który bezstresowo poruszał się środkowym pasem jezdni na rowerze... :eek:

Na rowerach też poruszają się ludzie nieodpowiedzialni , ostatnio widziałem takiego bezmózga który na skrzyżowaniu na wertepach pchał się pomiędzy dwa tiry .

żąleną
14-07-2002, 02:53
Marusia napisal/a
Aha..... to ja juz wiem, że mi niepotrzebny samochód. No bo co ja sobie będę przedłużać:confused: :D

Pisałem przecież: statystycznego Polaka. Nie Polaczki. :cool:

Czasem zanim się przedłuży, trzeba sobie doprawić... ;)

:stout:

jerzy
14-07-2002, 13:12
Qbric napisał(a)
Jakiś czas temu, jadąc tramwajem, widziałem we Wrocławiu na trasie Polibuda-GaleriaD kolesia, który bezstresowo poruszał się środkowym pasem jezdni na rowerze... :eek:
Powiem nieskromnie, że jeśli ten ktoś akurat wyprzedzał powoli jadące prawym pasem samochody, to mogłem być ja... :D

Qbric
14-07-2002, 16:00
Jeżeli jechałeś cały czas środkowym pasem, tudzież bocznymi wymijając i wpychając się, w wyjątkowo skwarny dzień, inni na Ciebie trombili (jak to się pisze?) i generalnie hamowałeś ruch to może to i Ty? Ale porównując do zdjęcia, to tamten miał duużo więcej włosów na głowie ;) Opisz rower i daj numer ramy to może sobie przypomne :D

żąleną
14-07-2002, 19:09
Qbric - trąbili. :D

Może Jerzy jechał w peruce, żeby go później nikt nie rozpoznał?

Marusia
14-07-2002, 21:13
Nawet jakby miał perukę to i tak byście jej nie dostrzegli pod kaskiem:D

jerzy
14-07-2002, 21:44
żąleną napisał(a)
Może Jerzy jechał w peruce, żeby go później nikt nie rozpoznał?
Ja stosuję inną metodę - pędzę tak szybko, aby nikt nie zdążył mnie zauważyć ;)
No i nie trąbię na powolnych kierowców, tylko mijam ich chodnikiem - tak szybko, by piesi nie zauważyli :D

___________
szalony browerzysta

Piwofil
14-07-2002, 22:23
jerzy napisal/a

Ja stosuję inną metodę - pędzę tak szybko, aby nikt nie zdążył mnie zauważyć ;)
No i nie trąbię na powolnych kierowców, tylko mijam ich chodnikiem - tak szybko, by piesi nie zauważyli :D

___________
szalony browerzysta

Bo to jest nasz Jerzy - błyskawica :D
A pędzi pewnie tak szybko żeby zdąrzyć na piwo:stout:

żąleną
14-07-2002, 23:45
Albo zdążyć PO piwie, na którym się zasiedział. :D

A ja właśnie zostałem obdarzony przez kumpla rowerem, który zalegał mu w zsypie. Jest to kolarka Rometu o nazwie Meteor (!) i brakuje w niej paru istotnych detali, ale nie minie tydzień, a będę na niej śmigał, jak nie przymierzając Jerzy! :cool:

Piwofil
14-07-2002, 23:59
żąleną napisal/a
... brakuje w niej paru istotnych detali, ...

Pewnie ramy, kółek, pedałów, siodełka, ...:D

A tak apropo to dziś dostałęm od Jerzego link
www.cyklotour.com.pl (http://www.cyklotur.com.pl/) i jak zobaczyłem ceny to mnie troche cofnęło.
Zwłaszcza majtki są drogie ;)

żąleną
15-07-2002, 00:35
Pedały są, ale każdy z innej parafii... O, jakie prowokacyjne zdanko mi wyszło! ;)

Hm - nie znam się, ale ceny tych najtańszych elementów z reguły nie przyprawiają o palpitacje portfela, chociaż po zsumowaniu paru części, które mi wpadły w oko, trochę to oko mi zbielało. :eek:

Najbardziej działa mi na wyobraźnię amortyzowany wspornik do siodełka plus siodełko ze sprężynami. Tylko, że łączny koszt to minimum 280 złociszy. Ależ wodzu, co wódz...

Krzysiu
15-07-2002, 08:10
Marusia napisal/a
Jak jest ścieżka, to wolę ścieżkę...]
Prawie wszystkie ścieżki rowerowe, jakie znam, są w gorszym stanie technicznym, niż jezdnie, więc dla wygody jeżdże drogami ogólnodostępnymi. Poza tym ścieżkami nader często poruszają się "niedzielni" rowerzyści, stwarzający zagrożenie dla wszystkich w pobliżu. Szczerze mówiąc, bardziej boję się jakiegoś młodzieńca czy działkowicza na rowerze, niż ciężarówki, bo wyżej wymienieni nie zadają sobie trudu, by uprzedzić o planowanym manewrze.

maryhh
16-07-2002, 14:07
Krzysiu napisal/a

Szczerze mówiąc, bardziej boję się jakiegoś młodzieńca czy działkowicza na rowerze, niż ciężarówki, bo wyżej wymienieni nie zadają sobie trudu, by uprzedzić o planowanym manewrze.

mimo to wolę mieć bliższy kontakt z rowerzystą (może lepiej rowerzystką;)) niż z ciężarówką. Stawiam więc na ścieżki rowerowe. Żałuję, iż na trasie do mojego miejsca pracy nie ma takowych.

Krzysiu
17-07-2002, 07:39
Jakoś nie miałem dotychczas bliższego kontaktu z ciężarówką, raz tylko zderzyłem się z siewnikiem. Natomiast ze świrami na rowerach miałem kilka kolizji, więc wolę ich unikać.

żąleną
17-07-2002, 11:35
Jakbyś miał bliższy kontakt z ciężarówką, to raczej nie mógłbyś potem o tym opowiadać...

slavoy
17-07-2002, 12:08
Ja jeżdżę po ulicy tylko jeśli nie ma ścieżki, a chodnik jest gęsto zaludniony lub gdy na chodnik składają się rozchybotane i nierówno poukładane płytki (tyłek boli). Jako szczeniak miałem bliskie spotkanie z "roztargnionym" mercedesem, więc wiem czym to śmierdzi. Na całe szczęście trzepnął mnie bokiem. Jakieś dwa lata temu chciałem być niezły i jeździć po ulicach. Efekt: lądowanie w rowie i kilkukilometrowy marsz z rowerem pod pachą po tym jak rozpędzona ciężarówka minęła mnie o 3 cm.
W moim mieście ostatnio zrobiono jedną ścieżkę rowerową, która ma jakieś 1,5 km i prowadzi z nikąd do nikąd. W Warszawie jest coraz więcej ścieżek, ale piesi nagminnie się po nich szwędają, a na jakąkolwiek uwagę rzucają bluzgami. Najlepszy przykład to ścieżka wzdłuż Marszałkowskiej. Zgroza w godzinach szczytowych.

żąleną
17-07-2002, 13:02
slavoy napisal/a
W Warszawie jest coraz więcej ścieżek, ale piesi nagminnie się po nich szwędają, a na jakąkolwiek uwagę rzucają bluzgami. Najlepszy przykład to ścieżka wzdłuż Marszałkowskiej. Zgroza w godzinach szczytowych.

Dlatego należy stosować taktykę, o której juz ktoś wspomniał w tym temacie - zasuwać na maksa, mijać o 3 centymetry. Wtedy to oni będą mieć uwagi, a my będziemy mogli zbyć ich bluzgami.

Mam tylko nadzieję, że ścieżki rowerowe nie podzielą losu przycisków otwierających drzwi autobusów i tramwajów...

jerzy
20-07-2002, 07:38
Wczoraj po wizycie w **** (http://browar.biz/forum/showthread.php?s=&threadid=9906) wsiadłem o północy na bika i z trzema innymi rowerowymi szaleńcami zrobiliśmy nocny objazd Wrocławia. Tylko ja byłem nietrzeźwy :D I tylko ja nie zaliczyłem żadnej "awarii" (a zaliczyliśmy, w kolejności chronologicznej: uszkodzenie roweru na dziurze, gumę i krwawą wywrotkę).
I jak tu jeździć na trzeźwo? :stout: :D

Krzysiu
22-07-2002, 09:36
Wczoraj rano kopnąłem się na patrol do Środy Śląskiej, raptem 45 km od Świdnicy. Niestety pojechałem kompletnie nieprzygotowany - bez kasy, ponadto z powodu wczesnej pory lokale były zamknięte i patrol się nie udał. Na dodatek wracałem pod coraz silniejszy wiatr, więc chęć do pedałowania mi przeszła całkiem. Na szczęście parę km przed Świdnicą znajomy kolarz zapodał "Książęce" i jakoś udało mi się wrócić do domu.

Piwofil
25-07-2002, 12:29
A ja na rowerze marki Ukraina z wypadającym pedałem zwiedziłem kilka wsi na suwalszczyźnie, kilka barów, zaraz opisze w Piwo/Gdzie.
Rower był swietny, chyba trzy razy starszy ode mnie, ale swoje wytrzymał, nawet to jak wracałem na nim po 6 piwach.
A fakt faktem, że jazda na trzeźwo i na "góralu" może źle się skończyć. Coś o tym wiem :D

zythum
25-07-2002, 12:49
żąleną napisał(a)


Dlatego należy stosować taktykę, o której juz ktoś wspomniał w tym temacie - zasuwać na maksa, mijać o 3 centymetry. Wtedy to oni będą mieć uwagi, a my będziemy mogli zbyć ich bluzgami.

Mam tylko nadzieję, że ścieżki rowerowe nie podzielą losu przycisków otwierających drzwi autobusów i tramwajów...

Ja tylko tak nieśmiało z punktu widzenia pieszego
Po 1. A gdzie chodzić skoro chodniki są porozwalane albo zamienione na ścieżki (dla mnie chamstwem jest wyznaczanie ścieżki poprzez obcinanie części chodnika) albo stoją na nich samochody
Po 2. Znacznie częściej niż piesi po ścieżkach rowerzyści jeżdżą po chodnikach (to pewnie według was jest w porządku - cóż taka mentalność Kalego)

Po 3. Drodzy cykliści a nie pomyśleliście, że w tym momencie zachowujecie się dokładnie tak samo jak samochody które z kolei spychają was z jezdni (ale wtedy to jest wielka afera ale jak bluzgnąć na pieszego albo go przejechać to "fajna" sprawa)

Po prostu Panowie i Panie Cykliści jesteście tak samo nietolerancyjni i prezentujecie taką samą mentalność jak właściciele blaszanych smrodziaków.

żąleną
25-07-2002, 13:36
zythum napisal/a


Ja tylko tak nieśmiało z punktu widzenia pieszego
Po 1. A gdzie chodzić skoro chodniki są porozwalane albo zamienione na ścieżki (dla mnie chamstwem jest wyznaczanie ścieżki poprzez obcinanie części chodnika) albo stoją na nich samochody
Po 2. Znacznie częściej niż piesi po ścieżkach rowerzyści jeżdżą po chodnikach (to pewnie według was jest w porządku - cóż taka mentalność Kalego)

Po 3. Drodzy cykliści a nie pomyśleliście, że w tym momencie zachowujecie się dokładnie tak samo jak samochody które z kolei spychają was z jezdni (ale wtedy to jest wielka afera ale jak bluzgnąć na pieszego albo go przejechać to "fajna" sprawa)


Oj, przesadzasz trochę.

1.To, że na chodnikach stoją samochody, to nie wina rowerzystów. Poza tym większość ścieżek, jakie w Warszawie widziałem, występuje obok obszernego chodnika.

2. Według mnie nie jest to w porządku, jeśli obok jest ścieżka. Ale jeśli ścieżki nie ma (a tak zwykle jest), a ktoś się boi samochodów wyprzedzających go w odległości centymetra, to ja go za to nie potępiam.

3. Powtarzam - drażnią mnie piesi na ścieżkach rowerowych, ponieważ zwykle obok jest chodnik na trzy metry, którym mogą pójść, ale nie, pójdą ścieżką, bo taka fajna, kolorowa. A rowerzyści powinni mieć łatwiej, bo rower to alternatywa dla spalinowców, czysta ekologia.

Chciałbym jeszcze dodać, że opinie te wyznaję, od kiedy są ściężki rowerowe, a powstały one, kiedy byłem pieszym. Na rower wsiadłem ostatnio dopiero po dziesięciu chyba latach.

zythum
25-07-2002, 13:47
Oczywiście, że przesadzam bo chciałem rowerzystom zwrócić uwagę na to, że sami nie sa święci to po pierwsze a po drugie co do punktu 3 zgadzam się całkowicie ale pomyśl też że każdy woli chodzić (jeździć) po ładnym, jest to naturalny odruch tkwiącej w ludziach (chociaż najczęściej nieuświadomionej i mocno stłumionej) potrzeby piękna i estetyki.


Ja tam wolę sojusz pieszych i rowerzystów przeciwko wszechwładzy samochodów niż wojenkę między pieszymi a rowerzystami. i tyle w temacie:stout:

pulas
25-07-2002, 14:05
żąleną napisal/a


Poza tym większość ścieżek, jakie w Warszawie widziałem, występuje obok obszernego chodnika.

Ale jeśli ścieżki nie ma (a tak zwykle jest), a ktoś się boi samochodów wyprzedzających go w odległości centymetra, to ja go za to nie potępiam.

Powtarzam - drażnią mnie piesi na ścieżkach rowerowych, ponieważ zwykle obok jest chodnik na trzy metry, którym mogą pójść, ale nie, pójdą ścieżką, bo taka fajna, kolorowa. A rowerzyści powinni mieć łatwiej, bo rower to alternatywa dla spalinowców, czysta ekologia.


Większość ścieżek w Warszawie wystepuje obok zdezelowanych chodników.

Jeżeli ktoś się boi samochodów, to niech chodzi na piechotę albo jeździ komunikacją miejską.

Rowerzyści powinni mieć łatwiej??? Toż to czysta demagogia!!!
Piesi też powinni mieć swoje prawa, bo chodzenie piechotą to tez alternatywa dla spalin!!!

żąleną
25-07-2002, 14:16
pulas napisal/a

Większość ścieżek w Warszawie wystepuje obok zdezelowanych chodników.

Jeżeli ktoś się boi samochodów, to niech chodzi na piechotę albo jeździ komunikacją miejską.

Rowerzyści powinni mieć łatwiej??? Toż to czysta demagogia!!!
Piesi też powinni mieć swoje prawa, bo chodzenie piechotą to tez alternatywa dla spalin!!!

1. Ja widziałem może dwa takie miejsca. A poza tym, jak ktoś się boi zdezelowanych chodników, to niech... to niech... to niech się z nimi oswaja. ;)

2. Na piechotę może mu się nie chcieć, a na komunikację miejską może nie mieć pieniędzy, lub też ochoty na ich wydawanie.

3. No pewnie, że piesi powinni mieć swoje prawa i je mają. Ale nie jest ich (nas) prawem chadzać ścieżkami rowerowymi. A chodzenie pieszką to nie jest alternatywa dla spalin na dłuższych dystansach: z mojego osiedla do placu bankowego jadę awtobusem normalnym 20 minut, rowerem 20 minut, a piechotą to nie pamiętam, bo zawsze jak szedłem, to byłem pijany. :D Ale na pewno dłużej, zgodzisz się chyba.

pulas
26-07-2002, 06:05
żąleną napisal/a


1. Ja widziałem może dwa takie miejsca.
3. A chodzenie pieszką to nie jest alternatywa dla spalin na dłuższych dystansach: z mojego osiedla do placu bankowego jadę awtobusem normalnym 20 minut, rowerem 20 minut, a piechotą to nie pamiętam, bo zawsze jak szedłem, to byłem pijany. :D Ale na pewno dłużej, zgodzisz się chyba.

Nawet na tych uznawanych ogólnie za całkiem niezłe chodnikach ze starych płyt kobieta z wózkiem dziecięcym ma nie lada problemy. Budowa tras dla rowerzystów powinna iść w parze z renowacją chodników.
A jeżeli chodzi o czas dotarcia na piechotkę do centrum z mejsca w którym mieszkasz, to pewnie masz rację;) Pomyśl jednak o korzyściach z chodzenia - możesz po drodze wypić kilka piwek (jadąc rowerem tego nie zrobisz;) )

jerzy
26-07-2002, 09:33
pulas napisał(a)
Pomyśl jednak o korzyściach z chodzenia - możesz po drodze wypić kilka piwek (jadąc rowerem tego nie zrobisz;) )
Czemu nie? Rowerzysta ma więcej czasu od piechura (bo się szybciej porusza), więc i piwa może więcej wypić!
:stout: :D

pulas
26-07-2002, 09:59
jerzy napisal/a

Czemu nie? Rowerzysta ma więcej czasu od piechura (bo się szybciej porusza), więc i piwa może więcej wypić!
:stout: :D
Niby tak, ale mi chodziło o to, że idąc możesz sobie popijać piweczko, a jadąc rowerem masz to utrudnione i raczej musisz sie zatrzymać...

żąleną
26-07-2002, 12:25
Będąc małoletnim dziciakiem jeździłem moimi Wigrami do Zielonej Budki na lody i wracałem z waflem obciążanym chyba dziewięcioma kulkami, trzymając kierownicę jedną reką . Droga powrotna biegła w dół i wymuszała pokonanie pewnej ilości krawężników. No i nigdy ani się nie glebnąłem, ani nie straciłem nawet kulki - więc może z piwkiem też bym sobie poradził. :D

A w ogóle, to dyskusja wreszcie weszła na właściwe tory - dyskutujemy, co jest lepsze pod kątem PIWA.

jerzy
26-07-2002, 18:20
pulas napisał(a)

Niby tak, ale mi chodziło o to, że idąc możesz sobie popijać piweczko, a jadąc rowerem masz to utrudnione i raczej musisz sie zatrzymać...
Butelka z piwem pasuje do koszyka na bidon - wiele razy je tam wiozłem i popijałem w trakcie jazdy. Tylko najpierw trzeba sporo upić bezpośrednio pod sklepem, bo inaczej w trakcie nieostożnej jazdy piwo może się wpienić. ;)

żąleną
26-07-2002, 21:03
Można by też pomyśleć o instalacji w stylu kroplówki. :D

baklazanek
26-07-2002, 21:40
Najlepiej zamontować na rowerze zbiornik na piwko:) Było by to miejsce na "paliwo" dla rowerzysty:)

Piwofil
27-07-2002, 00:18
baklazanek napisal/a
Najlepiej zamontować na rowerze zbiornik na piwko:) Było by to miejsce na "paliwo" dla rowerzysty:)

To byłby już broweryzm pełną gębą:D

Ja zwykle jednak kupuje piwo, jade z kumplem da jakiegoś parku i tam pijemy, na spokojnie, siedząc na ławeczce, a potem do sklepu oddać butelki ( najczęściej wymienić :D )
Podczas jazdy pije się średnio, ale oczywiście można

baklazanek
27-07-2002, 09:02
Uważaj tylko żeby nie zasnąć na ławce.Bo jeszcze ktoś tobie rower zakosi:D

żąleną
27-07-2002, 11:27
Przede wszystkim uważaj, żeby nie zasnąć na rowerze! :D

Klosterkeller
27-07-2002, 15:33
Bardzo mnie rajcuje ten temat, bo do tej pory o tramwajach wiedziałem, że ważą 15 ton i trudno je zatrzymać jak już jadą, a o rowerach i rowerzystach, że to to samo co piesi tylko bardziej niespodziewanie mogą znaleźć się jezdni.
Jesli zaś się tyczy pytania głównego, to ostatnio testowaliśmy jeżdzenie na piwo rowerem i powrót z rowerem za pomocą pojazdu, z którego ze wględu na dwukrotnie większą od rowerowej ilość punktów oparcia,nawet i po pokonaniu wszystkich jakie mozna spamiętać piw tak i tak człowiek nie spadnie.
Myślę, że ten wariant, ze względu na swą oczywistość i prostotę ma najwięcej szans na funkcjonowanie po próbach wdrożeniowych i wyeliminowaniu drobnych uciążliwości i niedostatków. Zaś względem ścieżek rowerowych wnoszę, aby mogli z nich również korzystać kierowcy, posiadajacy na pokładzie rowerzystów i rowery po i z piwem - szczególnie wtedy kiedy trzeba wyprzedzić z prawej strony, gdy po wszystkich innych pasach jadą baby.:D

Piwofil
27-07-2002, 19:33
żąleną napisal/a
Przede wszystkim uważaj, żeby nie zasnąć na rowerze! :D

Bez przesady, na rowerku nie jet zbyt wygodnie, nie to co w tramwaju, ale ławka, o tym jeszcze nie myślałem.

baklazanek
27-07-2002, 20:19
Na ławce śpi się nawet całkiem całkiem tylko troszkę zimno jest w nocy:ice:

CHRISeM
27-07-2002, 23:53
a ja kiedyś do Pubu (tak się to nazywało) to bardzo często na rowerku i potem kilka :stout: , i wszystko git i wracało mi się szybciutko, ale teraz to jakiś słabszy jestem (chyba dlatego, ze studia kończe buuu:(

żąleną
28-07-2002, 00:08
baklazanek napisal/a
Na ławce śpi się nawet całkiem całkiem tylko troszkę zimno jest w nocy:ice:

Szczególnie, jak ci buty ściągną. ;)

Ja ostatnio żyję rowerem - jak mam gdzieś iść na piechotę, to płaczę. Dostałem starą kolarkę Rometa od znajomego i wreszcie nie muszę czekać na przystankach, co ostatnio najbardziej mnie drażniło. A teraz - wsiadam i jadę, niezależnie od dystansu (przynajmniej w obrębie Wawy :D ). Jakie to miłe.

I muszę pochwalić warszawskich kierowców - przez ostatni tydzień tylko jedna ciężarówka wyprzedzała mnie o centymetr (za to taka niekończąca się) i może ze trzy samochody, do tego jak przejeżdżam przez pasy ścieżką rowerową, to jakby mnie nie zauważają skręcający w prawo (jakiś szybki jestem, czy co?), ale poza tym, to kulturka. Poważnie mówię.

A tak w ogóle, to polecam lusterko - moje wystaje na jakieś pięć centymetrów, więc kierowcy biorą większy zapas podczas wyprzedzania i od razu jest większy komfort jazdy. Naprawdę!

jerzy
28-07-2002, 08:33
żąleną napisał(a)
... do tego jak przejeżdżam przez pasy ścieżką rowerową, to jakby mnie nie zauważają skręcający w prawo (jakiś szybki jestem, czy co?), ale poza tym, to kulturka.
Tylko piwa nie pij w takim tempie jak jeździsz, bo z powodu masy rama może pęknąć i w przyszłym roku z wakacji nici... :D
A tak poważnie - jakbyś jeździł też samochodem to byś wiedział, jak trudno jest w takim przypadku zauważyć rowerzystę. W tym jednym przypadku wybaczam kierowcom takie wymuszenie pierwszeństwa na rowerzystach.
A tak w ogóle, to polecam lusterko - moje wystaje na jakieś pięć centymetrów, więc kierowcy biorą większy zapas podczas wyprzedzania i od razu jest większy komfort jazdy. Naprawdę!
Kiedyś były takie odblaskowe światełka mocowane na składanym wysięgniku do bagażnika. Lubowali się w tym dziadkowie zasuwający na działkę na swych składakach. :D;) Dawno już tego nie widziałem, może szkoda? Ale ja i tak bym czegoś takiego sobie nie przyczepił.
A na kierowców podjeżdżających zbyt blisko mam taki sposób: jak już jadę ulicą to samym środkiem pasa (z tendecją w lewo) tak, aby uniemożliwić matołom wyprzedzenie mnie bez zmiany pasa. :D

Marusia
28-07-2002, 14:42
Klosterkeller napisal/a
Jesli zaś się tyczy pytania głównego, to ostatnio testowaliśmy jeżdzenie na piwo rowerem i powrót z rowerem za pomocą pojazdu, z którego ze wględu na dwukrotnie większą od rowerowej ilość punktów oparcia,nawet i po pokonaniu wszystkich jakie mozna spamiętać piw tak i tak człowiek nie spadnie.


Hm hm, coś mi to przypomina....
Czy ten rower to przypadkiem nie była taka fioletowa damka? :D

slavoy
29-07-2002, 13:44
A wczoraj rowerek zrobił mi niemiłego figla. Gdy po wypicu 2 Łomż (po 3 zł!!! wyśmienita i cudowna!) i 3 Belfastów (Po 3,4 zł. świeży i pachnący!) podjeżdżałem pod sklep żeby zakupić asortyment do wieczornego oglądania filmu, rowerek zahaczył o krawężniczek i kolanko miało bliskie spotkanie z wrednym żwirem :(
Może jedno piwo za mało?:confused:

baklazanek
29-07-2002, 15:06
Albo jedno za dużo:D

CHRISeM
01-08-2002, 15:41
Ja bym generalnie odradzał jeżdżenie po piwku na rowerze, mówię o ilości wpływającej na nasz błędnik – a przy tych temp. Może okazać się, że są to 2-3 piwa.,(Chociaż ktoś wcześniej na forum zwierzył się, że 3 to go normalnie nieźle kręcą). Zimne piwko po przejażdżce jest jak najbardziej na miejscu. Niestety, jeśli wypijemy przed o 1 za dużo mogą nas spotkać przykre doświadczenia. Np. bliskie spotkanie z asfaltem (niepolecam, plusem wypicia jest znieczulenie i wiotkość mięsni, przez co inaczej się upada, ale gruchnięcie czachą jest nieprzyjemne)

nawyk
02-08-2002, 10:24
Według gdańskiej policji najczęstszymi przyczynami wypadków z udziałem rowerzystów są:
- nadmierna prędkość
- niesprawne rowery
- nietrzeźwi rowerzyści (nie pamiętam czy w tej kolejności)

A ponieważ ostatnio liczba wypadków rowerowych ponoć bardzo wzrosła, policjanci zapowiadają masowe kontrole rowerzystów i ich pojazdów na okoliczność przydatności do jazdy:ice:

CHRISeM
02-08-2002, 10:48
jak czytam lokalną gazetę, to odnoszę wrażenie, że skierniewicka drogówka juą dawno wydała wojnę pijanym rowerzystom (za samochodami im sie nie chce ganiać czy co?

pulas
02-08-2002, 12:23
Wczoraj jadąc do pracy ok. godz. 12 widziałem rowerzystę jadącego Alejami Jerozolimskimi (dla forumowiczów spoza Warszawy - jest to jedna z najbardziej zatloczonych i ruchliwych ulic w mieście). Jechał sobie spokojnie środkowym pasem, nikt na niego nie trąbił ani go nie potrącał.

celt_birofil
02-08-2002, 12:27
Może to był jakiś minister, albo inny poseł ???

pulas
02-08-2002, 12:35
Tego nie wiem, ale fakt, że wyglądał tak, że ja na niego jadąc samochodem też bym nie zatrąbił a bliskie spotkanie trzeciego stopnia samochodu z tym panem mogłoby sie źle skończyć dla pojazdu spalinowego:D

zythum
05-08-2002, 14:46
Idąc za przykładem zwolenników jazdy rowerem postanowiliśmy razem z drugą połową pojedzić na rowerze podczas wywczasów. Droga to z nad jeze, Siecino do Złocieńca (około 8 km lasem, ścieżka dydaktyczną Drawskiego Parku Krajobrazowego). W stronę do Złocieńca super, las, jeziora, piękna pogoda i MUCHY. W Złocieńcu przepyszne Noteckie (wbrew tubylcom pijącym jednynie butelkowe TYskie?????), PĘKnięta kierownica (spawanie u mechanika samochodowego) oraz oberwanie chmury. a teraz czeka nas jeszcze atrakcja: kompletnie namoknięty las, błoto oraz już wyczekiwane przez nas MUCHY. Aha deszcz cały czas pada. Następnym razem chyba pojedziemy autobusem:D

ps. Ale w plecaku na szczęście mieszka 12 zimnych Noteckich (może starczy na drogę)

Simon
05-08-2002, 14:55
W Niemczech bardzo dużo browarów produkuje mix dla rowerzystów pod nazwą Radler.
Jest to 50% piwa wymieszane z cytrynową lemoniadą.
Ostatnio nabyłem 3 różne piwo-lemony Radlery. Na każdej etykiecie są rowerzyści ! Na jednej jest rowerzystka - jakby znajoma ... :)

A zatem piłem następujące piwa rowerowe:

1. Alsfelder Radler - Alc 2,4% vol.
2. Eichbaum Radler - Alc 2,5% vol.
www.eichbaum.de
3. Licher Radler - Alc 2,5% vol.
www.licher.de

A swoją drogą - jak możnaby nazwać polski mix rowerowy ?

nawyk
05-08-2002, 15:03
Simon napisał(a)
A swoją drogą - jak możnaby nazwać polski mix rowerowy ?

Piwero :)

And69
05-08-2002, 20:05
ostatnio widziałem gdzieś bidon do roweru z logo browaru Staropolskiego

Johnus_Beer
08-08-2002, 19:40
A ja nie jeżdżę na rowerze. :cool: I problem z głowy!:stout:

CHRISeM
10-08-2002, 22:39
Hmm, i to chyba jest twój problem:p

Johnus_Beer
11-08-2002, 11:22
Niestety masz rację:(

becik
11-08-2002, 17:36
może ja dodam cos od siebie, znam osobę której za jazdę po pijanemu na rowerze, zatrzymano prawo jazdy i dostał 6 punktów karnych, rower czy nie, jak jest na jezdni to jest uzytkownikiem drogi i szczerze mówiac uważam rowerzystów jezdzących na drofdze po piwie za delikatnie mówiąc nieodpowiedzialnych, bo albo sie jedzie (niewazne czym) albo się pije

And69
11-08-2002, 19:25
I to jest słuszna wypowiedź , nie ma nic gorszego niż pijany na drodze . I nie ma znaczenia czy porusza się przy pomocy 4 czy 2 kółek czy nawet bez użycia kólek .

jerzy
11-08-2002, 22:49
Jednak środek transportu ma pewne znaczenie: podchmielony rowerzysta ma bardzo niewielkie szanse zabić kogoś na drodze, natomiast jako kierowca pojazdu ważącego tonę albo i więcej - całkiem spore. :(
Nie mówię tu o przypadkach skrajnych - kiedy problemem staje się utrzymanie pozycji pionowej, tylko o spokojnych ilościach typu 2 browarki na wieczór.

And69
11-08-2002, 22:53
Może i ma niewielkie szanse zabić kogoś , ale ma bardzo duże szanse być zabitym przez kogoś . A nikt tu nie mówi o degustacji a o piciu . A takich delikwentów na rowerach można spotkać na większości wiejskich dróg .

baklazanek
12-08-2002, 12:14
Taki pijany rowerzysta wpada komuś pod koła i nie daj Boże ginie pod nimi. Kierowca wtedy ma wyrzuty sumienia że zabił człowieka chodź to nie była jego wina. Nie można więc stwierdzać ze pijani rowerzyści nie mogą wyrządzić szkód kierowcy.

And69
12-08-2002, 15:38
A co powiesz na sytuacje gdy kierowca nie chcąc uderzyć w rowerzyste wykonuje manewr , wpada w poślizg i ląduje na drzewie . Sam byłem świadkiem takiego zdarzenia . A pijany rowerzysta w najlepsze jedzie sobie dalej . Miał pecha bo obok pracowali ludzie i go złapali .

jerzy
12-08-2002, 18:06
Te dwa ww. przypadki mogą się też odnosić do pijanych pieszych.
Podtrzymuję moją tezę: jak wsiądę po 2 piwach na rower, to nie narażam przypadkowo czyjegoś życia lub zdrowia w stopniu istotnie większym niż będąc trzeźwym, natomiast siadając w takiej sytuacji za kierownicę samochodu musiałbym określić się jako potencjalny morderca.

baklazanek
12-08-2002, 21:03
Każdy może mówić i pisać że nie stanowi żadnego zagrożenia jadąc sobie na rowerze po dwóch piwach, jednak rzeczywistość często bywa brutalna.

jerzy
12-08-2002, 21:26
Rzeczywistość bywa brutalna zarówno i bez picia, jak i bez roweru... :rolleyes:

baklazanek
12-08-2002, 22:04
Zgadza się, ale ta rzeczywistość jest też taka właśnie przez te 2 piwka.
Ja sam uważam że po dwóch piwach nic się zemną nie dzieje ale i tak nie wsiadam po nich na rower. Nie daj Boże coś się stanie i na kogo będzie? Na rowerzystę który miał jakąś tam ilość alkoholu we krwi.

becik
12-08-2002, 22:04
oj Jerzy Jerzy, dwa piwka czy nie, Twoja pewnośc siebie moze kiedys okazać się bezlitosna, nie przecenia swoich mozliwości, czasami wystarczy jedno piwko w goracy dzien,noa znerkami chyba nie chciałbys się rozstać czego oczywiście Tobie nie zyczę :-)

And69
12-08-2002, 22:10
W razie jakiegoś incydentu dla panów w niebieskim będzie nieważne ile piw wypiłeś i czyja była wina . Ty jesteś pod wpływem alkoholu i ty jesteś winny , nawet jak ktoś w ciebie uderzy i jest ewidentnie jego wina . Takie jest u nas prawo .

maryhh
13-08-2002, 06:30
jerzy napisal/a
Rzeczywistość bywa brutalna zarówno i bez picia, jak i bez roweru... :rolleyes:

to chyba nie tak
wychodząc z tego założenia, nic nie stioi na przeszkodzie abym po kilku piwach wsiadł do samochodu, wszak trzeźwym kierowcom też zdażają sie wypadki:rolleyes:

adam16
13-08-2002, 06:48
maryhh napisał(a)


to chyba nie tak
wychodząc z tego założenia, nic nie stioi na przeszkodzie abym po kilku piwach wsiadł do samochodu, wszak trzeźwym kierowcom też zdażają sie wypadki:rolleyes:

Statystycznie to trzeźwi powodują więcej wypadków, więc żeby to prawdopodobieństwo zmniejszyć, najlepiej będzie upić się przed wyruszeniem w trasę. Statystycznie :cool:

jerzy
13-08-2002, 09:02
Maryhh - przeczytaj sobie mój wcześniejszy post :o

And69 - jak ktoś we mnie uderzy, to leżąc w kostnicy mało będzie mnie obchodziło czyja to była wina :ice:

A tak wogóle to mam wrażenie, że spora część osób próbuje mi wmówić coś, czego ja nigdy nie powiedziałem. :rolleyes: Na ten temat będę dyskutować wyłącznie z tymi, którzy mają samochód, ale NIGDY nie prowadzili go NAWET PO JEDNYM PIWIE (tak jak ja)!

adam16
13-08-2002, 09:26
Ja nigdy nie prowadziłem samochodu, nawet po małym piwie. Rower, po jednym owszem (nigdy po większej ilości) ale tylko polnymi drogami.

baklazanek
13-08-2002, 12:45
Ja samochodu też nie prowadziłem chodź by po jednym piwie, ale to dla tego iż nie mam prawka:) A na rowerku zdarzało się jeździć:( Ale tylko bądź aż za granicą.

jerzy
13-08-2002, 14:22
maryhh napisał(a)
... trzeźwym kierowcom też zdażają sie wypadkiMaryhh, a Ty byłeś trzeźwy, jak zdarzyło Ci się podpaść FCJP? :D

maryhh
13-08-2002, 14:38
jerzy napisal/a
Maryhh, a Ty byłeś trzeźwy, jak zdarzyło Ci się podpaść FCJP? :D

ups;) tego typu incydenty zdarzają mi sie dosc często:D

grzech
13-08-2002, 14:57
W razie wątpliwości, pisać: "przytrafiają się".;)

CHRISeM
13-08-2002, 20:52
oj przytrafiają się, przytrafiają! różne rzeczy. np. gleba. tzn bliskie spotkania z matką ziemią. za upadek nie winie tych 4 piwek, ale może jakbym nie wypił to bym zdążył wystawić ręce. a tak , wstyd wyjść na miasto.

Marusia
13-08-2002, 21:11
Ojej, ale demonizujecie to piwko i rower. Mi się wracając z piwa nie zdarzyło jechac po dwóch piwach czy po jednym, a to dlatego, że nigdy nie wypijam mniej niż trzy :D
Zawsze (prawie) jeżdżę chodnikiem lub scieżką rowerową, zawsze jeżdżę ostrożnie (co niektórych denerwuje) i proszę, nie porównujcie jazdy autem po piwie do jazdy rowerem - po pierwsze, na rowerze jedziemy wolniej i mamy mniejszą masę, po drugie rozmawiamy o rowerzystach z NASZEGO grona, a nie o pijakach na wiejskich drogach.

CHRISeM
13-08-2002, 21:27
śpiesze wyjaśnić, że nie jestem wiejskim pijakiem. w wywrotke zaliczyłem ponieważ pękł mi widelec, a do tego nie mogła się przyczynić żadna ilość piwka.(no chyba, że beczka piwa wiexiona na kierowniku :D )

Qbric
15-08-2002, 22:03
Co Wy gadacie. Jak się piło to się nie jeździ! Tak być powinno, ale tak nie jest :/ Rower w rękach pijanego to też zagrożenie. Wydaje mi się, że podchodzicie do sprawy "gabarytowo", tzn. że istnieje teza, że rower jako pojazd mniejszy wyrządza mniejsze szkody, a to niestety jest BŁĄD w rozumowaniu! Rower jest niebezpieczny, pomijam już tu fakt, że nie posiada poduszki powietrznej ;) Po prostu taki rowerzysta może przestraszyć jakiegoś kierowce, tudzież operatora koparki a potem zdarzenia "polecą" jak domino... i nie wiadomo co sie może strasznego stać! :ice:
Dobrym patentem jest załatwienie sobie szofera :) Nawiasem mówiąc, wyobraźcie sobie, że ostatnio wracałem sobie kulturalnie z imprezy i normalnie ktoś nadepnął mi na ręce ;)

gul_gul
21-08-2002, 18:07
Qbric napisal/a
... Wydaje mi się, że podchodzicie do sprawy "gabarytowo", tzn. że istnieje teza, że rower jako pojazd mniejszy wyrządza mniejsze szkody, a to niestety jest BŁĄD w rozumowaniu!

A ja nigdy nie słyszałem o staranowaniu grupy pieszych lub przystanku autobusowego przez pijanego rowerzystę.:D

Alkohol opóźnia reakcję kierowcy a ma to decydujące znaczenie przy 100 km/h a znacznie mniejsze przy 20km/h. Zygzakujący rowerzysta na drodze nie stwarza większego zagrożenia od zalanego pieszego odbijającego się do krawężników. A w nocy to nawet lepiej, żeby jechał na rowerze bo jest większa szansa, że będzie miał światełko odblaskowe i wcześniej go można dostrzec.

Qbric
21-08-2002, 18:27
No ja osobiście i słyszałem i widziałem jak pijani rowerzyści taranują przystanki, znaki i rowy na poboczu! Z różnym skutkiem ;) Każdy pijany na drodze to zagrożeniei tu chłopaki nie ma co dyskutować ! :p Ja bym takiego co to położył się na drodze i spał, raz przejechał... :ice:
Szofer to jest to!

gul_gul
21-08-2002, 18:47
Qbric napisal/a
Ja bym takiego co to położył się na drodze i spał, raz przejechał...

No cóż. Tak funkcjonuje dobór naturalny.

jerzy
21-08-2002, 19:01
Qbric napisał(a)
Każdy pijany na drodze to zagrożeniei tu chłopaki nie ma co dyskutować !
Pijany pieszy też! :D

Marusia
21-08-2002, 19:13
Ja sie zgadzam z Gul-Gulem.

Trochę koło tematu, ale nie bardzo:) :
Ktoś ostatnio opowiadał (chyba Klosterkeller), ze na Placu Społecznym we Wrocku zderzyło się dwóch rowerzystów, była wielka plama krwi i przyjechała po jednego z nich erka. Było to w biały dzień, a rowerzyści niekoniecznie musieli być pijani - wystarczy, że jeden z nich był kretynem i jechał w przejsciu podziemnym nie tą stroną co trzeba - tam jeden ze zjazdów jest naprawdę niebezpieczny - nic nie widać!! Ciemno i zakręt. W dodatku zdjeżdża się z górki, więc spora szybkość.

And69
21-08-2002, 21:01
Jeśli już to obaj musieli być kretynami , bo od kiedy zjeżdza się w przejście podziemne .

Marusia
21-08-2002, 21:06
Żle się wyraziłam - to jest PRZEJAZD podziemny:) Dla pieszych:D

And69
21-08-2002, 21:48
Widziałem takich wariatów , zjeżdzających po schodach do przejścia dla pieszych.

Marusia
22-08-2002, 07:21
And69 napisal/a
Widziałem takich wariatów , zjeżdzających po schodach do przejścia dla pieszych.

To jest inne przejście - takie dla pieszych i rowerzystów, bez schodów.

zythum
22-08-2002, 07:52
Z rowerów cenię sobie bardzo rowery wodne bo
a) są bardziej stabilne (można spokojnie popijać piwko)
b) są wygodniejesze i pojemniejsze (można zabrać więcej piwka)
c) można się zatrzymać w każdym miejscu, stać sobie na środku jeziora i nie męcząc się popijać piwko
d) zderzyć się z drugim rowerem wodnym to dopiero coś
e) można sobie bez problemu jechać bez trzymanki co ułatwia popijanie piwka
itd

Są i wady oczywiście:
a) trudności z toaletą
b) bujanie fal
c) motorówkarze
d) niestety do wykorzystania tylko na wodzie

szostak
22-08-2002, 08:09
Piwo i rower? Jak najbardziej. Piwo wszak jest napojem energetyzującym, a jadąc rowerem potrzeba właśnie energii. Ale uwaga: tylko jedno piwo. Gdy dawka energii się wyczerpie, to drugie i tak dalej.:D Na kogo jednak piwo wpływa upajająco, to po piwnie niech rower prowadzi albo trzyma się odeń z daleka.

szostak
22-08-2002, 08:13
Piwofil napisał(a)
Dziś zupełnie bez piwa ani żadnego innego alkoholu jeździłem na rowerku.
Efekt taki że mam przednie koło do wymiany, zmasakrowaną twarz, pocharatane ręce i nogi, ogólnie nie czuje się najlepiej.
Co najciekawsze wiele razy jeździłem po pijaku i nic takiego mi się nie przytrafiło.
Na razie koniec z rowerkiem ( na czas naprawy).
To normalne

:D Nie raz bywało i będzie bywać, że jest wypadek, wszyscy mniej lub bardziej zmasakrowani, a pijanemu szoferowi nawet włos z głowy nie spadł

Qbric
22-08-2002, 21:06
A propo szofera... jak wsiedliśmy w 7 osób do Cinquecento, to to, że był trzeźwy, niezabardzo mu pomagało w prowadzeniu pojazdu. :D

żąleną
23-08-2002, 11:54
zythum napisal/a
Są i wady oczywiście:
a) trudności z toaletą


Toaleta jak okiem sięgnąć! Tylko dolewać! :D

pulas
26-08-2002, 14:02
Czy w świetle przepisów jazda rowerem po piwku jest przestępstwem czy wykroczeniem???

zythum
26-08-2002, 14:34
żąleną napisał(a)


Toaleta jak okiem sięgnąć! Tylko dolewać! :D

Jako hydrobiolog z zamiłowania i wykształcenia oraz miłośnik wód czystych mogę tylko powiedzieć: nawet o tym nie myśl

:mad:

jerzy
26-08-2002, 14:41
Wykroczeniem lub przestępstwem, w zależności od ilości alkoholu we krwi (tak samo jak przy prowadzeniu samochodu).

pulas
26-08-2002, 14:45
jerzy napisal/a
Wykroczeniem lub przestępstwem, w zależności od ilości alkoholu we krwi (tak samo jak przy prowadzeniu samochodu).
A jaka jest granica? 1,5 promila?

And69
26-08-2002, 21:32
Od 15 grudnia 2000 r.jazda pod wpływem alkoholu jest traktowana (gdy nietrzeźwy kierowca ma we krwi powyżej 0,5 promila alkoholu) jako przestępstwo , a nie, jak wcześniej, jako wykroczenie.

żąleną
27-08-2002, 14:26
zythum napisal/a


Jako hydrobiolog z zamiłowania i wykształcenia oraz miłośnik wód czystych mogę tylko powiedzieć: nawet o tym nie myśl

:mad:

Spokojnie - czasy, kiedy zdarzało mi sie oddawać w wodzie nadmiar płynów mam już daaaaaaaaaaawno za sobą. :cool:

Ale mam rozwiązanie - trzeba się porządnie odwodnić, a nie będzie problemu z pęchęrzem po wlaniu w siebie choćby sześciu piw. Polecane sposoby odwadniania - chodzenie kilka godzin w skwarze po Wrocławiu. Sprawdziłem - działa.

slavoy
27-08-2002, 14:51
żąleną napisal/a
Polecane sposoby odwadniania - chodzenie kilka godzin w skwarze po Wrocławiu. Sprawdziłem - działa.
W moim przypadku ten sposób niestety nie działa. A to tego powodu że ciągle natykam się na jakieś knajpy, które niezmiernie kuszą żeby ten niedobór uzupełnić :D
O zgrozo! Jakie te knajpy są wredne, no!:mad: ;)

Piwofil
28-08-2002, 23:54
Piwofil napisal/a
Dziś zupełnie bez piwa ani żadnego innego alkoholu jeździłem na rowerku.
Efekt taki że mam przednie koło do wymiany, zmasakrowaną twarz, pocharatane ręce i nogi, ogólnie nie czuje się najlepiej.
Co najciekawsze wiele razy jeździłem po pijaku i nic takiego mi się nie przytrafiło.
Na razie koniec z rowerkiem ( na czas naprawy).

Ja to mam szczęście, tym razem próbując podnieść przednie koło aby wjechać na krawężnik dowiedziałem się że jest poluzowane i wyjechało mi do przodu. Efekt prawie jak poprzenio, na szczęście oszczędziło mi twarz (jedna blizna starczy), za to mam stasznie, kilka razy bardziej niż poprzenio, pokaleczone kończyny, nawet zegarek który miałem w kieszeni roźciął mi udo:mad: , całe szczęście że przynajmniej piwko, jeszcze pełne, się nie rozbiło.
No i rower cały, trzeba tylko koło dokręcić.
W każdym razie teraz zawsze przed wyjściem na rower będe pił:stout: ;)

baklazanek
29-08-2002, 12:02
Twój rower chyba nie przepada za tobą:) Musisz go zamienić na nowy model heh.

Piwofil
29-08-2002, 13:59
Najwidoczeniej, już jakiś czas planuje tą wymiane, ale niestety fundusze i jeszcze raz fundusze.:(

baklazanek
29-08-2002, 14:15
No tak, lepiej wydać kasę na piwko:)

żąleną
14-09-2002, 20:05
Ostatnio zdarzyło mi się kilka razy jechać po piwku i stwierdzam, że najlepiej jeździ się nocą z jakąś fajną muzyczką w wiochmenie. Ja na ten przykład zapuściłem sobie reagge i wybrałem się na przejażdżkę uliczkami Starego Bemowa. Rewelacja! Klimat nie z tej ziemi - żywego ducha na ulicy i chodniku, czasem tylko ktoś przemknie, można sobie jechać skrajem lasu.

Tylko raz się wywaliłem, bo w ostatniej chwili zdecydowałem się, że skręcam w uliczkę: hamulec, poślizg, gleba. Dodam jeszcze, że hamulec mam tylko z przodu. :D

Dzisiaj z kolei jeździłem sobie w deszczu. Też było fajnie - nie mam błotników, to raz, a dwa, że mój hamulec-jedynak na mokro miał efektywność 30%... :eek:

jerzy
14-09-2002, 22:29
Ciesz się, że AŻ 30%! Bo hamulce w starych rowerach to czasem w deszczu miały jeszcze mniejszą skuteczność. To byś bliższe spotkania z podłożem mógł mieć parę razy więcej... :D

Ja też dziś jeździłem po ciemku i w deszczu, a na dodatek całkiem na trzeźwo :( Aż dziw, że do domu dojechałem cały! :eek: ;)

Piwofil
15-09-2002, 00:43
A ja dziś odwiedziłem Wilkszyn, wioska na wylocie z Wrocławia na Brzeg Dolny, zakupiłem tam piwko marki zamkowe z półlitrowej butelki, posiedziałem nad obskórnum stawem i nawiązełem kontakt z miejscowymi. Na miejsce to można dojechać autobusem lini 623. Ale najlepiej rowerem:)

szostak
25-09-2002, 13:03
Piwofil napisał(a)
A ja dziś odwiedziłem Wilkszyn, wioska na wylocie z Wrocławia na Brzeg Dolny, zakupiłem tam piwko marki zamkowe z półlitrowej butelki, posiedziałem nad obskórnum stawem i nawiązełem kontakt z miejscowymi. Na miejsce to można dojechać autobusem lini 623. Ale najlepiej rowerem:)

O tak! Rowerem za miasto, tam spokojnie wysączyć piwo pod sklepem (ale nie za blisko, aby właścicielowi nie narobić problemów z powodu jakiejś tam ustawy). Albo nawet niekoniecznie rowerem. Może byc piechotą. Ale musi być przed sklepem lub w miejscowej mordowni i z miejscowymi. W takich warunkach (oczywiście oprócz popijania z forumowiczami) piwo smakuje najlepiej.

djot
26-09-2002, 08:52
Kilka dni temu zauważyłem browrzystę. W czasie jazdy pobrzękiwały oczywiście butelki, ale moją uwagę zaabsorbował inny szczegół. Otórz w koszyczku do bidonu znajdowała się półlitrowa szklanka na piwo. Oto w jaki sposób można uniknąć picia z plastiku lub prosto z butelki.

yemiołka
26-09-2002, 09:01
djot napisal/a
Otórz
och, jak ja lubię być ortograficznym sadystą! :D
["....lubię nadużywać, szukam wciąż okazji i ją mam...."]

żąleną
26-09-2002, 12:11
A u mnie ostatnio w temacie 'piwo a rower' zastój. Piwo stoi w lodówce, bo mnie gardło boli, a rower stoi w pokoju, bo na zewnątrz zimno.

:rolleyes:

szostak
26-09-2002, 12:46
żąleną napisał(a)
A u mnie ostatnio w temacie 'piwo a rower' zastój. Piwo stoi w lodówce, bo mnie gardło boli, a rower stoi w pokoju, bo na zewnątrz zimno.

:rolleyes:

To wyjmij piwo z lodówki, wlej je do garnka, dodaj goździki, cynamon, miód, porządnie podgrzej, gorące wypij i natychmiast zakop się w kołdrę. Jeśli nie pomoże za pierwszym razem (grypę wykańcza zwykle jedna taka kuracja), to następnego dnia (albo za kilka godzin, jesli masz wolne) powtórka. I hajda na rower! Do sklepu po nowe piwo
:D

żąleną
26-09-2002, 13:05
Już kilka razy próbowałem i nie dało to wielkich efektów. Ale i tak jeszcze spróbuję. :D Tylko nie z Lwówkami, które mam w lodówce, bo szkoda ich na grzańca. Chociaż kto wie, może jednego poświęcę - może okaże się, że do grzańca TYLKO Lwówek.?

Taa, wyzdrowieję, skoczę rowerkiem po piwko i z miejsca zachoruję. ;)

:stout:

jerzy
28-05-2003, 08:51
jerzy napisał(a)
Wczoraj wsiadłem o północy na bika i z trzema innymi rowerowymi szaleńcami zrobiliśmy nocny objazd Wrocławia. Tylko ja byłem nietrzeźwy :D I tylko ja nie zaliczyłem żadnej "awarii" (a zaliczyliśmy, w kolejności chronologicznej: uszkodzenie roweru na dziurze, gumę i krwawą wywrotkę).
I jak tu jeździć na trzeźwo? :stout: :D
No i "zdarzyło się" :( - wczoraj jechałem rowerem zupełnie trzeźwy (co mi się czasami zdarza), powoli i po prawie prostej drodze, i... zaliczyłem wywrotkę. Teraz mam zdartą do mięsa nogę, stłuczenia ogólne i wszystko mnie boli nawet jak siedzę i się nie ruszam. :rolleyes:
NIGDY WIĘCEJ JAZDY NA TRZEŹWO!

żąleną
28-05-2003, 14:27
Trzeźwość trzeźwością, ale przede wszystkim trzeba jeździć odpowiednią maszyną. Mój typ: Romet Meteor, rocznik '80.

pancerny rower = pancerny rowerzysta

:D

P.S. Kolejny przyczynek do dyskusji nad ograniczeniem prędkości - jechałeś wolno, a się wywaliłeś...

jerzy
29-05-2003, 08:36
Fakt - gdybym jechał szybciej, to może utrzymała by mnie w pionie siła inercji. Ale jeśli nie, to by dopiero bolało!

żąleną
02-06-2003, 20:13
Garść spostrzeżeń z ostatnich wycieczek warszawskimi ścieżkami rowerowymi.

Niestety wygląda na to, że problem pieszych pałętających się jak barany po ścieżkach rowerowych sięga głębiej i jest chyba problemem narodu. Rowerzyści jeżdżący ścieżkami często wykazują się podobnym bezmózgowiem, co piesi:
1.jadą sobie obok siebie i rozmawiają, a nadjeżdżający z naprzeciwka musi zjeżdżać ze ścieżki, bo im się nie chce ścieśnić na chwilę i tylko patrzą oślim wzrokiem, jak człowiek się zbliża i w ostatniej chwili ich omija - jeśli w ogóle się patrzą przed siebie, a nie na rozmówcę.
2. jadą ścieżką pod prąd - i co? - i oczywiście patrzą się na nadjeżdżającego z naprzeciwka jak wół na malowane wrota i czekają, co zrobi, bo nie stać ich szarych komórek na krótki proces decyzyjny skręcić-w-prawo-jechać-prawidłowo.

W waszych miastach też tak jest?

arzy
02-06-2003, 21:00
U nas ścieżek rowerowych jak na lekarstwo. Cieżko je nazwać rowerowymi ;) . Więcej na nich pieszych niż rowerzystów.
Może to nie zabrzmi elegancko, ale jak jade i widze kogoś że idzie po ścieżce rowerowej staram się przejechać jak najbliżej intruza, a nawet lekko o niego zachaczając. Może to kiedyś skończyć się źle ale pare osób zdąże przestraszyć :D

:stout:

pulas
03-06-2003, 06:17
arzy napisał(a)
U nas ścieżek rowerowych jak na lekarstwo. Cieżko je nazwać rowerowymi ;) . Więcej na nich pieszych niż rowerzystów.
Może to nie zabrzmi elegancko, ale jak jade i widze kogoś że idzie po ścieżce rowerowej staram się przejechać jak najbliżej intruza, a nawet lekko o niego zachaczając. Może to kiedyś skończyć się źle ale pare osób zdąże przestraszyć :D

:stout:
Mam nadzieję, że nigdy nie spotkam Cię na CHODNIKU, bo wtedy powinienem zepchnąć Cię z roweru! Ot, taka zabawa!

breslauer
03-06-2003, 07:45
Zapomnieliście jeszcze o kierowcach parkujących na ścieżkach rowerowych swoje pojazdy...
Jeśli chodzi o pieszych, to najbardziej wkurza mnie mnie fakt, że po zwróceniu uwagi, że idą po ścieżce przeznaczonej dla rowerów, wybuchają stekiem wyzwisk pod adresem rowerzysty. Spotkałem się z następującymi kategoriami takich matołów:
1. parka (czyli samiec i samica w czułym objęciu)
2. indywiduum z psem
3. facet z małym dzieckiem prowadzonym za rękę

Co do pieszych, to stosuję podobną taktykę, jak któryś z kolegów wcześniej napisał: staram się lekko zahaczyć osobnika pieszego w celu przestraszenia lub - jeśli idzie albo stoi tyłem do mnie - w ostatniej chwili zaczynam trąbić albo wrzeszczeć, żeby zszedł z drogi. Ale - dodam dla porządku - robię tak TYLKO i WYŁĄCZNIE wobec tych, którzy spacerują lub stoją na ścieżkach rowerowych specjalnie wydzielonych i odpowiednio oznakowanych !!!
Zaś co do kierowców, to zastanawiam się nad wprowadzeniem w życie nastęujących rozwiązań:
1. wyłamanie w pędzie lusterka bocznego
2. oklejenie przedniej szyby małymi nalepkami z napisem "jedenaste: nie będziesz parkował na ścieżkach rowerowych"

Zupełnie oddzielną sprawą są kretyni rowerzyści ...

breslauer
03-06-2003, 07:50
pulas napisał(a)
Mam nadzieję, że nigdy nie spotkam Cię na CHODNIKU, bo wtedy powinienem zepchnąć Cię z roweru! Ot, taka zabawa!

Nie przesadzaj: CHODNIK jest do użytku zarówno przez pieszych, jak i rowerzystów i w tym momencie oczywiście zarówno jedną, jak i drugą stronę obowiązuje zachowanie zasad ostrożności. My mówimy o blokowaniu ŚCIEŻEK ROWEROWYCH - przeznaczonych, jak sama nazwa na to wskazuje, TYLKO dla rowerzystów.

arzy
03-06-2003, 08:07
pulas napisał(a)
Mam nadzieję, że nigdy nie spotkam Cię na CHODNIKU, bo wtedy powinienem zepchnąć Cię z roweru! Ot, taka zabawa!
Widze że kolega należy do ludzi chodzących jak święte krowy po ścieżkach rowerowych którym wszystko wolno.
Jeżeli chodzi o jazde po chodniku bo nie ma ścieżek rowerowych to staram się jeździć wolno i ustępować miejsca pieszym.
W swoich wyczynach nie pozostaje osamotniony - BRAWO breslauer - tak trzymać.
:stout:

Kubas
03-06-2003, 08:39
co0 jak co ale jestem zapalonym rowerzystom i rower wielokrotnie pozwolił mi dowieźć browar na imprezy w okolicy a także wrócić z tych imprez n a nogach do domu:D a pozatym podwożenie piwa
kolegom też ma swoje dobre strony (opłata transportowa):stout:

pulas
03-06-2003, 09:04
arzy napisał(a)
Jeżeli chodzi o jazde po chodniku bo nie ma ścieżek rowerowych to staram się jeździć wolno i ustępować miejsca pieszym.

Odbierasz pieszym prawo chodzenia po ścieżkach rowerowych, a sam jeździsz po chodnikach! Bomba!
Chodnik jest (jak sama nazwa wskazuje) do CHODZENIA! Jeżeli nie masz ścieżki rowerowej powinieneś jeździć po jezdni, która służy do (jak sam nazwa wskazuje) JEŻDŻENIA (bo rower ma koła a nie nogi, chyba, że się mylę).
Ale o dziwnych zwyczjach rowerzystów było już wcześniej w tym temacie i nie zamierzam się powtarzać!

pozdro!

breslauer
03-06-2003, 09:16
pulas napisał(a)
Odbierasz pieszym prawo chodzenia po ścieżkach rowerowych, a sam jeździsz po chodnikach! Bomba!
Chodnik jest (jak sama nazwa wskazuje) do CHODZENIA! Jeżeli nie masz ścieżki rowerowej powinieneś jeździć po jezdni, która służy do (jak sam nazwa wskazuje) JEŻDŻENIA (bo rower ma koła a nie nogi, chyba, że się mylę).
Ale o dziwnych zwyczjach rowerzystów było już wcześniej w tym temacie i nie zamierzam się powtarzać!

pozdro!

Jeśli już tak bardzo czepiasz się źródłosłowu, to zapytam Cię: czy zdarzyło Ci się wchodzić pod górę schodami? Jeśli tak, to popełniłeś straszne przestępstwo, bowiem SCHODY, jak sama nazwa wskazuje, służą do SCHODZENIA, a nie do WCHODZENIA.

A poza tym widział może kolega takie oznakowanie pionowe na chodnikach: niebieskie koło, podzielone na pół; na jednej połowie sylwetka ludzka, na drugiej sylwetka roweru? Jeśli nie, to objaśniam: ten znak informuje, że chodnik przeznaczony jest do wspólnego użytku przez pieszych i rowerzystów.

Ahumba
03-06-2003, 09:24
Koledzy piwosze!
nie zachowujcie się jak na Wiejskiej. Jeden kołchoz w kraju wystarczy.
ciągle tylko
palić-nie palić
jeździć po chodniku-chodzić po ścieżkach rowerowych
żeby chociaż były to dyskusje, ale nie od razu kufle w dłoń i na przeciwnika

arzy
03-06-2003, 09:28
breslauer napisał(a)
A poza tym widział może kolega takie oznakowanie pionowe na chodnikach: niebieskie koło, podzielone na pół; na jednej połowie sylwetka ludzka, na drugiej sylwetka roweru? Jeśli nie, to objaśniam: ten znak informuje, że chodnik przeznaczony jest do wspólnego użytku przez pieszych i rowerzystów.
Moge jeszcze do tego dodać znak na którym widać rowerzyste na białym tle w czerwonej obwódce. Jezeli wiesz pulas co on oznacza to pozostawiam to bez komentarza.
:stout:

slavoy
03-06-2003, 09:42
breslauer napisał(a)
A poza tym widział może kolega takie oznakowanie pionowe na chodnikach: niebieskie koło, podzielone na pół; na jednej połowie sylwetka ludzka, na drugiej sylwetka roweru? Jeśli nie, to objaśniam: ten znak informuje, że chodnik przeznaczony jest do wspólnego użytku przez pieszych i rowerzystów.
Dodam tylko: Jeśli podział jest poziomy, oznacza to wspólną przestrzeń dla ludzi i rowerów. Jeśli pionowy, oznacza równoległe (oddzielone pasem): chodnik i ścieżkę rowerową.
TAK! Jeżdżę po chodnikach.
TAK! Nie znoszę pieszych na ścieżkach.

Marusia
03-06-2003, 09:56
Pułaś po prostu zdaje sie nie zna przepisów. Rowerzysta ma jak najbardziej prawo jeździć po chodniku, jeśli nie ma ścieżki rowerowej.

pieczarek
03-06-2003, 10:02
Oczywiście, że rowerzysta ma prawo jeżdzić po chodniku. Uwarunkowane jest to bodajże dopuszczalną prędkością na sąsiadującej jezdni. Ale jeździć ma prawo tylko wówczas gdy nie utrudnia ruchu pieszym. To pieszy na chodniku jest świętą krową a rowerzysta niemal intruzem. Spróbujcie potrącić kogoś rowerem na chodniku. Zobaczycie jakie będą tego prawne konsekwencje.

jerzy
03-06-2003, 10:06
slavoy napisał
TAK! Jeżdżę po chodnikach.
...ale tylko wtedy, gdy nie ma ścieżki lub jest zastawiona, a ulicą samochody pędzą z prędkością daleko większą od przepisowych 60 km/h.

slavoy
03-06-2003, 10:12
jerzy napisał(a)
...ale tylko wtedy, gdy nie ma ścieżki lub jest zastawiona, a ulicą samochody pędzą z prędkością daleko większą od przepisowych 60 km/h.
Zgadzam się w 100%

Marusia
03-06-2003, 10:19
jerzy napisał(a)
...ale tylko wtedy, gdy nie ma ścieżki lub jest zastawiona, a ulicą samochody pędzą z prędkością daleko większą od przepisowych 60 km/h.

Czyli prawie zawsze:D

pulas
03-06-2003, 10:40
Marusia napisał(a)
Pułaś po prostu zdaje sie nie zna przepisów. Rowerzysta ma jak najbardziej prawo jeździć po chodniku, jeśli nie ma ścieżki rowerowej.
Dz. U. z dnia 19 sierpnia 1997 r.)
Art. 11. 4.4. Korzystanie przez pieszego z drogi (ścieżki) dla rowerów jest dozwolone tylko w razie braku chodnika lub pobocza albo niemożności korzystania z nich. Pieszy, z wyjątkiem osoby niepełnosprawnej, korzystając z tej drogi jest obowiązany ustąpić pierwszeństwa rowerowi.
Art. 33. 1. Kierujący rowerem, korzystając z drogi (ścieżki) dla rowerów i pieszych, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność wobec pieszego idącego taką drogą i ustępować mu pierwszeństwa.
Kierujący rowerem, korzystając z chodnika, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność oraz ustępować pierwszeństwa pieszemu.

Znam prawo. Chodzi o złoty środek!

pulas
03-06-2003, 10:42
pieczarek napisał(a)
Uwarunkowane jest to bodajże dopuszczalną prędkością na sąsiadującej jezdni.
:D :D :D

Ahumba
03-06-2003, 10:44
gdyby Polacy nie byli w większości analfabetami dysfunkcjonalnymi, może chodziliby tam, gdzie trzeba, jeździli tam gdzie trzeba i z szybkością jaka jest nakazana. a gdyby jeszcze trochę myśleli, to budując ścieżkę rowerową za wąskim pasem zieleni byłby chodnik dla ( a nie jedno zlewa się z drugim albo tak jak na Bemowie jest ścieżka wzdłuż ogrodzenia lotniska ale o chodniku nikt nie pomyślał)

Marusia
03-06-2003, 10:48
We Wrocu raczej koło ścieżki rowerowej zwykle bywa chodnik. Ale piesi często wybierają jednak ścieżkę rowerową - może dlatego, że taka ładna, równa i czerwona? Zresztą zawsze jakoś ich omijam i się staram nie czepiać, ale trudno czasem zdzierżyć, jak taki pieszy na ścieżce rowerowej wystartuje do rowerzysty z gadką o jezdni:rolleyes:

arzy
03-06-2003, 10:48
pulas napisał(a)
Dz. U. z dnia 19 sierpnia 1997 r.)
Art. 11. 4.4. Korzystanie przez pieszego z drogi (ścieżki) dla rowerów jest dozwolone tylko w razie braku chodnika lub pobocza albo niemożności korzystania z nich. Pieszy, z wyjątkiem osoby niepełnosprawnej, korzystając z tej drogi jest obowiązany ustąpić pierwszeństwa rowerowi.
Art. 33. 1. Kierujący rowerem, korzystając z drogi (ścieżki) dla rowerów i pieszych, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność wobec pieszego idącego taką drogą i ustępować mu pierwszeństwa.
Kierujący rowerem, korzystając z chodnika, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność oraz ustępować pierwszeństwa pieszemu.

Znam prawo. Chodzi o złoty środek!
Potwierdziłeś to o czym tu mowa.

pulas
03-06-2003, 10:49
Ahumba napisał(a)
gdyby Polacy nie byli w większości analfabetami dysfunkcjonalnymi, może chodziliby tam, gdzie trzeba, jeździli tam gdzie trzeba i z szybkością jaka jest nakazana. a gdyby jeszcze trochę myśleli, to budując ścieżkę rowerową za wąskim pasem zieleni byłby chodnik dla ( a nie jedno zlewa się z drugim albo tak jak na Bemowie jest ścieżka wzdłuż ogrodzenia lotniska ale o chodniku nikt nie pomyślał)

Popieram z całą rozciąglością! Dodatkowo ścieżki buduje się często kosztem chodników, a nie jak w krajach cywilizowanych kosztem jezdni. Ale to taki nasz, polski folklor...

pulas
03-06-2003, 10:54
arzy napisał(a)
Potwierdziłeś to o czym tu mowa.
nie wiem czy zauważyłeś, ale pieszy TEŻ MA PRAWO (w określonych przypadkach) KORZYSTAĆ ZE ŚCIEŻEK ROWEROWYCH! Twoje przejeżdżanie przy nich jak najbliżej jest po prostu głupotą!

arzy
03-06-2003, 11:10
pulas napisał(a)
nie wiem czy zauważyłeś, ale pieszy TEŻ MA PRAWO (w określonych przypadkach) KORZYSTAĆ ZE ŚCIEŻEK ROWEROWYCH! Twoje przejeżdżanie przy nich jak najbliżej jest po prostu głupotą!
Widze że wszystko trzeba Ci wytłumaczyć. Ja mówiłem o przypadkach gdzie jest ścieżka rowerowa i chodnik. Robie tak tylko i wyłącznie na ścieżce rowerowej, nigdy na chodniku, szanuje pieszych i ich prawo do chodzenia. Sam jestem pieszym. Teraz już powinneś zrozumieć w czym jest problem.

pulas
03-06-2003, 11:18
arzy napisał(a)
U nas ścieżek rowerowych jak na lekarstwo. Cieżko je nazwać rowerowymi ;) . Więcej na nich pieszych niż rowerzystów.
Może to nie zabrzmi elegancko, ale jak jade i widze kogoś że idzie po ścieżce rowerowej staram się przejechać jak najbliżej intruza, a nawet lekko o niego zachaczając. Może to kiedyś skończyć się źle ale pare osób zdąże przestraszyć :D

:stout:
Gdzie w tym poście napisałeś, że gdzieś obok jest chodnik? Jakoś nie widzę :rolleyes:

jerzy
03-06-2003, 11:36
Pułaś - chyba doskonale wiesz o co chodziło arzemu: bardzo często widzi się ludzi spacerujących ścieżką rowerową mimo tego, że obok jest pusty chodnik. Jeśli ścieżka z chodnikiem tworzą jedną całość - bo są oddzielone tylko namalowaną linią lub innym kolorem kostki - to pół biedy, można ich ominąć. Ale bywa też tak (przynajmniej we Wrocławiu), że są to zupełnie osobne powierzchnie, oddzielone np. kawałkiem trawnika i rowerzysta nie ma możliwości bezproblemowego ominięcia takiej "świętej krowy".
I wtedy nie pozostaje nic innego jak przejechać 5 cm od pieszego właśnie po to by go wystraszyć - skoro jest na tyle tępy, że nie rozumie znaków, to może wyuczy się go "odruchu Pawłowa"...

arzy
03-06-2003, 11:37
pulas napisał(a)
Gdzie w tym poście napisałeś, że gdzieś obok jest chodnik? Jakoś nie widzę :rolleyes:
Nawet przez myśl mi nie przeszło że mogło być inaczej.
Najważniejsze że się dogadaliśmy:)
:stout:

breslauer
03-06-2003, 12:08
Tu dokładnie chodzi o to, o czym ktoś pisał wcześniej: by piesi chodzili po miejscach do tego przeznaczonych, by rowerzyści jeździli po swoich ścieżkach, itp. Chodzi o zdrowy rozsądek. Przecież w życiu bywa różnie. Ja sam raz jestem pieszym, raz rowerzystą, a raz zmotoryzowanym. Ponieważ wkurza mnie parkowanie samochodów na ścieżce rowerowej, sam jadąc samochodem nigdy nie zaparkuję na takiej ścieżce. Tak samo idąc na piechotę nie wchodzę na ścieżki rowerowe, ani nie wjeżdżam na chodnik, gdy mam obok ścieżkę rowerową. I tak samo wkurzają mnie rowerzyści, którzy jadą po ulicy, gdy mają obok ścieżkę rowerową, bo wtedy oni naprawdę stwarzają zagrożenie. Tylko dlaczego do niektórych to nie dociera? A swoją drogą, przepisy cytowane przez Pulasa i tak ustawiają pieszego w pozycji uprzywilejowanej ...

żąleną
03-06-2003, 13:14
Zdarza mi się jeździć chodnikiem, np. wtedy, gdy raptem ścieżka się kończy i nie mogę wjechać na jezdnię, bo dzielą mnie od niej trzy pasy pełne Schumacherów. No i nie zawsze da się wszędzie dojechać ścieżką lub jezdnią.

Pułaś - zauważ, że pieszy na ścieżce rowerowej jest zawadą dużo większą, niż rowerzysta na chodniku. I nie mówię tutaj o Szurkowskich, którzy prują slalomem między pieszymi.

Infrastruktura rowerowa powinna być święta, bo rower jest alternatywą dla samochodu. Ścieżek jest coraz więcej, natomiast wciąż jest problem z parkowaniem roweru (nawet przy sklepach rowerowych rzadko można spodziewać się stojaka :eek: ) i wprowadzaniem roweru do różnych budynków. Czasem rower jest traktowany jak torebka z g... - raz w Hali Legii na Bemowie nie pozwolono mi postawić go na sali, choć w środku była przestrzeń jak na pustyni. Musiałem go ustawić w holu, gdzie nawet nie miałem go do czego przypiąć...

zythum
03-06-2003, 16:00
Wszystkich bardzo "odważnych" i dumnych z przejeżdżania pieszych na ścieżkah pytam dokładnie kogo przejeżdząją: staruszki, mamy z dziećmi, normalnych ludzi czy także pijane grupy dresiarzy, idących po ścieżce karków z siłowni itp. Śmiem twierdzić, że "odwagi" i "dumy" starcza Wam tylko na tych pierwszych. A ja po Wasysch wypowiedziach poważnie zastanawiam się czy zamiast robić tak jak dzisiaj (czyli ustępować rowerzystom na chodniku rozumiejąc ograniczenia w poruszaniu się na rowerze) nie zacząć postępować inaczej - brutalnie ich spychać, blokować i przewracać. Co prawda nie sądze żebym był z tego dumny ale cóż skoro to może będzie takie "fajne" jak rozjerzdżanie ludzi rowerem.

żąleną
03-06-2003, 16:24
Przecież nikt nikogo nie rozjeżdża! Nikt nikogo nie potrąca!

A do karka i tak nie trafisz. Jak mu zwrócisz uwagę, to odszczeknie, jak mu spuścisz bęcki, to się odegra na innych rowerzystach.

Zresztą wszystko jedno, ciężko coś nowego dodać w tym temacie. Powiem jeszcze tylko, że dopóki piesi i rowerzyści nie uświadomią sobie, że grają w jednej drużynie przeciw samochodom, to będzie kicha.

zythum
03-06-2003, 17:21
Z wypowiedzi kilku kolegów wynika, że nawet jeżeli JESZCZE tego nie robią ,są tego bliscy. Co do grania w jednej drużynie to niestety odnoszę wrażenie (biorąc pod uwagę tą dyskusję jak i własne doświadczenia) że tak jak dla samochodziarza wrogiem jest rowerzysta to tak samo dla rowerzysty wrogiem jest pieszy. Myślenie jest podobne - tylko ja się liczę, ja jadę - wszyscy z drogi. I jeszcze jedno, z moich własnych (oczywiście nie statystycznych) obserwacji wynika, że znacznie częściej i stwarzając większe zagrożenie jeżdżą rowerzyści po chodnikach niż piesi chodzą po ścieżkach rowerowych.

arzy
03-06-2003, 20:27
Są ludzie którzy widzą tylko czarne i białe. Dalsza dyskusja jest zbędna. Nie którym nie da się pewnych rzeczy wytłumaczyć.

Nika
03-06-2003, 23:26
wypowiedzi kilku kolegów wynika, że nawet jeżeli JESZCZE tego nie robią ,są tego bliscy. Co do grania w jednej drużynie to niestety odnoszę wrażenie (biorąc pod uwagę tą dyskusję jak i własne doświadczenia) że tak jak dla samochodziarza wrogiem jest rowerzysta to tak samo dla rowerzysty wrogiem jest pieszy. Myślenie jest podobne - tylko ja się liczę, ja jadę - wszyscy z drogi. I jeszcze jedno, z moich własnych (oczywiście nie statystycznych) obserwacji wynika, że znacznie częściej i stwarzając większe zagrożenie jeżdżą rowerzyści po chodnikach niż piesi chodzą po ścieżkach rowerowych.

Oj, Zythumie - to nie tak. Wiesz, ze jestem samochodowo-rowerowo-piesza - rowerzysta na chodniku powinien wiedziec, ze pierwszenstwo ma pieszy; na sciezce - rowerzysta - ale bez wjezdzania w ludzi, ktorzy przez glupote/gapiostwo/niewiedze wplatali sie na te sciezke!
Po prostu - zamiast cytowac przepisy - w czym kroluje Pulas /causki, sloneczko/, trzeba dostosowac zachowanie do sytuacji, czyli... jak zwykle - obowiazuje zasada ograniczonego zaufania. Po prostu jechac/isc - niewazne czym - i myslec! ... choc to czasem boli :)

Toni
03-06-2003, 23:32
Dajcie sobie spokój - facet jadący na (przepraszam-może być też kobieta!!) w zimie na dwukołowym rowerze jest niestabilny(charakter polskich dróg) - i nie ma możliwości przewidzenia akcji-reakcji- co w moim rozumieniu, ściśle wiąże się ze zjawiskiem fizycznym zbytniego nacisku na przednie koło - "cały kolarz" jest przechylony , co powoduje poślizg i upadek na tak zwany "zwykły pysk" - bolesne - i - od czasu takiego zdarzenia uczestniczę się w zawodach jako "obserwator" ; i wtedy można się znowu :kwiatek: :stout:
Moje doświadczenia pochodązą od dawnych zwycięzców - idoli cienkich gum, na których R.Szurkowski mijał metę w gipsie na nodze. Przepraszam, to był Szozda w bandażu. ( na nodze - oszywiście!!!)
Ergo.. Można mówić pieszym o "dróżkach rowerowych" a rowersom o pieszych - jest to g. warte - co, wywodząc od początku, powinno skutkować zakazem jazdy na rowerze podczas tzw. gołoledzi - co podkreślam. Toni

Marusia
03-06-2003, 23:47
Zythum, Zythum, skąd ta agresja, czyżby jakiś rowerzysta ostatnio Ci nadepnął kołem na odcisk:confused: :rolleyes:

jerzy
04-06-2003, 08:10
Chciałbym przypomnieć, że to jest temat "piwo a rower", a nie "pieszy kontra rowerzysta"!

breslauer
04-06-2003, 08:22
jerzy napisał(a)
Chciałbym przypomnieć, że to jest temat "piwo a rower", a nie "pieszy kontra rowerzysta"!

To w takim razie kolejny kamyczek, skoro ma być "piwo a rower": potłuczone butelki po piwie na ścieżkach rowerowych. Na głupotę nie ma lekarstwa ...
Mógłbym podać jeszcze wiele przykładów zachowań - nazwijmy je specyficznymi (jak choćby matka z wózkiem idąca po ścieżce rowerowej z pociechą biegającą swobodnie po tejże ścieżce) - ale po co, skoro to i tak do niektórych nie trafia?
A skoro temat chodzenia po ścieżkach rowerowych się pojawił, to znaczy że wielu ludziom siedział w głowie i że jest to jednak problem i wiele osób go zauważa.

iron
04-06-2003, 09:12
No to tak żeby nie odbiegać zbytnio od tematu, a raczej połączyć większość wątków:
Jako znienawidzony przez Was samochodziarz (czasem pieszy, kiedyś cyklista), najbardziej "uwielbiam" rowerzystę po piwku (przynajmniej tak wynika z jego zachowania) jadącego po jezdni lub szosie. Ten to jest dopiero królem drogi - jedzie sobie całą szerokością pasa (chyba zależnie od fantazji) i jest nieprzewidywalny w swoich rowerowych ekwilibrystykach, a ja mam go minąć z zapasem minimum 1,5 metra - to jest dopiero sport ekstremalny.
No i jeszcze jeden wątek. Nie będąc jeszcze kierowcą dziwiłem się przepisowi zakazującemu rowerzyście przejazd przez jezdnię (przejście dla pieszych) z wyjątkiem ścieżki rowerowej. Teraz już wiem o co chodzi. Rowerzyści - apeluję do Was - jeśli nie ma ścieżki rowerowej przeprowadzajcie rowery przez jezdnię - wiem że to kłopotliwe, ale nie macie pojęcia jak nagle pojawia się rowerzysta przed maską (w miejscu gdzie się go spodziewać nie należy) i to naprawdę jest niebezpieczne.
A już kompletny horror jest w Danii - tam rowerzysta ma absolutnie największe prawa - i przed pieszym i przed samochodem. Jak jeden taki potrącił ze swojej winy koleżankę (do tego będącą w ciąży) to nie dość że się nie zaiteresował czy jej się nic nie stało, to jeszcze ją koncertowo zbluzgał. A reakcja ludzi - przecież on był na rowerze - co się pani dziwi - było mieć oczy naokoło głowy. A poza tym to całkiem miły kraj.
Pozdrawiam serdecznie - Wasz "ulubiony" kierowca

crizz
04-06-2003, 09:39
Włączę się, jeśli można.

Nienawidzę rowerzystów na chodnikach. Dlaczego? Bo potrąciłem raz taką jedną leciwą rowerzystkę. W zasadzie to ona mnie potrąciła, ale ja siedziałem w samochodzie. Wyjeżdżałem z bramy. Zatrzymałem się w połowie szerokości chodnika, żeby przepuścić ewentualnych pieszych (widoczność była ograniczona przez murek). Wjechała we mnie rozklekotanym składakiem. Nie jechała szybko, ale nie zdołała wyhamować ani wyminąć. Upadła na jezdnię, z naprzeciwka jechał samochód. Wyskoczyłem i szybko pozbierałem ją z jezni, przepraszając, oczywiście. Nasłuchałem się biadolenia, o zawałach, osteoporozach itp. Zaoferowałem podwiezienie do domu/na pogotowie. Spisała moje numery. Wtedy zacząłem się zastanawiać - kto tu, k****, zawinił??? Żona zachowała więcej zimnej krwi i rzuciła jej na odchodne kilka siarczystych uwag nt. rowerzystów na chodnikach.
Obecnie częściej siedzę w samochodzie, niż na siodełku roweru, bo mi go skradziono (Wilda rulez :( ). Ale i jako częściowo zmotoryzowany pieszy (z wózkiem dziecięcym :)) zbyt często muszę omijać łysych palantów na markowych góralach.
Dlatego nienawidzę rowerzystów na chodnikach. Wiem, że niektórzy są sprawniejsi i mają więcej wyobraźni niż ta pani, która na nas wpadła. Wiem, że mogę być niesprawiedliwy. Ale to jest moja opinia. Dlatego popieram wszelkie akcje tworzenia ścieżek rowerowych. Żeby mieć spokój na jezdni i chodniku...

pjenknik
04-06-2003, 10:48
A co zrobić z rowerzystami na jezdni obok ścieżki rowerowej? Przy dojeździe do mojej miejscowości jest wąska droga, wzdłuż niej biegnie chodnik i ścieżka rowerowa. I jaki jest tego efekt? Korek kilku/kilkunastu samochodów za rowerzystą któremu wygodniej jedzie się po asfalcie niż po kostce brukowej. Wtedy mam ochotę zabić wszystkich rowerzystów.

eeemil
04-06-2003, 13:11
Jak czytałem posty o pieszych i rowerzystach to mi się przypomniał ten artykuł -> http://www.cyf-kr.edu.pl/rowery/ .:D

jerzy
04-06-2003, 13:14
A ja mam ochotę zabić wszystkich tych, którzy zamiast wyluzować się przy piwku (jak przystało na to forum) dyszą jeno nienawiścią do wszystkiego co się porusza w inny sposób niż oni sami! :mad:

ART
04-06-2003, 13:28
:D

Tata Kazika napisał(a):
[...]
Szafa wygrywa rzewne kawałki
Siedzą mordercy łamią zapałki
Czasem twarz obca mignie i znika
Zaraz się dźwignie ktoś od stolika
Wróci nazajutrz z miną nijaką
Bluźnie na życie, postawi flakon
Każdy do niego zaraz się tłoczy
Wkrąg nad szklankami błyskają oczy
I zaraz każdy lepiej się czuje
Jeszcze morderców ktoś potrzebuje
[...]

iron
04-06-2003, 13:30
A kto tu dyszy nienawiścią, nie przesadzajmy - to tylko luźna wymiana spostrzeżeń i doświadczeń. Pozdrowienia dla wszystkich pieszych, rowerzystów i zmotoryzowanych.
P.S. Jakoś motocykliści zostali pominięci w powyższych rozważaniach:D

crizz
04-06-2003, 13:32
jerzy napisał
A ja mam ochotę zabić wszystkich tych, którzy zamiast wyluzować się przy piwku (jak przystało na to forum) dyszą jeno nienawiścią do wszystkiego co się porusza w inny sposób niż oni sami! :mad:

jerzy, według Twojego toku myślenia to powinieneś popełnić samobójstwo ;). Zatem - wyluzujmy :stout: !

Ahumba
04-06-2003, 13:33
iron napisał(a)
P.S. Jakoś motocykliści zostali pominięci w powyższych rozważaniach:D

są jeszcze osobnicy na rolkach i poruszający się hulajnogami

jerzy
04-06-2003, 13:50
crizz napisał(a)
jerzy, według Twojego toku myślenia to powinieneś popełnić samobójstwo ;). Zatem - wyluzujmy :stout: !
Okay, masz trochę racji, ale tylko trochę. Jako pieszego-rowerzystę-kierowcę denerwuje mnie GŁUPI brak poszanowania dla innych uczestników ruchu*, niemniej nie zamierzam nikogo za to zabijać ani przewracać.
:stout:

*konkretnie:
- piesi na jezdniach i ścieżkach rowerowych, gdy mają chodnik;
- rowerzyści na jezdniach i chodnikach, gdy mają ścieżkę;
- kierowcy na ścieżkach zawsze, oraz na chodnikach, gdy mają jezdnie.

jerzy
04-06-2003, 13:57
jerzy napisał
- kierowcy na ścieżkach zawsze, oraz na chodnikach, gdy mają jezdnie.
Żeby nie było nieporozumień to rozwinę:
- kierowcy parkujący na ścieżkach i innych niedozwolonych miejscach służących do jazdy
- kerowcy parkujący na chodnikach w sposób uniemożliwiający lub poważnie utrudniający pieszym przejście oraz kierowcy jeżdżący chodnikami tylko dlatego, że "tak im łatwiej" (tak, tak - widziałem omijających w ten sposób korki, ale tylko w Warszawie!)

żąleną
05-06-2003, 00:17
eeemil napisał(a)
Jak czytałem posty o pieszych i rowerzystach to mi się przypomniał ten artykuł -> http://www.cyf-kr.edu.pl/rowery/ .:D

A który artykuł, bo pojawia się strona z odnośnikami do kilku?

Ahumba Beer Security napisał
Jakoś motocykliści zostali pominięci w powyższych rozważaniach

Jako czytelnik czasopisma Świat Motocykli uzupełniam: motocykliści psioczą na debili w samochodach, którzy nie zwracają uwagi na motocykle, na kierowców tirów, którzy podczas wyprzedzania innych pojazdów zdmuchują motocyklistów z drogi ze skutkiem śmiertelnym, na policjantów czepiających się osobników chcących sobie spokojnie pośmigać 200 lub 300 na godzinę na sprzyjającym odcinku drogi,oraz ogólnie na wszystkich, którzy postrzegają motocyklistów przez pryzmat bandytów z Hell's Angels.

Jeden felietonista raz czepnął się rowerzystów, że nie muszą mieć kasków, a motocykliści muszą. Dowodził przy tym, że rowerzysta jest niebezpieczniejszy od motocyklisty, bo może zabić człowieka (prując chodnikiem), a motocyklista co najwyżej wjechać w bagażnik samochodu (prując jezdnią). Zwrócił też uwagę na bezczelność rowerzystów, bo zasuwają p ochodnikach ile fabryka dała, a motocyklista jeśli wjedzie na chodnik, to jedzie po nim wręcz nieśmiale. Użył właśnie tego słowa: nieśmiale.

Zatem wszystko w normie. Kto nie z nami, ten przeciwko nam.

slavoy
05-06-2003, 00:24
żąleną napisał(a)
na policjantów czepiających się osobników chcących sobie spokojnie pośmigać 200 lub 300 na godzinę na sprzyjającym odcinku drogi
I popieram w tym punkcie policjantów w 200%.
Duża część dosiadających japońskie kosiarki uważa za sprzyjające takie odcinki jak Krakowskie Przedmieście, czy Marszałkowska. :rolleyes:

Ahumba
05-06-2003, 07:02
małe sprostowanie

Jakoś motocykliści zostali pominięci w powyższych rozważaniach

to słowa Irona

żąleną
05-06-2003, 15:44
Ekskjuzemła.

pieczarek
06-06-2003, 09:51
pulas napisał(a)
:D :D :D

To powyżej to komentarz Pułasia do mojego stwierdzenia, że korzystanie przez rowerzystów z chodników jest uzależnione od dopuszczalnej prędkości pojazdów na sąsiadującej jezdni. Tymczasem przepis art. 33 jest jasny, cytuję:

"5. Korzystanie z chodnika lub drogi dla pieszych przez kierującego rowerem jednośladowym jest dozwolone wyjątkowo, gdy:
1)opiekuje się on osobą w wieku do 10 lat kierującą rowerem lub
2)szerokość chodnika wzdłuż drogi , po której ruch pojazdów dozwolony jest z prędkością większą niż 60 km/h wynosi co najmniej 2 m i brak jest wydzielonej drogi dla rowerów."

koniec cytatu

I co tak Cię śmieszyło Pułaś?