PDA

Wersja pełna: : Mazurskie piwne wariacje "Przechył"-u


tilikum
13-02-2006, 10:56
Nadszedł w końcu historyczny moment założenia wątku z piwowarskich dokonań Browaru Domowego PRZECHYŁ. Przyczynkiem do założenia tematu jest pierwsza warka ze słodów, która dokonała się w tą sobotę.
Dotychczasowe piwa to tylko gotowce więc nie było się czym chwalić, choć wyszły wyśmienicie, jak to pierwsze własne piwa :)) Krótka charakterystyka:
1. Coopers Lager - "Pierwszy Szkwał", na początek, robione pod koniec września 2005, zabutelkowane 11.10.2005, jeszcze zostały trzy buteleczki, a przed dwoma tygodniami pite wykazywało baaardzo atrakcyjne walory smakowe.
2. Piwo ciemne z WES-a - "Za tych co na morzu" - rozlewane 01.11.2005, zostały jeszcze 2 butelki, gotowane z dodatkiem 3 goździków na około 20 litrów, które bardzo wzbogaciły smak.
3. Piwo jasne z WES-a: "Jesienny sztil" - rozlewane 01.12.2005, lekkie piwko 10 BLG, które wszystkim bardzo smakowało i nie uchowała się juz żadna butelka, a warka była około 24 l.
4. Coopers Irish Stout - "Portowy stout" - rozlewane połowa 02.01.2006 i połowa 18.01.2006 (po cichej) - testowo otwierane w tym tygodniu - baaaardzo smakowite, jak jeszcze troszkę sobie poleżakuje to będzie rewelacyjne.
5. Coopers Pilsener - "Zimowy sztaksel" - mój pierwszy lager, fermentacja około 3 tygodni w temp. 8-10 st C niestety skończyła sie ociepleniem i w temp. 14 st C, zabutelkowane po cichej 11.02.2006, dziwne posmaki jakby medykamentów. Zobaczymy co wyjdzie, narazie niech leży w piwnicy, założyłem sobie, że nie będę za szybko wylewał moich piw, bo chyba zawsze ten smak może się poprawić ;)

A w następnym poście o zmierzeniu się z prawdziwym wyzwaniem - warzenie ze słodów.

tilikum
13-02-2006, 11:48
Piwa z gotowców robi sie przyjemnie i bezstresowo, ot otworzyć puszkę, albo dwie, zmieszać z wodą, chwilę pogotować, wlać do 'wiadra', wsypać drożdże, poczekać, wlać w butle, poczekać i po dwóch tygodniach cieszyć się z efektów ;) ale dopiero pierwsze prawdziwe warzenie dlaje popalić i poczuć o co w tym wszystkim właściwie chodzi.
Tak pomyślawszy zakupiłem zestaw Prawdziwy Pils w BA, zrobiłem sobie filtratorek z plastikowej rurki do gorącej wody i w sobotni ranek około 10:30 zaczęłem moją walkę ... tzn warkę :)
Postanowiłem wykorzystać połowę przysłanych surowców żeby przypadkiem nie napsuć za dużo. Troszkę też postanowiłem zmodyfikować przepis załaczony w paczce i zrezygnować z przerwy w 50 st. Założenia więc były takie:
2 kg pilzneński
0,1 kg carapils
drożdze saflager S-23
I przerwa 62 st - 30 min
II przerwa 72 st - 30 min
do 78 st i filtracja
Chmielenie: 70 min
po 10 min 30 g lubelski granulat + ok. 10 g Magnum szyszki
po 60 min 20 g lubelski granulat
Założyłem że wyjdzie około 10 litrów.

Wszystko szło całkiem dobrze, tylko po drugiej przerwie moja dzielna 2 letnia córeczka coś chyba włączyła w kuchence i przestało grzać na kilka minut a temperatura spadła do 65 st. wtedy sobie przypomniałem o próbie jodowej, na szczęście wyszła negatywna.
Filtracja szła nieźle, ale już wiem że mam za duży przekrój węża i za szybko to wszystko leciało (pomimo zmiejszenia szybkości przepływu przez zagięcie węża), trzeba to zmodyfikować.
Wysładzałem około 5,5 l wody i wszystko szło do jednego gara.
Następnie było chmielenie w specjalnie uszytych, podwójnych woreczkach z pieluchy tetrowej (którą pożyczyłem na wieczne nieoddanie od mojej córki, bo jej i tak już nie będzie potrzebna :) ). W rezultacie powstała dosyć mętna ciecz o wspaniałym słodowym zapachu, która poszła do chłodzenia. i tak zrobiła się już godzina 16, a więc 5 i pół godziny - chyba niezły wynik jak na pierwszy raz. Gdy przyszłe piwo miało już temperaturę około 20 st sprawdziłem baling - około 14 BLG, dolałem odrobinę wody i spadło do 12 BLG. Przelałem to co było na wierzchu do fermentatora i dałem odpocząć przez noc, za to w szklance brzeczki rozprowadziłem drożdżyki. Z samego rana przed pójściem do pracy zapodałem 12 stopniową brzeczkę drożdżami. a dziś rano pojawióła się lekka pianka, więc ruszyło. Brzeczka jest nadal mętna i pachnie słodowo, ciekawe czy są szanse na wyklarowanie.
Po poprzednich pseudowarzeniach z gotowców nabyłem już bardzo cenną cechę piwowara domowego - cierpliwość więc spokojnie czekam co przyniesie przyszłość. Za jakieś dwa tygodnie dam na cichą to może się sklaruje. Narazie jestem ze swojej pracy bardzo zadowolony ("nie takie warzenie straszne jak o nim mówią"), a zobaczymy jakie będą efekty.

Kapselek
13-02-2006, 12:11
Gratuluje odwagi i determinacji z pewnoscią sie sklaruje bo umnie zawsze po cichej fermentacji na dnie fermentora zostaje sporo "błota" które wylewam. Po cichej w butelki nalewam juz czysty klarowny płyn i mimo to na dnie butelek zawsze zostaje troszkę osadu
Będzie dobrze pozdrawiam :stout:
Ps Piękna nazwa browaru domowego a i w nzewnictwie piw jest wiele ciekawych żeglarskich akcentów tak trzymać
Ahoj

Marusia
13-02-2006, 14:34
Ten "osad" to głównie drożdże. Piwko często mam mętne, ale po 2 miesiącach leżakowania wszystkie klarują się jak jeden mąż:)

Gratulacje, całkiem dobrze Ci poszło, 5,5 godziny to całkiem niezły wynik:)

tilikum
13-02-2006, 15:13
Ten "osad" to głównie drożdże. Piwko często mam mętne, ale po 2 miesiącach leżakowania wszystkie klarują się jak jeden mąż:)
Gratulacje, całkiem dobrze Ci poszło, 5,5 godziny to całkiem niezły wynik:)

Mętność raczej nie wynika z drożdży, bo jest takie od chwili filtracji, ale mam nadzieję że się wyklaruje. A nawet jeśli nie to i tak nie jest to przecież wielkim uchybieniem w piwie domowych :)
Na szybkość miało wpływ chyba tempo filtracji (jakieś 15 min z wysładzaniem) - przy takim wężu to poprostu chlustało :) musze zmienić przekrój i zastosować zacisk, żeby jednak troszkę wolniej to szło.
Po'zdrówko'

Marusia
13-02-2006, 16:47
Toteż moja odpowiedź była skierowana do Kapselka, nie do Ciebie:) Dopiero druga część posta była do Ciebie.

W każdym razie: niespecjalnie przykładam się do filtracji, potem i tak wszystko na dno fermentora opada:) Tzn. nie oznacza to, że przepuszczam kilo mąki do gotowania, ale też z latarką w rurkę nie świecę, ani nie podchodzę z mikroskopem;)

tilikum
20-02-2006, 10:16
No i przyszedł czas na kolejną warkę. 'szóstka' poszła na cichą (odfermentowała do 3 BLG) więc z drugiej połowy Pilsa BA zrobiłem nową warkę. Nazwy Zęza I i Zęza II jako że to piwka dolnej fermentacji :)
Zastanawiam się czy dobrze zrobiłem rezygnując z przerwy w 50 st C bo strasznie mętny ten Pils. Zobaczymy czy po dwóch tygodniach cichej trochę sklaruje się.
Warka 7 bardzo podobna do 6. Filtrowanie z mniejszym przekrojem wężyka i zaciskiem chyba daje klarowniejszą brzeczkę.
Zasyp identyczny z poprzednim. Przerwy: 30 min w 62 st C i 30 min w 74-75 st C (chciałem w 70 st ale za mocno podgrzałem i tak już zostało).
Chmielenie: 60 min lubelski granulat 20 g + Magnum szyszki garść; 10 min lubelski granulat 30 g.
Oczywiście brzeczka wyszła męta jak nieszczęście, ale nie przejmuję się - jak zęza to zęza :)
Dziś rano dałem gęstwę drożdzową z poprzedniej warki (Saflagery). Baling mi wyszedł około 11,5 więc będzie raczej lekkie piwo. Przewidywana temperatura fermentacji 12-14 stopni (niżej niestety się nie da).
Zęza I spróbowana przy przelewaniu na cichą wydaje się być smaczna, zobaczymy jak Zęza II przefermentuje.