PDA

Wersja pełna: : Uwag kilka z kolejnej warki - piana bardzo burzliwa -


Hodyr
13-04-2006, 11:07
witam,

w weekend uwarzylem sobie kolejne piwo - wzialem na warsztat 'prawdziwe ale' browamatora (jakies razem 3,6kg ekstraktu slodowego), ale jako, ze lubie ciemne doprawilem je jeszcze 0,5kg puszka slodu barwiacego. otrzymany w ten sposob kolor brzeczki odrazu podsunal mi nazwe dla piwa - "cziornyj cziort", etykieta bedzie w stylu 'zabor rosyjski' cyrlica itd. ale... nie o tym mialo byc. w kazdym badz razie wyszlo tego 20-21 literkow co 14BLg poczatkowego mialo.

Jako, ze warka miala byc znowu typu 'ciekawe co z tego wyjdzie?', przed zadaniem drozdzy ponapowietrzam sobie troche brzeczke. Juz po 15 minutach musialem sie poddac, bo 'piana' doslownie zaczela mi wychodzic z fermentatora :) dalem jej chwile spokoju, zadalem do brzeczki drozdzy z zestawu (suche Safale US-56) i radosnie zakonczylem Faze I warzenia piwka.

Po kilku, kilkunastu godzinach na powierzchni zaczela sie tworzyc piana przypominajaca swa lepkoscia te z poprzednich warek, temperatura warki wzrosla przy tym o jakies 1,5 stopnia - znak, ze drozdze bezwstydnie oddaly sie konsumpcji i radosnemu rozmnazaniu.
Drugiego dnia piana byla juz naprawde spora, gesta o wyraznym drozdzowym (!) nie slodowym aromacie. Dzis (czwarty dzien) piana owszem troche opadla, ale zaczyna "schnac" zalegajac jako skorupa na powierzchni warki.

Pytanie, co zrobic z ta skorupa? Przydatnosc takowej pewnie jest juz zadna, zatem czy spokojnie moge ja zebrac z powierzchni i "poslac do Wisly"? czy jednak jest cos lepszego co mozna z tym 'czyms' zrobic?

Gdy tylko zwolni mi sie 'burzliwy' fermentator planuje zrobic kolejna warke typu "wynalazek" i chcialbym uzyc do tego tych drozdzy zebranych z tej warki?
Tu kolejny dylemat - wczesniej nie uzywalem drozdzy odzyskiwanych, wiec nie wiem ile z tej odzyskanej gestwy drozdzowej zapodac do kolejnej warki (proporcje podobne jak w tej), zeby mi drozdze tym razem nie wyniosly sie "z kuchni na pokoje" ;)

czy jest sens mieszania drozdzy? czy jest to wrecz niewskazane? czy tez narusza jakas browarnicza etykiete? :) mieszania drozdzy w takim znaczeniu, ze np. do kolejnej warki wezme znowu troche suchych z zestawu w celu "wzmocnienia" efektu konsumpcji.
oczywiscie caly czas mowimy o drozdzach gornej fermentacji.


pozdrawiam,

anteks
13-04-2006, 12:55
(jakies razem 3,6kg ekstraktu slodowego), ale jako, ze lubie ciemne doprawilem je jeszcze 0,5kg puszka slodu barwiacego.
chyba przesadziłeś:rolleyes:

Maidenowiec
13-04-2006, 13:01
E tam. Ja do pierwszej i drugiej warki też całą puszkę barwiącego dodałem. Ciemne jak smoła, nieprzejrzyjste, ale nie można zarzucić, że jest złe czy wali spaloną szopą. Drugie nawet przez dodatek ekstraktu pszenicznego jest słodkawe.

Hodyr
13-04-2006, 15:05
chyba przesadziłeś:rolleyes:


byc moze, ale jako a) poczatkujacy b) eksperymentujacy, lubie wyzwania :)
a na powaznie po prostu zobaczymy - jezeli po kilku miesiacach lezakowania wciaz piwo bedzie niezdatne do spozycia, to nastepnym razem dam mniej tego zajzajeru.

w mojej opinii wczesniejsza konsumpcja piwa jak przed uplywem minimum dwoch, trzech miesiacy nie ma sensu. pierwsze piwo poszlo blyskawicznie i bylem nim zlekka rozczarowany. tlumaczylem sobie, ze gotowiec, ze zacierane bedzie pewnie lepsze itd.
szczesliwie kilka butelek przezornie 'zakopalem' w piwnicy i... udalo mi sie o nich zapomniec :) piwo ktore wypilem po prawie czterech miesiacach lezakowania bylo po prostu genialne w porownaniu z tym co lezakowalo miesiac, poltora.

a przy okazji... jak dlugo mozna w lodowce przetrzymywac taki otwarty barwiacy?
jakby na to nie patrzec przez przynajmniej 3 tygodnie mam moj zestaw 'maly fermentator' zlekka unieruchomiony przez jedno warzenie, a nie mam z kim sie podzielic tym co mi sie ostalo.


pozdrawiam,

anteks
13-04-2006, 17:00
a przy okazji... jak dlugo mozna w lodowce przetrzymywac taki otwarty barwiacy?

mój otwarty w lodówce przebywa od roku a od 4 mieięcy jest po terminie ważności:D

Hodyr
14-04-2006, 16:03
whew!
piaty dzien burzliwej fermentacji po wczesniejszym napowietrzaniu brzeczki... Blg spadlo z 14 do jakichs 3-4Blg! wczesniej nie mialem nigdy, az takiego spadku Blg zatem "zwalam to na kark" napowietrzania. Proba organoleptyczna mlodego piwa rowniez wypadla nadspodziewanie dobrze. nutka 'spalenizny' wyczuwalna, ale przeciez nie mial to byc jakis cieniutki pilsik.

zdecydowalem sie zdjac te skorupe drozdzy z 'lustra' warki. przenioslem do sloika, dodalem troche zielonego piwa i do lodowki. Nastepna warka pewnie gdzies za 3-4 tygodnie to beda jak znalazl ;)


pozdrawiam,

Piotr

jerzy
14-04-2006, 19:21
chyba przesadziłeś:rolleyes:
Ja do pierwszej warki dałem połowę tej dawki barwiącego - i też mi mówili, że przesadziłem. Po kilku miesiącach było smaczne, po roku pyszne, a po dwóch - rewelacyjne. :stout:

jerzy
14-04-2006, 19:23
a przy okazji... jak dlugo mozna w lodowce przetrzymywac taki otwarty barwiacy?
U mnie stał prawie dwa lata - ani piwu nie szkodził, ani chlebowi, do którego dodawałem go regularnie po łyżce. :)

Hodyr
15-04-2006, 09:31
U mnie stał prawie dwa lata

Imponujacy wprost wynik - dwa lata :)

Dopoki w piwnicy mam jedna warke to nie ma sily zeby przetrwala dluzej niz dwa, trzy miesiace, szczegolnie gdy ma sie kolegow co sami robic nie chca, ale domowego chetnie skosztuja. Zaczynam myslec o pobieraniu oplat manipulacyjnych, zeby mi chociaz na slod do kolejnej warki starczylo :)

jerzy
15-04-2006, 15:01
Chciałbym zaznaczyć, że to była moja pierwsza warka! Po prostu w pewnym momencie trzeba skończyć picie danej warki, a pozostałych kilku butelek nie otwierać pod żadnym pozorem częściej niż 2-3 razy w roku. :p
Ja chyba mam jeszcze zagrzebaną w najdalszym kącie piwnicy ostatniego bączka tego leciwego piwa. Może go poszukam na tegoroczne Boże Narodzenie, ale na pewno nie wcześniej. :-]

Hodyr
30-04-2006, 18:24
no i zlalem tego "czarnucha" slodem barwiacym zaprawionego do butelek.

przez ostatnie dwa tygodnie chodzilem kolo niego nie zagladajac nawet do fermentatora (w koncu jak cicha to cicha - nie przeszkadzac! ;) ale z racji tego, ze nigdy nie wyceluje sie, zeby wyszlo 'co do butelki' to zostalo mi troche na 'sprobowanie'.

oj cierpkie wyszlo! cierpkie! takie wytrawne mocno - idzie sie przyzwyczaic po trzecim lyku, ale pierwszy lyk stawia na bacznosc kubeczki smakowe. zero posmaku slodowego jak to bylo w przypadku wczesniejszych warek.

mam nadzieje, ze nie jest to efekt uboczny jakiegos zakazenia, tylko tej zlekka nadmiarowej ilosci slodu barwiacego w warce. nastepne piwo napewno juz zrobie z mniejsza iloscia :) te po odstaniu laduje w piwnicy i zobaczymy za dwa, trzy miesiace co z tego wyszlo.

haslo na dzis: "kto nie eksperymentuje ten nie pije!"

pozdrawiam,

Piotr