PDA

Wersja pełna: : Gdybym miał gitarę to bym na niej grał...


banaszek
10-09-2007, 19:13
Jak byłem nieco mniejszy to miałem gitarę. I nawet coś tam potrafiłem.

Co mógłby kupić żółtodziub w dziedzinie gitarowej? Gitara klasyczna, do nauki i brzdąkania po amatorsku. Pierwszy koncert planuję na emeryturze (zaznaczam, że nie przysługuje mi emerytura pomostowa ani emerytura dla żołnierzy zawodowych).

Sugestie dotyczące metod nauki również mile widziane.

PS. Wygląda na to, że mógłbym Wam zagrać na XXXVIII Wielkim Zlocie Browar.biz. Najwyższy czas zacząć ćwiczyć.

dkrasnodebski
10-09-2007, 19:21
Chcesz mieć ładną czy dobrą?
Chcesz grać czy brzdąkać?

Maidenowiec
10-09-2007, 19:31
Banaszek, jeżeli chcesz kupić dobrą gitarę klasyczną za małe pieniądze to daj znać, bo właśnie się takowej pozbywam :)

banaszek
10-09-2007, 19:31
Chcesz mieć ładną czy dobrą?
Chcesz grać czy brzdąkać?

Rozmawiasz z laikiem.
Ładną i dobrą. Chcę grać a dla Ciebie tylko brzdąkać.

A poważnie - chcę się uczyć. Ma mi posłużyć kilka lat, tak aby (jeśli mi wystarczy zapału) przesiąść się na coś, co pozwoli na Granie. Granie oznacza wydobywanie dźwięków, które będą kojące dla uszu a nie będą torturą.

Pociągnijmy wątek bo to dla mnie ważne. Przeżywam kryzys wieku średniego. Acha - nie dopuszczam myśli, że Mark Knopfler ma czelność grać lepiej niż ja.

dkrasnodebski
10-09-2007, 19:36
Banaszek, jeżeli chcesz kupić dobrą gitarę klasyczną za małe pieniądze to daj znać, bo właśnie się takowej pozbywam :)

A co masz ciekawego wujku?

banaszek
10-09-2007, 19:37
Banaszek, jeżeli chcesz kupić dobrą gitarę klasyczną za małe pieniądze to daj znać, bo właśnie się takowej pozbywam :)

Małe pieniądze mnie nie interesują ;)
Grasz? Grałeś? Znudziło Ci się granie?

Czy z gitarą nie jest tak, że nie kupuje się używanej (tak jak samochodu i mieszkania)? Poważnie pytam.

Maidenowiec
10-09-2007, 19:44
Hiszpańską Conchitę, taka manufakturka aspirująca pod Admirę. Kupił żem to to z 7 lat temu jeszcze w Bemolu jak uczyłem się grać, całkiem przyjemna jest. Zresztą z moim ówczesnym nauczycielem ją podrasowaliśmy, dzięki czemu jest bardzo "miękka". Dobre drewno i bardzo ładnie brzmi.

E tam, pozbywam się, bo niestety nie gram ogniskowo ;) Wystarczą mi dwie elektryczne, które mam. Dlaczego niby? Jasne, że kupuje się używane. Szczerze to ja wolałbym kupić używaną, po której już można poznać z jakiego jest drewna. Widziałem już różne "wynalazki" do których użyto świeżego drewna i tak ślicznie się wypaczały, że gryf mógł robić za śmigło. Zresztą moje ostatnie wiesło kupiłem używane i jestem bardzo z niego zadowolony. A ile bym dał za starego LP'ka albo Firebirda :D

dkrasnodebski
10-09-2007, 19:46
Ja na ten przykład umiem tylko brzdąkać.

Jeżeli chcesz się uczyć i potem grać lepiej od Knopflera to parę lat ciężkiej pracy przed Tobą. Zapomnij, że masz dom, pracę i rodzinę. Chyba, że nauka w wersji lajtowej wtedy miast warzyć, graj.
Na pierwszej wiosełko fajne są Admiry. Dajmy na ten przykład model Paloma. Bardzo przyjemny instrument w sam raz do nauki a i zagrać gdzieś na nim już można i wstydu nie będzie. Cena takowegoż pewnie kole pięciu setek ale dawno nie patrzyłem.
Jeżeli zaś miast gitary klasycznej chciałbyś mieć gitarę akustyczną (bardziej bolą paluchy przy nauce) to polecam chińskie Fendery. Relacja jakość cena wypada naprawdę atrakcyjnie.
Na bank nie kupuj intrumentów w super niskich cenach bo to i stroić nie będzie i nauka na czymś takim zmieni się w mękę i zaraz będziesz musiał kupić lepszą.

To pisałem ja basista gawędziarz.

banaszek
10-09-2007, 19:52
Na pierwszej wiosełko fajne są Admiry. Dajmy na ten przykład model Paloma. Bardzo przyjemny instrument w sam raz do nauki a i zagrać gdzieś na nim już można i wstydu nie będzie. Cena takowegoż pewnie kole pięciu setek ale dawno nie patrzyłem.
Jeżeli zaś miast gitary klasycznej chciałbyś mieć gitarę akustyczną (bardziej bolą paluchy przy nauce) to polecam chińskie Fendery. Relacja jakość cena wypada naprawdę atrakcyjnie.

Jako, że mam być bluesmanem (na drugie mam Blues Boy King, dla kumpli B.B.King - może znacie) to docelowo może akustyczna ale ból palców ZNIECHĘCI mnie do spektakularnych postępów w nauce.

Warzenie nie zajmuje mi dużo czasu. Na gitarę czas znajdę.

Paloma - 609 PLN. Przewidywałem (powiedzmy to tak), że gitara gosztuje więcej. Za moich czasów był to towar reglamentowany.

dkrasnodebski
10-09-2007, 19:53
Małe pieniądze mnie nie interesują ;)
Grasz? Grałeś? Znudziło Ci się granie?

Czy z gitarą nie jest tak, że nie kupuje się używanej (tak jak samochodu i mieszkania)? Poważnie pytam.

Jeśli masz pieniądze to szalej ale pamiętaj intrument bardzo łatwo kupić. Sprzedać to już zupełnie inna bajka.

Z niektórymi gitarami jest tak, że dużo ciekawszą opcją jest zakup już używanej. Drewno już suchutkie, progi ładnie wyszlifowane. Jednak w takim wypadku źródło odgrywa sporą rolę.
Wielu gitarzystów poszukuje takowych. Na przykład bardzo pożądane są Fendery z czasów kiedy tą firmą zarządzał Leo Fender. Nie jest już jej właścicielem od około 30 lat.

dkrasnodebski
10-09-2007, 19:57
Jako, że mam być bluesmanem (na drugie mam Blues Boy King, dla kumpli B.B.King - może znacie) to docelowo może akustyczna ale ból palców ZNIECHĘCI mnie do spektakularnych postępów w nauce.

Warzenie nie zajmuje mi dużo czasu. Na gitarę czas znajdę.

Jeśli chcesz grać bluesa to tylko akustyczna.
Jak wujek chce to mogę z nim pójść do sklepu, intrumentu Ci nie wybiorę ale fajnie się prezentuję jako osoba towarzysząca;)

Maidenowiec
10-09-2007, 19:57
No i tak jest nie tylko z gitarami. Ja dla przykładu mam wzmacniacz starszy od siebie i bardzo go sobie chwalę :D

dkrasnodebski
10-09-2007, 19:58
No i tak jest nie tylko z gitarami. Ja dla przykładu mam wzmacniacz starszy od siebie i bardzo go sobie chwalę :D

Kiedyś mi mówiłeś ale pamięć już nie ta. Cóż tam takiego posiadasz?

Maidenowiec
10-09-2007, 20:01
JCM800 2204, nie wiem czy nie wolałbym jakiegoś Orage'a ale raz, że trudno to u nas trafić, a dwa że jak już są to cena wyrywa z papuci. W sumie (prawie) kwintesencja rocka, żadnych zbędnych bajerów. A prawie, bo kwintesencją jest Plexi :D

dkrasnodebski
10-09-2007, 20:04
JCM800 2204, nie wiem czy nie wolałbym jakiegoś Orage'a ale raz, że trudno to u nas trafić, a dwa że jak już są to cena wyrywa z papuci. W sumie (prawie) kwintesencja rocka, żadnych zbędnych bajerów. A prawie, bo kwintesencją jest Plexi :D

Jak mniemam głowa?
Zajefajny wzmacniacz. Jeden z trzech na których robi się płyta Radka.
Jakbyś chciał Orange to cosik mnie świta, że w Music Store była ostatnio obniżka i zestawik można już kole ósemki kupić.

Maidenowiec
10-09-2007, 20:09
Ano głowa, na 1960A takie akurat do bloku :D Sąsiad miał świetną minę kiedy mnie spotkał na klatce jak to wtaszczałem. No wzmacniacz bardzo fajny, miałem jeszcze kiedyś combo JCM900 DR też fajne, ale już więcej bajerów i inna charakterystyka brzmienia. A teraz to jakieś potworki robią chcąc chyba konkurować z Mesą. Jeżeli nie najdzie mnie na zmianę wzmaka kiedyś to na pewno zrobię to z kolumną, tak mi się śni na Green Back'ach albo Vintage30 ;p

Bombadil13
10-09-2007, 23:12
Ty, baneszek kup se lepiej flet. Masz takie sprawne usta...

iron
10-09-2007, 23:47
Ty, baneszek kup se lepiej flet. Masz takie sprawne usta...

Jeśli chodzi o usta, to akurat Twoim też nic nie brakuje...;)

A jeśli chodzi o dylemat - używane, czy nie używane - to samochody zdecydowanie starsze - te z przed przynajmniej 10-lat miały jeszcze duszę (nie wspominając o wytrzymałości), a nowe to już tylko produkt do sprzedaży i zamiany za parę lat.
Sądzę, że tak samo jest z instrumentami

Bombadil13
11-09-2007, 15:20
Pozwolę sobie wtrącić swoje trzy groszę w merytoryczną dyskusję.

I nie zgodzę się z przedmówcami. moim zdaniem nie powinieneś na razie inwestować 600zł w gitarę.
Na Twoim miejscu kupiłbym na stadionie 10- lecia, czy jak mu tam (albo na innym rynku) gitarkę przechodzoną za 50-70zł. Skoro przechodzona znaczy silna i wytrzyma Twoje początkowe żępolenie (rzępolenie?:o ). Sprawdź tylko z jakimś, nawet byle jakim, gitarzystą, czy gryf prosty i czy stroi w pierwszej pozycji (innch i tak na początku używać nie będziesz) i czy klucze nie puszczają i bierz. Potem wymien struny na miękkie blusowe i popylaj. A gdy się okaże, że jednak Cię jara taka zabawa kup sobie tą hiszpańską od Maidenowca (to miły człowiek na pewno przetrzyma ją rok dla Ciebie;) )
Wydaje mi się, że jakość gitary w pierwszych Twoich krokach nie będzie miała dla Ciebie znaczenia, bo prędzej zobaczysz, że nie stroi w pozycjach V, VIII, XII, niż usłyszysz. A jak się za bardzo wk...isz i walniesz gitarę w podłogę to nie będzie szkoda 50 zł. Za 600zł to Ty możesz 20 warek uczynić.

dkrasnodebski
11-09-2007, 15:28
Bombi, a nie mogłeś zwyczajnie napisać Banaszkowi żeby gitary nie kupował?
Wybierając opcję Bombadila możesz się Tomku tylko zrazić do gitary i piznąć ją o podłogę zanim jeszcze zaczniesz się naprawdę uczyć.

Nasi wschodni sąsiedzi już chyba nie przywożą gitar na bazary.
Pamiętam jak bardzo dawno temu kupiłem takową. Ten zakup utwierdził mnie tylko w przekonaniu, że radziecka stal jest najlepsza. Nie pękła mi żadna struna, zato w trakcie naciągania tych drutów gitara złamała się na pół.

Bombadil13
11-09-2007, 15:31
Bombi, a nie mogłeś zwyczajnie napisać Banaszkowi żeby gitary nie kupował?
Wybierając opcję Bombadila możesz się Tomku tylko zrazić do gitary i piznąć ją o podłogę zanim jeszcze zaczniesz się naprawdę uczyć.

Nasi wschodni sąsiedzi już chyba nie przywożą gitar na bazary.
Pamiętam jak bardzo dawno temu kupiłem takową. Ten zakup utwierdził mnie tylko w przekonaniu, że radziecka stal jest najlepsza. Nie pękła mi żadna struna, zato w trakcie naciągania tych drutów gitara złamała się na pół.

A gdzież ja napisałem, że ma od ruska kupować. Napisałem, że ma kupić przechodzoną, znaczy starą, znaczy nie złamaną na pół. Ja coś takiego widziałem na rynku we Wrzeszczu. Chciałem ją nawet kupić. Teraz żałuję, że nie kupiłem bo bym Ci ją sprezentował.

dkrasnodebski
11-09-2007, 15:34
A gdzież ja napisałem, że ma od ruska kupować. Napisałem, że ma kupić przechodzoną, znaczy starą, znaczy nie złamaną na pół. Ja coś takiego widziałem na rynku we Wrzeszczu. Chciałem ją nawet kupić. Teraz żałuję, że nie kupiłem bo bym Ci ją sprezentował.

Sorki. Jakoś tak mi się stadion dziesięciolecia jednoznacznie kojarzy.
Kiedyś Defila kupiłem w sklepie meblowym.

Bombadil13
11-09-2007, 15:36
Kiedyś Defila kupiłem w sklepie meblowym.

I taką gitarę niech sobie kupi, najłatwiej od handlującego pijaczka

Maidenowiec
11-09-2007, 15:42
Zupełnie bez sensu, Darek dobrze mówi. Używaną jak najbardziej, bo można trafić fajne egzemplarze, ale u licha nie drewno opałowe.

Bombadil13
11-09-2007, 15:47
Nie wiem jak Tobie, ale mnie zajmie 40 sekund odróżnienie gitary od drewna opałowego, a gitarzystą wcale nie jestem.

Bombadil13
11-09-2007, 16:00
Żeby było wszystko jasne.
Propozycja darka i maidenowca nie jest zła. Tylko ja uważam, że nie jest optymalna. Dość łatwo jest pójść do sklepu wydać 600-1000zł i cieszyć się posiadaniem niezłej gitary. Można jednak kupić przyzwoitą za kilkadziesiąt złotych a o kupnie lepszej cały czas myśleć. Wraz z wzrostem umiejętności i z większą świadomością dokonanasz lepszego wyboru.

Jeśli w Warszawie nie znajdziesz nikogo kto by Ci mógł pomóć, przy okazji wizyty w Trójmieście pomogę kupić Ci gitarę. I jestem pewien, że gdy będziesz grał przy ognisku na XXXVII Zlocie tylko "trzech" forumowiczów odróżni czy grasz na niej, czy na tej za 1000zł.

dkrasnodebski
11-09-2007, 16:10
Ależ Kazek, gitara za 500pln to jest właśnie instrument ogniskowy dla kompletnego laikonika i obawiam się że w większości wypadków ciężko nazwać to ustrojstwo niezłym (cokolwiek to słowo znaczy). Te które masz na myśli zaczynają się od 1500.

Maidenowiec
11-09-2007, 16:12
Ja z kolei jestem zwolennikiem teorii, że zły instrument na początek potrafi zniechęcić. Nikt też nie mówi, by Banaszek wydał 600-1000pln.

Wiesz, no można kupić gitarę za kilkadziesiąt pln, można kupić samochód za kilkaset. Pytanie tylko po co ;) Myślę, że najlepiej jak Banaszek powie ile chce na ten zbożny cel przeznaczyć i wtedy można się zastanowić :)

EDIT

O właśnie, tak jak Darek mówi.

Bombadil13
11-09-2007, 16:14
Ok. Przekonaliście mnie. Wy mu kupujecie gitarę :p

dkrasnodebski
11-09-2007, 16:20
A Ty takie cosik do powieszenia na ścianie obok chusty z woja.

Bombadil13
11-09-2007, 16:31
A przy okazji XXXXVII Zlotu zrobimy test, który z Was odróżni czy gra Wasza gitara czy mój cosik!
Jak znam życie... żaden :D :p

dkrasnodebski
11-09-2007, 16:39
A przy okazji XXXXVII Zlotu zrobimy test, który z Was odróżni czy gra Wasza gitara czy mój cosik!
Jak znam życie... żaden :D :p

Łoj Kazmirz, jak Ty słabo znasz życie!
Toć każdy lajkonik wie, że nie liczy się instrument ale to co się ma w palcach.

Bombadil13
11-09-2007, 16:41
każdy wie, że nie liczy się instrument ale to co się ma w palcach.
O! O! O! I tu dochodzimy do sedna

Wielki_B
11-09-2007, 17:50
Grałem na gitarze kiedyś, przez kilkanaście lat. Ćwiczyłem intensywnie. Zaczęłem w wojsku. Kiedy tzw. stare wojsko upajało się gnębieniem kotów, ja wchodziłem tzw. lektoratu (gdzie stał cały sprzęt rockowej kapeli) i tam ćwiczyłem dzień w dzień, a w weekendy także noc w noc, na gitarze elektrycznej.
Potem, przez długie lata grałem w domu. Tu dostrajałem gitarę do magnetofonu i starałem się rozszyfrować moje ulubione kawałki, dźwięk po dźwięku (głównie AC-DC, Scorpions Purpli, Black Sabath, Dżem i wiele innych). Fajnie było, ale trzeba było z czegos żyć, więc grania nie mozna było pogodzic z dniem codziennym.

Bazując na powyższym, popieram słowa Bombadila. Dla początkujacego największym problemem sa kwestie manualne, przez które nawet najlepsza gitara długo bedzie fałszowała. Przez jakis czas sam nawet nie nastroisz gitary. Ktoś Ci bedzie musiał w tym pomagać.
Zaczniesz od brzdąkania czegoś w rodzaju "Biały miś": a, d, E. Jak zacznie wychodzić spróbujesz wykoślawiać paluchy na pierwszych chwytach barowych (nie mylić z barami, w których leje sie piwo i gorzałę :D).
To wszystko potrwa kilka miesięcy, w czasie których będziesz zrywał skórę z opuszków palców i dopadnie Cię zniechęcenie. Jeśli sobie z tym poradzisz, będziesz już wiedział, jakiej gitary potrzebujesz. Wtedy kupisz to, co trzeba.
Ja zaczynałem od elektrycznej. Podrasowywałem ją jeżdżac do sklepu firmy Presto (chyba w Gdyni, a ja słuzyłem w jednostce koło Wejherowa), która w owym czasie była polskim hitem.
I wg mnie najważniejsze: potrzebujesz instruktora. Najlepiej jakiegoś znajomego, który gra np. na ogniskach. Bez tego grozi Ci szybkie zniechęcenie, choćbyś kupił sobie najlepsza gitarę na świecie. :)

dkrasnodebski
11-09-2007, 18:11
Bazując na powyższym, popieram słowa Bombadila. Dla początkujacego największym problemem sa kwestie manualne, przez które nawet najlepsza gitara długo bedzie fałszowała. Przez jakis czas sam nawet nie nastroisz gitary. Ktoś Ci bedzie musiał w tym pomagać.


I właśnie dlatego polecacie Banaszkowi gitarę z bardzo wysoko zawieszonymi strunami, dzwoniącą na progach, że już o niestroju nie wspomne?
Sam zaczynałem w taki sposób o jakim piszecie z Bombim i zmarnowałem całą masę czasu na walkę z intrumentem, do tego jeszcze pewnie wypaczyłem sobie to i owo bom zaczynał kiedy jeszcze nadgarstki mogły się trochi wyrobić. Tomkowi może kalectwo nie grozi ale lepiej żeby miał dobrze wyprofilowany intrument to i szybciej mu zacznie wychodzić.

Wielki_B
11-09-2007, 18:32
I właśnie dlatego polecacie Banaszkowi gitarę z bardzo wysoko zawieszonymi strunami, dzwoniącą na progach, że już o niestroju nie wspomne?

Absolutnie nie o takiej gitarze mówimy. Bombi napisał, że zamiast kupowania nówki, można kupić używaną (często lepszą od wielu nówek), za 10-20 proc. początkowej wartości. Bedzie to gitara sprawdzona i nie mniej wartościowa od nowej.
A za zaoszczędzone pieniądze dołożyłbym i kupił domowy zestaw elektryczny. U mnie własnie, z uwagi na muzyczne upodobania, fuzz (i inne przestery) były tymi atrybutami, które pochłoneły mnie dla gitary na kilkanascie lat. Pare dwudźwieków na fuzzie i fan rocka zapragnie grania. W moim przypadku pudło poszło w kąt na długie lata...
O g. elektrycznej wspominam dlatego, że Banaszek pisał coś o M. Knopflerze.

dkrasnodebski
11-09-2007, 18:40
Może to też być stary rzęch, dlatego tak jak już napisałem parę postów wcześniej warto kupować używane intrumenty z dobrego i sprawdzonego źródła.

Wielki_B
11-09-2007, 18:53
Może to też być stary rzęch, dlatego tak jak już napisałem parę postów wcześniej warto kupować używane intrumenty z dobrego i sprawdzonego źródła.

No tak, racja. Na miejscu Banaszka poszedłbym więc np. do muzycznego komisu z kimś, kto wie o co chodzi.

PS. Podoba mi się twórczość Twojej kapeli (chodzi o te dwa przesłane mi niegdyś utwory). Nawet moja 15-letnia córka uznała, że sa fajne. No ale ona jest trochę "skrzywiona" muzycznie, bo lubi Scorpionsów, AC DC itp. Jak przychodzą koleżanki, to przełącza na badziej teraźniejsze "hity". :D
Macie coś jeszcze nowszego?

dkrasnodebski
11-09-2007, 19:01
Kiedyś miałem wszystkie płyty Scorpions i lubię AC/DC, może nie tak jak Slavoy ale wychodzi na to, że jestem skrzywiony;)
Zajrzyj na moją stronę tam są numery, których jeszcze nie słyszałeś a za chwilę pojawią się utwory z nowego singla.

Bombadil13
11-09-2007, 19:21
I właśnie dlatego polecacie Banaszkowi gitarę z bardzo wysoko zawieszonymi strunami, dzwoniącą na progach, że już o niestroju nie wspomne?

Dareczku. Bardzo Cię przepraszam, ale pierdolisz. Nic takiego nie mówiłem i nie chcę by coś takiego banaszek kupował. Napisałem że w 40 sek odróżnię materiał opałowy od gitary (Ty pewnie także). Nawet pisałem, że ma pójść z jakimkolwiek gitarzystą. Wydaje mi się, że na takie podstawowe rzeczy jak odległość strun od progów zwróci uwagę byle grajek.
Nie wiem jak u Was, ale w Trójmieście można kupić na rynkach przyzwoite ogniskowe gitary, są one podobnej jakości jak te ze sklepu w cenach za 600-1000zł. Więc po co przepłacać (tym bardziej, że nie wydaje mi się by banaszek (wybacz Tomku) znalazł w sobie tyle zacięcia by napierdalać 8 godzin dzienie po strunach, a jeśli ma taki sam zapał do gry jak do przyjazdu do Trójmiasta to wróżę mu zakończenie edukacji na "O Moniko, ach Moniko! Czemu jesteś taka zła" Szkoda tych 600, które chciał zapłacić. A jeśli się mylę i wytrwa w postanowieniu nauki gry, to spali tą gitarkę za 50 bez żalu i kupi sobie bez niczyjej pomocy zajebistą)

dkrasnodebski
11-09-2007, 19:41
Masz rację - pierdolę.

banaszek
11-09-2007, 20:57
a jeśli ma taki sam zapał do gry jak do przyjazdu do Trójmiasta to wróżę mu zakończenie edukacji na "O Moniko, ach Moniko! Czemu jesteś taka zła"

Fajna dyskusja :) A gońcie się, kupiłem skrzynkę piwa zamiast tej powalonej gitary. W nosie mam granie. Już znienawidziłem muzykę. :kac:

PS. Brat mi pożyczy swoją :) Dzięki za pomoc.
PS.2. Ja kiedyś trochę grałem, wiem z czym to jeść, chciałem Was podpytać co fajnego można znaleźć w sklepach.
PS.3. Jak będę chciał kupić skrzypce/piekarnik/odkurzacz/maszynkę do golenia/skarpetki to też napiszę na forum ;) ;)
PS.4. Kocham Was

Bombadil13
11-09-2007, 21:52
A gońcie się, kupiłem skrzynkę piwa zamiast tej powalonej gitary.

O! I to jest pomysł na piątkę :stout:

Cyrkonia
21-09-2007, 09:47
a skąd wziąć coś co nauczy Barabasza grać na gitarze?! Bo tego rzępolenia to ja .......... grrr.......

alnus
21-09-2007, 10:11
A ja jakieś 20 lat temu kupiłem sobie w DDR Musimę z przeceny ( lekko obita była) i mam ją do dzisiaj i jestem zadowolony. Żeby było fajniej, taką samą ( lub bardzo podobną) miał ostatnio Seweryn Krajewski w telewizorze u Szewczyka i Szabłowskiej. Wartość mojej gitary po tym zdarzeniu w moim odczuciu podniosła się tak mocno, że zapragnąłem kupić jej nowe struny. W związku z tym pytanie do bliżej zaznajomionych z tematem kolegów - jakie nylonowe struny warto założyć, aby dało się gitarę nastroić i grać bez obrzydzenia ( sporadycznie w chwilach natchnienia ;) ), jednocześnie nie nadwyrężając zbytnio kieszeni?

dkrasnodebski
25-09-2007, 18:17
W związku z tym pytanie do bliżej zaznajomionych z tematem kolegów - jakie nylonowe struny warto założyć, aby dało się gitarę nastroić i grać bez obrzydzenia ( sporadycznie w chwilach natchnienia ;) ), jednocześnie nie nadwyrężając zbytnio kieszeni?

Nie wiem czy to nadwyręża kieszeń ale polecam D'Addario.

alnus
25-09-2007, 21:01
Nie wiem czy to nadwyręża kieszeń ale polecam D'Addario.

Myślę, że coś na moją kieszeń się u nich znajdzie - planowałem coś w granicach dychy za sztukę;) czyli około 60zł komplet. Tyle, że wybór może być zbyt duży. Gdzieś w katalogu widziałem takie przy których pisało "students grade" i wyobraziłem sobie, że to może być coś dla mnie. Model nazywał się J27. Czy to się nada do mojego sprzętu i nikłych umiejętności?

krzem82
27-09-2007, 08:37
Czy z gitarą nie jest tak, że nie kupuje się używanej (tak jak samochodu i mieszkania)? Poważnie pytam.
he he z samochodem i mieszkaniem w Polsce to chyba jest tak, że się kupuje używane:)
A jeśli chodzi o gitarę to lepiej brzmi jak jest zakurzona. Serio lepiej kupić instrument używany ale lepszej jakości niż nowy cienki.

pezet
27-09-2007, 09:16
(...)
A jeśli chodzi o gitarę to lepiej brzmi jak jest zakurzona.
Że niby przybrudzonego brzmienia dostaje :D ;)

A mi się marzy Framus Tennessee. Niestety nie jest to tania gitara :( Wersja Custom ponad 5500pln. Maiłem takie cacko w łapskach ah.... i na dodatek była to gitara jednego z moich mistrzów J.P.Bourelly`ego :)

krzem82
27-09-2007, 11:38
Że niby przybrudzonego brzmienia dostaje :D ;)

He he przesterowany dźwięk:)