PDA

Wersja pełna: : Piwo a nikotyna


marcopolok
11-05-2002, 19:07
Jako że jestem namiętnym (nałogowym ale namiętny lepiej brzmi) palaczem a palić zacząłem wcześniej niż pić piwko zwaracam się tedy z uprzejmą prośbą do tych piwoszy co rzucili palenie..

Napiszcie co się zmieniło w waszym piwnym życiu, jak wam teraz smakują piwka i czy jest jakaś różnica w smaku. (kwestie zdrowotne i skutki uboczne w postaci księgowego i późniejszej lustrzycy możecie pominąć:D )

humulus
11-05-2002, 20:04
Nie pale od paru lat a paliłem jak smok - szczególnie przy piwie.
Da się piwkować bez dymu z papierosów.
W okresie, procesie rzucania palenia, przy piwie, "korci" człowieka by przerwać procedure rzucenia palenia (piwo kojaży się z dymem tytoniowym) ale można to przezwyciężyć.
Jako już niepalący lepiej czuje smak i zapach piwa, mam po nim lepszy posmak i mogę wiecej przyprawić i bez obawy o pękanie łba w dniu następnym.
Rzucaj śmiało.
Wszystko powyższe przeżyłem na własnej skórze. (26l. palenia, 28 l.piwkowania, 44l.życia. Wszystkich pozdrawiam...:stout:

pieczarek
11-05-2002, 21:05
humulus napisal/a
(piwo kojaży się z dymem tytoniowym)
Dziwne skojarzenia.
Na forum Browaru działa terrorystyczna organizacja o nazwie Forum Czystości Języka Polskiego (FCJP). Terroryści ci namiętnie wychwytują wszelkie błędy ortograficzne. Nie mam z nimi nic wspólnego ale ostrzegam - uważaj na nich. Nawet nowym nie przepuszczą.

pieczarek
11-05-2002, 21:13
A tak poza tym witam nowego kolegę humulusa. Jako rówieśnik mam całkiem inne doświadczenia z piwem i papierosami.
Papierosy skończyłem palić dużo wcześniej niż zacząłem pić piwo. W trzeciej klasie podstawówki powiedziano mi, że jak będę nadal palił to nie urosnę. Rzuciłem natychmiast palenie. Metoda okazała się w miarę skuteczna - mam 186 cm wzrostu. Doskonale pamiętam jakie papierosy paliłem jako dziesięciolatek. Były to: wawele, dukaty, giewonty, płaskie, damskie, mentolowe i chyba caro. Nie paliłem nigdy carmenów i sportów.
Piwo zacząłem pić ładnych kilka lat po tym jak rzuciłem palenie. Nie mam więc wspomnień dotyczących wzajemnego "zagłusznia" smaku piwa i papierosów.

Radegast
11-05-2002, 21:21
Papierochy to zły nałóg!
Jak kto potrafi to niech się tego pozbędzie.
Faktem jest, iż kaca głównie powodują papierosy-sam testowałem picie bez fajek i rzeczywiście główka tak mocno nie boli no i ogólne samopoczucie jakby lepsiejsze:)
Jeżeli natomiast chodzi o smak piwa to nie pamiętam aby moje doznania smakowe były bardziej wyraziste.

marcopolok
11-05-2002, 22:25
Jak sie wypije 4 piwka i wypali pake to kaca nie ma!!!

no chyba że sie wypija 14 pianek to wtedy jest kac po PAPIEROSACH:D

Piwofil
11-05-2002, 23:28
Zamiast rzucać lepiej nie zaczynać, ja nigdy nie paliłem paierosów, ale od czasu do czasu zdarzało mi się sięgnąć po cygaro, teraz już tego nie robię, bo za jedno cygaro mam 7 piw.
Ale moi palący znajomi zawsze podczas picia palą więcej.

żąleną
11-05-2002, 23:54
Psychologowie wmawiają, że palenie bardzo często polega na potrzebie trzymania czegoś w ręku i operowania tym. Moja rada - otwieraj zawsze dwa piwka naraz, ewentualnie butelkę z trzecim trzymaj w zębach. :D

A tak na poważnie - spróbuj zrobić eksperyment i wygrać z samym sobą. Nie wiadomo, czy takie zwycięstwo będzie długotrwałe, ale zapewniam, że będzie smakowało sto razy lepiej, niż zwycięstwo z kimś innym.

Marusia
12-05-2002, 00:35
Ja palę bardzo długo, ale miałam również dwuletnią całkowitą przerwę w paleniu. Doznania smakowe jak i zapachowe wówczas zwielokrotniły mi sie do trgo stopnia, ze zaczęłam palić od nowa, bo nie mogłam ścierpieć zapachu swoich ubrań i włosów po wyjściu z knajpy. Fakt, że jakkolwiek kaca nie miewam, to po nie paleniu był on jeszcze mniejszy:D

talrasha
12-05-2002, 09:38
W szkole miałem znajomego, który bez papierosa nie mógł wypić piwa - zostało tak do dziś. Ja sam nie palę i nie zamierzam zaczynać, więc nie wiem co daje puszczanie dymka podczas palenia. Może ma on wpływ na to, żę można wypić więcej bądź mniej?

slavoy
12-05-2002, 17:19
talrasha napisal/a
...więc nie wiem co daje puszczanie dymka podczas palenia.
Ja wiem co to daje. Wypyszcza się wtedy dym z płuc. Inaczej można by się szybko udusić :D :D

żąleną
15-05-2002, 00:40
talrasha napisal/a
więc nie wiem co daje puszczanie dymka podczas palenia. Może ma on wpływ na to, żę można wypić więcej bądź mniej?

Raczej mniej. W czasach licealnych miałem zwyczaj popalać na imprezach, żeby się bardziej nakręcić. Tylko, że wtedy piwo było dla mnie po prostu jednym z alkoholi, tym najlepszym, co prawda, ale nie mniej często faszerowałem się wódą, czy (o zgrozo!), tanim winem. A najczęściej wszystkim na raz. :eek:

Jednak najsilniejszym i podstawowym argumentem przeciw paleniu pod piwo, czy w ogóle pod alkohol, było to, że następnego dnia rano (czyli w południe :D ) kapeć w gębie był nieporównanie silniejszy, niż po ochlaju bez dymka. Ludzie, co to był za kapeć... :kac:

adam16
15-05-2002, 08:10
Nie paliłem, nie palę i palić nie będę. Nie ważne, że papierosy szkodzą zdrowiu. Dla mnie istotne jest to, że śmierdzą okrutnie.

Kemp
15-05-2002, 09:13
Ja zacząłem palić przy pisaniu magisterki i tak mi zostało. Generalnie palę głównie w pracy i przy piwie. Nie widzę różnicy w odczuciach smakowych pijąc piweczko. Czytałem kiedyś opracowanie jakiegoś Niemca na temat degustacji piwa, w którym wykazywał, że samo palenie nie powoduje negatywnych odczuć w ocenie organoleptycznej złotego trunku

Cyrkonia
15-05-2002, 09:18
Originally posted by adam16
Nie paliłem, nie palę i palić nie będę. Nie ważne, że papierosy szkodzą zdrowiu. Dla mnie istotne jest to, że śmierdzą okrutnie.

Zgadzam się z kolegą. I tyle. Nic dodać, nic ująć.

jerzy
02-01-2003, 15:25
Marusia napisał(a)
Doznania smakowe jak i zapachowe wówczas zwielokrotniły mi sie do trgo stopnia, ze zaczęłam palić od nowa, bo nie mogłam ścierpieć zapachu swoich ubrań i włosów po wyjściu z knajpy.
A ja z powodu tego SMRODU (nie zapachu!) zdecydowanie rzadziej chodzę do knajp wybierając na codzień picie na świeżym powietrzu lub w domu, gdzie notabene palaczy nie wpuszczam.

Ja2ger
02-01-2003, 20:19
Ja rzuciłem palenie ponad rok temu. Nie zauważyłem jakiejś wielkiej różnicy w smaku i zapachu piwa... wtedy!. Pare dni temu zostalem niemal zmuszony do "wzięcia macha". Nie zaciągnąłem sie, gdyż bałem się, że po tak długiej przerwie od dymu poprostu zacznę kasłać. Samo chwilowe "posiadanie" dymu w ustach spowodowało jednak zmianę smaku piwa! Byłem w szoku, bo nigdy tej różnicy nie zauważyłem, a nawet mówiłem, że papierosy świetnie pasują do piwa. Teraz wiem, że się myliłem i w tej chwili nie moge sobie wyobrazić palenia do piwa... PASKUDZTWO!! :kac:

Pucak
03-01-2003, 06:35
Ja jakos nie zauwazylem roznicy w smaku piwa z dymkiem czy bez niego. Jedno jest jednak pewne, jak popalalem przy piciu piwka, to po przbudzeniu musialem uzywac obu rak aby otworzyc usta, taki trampek!

Marusia
03-01-2003, 19:52
jerzy napisał(a)

A ja z powodu tego SMRODU (nie zapachu!) zdecydowanie rzadziej chodzę do knajp wybierając na codzień picie na świeżym powietrzu lub w domu, gdzie notabene palaczy nie wpuszczam.

Ty obłudniku!! A mówiłeś, że mnie zaprosisz!!! ;)

rychur
03-01-2003, 21:26
Nigdy nie paliłem, zapach przeszkadza mi wszędzie, tylko nie w barze. Tam jest wręcz niezbędny. Może nie zmienia smaku piwa, ale zadymiona atmosfera przywołując wiele miłych wspomnień poprawia nastrój. :stout:

jerzy
04-01-2003, 12:06
Marusia napisał(a)
Ty obłudniku!! A mówiłeś, że mnie zaprosisz!!! ;)
Zaproszę, zaproszę! :)
Ale palić u mnie w domu nie pozwolę! :D

cosnek
04-01-2003, 12:51
Notorycznie rzucam palenie:(
Raz jest to miesiąc, a raz cztery i widzę różnicę przy wstawaniu z rana nawet wtedy jak się nic nie piło. Płuca są takie czyste:)
Śmieją się ze mnie, że organizm mój magazynuje nikotynę na czarne chwile (kiedy rzucam palenie), ale po skończeni się zapasów znowu się poddaje i dalej kopcę jak lokomotywa.
Napewno idzie się napić piwka bez dymka, ale......

robox
06-03-2003, 23:21
cosnek napisał(a)
Notorycznie rzucam palenie:(
Raz jest to miesiąc, a raz cztery i widzę różnicę przy wstawaniu z rana nawet wtedy jak się nic nie piło. Płuca są takie czyste:)
Śmieją się ze mnie, że organizm mój magazynuje nikotynę na czarne chwile (kiedy rzucam palenie), ale po skończeni się zapasów znowu się poddaje i dalej kopcę jak lokomotywa.
Napewno idzie się napić piwka bez dymka, ale......
Masz rację Cosnek, chyba trzeba by rzucić za jednym razem jedno i drugie:( :D . Ja też próbuję, ale idzie to jednak opornie. Gdy sięgam tylko po piwo, to jednak nie mogę powstrzymać się od zapalenia papieroska.

Klosterkeller
07-03-2003, 13:39
W sumie jest wiele powodów dla których pali się lub nie... Palę, bo jestem tak mały, że tylko dym (i odór petów)wskazuje miejsce , które aktualnie zajmuję. Wysnuwam stąd odkrywczy wniosek, że BYT KSZTAŁTUJE ŚWIADOMOŚĆ.

Ahumba
07-03-2003, 13:48
Klosterkeller napisał(a)
W sumie jest wiele powodów dla których pali się lub nie... Palę, bo jestem tak mały, że tylko dym (i odór petów)wskazuje miejsce , które aktualnie zajmuję. Wysnuwam stąd odkrywczy wniosek, że BYT KSZTAŁTUJE ŚWIADOMOŚĆ.

dla nas i tak jesteś WIELKI;)

gul_gul
09-03-2003, 21:19
Minął piąty tydzień jak nie wziąłem papierosa do ust, po kilkunastu latach palenia. A to co zauważyłem to:
- dym papierosowy naprawdę śmierdzi - co mnie poważnie zaskoczyło:D
- kac jaki był taki jest, bez żadnej zmiany na lepsze
- faktycznie, piwo lepiej smakuje, szczególnie trzecie i dalsze - niestety ma to uboczny skutek w szybko opróżniających się kuflach i równie szybkim wzroście szumu w głowie.

And69
09-03-2003, 21:26
gul_gul napisał(a)
Minął piąty tydzień jak nie wziąłem papierosa do ust, po kilkunastu latach palenia. A to co zauważyłem to:
- dym papierosowy naprawdę śmierdzi - co mnie poważnie zaskoczyło:D
- kac jaki był taki jest, bez żadnej zmiany na lepsze
- faktycznie, piwo lepiej smakuje, szczególnie trzecie i dalsze - niestety ma to uboczny skutek w szybko opróżniających się kuflach i równie szybkim wzroście szumu w głowie.
I równie szybkiej pustce w kieszeni :D

TAMEUSZ
14-03-2003, 10:12
Już po miesiącu od rzucenia, ponoć rozrużnia sie lepiej smak -tak mi opowiadał kumpel. ja rzuciłem tydzień temu i w sobotę ( po jednym dniu niepalenia) zdołałem wypić 11(jedenaście) piw i nawet nie byłem bardzo pijany. zadziwiło mnie- jak kiedy się nie pali wzrasta tolerancja alkocholowa. pomine fakt że gdyby nie zabrakło mi funduszy pewnie wypiłbym jeszcze więcej. no i piwo naprawde inaczej smakuje- lepiej :stout:

ART
14-03-2003, 10:51
po rzuceniu palenia brak nikotyny jednak istotnie wzmacnia ataki dysortografii i dysleksji ;)

StaryKocur
14-03-2003, 11:18
gul_gul napisał(a)
dym papierosowy naprawdę śmierdzi - co mnie poważnie zaskoczyło:D


Dym papierosowy śmierdzi???????????????
Kolega chyba żartuje.

Ahumba
14-03-2003, 11:21
StaryKocur napisał(a)


Dym papierosowy śmierdzi???????????????
Kolega chyba żartuje.

no pewnie, że żartuje. Wszyscy wiemy i palący i niepalący, że dym PACHNIE smrodem:D

berdyn
14-03-2003, 21:46
moze u mnie to inaczej
bo pale fajke
nie jest to przymus
bo zdarza sie ze nie zapale i miesiac
a czasmi 3 razy dziennie

to kwestia nastroju

natomiast to co zauwazylem u zanjomych
to, ze chcac pic mniej
(o ile to piwo to bezsensu)
zaczynaja palic
bo jak reka nie zajeta kuflem
to papierosem
jak ma papierosa w rece to
ciezej siegnac po kufel (albo kieliszek)

TBM
19-09-2003, 10:36
Palącym piwoszom (a piwo bez papierosa to dopiero pół piwa;)) polecam reklamę: http://www.marketing-news.pl/gfx/media/Handrolled.mpeg
acha.. reklama od 18 lat..... ale w końcu "browar.biz" też......

Pudlarz
20-11-2003, 16:19
Z okazji światowego dnia rzucania palenia, odkurzam temat. W zasadzie nie palę od połowy lipca. Od czasu do czasu jednak, "po kątach", jak nikt nie widzi - pociągam. Mam nadzieję, że nałóg zwalczę. Przy piwie papieros smakuje no ale 35 lat wierności i wytrwałości w paleniu - by wystarczyło. Dziś nie zapalę a rzucającym życzę powodzenia.
:stout:

slado
20-11-2003, 19:35
Bywa że zdarza mi się dzień alkoholowy, niekoniecznie z piwkiem w ręku ale bez papierosa. Wysiadają wtedy mocni w głowie.
Papieros jest strasznym dopalaczem do alkoholu. Piwo chyba smakuje lepiej bez dymu. Ma wtedy tylko jedną wadę - chce się pić jeszcze więcej niż bez dymka.

pjenknik
20-11-2003, 20:48
Ja szczęśliwie pozbyłem sie nałogu parę lat temu, ale pozostała mi od czasu do czasu fajka:D

slado
20-11-2003, 20:55
pjenknik napisał(a)
Ja szczęśliwie pozbyłem sie nałogu parę lat temu, ale pozostała mi od czasu do czasu fajka:D
Znam namiętnego pieszczocha fajki, to Dziku...
Pod strzechą męczył ten kominek co kwadrans. A jakie zapachy się rozchodziy !

dziku
20-11-2003, 21:08
slado napisał(a)
Znam namiętnego pieszczocha fajki, to Dziku...
Pod strzechą męczył ten kominek co kwadrans. A jakie zapachy się rozchodziy !
Co kwadrans :confused: to bym wypalił tytoń razem z fajką...
Pod Strzechą wypaliłem dwie fajki. Każda zajęła mi około 30 - 45 minut - stąd może wrażenie ciągłości. Albo może dlatego, że nieraz trzeba fajkę powtórnie zapalić czy poprawić tytoń niezbędnikiem.
A za zapachy po równi odpowiadały fajki Kangura. On chyba też ze dwie wypalił. :)

pjenknik
20-11-2003, 21:20
Ja jak pije to nie palę. Jak palę to nie piję:D

mwa
20-11-2003, 22:03
Marco,
Ja paliłem 2,5 paczki dziennie,co stanowiło ponad dyszkę.
Ale co to ma do piwa.
Otóż, gdy piłem piw to nie piłem, bo mi nie smakowało.
Nie palę już od ponad roku i jestem z tego bardzo zadowolony.
Piwko smakuje i wchodzi świetnie, a za "ciówki" to parę dziennie mogię sobie szczelić.

Mam nadzieję, że z okazji dzisiejszego dnia może nikt nie rzucił palenia, ale przynajmniej spróbował jak smakuje piwo bez papierosa.

Zdrowie nie palących :stout:

pjenknik
20-11-2003, 22:27
STRZELIĆ kolego strzelić FCJP terror.
A najbardziej nie lubię palących kobiet.:ice: Dzisiaj dowiedziałem się, ze 70% piętnastolatek pali i 20 % chłopaków w tym wieku:(

robox
21-11-2003, 07:25
O tym świątecznym beznikotynowym dniu dowiedziałem się pod jego koniec, w telewizji Kwiatkowskiego zauważyłem koło loga, znaczek przyklejany w miejscach, gdzie nie tolerują papierosowego dymu. Było za późno, już trochę popaliłem.

becik
26-11-2004, 10:23
ostatnio moj znajomy, który rzucił palenie ponad miesiąc temu przez ten czas wypił tylko 5 piw, wierdzi, że po prostu piwo bez papierosa mu nie sakuje i nia ma już tego "smaczka"

Borysko
26-11-2004, 10:58
Ja nie palę i dymu papierosowego nie cierpię. Uwielbiam puby, tylko niestety mam potem kaca nawet jak wypiję herbatę. Moim marzeniem są puby dla niepalących :rolleyes: Nie znoszę jak ktoś bezkarnie niszczy moje zdrowie. Przy piwie czy bez niego.

JAckson
26-11-2004, 11:37
Borysko napisał(a)
Ja nie palę i dymu papierosowego nie cierpię. Uwielbiam puby, tylko niestety mam potem kaca nawet jak wypiję herbatę. Moim marzeniem są puby dla niepalących :rolleyes: Nie znoszę jak ktoś bezkarnie niszczy moje zdrowie. Przy piwie czy bez niego.

Ja również bardzo nie lubię siedzieć w zadymionej knajpie.
Zazdroszcze Irlandczykom niezadymionych pubów.
Bez dymu uniknąłbym wielu porannych bólów głowy i wietrzenia ubrań przez kilka dni. Czasem po powrocie do domu z knajpy nie mogę umieścić kurtki w której byłem w knajpie obok innych rzeczy bo wszystko zaczyna śmierdzieć.

Mogę zrozumieć jedynie fajczarzy co wypalają 1 fajkę na posiedzeniu knajpianym

Doodeck
26-11-2004, 11:50
Jak tak dalej pójdzie, na Browarze trzeba będzie wydzielić kącik na palaczy :o

Doodeck
26-11-2004, 11:52
miało byś "dla nas palaczy" - ale wyszło "na palaczy"

Borysko
26-11-2004, 12:16
Doodeck napisał(a)
Jak tak dalej pójdzie, na Browarze trzeba będzie wydzielić kącik na palaczy :o

Na szczęście smród papierosowy nie przenosi się po sieci :rolleyes:

ART
26-11-2004, 12:40
Myślę że kwestia zadymionych knajp ma głównie związek z kiepską wentylacją owych przybytków. Obojętnie czy tam będzie paliło się w kominku czy też ktoś puści dymka to i tak będzie tam śmierdziało dymem. Niektóre knajpy radzą sobie dobrze z tym problemem nie dopuszczając zbytnio do powstawania konfliktu palący kontra nie palący.

Borysko
26-11-2004, 12:44
Nawet najlepsza wentylacja nie poradzi kilkudziesięciu "kominom" w knajpie. Przydałyby się wydzielone pomieszczenia dla niepalących.

A w przypadku kominka jest to kwestia "cugu" a nie wentylacji :)

JAckson
26-11-2004, 12:53
Dobra wentylacja oczywiście ułatwia życie. Jednakże chyba tylko we wrocławskim Spiżu jest w miarę sprawna (ja taką tam zauważyłem). Knajpa typu Instytut niestety nie zainstaluje wentylacji która sprawnie usunie dym z wyznaczonuch miejsc z powodu jej kosztów inwestycyjnych i eksploatacyjnych. W większości knajpek i knajp wentylacja to wentylatorek wyciągowy w toaletach włączający się tylko w momencie zapalenia światła w toalecie oraz dziura w ścianie.

Marusia
26-11-2004, 12:56
JAckson napisał(a)

Mogę zrozumieć jedynie fajczarzy co wypalają 1 fajkę na posiedzeniu knajpianym

Trudno, jakoś wytrzymam bez Twojego zrozumienia:D Cieszę się jednak, że mimo wszystko my, palacze, posiadamy jakieś inne zalety, skoro niepalący decydują się z nami męczyć w knajpach:)


Prawda jest taka, że nawet jeśli będą knajpy dla niepalących, to każde towarzystwo zazwyczaj składa się z mieszanki palących i niepalących. Więc albo grupa się podzieli na dwie, albo niepalący pójdą z palącymi, bo przecież bidoki są uzależnione, więc nigdy w życiu nie pójdą na piwo do knajpy dla niepalących:D


Ja osobiście potrafię nie palić parę dni, ale w knajpie przy piwie nadrabiam zaległości. Choć zdarza mi się, że jeśli jestem w towarzystwie samych niepalących, to też nie palę, albo palę w ostateczności i dużo mniej niż zwykle:)


Ale rzucać nie zamierzam. palenie podoba mi się i już! :p

JAckson
26-11-2004, 13:04
Marusia napisał(a)
Trudno, jakoś wytrzymam bez Twojego zrozumienia:D Cieszę się jednak, że mimo wszystko my, palacze, posiadamy jakieś inne zalety, skoro niepalący decydują się z nami męczyć w knajpach:)



Mnie nie męczy obecność palaczy tylko dymu. Akurat nasze spotkania na Bartku nie są takie tragiczne:D Bywałem już w miejscach gdzie dym szczypał w oczy.
Tak jak piszesz palacze mają też pewne zalety dla których wart się z nimi spotykać. Za to my niepalący mamy tę wadę, że ciągle gadamy że dym papierosowy śmierdzi:D

ART
26-11-2004, 13:40
Borysko napisał(a)
Nawet najlepsza wentylacja nie poradzi kilkudziesięciu "kominom" w knajpie. Przydałyby się wydzielone pomieszczenia dla niepalących.

A w przypadku kominka jest to kwestia "cugu" a nie wentylacji :)

nie wiem, może w centrum kraju sobie nie radzą owe instalacje. W Opolu jest kilka przybytków, których systemy wentylacyjne sobie radzą bez problemu nawet gdy palących jest większość (co niestety nie zmienia faktu że nie ma tam sensownego piwa). Co do kwestii tehniczno-kominkowych nie wypowiadam się.

may
26-11-2004, 15:32
Marusia napisał(a)
Ale rzucać nie zamierzam. palenie podoba mi się i już! :p

Muszę przyznać, że od jakiegoś czasu noszę w sobie ogromną ochotę palenia tytoniu - choć nie paliłem i nie palę. Zapotrzebowanie na nikotynę wzmaga się zwłaszcza podczas wizyt w sklepach specjalistycznych z gatunkowym tytoniem.

dziku
26-11-2004, 15:55
may napisał(a)
(...)Zapotrzebowanie na nikotynę wzmaga się zwłaszcza podczas wizyt w sklepach specjalistycznych z gatunkowym tytoniem.
Taki syndrom mają zwłaszcza fajczarze jak spotkają jakiś ciekawy tytoń, względnie - dobry, a dawno nie palony tytoń. Wtedy to po prostu MUSISZ kupić :D
Ale gdzie jest w Polsce obecnie dobrze zaopatrzony sklep z gatunkowym tytoniem? Mamy w Łodzi 6 dużych trafik - takich z wyborem fajek i akcesoriów i tytoniowe pustki w nich...:( No, ale jesteśmy w UE... Ciekawe, że Czesi też są w UE a tytoni w trafikach mają pełen wybór.

pieczarek
26-11-2004, 16:02
dziku napisał(a)
...Mamy w Łodzi 6 dużych trafik - takich z wyborem fajek i akcesoriów i tytoniowe pustki w nich...:( No, ale jesteśmy w UE....
Po wejściu Polski do UE niebotycznie wzrosła akcyza na tytoń fajkowy. W rezultacie od 1 maja do końca października nie sprowadzono do Polski oficjalnie ani jednego grama tytoniu fajkowego. Fiskus oczekiwał nie wiadomo jakiego wzrostu wpływów z tego tytułu, a tu kompletna kicha. Ale dla palaczy taka sytuacja też jest nieciekawa. Zupełnie nie wiedząna co mogą liczyć.

dziku
26-11-2004, 16:08
To nie jedyna przyczyna - ale jedna z kilku. W końcu dla Czechów przepisy zmieniły się identycznie, a oni mają.

jerzy
27-11-2004, 12:42
Marusia napisał(a)
Ja osobiście potrafię nie palić parę dni, ale w knajpie przy piwie nadrabiam zaległości.
Kurde! :mad:
To przestań palić w knajpie :p a nadrabiaj to sobie u siebie w domu. :kac:
:D

jerzy
09-06-2006, 10:22
Fuj! :kac:

JAckson
09-06-2006, 10:26
Fuj! :kac:
Kto by pomyślał, że papierosy tak wykręcają twarz :)

dkrasnodebski
09-06-2006, 10:29
Fuj! :kac:

FUJ = Faja U Jerzego

Kto by pomyślał, że Jerzy zacznie palić? Jak widać na obrazku początki są bardzo trudne.
Daj sobie spokój chłopie tyle żeś nie palił, jeszcze się wciągniesz i co będzie.

jerzy
09-06-2006, 10:38
Nie, spokojnie, nie zacznę. ;)
Twarz mi się wykręciła na MYŚL o zaciągnięciu się tym, co mi wujek CarlBerg włożył do ręki...

mwa
09-06-2006, 11:12
A ja już trzeci miesiąc nie pale papierosów. Przerzuciłem się na tabakę do nosa i nawet mnie nie ciągnie do papierosów. Co ciekawe- popijając piwo tabaka nie przeszkadza. :D

CIESLE
12-06-2006, 10:57
A ja palę faję .
dzięki palaczom papierosów .
w pracy koledzy w samochodzie katowali mnie Mocnymi .Red Waithami to ja im fajeczkę zaczołem serwować .Wytrzymali miesiąc teraz jest układ ja nie palę fajki w RW oni palą na postojach . 45 minut dymu z fajeczki jest mordercze tym bardziej że w trakcie służby szczególnie nocnej szły trzy fajki !

jerzy
12-02-2008, 09:01
W tym stuleciu z powodu palenia tytoniu umrze ponad miliard osób
Takie dane zawiera najnowszy raport Światowej Organizacji Zdrowia (WHO). Co roku epidemia tytoniowa zabija ok. 5,4 mln ludzi – umierają głównie na raka płuc i choroby układu krążenia. W połowie stulecia liczba ta wzrośnie do 10 milionów rocznie.

Jedna piąta palaczy zamieszkuje dziesięć państw: Chiny (30 proc.), Indie (10 proc)., Indonezję, Rosję, Japonię, Brazylię, Bangladesz, Niemcy i Turcję. Spośród 179 krajów, które nadesłały do WHO dane dotyczące palenia, tylko w 20 obowiązuje zakaz reklamowania papierosów. 74 państwa dopuszczają palenie w placówkach zdrowia (!), tyle samo w szkołach. W połowie krajów (zamieszkuje w nich dwie trzecie światowej populacji) wolno palić w instytucjach państwowych oraz w miejscach pracy.

„Niewystarczające ostrzeżenia o szkodliwości palenia lub ich brak na opakowaniach papierosów to światowa norma. Tylko w 15 państwach wymagane są ostrzeżenia ze zdjęciami” – stwierdza raport.

Doktor Margaret Chan, dyrektor generalny WHO, napisała we wstępie do raportu: „Zlikwidowanie epidemii tytoniowej nie zależy od lekarzy i szczepionek, lecz od skonsolidowania działań rządów i społeczeństwa obywatelskiego”. Potwierdzeniem tej diagnozy są liczby przytaczane w raporcie. Rządy państw świata co roku ściągają w formie podatków od koncernów tytoniowych równowartość 200 mld dolarów, ale z tej sumy na walkę z paleniem wydają zaledwie 400 mln dolarów.

http://www.rp.pl/artykul/91545.html

pieczarek
12-02-2008, 12:08
Jedna piąta palaczy zamieszkuje dziesięć państw: Chiny (30 proc.), Indie (10 proc)., Indonezję, Rosję, Japonię, Brazylię, Bangladesz, Niemcy i Turcję.
Ciekawe o czym ma świadczyć taka informacja?
W wymienionych krajach zamieszkuje cosik około połowa ludności świata (tak mi wyszło z szybkiego liczenia na palcach). Czyli palaczy jest tam nieproporcjonalnie mało (jakieś 2,5 raza za mało).
Czyżby chciano pochwalić je za prowadzoną politykę antynikotynową?

Wujcio_Shaggy
12-02-2008, 13:08
(...) Rządy państw świata co roku ściągają w formie podatków od koncernów tytoniowych równowartość 200 mld dolarów, ale z tej sumy na walkę z paleniem wydają zaledwie 400 mln dolarów. (...)

To za duża kasa, żeby WHO pozostało wobec niej obojętne...

jacer
12-02-2008, 13:17
Unia chce zakazać używania zapalniczek, potem zakażą palić.

Niestety niewolnictwo coraz bardziej się zacieśnia.

jerzy
24-05-2008, 09:59
Jeśli nasi przyjaciele zerwą z nałogiem, bardzo prawdopodobne, że zrobimy to samo – dowodzą amerykańscy badacze

Powodzenie rozstania z papierosami w dużym stopniu zależy od postawy rodziny i znajomych. Im bliższe utrzymujemy z nimi relacje, tym ich zachowanie będzie bardziej „zaraźliwe”.

Prawdopodobieństwo dalszego oddawania się nałogowi przez osobę, której małżonek przestał palić, topnieje o 67 proc. W przypadku przyjaciół odsetek ten wynosi 36 proc. Nie bez znaczenia jest także zachowanie współpracowników (w małych firmach), których możliwości oddziaływania ocenia się na 34 proc., rodzeństwa zaś na 25.

Obliczenia te są dziełem dr. Nicholasa Christakisa z Harvard Medical School i dr. Jamesa Fowlera z University of California w San Diego. Powstały na podstawie długofalowego badania, którym przez 32 lata objęto ponad 12 tys. osób. Wyniki zostały opublikowane w piśmie „New England Journal of Medicine”.

– Pokazują nam one, że społeczne relacje mają ogromny wpływ na zachowania zdrowotne i podejmowane w ich obrębie decyzje – komentuje dr Richard Hodes, dyrektor National Institute on Aging, który współfinansował badania. Wiedza na ten temat może pomóc w tworzeniu kampanii antynikotynowych.

Przebieg procesu „zarażania” naukowcy porównali do przewracania się kostek domina. Jeśli już ktoś rzuca nałóg, w jego ślady idzie następna osoba.

– Ciekawe, że ograniczenia geograficzne nie odgrywają tu roli – mówi Christakis. – W rozprzestrzenianiu się podobnych zachowań nie przeszkadza nawet duża odległość miejsc zamieszkania.

„Zarażać się” mogą także osoby nieznające się nawzajem. Uczeni tłumaczą to na następującym przykładzie: weźmy trzech palaczy: A, B i C. Załóżmy, że A i B są przyjaciółmi, tak jak B i C. Choć A i C się nie znają, jeśli C przestanie palić, prawdopodobieństwo rzucenia nałogu przez A wzrasta o 30 proc. bez względu na zachowanie B.

W rezultacie rzucanie nałogu nie tyle jest procesem indywidualnym, ile zbiorowym. Potwierdzają to doświadczenia uczonych. – Na przestrzeni 30 lat, kiedy prowadziliśmy badania, nie zauważyliśmy różnicy w rozmiarach grup złożonych z palaczy – tłumaczy Fowler. – Różnica polegała jedynie na tym, że liczba tych grup malała.

Kiedy badanie się rozpoczynało, paliło ok. 37 proc. dorosłych Amerykanów. Pod koniec już tylko 20 proc. Wraz ze spadkiem popularności tytoniowego nałogu jego rzucanie zaczęło przynosić nie tylko korzyści zdrowotne, ale i społeczne. Osoby palące, których bliscy rozstali się z papierosami, coraz częściej mogły czuć się towarzysko marginalizowane. Nie są to pierwsze tego typu badania duetu Christakis – Fowler. W ubiegłym roku uczeni udowodnili, że otyłość ma siłę rozprzestrzeniania się choroby zakaźnej. Jeśli przyjaźnimy się z osobami otyłymi, sami mamy większe szanse, by przybrać na wadze.

Wszystko o nikotynowym nałogu: www.jakrzucicpalenie.pl

Źródło: Rzeczpospolita

CarlBerg
06-07-2008, 22:38
E-papieros
http://www.allegro.pl/item392781487_zdrowe_papierosy_prawda_zobacz_sam.h tml

Pendragon
20-11-2012, 10:12
Od 1 stycznia 2014 w Czechach będzie obowiązywał zakaz palenia w lokalach gastronomicznych. Zakaz dotyczy pomieszczeń, jeśli lokal posiada ogródek, to tam palić jednak będzie można.
www.denik.cz/ekonomika/pivo-bez-cigarety-uz-za-rok-20121115.html

mwa
20-11-2012, 18:54
Ja jestem aż szczęśliwy z tego powodu.

Raz, że jak paliłem to nie paliłem do piwa, ale po już tak (a paliłem 2,5 paczki/dobę).
Jak teraz nie palę to jest to super, brakowało mi tego zakazu właśnie w Czechach i na Słowacji. Tam smród w lokalach jest nieznośny. Wolę zamiast smrodu czuć zapach jakiegoś jadła, co wg mnie lepiej pasuje do piwa.

Mimo tego pozdrawiam palaczy, tych biernych również.