PDA

Wersja pełna: : Jak było najdziwniej?


Gizbern
25-09-2001, 21:43
W jakim najdziwniejszym miejscu piliście piwo? Ja chyba na dachu bloku w opuszczonych koszarach radzieckich w Bornym-Sulinowie na wakacjach kilka lat temu... Liczę że mnie przelicytujecie ;)

ART
25-09-2001, 21:44
picie piwa pod wodą na basenie, któregoś sylwestra...

Kudłaty
25-09-2001, 21:46
Ja piłem swego czasu w szkolnym radiowężle. Szkoda tylko , ze nas pani pedagog złapała :D

maryhh
26-09-2001, 06:21
a ja piłem piwo w knajpie:D

Maja
26-09-2001, 06:30
a ja w pracy;
jak na moją pracę - to było dziwne, ale udawałam, ze to soczek jabłkowy :D

sensor
26-09-2001, 07:23
Raz w tygodniu piję piwo około godziny 4 rano. W różnych miejscach.

Marusia
26-09-2001, 07:27
Na większości ławek Parku Szczytnickiego. Naokoło pergoli - zaliczone wszystkie. Niestety, żadnych jakościowo spektakularnych miejsc nie pamiętam, więc posżłam na ilość;)

sensor
26-09-2001, 07:30
W szkole średniej na lekcji jęz. polskiego ( piwo) i na fizyce ( wino).


ps

Chyba za bardzo nie ma się czym chwalić.

pjenknik
26-09-2001, 08:01
W szkolnej szatni piwo i wino"Patyk", na lekcji wódka z gwinta,
Piwo w bramie na deszczu, park Szczytnicki 4 rano....
rejsy statkiem typu "Omega" po jeziorze= odebranie patentu, łódka do kasacji

Cordel
26-09-2001, 08:09
Ja pijlem piwo na gorce"żulerce", na hydroforni, na P.O:D

piwo
26-09-2001, 08:16
Na OKSie - Ogrzewana Klatka Schodowa.

Maja
26-09-2001, 08:37
ja tez ostatnio o 4:00, ale nad Odrą, po wywaleniu nas z Tawerny;
poza tym kiedyś w środku nocy na bagnach, po ciemku, przy pokrzykiwaniach "Po kępkach, po kępkach", instruujących co robić, by się nie potopić...

pjenknik
26-09-2001, 08:41
Na OKS-ie też(OKS Odra Opole!)
Na parapecie Kredki lub Ołówka, nogi na zewnątrz, gdzieś 14/15 piętro

Maja
26-09-2001, 08:50
acha, jeszcze wakacyjnie:
kumpel popijając piwo przełazi przez zamknięty przejazd kolejowy, 0,5 metra przed pociągiem :mad:

Marusia
26-09-2001, 09:10
Tanie wino na pomoście nad jeziorem - środek nocy, w koło pełno wędkarzy, a kumpela snuje pikantne opowieści z bujnego zycia erotycznego. Wędkarzom omal wędki do jeziora nie powpadały;)

Wiecie co, to forum przestaje byc koneserskie, a zaczyna byc pijackie:rolleyes: :eek:

maryhh
26-09-2001, 09:14
Originally posted by Marusia
Wiecie co, to forum przestaje byc koneserskie, a zaczyna byc pijackie:rolleyes: :eek:
więc pozwolę sobie...
.. a ta przepióreeeeeeeeeeeeczka........:stout:

pjenknik
26-09-2001, 09:21
No a jakie mogą być wypowiedzi na temat "jak było najdziwniej?"
nie było tematem "jak było najkulturalniej(sic!)"

Maja
26-09-2001, 09:21
ZACZYNA???
hmmm:confused:

zythum
26-09-2001, 11:30
w kurniku:p

pjenknik
26-09-2001, 13:24
czy w Kórniku? K.Poznania?

zythum
26-09-2001, 13:27
w kurniku z kurami i kogutem (prawdziwy z czerwonym grzebieniem - trochę się awanturował ale dostał łyka i mu przeszło), było to na mazurach w 87 chyba roku, potem kolega łapał krowę na lasso, takie tam zabawy młodych ludzi przy piwku:D :stout:

pjenknik
26-09-2001, 13:30
w łódce na Mazurach, piliśmy wódkę...., popijaliśmy piwem....,
a potem wodą z jeziora.....miejsce może nie było najdziwniejsze ale efekty owszem....

Marusia
26-09-2001, 13:30
Ja przepraszam, jakaś kulturalność mnie dziś dopadła i marudzę :o

zythum
26-09-2001, 14:35
Będąc kiedyś z Artim w Wiśle mieliśmy knajpę jakieś 10 20 metrów od domu więc nawet nie ubierając się ,przemieszczając się podskokami (ponieważ cały czas byłem w śpiworze) docierałem do tej knajpy i tam siedząc dalej w śpwiorze popijałem piwko. miejsce:knajpa:, podmiejsce: śpiwór:stout:

arti
26-09-2001, 15:42
zacytowałem Ci juz hasło ówczesnego roku.:) Do wszystkich. zapamiętajcie -jedno małe jeszcze nikomu nie zaszkodziło.
Ale tobie zaszkodziło. oczywiąście mylisz sie, ale opiszę pokrótce sytuację.
Sylwester, Muszyna górska, piękna słoneczna pogoda. Zythum idzie na piwo.
Powraca po pół, może trochę dłuzej. Mówi, że jest fajnie i tanio. Znowu znika na trochę. Po jakimś czasie zaczena skakać i śpiewać( chyba) i co jest ewenementem zdejmuje buty i na bosaka zasuwa ok, 20-30 metrów do knajpy obok. A potem to już było cierpienie. Oczywiście śpiwór też był.
zythum Nie Wisła tylko Muszyna, a z knajpy "Anetka", bo tak się nazywała, obecnie jest mordownia - nie wchodź, bo kuflem w łeb.
Ale obok powstała knajpka, Rzym się nazywa. Wystrój podobno czadowy, a ceny jak w tej mordowni.

celt_birofil
26-09-2001, 15:44
"... wódka w parku wypita":stout:

zythum
26-09-2001, 15:50
zgoda co do Muszyny, ale reszta to ja chyba mam rację, tyle lat

arti
26-09-2001, 15:56
oj nie masz:) zapomniałeś, albo za mało wypiłeś. Na początku było tak ja napisałem, a potem to ta twoja wersja.
A pamiętasz trawkę w nosie?
Oj, sorry to było pytanie retorycznie. Chyba jednak nie.

zythum
26-09-2001, 16:07
cicho bądź Ty donosicielu:mad:

grzech
26-09-2001, 16:35
Próbowałem pić piwo stojąc na głowie. Teraz już wiem, że trzeba najpierw umieścić szyjkę butelki w paszczy, a potem stawać. Zmarnowałem sporo napoju, nie mówiąc o tym ile wlałem sobie do nosa. Ale co to był za Sylwester.:impreza:

Cordel
26-09-2001, 18:28
Przepraszam bardzo, że pytam, ale jakie to było piwo? Może to w nim tkwi przyczyna tych zachowań?

zythum
26-09-2001, 18:37
piwo tam pite to albo okocim albo żywiec, z tym, że to było ładnych parę lat temy, żaden z tych browarow nie miał jeszcze zagranicznego właścieciela i ważyły one znakomite piwka nie mające nic wspólnego z tym co robią dzisiaj:stout:

Cordel
26-09-2001, 18:50
Więc się myliłem:D

zythum
26-09-2001, 18:53
a w jakim temacie

Cordel
26-09-2001, 18:58
W temacie myślenia o wpływie piwa na zachowanie człowieka:p

Krzysiu
29-09-2001, 07:58
1. W nocy na Wyspie Konwaliowej na jeziorze Przemęt.
2. W bagnie koło tej wyspy (chwilę później).
3. Na leśnej drodze z Pasterki do Radkowa około 2 w nocy bez światła.
4. W jednej z lokomotyw w skansenie kolei wąskotorowej w Wenecji.
5. W lutym w Puszczy Jaworowej w półtorametrowym śniegu.
6. Na cmentarzu w Starym Worowie koło Złocieńca.
Jak sobie coś jeszcze przypomnę, dam znać.

Gizbern
29-09-2001, 11:31
Hej, Krzysiu!
A ja piłem w kolejce wąskotorowej na trasie Biskupin-Żnin (przez Wenecję)! Ten Twój skansen widziałem przez dno butelki :D

Krzysiu
29-09-2001, 19:26
O pociągu to nie piszę, w końcu to najnormalniejsze miejsce na picie piwa, osobliwie linie Sobótka - Wrocław, Świdnica - Jedlina Zdr., Ścinawka Średnia - Radków czy Kłodzko - Stronie Śl.
Natomiast w lokomotywie to już rzadkość.

Gizbern
29-09-2001, 19:39
Pewnie że w pociągu to żadna historia. Chyba że w lokomotywie za oknem pije piwo inny forumowicz - wtedy to dziwny zbieg okoliczności :D

adam16
30-09-2001, 09:33
Dawno, dawno temu, na obozie ministranckim, w kostnicy... straszno było bo ksiądz opowiadał historyjki-horrory.

Cordel
30-09-2001, 09:35
Bój się Boże!

marcopolok
24-10-2001, 22:07
A ja raz piłem siedząc za kierownicą samochodu a obok znajomy gliniarz siedział i w pijackim bełkocie wyliczał wysokość kary:D

Radegast
24-10-2001, 23:19
marcopolok jazda samochodem po pijaku jest czymś strasznie głupim!
------------------------------------------------------------------------------------
Ja też się tego wstydzę :(

Marusia
25-10-2001, 12:31
A co powiecie na taki sposób picia piwa: jako pasażer w samochodzie. Auto stoi na światłach. Podnosisz butelkę do ust, ale nie przechylasz, tylko czekasz, aż kierowca ruszy - tylko musi ruszyć z kopyta, żeby był efekt:D a z drugiej strony nie za bardzo z kopyta, coby pijącemu zębów nie wybić.
Wczoraj testowałam, wszystkie zęby na miejscu:)

ANDRO
25-10-2001, 20:35
A ja kiedyś spałem pod łóżkiem bo taka była imprezka dosyć i jak się przebudziłem nad ranem to zobaczyłem,że obok na podłodze stoi pół butelki pysznego, cieplego,zwietrzałego piwa.I z osą utopioną. No i tak mi się strasznie go zachciało ale nie mogłem się wyłuskać bo mnie nóżki od wyrka blokowały więc dosięgnąłem tego browarka ale leżałem na wznak. A pułap był niski i nie wchodziła mi flacha między usta i spód łóżka więc próbowałem z boku.Najpierw wyplułem osę a potem jakoś poszło tylko mi wlosy lekko się zlepiły. I to bylo chyba najdziwniejsze miejsce,w którym piłem piwko. :)

slavoy
25-10-2001, 21:38
1. W piętrowym pociągu relacji Nasielsk-Sierpc w przedziale służbowym z kierownikiem pociągu, który kilka minut wcześniej zhaltował mnie za brak biletu. On stawiał.
2. Wewnątrz kotła zdezelowanego parowozu na bocznicy w Sierpcu.
3. Na skalnym falochronie we Włoszech. Jakieś 50-70 m. od brzegu.

Więcej grzechów nie pamiętam.:)

adam16
26-10-2001, 12:32
Może nie tak bardzo dziwnie, ale fajnie. Słowacja, szczyt Wielkiego Krywania i Smadny Mnich.

zora
05-11-2001, 20:51
a ja w areszcie w Międzyzdrojach razem z kumplami.
Dziwnym trafem zostawili nam plecaki w celi a w tych plecakach mieliśmy trochę piwka.

Marusia
06-11-2001, 07:44
No ładnie, a za co w areszcie?

Cezar
06-11-2001, 10:55
Najdziwniej było, gdy dawno temu, w czasach studenckich, w roku 1978 zakupiłem w wiejskim sklepiku w Niegocinie na Mazurach butelkę z zamknięciem oranżadowym (patrz temat o krachelkach), na której nalepiona była etykietka z wyraźnym napisem "PIWO". Jakież było moje zdziwienie, gdy w trakcie konsumpcji okazało się, że jej zawartość stanowiła właśnie oranżada. Pani sklepowa nie chciała przyjąć reklamacji, dopóki sama nie spróbowała.

A w następnej flaszce było już piwko! :stout:

jerzy
23-07-2002, 08:21
W pomniku. :D
Ten pomnik to wielka bryła skały z dziurą na przestrzał. Stoi toto przy Odrze pomiędzy mostem Grunwaldzkim a Pokoju, tylko nie mam pojęcia, co upamiętnia...

Piecia
23-07-2002, 11:20
hmmmmmmm trzeba długo się zastanawiać ale najciekawsze doświadcznia to: (kolejność przypadkowa)
1. podczas lekcji (plastyka naleweczka wiśniowa i wódka, matematyka kilka piwek-dawne czasy..........)
2. wagonik kolejki górskiej na Słowacji
3. poczekalnia Przychodni Rejonowej
4. stanowisko komentatorskie w hali sportowej

nawyk
23-07-2002, 11:47
Koniec października, środek nocy, ok. 10 stopni C, na golasa w takim plastikowym okrągłym baseniku ogrodowym. Wypełnionym wodą.

P.S. To był Głubczycki Hammer

żąleną
23-07-2002, 12:36
Przeczytałem wszystkie wypowiedzi od deski do deski i aż mi się wierzyć nie chce - nikt z was nie pił nigdy piwa w KIBLU?
Mnie się to darzyło już ze trzy razy, choć zawsze w sytuacji awaryjnej.

Oj, chyba się krygujecie... ;)

nawyk
23-07-2002, 12:39
Nigdy. Kibelek kojarzy mi sie nie z konsumpcją tylko wręcz przeciwnie ;)

Piecia
23-07-2002, 12:51
no to ja jeszcze dodam do tego w łazience pod prysznicem i wpodczas kąpieli w wannie.......

Piecia
23-07-2002, 12:53
to była oczywiście też sytuacja baaardzo wyjątkowa :D

djot
23-07-2002, 12:54
Piecia napisal/a
(...) i wpodczas kąpieli w wannie.......
Chyba to było Badebier z Browaru Klasztornego Neuzelle (http://www.browar.biz/forum/showthread.php?s=&threadid=1163&highlight=badebier) :D

żąleną
23-07-2002, 13:07
nawyk napisal/a
Nigdy. Kibelek kojarzy mi sie nie z konsumpcją tylko wręcz przeciwnie ;)

Czasem nie ma czasu na skojarzenia. :D

[ale napisałem - czasem nie ma czasu...]

And69
23-07-2002, 21:21
W kibelku też się zdarzało np w wojsku , jedyne spokojne miejsce . Ogólnie służba wojskowa to niewyczerpana skarbnica dla tego tematu .

W moim przypadku np:
- w SKOCIE ( dla nie zmilitaryzowanych tł. taki wóz bojowy )na warcie
- na dachu WKU
- na wieży strzelniczej itd. itp.

żąleną
23-07-2002, 23:50
E, to wojsko takie złe nie jest. Może się w końcu do niego przekonam. ;)

adam16
24-07-2002, 14:57
Co do wojska to... fajnie było w trakcie wysadzania ok 20 kilo trotylu, przy nadzorowaniu budowy okopów, po 24 godzinach służby i na służbie też.

And69
24-07-2002, 15:27
No właśnie można było przy dobrej organizacji wypić coś w anclu :D

kamyczek77
28-07-2003, 12:28
pjenknik zapomniał dodać,że spełnił swoje marzenie i pił piwo w basenie z wodą z gorących źródeł w Czechach:cool: Ja w tym czasie piłam tylko (zupełnie niechcący oczywiście) wodę z basenu:D

kamyczek77
28-07-2003, 12:29
Ps.To tak w ramach odświerzania ciekawych tematów.

Ahumba
28-07-2003, 12:56
W Ustce w komórce z kolegami, chowając się przed babcią. W końcu chodziłem dopiero do V klasy podstawówki zagryzając marchewką.
A ta komórka została przechrzczona później na "Jaskinia Ahumba".

iron
28-07-2003, 13:12
Może mało oryginalne, ale i tak przytoczę:
- Spod ławki (piwka) w czasie arcynudnych wykładów z "Ochrony Środowiska" które prowadził prof. Faliński zwany przez nas nie bez przyczyny "fallusem"
- w Parku Narodowym Puszczy Białowieskiej - na zajęciach tej samej "ochrony przyrody" prowadzonych nieciekawie przez przydupasa "fallusa" ratowaliśmy się Ginem Lubuskim przezornie wziętym przez Zythuma
-parę piw wypitych siedząc w rzeczce przepływającej przez Boheniec (oj zimna była, ale dzięki temu piwo też było zimne) w towarzystwie mojej teraźniejszej żony i niejakiego Maksa.
-na imprezie u Zythuma zamkneliśmy się w kiblołazience i popijaliśmy sobie wódkę, wpuszczając tylko tych co ten trunek mieli.
-na kajaku, podczas jazdy rowerem itp - no ale to banał.

Małażonka
28-07-2003, 13:24
iron napisał(a)

-na kajaku, podczas jazdy rowerem itp - no ale to banał.

Banał to picie piwka na kajaku, ale banałem nie była utrata piętnastu piw w najgłębszym miejscu rzeki. Dwugodzinne próby wydobycia skarbu okazały się być daremne ze względu na bardzo silny nurt rzeki. Być może do dziś tam gęgają, dobrze schłodzone i czekają na nowego właściciela:rolleyes:

kamyczek77
29-07-2003, 07:57
Jaka to była rzeka?Szukanie piwa w rzece to lepsza zabawa od szukania złotego piasku.Może w przyszłości zorganizujemy jakieś zawody?

Małażonka
29-07-2003, 08:14
Malownicza Brda, jakieś 5 kilometrów z biegiem rzeki za Mylofem, obok wielkiego pola pokrzyw, prawdopodobnie spoczywają w spokoju nasze piwka. Zamknięte są w wielkiej srebrnej termoopornej torbie i widać je z daleka (o ile piach niesiony z nurtem ich nie przysypał). Leżą i kuszą...

Tak na marginesie - te piwa były jedyną stratą jaką ponieśliśmy w trakcie wywrotki, ale za to jaką bolesną...

Kemp
30-07-2003, 12:05
Na poboczu autostrady Berlin-Hanover w '92 roku, a od pięciu lat prawie codziennie w pracy:D w przeróżnych miejscach.

Pucak
30-07-2003, 15:00
Na cmentarzu z kumplem nad grobem jego ojca.
W Azji, nocą w knajpie na ulicy, pośród walających się śmieci i biegających ulicą szczurów

Simon
30-07-2003, 18:35
...w kościele. Chyba w 81-ym. W ramach rekolekcji ;) To była taka butelka przechodnia - kursowała pod ławką i każdy z licelanych kolegów po kolei brał po łyku... Był to pewnie Krakus - najpopularniejsze piwo na Wybrzeżu (w owym czasie) wśród rodzin marynarskich.
FC: Wyspowiadałem się oczywiście z tego ;)... !

jerzy
31-07-2003, 08:23
Na uczelni, w trakcie wykładu, w pierwszej ławce...
(W innych oczywiście też, ale siedząc z tyłu można się za kimś schować.)

jerzy
31-07-2003, 08:28
Acha - no i na zakończenie studiów kupiliśmy z kumplem skrzynkę różnych piw i poszliśmy z tym na ostatnie seminarium do naszego promotora (i przy okazji dziekana).
Pan Jan wyglądał na zadowolonego, bo był wielkim miłośnikiem tego trunku. :stout:

Małażonka
31-07-2003, 08:29
jerzy napisał(a)
Pan Jan wyglądał na zadowolonego, bo był wielkim miłośnikiem tego trunku. :stout:
Mądry człek:D

zythum
31-07-2003, 08:30
My na studiach sobie popijaliśmy pod drzwiami dziekanatu naprzeciwko sali wykładowej. Pamiętam jak kiedyś ochrona UW przychodziła się czepiać a ponieważ mieliśmy świetny układ z prodziekanem ds. studenckich to odpowiedzieliśmy: proszę bardzo naprzeciwko jest pan dziekan od którego mamy specjalne pozwolenie. Trzeba było widzieć ich miny:D

Małażonka
31-07-2003, 08:36
Załapałam się na końcówkę dziełalności tego pana jako prodziekana (ostatnie półtora roku) i muszę przyznać, że człowiek ten był poprostu niesamowity. Jego zdrowie:stout:

iron
31-07-2003, 10:09
zythum napisał(a)
My na studiach sobie popijaliśmy pod drzwiami dziekanatu naprzeciwko sali wykładowej. Pamiętam jak kiedyś ochrona UW przychodziła się czepiać a ponieważ mieliśmy świetny układ z prodziekanem ds. studenckich to odpowiedzieliśmy: proszę bardzo naprzeciwko jest pan dziekan od którego mamy specjalne pozwolenie. Trzeba było widzieć ich miny:D

Fakt, jak mogłem zapomnieć o popijaniu przed "Salą Śląską" i na klombiku w majestacie pozwolenia "Bogusia". No i min "hydraulików" (czyli ochrony) też nie sposób zapomnieć:D

becik
31-07-2003, 10:14
a mi sie kiedys zdarzyło pić na drzewie, po prostu weszliśmy z kumplami na piękny rozłożysty dąb, poukładaliśmy się na konarach i sączyliśmy Wareczkę wśród listków i żołędzi

Piwofil
09-08-2003, 15:10
Jednym z ciekawszych miejsc gdzie piłem piwo to budka informacji turystycznej, w której przystaneliśmy na jedno w drodze na stok. Na dworze słoneczko, ale - 10 stopni, obok przejeżdzająca policja, ogólnie wesoła sprawa.

wriggle
11-08-2003, 21:27
Na początku tego lata umyśliliśmy sobie z Mszycą, że napijemy się Gdańskiego, a że nasza droga na wakacje wiodła przez Gdańsk, okazja sama prosiła się żeby ją wykorzystać. Cóż, kiedy pociąg, którym jechaliśmy był w Gdańsku o 4.52 rano:D Samo piwo zdobyliśmy bez problemu, ale na pobliskim skwerku wszystkie ławki były jeszcze mokre od rosy, a my nie mieliśmy nic, by je wytrzeć, ani też żadnych podkładek pod nasze siedzenia. Konsumpcja odbyła się więc w następujących warunkach:

- godzina 5.10 rano
- skwerek w okolicach gdańskiej Starówki
- w kucki przy mokrej ławce, w towarzystwie śpiącego nieopodal wino-dziadka, na dodatek jeszcze jedliśmy suche bułki:kwiatek: Przechodnie musieli pomyśleć sobie, że nieźle nas przysuszyło...

A z dziwnych miejsc to jeszcze piłem piwo pod łóżkiem w hotelu w Londynie, kiedy będąc na wycieczce szkolnej narobiliśmy takiego młynu że obsługa hotelu wezwała policję i gliniarze dobijali się nam do pokoju.

Pewnie nic szczególnego, ale dziękuję za uwagę.:D

TBM
19-08-2003, 20:19
żąleną napisał(a)
Przeczytałem wszystkie wypowiedzi od deski do deski i aż mi się wierzyć nie chce - nikt z was nie pił nigdy piwa w KIBLU?
Mnie się to darzyło już ze trzy razy, choć zawsze w sytuacji awaryjnej.

Oj, chyba się krygujecie... ;)

tak mi sie skojarzyło, choc zapewne dowcip z taaaaaka brodą wszyscy forumowicze znają :(

- Jaka jest różnica między piwem a moczem?
- Pietnaście minut

dziku
19-08-2003, 20:37
TBM napisał(a)
tak mi sie skojarzyło, choc zapewne dowcip z taaaaaka brodą wszyscy forumowicze znają :(

- Jaka jest różnica między piwem a moczem?
- Pietnaście minut

Taaak...
A między "Lechem" a moczem?
Tylko jedna minuta. W końcu nie musi zmieniać ani smaku, ani koloru...:eek:

witkowskiartur
20-08-2003, 08:53
Rekord chyba zostal pobity przez trzech moich przyjaciół, którzy pokłociwszy się z dziewczynami poszli pić piwo w jedyne suche miejsce - którym był mały ciasny kibelek znajdujacy się na dziobie jachtu, na którym płynęli sobie na rejs. Potrzebowali suchego miejsca bo trochę padało. Do dzisiaj zastanawiam sie jak im się udało tam zmieścić - miejsca tam jest na jedna mała modelkę a i to wychudzoną.

:stout:

dziku
20-08-2003, 09:10
Na pierwszym roku studiów. Na przeraźliwie nudnych, trzygodzinnych wykładach z biochemii. Z kumplami wypijaliśmy zdrowie wykładowcy i zapadaliśmy w drzemkę.

Na piątym roku na zajęciach z wojska. Przed zajęciami i na każdej przerwie, a czasem i w trakcie zajęć. Na ostatniej, szóstej godzinie wesoło bywało... Bo czasem wykładowcy robili w przerwach dokładnie to samo co słuchacze :D

grzech
20-08-2003, 10:56
Wbrew insynuacjom kolegi JoaoLenoao nigdy nie spożywałem piwa w toalecie.

W Sopotni, miła pani zabronia nam pić w sklepie, więc wybraliśmy się na pobliski skwerek. Nie był on duży, a stał tam krzyż i pomnik ku czci, chyba partyzantów. Aby nie ranić niczyich uczuć religijnych oraz mając w pamięci "Do piachu", wybraliśmy pomnik.

Kiedyś na imprezie sylwestrowej próbowałem pić piwo stojąc na głowie. Niestety, większość dostała się do nosa.:(