PDA

Wersja pełna: : Sens życia?


Piwofil
26-05-2002, 14:08
Eh, za mną ciężki tydzień, z powodu badań wątroby od **** nie piłem piwa, :( po raz drugi i już ostateczny rozstałem się z dziewczyną, w szkole była seria sprawdzianów i jeszcze nie udało mi się załatwić pracy na wakacje.
To wszystko już za mną, ale ogólnie nie mam powodów do radości, wszystko mnie smuci i zastanawiam się jaki jest cel życia, bo jakoś tak żyje bez celu. Nawet piwo nie ma tyle smaku co kiedyś, nie wiem co się ze mną dzieje. Chyba każdy ma czasem chwilę zwątpienia?

Jeśli macie ochotę to napiszcie co dla Was jest celem i w czym zawiera się sens życia.

żąleną
26-05-2002, 15:13
Wyrazy współczucia :(

Mnie niesamowicie nakręca lato - odżywam wraz z rozkwitem zieleni, niewiele mi wtedy do szczęścia potrzeba.

Sens zycia - olać rzeczy, na które nie mamy wpływu, a które jednak bezpośrednio nas dotyczą. Po prostu szkoda zdrowia i czasu. Jak za nami bagno, to przeć do przodu i nie oglądać się, chyba że będzie już za horyzontem. Albo tak jak piłkarze - myśleć tylko o najbliższym meczu, ale po cichu marzyć i śnić sobie o mistrzostwie świata.

Radegast
26-05-2002, 15:33
Sens życia jest ukryty w nas. Ponoć tylko szczęśliwcy tak naprawdę go odnajdują, więc moim zdanie nie należy się tym zbytnio przejmować tylko "brać takie życie jakim jest", a jak przy okazji znajdziemy jego sens-to cóż, będziemy szczęśliwcami.

Nigdy przytym nie zapominajmy o najważniejszym-o dobrej zabawie;)

ART
26-05-2002, 21:34
polecam "Sens życia wg Monty Pythona"

żąleną
26-05-2002, 23:43
ART napisal/a
polecam "Sens życia wg Monty Pythona"

"Unikaj przeziębień, zdrowo się odżywiaj, choć wcześnie spać".

Czy jakoś tak.

Kemp
27-05-2002, 06:22
Należy obierać sobie cele na kilka etapów i może dojdzie się do tego "celu w życiu", ale podobno kiedyś i tak stwierdzimy, że to wszystko jest bez sensu. Nie ma co się przejmować i trzeba dalej pchać tą taczkę, a najlepiej robić sobie przerwy na jasne z gęstą pianką:stout: ... lub ciemne

żąleną
27-05-2002, 08:56
żąleną napisal/a
choć wcześnie spać

Ale walnąłem... A myślałem, że ten problem mnie nie dotyczy.:eek: Cóż, zawsze jest ten pierwszy raz.

Obieranie celów etapowo to bardzo dobra strategia. Jakby człowiek myślał o wszystkim na raz, to by go trochę przygięło.

marcopolok
27-05-2002, 09:40
pełna zakrętów, skrzyżowań i niestety dziur
:(

Ahumba
27-05-2002, 10:08
w 1980 r. , gdy odbywałem zasadniczą służbę wojskową zmarł mój ojciec. Popełniłem wtedy taki oto wierszyk:

Najpiękniejszy wiek mieć lat dwadzieścia trzy.
Cóż z wieku, kiedy człowiek w wojsku tkwi.
Zamiast prywatek, zabaw, dyskotek
Na poligonie oblewasz się potem.
Twoja dziewczyna przestała czekać
Bo do cywila droga daleka.
Lat ci przybywa, czas ucieka
Więc cóż jest warte życie człowieka?

Po wojsku żenisz się z piękną dziewczyną,
Lecz lata szczęścia szybko miną.
Macie co trzeba: samochód, mieszkanie,
Zaś ona wkrótce matką zostanie.
Lecz ona pali i wódkę pije
Skutek wiadomy: dziecko nie żyje
Więc znów się matrwisz i narzekasz:
Cóż jest warte życie człowieka?

Na ciebie zaś czeka niebezpieczeństw tyle:
Rak, zawał i krwi wylew
Będziesz się uczył i w pracy harował,
Nędzarzem będziesz lub w państwie panował.
Jednaki koniec czeka nas wszystkich:
Unieszczęśliwić rodzinę, bliskich...
Więc jeśli potrafisz powiedzieć - nie zwlekaj:
Cóż jest warte życie człowieka?

żąleną
27-05-2002, 14:08
Cóż - warte jest samego siebie, nie więcej. Jak to mówią, żyje się tylko raz, więc...

:stout:

gul_gul
29-05-2002, 22:57
żąleną napisal/a
Cóż - warte jest samego siebie, nie więcej. Jak to mówią, żyje się tylko raz, więc...


... rozmnażajmy się!:D

Może mało romantyczny, ale jedyny pewny sens życia.:p

żąleną
29-05-2002, 23:25
Tylko nie poprzestawajmy na tym, tak jak to niektórym gatunkóm się zdarza - na przykład samiec modliszki nie jest tu zbyt dobrze ustawiony.:)

gul_gul
29-05-2002, 23:35
Ale przynajmniej ma zagwarantowaną pozycję po wsze czasy, a w świetle najnowszych osiągnięć fachowców od klonowania to wcale nie wiadomo czy faceci jeszcze będą do czegoś potrzebni.:D

żąleną
30-05-2002, 01:21
Biorąc pod uwagę, że większość fachowców od klonowania to faceci, to chyba nas jakoś ustawią w tym względzie. :)

Ale my tu zbytkujemy, a Piwofil przeżywa ciężkie chwile. Co tam u ciebie Piwofilu, jak życie, lepiej ostatnio, czy nie bardzo?

:stout: :stout:

Piwofil
30-05-2002, 14:27
No więć wszystko się zmieniło.
Sensu dalej nie widze, ale przynajmniej chodzę na imprezy, popijam piwo (ostatnio tylko lech:kac: ).
Co prawda dziewczyna w ogóle się do mnie już nie odzywa, bo chciała żebyśmy byli przynajmniej w normalnych stosunkach, ale ja olałem. Troche żałuje, ale może jakaś następna się niedługo pojawi?
W szkole ciut lepiej, ogólnie życie się toczy, są chwile radości.

Chciałbym podziękować za wszystkie odpowiedzi i pogratulować Ahumbie taletnu. Ten wiersz wzrusza.

żąleną
30-05-2002, 20:43
Tak jest, przyj do przodu, a później się zobaczy. :stout:

gul_gul
31-05-2002, 23:02
Dokładnie.
Na rozmyślania nad sensem życia będziesz miał czas na emeryturze. Teraz zbierasz doświadczenia, które ci się przydadzą w życiu, które właściwe to dopiero przed tobą.
Następne piwo piję za twoje zdrowie.:kwiatek:

Qbric
03-06-2002, 22:13
Wpisanie w wyszukiwarce zapytania "sens zycia" daje całkiem ciekawe efekty...

Sam również miewałem ciężkie momenty, wzloty i upadki itepe i tede. kiedyś w rozmowie z moim bardzo dobrym kolegą doszliśmy do pewnych wniosków. Otóż stwierdziliśmy, że najwększą frajdę daje nam sprawianie przyjemności najbliższym. Najbardziej raduje nas gdy zrobimy coś dla kogoś i ten ktoś szczerze się z tego cieszy.
Sens życia? W gruncie rzeczy wyjaśnienie tego jest tak samo niemożliwe jak zamiana Coli w Pepsi ;)

A MonthyPyton jest genialny!!! Czy ktoś pamięta szkecz o żabich udkach w czekoladzie?

żąleną
03-06-2002, 23:56
Qbric napisal/a
Otóż stwierdziliśmy, że najwększą frajdę daje nam sprawianie przyjemności najbliższym. Najbardziej raduje nas gdy zrobimy coś dla kogoś i ten ktoś szczerze się z tego cieszy.


Też mam coś takiego. Trzeba jednak pilnować, aby nie doszło do wynaturzenia - np. ktoś coś zrobi dla ciebie, a ty od razu musisz się odwdzięczyć, i to najlepiej z nawiązką, bo inaczej KAC.

:stout:

Marusia
04-06-2002, 07:37
gul_gul napisal/a
... to wcale nie wiadomo czy faceci jeszcze będą do czegoś potrzebni.:D

... do przyjemności, Gul_Gul, do przyjemnoście będą potrzebni:D



A co do sensu życia - sama go ciągle szukam i co już łapię jakąś nić, to potem okazuje się ona fałszywym tropem.

Może sensem życia jest jego poszukiwanie?

marcopolok
04-06-2002, 07:42
Tak ale pod warunkiem że wiesz co chcesz znaleźć:)

Marusia
04-06-2002, 07:49
marcopolok napisal/a
Tak ale pod warunkiem że wiesz co chcesz znaleźć:)

No wiem - SENS ŻYCIA:p

A co to znaczy, to własnie szukanie.

Zresztą dzisiaj, jak patrzę na niebieskie niebo, słoneczko, kwiaty, myslę o .... i o spotkaniu w Warszawie, i o giełdzie w Żywcu, to prawdę powiedziawszy nie obchodzi mnie, co będzie dalej - cieszę się najbliższą przyszłością. Prawdopodobnie długometrażowe takie myslenie wskazuje na niedojrzałość osobnika:D

marcopolok
04-06-2002, 07:54
kroczek po kroczku zmierzamy przez życie
i ani się obejrzymy jak będziemy na emeryturce:D

pod niektórymi względami planowanie długoterminowe jest znacznie lepsze!!!
Czas tak nie zapie..........

Marusia
04-06-2002, 08:01
Czas tak nie co??

Planowanie to też wybrany przez Ciebie rodzaj "sensu życia"
Sensowne jest życie z planem. Ale czy dla wszystkich tak jest?

marcopolok
04-06-2002, 08:05
Marusia napisał(a)


No wiem - SENS ŻYCIA:p

A co to znaczy, to własnie szukanie.

:D

może się zdecyduj czy szukanie czy planowanie

:)
może niezdecydowanie;)

Marusia
04-06-2002, 08:07
Ja napisałam, że może DLA CIEBIE jest to planowanie.
Poza tym to za ciężki temat, tak bez piwa:D

marcopolok
04-06-2002, 08:14
zgadza się zaraz sobie coś łyknę;)

Dla mnie sensem życia jest doprowadzenie do takiego stanu aby w przyszłości moja rodzinka nie musiała zaczynać wszystkiego od zera.
:)

Marusia
04-06-2002, 13:25
Ach, prawdziwy mężczyzna....:D

żąleną
04-06-2002, 14:56
Uwaga, mam nową propozycję.

Sens życia: czekać, aż nasi piłko-kopacze zaczną wreszcie grać w piłkę. Zajęcie na całe życie gwarantowane.

Piwofil
04-06-2002, 16:06
Po dzisiejszym meczu uważam że takie czekanie jest bez sensu
:(

Teraz czekam na koniec szkoły, musze jeszcze zdać i wszystko będzie już okej. No i poznałem nową dziewczynę, co prawda jest harcerką i nie pije, ale to chyba nic złego;)
A w piątek będe miał wyniki badań wątroby, zobaczymy czy będe musiał całkiem zrezygnować z alkoholu.

Marusia
04-06-2002, 20:53
Czekanie zazwyczaj nie ma sensu. Trza brać los we własne ręce, bo jak nie, to życie boczkiem ucieknie...

Nie, żebym Was namawiała, na kopanie piłki zawodowo:D

Piwofil, fajnie, że poznałeś nową dziewczynę, ale nie powiem, żebyś bardzo długo cierpiał po stracie poprzedniej :eek: To chyba nie była miłość. Nie to, co :stout:

;)

żąleną
04-06-2002, 21:50
Marusia napisal/a
Czekanie zazwyczaj nie ma sensu. Trza brać los we własne ręce, bo jak nie, to życie boczkiem ucieknie...


W zasadzie masz rację, ale jednak czekanie to marzenia, a marzenia są fajne, bo wszystko w nich jest możliwe. Wiecie ile ja strzeliłem bramek w finale mistrzostw świata? I to jakich pięęęknych? :)

Czasem trzeba dojrzeć, zanim weźmie się sprawy we własne ręce. Tylko trzeba uważać, aby się nie przejrzeć.

Kemp
05-06-2002, 06:43
No i poznałem nową dziewczynę, co prawda jest harcerką i nie pije, ale to chyba nic złego;)


Słyszałem, że harcerki są bardzo miłe;) , a niechęć do alkoholu da się pewnie przezwyciężyć.:stout:

StaryKocur
05-06-2002, 07:19
To zależy, do jekiej organizacji harcerskiej należy.
Jak do tej z wartościami, to nie licz, Chłopie, że sie napije. :(

SK

Klosterkeller
05-06-2002, 13:09
Jako, że jestem stary, nawet nie pamiętam kiedy, zdobyłem kryształową kulę wiedzy.
Położyłem na niej moje zrogowaciałe ciągłą pracą dłonie, i spytałem sie o sens życia.
Żebyście wiedzieli jak ta kula na mnie spojrzała !!!
Zapytałbyś się o architekturę pentium 5,stary debilu, wybełkotała.
A potem pojawił się ogromny napis:
DOBÓR NATURALNY
....
w moim przypadku to chyba piwo.

adam16
05-06-2002, 14:02
Kemp napisał(a)
No i poznałem nową dziewczynę, co prawda jest harcerką i nie pije, ale to chyba nic złego;)

To może jakaś sprawność browarnika albo piwosza. :D

Piwofil
05-06-2002, 15:04
Ekhem, moja nowa koleżanka-harcerka ma sprawność tropicielki,
cokolwiek by to nie znaczyło.

Piwofil, fajnie, że poznałeś nową dziewczynę, ale nie powiem, żebyś bardzo długo cierpiał po stracie poprzedniej To chyba nie była miłość. Nie to, co

Miłość na pewno nie, ale jednak coś, a cierpienia skróciło mi właśnie :stout: , zresztą ile ja miałbym cierpieć, po upadku należy wstać. I iść na piwo.

adam16
16-08-2002, 00:57
Sens Życia :confused:
Dzisiaj idę na pogrzeb kolegi z pracy. Miał tylko 34 lata, a zmarł na zawał. To bez sensu.

Krotoszyniak
16-08-2002, 04:27
Nic dodac nic ujac ! Wszysko ma koniec , nawet nieszczescia . Moje kondolencje .

maryhh
16-08-2002, 06:26
przykro mi Adaś:( niestety coraz młodsi odchodzą w ten sposób. Trzymaj się.

Piwofil
16-08-2002, 19:31
Najszczersze wyrazy współczucia i kondolencje dla Ciebie Adamie.

Wiadomo że po takiej przykrej sytuacji spada motywacja do życia, ale najważniejsze to przetrwać momenty zwątpienia.

Qbric
16-08-2002, 21:00
"Śpieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą..."

Jakieś dwa miesiące temu, może trzy, pewnien chłopak, kolega mojego kolegi (chodził do tego samego LO co ja) jechał autostopem do Wrocławia. Wsiadł dosłownie kilka minut, może 10, przed autobusem, do pewnego auta które prowadził jakiś psychol który bardzo się spieszył. W Siechnicy wyprzedzał na skrzyżowaniu i... czołowo trafił w Poloneza... zginał chłopak a także nieczemu niewinny kierowca Poloneza...
Chłopak był w moim wieku...

Również całkiem niedawno zmarła moja koleżanka z osiedla. Młoda dziewczyna, 17lat. Po b kosztownym przeszczepie szpiku we wszystkich znowu wstąpiła nadzieja. Wszystko było ok, gdy nagle w przeciagu niecałych 2tyg. wszystko się skończyło...

Brzmi to trochę jak kronika policyjna... nie ma na to rady, ale można stosować się do przytoczonego cytatu...

Piecia
16-08-2002, 21:57
Qbric napisał(a)
"Śpieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą..."



takie słowa dodają dużo do myślenia - Adam16 trzymaj się!!!

Qbric
19-08-2002, 20:39
Dziś byłem na pogrzebie taty mojej b bliskiej koleżanki. 58 lat, zawał...
Do tego dziś tragicznie zmarł Marek Kotański...

:"(

And69
19-08-2002, 20:52
A wczoraj Dziewoński :(

adam16
19-08-2002, 21:01
Smutny zrobił się ten temat.:(

Piecia
19-08-2002, 21:05
oj smutny ale takie już jest życie a takich ludzi jak Kotanski szkoda bo mało jest takich którzy w taki sposób pomagają aż tylu ludziom.

Qbric
19-08-2002, 21:15
Tymbardziej, że "ci ludzie" w większości przypadków po prostu go wykorzystywali. Jak powiedział dziś w Teleexpresie jeden z jego podopiecznych, Kotański mawiał: "... jak się ma miękkie serce, to trzeba mieć też twardą..."

And69
19-08-2002, 21:23
Człowiek ten nie był aż taki różowy , wystarczyło porozmawiać z ludzmi bez kamer . Lecz cii o zmarłych nie mówi się źle . Opuśćmy zasłonę milczenia .

slavoy
20-08-2002, 07:14
Nikt nie jest do końca taki różowy. Ważne jest jednak to że to dzieki niemu wielu ćpunów i bezdomnych miało szansę odzyskać normalne życie. Nawet jeśli miał jakieś tam ciemne strony, to ważne jest to co dobrego uczynił dla innych.
U nas jest taki głupi zwyczaj że jak ktoś próbuje coś zrobić i nagłasnia to w mediach to od razu są ploty że oszust, dorobkiewicz itp itd. Ludzie gadali tak właśnie o ŚP Kotańskim, że ma willę, jeździ BMW etc. Widziałem go kiedyś na stacji benzynowej - faktycznie miał BMW, tyle że ta rakieta tak na oko miała naście lat. Nawet jeśli żył na jakimś tam poziomie z pieniędzy Monaru, to niby dlaczego tak by nie miało być??? Człowiek miał chyba jedną z najbardziej niewdzięcznych fuch w kraju!

Marusia
21-08-2002, 09:34
Zgadzam się w całej rozciągłości. Nikt przeciez nie mówi, że Kotański to święty.

jerzy
21-08-2002, 20:32
Taka przypowieść - niby kawał, ale ma głęboki sens (związany z tematem):

Znany amerykański doradca inwestycyjny siedział na przybrzeżnej skałce w małej meksykańskiej wiosce, gdy do brzegu przybiła skromna łódka rybakiem. W łódce leżało kilka wielkich tuńczyków. Amerykanin, podziwiając ryby, spytał Meksykanina:
- Jak długo je łowiłeś?
- Tylko kilka chwil.
- Dlaczego nie łowiłeś dłużej? Złapałbyś więcej ryb.
- Te, które mam całkiem wystarcza na potrzeby mojej rodziny.
Amerykanin pytał dalej:
- Na co wiec poświęcasz resztę czasu?
- Śpię długo, trochę połowie, pobawię się z dziećmi, spędzę sjestę z moja żona, wieczorem wyskoczę do wioski gdzie siorbie wino i gram na gitarze z moimi amigos pędzę wypełnione zajęciami i szczęśliwe życie.
Amerykanin zaśmiał się ironicznie i rzekł:
- Jestem absolwentem MBA z Harvardu i mogę ci pomóc. Powinieneś spędzać więcej czasu na łowieniu, wtedy będziesz mógł kupić większa lodź, dzięki niej będziesz łowił więcej i będziesz mógł kupić kilka lodzi. W końcu dorobisz się całej flotylli. Zamiast sprzedawać ryby za bezcen hurtownikowi, będziesz mógł je dostarczać bezpośrednio do sklepów, potem założysz własna siec sklepów. Będziesz kontrolował połowy, przetwórstwo i dystrybucję. Będziesz mógł opuścić tą małą wioskę i przeprowadzić się do Mexico City, później Los Angeles a nawet do Nowego Jorku, skąd będziesz zarządzał swoim wciąż rosnącym biznesem.
Meksykański rybak przerwał:
- Jak długo to wszystko będzie trwało?
- 15 może 20 lat.
- I co wtedy?
Amerykanin uśmiechnął się i stwierdził:
- Wtedy stanie się to, co najprzyjemniejsze. W odpowiednim momencie będziesz mógł sprzedać swoja firmę na giełdzie i stać się strasznie bogatym, zarobisz wiele milionów.
- Milionów? I co dalej?
- Wtedy będziesz mógł iść na emeryturę, przeprowadzić się do malej wioski na meksykańskim wybrzeżu, spać długo, trochę łowić, bawić się z dziećmi, spędzać sjestę ze swoja żona, wieczorem wyskoczyć do wioski gdzie będziesz siorbał wino i grał na gitarze ze swoimi amigos.

Marusia
21-08-2002, 21:04
NIC DODAĆ, NIC UJĄĆ!

Qbric
22-08-2002, 20:56
Chyba tak zrobię :) Już zacząłem pić, spać, obijać się i bawić z dziećmi. Tylko nie wiem gdzie ja te ryby złowię, w Odrze? są tam jakieś? chyba są, więc jak tylko przyjdzie pora, zrywam się z wykładu i ide łowić :D

Piwofil
26-08-2002, 23:58
Qbric napisal/a
Chyba tak zrobię :) Już zacząłem pić, spać, obijać się i bawić z dziećmi. Tylko nie wiem gdzie ja te ryby złowię, w Odrze? są tam jakieś? chyba są, więc jak tylko przyjdzie pora, zrywam się z wykładu i ide łowić :D

Chyba nie Twoje te dzieci
;)

sensor
27-08-2002, 06:44
Sens życia ? To proste.

Usiądź i zastanów się co chcesz robić w życiu .............


........... a potem zacznij to robić.


cyt. "Chłopaki nie płaczą".

yemiołka
27-08-2002, 12:30
marcopolok napisal/a
pełna zakrętów.........

hihi, a rzeka jest jak świnia [obie drążą w korycie] -> to złota myśl przypiwna koleżanki sympatycznej Paszki.
tak mi się przypomniało.

a co Wy tak z tym sensem, jeśli wiadomo, że życie jest bez sensu??:rolleyes: ;)

Piwofil
04-08-2003, 17:10
Piwofil napisał(a)
Eh, za mną ciężki tydzień, z powodu badań wątroby od **** nie piłem piwa, :( po raz drugi i już ostateczny rozstałem się z dziewczyną, w szkole była seria sprawdzianów i jeszcze nie udało mi się załatwić pracy na wakacje.
To wszystko już za mną, ale ogólnie nie mam powodów do radości, wszystko mnie smuci i zastanawiam się jaki jest cel życia, bo jakoś tak żyje bez celu. Nawet piwo nie ma tyle smaku co kiedyś, nie wiem co się ze mną dzieje. Chyba każdy ma czasem chwilę zwątpienia?

Jeśli macie ochotę to napiszcie co dla Was jest celem i w czym zawiera się sens życia.

Historia się powtarza, jestem o rok i trochę starszy od dnia kiedy zakładałem ten temat, tyle pięknych chwil w moim życiu się od tego czasu wydarzyło, a jednak dziś znów czuje się podobnie.
Otóż przez cały miesiąc nie widziałem się z dziewczyną, czekając z utęsknieniem i kiedy wraca to mnie rzuca, dziś zakończył się mój dośc długi i na pewno najważniejszy związek w moim życiu i znów straciłem sens życia, nawet pić piwa nie mogę za bardzo bo teraz ciągle jeżdze samochodem. Czemu życie jest takie dziwne i niesprawiedliwe?
Czekać miesiąć w mękach z nadzieją tylko po to aby wpaść w jeszcze większe męki tylko że już bez nadziji?? To wszystko jest jakieś dziwne, dołujące i w ogóle bez sensu :((((:( :( :(

Pucak
05-08-2003, 08:35
Człowieku, weź się w garść; jedź nad morze, jezioro czy gdzie tam jeszcze, latem mnóstwo dziewczyn szuka miłości, napewno poznasz 'tę jedyną' ;)

pjenknik
05-08-2003, 08:44
Kolejną jedyną.
Co się martwisz chłopie, "tego kwiatu jest pół światu" :D

pieczarek
05-08-2003, 08:53
Aleś Ty mądry pjenkniku - jak kolorowy telewizor.
Ciekawe jak byś się zachowywał, gdybyś przyszedł wieczorem z pracy a na stole zobaczył karteczkę, że niestety "miło było, ale fundamentalne różnice w gustach piwnych powodują konieczność zakończenia związku"? I co, natychmiast byś się rzucił w odmęty "tego kwiatu jest pół światu"?

jerzy
05-08-2003, 09:07
Współczuję... :rolleyes:
Odstaw chłopie samochód do garażu i przesiądź się na rower - wysiłek fizyczny dobrze robi na psychikę, a i piwko będziesz mógł częściej wypić.

kamyczek77
05-08-2003, 12:17
pjenknik napisał(a)
Kolejną jedyną.
Co się martwisz chłopie, "tego kwiatu jest pół światu" :D

Ty Pjenknik nie bądź taki mądry bo wiesz jak to jest z "róznicami charakterów"...

kamyczek77
05-08-2003, 12:18
Piwofil napisał(a)
Historia się powtarza, jestem o rok i trochę starszy od dnia kiedy zakładałem ten temat, tyle pięknych chwil w moim życiu się od tego czasu wydarzyło, a jednak dziś znów czuje się podobnie.
Otóż przez cały miesiąc nie widziałem się z dziewczyną, czekając z utęsknieniem i kiedy wraca to mnie rzuca, dziś zakończył się mój dośc długi i na pewno najważniejszy związek w moim życiu i znów straciłem sens życia, nawet pić piwa nie mogę za bardzo bo teraz ciągle jeżdze samochodem. Czemu życie jest takie dziwne i niesprawiedliwe?
Czekać miesiąć w mękach z nadzieją tylko po to aby wpaść w jeszcze większe męki tylko że już bez nadziji?? To wszystko jest jakieś dziwne, dołujące i w ogóle bez sensu :((((:( :( :(

Nie poddawaj się melancholii!!!To co było minęło i nie wróci,ale jeszcze kawał życia przed Tobą-szkoda każdego dnia!!!

pjenknik
05-08-2003, 16:16
pieczarek napisał(a)
Aleś Ty mądry pjenkniku - jak kolorowy telewizor.
Ciekawe jak byś się zachowywał, gdybyś przyszedł wieczorem z pracy a na stole zobaczył karteczkę, że niestety "miło było, ale fundamentalne różnice w gustach piwnych powodują konieczność zakończenia związku"? I co, natychmiast byś się rzucił w odmęty "tego kwiatu jest pół światu"?

Tak bym zrobił. Zresztą zapytaj Kamyczka co robiłem zwykle w takich sytuacjach. Oczywiście poza nadużywaniem;)
Wiem i pamiętam jak jest z różnicami charakterów. Ty się Kamyczku ciesz, ze były jakieś różnice charakterów:D

adam16
06-08-2003, 01:47
Piwofilu - wiem jak to jest kiedy ta Jedyna odchodzi. Ale chyba Pjenknik ma rację. Możesz odszukac tą kolejną, byc może już ostatecznie jedyną.Już sama myśl o tym przywraca do życia. To też już wiem. Więc zdaj się na bardziej doświadczonych. A poza tym masz jeszcze nas na browarze. Trzymaj się i myśl pozytywnie

Piwofil
07-08-2003, 14:35
Dziękuje znów za ważne dla mnie głosy pocieszenia, jakoś się trzymam, jeszcze dziś umówiłem się z nią na pożegnalne spotkanie na 16 00, zaraz wsiadam w auto i jadę, na szczęście o 20 00 odreaguje troszkę w **** przy kufelku zimnego Szwejka:D

Liczę na to że kogoś na pewno znajdę, w końcu jeszcze trochę przede mną, jednak jakiś zawód to jest i dlatego boli.
Co do opini że latem wiele kobiet szuka miłości to jakoś mnie to nie przekonuje, przygodne znajomości tuż po zakończeniu ważnego związku chyba nie są najlepszą receptą, ale faktem jest że jadę z ekipą jeszcze nad morze, przynajmniej oderwę się od zmartwień.
Pozdrawiam wszystkich serdecznie i dbajcie o swoje drugie połówki, abyście się nigdy nie rozczarowali:)
Dziękuje.

Piwofil
07-08-2003, 18:21
No i po spotkaniu, zresztą dość udanym, właśnie takie sobie je wyobrażałem, wszystko mi wyjaśniła, podziękowaliśmy sobie za każdą miłą chwilę, obiecaliśmy pozostać w dobrych kontaktach ( to ważne, bo chodzimy razem do szkoły i raczej będziemy się widywać ), niewykluczyliśmy że może kiedyś coś znów nam się uda, ale na razie ten związek jest zakończony. Trudno, chociaż to wszystko jest cieżkie ja mam już spokojne sumienie że zrobiłem wszystko co tylko mogłem. Kolejny, ważny, rozdział mojego życia się skończył, czas otworzyć kolejny, w tym szukam sensu.

kamyczek77
08-08-2003, 08:25
Słusznie.Mam nadzieję,że w końcu się uda i że będziesz zadowolony z wyboru.Życzę żadowolenia z każdego dnia i optymizmu.

Ahumba
08-08-2003, 08:47
jak czytam jesteś licealistą. Chopie to jeszcze masz kupę czasu przed sobą. Nie chcę być złym prorokiem, ale jeszcze nie raz się zakochasz a później możesz (oby nie) przeżyć gorycz rozstania.
Ja sobie w latach szkolnych powiedziałem, że na poważnie będę związki traktował po wojsku ( aby właśnie uniknąć niepotrzebnych stresów ).
Dobrze, że nie do końca to zrealizowałem, bo do tej pory byłbym kawalerem :D
Wiem, że to bardzo trudno w tym wieku podchodzić z dystansem do spotkań z dziewczynami. Czasem dziewczyna uśmiechnie się a człowiek myśli, że to ta jedyna. Ale popróbuj.
W koncu na pewno znajdziesz tę jedyną, czego Ci życzę z całego kufla. tfu ... serca

wriggle
12-08-2003, 21:44
W takiej jednej książce Kurta Vonneguta, ["Śniadanie mistrzów"] jeden z bohaterów, człowiek, któremu się w życiu wiodło, wszedł do kibla w nowojorskim kinie i zobaczył na ścianie napis: "PO CO CZŁOWIEK ŻYJE?". Nabazgrał więc pod spodem: "ABY BYĆ OCZAMI, USZAMI I SUMIENIEM STWÓRCY WSZECHŚWIATA, TY BARANIE".:kwiatek: Więc może to to...?

sandacz
27-01-2012, 21:21
Przejrzałem ten temat i widzę, że rzadko w rozważaniach pojawia się temat piwa...
Sam usilnie poszukuję sensu (czy raczej: chciałbym, żeby sens mi się objawił, zważywszy na moją nikłą przedsiębiorczość) i zadaję sobie pytanie, czy może być nim piwo, odkrywanie coraz to nowych jego gatunków i smaków. Uwielbiam jego wybitne przykłady - ale czy kocham? Nawet nie mam solidnej wiedzy na jego temat. Zwykłego, najogólniejszego schematu warzenia raczej bym nie wyrecytował obudzony o 3. w nocy. Gubię się w nazwach gatunków i podgatunków. A nie tyle gubię, co średnio mnie obchodzi, jaką łatkę ma dane piwo, które mi smakuje lub nie smakuje.
Piwo, choć dla mnie bardzo ważne, jest wszak tylko... produktem spożywczym. Woda + klika innych składników. Wypije się to-to, wysika... czasem zapomni. Z drugiej strony, np. muzyka to tylko dźwięki, czyli czysta fizyka, zaś malarstwo to tylko farba i barwy, optyka. A zarówno w piwie, jak i w muzyce czy malarstwie możemy delektować się poszczególnymi elementami składowymi.

Czym dla was jest piwo, tak najbardziej ogólnie?

sensor
27-01-2012, 21:25
Piwo może stać się nie tylko sensem życia. Może stać się sposobem na życie i nie mówię tu wcale o nieumiarkowanym spożyciu:)

Piwo już kilkanaście lat daje mi utrzymanie zgodnie ze starym chińskim przysłowiem "rób to co lubisz a nie będziesz musiał nigdy pracować"...

Latarnik
28-01-2012, 00:10
A mnie dzis zona stlukla ulubiona szklanke, ktora ogladaliscie na setkach zdjec piw jakie zamieszczalem na forum. :(
Pierwsza zapasowa okazala sie krzywa, druga zapasowa jest OK.
Uprzedzajac komentarze, nie wystapie o rozwod bo to nie ma sensu :D

sandacz
06-02-2012, 09:20
No tak. Ponad tydzień od mojego postu i dwie odpowiedzi, w tym jedna o - wstrząsające, łączę się w bólu - stłuczonej szklance. Proszę, nie utwierdzajcie mnie w przekonaniu, że piwo najlepiej pije się samemu.

Seta
06-02-2012, 10:47
Sensem życia nie może być piwo. :) Nie wiem, czy życie w ogóle ma sens, ale powinno mieć cel. Przynajmniej na jakiś czas (w sensie, że cele w trakcie życia mogą się zmieniać - czego innego chce dzieciak, a czego innego starzec).
Moim zdaniem CELEM życia powinna być jakaś uniwersalna wartość: miłość, bezpieczeństwo, przyjaźń, rozkosz, władza, akceptacja grupy, wiedza, zdrowie, spokój...
Sam musisz zdecydować co dla Ciebie jest w życiu najcenniejsze. I porządnie przemyśleć, co zrobić, aby zwiększyć prawdopodobieństwo jego osiągnięcia. Piwo jako pasja może być jednym ze sposobów do realizacji niektórych celów.

Zresztą nie powinienem się wypowiadać, bo sam nie mogę swojego sensu odnaleźć... :p

sandacz
06-02-2012, 20:22
Seta, można by więc powiedzieć, że sensem życia jest wytyczanie, realizowanie i obieranie coraz to nowych celów. I tak w koło pier...:kwiatek: Czy celem może być wartość? Wartość to abstrakcja, coś na tyle niewymiernego, że nawet osoba posiadająca własne definicje, jak przytaczasz, miłości czy spokoju, nie zawsze musi być przekonana, czy taki "cel" osiągnęła lub jak go osiągnąć.
Innymi słowy, mieć codzienność na tyle wypełnioną zajęciami, by nie mieć czasu na w gruncie rzeczy jałowe rozprawianie o sensie. Zajęciami najlepiej w tematach zainteresowań. Do wątku piwnego więc droga prosta:p

Wszystko ładnie, pięknie, tylko że do tego wszystkiego niezbędna jest najpiękniejsza z ludzkich cnót: przedsiębiorczość.

ucho
06-02-2012, 22:48
Wszystko ładnie, pięknie, tylko że do tego wszystkiego niezbędna jest najpiękniejsza z ludzkich cnót: przedsiębiorczość.
Tylko ta przedsiębiorczość to też może być pewną abstrakcją (http://www.youtube.com/watch?v=ZlnLXD-dAzo).

A generalnie zgadzam się z tezą, że sens jest taki, jaki sobie sam człowiek wymyśli.

Seta
07-02-2012, 07:35
Chcecie nawiązania do piwa? Proszę.
Weźmy najpopularniejszy cel młodych ludzi (przynajmniej kiedyś ;) ), czyli potrzebę miłości. Porównajmy z celem większości browarów, czyli zyskiem z danego produktu.
W obu przypadkach należy zdefiniować grupę docelową. Skupmy się na trzech targetach:

1. Robimy się na bóstwo (lager). Modny fryzjer, modne ciuchy, fajna bryka (na opakowaniu nie można oszczędzać!), nie musisz być oczytany ani specjalnie orientować się w całej tej "tvp-kulturze" (syrop glukozowy), ważne abyś był grzeczny i miły dla teściowej (mała goryczka).
Wersja lux: Przy odrobinie szaleństwa możesz być nawet lekko zbuntowany - włosy na jeżyka, wytatułowana róża w dyskretnym miejscu (ciechan miodowy).

2. Podarte dżinsy, wyciągnięty sweter. Jeździsz na koncerty i inne łódstoki, łazisz po bibliotekach. (lager nieźle pochmielony)
Wersja lux: zostajesz gwiazdą rocka (atak chmielu).

3. Nie zmienię się, jestem jaki jestem i takiego masz mnie kochać, mam w nosie krytykę! (ck browar?)
Wersja lux: Prawdziwej miłości nie będzie przeszkadzać to, że myję się raz na tydzień. (edi anyżowe)

W życiu jak w browarnictwie są różne drogi do sukcesu. I co ciekawe wszystkie działają. :)