PDA

Wersja pełna: : Ukraina, Pustomyty, Kozacka 15, Minibrowar Korolewskoje na Kozackoj


bastion
25-10-2009, 10:57
Ukraina jak wieść szeroka niesie, jest w głębokim kryzysie gospodarczym.
Nie przeszkadza to jednak w powstawaniu małych minibrowarów, i to nie tylko typowo komercyjnych, jak np. we Lwowie, ale też i w małych miejscowościach, gdzie turyści nie docierają.
Ale turyści piwni to specyficzny odłam, który dotrze do miejsc zupełnie nieatrakcyjnych by spróbować swojej aqua vitae..
Pustomyty są sporą wsią, a może nawet miasteczkiem w bliskiej okolicy Lwowa, z dobrą komunikacją.
Można tam dojechać tak pociągiem (niestety zaledwie kilka z nich się tam zatrzymuje) oraz tym, z czym na wschód od Bugu spotykamy się najczęściej, czyli marszrutkami.
Przy dworcu kolejowym podmiejskim we Lwowie jest spory dworzec marszrutek gdzie zaczynają i kończą bieg.
Do Pustomyt jeździ kilka relacji z których każda posiada swój numer, jak autobus.
Najszybszy jest 141, zaledwie w niecałe 30 minut, za 3 Hrywny ( płaci się przy wsiadaniu) jesteśmy w Pustomytach.
Jeśli spyta się jeszcze kogoś z miejscowych pokazując adres , to załatwią z kierowcą że stanie nam jakieś 50 metrów od baru.
Na głównej ulicy która ciągnię się przez całe Pustomyty, widać kierunkowskaz z napisem ''Żywe piwo'', który ciężko przegapić gdy wysiądziemy z minibusa.
Tuż koło bloków stoi nowoczesny przeszklony budynek, w którego jednej części znajduje sie restauracja, a obok sklep spożywczy.
Tymczasowo czynny był mały bar z czterema stolikami, na którego ścianie oprócz reklamy piwa, wisiała reprodukcja starej fotografii dworu s polskim podpisem.
Na nalewaku dwa rodzaje piw:
Jasne- ''Królewskie prawdziwe'' 12* za 7 Hrywien.
Ciemne- ''Królewska noc'' 13*, za 8 Hr.
Jasne nie zrobiło na mnie większego wrażenia, typowy lager, jednak jak dla mnie mało nachmielony, chociaż też żeby było jakieś złe, to nie powiem.
Natomiast ciemne ,to najlepsze jakie dotąd na Ukrainie piłem.
Doskonale zbalansowany posmak palonego słodu i nut kawowych.
Miałem wpaść na chwilkę a dzięku temu piwu chwilka się mocno przedłużyła..
Jako zakąski mogę polecić wspaniały wędzony ser i plasterki czegoś co w Turcji zwie się pastirmą, czyli jakby suszona szynka oblepiona pastą paprykowo- czosnkową.
Daje nieźle czadu !
Na ciepło nic nie ma, ale już bliskie ukończenia było wnętrze przyszłej restauracji, gdzie oczywiście będzie co zjeść.
Podczas naszego posiedzenia zjawił się właściciel a jednocześnie piwowar, pan Andrij Żbadynskij.
Co prawda nie bardzo był chętny pokazać na początku swój browarek ze względu na bajzel jaki zwykle towarzyszy budowom i remontom, ale w końcu dał się uprosić.
Na ścianie wisi dyplom otrzymania tytułu'' brewmastera'', na jakiejś szkole w Kopenhadze , tak więc mamy do czynienia z fachowcem.
Wszystkie urządzenia zostały zrobione na zamówienie.
Słód kupuje w słodowni w Mukaczewie, a drożdże z Obołonia.
Miesięcznie warzy 60 hl.
Spróbowaliśmy też prosto z tanku jasne, i to było lepiej nachmielone niż wcześniejsze pite w barze.
Kociołek warzelny spoczywał na zwykłej kuchence gazowej.
Piwo można dostać tylko na miejscu, i nie butelkuje się go do petów, tylko beczka. Oczywiście jak ktoś przyniesie butelke to naleją, bez problemu.
Większe wydatki związane z dokończeniem budowy restauracji, na razie nie pozwalają na inwestowanie w gadżety piwne jak podstawki czy szkło, ale kilka kufli firmowych było.
Bar czynny jest codziennie w godz 9.00 - 21.00, a czasem jak są klienci i dłużej.
Bardzo fajnie ,że na prowincji powstają takie przybytki.

hasintus
25-10-2009, 21:12
Miesięcznie warzy 60 hl.
Spróbowaliśmy też prosto z tanku jasne, i to było lepiej nachmielone niż wcześniejsze pite w barze.
Kociołek warzelny spoczywał na zwykłej kuchence gazowej.


Nie żebym się czepiał, ale uwarzyć 60 hl miesięcznie na zwykłej kuchence?
Chyba wkradł się jakiś błąd.