Ogłoszenie

Collapse
No announcement yet.

Otwieramy sklep z piwem

Collapse
X
 
  • Filtruj
  • Czas
  • Pokaż
Clear All
new posts

  • Otwieramy sklep z piwem

    Witam

    Przeszukałem trochę internet i nie znalazłem merytorycznej dyskusji na temat otwierania sklepu z piwem regionalnym i wypowiedzi z tym związanych. Ponieważ aktualnie zastanawiam się nad tego typu działalnością, chciałem zapytać Was, tych którzy prowadzą taki sklep ale również potencjalnych klientów, bo to w sumie dla nich miały być taki sklep jak odnoszą się do takich miejsc.

    1) LOKALIZACJA

    To chyba kluczowa decyzja dla każdego biznesu i największa niewiadoma dla mnie. Chociaż może w tym przypadku jest inaczej ze względu na to iż towar jest w jakiś sposób niszowy. Sklep z piwem regionalnym, jak myślicie jaka lokalizacja w przypadku takiego sklepu najlepiej by się sprawdziła. Czy sklep gdzieś w centralnej części miasta, z dużym ruchem na codzień, zdefiniowałbym go jako ruch miejski daleko od domu, czy też lepiej osiedle, sklep niedaleko domu gdzie zawsze można wyskoczyć po dobre piwo, w weekend nie trzeba jechać do centrum. Które miejsce jest lepsze z punktu widzenia potencjalnego klienta?

    2) CZY TYLKO PIWO?

    Idealnie by było gdyby sklep utrzymywał się tylko z piwa, czy jest taka szansa ? Czy mocniejsze alkohole są niezbędne jednak żeby wyjść na zero z takim biznesem ?

    3) TOWAR NA START

    No właśnie ile potrzeba piwa na start. Przyjąłem do ogólnych wyliczeń 10 000 PLN na piwo. Policzyłem że jedna butelka piwa rzemieślniczego kosztuje w hurcie średnio 5PLN. Czyli starczyło by to na 2000 butelek. Powiedzmy po 10 butelek z każdego rodzaju, czyli wyszło by 200 rodzajów piwa. Jak myślicie czy to wystarczy ? Czy w ogóle możliwe jest zamawianie po 10 sztuk z danego rodzaju ?

    4) REKLAMA

    Reklama dźwignią handlu. Aby interes się kręcił ludzie muszą o nim wiedzieć. Na pewno strona www, facebook, ale tylko jakaś niewielka część klienteli. Duży szyld, może reklama w oknie (nie wiem czy można). To samo ulotki, nie wiem czy można je rozdawać, roznosić do skrzynek, za wycieraczki ? To są moje pomysły, może coś jeszcze.

    Sklepów monopolowych, żabek nie brakuje w sumie w żadnym miejscu, wiele z nich ma już piwa regionalne, lub poszerza swój asortyment.

    Zapraszam do dyskusji.

  • #2
    Jeśli mogę coś doradzić z własnych obserwacji i znajomości:

    Ad. 1 Nie wiem z jakiego jesteś miasta. Centrum jest najbardziej atrakcyjne. W centrum mieszkają ludzie i pracują, załatwiają sprawy, pojawiają się czasami przyjezdni i turyści. Najem może być wyższy, jednak mimo wszystko uważam, że ważny był duży ruch. Po samo piwo na koniec miasta mało kto jedzie, chętnie natomiast wpadnie przy okazji bliskości pracy, uczelni itp.

    Ad. 2. Większość sklepów ma szeroki asortyment alkoholowy, ale pojawiają się już tylko piwne. Zależy jakie miasto, jaka okolica, czyli punkt 1. Z alkoholi piwo jednak sprzedaje się najlepiej, ale są też inne napoje, też bezalkoholowe oraz cały asortyment czipsów itp.

    Ad. 3. 10 tys. to mało. To jest błędne założenie, że ze wszystkiego weźmiesz po 10 sztuk.
    Raz - nie jest to możliwe, dwa - te piwa nie są w ciągłym obrocie. Trzy - niektóre sprzedają się lepiej i dużo lepiej, innej dużo wolniej, ale też trzeba je posiadać na stanie.
    Poza tym cena w hurcie bardziej zaczyna się od 5 zł (tzw. rzemieślnicze), tzw. regionalne mogą być tańsze. Wypada obecnie też mieć piwa zagraniczne, jeśli chcesz posiadać piwa belgijskie, amerykańskie, belgijskie itp. to wymieniona kwota na miesiąc znacznie odbiega
    od możliwości zaopatrzeniowe. Oczywiście można zacząć od mniejszego asortymentu i sukcesywnie go zwiększać w miarę ew. wzrostu zainteresowań.

    Ad.3 Wyklejona witryna, szyld z jakimś zgrabnym logo i nazwą chwytną (ale nie oldskulową typu "chmiel", "piwosz"), fejsbuk - tak. Akcja ulotkowa - nie

    To tak moim skromnym zdaniem
    Last edited by darekd; 21-11-2014, 18:42.

    Comment


    • #3
      Dzięki za odpowiedź. Faktycznie poszerzyłeś moje spojrzenie na ten temat.

      Jeżeli chodzi o miasto, to duże miast pow 500 tyś. osób ale nie Warszawa.

      Zastanawia mnie dlaczego nie ulotki ? Dałbym jakąś promocję na ulotkach może, czy to zakazane przez prawo czy się nie sprawdza, jak myślisz?

      Comment


      • #4
        Po prostu fejsbuk jest skuteczniejszy, przez lajkowanie i szerowanie posty rpzchodzą się błyskawicznie i co ważniejsze - trafiają do zainteresowanych. Ulotki nie sprzedadzą tylu informacji co fejsbukowy profil i w przeważającej mierze trafią do osób niezainteresowanych tematem. No i większość przechodniów reaguje na nie alergicznie.

        Darek Ci ładnie napisał co i jak ale ja w jednej kwestii pozwolę sobie mieć odmienne zdanie: dla sklepu specjalistycznego lepszą lokalizacją jest osiedle niż ścisłe centrum. Może to specyfika lokalna ale moje obserwacje właśnie na to wskazują. Do centrum owszem chodzimy ale raczej do kawiarni, restauracji, pubu itd., Ci co pracują w centrum też raczej nie targają ze sobą butelek na wymianę i nie są gotowi by zabrać ze sobą 20 butelek o ile nie są zmotoryzowani. Przewagą osiedla jest łatwiejsza możliwość zaparkowania i niższy czynsz.
        Last edited by pioterb4; 21-11-2014, 19:33.

        Comment


        • #5
          Właśnie kwestia lokalizacji jest dla mnie kluczowa i najbardziej się nad nią zastanawiam. Bo resztę można zmieniać, modyfikować, zmieniać asortyment, dodawać odejmować, testować różne reklamy itd. zmiana lokalizacji czy wybór złej może być kluczem do sukcesu lub trumny.

          Comment


          • #6
            Jeżeli chodzi o lokalizację, to moim zdaniem najlepsze jest coś pośredniego. Nie ścisłe centrum, bo cena za czynsz będzie zbytnim obciążeniem dla nowego sklepu, ale też nie sklep osiedlowy, bo trzebaby było pójść w coś jeszcze oprócz piwa (inny alkohol, ogólna spożywka). I jedno i drugie wiązałoby się z wizytami niepożądanych gości (żulia po tanie wina, albo emerytki po pieczywo i nabiał) Dobrze byłoby znaleźć miejsce nie na starówce, ale blisko węzła komunikacyjnego, albo niedaleko terenów akademickich.
            Last edited by Pinio74; 21-11-2014, 20:31.
            BIRRARE HUMANUM EST

            Comment


            • #7
              Jeśli chodzi o asortyment to i tak ważne jest z jakiego źródła korzystasz i co tam mają. Na początek bym korzystał z tego, a potem rozbudowywał. Wóda i inne wysokoprocentowe alko? czemu nie - nie wszyscy piją piwo.

              Comment


              • #8
                Nie prowadzę żadnego sklepu ale jestem klientem kilku, średnio kupuję po 30 piw do picia dla przyjemności i drugie tyle tzw. roboczego, do gaszenia pragnienia przy pracy np. w ogrodzie i ect.
                Zwykle kupuję po jednej skrzynce, z tym że roboczego - jednolite, a dla przyjemności pijam piwa dobre IPA, ALE, portery, bocki czasami jakaś pszenica - z browarów niekomercyjnych.
                Dla mnie istotną rzeczą jest możliwość zaparkowania samochodu w pobliżu sklepu. Nie będę przecież targał skrzynek gdzieś daleko.
                Centrum miasta tej wielkości, o której piszesz, np Wrocławia - odpada. Parkowanie musi być bezpłatne. Jak mam zapłacić za parking w swoim mieście to trafia mnie szlag i kurwica trzęsie.
                Reklama internetowa jak najbardziej, ja na festzboku nie jestem z przyczyn, rzekłbym, ideowych, ale takich jest mało i jest to właściwy sposób dotarcia do zainteresowanych dobrym, acz nie tanim, piwem.
                Ulotki to pieniądze wyrzucone w błoto jeśli rozdawane na ulicy. Dobre oafiszowanie sklepu i pojawianie się z reklamą na imprezach typu Festiwal Piwa, rzecz konieczna i wtedy, gdy jesteś w środowisku piwoszy rabaty na piwo zakupione w Twoim sklepie to rzecz dobra.
                Z 10 tys. nie masz co zaczynać. Myśl o 50. i nie licz na szybkie zyski. A jak będziesz za dobrze prosperował, pojawią się chłopcy, niekoniecznie mili i zaproponują Ci ochronę...
                Poza tym życzę wszystkiego najlepszego. Dobrych sklepów jest o dużo za mało

                Comment


                • #9
                  Pierwotnie zamieszczone przez Użytkownika Juby_piwosz Wyświetlenie odpowiedzi
                  A jak będziesz za dobrze prosperował, pojawią się chłopcy, niekoniecznie mili i zaproponują Ci ochronę...
                  Czekaj, ale masz w tej kwestii informacje, powiedzmy, bezpośrednie, czy po prostu zakładasz, że tak właśnie jest?
                  na to wylata z bufetu dama
                  pierwś jej z biusthaltra wytryska
                  mówi że ze mnie jest kawał chama
                  i grabe w oko mnie wciska

                  Comment


                  • #10
                    Pierwotnie zamieszczone przez Użytkownika benusso Wyświetlenie odpowiedzi
                    Dzięki za odpowiedź. Faktycznie poszerzyłeś moje spojrzenie na ten temat.

                    Jeżeli chodzi o miasto, to duże miast pow 500 tyś. osób ale nie Warszawa.

                    Zastanawia mnie dlaczego nie ulotki ? Dałbym jakąś promocję na ulotkach może, czy to zakazane przez prawo czy się nie sprawdza, jak myślisz?

                    Miast powyżej 500 tyś osób w Polsce nie ma za dużo (oprócz Wawy) to Kraków (w centrum działa np. Strefa Piwa, sieć sklepów Kocyk - jeden na samej Grodzkiej), Łódź (stosunkowo blisko Piotrkowskiej i Manufaktury działa Piwoteka), Wrocław (przy Rynku nie wiem czy jest jakiś sklep, ale stosunkowo blisko centrum jest np Drink Hala?), Poznań (Ambasada i Ministerstwo). I tyle mamy miast pow 500 tyś osób.
                    Sprawdź dokładnie konkurencje w swoim mieście, dzielnicy gdzie chcesz prowadzić biznes - każdy sklep spożywczy/alkoholowy. Teraz jest tak, że w zwykłym spożywczaku można kupić sobie Ciechana czy Pintę. Sprawdź jakie ceny da ci hurtownia i oceń czy relatywne centrum wchodzi w grę (koszty lokalowe itp).

                    Comment


                    • #11
                      Lokalizacja: na początek lepiej w pobliżu jakiegoś wiekszego osiedla.

                      Asortyment: będzie ciężko wystartować z samym piwem, za dużo klientow szuka innych alkoholi.

                      Konkurencja: zdecydowanie solidnie sprawdź każdy sklep w promieniu 20 minutowego spaceru pieszo. Masę osiedlowych sklepików ma ciekawą półkę piwną, choć nie są to sklepy specjalistyczne. Klienta jednak zabierają wyśmienicie, bo i tak do nich zaglada np. po pieczywo czy prasę.

                      Kasa na start: zapas gotówki na min 6 miesiecy ponoszenia pelnych kosztów funkcjonowania.
                      Czynsz, zus, prąd, zazwolenie na handel alko, smieci, paliwo, wydatki na życie itp.
                      Dodatkowo jeśli sklep tylko piwny, min 20-25k na start na sam towar.
                      Jeśli postanowisz sprzedawać także wino, whisky i wódkę to i wcześniej sugerowane 50k może być sumą skromną.

                      Marży w sklepie raczej nie zbudujesz robiąc wysokie ceny sprzedaży.
                      Trzeba zająć się tym żeby tanio kupować.
                      Alko najtaniej kupisz za gotówkę, trzeba też zawsze jak są jakieś promocje itp. kupować na zapas.
                      Założenie że kupujesz wtedy kiedy cena jest dobra, a nie wtedy kiedy akurat Ci się wyczerpało na półce dotyczy tak wina i whisky jak i wódki.

                      Piwo z uwagi na daty, czasem krótkie daty - raczej kupuje się na bieżąco.

                      Temat o który zapytałeś jest bardzo szeroki i nie sądzę żeby ktokolwiek podzielił się z Tobą w szczegółach i "za dziekuję" swoim sprawdzonym sposobem na biznes.

                      Pozdr. i powodzenia.
                      Last edited by ErgoBibamus; 22-11-2014, 16:07.
                      Zapraszamy: poniedziałek - sobota od 14:00 do 2:00, niedziela 16:00 - 2:00

                      Comment


                      • #12
                        Pierwotnie zamieszczone przez Użytkownika Juby_piwosz Wyświetlenie odpowiedzi
                        Dla mnie istotną rzeczą jest możliwość zaparkowania samochodu w pobliżu sklepu. Nie będę przecież targał skrzynek gdzieś daleko.
                        Centrum miasta tej wielkości, o której piszesz, np Wrocławia - odpada. Parkowanie musi być bezpłatne. Jak mam zapłacić za parking w swoim mieście to trafia mnie szlag i kurwica trzęsie.

                        gdy jesteś w środowisku piwoszy rabaty na piwo zakupione w Twoim sklepie to rzecz dobra.
                        Autora pytania chyba nie interesuje jak Ci dogodzić. Też bym chciał dostawać rabat w mega sklepie usytuowanym przy moim garażu

                        Tzw. środowiska piwoszy to bardzo zróżnicowana i dość szeroka grupa.

                        Ty chcesz darmowy parking bezpośrednio przed sklepem i zniżki. Z bezpośredniego źródła wiem, że piwosze mają całe spektrum ciekawych zachcianek - m.in. jak:

                        - odkładanie pustych butelek z ciekawymi etykietami i bezpłatne przekazywanie go kolekcjonerowi (środowisko kapslarzy ma podobne życzenia, tylko jeszcze trudniej je spełnić). To jednak margines listy życzeń...

                        - prowadzenie 24 godz. call center z pytaniami w stylu czy już macie to piwo, które w tym tygodniu zaczął warzyć mój ulubiony browar. z opcją rezerwacji do 2 sztuk.

                        - żądania sprowadzenia piwa, które przypomina klientowi smak młodości, które pił na wakacjach na Bermudach, które opisał Kopyr będąc na wycieczce w Japonii lub pochodzi z browaru od lat nieczynnego

                        - pozwolenie na prowadzenie przez piwnych aktywistów tzw. akcji uświadamiających na terenie sklepu, która polega głównie na straszeniu przypadkowych klientów zawartością DMSu i innych substancji w piwie oraz odradzaniu kupna poszczególnych piw, które aktywiście nie pasują. Uwaga, to szczególnie trudny rodzaj pasożytnictwa (aczkolwiek na szczęście przez innych klientów traktowany jest z dystansem jakim traktuje się wszelkiej maści sekciarzy). Zazwyczaj to niepozorny klient, który kupi dwa lub trzy razy jakieś piwo z wyższej półki, następnie zabawia cię "fachową" rozmową na którą sprzedający zazwyczaj reaguje uśmiechem i kiwnięciem głowy, to wystarczy by potem intruz zaczął grasować. Zazwyczaj nie kupuje piwa bo albo właśnie zaczął warzyć własne na balkonie i przymierza się do produkcji kontraktowej, albo jest tzw. piwoszem oczytanym i jeszcze zanim piwo pojawi się na półkach zna jego wszystkie dyskredytujące wady i mankamenty. Oczytanym w całej gamie wątpliwej produkcji literackiej - tzw. blogach piwnych, które w większości polegają na upajaniu podczas pisania, bądź pisania podczas upajania

                        - z tym niestety wiąże się propozycja sponsoringu dla całej gamy krzewicieli tzw. kultury piwnej głównie piwnych blogerów, którzy we własnych oczach uchodzą za elitę piwoszy i wyrocznię sensoryczną, a w praktyce w sklepie monopolowym chcą odgrywać rolę celebrytów. Sprzedadzą Ci trzy lajki na swoim blogu, a Ty dodatkowo częstuj go piwem i informuj o nowościach ze świata. Z obserwacji wiem, że im młodszy bloger tym bardziej roszczeniowy

                        - sprzeciw wobec płacenia kaucji za butelki, szczególnie aktywną grupę stanowią tu piwosze zrzeszeni w klubach miłośników spożycia na wolnym powietrzu

                        - chęć zwrotu butelek, które nie są kaucjowane

                        - żądanie brania pełnej odpowiedzialności za zawartość butelki włącznie z gwarancją dobrego smaku! (nie chodzi tu o warunki przechowywania) Prawdziwą historię opowiedział mi kolega, do którego sklepu wtargnął z reklamacją piwosz z otwartą i wypitą do połowy butelką piwa, które mu nie smakowało...

                        - żądanie generalnej obniżki. Tu brylują piwosze-turyści, którzy będąc np w l. 80-tych na wycieczce zakładowej w czeskiej Pradze pili piwo za cztery korony i nie zgadzają się, żeby to piwo teraz i tu kosztowało cztery złote. W opinii takiego piwosza cała wina spada na pazernego sprzedawcę sklepu

                        Jeśli dodatkowo sklep będzie miał inny asortyment alkoholowy należy liczyć się z opinią pozostałych środo wisk konsumenckich

                        Liczenie się z opinią "środowiska piwoszy" przy otwieraniu sklepu przypomina mi liczenie się z opinią związkowców przy ustalaniu budżetu państwa. Zyskując przychylność środowiska można stracić i klientów i biznes. A bardziej serio to, zgadzam się co napisał na końcu ErgoBibamus. Żeby się przekonać, to musisz spróbować, ale to wcale nie jest taki łatwy chleb.

                        Comment


                        • #13
                          darekd, tego co klient potrafi daj się szansę chłopakowi nauczyć na swoim :d
                          Zapraszamy: poniedziałek - sobota od 14:00 do 2:00, niedziela 16:00 - 2:00

                          Comment


                          • #14
                            Dżizas... A ja myślałem że w gastronomi jest wesoło.
                            Mona Browar Prywatny, Pruszcz Gdański Słoneczna

                            Comment


                            • #15
                              Przecież to sekta, może ze 300 osób w całej Polsce. Na raz przecież nie przyjdą, a pojedynczo da się spacyfikować, np robiąc zdjęcie do albumu "tych klientów nie obsługujemy".
                              Browar Clair de Lune - zapiski literackie, brewing log, na fejsbóku, blog

                              Comment

                              Working...
                              X