Ogłoszenie

Collapse
No announcement yet.

||Marusia||Bestseller - część II

Collapse
X
 
  • Filtruj
  • Czas
  • Pokaż
Clear All
new posts

  • #31
    ma jesienną depresję.
    **** zbliża ludzi... :-]

    Comment


    • #32
      Na szczęście do okien domostw zajrzała oczami ściętymi na biało od mrozu zima. Diabli wzięli jesienną depresję ... zastapili ją radosnym noworocznym kacem i kryzysem.
      Zamroczone sylwestrowymi szaleństwami upadły ostatnie polskie browary - tylko jeszcze jabłonowo ,jakimś cudem, potrafi skutecznie wywołać torsje. Ale czy to wystarczy by oprzeć się zachodniej konkurencji?
      piwo jest lepsze

      Comment


      • #33
        Nie wystarczyło. Pomogły dopiero dwa palce wetknięte do gardła. Autor krztusząc się zatoczył na fotel i roześmiał złośliwie, przeklinając głośno po francusku "sacrebleu!". Pijąc obrzydliwe płyny, przez ich chałupniczych wytwórców nazywane nie wiedzieć czemu "piwami" rechorał urągliwie, wspominając pierwsze odcinki bestselera - opiętą kieszonkę Marusi, drzazgi Pinokia w szybie windy ... Powoli śmiech przygasał, niechętnie przechodząc w ospałe rżenie, budzące wszelako niebywały entuzjazm siostry Diesel. Obudzony znienacka Ajgor podbiegł, niosąc reklamówkę pełną nowo nabytych bezpieczników. Autor, spoglądając z niezwyczajnym szacunkiem na leżący opodal egzemplarz "Maci Pariadka" zerwał się, i ...
        Góry Sowie nie są tym, czym się wydają ...

        Comment


        • #34
          ...ze zduszonym "pssssyt" i nieco impulsywniejszym "upssss" nadział na brzeszczot, który z cichym sykiem zatoczył równiutkie Z na jego spasionym, śmierdzącym cielsku, aż jucha bryzgnęła na wyliniały dywan. Dywan zaczął wyglądać dużo lepiej po nabraniu soczystej, apetycznej barwy.
          jak zwykle rozczochrany Bohun delikatnie złożył ostrze na swych ustach i oblizał spływającą zeń posokę z nieukrywaną przyjemnością i seksownym złośliwym uśmieszkiem. Lubiłam, gdy tak drżał kącik jego ust.

          - Ty buraku - Bohun obciągnął na torsie kusy T-shirt z ideologicznym nadrukiem. Leciutko migotała mu powieka, znów potrzebował magnezu. - Buraku ty! - powtórzył i obrócił się na podkutej pięcie, a echo jeszcze grało. Jakąś tam piosenkę VooVoo.
          **** zbliża ludzi... :-]

          Comment


          • #35
            To mu coś przypomniało. Z wizgiem gibnął się znów na obcasie i ryknął na puszczę:
            - Hej, Pjenknik, słyszysz mnie?! Obiecałeś kiedyś Yemiołce płytę z calutkim Waglem!

            Lecz tylko dywan mlaskał i dalej echo grało.
            A ja myślę sobie, że niedojedzony chleb w ustach..............
            **** zbliża ludzi... :-]

            Comment


            • #36
              ...zagnieciony ze świeżą pajęczyną doskonałym jest środkiem opatrunkowym na rozbity Kmicicowy łeb, jednakowoż Narodowy Fundusz Zdrowia nie zwraca kosztów zakupu chleba ani zbioru pajęczyny. Dlategóż trzeba chleb suchy po chałupach zbierać, a omiecione po strychach pajęczyny dodawszy, najpierwszy w folie zawinąć z odrobiną wody zebranej na gumnie, a gdy już zmięknie, żwawo przeżuwać do osiągnięcia jednolitej konsystencji, aby ...
              Góry Sowie nie są tym, czym się wydają ...

              Comment


              • #37
                ... potem wypluć. trzy razy za siebie i z przyczajki.
                **** zbliża ludzi... :-]

                Comment


                • #38
                  "A niech to szlag" - zaklął - "przecież to też nic nie da! Na ten moje pieruńskie cielsko nic nie działa! Ciąglem zdrów, bez humora, bez werwy....
                  a może by tak szaleju się napić?"

                  No i wziął:
                  - litr terpentyny;
                  - dwie cytryny;
                  - garś much hiszpańskich
                  - dwie męskie "laski"
                  - łajna kurzego;
                  - przyprawy do tego...

                  ..... zmieszał i pił... i duszkiem wyżłopał...
                  ech to był facet... to jest kawał chłopa...
                  co by nie zeżarł, co by nie obalił...
                  zawsze żyć będzie, bo łun jest ze stali!!!

                  ... O niech to, ależ co się dzieje? Obraz mi zanika
                  i nie widzę już mego... Kochanego Janosika
                  ... a gdzieże on?... gdzie....
                  Last edited by akszeinga; 25-11-2005, 18:09.

                  Comment


                  • #39
                    ... i westchnęła słodko -
                    bo ja przecież jestem bezdomną sierotką,
                    która to na życia wystawiona razy,
                    maluje nocami olejne obrazy.

                    Taki obraz jest wielki, niczym dach chałupy.
                    Po bokach podpierają go drewniane słupy,
                    nie heblem, nie siekierą, lecz zgrabnie kozikiem
                    ostrugane na gładko nad leśnym strumykiem.

                    Warstwa farby gruba, jakby przyklejona,
                    pędzlem nagarnięta, błyskiem rozświecona,
                    gruzłami się piętrzy na płótna podkładzie
                    najlepszego, co z Brabantu poprzez Drezno jadzie.

                    Droga jego ciężka, gdy w belach zwinięty,
                    furą pokonuje rozliczne zakręty,
                    drogi proste i krzywe, mosty oraz rzeki,
                    a lud prosty nań siada, przekładając weki

                    ostrożnie z toreb w paki, skrzynie i walizy.
                    Wtem mąż wpada na furę - trza okazać wizy.
                    Ktoś jest? ze strachem zadaje babina pytanie
                    - Jam Janosik - on rzecze - dostałem zadanie ...
                    Góry Sowie nie są tym, czym się wydają ...

                    Comment


                    • #40
                      -- od mej lubej jedynej Jagienki
                      co ma głosik, jak bosman cienki
                      dziś nad ranem drąc się - rzekła:
                      "Piwa, daj mi piwa" i prawie się wściekła....

                      Więc... napadam na fury, na te, nooo... wozy z kuniami,
                      na bacie z koszykiem i tych w kieszeniach z ręcami.
                      co by Jagience swej ukochanej dogodzić,
                      piwkiem ją raczyć, niestety innym trza szkodzić.

                      Wracam, patrzę. Ssssstało się.... teraz Ona

                      opita jakimś tanim żurkiem
                      leży sobie grzecznie pod płotem,
                      jeszcze ma jedną butelczynę,
                      kupiła ją sobie na potem.
                      Przykryta pierzynką śniegu
                      otulona białym puchem,
                      wtem - nagle oberwała,
                      w tył głowy - obuchem.
                      To moje ego ką zdzieliło,
                      wraz z czarodziejską wolą,
                      dlatego leży teraz pobita
                      skarcona moją swawolą.
                      Jest jej tu bardzo poziomo
                      wiem o tym doskonale,
                      ale skończę picie żurów
                      i pójdę sobie sam dalej...
                      by.....

                      Comment


                      • #41
                        ... by obrobić jeszcze jakiegoś rodaka,
                        wszak to profesja nie byle jaka.
                        Zamiast tego "Porsche" dla miłej
                        kupię dwie skrzynki, zrobię wysiłek,
                        będę kupował od rana tylko piwo
                        raczył się nim, raczył, aż żywot...
                        zakończę...

                        Comment


                        • #42
                          rymy chrzęszczą w kończynach usznych, aż myśli zebrać strach. ale obiecałam Przepiórowi, więc te dwa słowa za cacankę. a beczki brzęczą do snu, wiatr wieje spod ofiolitu ku ośnieżonej SG.... i się potykają w wieczornej mgle StareDobreCzasy........

                          **** zbliża ludzi... :-]

                          Comment


                          • #43
                            Pierwotnie zamieszczone przez Użytkownika yemiołka
                            rymy chrzęszczą w kończynach usznych, aż myśli zebrać strach. ale obiecałam Przepiórowi, więc te dwa słowa za cacankę. a beczki brzęczą do snu, wiatr wieje spod ofiolitu ku ośnieżonej SG.... i się potykają w wieczornej mgle StareDobreCzasy........

                            ...a TakieMałeCoś siedzi, ciekawskie jak cholera, zauroczone, babrze się w pyle ze StarychDobrychCzasów, jakby z pyłu miało coś znowu powstać...gryzie od kurzu w gardle, że krzyk zduszony słychać: piwa!piwa! królestwo za piwo!...
                            i się coś poskładało, coś ze mroku wylazło...

                            Comment


                            • #44
                              A Przepiór binokle założywszy na wyłupiaste oczy, przyjrzał się temu z uwagą. -Kurwa - rzucił półgłosem, gdy ono żyjątko zęby do niego wyszczerzyło, białe a błyszczące, jakby nie Colgatem, a Javoxem wyszorowane i lakierem do paznokci najleszym pociągnięte były. Przepiór nagłym tchnięty pragnieniem wiedzy swej odświeżenia do encyklopedii sięgnął, gdy zwierz ten dziki objętość swą powiększywszy razy siedemnaście do gardła mu skoczył i ...


                              * skąd wzięłaś ten ofiolit?
                              Góry Sowie nie są tym, czym się wydają ...

                              Comment


                              • #45
                                ... i wepchnął mu w czeluści dobrze wymiąchaną pajęczynę z razowcem.

                                * do jasnej cholery, znów mnie o to pytasz??!!! lecytyna na pytania retoryczne, choć nie sądzę, żeby pomogła
                                **** zbliża ludzi... :-]

                                Comment

                                Working...
                                X