Ogłoszenie

Collapse
No announcement yet.

Jacy będziemy za 10 lat - wizje:-D

Collapse
X
 
  • Filtruj
  • Czas
  • Pokaż
Clear All
new posts

  • Jacy będziemy za 10 lat - wizje:-D

    Pewnego mroźnego, lutowego poranka (czyli ok. 12.00), anno domini 2013 roku, Marusia przeciągnęła się na kupie szmat w swoim kartonie. "Pora wstawać" pomyślała. "Jednak mocno wieje pod tym mostem, trzeba będzie poszukać czegoś zaciszniejszego" - kontynuowała swoją myśl składając drogocenne szmatki na kupkę.

    Plan dnia był prosty: przeszukać okoliczne śmietniki, wpaść na zupkę do schroniska dla bezdomnych, spalić z kumplami parę kiepów, no i - najważniejsze - wyżebrać na piwko. Tu Marusia wyróżniała się w dziwną stronę wśród współpijaków, którzy jak jeden mąż grzali tanie wina. Cóż, jakiś taki został kobiecie nawyk z czasów gdy to miała niezłą pracę i była nawet jeszcze powiedzmy młoda. Pozostały nawet niektóre znajomości w sklepach i na całe szczęście niektórzy pamiętali, ile to zostawiła onegdaj pieniędzy na złoty trunek i rzucali buteleczkę na otarcie łez od czasu do czasu.

    Zmierzała własnie w kierunku jednego z tych przybytków, gdy nagle ostro zahamował obok butelkowozielony Lexus...

    cdn.
    www.warsztatpiwowarski.pl
    www.festiwaldobregopiwa.pl

    www.wrowar.com.pl




  • #2
    Z butelkowozielonego Lexusa wysypało się kilkanaście butelkowozielonych butelek oraz osobnik w poszarpanym ubraniu, z irokezem na głowie.
    - Przepraszam pana, którędy do Spiża?
    - Jak by to pani powiedzieć... - zaczęła Marusia, wyraźnie przeciągając słowo 'pani'.
    - Och, przepraszam. Zmylił mnie ten wąs z brudu. - zaczerwienił się kierowca Lexusa.
    - Nie szkodzi. Mnie zmylił pański brzuch, myślałam, że już niebawem rozwiązanie. - odparła Marusia uśmiechając się półgębkiem.
    Lexus zaczerwienił się jeszcze bardziej, próbując wciągnąć brzuch. - To którędy do tego Spiża? Wie pani, to taka...
    - Panie, rodowitej, w Krakowie urodzonej wrocławiance chcesz pan tłumaczyć, co to Spiż? Jedź pan tak...
    Lexus podziękował za informację, odwdzięczając się wszystkimi butelkami, jakie miał w samochodzie. Marusia raźno zabrała się za upychanie butelek do worów i nawet by nie się obejrzała za odjeżdżającym samochodem, gdyby ten nie buchnął bukietem spalin prosto w jej twarz.
    - O żesz ty! - zaczęła kaszląc, ale słowa zamarły jej na ustach, bowiem dostrzegła, że na rejestracji auta widnieje cokolwiek znajome jej słowo zythum.

    cdn.
    na to wylata z bufetu dama
    pierwś jej z biusthaltra wytryska
    mówi że ze mnie jest kawał chama
    i grabe w oko mnie wciska

    Comment


    • #3
      Wy tak z głowy ?? Jestem pełen podziwu !!! Ja nie potrafie tak , ale chetnie poczytam
      Nie rozpraszam i czekam na cd.

      Wasze
      "Spotkałem się z kolegą / Bo kolega jest od tego / I wypada czasem spotkać się z nim"

      Wspieraj swój Browar! Stań się Premium - Użytkownikiem!
      Bractwo Piwne
      Skład Piwa
      Piszę poprawnie po polsku!

      Comment


      • #4
        Maruśka tak mnie zapłodniła tym pomysłem że hej

        Lecimy dalej !!!...Marusia gorączkowo próbował przypomnieć sobie gdzie i kiedy spotkała osobnika o takim nicku.
        Nic nie wymyślę - stwierdziła.
        Przejechała własnie ciężarówka i Marusia gwałtownie odskoczyła przed fontanną brudnej wody z pobliskiej kałuży. Z dziurawego tłumoczka wypadła butelka drogocennego piwa ofiarowana przez dziwnego nieznajomego ale zręczne ręce śmietnikowej poławiaczki puszek pochwyciły w locie spadającą butelkę.
        Uwaga Marusi skupiła się na etykiecie piwa. Cóż nawyki dawnego życia -pomyślała.
        Na etykiecie widniał napis " z domowego browaru Zythuma"

        I coś zaczeło świtać w głowie, zythum, własny browar ?
        Jest mam to było na Forum!! Ale ale - naszły ją wątpliwości przecież "ten" Zythum doskonale zna Wrocław a tym bardziej Spiż i nie musiałby pytać o drogę pierwszego lepszego. Ale dlaczego on pytał o drogę?
        pomyślała o piwie. Z odrobiną niedowierzania otworzyła butelkę otwieraczem. Zawsze go nosiła jak najcenniejszy skarb mimo że umiała otworzyć piwo praktycznie wszystkim i górowała umiejętnościami nad wszystkimi znanymi drobnymi pijaczkami.
        Pierwszy łyk piwa powalił ją na kolana! Pszeniczne moje ukochane- wrzasneła!!! Nie miała go w ustach od prawie 10 lat.
        To musi być Zythum! Delektując się kolejnymi łykami wybornego piwa próbował sobie przypomnieć jak on właściwie miał na imię ale dała za wygraną.
        Muszę z nim pogadać, ale jak się dostać do Spiża? Te dupki na bramce mnie nie wpuszczą w takich łachach a on napewno zaparkował na tym podziemnym parkingu tylko dla klientów co go zbudowali w 2009r.

        Coś wymyslę po drodze - powiedziała do siebie. Znalezioną na chodniku sznurówką starannie zawiązała dziurę w tłumoczku i troskliwie przyciskając go do piersi ruszyła w stronę rynku.....
        bez brody...

        Comment


        • #5
          Świetne teksty !! .
          Gdybym był nauczycielem j.polskiego , to każdy miałby 5.

          Jak się osiąga taką wenę twórczą ? A może wystarczy dobre piwo
          , by Wam dorównać ?
          piwoppns@wp.pl

          Comment


          • #6
            Z pochwałami najlepiej tutaj

            Z krytyką zaś tu.
            na to wylata z bufetu dama
            pierwś jej z biusthaltra wytryska
            mówi że ze mnie jest kawał chama
            i grabe w oko mnie wciska

            Comment


            • #7
              Gdy szła w kierunku Rynku, jej łepetynę zaprzątała dziwna myśl iż z coś z tym Lexusem było nie tak. Jako wszechstronnie wykształcony i utalentowany lump nie dawała za wygraną...
              coś nie tak, coś nie tak....
              WIEM! - zawyła, butelki prawie wypadły jej z ręki - Przeca na polskiej, ani żadnej innej europejskiej tablicy rejestracyjnej nie zmieściłby się napis "ZYTHUM"...
              Czyżby więc Zythum przeniósł się za Ocean?... Czy ten stary punk przeniósł się do krainy BigMaca, Budweisera, Millera i Coors'a?

              I tak szła, rozmyślając intensywnie i kopiąc podgrzewaną automatycznie puszkę po piwie John (następca Lecha), wprowadzoną na rynek w 2007 roku przez "John-Breweriez of BigPoland"

              Wtem zza rogu wyleciał na deskolotce mocno sterany przez życie typ, odziany w kubraczek z pozszywanych do kupy wafli....

              -Cześć Marusia - rzekł Ahumba...



              ------
              Uprasza się wszystkich, aby, jeśli nie chcą dopisywać dalszej historii, powstrzywali się tutaj od komentarzy. Do tego został stworzony oddzielny temat.
              Dick Laurent is dead.

              Comment


              • #8
                wypiłem piwko i biore sie za osobę tajemniczego właściciela ekskluzywnej limuzyny
                bez brody...

                Comment


                • #9
                  ...Zythum bo to on był kontrowersyjnym włascicielem owego luksusowego samochodu mozolnie kluczył wąskimi uliczkami uparcie kierując się w stronę niedalekiego już rynku głęboko się zamyslił. Ostatnim razem jak byłem we Wrocku łaziłem na piechotę do Spiża bo pieniądze na tramwaj wolałem wydać na kolejne piwko z kumplami, I teraz błądzę do cholery autem - zaklął.
                  Jakie to były piękne i beztroskie czasy - rozmażył się. Częste imprezy forumowe, zloty, giełdy spotkania. Przez nich wszystko się zaczęło, to oni pomogli zrobić pierwsze warki, to dzięki nim
                  mogłem wykończyć Somę i dzięki forum jadę właśnie finalizować przejęcie Spiża.
                  Jednak gdzieś w zakamarkach świadomości tkwiło wspomnienie przypadkowo napotkanej żebraczki.
                  Jej postać i głos wydawały mu się znajome co było dziwne zważywszy na jego status milionera. Ale myśl o niej powracała z coraz większą natarczywością.
                  Zaparkował w podziemiach Spiża i udał się do schodów napotykając zadowoloną parę starszych ludzi wychwalających po włosku smak wypitego właśnie piwa.
                  To będzie dobra inwestycja - pomyślał.
                  Sprawy formalno-prawne dotyczące przejęcia mini browaru były już dawno dograne przez prawników Zythuma których wykorzystywał często do omijania coraz to nowych przepisów ustawy antyalkoholowej więc jego wizyta we Wrocławiu miała raczej charakter kurtuazyjny. Zythum dokładnie obejrzał wystrój browaru. Nic się tu nie zmieniło przez te lata - pomyślał. I tak pozostanie, nie będę tu nic zmieniał oprócz obsługi - postanowił po dość długim oczekiwaniu na poodanie piwa.

                  Sprawy formalne z właścicielem (teraz już byłym) załatwili w ciągu 30 minut, po kolejnej godzince byli już razem po sutym obiedzie i Zythum zaczynał się powoli zbierać do wyjścia.
                  Zapinając fantazyjnie pomalowaną skórzaną kurtkę przypomniał sobie spotkaną przez niespełna dwoma godzinami bezdomną. Ciekawe jak smakowało jej piwo he he - pomyślał.......
                  bez brody...

                  Comment


                  • #10
                    ...Cześć Ahumba- odrzekła
                    Ahumba był dobrym przyjacielem Marusi z którym to często przeszukiwali restauracyjne śmietniki w celu upolowania czegoś na obiad bądź kolację nie wspominając o wspólnych kradzieżach podstawek z barów z których to Ahumba miał zrobione ubrania.
                    Masz jakieś piwo??- spytał Ahumba. Marusia nie ukrywała przed nim iż dostała piwo od tajemniczego Zythuma. Dała mu bez wahania jedną butelkę pszenicznego. Przyjaciel podziękował i przeprosił, że musi już lecieć na swojej deskolotce , gdyż bardzo się spieszy na złomowisko w celu znalezienia lusterka bocznego do resztek samochodu swojej żony.
                    Marusia nie miała nawet czasu wspomnieć mu o swoim dziwnym spotkaniu.
                    Zamyślona ruszyła dalej. Nagle zobaczyła kominiarza na dachu, złapała się za guzik i wypowiedziała życzenie- kurcze dzisiaj będę miała szczęście. Po chwili zaświtał jej pomysł żeby dostać się na parking w Spiżu przez kanał burzowy. Kto jak to ale Marusia znała wrocławskie kanały na wylot, nie raz miała okazję w nich sypiać...

                    Comment


                    • #11
                      - Warto by skaptować Waflomanię do tego zadania - pomyślała o Ahumbie, którego określała w ten sposób od czasu konkursu ze zdrapkami na waflach, kiedy to Ahumba mógł wygrać dom z samochodem i dożywotnim zapasem piwa, ale potrzebował podstawkę do kolekcji i nie zgłosił się po nagrodę. - Wszak jest chudy jak szczapa, mimo tego, że jada dziesięć razy dziennie. Przeciśnie się jak w amerykańskim filmie i będzie git.
                      na to wylata z bufetu dama
                      pierwś jej z biusthaltra wytryska
                      mówi że ze mnie jest kawał chama
                      i grabe w oko mnie wciska

                      Comment


                      • #12
                        ...Zythum nie mógł sobie darować że zapomniał drogi do Spiża- ale ja mam dziurawą pamięć. Jednak to nie była jego wina gdyż kilka lat temu napił się trującego Budweisera i od tamtego czasu cierpi na chwilowe zaniki pamięci. Już miał iść do swojego samochodu jednak przypomniał sobie że pił piwo w związku z czym nie może prowadzić- No cóż skoro już tu jestem to porozmawiam z pracownikami. W szczególności w głowie pojawiła się wizja uroczej kelnerki która podawała mu piwo- O tak z nią sobie porozmawiam, pomyślał.
                        Jednak po chwili puknął się w głowę i rzekł- o czym ty myślisz, masz kochającą żonę i trojkę cudownych dzieci! Chwila słabości minęła w związku z czym myśli o długonogiej kelnerce przepadły...

                        Comment


                        • #13
                          Na całe szczęście dla długonogiej kelnerki, gdyż był nią Żąleną, który ogoliwszy się bywał nader często brany za kobietę.

                          Tymczasem Zythum postanowił trochę otrzeźwieć w samochodzie. Zasiadł wygodnie w podgrzewanym siedzeniu i przysypiając zaczął rozpamiętywać swoje życie: jak to poszedł na koncert reaktywowanych Dead Kennedys i obudził się w Stanach z trzema butelkami uwarzonego przez siebie piwa pod pachą, które na pniu wykupił właściciel miejscowej restauracji, wraz z samym Zythumem i recepturą. Na swoją zgubę, gdyż Zythum natychmiast po zwalczeniu kaca zabrał się za warzenie piwa, a ponieważ nie znał języka i co za tym idzie miejscowych przepisów, warzył wyśmienite piwo i szybko wygryzł dotychczasowego właściciela.

                          Zbliżała się burza...
                          na to wylata z bufetu dama
                          pierwś jej z biusthaltra wytryska
                          mówi że ze mnie jest kawał chama
                          i grabe w oko mnie wciska

                          Comment


                          • #14
                            - tak -byłbyż to ten słynny czas naporu i burzy czyż tylko byłaby to ta Storm z X-menów? - przeleciało przez opanowaną amerykańskim sukcesem głowę zythuma. Jednak gdzieś na dnie, czaiły się wspomnienia które czasem nawiedziały go w snach w postaci przelotnych obrazów: a to męczyły go jakieś spodnie z Jezierzan (coraz trudniej wymawiał polskie nazwy - czy to z tym wiązały się koszmary???), a to zapach fajki i wspomnienie brodatego osobnika który podróżowałbył po NIderlanadach a był sławnym? podróżnikiem, czasem dręczyło go wspomnienie człowieka z miasta gansterów (dziś wykupionego i zamienionego w składowsko odpadów z Zythum Brewery). Dziś jednak na jawie nawiedził go koszmar i na jego zatrutym przez bud-a organiźmie pojawiły się kolejne liszaje wspomnień - czyż nie widział już gdzieś tych nóg - czyżby nie był to młody/stary rowerzysta/motorowiec uprawiający brazylijskie tańce (czyżbym widział go na wykupionej przez siebie plaży w Ryjo?). Najbardziej jednak nie mógł się opędzić od myśli o przelotnie spotkanej żebraczce - ach po cóż się zatrzymałeś i dałeś - szeptało jego nowe - egosityczno/kapitalistyczne EGO (ID milczał przekupiony zielonymi papierkami już od dawna), mogłeś przejechać, ochlapać błotem - po cóż skazałeś się na te egzystencjalne lęki.


                            ale NAGLE cóż to czyżby lepsza strona zythuma się nagle odezwała pamiętaj u spójrz na pewnego oddanego ojczyźnie wojaka 0 mógł wziąć dom i samochód - pozostał jednak wierny swoim wartościom i swoim podstawkom , miał wspracie w Waflomanii - to prawda, jednak czyż ja nie mogłem być taki sam - pomyślał zythum

                            W tle powoli dogasała California uber Alles, najwnowszy model satelitarnego odtwarzacza płyt księżycowych zmienił wiązkę i z głośników ryknęło: Wpadam do knajpy , ludzie szaleją, barmani piwo do kufli leją. Poczuł, że to jest jego prawdziwy świat - postanowił odszukać żebraczkę którą (teraz sobie przypomniał) pamiętał jako właścicielkę banku w którym zaciągał pierwsze kredyty (ach słodkie chwile...). CO zrobi po odszukaniu jej, jeszcze nie wiedział ale odnalazł CEL w życiu. Gromkim głosem zawołał szofera i kazał wieźć się na Karton Street gdzie miał nadzieję odnaleźć swój świat. Jednak czy to się uda, czy starczy sił, czy nie żal będzie tego puszystego Lexusa.............

                            A deszcz padał i padał............
                            To inaczej miało być, przyjaciele,
                            To nie o to walczyliśmy, burząc mur,
                            Nie ma pracy, nie ma chleba, próżny trud!
                            Czy naprawdę aż tak wiele chcemy?
                            Chleba i pracy chcemy! Pracy i chleba!

                            Rządzący światem samowładnie
                            Królowie banków, fabryk, hut
                            Tym mocni są, że każdy kradnie
                            Bogactwa, które stwarza lud.

                            Comment


                            • #15
                              W czasie gdy zythum zajęty był metafizycznym bełkotem swojej jaźni, nogoogolony, tańczący pomiędzy stołami kelner Żąleną podawał gościom zaproszonym na prze(y)jęcie Spiża świąteczne meni: frytki smażone bez tłuszczu, hamburgery ze wegetariańskim szmalcem oraz zielone piwo - był to podstęp wrocławsko-pruszkowskiego gazownika oraz wspomnianego kelnera właśnie. Postanowili on wykorzystać chwilę zapomnienia zythuma i objąć we władanie jego imperium. Zamach stanu przygotowany był w każdym ca(e)lu - wszak plan ten przygotował, na specjalne zamówienie ukrywający się wśród kartoniarzy, poszukiwany przez wszystkie armie świata strateg - Ahumba ksywa: Waflomania. Pieniądze na najemników wypłacał MarusiaBank. Uknuli oni swój podły plan pewnego wieczoru podczas strategicznej grze w rzutki w słynnym acz tajemniczym lokalu: ****-* popijając dodające animuszu wszelkim spiskowcom piwo Szwejk. Sama nazwa piwa świadczy już o ich przebiegłości, pod nazwiskiem słynnego antywojennego pacyfisty snuli swoje wojenne plany. Postanowili dokonać głębokiej kamuflacji i zostać na jakiś czas drobnymi pijaczkami, ogolonymi na nogach kelner(k)ami, mieszkańcami kartonowych blokowisk czy też hazardistami opętanymi przez Waflomanię.

                              NIczego zaś nie przeczuwający zythum (cały czas będący pod obserwacją pseudożebraczki) myślał o nich wszystkich , jak już powiedziano w poprzednim odcinku.

                              Jaki będzie koniec (a może tylko środek) zythuma, czy uratuje go jego pyszny stout który szykuje dla siebie i swoich kochanych dziatek aby mogły zasnąć spokojnie w zimowe wieczory. Czy przejrzy grę tych którzy nastają na jego browaramatorskie imperium. Miejmy nadzieję, że jego sentymentalizm i powracająca pamięć o przyjaciołach z FORUM ochroni go przed ich zimnymi, wyrachowanymi i popieranymi przez wielkie piwne koncerny (bojące się piwa zythuma które wcześniej niż później zniszczy ich "idealny" produkt) planami.

                              A może to tylko sny i konfabulacje zythuma....
                              Zajrzyjmy do wnętrza butelkonosego i pachnącego chmielem Lexusa ...
                              To inaczej miało być, przyjaciele,
                              To nie o to walczyliśmy, burząc mur,
                              Nie ma pracy, nie ma chleba, próżny trud!
                              Czy naprawdę aż tak wiele chcemy?
                              Chleba i pracy chcemy! Pracy i chleba!

                              Rządzący światem samowładnie
                              Królowie banków, fabryk, hut
                              Tym mocni są, że każdy kradnie
                              Bogactwa, które stwarza lud.

                              Comment

                              Working...
                              X