PDA

Wersja pełna: : Pierwsze wrażenia z pierwszego warzenia....


burock
25-08-2004, 20:48
Wczoraj zdobyłem się na samodzienle rozpoczęcie warzenia.

Pierwszą warkę popełniłem z gotowca "Browamator Ciemne" + 1 kg cukru (troche lamerskie, wiem :-) + woda. Zrobiłem około 18 litrów brzeczki (tak jak radzili koledzy na forum - mniej wody). Drożdże dodałem oczywiście rozpuszczone w letniej wodzie. Straszne się stresowałem że coś zepsuję - ale chyba poszło nieźle - kuchnia też przetrwała. Nie omieszkałem też zaraz pokrzepić się zimnym browarkiem z fabryki :-)

Postawiłem w najciemniejszym kącie najciemniejszego pokoju (nie dysponuję niestety chłodną piwnicą).
Wieczorem brzeczka miała jeszcze około 27 stopni. Mocno się tym zestresowałem i obłożyłem fermentor mokrym ręcznikiem coby nieco obniżyć temperaturę. Pojawiały się pierwsze białe bąbelki
Dzisiaj rano jak zajrzałem do fermentora - powitała mnie piękna gruba warstwa piany (wypełniło mnie przyjemne poczucie dobrze zrobionej pracy). Temperatura spadła do ok. 24 stopni i taka się utrzymuje.
Jak wróciłem dzisiaj z roboty to zauważyłem że gęsta piana opadła i jest już znacznie mniejsza - ale dalej mocno wzburzona. Lekko pachnie drożdżami. Strasznie mnie ciekawi co też będzie jutro rano w moim fermentorku....

Mam nadzieję że takie objawy są prawidłowe (w brzeczce i u mnie :-))
Jak myślicie czy warto mieszać brzeczkę? czy raczej dać jej spokojnie fermentować i nie gmerać za dużo?

Chętnie przeczytam wszelkie słowa otuchy i ew. konstruktywnej krytyki.

Pozdrawiam

Burock

CarlBerg
25-08-2004, 21:02
W/g rad Czesa mieszać ( czyli natleniać ) należy w pierwszych 24 godzinach od zadania drożdżami. Teraz pozostaje Ci ściąganie porządnie zdezynfekowaną łychą ciemnych farfocli z piany. Pianę jako taką zostaw jednak w spokoju, wpłynie pozytywnie na pienistość piwa. Dbając o niższą temperaturę uzyskasz piwo lepsze smakowo.

I czekaj na efekty :stout:

burock
25-08-2004, 21:23
Dzięki za info. Spróbuję co nieco pozbierać. Mieszanie w takim razie odpuszczam.
Czekanie na efekty jest dla mnie nieźle stresujące :-)
Mam nadzieję że przy kolejnych warkach już będzie mniej stresów....

burock
26-08-2004, 19:04
A dzisiaj sprawdziłem ekstrakt - po dwóch dniach spadł do 8 ballingów (z początkowych 12). Nie wiem niestety czy to dużo czy mało? Myślałem że spada nieco szybciej. Może któryś z Forumowiczów by mnie nieco oświecił.
Nadal utrzymuje się 2-3 cm kożuch na powierzchni brzeczki.
A ja już zbieram powoli butelki na rozlew. Jeszcze parę dni...

burock
28-08-2004, 19:27
Wszystko idzie po mojej myśli. Po czterech dniach fermentacji zostało 5 ballingów. Temperatura brzeczki utrzymuje się na 20-22 stopni. Próby smakowe na brzeczce przeprowadzone przez moją małżonkę wypadły nawet pomyślnie. Cyt. "Nawet niezłe, myślałam że będzie bardzo czuć drożdżami". Faktycznie coś wspólnego to z piwem już ma. Chyba ją przekonam do browarnictwa :-)
A rozlew zaplanowany za trzy dni. Już nabyłem glukozę do butelek.
Mam już dwie skrzynki butelek. Powinno starczyć. Ech piękny będzie dzionek rozlewu!!! :D

Marusia
28-08-2004, 19:52
Nie grzeb tyle w tej brzeczce, bo Ci się zepsuje:D

No i poczytaj trochę tematów na Browarnictwie amatorskim - będziesz się mniej stresował, bo tam są odpowiedzi na wszystkie Twoje pytania - razem z tymi jeszcze nie zadanymi:)


P.S. Moja rada co do glukozy: rozpuść ją w przegotowanej wodzie i wlej do fermentora z kranikiem, na to zlej piwo i butelkuj. O wiele lepiej się sprawdza ta metoda od dodawania glukozy bezpośrednio do butelek:)

burock
31-08-2004, 18:06
Dzięki za porady - Niestety z przelewaniem do drugiego fermentora będzie problem - bo niestety jeszcze takowego nie posiadam. ;) Ale pewnie z czasem też się pojawi. Na razie zadowalam się browarniczym zestawem minimum.
No ale teraz pokrótce opiszę wydarzenia dnia wczorajszego. A był to dzień owocny.
Po powrocie z roboty stwierdziłem że ekstrakt spadł do 2,5 blg. (po 6 dniu fermentacji). Stwierdziłem że nie ma na co czekać z rozlewem jeszcze jeden dzień tylko trzeba już zabrać się do roboty od razu.
I zaczęła się akcja - mycie butelek, wyprażanie ich w piekarniku, trening kapslowania kapslownicą młotkową (ohyda, zaraz inwestuję w lepszy sprzęt), przygotowania sprzętu itp itd.
I w momenie gdy już podłączyłem magiczny wężyk, ułożyłem równe szeregi butelek, przygotowałem wszystkie gadżety w tym momencie zgasło światło w całej dzielnicy (!!!)
:cool: Nie poddałem się jednak i dokonałem dzieła. Zacząłem przy blasku świec!. Na szczęście elektrownia była już później łaskawsza.
Po drodze rozwaliły mi się dwie butelki przy kapslowaniu (odbyła się więc nagła Akcja Szmata) ale jakoś szczęśliwie dobrnąłem do końca. A zielone piwo smakowało nawet nieźle. Do butelek oczywiście zapodałem glukozę.
Rezultat - 32 butelki stoją sobie w skrzynkach i pewnie postoją jeszcze trochę do dnia pierwszej degustacji (jakże ciężka to próba charakteru). Jaki będzie rezultat - dam znać :stout: . W każdym razie pierwsza warka już prawie za mną. Powoli kombinuję jaką zrobić następną....

peter_1000
31-08-2004, 23:12
burock napisał(a)
Zacząłem przy blasku świec!.

To jest myśl uwarzyć piwo tylko przy świecach. Człowiek mógłby się poczuć jak średniowieczny alchemik :D

Marusia
01-09-2004, 07:19
burock napisał(a)
Dzięki za porady...
...Do butelek oczywiście zapodałem glukozę.


Szkoda, że nie do końca z tych porad skorzystałeś, ale Twoja sprawa, jeśli wolisz wszystko testować na sobie:p

burock
02-09-2004, 19:56
Marusia napisał(a)
Szkoda, że nie do końca z tych porad skorzystałeś, ale Twoja sprawa, jeśli wolisz wszystko testować na sobie:p

Akurat chętnie bym tą nieszczęsną glukozę rozpuścił a nie zapodawał do butelek ale jak pisałem mam tylko jeden fermentor. Tak więc nie mam do czego zlać piwa.
Tak więc nie jestem krnąbrnym uczniem tylko cierpię na braki sprzętowe ;) Ale w przyszłości pewnie się wzbogacę o więcej sprzętu.

A co do blasku świec - rzeczywiście warka przy blasku świec byłaby niezwykle klimatyczna. Ale atmosfera tajemniczości mocno ucierpiała po tym jak wyłączyli nagle prąd a ja wlazłem w szereg misternie ułożonych butelek. Huk był chyba jak na wojnie.

Właśnie rozważam poważny dylemat - następna warka z gotowca czy raczej już wziąć się za samodzielne chmielenie? Jak myślicie drogie Siostry i Bracia w Browarnictwie?

A tak swoją drogą to nie wiem czy wytrzymam trzy tygodnie oczekiwania na żniwa

CarlBerg
02-09-2004, 21:10
Piwny Bracie - namawiam na nieduże inwestycje ( filtr - najlepiej samemu powiercić dziurki + 2-3 dodatkowe fermentorki ) i warzenie ze słodu. Powtórzę słynne już zdanie ( własne :D ) - "Warzenie ze słodu jest łatwiejsze niz otworzenie puszki" ! Wyniesie Cię to nie drożej niż zakup kolejnych "piw z puszki" - i od tej pory będziesz robił takie piwa, na jakie będziesz miał ochotę ( i przy okazji taniej )

W naszym gronie możesz liczyć na pomoc, porady i fotki bardzo ułatwiające warzenie piwa - wystarczy na PW podesłać swój email :stout:

Krzysiu
02-09-2004, 23:20
To jest taka róznica jak ugotowanie zupy, a zrobienie zupy z torebki - też można, ale jaka w tym zasługa?

peter_1000
03-09-2004, 00:16
Krzysiu napisał(a)
To jest taka róznica jak ugotowanie zupy, a zrobienie zupy z torebki - też można, ale jaka w tym zasługa?

Ja akurat gorące kubki bardzo lubię. Np. Cebulowa jest pycha:kwiatek:

Krzysiu
03-09-2004, 00:51
Dużo rzeczy jest "pycha", a robią to Zakłady Azotowe "KĘDZIERZYN". Ale jak lubisz ... w końcu jest demokracja. Masz nawet pełne prawo pić Dębowe Mocne. Co najwyżej nabawisz się obciachu.

Marusia
03-09-2004, 06:35
burock napisał(a)
Akurat chętnie bym tą nieszczęsną glukozę rozpuścił a nie zapodawał do butelek ale jak pisałem mam tylko jeden fermentor. Tak więc nie mam do czego zlać piwa.
Tak więc nie jestem krnąbrnym uczniem tylko cierpię na braki sprzętowe ;) Ale w przyszłości pewnie się wzbogacę o więcej sprzętu.

Kurka, no to moja delikatna złośliwość trafiła kulą w płot:D
Ale swoją drogą - koniecznie kup drugi fermentor! Osobiście sobie nawet nie wyobrażam, żeby butelkować piwo prosto z fermentora po burzliwej - choć u Ciebie, poki to piwo z gotowca, to przynajmniej nie będzie osadów , chmielin i innych ciekawostek w tej ilości, co z zacierania.


burock napisał(a)

Właśnie rozważam poważny dylemat - następna warka z gotowca czy raczej już wziąć się za samodzielne chmielenie? Jak myślicie drogie Siostry i Bracia w Browarnictwie?



Jeśłi nie skorzystasz z rady CarlBerga - do czego szczerze zachęcam - zabawa przednia, a koszty spadają - to koniecznie zrób chociaż samodzielne chmielenie. Nie jest to absolutnie nic trudnego, a satysfakcja z przyrządzania własnego piwka wzrasta:)

celt_birofil
03-09-2004, 07:15
Krzysiu napisał(a)
Dużo rzeczy jest "pycha", a robią to Zakłady Azotowe "KĘDZIERZYN". Ale jak lubisz ... w końcu jest demokracja. Masz nawet pełne prawo pić Dębowe Mocne. Co najwyżej nabawisz się obciachu.
koleżeństwo tu dyskutuje o browarnictwie amatorskim... :cool:

peter_1000
03-09-2004, 08:39
Krzysiu napisał(a)
Dużo rzeczy jest "pycha", a robią to Zakłady Azotowe "KĘDZIERZYN". Ale jak lubisz ... w końcu jest demokracja. Masz nawet pełne prawo pić Dębowe Mocne. Co najwyżej nabawisz się obciachu.

Jeden lubi ogórki, drugi ogrodnika córki. O gustach się nie dyskutuje. Byłbym być bardzo małym człowieczkiem gdybym się nabawiać obciachu z powodów preferencji moich kubków smakowych.

Sorki Burrock i Celt-birofil,ale nie mogłem się powstrzymać. Już nie zbaczam .

burock
05-09-2004, 15:30
No no, widzę że zrobiło się gorąco!
proponuję zimnego browarka dla ochłodzenia temperatury dyskusji
(Byleby nie Dębowe ;) )

Na pewno będę inwestował w sprzęt (a zaczne od porządnej kapslownicy aby nie powtórzył się mój koszmar z 1 kapslowania) i docelowo spróbuję zrobić porządne piwo ze słodu. Ale inwestować w mój browar będę stopniowo, tak więc następna warka nastąpi chyba jeszcze z ekstraktów z chmieleniem. A jak będzie sobie fermentować to pokombinuję nad resztą sprzętu (filtr, chłodnica, drugi fermentor, balon .....) Ale wiem że to będzie najlepsza z możliwych inwestycja.

Na razie zszedłem do piwnicy aby obejrzeć moje buteleczki - nie wybuchły :cool: - wziąłem jedną do skosztowania (w celach naukowych oczywiście). Zaraz otworzę.

CarlBerg - dzięki za ofertę pomocy. Na pewno skorzystam.

burock
04-10-2004, 19:44
No i trochę się opóściłem w pisaniu na forum.
Krótko więc podsumuję to co się wydarzyło w moim browarze domowym przez ostatnie parę tygodni.

1) Moje pierwsze piwko ma już 5 tygodni (od zabutelkowania).
Próbowałem go w różnych momentach leżakowania (zostało go już mniej niż połowa :( . Generalnie zauważyłem, że butelki bardzo różnie się nagazowały - podejrzewam że na skutek kapslowania młotkową kapslownicą - raz lepiej raz gorzej. Bardzo dobrze nagazowały się piwka w butelkach po Kelcie
2) Ponieważ nie zrobiłem cichej fermentacji do butelek nalało się mnówstwo drożdży przez co posmak drożdżowy jest zbyt mocny. Na dnie jest mnóstwo białego osadu.
3) Piwko wykonane z brewkita jest jak dla mnie za mało wyraziste - brak w nim odpowiedniego nachmielenia.
4) Ale co najważniejsze - jest całkiem pijalne - co potwierdzili moi znajomi i rodzina (nawet domagali się dolewek!). W sumie uważam mój debiut za w miarę udany.
Zostawie sobie parę butelek (znowu dla celów naukowych :) i zobaczę co się urodzi z nich za miesiąc.

A w międzyczasie wykonałem kolejne piwo - tym razem z eksraktu słodowego - takie jasne Ale.
Poddałem go cichej fermentacji i rozlałem zgodnie z zaleceniami Marusi po uprzednim rozmieszaniu z roztworem glukozy w drugim fermentorze. Dałem 120 g glukozy na 20 litrów brzeczki - nie wiem czy nie za mało. Ale już przy rozlewie stwierdziłem że zielone piwko jest dużo lepsze - wyrazisty smak chmielowy no i większa klarowność.

A następne dzieło piwowarstwa będzie ze słodu... Apetyt rośnie w miarę warzenia :cool:

Marusia
04-10-2004, 19:50
burock napisał(a)


A w międzyczasie wykonałem kolejne piwo - tym razem z eksraktu słodowego - takie jasne Ale.

A chmiel? Ile dałeś?

burock napisał(a)

Dałem 120 g glukozy na 20 litrów brzeczki - nie wiem czy nie za mało.

Ja daję 180 - nagazowanie jest wtedy takie, że mucha nie siada:)

Borysko
04-10-2004, 21:04
180 g? To mucha z odrzutem poleci..:D
Na ale'a 120 g wystarczy, spokojna głowa.

Marusia
04-10-2004, 21:07
Borysko napisał(a)
180 g? To mucha z odrzutem poleci..:D


No jeszcze żadna nie poleciała, na szczęście:D

naczelnik
04-10-2004, 21:31
A propos gazowania.
Wyczytałem jakiś czas temu - i każdy powinien zdawać sobie z tego sprawę - że każdy gatunek piwa powinien być odpowiednio nagazowany. Pszeniczne piwa, są bardzo mocno gazowane, o czym każdy raczej się przekonał. Nagazowanie jest jakąś cechą konkretnego piwa i może warto by było przywiązać do tego większą uwagę - w ramach doskonalenia produktów oczywiście:)
Dla mnie najwyższą sztuką będzie takie dobranie ilości składnika do refermentacji(mając na względzie to , jak piwo odfermentowało), żeby gazu miało tyle ile mieć powinno. Narazie niestety piwa przegazowane są moją zasługą.

tsulej
04-10-2004, 22:45
My też stanowczo przegazowujemy... Dwie warki 20l refermentowane było puszką ekstraktu suchego (200g) - za dużo, dużo za dużo - piwo zamienia się w szampan i trzeba nieźle schłodzić i powoli otwierać, aby nie stracić za dużo.
Następna warka 24l(w naszym przypadku coś na wzór belgijskiego) będzie refermentowana 100g ekstraktu suchego + 50g glukozy.

naczelnik
04-10-2004, 23:03
Ciekawej rzeczy dowiedziałem się z niemieckiej lektury.
Tam piwowarzy bacznie obserwują cały proces feremtacji i na podstawie zgromadzonych doświadczeń w odpowiednim momencie rozlewają piwo do butelek, nie dodając zupełnie nic. Piwo ostatecznie dofermentowuje już w butelce. To jednak wymaga sporej wprawy, bo należało by w miarę trafnie przewidzieć jak głęboko piwo może odfermentować. Nie trzeba dodawać, że zbyt wczesne zabutelkowanie grozi rozsadzeniem pewnie większości butelek...

burock
05-10-2004, 18:00
Pocieszyliście mnie z tą ilością glukozy.
Ale następnym razem dam więcej - w końcu zbliża się zima tak więc duża ilość "odlotowych" much raczej nie grozi:cool: W końcu jak to stwierdziłem po degustacji owocy pierwszej warki - dobre Pssssyk przy otwieraniu daje dużą radochę...

A co do chmielu - zrobiłem tak (tu sięgam do Tajemnego Kapownika Piwowara): 25 g granulatu goryczkowego + 25 g aromatycznego od początku i 25 g aromatycznego pod koniec gotowania.
Ale gdy próbowałem zielonego piwka stwierdziłem że dorzucę "następną razą" co nieco więcej. Chyba to jednak trochę mało...

A na pewno zapodam do cichej fermentacji magiczną tabletkę do chmielenia na zimno (tzn. coś około 1/3 magicznej tabletki nabytej w Pewnym Sklepie Internetowym). Jakie macie doświadczenia z "pigułką"?

Właśnie dzisiaj dostałem pocztą moją porcyjkę słodu i zaczynam odliczać dni do soboty. Oj będzie się działo w moim browarze...

Krzysiu
05-10-2004, 20:47
burock napisał
No i trochę się opóściłem ...

Że nikt tobie jeszcze za to nie dokopał... FCJP.

naczelnik napisał
...Tam piwowarzy bacznie obserwują cały proces feremtacji i ... rozlewają piwo do butelek, nie dodając zupełnie nic...
I robią to od wczesnego średniowiecza, opisując obszernie w literaturze. A w Polszcze chłopstwo robiło tak od zawsze, bez opisywania.

naczelnik
06-10-2004, 00:00
Krzysiu napisał(a)
I robią to od wczesnego średniowiecza, opisując obszernie w literaturze. [/B]
To ja - mając na uwadze, że orientujesz się w tym temacie, chętnie dowiem się jak wydedukaować kiedy piwo skończy fermentować i kiedy rozlewać do butelek. Coś mi się wierzyć nie chcę, że w średniowieczu mieli pancerne butelki...

Borysko
06-10-2004, 07:33
W średniowieczu to w ogóle nie mieli butelek :p
A co do tych niemieckich metod, to nie chodzi przypadkiem o tzw. kreusen czyli dolewanie brzeczki (speise) do przefermentowanego piwa w celu refermentacji?

naczelnik
06-10-2004, 13:25
Dwie szkoły - to też stosują, ale o kapslowaniu po jakimś tam odfermentowaniu też pisało.

burock
06-10-2004, 18:48
[QUOTE]Krzysiu napisał(a)
[B]Że nikt tobie jeszcze za to nie dokopał... FCJP.


Szto eto znaczit "FCJP"? . Tak się tylko zastanawiam - wkurzać się czy nie...

Chris
06-10-2004, 20:17
Ano znaczy to nic innego jak Forum Czystości Języka Polskiego (taka średnia organizacja terrorystyczna:cool: )

burock
09-10-2004, 09:08
A jeśli tak to kajam się publicznie...Wybacz ukochana Mowo Ojczysta. Postaram się nie podpaść więcej terrorystom. :cool:

A co do piwa - wczoraj po raz kolejny próbowałem piwo z pierwszej warki (próbuję tak skutecznie że już mało zostało..).
Do tej pory byłem średnio zadowolony z mojego wyrobu. Wczoraj otwarłem butelkę po 6 tygodniach leżakowania. I tu miła niespodzianka - uzyskałem na prawdę zawodową pianę a posmak drożdżowy był już dużo słabszy. Warto było poczekać.
Wniosek: Hasło reklamowe Guinessa "Good things come to those who wait" sprawdza się również w piwowarstwie domowym :D