PDA

Wersja pełna: : Ekskluzywna Ogólnopolska Scena Kwasowa


Małażonka
23-09-2004, 07:34
Scena jest bardzo ekskluzywna, tylko dla tych, którzy mają odwagę przyznać się do zepsutych warek.I kto w to wchodzi?

1. My - Iron i Małażonka, mamy się czym pochwalić, a co? Udało nam się pięć warek spartolić - zdolni w końcu jesteśmy:D . Pierwsza była chyba najbardziej bolesna - pierwsze zacieranie, nadzieja i w końcu... porażka. Inną bolesną warką było Piwo Mitologiczne, zrobione specjalnie na Spotkanie Kolekcjonerskie - chyba po prostu za bardzo nam zależało. Co ciekawe, cztery z pięciu popaprańców - miały być pszeniczniakami - dotąd nie udało nam się zrobić naprawdę dobrego pszeniczniaka, ale próby będziemy przeprowadzać dalej. Wśród dwóch z pięciu zaobserwowaliśmy jeszcze jednen problem: drożdże nie podjęły pracy w butelkach. Piwo w ogóle się nie nagazowało. Efekt: lekko chmielona herbatka z dużą ilością cytryny:)

Twilight_Alehouse
23-09-2004, 08:40
Czy mogłabyś mnie nie straszyć? Chciałem żeby moje pierwsze zacierane piwo było właśnie pszeniczniakiem i miałem je robić w przyszłym tygodniu. A teraz nie wiem czy nie pomyśleć o czymś innym :)

Małażonka
23-09-2004, 08:50
E, tam - nie dla wszystkich kiełbasa. Jak nam się udało przy pierwszej zacierce stworzyć kwasiżura, to nie znaczy, że każdy będzie miał takie szczęście:D .

Borysko
23-09-2004, 09:18
Zastanawiam się, czy piwa grzybowe też można tu zamieszczać, czy też należałoby stworzyć osobną scenę piw pleśniowych :confused:
Bo mnie jedna wareczka na cichej pokryła się białymi plamkami, a smak i zapach dorównał wyrobom browaru z Bojanowa...:kac:

Rolek
23-09-2004, 09:28
Borysko napisał(a)
[...] Bo mnie jedna wareczka na cichej pokryła się białymi plamkami, a smak i zapach dorównał wyrobom browaru z Bojanowa...:kac:
Czy aby na pewno chodzi o Bojanowo? ;)

Marusia
23-09-2004, 09:31
Małażonka napisał(a)
Inną bolesną warką było Piwo Mitologiczne, zrobione specjalnie na Spotkanie Kolekcjonerskie - chyba po prostu za bardzo nam zależało.

I tu koleżanka przesadza - wprawdzie niezaprzeczalnym faktem jest, że piłam to piwo będąc już w fazie drugiego upojenia:D, ale wcale nie było takie złe:)

Co do piw robionych specjalnie na spotkania - ja jestem zupełnie niezadowolona z mojego piwa Zlotowego, ale może jakdać mu postać, to się poprawi.

Zepsutych warek (odpukać odpukać!!) jeszcze nie miałam - ale wszystko przede mną - wszak dopiero 11 fermentuje:)

arcy
23-09-2004, 09:39
Rolek napisał
Czy aby na pewno chodzi o Bojanowo? ;)

Raczej tak.

Małażonka
23-09-2004, 09:41
Marusia napisał(a)
(...)Zepsutych warek (odpukać odpukać!!) jeszcze nie miałam - ale wszystko przede mną - wszak dopiero 11 fermentuje:)
To jeszcze się koleżanka do naszej ekskluzywnej, bądź co bądź, klasy nie zalicza. Na typowe, dobrze popsute wyroby trzeba sobie zapracować :D .

Rolek
23-09-2004, 09:45
arcy napisał(a)
Raczej tak.
Bo mi się tak zagrało Bojanowo - Jabłonowo. Nie znam wyrobów Bojanowa, Jabłonowa owszem :kac:. Z chlubnym, moim zdaniem wyjątkiem Belfasta.

dziku
23-09-2004, 09:47
Rolek napisał(a)
Czy aby na pewno chodzi o Bojanowo? ;)
Na 100%. Jeśli chodzi o skisły zapach i smak to jest to browar niedościgniony. Coś jak w fizyce prędkość światła. :D
Ekskluzywny wzór...

Małażonka
23-09-2004, 09:47
Jabłonowo rzadko typowe kwasy wypuszcza. Raczej ma inne tajniki produkcji piw mało wypijalnych :D

Rolek
23-09-2004, 10:25
Małażonka napisał(a)
Jabłonowo rzadko typowe kwasy wypuszcza. Raczej ma inne tajniki produkcji piw mało wypijalnych :D
Ooo! To właśnie miałem na myśli :).

Borysko
23-09-2004, 11:29
Rolek napisał(a)
Ooo! To właśnie miałem na myśli :).

No tak, a my tu piszemy o piwach zepsutych wskutek działania różnych mikroorganizmów. A nie takich, które zepsuto w fazie tworzenia receptury :D

CarlBerg
23-09-2004, 11:52
Przepis na Kwasiżura Doskonałego:

- użyj koniecznie przeterminowanych surowców
- nie dezynfekuj porządnie sprzętu - to nic przecież nie daje
- użyj drożdży z odzysku, najlepiej z niepewnego źródła
- zaglądaj często do fermentora i grzeb w brzeczce łychą używaną do obiadów
- zlewając na cichą zrób to nonszalancko
- nie myj butelek, przeciez są czyste
- kapsluj koniecznie niewyparzonymi kapslami

W zasadzie Kwasiżur uda się na 100% - chyba że ktoś będzie miał pecha i wyjdzie mu niechcący paskudne, dobre piwo :D

Jeżeli o czymś zapomniałem, przepraszam i proszę dopisać - nie należę bowiem do tego ekskluzywnego grona :p

JAckson
23-09-2004, 12:01
CarlBerg napisał(a)
Przepis na Kwasiżura Doskonałego:



Zamierzam zacząć warzyc, więc może zacznę od tego przepisu:)
Wydaje się prosty i kwasa będę miał oficjalnie za sobą (jeżeli by się udał)

Małażonka
23-09-2004, 12:08
I jeszcze zajmiesz zaszczytne, 3 miejsce na Ekskluzywnej Ogólnopolskiej Scenie Kwasów:D

A tak na poważnie: poza nami i Borysko nikt nie ma odwagi przyznać się do porażek, czy może wszyscy są tak idealnymi Piwowarami, że im się to nigdy nie zdarzyło?:rolleyes: ;)

Borysko
23-09-2004, 12:20
Małażonko, wygląda na to, że po prostu tylko my jesteśmy brudasami, i tyle :eek:

Małażonka
23-09-2004, 12:21
Na to wychodzi :rolleyes:

Borysko
23-09-2004, 12:24
Ja wiem dokładnie, dlaczego wyszło mi piwo "bojanowskie".
Wyjechałem na wakacje, zostawiając piwo na cichej fermentacji w balonie. I niestety przez 2 tygodnie wyparowała woda z rurki fermentacyjnej, wpuszczając do środka pleśń...

Małażonka
23-09-2004, 12:30
Ja tam tak mądra nie jestem, choć mam pewne podejrzenia dotyczące drożdży, jednak mając dosyć piw cytrynowo-herbacianych - nie zamierzam przeprowadzać kolejnych eksperymentów :rolleyes:

CarlBerg
23-09-2004, 12:40
BTW - Iron ( tak ślicznie edytorsko mignąłeś przez chwilę :D ) - nie martw się, może mi się uda dołączyć do Szanownego Grona Wytwórców Kwasu. Ostatnio używam różnych drożdży z odzysku i wiadomo, na dwoje babka wróżyła ;)

Borysko
23-09-2004, 12:41
Ja nawet część tego piwa zabutelkowałem. Jego cechą charakterystyczną (poza zapachem i smakiem pleśni :kac: ) był totalny brak piany. I to mimo nagazowania. Myślę, że coś zeżarło z piwa substancje odpowiedzialne za tworzenie piany.

dkrasnodebski
23-09-2004, 14:15
No to i ja się dopisuję.:)

Wujcio_Shaggy
23-09-2004, 14:53
I my z Wilkiem też się pewnie wkrótce dopiszemy, ale jeszcze żyjemy nadzieją... ;)

slado
23-09-2004, 17:44
No to się ujawniam :)
Pięć warek zepsutych ale tylko dwie kwasiory. Pozostałe trzy to była ewidentna stęchlizna.
Za bardzo wziąłem sobie do serca delikatność ścianek fermentorów i mycie ich polegało jedynie na silnym spryskiwaniu pryśnicem.
Z tych kwaśnych natomiast to jedną spaprałem dodając karmel piekarniczy i właściwie nie wiem czy to wina tego karmelu czy też coś się przy okazji przytrafiło.
Druga z kwasiorów to nie wiem czemu tak wyszła. Coś po prostu załapała.
No, wygląda na to, że jestem w tym gronie rekordzistą :(
Wątek moim zdaniem przydatny i nie ma czego się wstydzić.
Być może innym się lepiej poszczęści a my będziemy pić ich piwo ;)

Krzysiu
23-09-2004, 19:20
Pięć na 67, w tym trzy ostatnie z pleśniakiem. Tych ze słynnym słodem monachijskim nie liczę, bo to nie moja zasługa. No i kilka było takich niepewnych. Ilościowo chyba najwięcej - trzy warki po 30 litrów, jedna 15 l i jedna 10 l.

peter_1000
23-09-2004, 23:20
slado napisał(a)
No to się ujawniam :)
...Pozostałe trzy to była ewidentna stęchlizna...

A co rozumiesz przez stęchlizna ? Nie potrafię sobie tego jakoś w piwie wyobrazić.

JAckson
24-09-2004, 07:11
peter_1000 napisał(a)
A co rozumiesz przez stęchlizna ? Nie potrafię sobie tego jakoś w piwie wyobrazić.

Stęchlizna kojarzy mi się z bojanowską Szwejką. Można sprawdzić:stout: :kac:

Borysko
24-09-2004, 07:22
Ten efekt stęchlizny do działanie pleśnie :kac:

dziku
24-09-2004, 07:31
JAckson napisał(a)
Stęchlizna kojarzy mi się z bojanowską Szwejką. Można sprawdzić:stout: :kac:
Dobrze Ci się kojarzy.
Ale Szwejka, którą przed wakacjami zakupiłem to była nawet stęchła i kwaśna na raz :eek: . Dobrze, że chociaż klopa nie zapycha...

mapajak
24-09-2004, 07:39
Ja skwasiłem tylko jedną.
To miał być pszeniczniak, ale przez dwa dni fermentacja nie chciała ruszyć, więc postanowiłem podgrzać brzeczkę grzałką akwarystyczną.
Sposób okazał się skuteczny, tyle tylko, że zamiast drożdży brzeczką zajęły się jakieś paskudne bakterie. Piwo zabutelkowałem, w trakcie dojrzewania wyklarowało się, kwaśny smak złagodniał, ładnie się pieni ale do konca pozostał nieprzyjemny posmak tak jakby acetonu lub czegoś takiego.

mapajak
24-09-2004, 07:50
CarlBerg napisał(a)
Przepis na Kwasiżura Doskonałego:
(...)
- użyj drożdży z odzysku, najlepiej z niepewnego źródła
(...)
:p

CarlBerg, nie strasz ludzi drożdżami z odzysku.
Uważam, że z odzysku są lepsze od drożdży z torebki i man do tego podstawy. Drożdże z odzysku są silniejsza, bo świerze, a nie uśpione poprzez suszenie lub przebywanie w zawknietej fiolce w chłodzie. Nie trzeba ich aktywować, pracę podejmują prawie natychmiast po zaszczepieniu brzeczki.
Zawsze używam wiele razy te same drożdże, a jedna jedyna warka, którą skwasiłem to była właśnie na drożdżach z torebki, które przez 48 godz nie podjęły pracy.

CarlBerg
24-09-2004, 08:08
mapajak napisał(a)
CarlBerg, nie strasz ludzi drożdżami z odzysku.

Nie straszę drożdżami z odzysku, tylko takimi z niepewnego źródła (czyt. niechlujnego browaru).

W przypadku porządnie odzyskanych drożdży można mieć pecha i warka się uda.
Tak niestety jest znowu w przypadku otrzymanych od Ciebie Trappist. Udało się i wyszło - jak pech to pech :D :p

Borysko
24-09-2004, 08:19
mapajak napisał(a)
świerze


FCJP :D :p

slado
24-09-2004, 09:09
peter_1000 napisał(a)
A co rozumiesz przez stęchlizna ? Nie potrafię sobie tego jakoś w piwie wyobrazić.

Te "piwo" nie było kwaśne ale śmierdziało i w smaku było stęchłe.
Takie mysie :kac: . Trzy warki, jedna po drugiej, czarna seria.
Gdybym wcześniej się zorientował to na pewno straty nie byłyby tak duże. Pierwotnie winą obarczałem repasację ale okazało się że to niedomyte ścianki fermentorów. Od tamtej pory myję, używając szorstkiej gąbki demontując również za każdym razem kranik.
Powróciłem również do repasacji, której tak się wyrzekałem.
I jak na razie (tfu...) wszystko jest OK :stout:
Oczywiście przyspieszy to degradację ścianek fermentorów i trzeba będzie szybciej je wymienić. No ale coś za coś.

naczelnik
28-09-2004, 18:11
A się dopiszę, a co tam:D

Prawdziwego kwacha jeszcze nie udało mi się przygotować, za to raz użyłem "lekko" padniętych drożdży( trzymane nie zamkniętę, w pokojowej temperaturze, chyba z miesiąc). Innych pod ręką nie miałem, zdekantowałem ustałą ciecz i drożdże wpuściłem do brzeczki. Po fermentacji "troszkę" odrzucało. Taka stęchlizna, że głowa mała.
Ale nie wylałem wszystkiego - to "piwo" posłużyło mi do sprawdzenia szczelności małej beczuszki:)
Wniosek z tego jeden: nie ma tego złego, co by na dobre naczelnikowi nie wyszło.

Wujcio_Shaggy
04-10-2004, 19:08
Wujcio_Shaggy napisał(a)
I my z Wilkiem też się pewnie wkrótce dopiszemy, ale jeszcze żyjemy nadzieją... ;) Toteż się dopisuję. Ile można żyć nadzieją? Zwłaszcza, że Szanowna Autorka tego wątku osobiście stwierdziła, że nasz "Szerszeron Lemon" się tu nadaje.

Trochę tylko boli, że to dopiero trzecia warka... Ale i tak to wina Ursynowa...

slado
13-11-2004, 18:43
No i jest kolejna zepsuta warka. Szósta spisana na straty.
Zaczeło się od kożuszka (raczej cienkiej błony) na powierzchni wraz z nielicznymi wykwitami piany(?) pod koniec burzliwej.
Przeciągnięcie na cichą nic nie dało. Błona pojawiła się ponownie a wykwity raczej już chyba pleśni ogarnęły całą powierzchnię.
Błędem było, tak myślę, usilne wysładzanie tego względnie gęstego ciemniaka. Przedłużyło się ono znacznie i musiało dość do jakiejś infekcji. Tak czy inaczej zaczynam unikać wysładzania, przynajmniej przy ciemniakach. Te bowiem są trudne do filtracji.
Za udane warki :stout: !

peter_1000
13-11-2004, 21:55
slado napisał(a)
...Błędem było, tak myślę, usilne wysładzanie tego względnie gęstego ciemniaka. Przedłużyło się ono znacznie i musiało dość do jakiejś infekcji. Tak czy inaczej zaczynam unikać wysładzania, przynajmniej przy ciemniakach. Te bowiem są trudne do filtracji.
Za udane warki :stout: !

Przecież po wysładzaniu brzeczkę gotowałeś. Jakby się wcześniej coś zalęgło to potem nie ma zmiłuj ale się wylęgło. :rolleyes:

slado
13-11-2004, 22:30
Niby racja, ale nie mam więcej do czego się przyczepić.
Być może jakieś odporne na temperaturę mikroby/grzybki :confused:
Cały pozostały proces, wszystkie czynności zgodnie z wszelkimi prawidłami i zasadami które wydaje się opanowałem w stopniu przynajmniej dobrym. Być może zbyt wysoka temperatura panowała w kuchni podczas fermentacji.

mirekkk
13-11-2004, 23:36
Witam w klubie ;)
Na czternaście wykonanych warek jedna (trzecia) powstała z wybitnymi nutami grzybowymi. Piwo w balonie pokrył korzuch pleśni, taki, jak się czasem pojawia na ogórach kiszonych. Piwo bez degustacji (jakiś taki brzydliwy jestem) poszło w kanał.
Sądzem, że powodem porażki były dwa szalejące młode koty, wskakujące na fermentator. Pokrywa plastikowa po obciążeniu uginała się wypychając z fermentatora powietrze, po odciążeniu podnosiła się wciągając do baniaka kudły i kurz.

Obecnie nakrywam fermentator (prócz oryginalnej pokrywy) czystą ściereczką i na to stawiam stożek, jaki służy do zamykania kosza z balonem szklanym. Na ten stożek koty nie mają ochoty wskakiwać.

Dbam dość rygorystycznie o czystość fermentatora, po użyciu myję Cloroxem, przed kolejną fermentacją dezynfekuję pirosiarczynem, a następnie, przed napełnieniem, płukam jeszcze wrzątkiem. Staram się jak najmniej grzebać w fermentującej brzeczce i na razie więce wpadek nie miałem.
:stout:

mirekkk
13-11-2004, 23:39
FCJP: Dżizas, jak można napisać "sądzem"? Patrzę i oczom nie wierzę. Chyba już spać pójdę.

slado
21-11-2004, 11:59
slado napisał(a)
Niby racja, ale nie mam więcej do czego się przyczepić.
...
Nie dawało mi to spokoju aż wczoraj zauważyłem (ślepota czy co?) o metr od stanowiska fermentacyjnego worek z suszącymi się podgrzybkami.
Wisiał również podczas manewrów i fermentacji tej pechowej warki.
Być może, a wręcz na pewno na grzybkach znajduje się cała gama zarodników pleśni i różnych żyjątek.
Worek zmienił swą lokalizację, choć nie jestem pewien czy to coś pomoże.
Mam go wywalić? Kurczę, małżonka mi w rewanżu wywali fermentory :confused:

Marusia
21-11-2004, 12:51
Myślę, że chyba moja warka #13 kwalifikuje się do Sceny Kwasowej:D Nie jest wprawdzie skwaśniała, ale jakaś taka kwaskowa za bardzo jest:) Narazie w kącie piwnicy czeka na lepsze czasy - może za pół roku jej przejdzie:D

lukuj
22-11-2004, 11:03
Małażonka napisał(a)
Scena jest bardzo ekskluzywna, tylko dla tych, którzy mają odwagę przyznać się do zepsutych warek.I kto w to wchodzi?


Uwarzyłem kiedyś piwko w zbiorniku z płaszczem izolacyjnym, końcowa temp. zacierania 80oC. Po przefiltrowaniu zacieru wlałem brzeczkę do zbiornika by rozpocząć gotowanie… i pilne coś mnie oderwało na kilkanaście godzin. Brzeczka stała całą noc a ścianki płaszcza zbiornika zapewniały dobrą izolację, więc nie stygła zbyt szybko. Rano brzeczka pokryta była grubą warstwą piany a zapaszek nie był zbyt przyjemny. Zgodnie z zasadą „nawarzyłeś syf – od razu nie wylewaj” gotowałem i nachmieliłem brzeczkę a piwko nastawiłem do fermentacji. Po tygodniu jednak okazało się, że obce mikroby zdążyły już „porządnie narobić do piwa” i ohydny posmak nie ustąpił. Piwko poszło w kanał

Chris
28-01-2005, 21:49
Po raz pierwszy udzielam się w tym temacie z zamiarem ogłoszenia iż Browar Christofer uwarzył po raz pierwszy wspaniałego (mam nadzieje ze niepowtarzalnego) kwasiżura! Miało być to delikatne piwko z wysłodzin po mocniejszym,ale coś poszło nie tak i na szczęscie tylko 10 litrów popłyneło gruntownie czyszcząc kanalizacje.Oby ostatni raz...

naczelnik
29-01-2005, 03:00
...ale coś poszło nie tak i na szczęscie tylko 10 litrów popłyneło gruntownie czyszcząc kanalizacje.Oby ostatni raz...

Wylałeś w kanał?
W takim razie na scenie kwasiżurowej jeszcze nie debiutujesz. Kwasiżura trzeba poddać ocenie :p
W tym gatunku są ściśle określone ramy - wcale nie jest powiedziane , że zrobiłeś kwacha ;)

Krzysiu
29-01-2005, 06:28
... Kwasiżura trzeba poddać ocenie ... W tym gatunku są ściśle określone ramy - wcale nie jest powiedziane , że zrobiłeś kwacha
Propponuję zajrzeć http://www.browar.biz/forum/showthread.php?t=17948

Chris
29-01-2005, 07:04
Tego to sie nie spodziewałem :confused:

ART
20-03-2005, 00:07
oto i pierwsze zdjęcia z pierwszej edycji konkursu Ekskluzywnej Ogólnopolskiej Sceny Kwasowej!

- I miejsce: Biermann
- II miejsce: Naczelnik

:D

biermann
20-03-2005, 22:53
oto i pierwsze zdjęcia z pierwszej edycji konkursu Ekskluzywnej Ogólnopolskiej Sceny Kwasowej!

- I miejsce: Biermann
- II miejsce: Naczelnik

:D
Tylko bez nazwisk proszę :D :D :D

Hannibal
20-03-2005, 23:10
A ja popełniłem w sumie 5 kwasiżurów na 29 wszystkich moich dotychczasowych warek. Jeden z nich mógłby nawet zdobyć jedno z czołowych miejsc w konkursie na najlepszego kwasa. Cytryna przy nim smakuje jak przesłodzony karmel. :D

ART
21-03-2005, 06:49
nie bądź taki pewny siebie. każdy z uczestników latami polerował swój kunszt wytwarzania kwasiżurów, więc naiwne byłoby sądzić, że bez większego wysiłku zdobyłbyś jakiekolwiek miejsce w czołówce ;) :D.

Wujcio_Shaggy
21-03-2005, 10:15
... nawet na wyróżnienie ciężko było zasłużyć :p :D

Marusia
21-03-2005, 10:34
No właśnie, ja zrobiłam tak smacznego kwacha, że się nawet na 3 miejsce nie załapał:D Muszę jeszcze chyba poćwiczyć:D

Hannibal
21-03-2005, 12:04
nie bądź taki pewny siebie. każdy z uczestników latami polerował swój kunszt wytwarzania kwasiżurów, więc naiwne byłoby sądzić, że bez większego wysiłku zdobyłbyś jakiekolwiek miejsce w czołówce ;) :D.

A kto mówi, że bez wysiłku? Ja bym się bił do upadłego o jakieś miejsce w czołówce. :D

JAckson
21-03-2005, 12:08
Jeśli poziom sceny kwasowej jeszcze się podwyższy może zabraknąć żywych jurorów. Po ostatniej degustacji długo dochodziłem do siebie:)

Kapselek
21-03-2005, 13:36
Witam i zgłaszm swój udział w tym "konkursie"

Zakapslowałem już 40 warek i udalo mi się dwa razy zakazić piwo tak, że ciężko się go piło ale wypiło. W smaku miało bardzo dużo fenolu i bakielitu palonego :kac: i raz było takie zupełnie bez gazu, ale też wypiłem mieszająć z piwem nagazowanym. Powstały w ten sposób napój był calkien calkiem.
Dzis wiem, po analizie postępowania, że te zakażenie pochodziło od drożdzy które odzyskiwałem i przechowywałem w lodówce w szklanych butelkach po jakimś napoju (niby wyszorowanych i zdezynfekownych).
Teraz do przechowywania drożdzy używam butelwk 1,5 l PET po wodzie.
A przed każdym zadaniem gęstwy drożdzowj dokonuje kontroli organoleptycznej :cool:

P.S Czy aby na pewno nie nadużywamy nazwy ŻUR w końcu to bardzo smaczny barszcz.

Pozdrawiam i :stout: i aby nie było "chorych" warek

e-prezes
21-03-2005, 13:56
... i raz było takie zupełnie bez gazu, ale też wypiłem mieszająć z piwem nagazowanym. Powstały w ten sposób napój był calkien calkiem...

też miałem już parę warek zepsutych, ale nijak po zmieszaniu takiego żula z piwem przeciętnym nie wyszło nic pijalnego. dobrego piwa szkoda na mieszanie. generalnie te 5 litrów to jakoś się zmęczy, ale czy warto??

Kapselek
21-03-2005, 14:13
też miałem już parę warek zepsutych, ale nijak po zmieszaniu takiego żula z piwem przeciętnym nie wyszło nic pijalnego. dobrego piwa szkoda na mieszanie. generalnie te 5 litrów to jakoś się zmęczy, ale czy warto??

W smaku było całkiem niezłe powiedział bym nawet dobre ale nie miało gazu i piany.
Po nalaniu połowy szklanki i dopełnieniu piwem dobrze nagazowanym otzrymywało się piwo ładnej barwy i z porządna pianą a sierpniowe upały wzmagały jeszce bardziej pragnienie :)
I tak było lepsze od p. przemysłowego ( ta mieszanka) a jażeli mieszałem z przemysłowym to poprawiało jego kolor i aromat w końcu było tego 40 butelek i szkoda było wylać :(
:stout:

e-prezes
21-03-2005, 14:20
a no jak mu tylko gazu brakowało, a smak był wporzo to jasne, że szkoda wylać. tylko czym dopełniać, by zanadto dziennik piwny nie fałszował rzeczywistości?

Hannibal
21-03-2005, 15:13
Ja 3 moje kwasy zabutelkowałem, ale dwóch pozostałych już mi się nie chciało. W końcu trzeba umyć i zdezynfekować butelki, zlać zepsute piwo do tych butelek, później poczekać, a na końcu jeszcze trzeba to wszystko wypić. Po paru takich warkach odechciewa się już wszystkiego.

Marusia
21-03-2005, 15:32
Dokładnie, ja zabutelkowałam 4 kwasiżurki (takie w sumie wypijalne, ale nie da się ukryć, że kwaśne:D) i postanowiłam sobie, że kolejne lecą wszystkie w kibel :kac:

Oby takich jak najmniej :stout:

banaszek
19-09-2005, 15:35
To i ja w takim razie biorę udział w scenie... Pszeniczniak, długo się filtrował, brzeczka czekała zbyt długo na drożdże. Kwas na 102! To była moja 9. warka (czwarta zacierana). A fuj.

kopek7
27-09-2005, 19:35
zmodyfikowałbym tylko nazwę dla szacownego klubu ( być może stanę sie niedługo jego członkiem) na :
Ogólnopolska
Scena
Kwasowa
A??????* (ktywizująca)
R??????* (adość)
W skrócie OSKAR.
O ileż przyjemniej byłoby stworzyć OSKAR-a niż kwasiżura, a poza tym można się wymieniać OSKARAMI ( to brzmi dumnie !! )

* można wstawić inne słowa

Shlangbaum
30-09-2005, 12:36
Już jestem pewien, warki 3 i 4 skwaszone :kac: Oba pszeniczne. Najgorsze, że nawet wiem dlaczego. Higiena rozlewu poniżej wszelkiej krytyki. Łącznie z kotem wałęsającym się wtedy wokół garów. A niedowierzałem, że można skwasić piwo z powodu niewysterylizowanego dzbanka, którego uzywałem do nalewania piwa. Dzbanka:( i lejka:( i wężyka:(
D... wołowa jestem i tyle. Szkoda było pieniędzy na surowce.

Wielki_B
01-10-2005, 20:26
Ten wątek aż się prosi o to, by założyć nowy temat (np. w dziale "Opracowania"), w którym opisane zostałyby przyczyny kwaśnienia piwa.
Z drugiej strony tak sobie myślę, że z pewnością ten problem jest rozgryziony w jakiejś literaturze fachowej, więc może ktoś zamieściłby "przedruk" na forum?

Przy okazji rzucę temat: czy przed butelkowaniem nie warto delikatnie natlenić młodego piwa (w sensie przelania chlustem z wiadra do wiadra)? Mam wrażenie, że jeśli w młodym piwie tlen został do cna wykorzystany przez drożdże, to mogą mieć one problem z refermentacją, a wtedy do akcji wejdą inne drobnoustroje.

Generalnie nie mam doświadczenia z typowymi kwasiżurami (na szczęście), ale kilka warek miało, nie znoszony przeze mnie kwaśnawy posmak.
Powyższa myśl jest efektem przemyśleń, w których wykluczyłem wałęsającego się kota i wężyk, który nie chciało się za każdym razem wysterylizować.

mark33
12-10-2005, 19:59
Na moich 5 warek, nieudana jest 2, tak na upartego idzie wypić i na dużym pragnieniu, jednak nieodłączny smak moczonych skarpet (pochodna zepsutych drożdży :kac: ) jest mocno wyczuwalny a w osadzie blisko dna wręcz natarczywy. Nie do końca znam przyczynę, jednak stawiam na wysoka temperaturę fermentacji i chyba zbyt wysoką temperaturę brzeczki przy zadaniu drożdżami (za dużo browarków przy warzeniu było). Wszystko dlatego, że warka nr 1 wyszła bardzo dobra, już myślałem, że umiem, że nic trudnego i co - wyciąg z onuc ruskiego piechura :D

Butelkowane 24.05.05, te kilka miesięcy leżakowania nie pomogło.

darko
21-03-2006, 11:18
Moje dwie ostatnie warki opanowała Hansenula anomala (taka dzika drożdża kożuchująca :D). Mam nadzieję, że 3 litry wybielacza pomogą...

crizz
21-03-2006, 13:13
[...]nieodłączny smak moczonych skarpet [...]
[...]wyciąg z onuc ruskiego piechura

O kurka, ale masz bogate doświadczenia smakowe. :D

mark33
21-03-2006, 13:22
Dodam, że nic się nie zmarnowało, ale było mięsko na piwie , chlebek na piwie. Dzieła dokończył kolega jemu smakowało :D .
Ja miałem kolejne bodaj 3 warki do wypicia, długo stało.

ancie
06-04-2006, 10:40
Do kolekcji kwasów dodam POŁOWĘ pierwszej warki - skwaśniała tylko część w butelkach 0,65. Półlitrowe są OK. To co dopiero niespodzianka, prawda?
A przy okazji debiutu na tym forum - pozdrawiam wszystkich:)

Warek
31-05-2006, 09:45
Witam

Niniejszym wpisuję się do Klubu.
Warka nr 39. Lagerek 10Blg spleśniał jak jasny gwint.
Całość bezbłędnie trafiła w Wielkie Ucho.
Styropianowa lodówka także ulegnie zniszczeniu.

Pozdrowienia

wg2
31-05-2006, 10:11
Mnie zepsuło się Brown Ale. Przyczyna prozaiczna - w czasie fermentacji cichej w fernentatorze z rurką ktoś z domowników był ciekawy i rozszczelnił garczek. Piwo do zlewu

Marusia
31-05-2006, 11:35
Mnie zepsuło się Brown Ale. Przyczyna prozaiczna - w czasie fermentacji cichej w fernentatorze z rurką ktoś z domowników był ciekawy i rozszczelnił garczek. Piwo do zlewu

Samo rozszczelnienie jeszcze nie powoduje zepsucia. Ja bardz często cichą przeprowadzam w lekko rozszczelnionym wiaderku. Po prostu albo ktoś Ci tam grzebnął paluchem, albo coś wpadło:)

Krzysiu
31-05-2006, 14:16
Warka 118 powoli nabiera klasycznego charakteru EOSK.Jeszcze nadaje się do wypicia, ale zdecydowanie lepiej pasuje jako zalewa do żeberek, co też wczoraj uczyniłem.

mapajak
01-06-2006, 09:20
Ja skwasiłem tylko jedną.
(...)



Wczoraj druga powędrowała z butelek do zlewu. Piwo nie było skwaszone, ale z powodu wstrętnego, metalicznego posmaku nie nadawało się do wypicia.

e-prezes
01-06-2006, 10:04
trzeba było dac jakimś żulom. wypiliby do dna ;)