PDA

Wersja pełna: : Piwo Wielkiego_B


Wielki_B
29-03-2005, 20:49
Wielki_B, to nick, który oznacza: Wielki Brzeczka, Wielki Browar, albo Wielki Brzuch, czy Wielki Bęben - jak kto woli. ;)

Swoją pierwszą warkę uczyniłem 23 lutego 2005 r. To było Jasne Pełne z brewkita. Drugie, pszeniczne, też było z kita.
Trzecie to już zacieranie z gotowego zestawu Pale Ale.
Czwarta warka to STOUT z częściowym zacieraniem.
W piątej wykorzystałem przepis z BA na Milk Stouta.
Dwie pierwsze warki wyszły na tyle OK, że się zaraziłem... (są naprawdę dobre - robione całkowicie ze słodów, bez cukru)

Pale Ale jest, jak dla mnie za gorzkie, ale ma dopiero 2 tygodnie od zabutelkowania, więc poczekam z ostateczną oceną.
Stout też ma dwa tygodnie...
Milk Stout stoi na cichej...

Ale wczoraj po raz pierwszy zabrałem sie do warzenia z obmyślonym planem!
To jest warka nr 6. Jest to pierwsze dzieło (hmmm... a może kicz?), które warto opisać. :D
A że podczas warzenia wszystko sobie pisałem, jak w pamiętniku, więc teraz tylko to skopiuję i zaraz tu wkleję:

Warka nr 6: chciałbym, aby było to jasne czerwone piwo, o smaku trochę przypominającego w tle czerwonego grapejfruta, z nie za dużą goryczką, ale o bogatym chmielowym aromacie.

Słody:
1 kg – pilznieński pale ale
1 kg – pilznieński jasny
2 kg – monachijski
wsypane na 10 litrów wody o temp. 77 st. C

15 minut po wsypaniu słodów jasnych:
0,35 kg słodu melanoidynowego
0,35 kg słodu Cerared

Zacieranie:
Jedna przerwa 70-73 st. C przez ok. 30 min. do negatywnej próby jodowej.

Filtrowanie brzeczki poszło bardzo szybko. Po zlaniu z kotła do kadzi filtracyjnej odczekałem ok. 25 min. i puściłem brzeczkę. Pierwszy litr z powrotem, a potem wszystko do gara. Leciało szybko. Kiedy się ledwie sączyło zakręciłem kranik i dolałem ok. 7 litrów wrzątku, zamieszałem łychą młóto, poczekałem 10 min., i znowu odkręciłem kranik. Wcześniej pod kadź filtracyjną wlałem jakieś 3 litry na podbicie.
Brzeczka przed gotowaniem i dodaniem cukru i laktozy miała 12,5 Blg.

Gotowanie 60 min.
Chmielenie:
w 10 minucie 25 g goryczkowego „Marynka” (szyszka), zawartość alfa-kwasów: 11, 1 %
w 50 minucie 30 g aromatycznego Hallertau Hersbruecker 2,1% a-k - 30g (ponoć słynie z dobitnego aromatu)

Ponadto:
w 45 minucie 20 g Curacao + 250 g laktozy + 300 g cukier kandyzowany biały
w 50 minucie mech irlandzki.

Starter drożdżowy Wyeast 3787 Trappist.

Brzeczkę, natychmiast po gotowaniu, z braku czasu schłodziłem w wannie jedynie do temp. ok. 35 st. C i pozostawiłem do rana, żeby dobrze wystygła. Rano o 7.00 wlałem starter drożdżowy, który w momencie wyjmowania brzeczki z wanny (godz. 23.00) i tak się dopiero od paru godzin tworzył.
Aha, rano pomiar Blg (już z cukrem kandyzowanym i laktozą) wyniósł 15,5. Wskaźnik na fermentorze BA pokazał, że wyszło 18 litrów.

Po dziewięciu godzinach od zadania drożdży (godzina 16.00) na powierzchni cisza. Zaglądam na termometr pokojowy zawieszony 15 cm od fermentora – temp. 22 st. C.
Kiedy zajrzałem do fermentora o 20.30 ujrzałem brzeczkę pełną podwodnych zawirowań, a na powierzchni pojawiły się trzy oddzielone jeszcze od siebie czapeczki piany – będzie dobrze! Upojny zapach... Eeech nie wytrzymam... jeszcze raz uchylę wieko wiaderka i delikatnie wciągnę powietrze nosem...


Ciekawe, co z tego wyjdzie? :confused:

Następną warkę panuję pszeniczną, ale nie wiem na razie jakie drożdże wybrać (chyba jest za duży wybór ;) ), a chciałbym żeby było naprawdę smaczne. Spróbuję czegoś poszukać na forum...

kiszot
29-03-2005, 22:09
W ciągu miesiąca uwarzyłeś 6 warek,nieźle.
Jeszcze gdybyś mógł uzupełnić profil żebyśmy wiedzieli z kim mamy do czynienia.
A tak ogólnie to witaj i baw sie dobrze.

Wielki_B
30-03-2005, 09:14
W ciągu miesiąca uwarzyłeś 6 warek,nieźle.

Jadę na dwa fermentory :D
Nakupiłem trochę surowców i teraz muszę je szybko przerobić, bo wszystkie słody są śrutowane.

Jeszcze gdybyś mógł uzupełnić profil żebyśmy wiedzieli z kim mamy do czynienia.

Profil uzupełniony

Marusia
30-03-2005, 09:18
Gratulacje, bardzo ambitnie aść podszedłeś do sprawy! Mam nadzieję, że będzie kiedyś okazja wymienić sie piwkami:)

Wielki_B
30-03-2005, 13:09
Gratulacje, bardzo ambitnie aść podszedłeś do sprawy!

Dziękuję, że zachciałaś tu napisać i klepnąć mnie w ramię w ramach dodania otuchy :kwiatek:

[B]Mam nadzieję, że będzie kiedyś okazja wymienić sie piwkami :)

Bardzo chciałbym. Warunek podstawowy jest jednak taki, że muszę uznać, że moje piwko ma takie właściwości, które przynajmniej nie zniszczą czyjegoś podniebienia. A tym bardziej podniebienia miłej kobiety...


Warka nr 6.
Brzeczka fermentuje jak oszalała, ale najbardziej ciekawi mnie to, że na powierzchni prawie nie ma piany!
Brzeczka jest pełna zawirowań, dosłownie wygląda tak, jak na 2 minuty przez zagotowaniem, ale piany NIET.

Czy tak to ma być? :confused:

Wielki_B
30-03-2005, 15:14
Właśnie wróciłem z pracy, zaglądam do fermentora... i co widzę? - Piękna biała piana na jakieś 6-8 cm. Wygląda jakby była zmieszana z mlekiem. Gdzieniegdzie tylko wyłażą na nią zielone skupiska drobin chmielu. Teraz będzie chyba OK? :D

Borysko
30-03-2005, 15:48
Witam kolejnego kolege piwowara :)
Jeśli moge wtrącić, to popełniłeś 2 błędy:
Kiedy się ledwie sączyło zakręciłem kranik i dolałem ok. 7 litrów wrzątku, zamieszałem łychą młóto, poczekałem 10 min., i znowu odkręciłem kranik....
Przede wszystkim nie należy mieszać młóta podczas filtracji, bo przecież chodzi właśnie o to, żeby się ustało i stworzyło złoże filtracyjne. Niewłaściwe jest też używanie wrzątku przy wysładzaniu, gdyż gorąca woda wypłukuje z łusek ziarna substancje negatywnie wplywające na smak piwa. Lepiej użyj wody o temperaturze 75-80 st C.
Nie są to jednak ciężkie przewinienia, na pewno nie przekreślają szans na smakowite piwko :stout:
Powodzenia w dalszym warzeniu.

Hannibal
30-03-2005, 19:59
A i chyba te 30 minut na jedną przerwę to trochę za mało. Ale ogólnie to całkiem całkiem. Życzę dalszych sukcesów.

iron
30-03-2005, 21:52
Wielki_B, to nick, który oznacza: Wielki Brzeczka, Wielki Browar, albo Wielki Brzuch, czy Wielki Bęben - jak kto woli. ;)
(...)
Warka nr 6: chciałbym, aby było to jasne czerwone piwo, o smaku trochę przypominającego w tle czerwonego grapejfruta, z nie za dużą goryczką, ale o bogatym chmielowym aromacie.

Słody:
1 kg – pilznieński pale ale
1 kg – pilznieński jasny
2 kg – monachijski
wsypane na 10 litrów wody o temp. 77 st. C

15 minut po wsypaniu słodów jasnych:
0,35 kg słodu melanoidynowego
0,35 kg słodu Cerared

Zacieranie:
Jedna przerwa 70-73 st. C przez ok. 30 min. do negatywnej próby jodowej.
(...)


Jeśli po 30 minutach była negatywna próba jodowa, to wg mnie przerwa niekoniecznie była za krótka :D

Co do temperatury - jeśli zdecydowałeś się zrezygnować z dwóch przerw (np. 62-63 Celsjusze i 72 Celsjusze) i zastąpić ją jedną, to wg nas troszkę za wysoko ustawiłeś temperaturę. Trzeba było wypośrodkować temperaturę, czyli ustawić jakieś 67-68 Celsjuszów.
Ale nie przejmuj się - piwo na pewno z tego wyjdzie, a wcale się nie zdziwię jak będzie bardzo dobre :D Twoje :stout:

Hannibal
30-03-2005, 22:11
Ale przy 67-68 stopniach działa cały czas jeszcze betaamylaza. Wielki B chciał chyba tego uniknąć, więc zrobił tylko jedną przerwę. Jeśli już po 30 minutach otrzymał negatywną próbę jodową, to znaczy, że to już koniec. I piwo wyjdzie o "pełni smaku", ale ubogie w alkohol. "We will wait and see", jak mówi stare angielskie przysłowie. :stout:

Małażonka
30-03-2005, 22:24
Ale przy 67-68 stopniach działa cały czas jeszcze betaamylaza. (...)
I o to chodzi - przecież to enzym wywołujący fermentację, to ona (betaamylaza, a w zasadzie jej dzieło:D) określa zdolność fermentacyjną brzeczki...

PS. Przy 70 C też jeszcze działa, krótko, bo krótko - szybko zostaje unieczynniona, ale chwilkę działa....

Małażonka
30-03-2005, 22:37
Powiem nawet więcej - wg. W Dylkowskiego ("Browarnictwo") betaamylaza ulega zniszczeniu dopiero przy 75 C, więc troszkę tego enzymu w zacierze Wielkiego _B pobuszowało :D

Hannibal
30-03-2005, 22:41
Ja czytałem, że są dwie skrajności: albo robimy przerwę tylko w temp. ok. 62 stopni i wówczas otrzymamy piwo pozbawione tej "pełni smaku", ale bogate w alkohol albo tylko w temp. ok. 72 stopni i wtedy będziemy mieli piwo o "pełni smaku", ale o niskiej zawartości alkoholu. Znaczy to, że w tej temp. 72 stopnie też musi działać betaamylaza, tyle że znacząco mniej skutecznie. Natomiast Iron mówił o jednej przerwie w temp. 67-68 stopni, co jest mniej więcej równe dwóm przerwom po ok. 30 minut, albo po 25 i 35, już dokładnie nie pamiętam.
Wszystko zależy od tego, jaki był zamysł Wielkiego B. Jeśli taki, jaki ja odczytałem, to jedna przerwa w temp. 72 stopni jest jak najbardziej wskazana.

Wielki_B
30-03-2005, 22:54
Wszystko zależy od tego, jaki był zamysł Wielkiego B. Jeśli taki, jaki ja odczytałem, to jedna przerwa w temp. 72 stopni jest jak najbardziej wskazana.

Wymyśliłem sobie tak:
zbuduj piwo o potędze słodowego smaku. O alkohol się nie martw, bo i tak dodasz na koniec kandyzowany biały cukier, który drożdze w całości przerobią na brakujący alkohol.

Zawaliłem z mieszaniem wysłodków.
Źle że wysłodki zalałem wrzątkiem.
Cieszy mnie, ze starzy piwowarzy zainteresowali się poczynaniami żółtodzioba!

Małażonka
30-03-2005, 22:55
Ja czytałem, że są dwie skrajności: albo robimy przerwę tylko w temp. ok. 62 stopni i wówczas otrzymamy piwo pozbawione tej "pełni smaku", ale bogate w alkohol albo tylko w temp. ok. 72 stopni i wtedy będziemy mieli piwo o "pełni smaku", ale o niskiej zawartości alkoholu. Znaczy to, że w tej temp. 72 stopnie też musi działać betaamylaza, tyle że znacząco mniej skutecznie. Natomiast Iron mówił o jednej przerwie w temp. 67-68 stopni, co jest mniej więcej równe dwóm przerwom po ok. 30 minut, albo po 25 i 35, już dokładnie nie pamiętam.
Wszystko zależy od tego, jaki był zamysł Wielkiego B. Jeśli taki, jaki ja odczytałem, to jedna przerwa w temp. 72 stopni jest jak najbardziej wskazana.
I o to nam chodziło - z przerwą zastosowaną na poziomie 68 C - otrzymamy bardziej "zrównoważone" piwo, przy przesunięciu temperatury w górę - bardziej słodowe, a mniej alkoholowe. Jednak i tu, i tu będzie działać betaamylaza. Osobiście jesteśmy zwolennikami przeprowadzania dwóch przerw - łatwiej wtedy "operować" mocą i ekstraktywnością przyszłego piwa poprzez różne ustalenie czasów tych przerw...

Ja na początek próbowałabym zrobić właśnie piwo "zrównoważone", by mieć punkt wyjścia w kierunku eksperymentów temperaturowych :rolleyes:

Krzysiu
31-03-2005, 07:23
...Zawaliłem z mieszaniem wysłodków...Wysłodzin. Wysłodki pozostają z buraków cukrowych, z zacieru pozostają wysłodziny (albo młóto).

Wielki_B
31-03-2005, 22:47
No tak - wysłodziny. Gdzieś czytałem o tym wcześniej na forum, no i zapomniałem. Heheee... piwo z buraków! :D

Powoli ustaje fermentacja burzliwa, ale na całej poowierzchni jeszcze jest piana i nie widać brzeczki.
Zastanawia mnie co to takiego jest - między bąbelkami piany jest jakby mleko (tak jakby brzeczką było jakieś mleczko). W innych warkach tego nie miałem, ale z drugiej strony ta jest zupełnie inna od poprzednich niemal pod każdym względem :confused:

Dodaję zdjęcie brzeczki (piany) z wczoraj. Nie wiem, czy coś będzie dało sie ocenić przy tej internetowej jakości grafiki.

dessloch
31-03-2005, 23:02
Wymyśliłem sobie tak:
zbuduj piwo o potędze słodowego smaku. O alkohol się nie martw, bo i tak dodasz na koniec kandyzowany biały cukier, który drożdze w całości przerobią na brakujący alkohol.


ciekawy jestem tego eksperymentu... ja się bałem tak zrobić, mimo ze mnie bardzo kusiło.


Zawaliłem z mieszaniem wysłodków.

Cieszy mnie, ze starzy piwowarzy zainteresowali się poczynaniami żółtodzioba!
zaznaczam, że też jestem narazie żółtodziób, ale chciałbym jeszcze się dowiedzieć na temat mieszania wysłodków. Ponieważ sam zawsze mieszam, ale nie ten na samym dnie w celu uzyskania lepszej wydajności. A to na dnie, co się ułożyło, to i tak chyba jest wystarczające do przefiltrowania brzeczki.
PS. polecam wysładzanie parę razy. Znacznie to podwyższa wydajność. Gdzieś czytałem, że należy wysładzać, dopóty dopóki (pewnie FCJP? :P), nie osiągnie się 3blg wysłodzin.
Ale, też ekspertem w tym wszystkim nie jestem...

Hannibal
31-03-2005, 23:06
Ja tam wysładzam tyle ile sił starczy. :D

Wielki_B
02-04-2005, 14:20
Zaglądam przed chwilą do fermentora i widzę, że już po burzliwej. :)
Piwo jest jednocześnie częściowo sklarowane (w zasadzie na powierzchni jest czyste). Pływają w nim tylko jakieś farfocle - chyba z mchu irlandzkiego i skórek curacao no i drożdże, a na powierzchni resztki piany.
Załączam foto, które zrobiłem przed chwilą. :cool: Wydaje mi się że piwko wygląda bardzo ładnie, choć zdaje się, że nie uzyskam czerwonej barwy. Niemniej na oceny jeszcze za wcześnie.
O zapachu nic nie powiem, bo dostałem potężnego kataru :mad:
Nie mogę doczekać pierwszej degustacji i korci mnie, żeby odkręcić ciut kranik i kilka kropel ulać do szklaneczki :stout:

Wielki_B
04-04-2005, 18:02
Najpierw dwie inne sprawy:
1) Kupiłem sobie wagę elektroniczną i jestem zadowolony, bo waży do 5 kg z dokładnością 1 grama. Wiecie ile waży kapsel? - 2 gramy :D

2) Nie jestem już sam, bo po domowej degustacji znalazłem jeszcze jednego wariata, który nim wyszedł zdążył jeszcze zamówić w Browamatorze zestawik sprzętu i surowców. Nie chciał ekstraktów, od razu zacznie od słodów :D

Potem opowiem o moim piwie, bo teraz właśnie przyszła do mnie znajoma i muszę kończyć :) :D :) :D

Wielki_B
04-04-2005, 20:10
Znajoma poszła, więc kontynuuję:
warka nr 6 miała przed gotowaniem i dodaniem laktozy i cukru kandyzowanego 12,5 Blg. Z dodatkami, przed fermentacją, 15,5 Blg.
Po burzliwej pozostało aż 8 Blg (mierzone wczoraj) , a więc alkoholu coś ok. 3,5. Teraz myślę, że może mogłem zastosować krótką przerwę scukrzającą (jakieś 10 min.), ale sprawy nie przesądzam, bo przecież nie chciałem dużego alkoholu, a i tak rzetelną ocenę moich kombinacji można będzie wystawić kiedy piwko dojrzeje.
Ulałem ciut z kranika i jest na prawdę interesujące. Czuć w nim curacao i chyba nawet przeszło do piwa trochę gorzkości z tych skórek. Poza tym szybko się klaruje. Ma ładną czerwonawo bursztynową barwę.
Jak czegoś po drodze nie zepsuję, to może wyjść z tego dobry produkt, bo wczoraj przyłapałem się na tym, że kilka razy ze smakiem ulewałem do degustacji :D

Rzecz wspólna do warek nr 6 i 5:
numerem 5 jest Milk Stout wg receptury Zdroja, którą podał na stronie BA. Do tej warki dodałem 500 g laktozy (na 26 litrów). Warka nr 6 dostała 250 g laktozy.
W obydwu trudno wyczuć jakąś konkretną słodkość. Być może na efekty trzeba poczekać, aż dojrzeją (milk Stout zaczął fermentować w dniu 22 marca i teraz jest na cichej).

A teraz marzenia: :)
marzy mi się stojąca w pokoju chłodziarka do napojów z drzwiczkami dopasowanymi do mebli, w której na dole stał by sobie zawsze fermentorek z jakimś lagerkiem, a na górze butelki z leżakowanym piwem. :D
Jest tylko jeden problem: żona! :ice:

Wielki_B
08-04-2005, 19:22
Najpierw najważniejsze:
Piwowarzy ze Śląska, a właściwie to nawet z całego świata, powinni zajrzeć tu i parę słów napisać:
http://www.browar.biz/forum/showthread.php?t=49349

Warka nr 5 - Milk Stout:
Została dzisiaj zabutelkowana: 42 butelki czarnego piwa.

Warka nr 6 - (nie mam jeszcze nazwy) hmmm... "Pomarańczowy Trappista"?:
Została przelana na cichą fermentację. Przygotowałem drożdżyki dla Marusi :kwiatek:

Teraz warzę moją warkę nr 7 - pszeniczne z zacieraniem dekokcyjnym jednowarowym.
Potem opowiem com wyczyniał, bo już czas dodać chmielu... No to idę do kuchni! :D

Wielki_B
08-04-2005, 22:53
8.04.2005 r.
Warka nr 7: chcę zrobić dobre piwko pszeniczne. Chciałem, żeby było jaśniutkie, ale... mam pszeniczny ekstrakt słodowy 1,25 kg i tylko coś ponad 0,5 kg jasnego słodu pszenicznego i ponad 1,5 kg ciemnego. Spróbuję więc coś poczarować.

Zasyp
Słody:
2,2 kg pilzneński PREMIUM
0,55 kg jasny pszeniczny
0,76 kg ciemny pszeniczny (14-18 EBC) - hehee mam wagę, co waży z dokładnością do 1 g, stąd te 0,76 kg. Było dokładnie 0,763 kg :D

Ekstrakt słodowy pszeniczny 1,25 kg (80 proc. pszenica, 20 proc. jęczmień)

Zacieranie dekokcyjne jednowarowe

Na 8 litrów wody o temp. 46 st. C wsypałem śrutę pszenną i przetrzymałem ją tak przez jakieś 12 minut. Następnie wlałem 2 litry wrzątku i podniosłem temperaturę do ok. 60 st. C. Dojście do tej temperatury trwało jakieś 10 minut. Wtedy wsypałem śrutę jęczmienną i cały czas podgrzewałem zacier. Gdy uzyskałem ok. 65 st. C, około 1/3 zacieru przelałem do mniejszego garnka, gdzie podgrzałem go do temp. 72 st. C i przetrzymałem w tej temperaturze przez jakieś 10 minut, a potem zagotowałem.
Po 5-10 minutach gotowania dekokt wlałem do zacieru głównego.
Uwaga:
Zauważyłem, że czas, który poświęciłem na dekokt wystarczył, by zacier główny niemalże uzyskał negatywną próbę jodową. Możliwe nawet, że gdy wlewałem dekokt, to było już po skrobiach. Czy tak może być?! :confused:

Filtracja
Filtracja poszła dosyć sprawnie, bo po przelaniu zacieru do kadzi filtracyjnej od razu odkręciłem kurek. Poza tym dość duży był udział słodu jęczmiennego, a więc i łuski, która rozluźniła warstwę filtracyjną. Do filtratu dodałem ekstrakt pszeniczny.

Chmielenie
Czasu gotowania dokładnie nie pamiętam, bo w tym czasie miałem kilka telefonów i jeszcze goście itd. Ale to nie ma większego znaczenia, bo zmieściłem się pomiędzy 1-1,5 godz. Brzeczka chyba nie powinna ściemnieć.
Pół godziny, może trochę więcej, przed końcem dodałem 20 g chmielu aromatycznego „Lubelski” w granulkach. I to było całe moje chmielenie.

Ustalenie gęstości brzeczki
Po schłodzeniu zmierzyłem Blg i wyszło jakieś 14. Dodałem więc wysłodzin, których przygotowałem kilka litrów, tak że wyszło 12 Blg. Wskaźnik na fermentorze pokazał, że mam niecałe 23 litry.

Drożdże
Dzień wcześniej otworzyłem puszkę z ekstraktem pszenicznym rozrobiłem troszkę z wrzątkiem w ilości pół litra (na oko do 10 Blg) i dodałem „rozruszanych już” (w ilości 1/3 opakowania) drożdży płynnych Wyeast 3068 Weihenstephan. Rozmnażać zaczęły się szybko. Gdy brzeczka miała 24 st. C wlałem je na powierzchnię delikatnie mieszając łychą.

Będzie jeszcze podpiwek
Troszkę drożdży zostawiłem na podpiwek, który za chwilę będę czynił. Jest godzina 23.40 (8 kwietnia 2005 r.).
Prawdę mówiąc to już mi się nic nie chce, ale szkoda to zostawić.

Wielki_B
09-04-2005, 14:30
[Ustalenie gęstości brzeczki
Dodałem więc wysłodzin, których przygotowałem kilka litrów

Oczywiście nie chodzi o wysłodziny, czyli młóto, tylko o wodę wysłodkową, powstałą po płukaniu wysłodzin.

A wracając do warki nr 7, to na powierzchni jest już piękna biała piana i cudowny zapach :)

Zrobiłem też podpiwek (10 buteleczek po napojach z Tymbarku) z wody wysłodkowej. Miała jakieś 5 Blg. Dodałem do niej wczoraj wieczorem kilka łyżek drożdży z warki, a rano do butelek i zakapslowałem. Do 5 butelek dodałem jeszcze po łyżeczce cukru i wymieszałem. Wszystkie teraz ładnie gazują. Mam nadzieję, że w ciągu trzech dni, kiedy zamierzam je spożyć, obędzie się bez wybuchów. Chyba, że będą fajerwerki :impreza:

Dzisiaj przychodzą goście na degustację warek nr 1, 2, 3 i 4. Będzie Ich Troje + ja. Razem czworo do piwa :stout: :stout: :stout: :stout:
Ciekawe ile obstanie, bo z każdej warki pozostało mi po 10-12 butelek, a 23 kwietnia jest... sami zobaczcie: http://www.browar.biz/forum/showthread.php?t=49349

kloss
09-04-2005, 19:41
Podziwiam zaangażowanie bo ja od dwóch lat robię z brewkitów i dopiero teraz zamierzam robić z niechmielonego zestawu a z zacieraniem nie zamierzam ze względu na brak miejsca,czasu ,możliwości i ochoty.

Marusia
10-04-2005, 11:17
Podziwiam zaangażowanie bo ja od dwóch lat robię z brewkitów i dopiero teraz zamierzam robić z niechmielonego zestawu a z zacieraniem nie zamierzam ze względu na brak miejsca,czasu ,możliwości i ochoty.

No widzisz, to ja Ciebie podziwiam - mi się już po dwóch warkach z ekstraktów i chmielu znudziło i przeszłam na zacieranie, pewnie jakbym mogła robić tylko z gotowców, to przestałabym warzyć:D

A Wielki B jest taki ambitny że aż strach, juz się nie mogę doczekać sprobiwania tych jego wynalazków.

P.S. Wielki B, daj człowieku poleżakować trochę tym piwom:)

Wielki_B
10-04-2005, 22:55
Marusia: P.S. Wielki B, daj człowieku poleżakować trochę tym piwom:)
Nie da rady. Siła mojej woli jest ogromna, ale jeszcze nie zna ona słowa LEŻAKOWAĆ. Wymyśliłem sobie więc, że powinienem tak wzmóc produkcję, aby po konfrontacji z gardłami moich znajomych i tak coś niecoś pozostało do leżakowania. :D
A te pierwsze warki i tak traktuję jako mięso armatnie. Dopiero począwszy od warki nr 5 zamierzam piwka odstawić na dłużej.

Warka nr 7 - pszeniczne.
Ładnie fermentuje, a ja z góry zbieram sobie drożdżyki. Załączam foto, aby ktoś tu mi potwierdził, że to, co pływa po wierzchu, to są właśnie rozmnożone drożdże, a ja nie zbieram do słoika jakiegoś badziewia.

Kloss:
Chyba dużo tracisz. Przez te dwa lata miałbyś już takie doświadczenie z zacieraniem, że dzisiaj robiłbyś piwko dokładnie takie, jakie lubisz Ty, żona, dzieci, pies itd. Dla każdego z osobna. No chyba, ze nie masz gdzie...

Marusia:
High Gravity są w słoiczku. Muszę teraz rozglądnąć się za jakimś rozsądnym pudełeczkiem do wysyłki. Mam takie (z telewizora) ale żona kłóci się ze mną, że jest ciut za duże. Nie rozumiem tych kobiet. Jak nie będzie widziała, to i tak zrobię po swojemu. Mam nadzieję, że to będzie jeszcze w tym tygodniu :D

Marusia
11-04-2005, 08:01
Potwierdzam, to, co pływa z wierzchu, to drożdże, choc z przewagą piany póki co:)

Chłopie, jak Ty mi słoik drożdży przyślesz w pudle od telewizora to Cię chyba zabiję:D Jeszcze powiedz, ze 29 calowy:D

Znajdź jakieś pudełeczko, w którym, po szczelnym wypakowaniu go papierem, słoik nie bedzie sie majtał po całym wnętrzu, co zdecydowanie zwiększy prawdopodobieństwo dotracia drożdzy w stanie nienaruszonym, zamiast w postaci mieszanki szkła i mazi:D

Wielki_B
11-04-2005, 09:26
32 cale. Musze tylko skoczyć po papier pakowy, bo mi ciut zabrakło.

Małażonka
11-04-2005, 10:01
Potwierdzam, to, co pływa z wierzchu, to drożdże, choc z przewagą piany póki co:)

Chłopie, jak Ty mi słoik drożdży przyślesz w pudle od telewizora to Cię chyba zabiję:D Jeszcze powiedz, ze 29 calowy:D

Znajdź jakieś pudełeczko, w którym, po szczelnym wypakowaniu go papierem, słoik nie bedzie sie majtał po całym wnętrzu, co zdecydowanie zwiększy prawdopodobieństwo dotracia drożdzy w stanie nienaruszonym, zamiast w postaci mieszanki szkła i mazi:D
Nie przejmuj się, jak maź otrzymasz - przez Slavoya podrzucę Ci takie same drożdżyki (część idzie od Arka, inną część wpakuję na wszelki wypadek do lodówki), jak przez dwa tygodnie nie będziesz apelować - oddam komu innemu - w końcu w przyrodzie nic nie ginie :D

Marusia
11-04-2005, 11:00
No wiesz co?? Masz High Gravity i nic nie mówisz??? Ale masz WLP czy Wyeast?

Małażonka
11-04-2005, 11:29
Wyeast 3787 Trappist High Gravity - przecie Ci mówiłam przez telefon :D
Chyba jednym uchem słuchasz, a drugim Ci wylatuje... :D ;)

Marusia
11-04-2005, 11:47
Wyeast 3787 Trappist High Gravity - przecie Ci mówiłam przez telefon :D
Chyba jednym uchem słuchasz, a drugim Ci wylatuje... :D ;)

Chyba mam początki Alzheimera :eek: :confused:

Ale nie zaśmiecajmy już koledze tematu:)

Wielki_B
12-04-2005, 19:18
Pszeniczne jest już po burzliwej fermentacji i ładnie zjechało z 12 do 4 Blg. Więcej już nie spadnie. Za dwa dni przeleję na cichą fermentację.

Kolejną warką będzie jaśniutkie piwo imbirowe na drożdżach dolnej fermentacji Wyeast California Lager (właśnie kupił je sobie zarażony przeze mnie piwowarstwem kolega mieszkający niedaleko, na rzut beretem). :D
Jestem ciekaw wyników, bo są to drożdże dolnej fermentacji, ale zalecana temperatura ich pracy to 14-20 st. C.
U mnie, w rejonie fermentorów, jest 22 st. C, a jak zjeżdżam do 20-tu stopni, to nie wiedzieć czemu małżonka wrzeszczy. :D Nigdy chyba nie zrozumiem tej kobiety :kwiatek: Ja jednak będę próbował utrzymać temp. na zalecanej granicy.
A jeszcze następną warką będzie zwykłe wysokoodfermentowane piwo na samym tylko słodzie pilzneńskim i drożdżach California Lager. Kusi mnie żeby dodać chmiel Cascade, ale jeszcze nie wiem. Ma mieć nuty cytrusowe, ale może ktoś już z nim eksperymentował? - Niech da znać.

Marusia:
Właśnie zakończyłem pakowanie High Gravity. Ufffff.... :kac: jestem wykończony.
Samemu nie powinno się brać za takie rzeczy...
Jutro wyślę.

Wielki_B
13-04-2005, 17:06
Niewiele osób tu pisze o wspomaganiu klarowania piwa przy użyciu żelatyny, czy mchu irlandzkiego. Nie używają? A może uważają to za niegodne domowego browarnika?

A oto moje spostrzeżenia:

Warkę nr 5 zamierzam potraktować żelatyną, choć piwko i bez tego ładnie się klaruje. Począwszy od warek nr 3 i 4 dodaję pod koniec gotowania mchu irlandzkiego, a dwa dni przed butelkowaniem roztwór żelatyny i choć najróżniejsze dyskusje na ten temat były prowadzone już tu:
http://www.browar.biz/forum/showthread.php?t=10966&highlight=%BFelatyna
uważam, że wśród nich wiele było czysto teoretycznych rozważań (a nawet wymądrzań) nie popartych żadnym doświadczeniem. Stąd są tam także najróżniejsze głupoty.

Ja musze powiedzieć, że zarówno warka nr 3 Pale Ale, jak i warka nr 4 Stout bardzo ładnie się wyklarowały (kryształ) i nie było problemu z nagazowaniem! Najwidoczniej ilość drożdży, jaka pozostaje po operacji ich mordowania jest wystarczająco duża do wykonania dla piwowara roboty gazownika i konserwanta.
Po przerobie cukrów dodanych przy butelkowaniu ilość tych drożdży oczywiście powiększa się, bo naturalnie w czasie procesu nagazowywania butelki z piwem drożdże rozmnażają się. Dlatego, choć piwo jest zupełnie kryształowe, na dnie butelek można potem zobaczyć cieniuteńki jak pajęczynka dywanik drożdży.
Zrobiłem nawet fotkę, ale jest już za ciemno i nie da się ująć takiego szczegółu jak klarowność. A lampa błyskowa oczywiście zostawia rozbłyski.
Musicie mi wierzyć na słowo, ze piwo jest kryształowe, jak najobrzydliwsza na świecie przemysłówka :D
Oczywiście, kiedy się pod koniec nalewania wstrząśnie butelką, piwo mętnieje, ale wtedy jest czas na wyjaśnienia degustatorom, że nie są to żadne popłuczyny z wiadra do mycia browarnianej podłogi, a mali pożywni pracownicy, którzy są "zdrową żywnością" itd.
Nie uważam za coś niestosowanego wspomaganie klarowania przez browarnika domowego, zwłaszcza w kraju, w którym 99,9 proc. spożywających piwo na codzień pije kryształowe lagerki.
Na zmianę poglądów przeciętnego piwosza potrzeba czasu i edukacji.

A teraz idę przerwać leżakowanie paru butelczynom i włożyć je do zamrażalnika, bo przychodzi do mnie świeżo upieczony browarnik domowy. W moim rejonie, choćbym przekopał przestrzeń tysięcy kilometrów kwadratowych, drugiego kogoś takiego nie znajdę.
:stout: :stout:

Marusia
13-04-2005, 19:12
W_B, ja tam nie mam nic przeciwko klarowaniu, uważam je po prostu za zbędne:) Na Warszawskich Warsztatach Piwowarskich nawet dostałam w pakiecie od Browamatora mech irlandzki i żelatynę, ale mchu użyłam raz, w dodatku do piwa ciemnego, więc trudno ocenić:D, a reszty nie mogę znaleźć, a żelatyna jakoś mnie nie przekonuje - z żadnego racjonalnego powodu, po prostu nie i już (wiesz, jak to kobiety;)).

iron
13-04-2005, 20:02
(...)
Właśnie zakończyłem pakowanie High Gravity. Ufffff.... :kac: jestem wykończony.
Samemu nie powinno się brać za takie rzeczy...
Jutro wyślę.


Nic dziwnego, że się zmęczyłeś - upchnąć drożdże w pudle po 32 calowym telewizorze to przeca spora praca :D ;) :)

Małażonka
13-04-2005, 21:40
W_B, ja tam nie mam nic przeciwko klarowaniu, uważam je po prostu za zbędne:) Na Warszawskich Warsztatach Piwowarskich nawet dostałam w pakiecie od Browamatora mech irlandzki i żelatynę, ale mchu użyłam raz, w dodatku do piwa ciemnego, więc trudno ocenić:D, a reszty nie mogę znaleźć, a żelatyna jakoś mnie nie przekonuje - z żadnego racjonalnego powodu, po prostu nie i już (wiesz, jak to kobiety;)).
Widocznie baby tak mają - dokładnie sklonowałam Twoje poczynania :D
(mech raz - i to do ciemnego, a żelatyna jak leżała, tak leży :) )

Jeden wyjątek - ja wiem, gdzie mech siedzi, ale przypominam sobie o nim późno :)

Wielki_B
13-04-2005, 22:20
Nic dziwnego, że się zmęczyłeś - upchnąć drożdże w pudle po 32 calowym telewizorze to przeca spora praca :D ;) :)
Iron : Marusia mnie chyba rzeczywiście zabije: z tym pakowaniem było tyle roboty, że teraz dopiero zauważyłem pewien niuans: drożdże leżą na stole! :mad:
Ale zaraz naprawię swój błąd: Właśnie jestem po wizycie znajomych i po degustacji moich pierwszych warek (są z "brefów" i mam do nich wiele zastrzeżeń), i wleję do jednej z pustych butelek te cholerne drożdże. Zakapsluję i na etykiecie wypiszę adres Marusi. Teraz muszą dotrzeć! :D
Nie wiem tylko, gdzie podział się mój nowy telewizor... :confused:

Marusia
13-04-2005, 22:36
:D No nie rób sobie jaj, mam iść jutro na pocztę po ten telewizor, czy nie?:D;)

Wielki_B
13-04-2005, 23:00
:D No nie rób sobie jaj, mam iść jutro na pocztę po ten telewizor, czy nie?:D;)
Nigdzie nie idź. Jak zapłaciłem tej cholernej firmie kurierskiej stówę za przesyłkę, to niech spróbują Ci tego nie przynieść pod drzwi!
I obiecuję, że butelkę wysyłam zaraz z samego rana priorytetem. Sorry za to całe zamieszanie, ale chyba wiesz jacy czasami są ci mężczyźni... :( :( :( :(
Pudło, telewizor, butelka, marudząca małżonka i jakieś idiotyczne drożdże: każdemu może coś się mylnąć. :(
Jeszcze raz przepraszam. Na drugi raz obiecuję, że się poprawię...

Wielki_B
14-04-2005, 21:33
Dzisiaj podjęłem się eksperymentu z zamrożeniem drożdży w roztworze gliceryny. Pewnie z tego niewiele wyjdzie, bo nalezy je przechowywać w temperaturze poniżej -80 st. C, a ja mam tylko zamrażalnik. Ale postanowiłem, że spróbuję.
A więc zrobiłem tak:
kupiłem glicerynę w aptece. Wzięłem tam też pojemniczki do... kału :D , w których zamknęłem 30 proc. roztwór wodny gliceryny pół na pół z drożdżami z opakowania drożdży Irish Ale (do wykonania startera nie wykorzystuję całych 50 ml, dlatego pozostaje mi w opakowaniu około 35 ml).
Włozyłem to na godzinkę do lodówki, a potem przełożyłem do zamrażalnika.
Za parę miesięcy spróbuję rozmrozić jeden z pojemniczków na kupę i wykonać z jego zawartości starter. W rezerwie zawsze znajdzie się jakaś gęstwa, gdyby potwierdziła się bezsensowność moich poczynań.

Rolek
15-04-2005, 06:38
(...) Za parę miesięcy spróbuję rozmrozić jeden z pojemniczków na kupę i wykonać z jego zawartości starter. (...)
Tylko dobrze opisz pojemniki, bo w razie pomyłki... :D

lukuj
15-04-2005, 07:30
Dzisiaj podjęłem się eksperymentu z zamrożeniem drożdży w roztworze gliceryny. Pewnie z tego niewiele wyjdzie, bo nalezy je przechowywać w temperaturze poniżej -80 st. C, a ja mam tylko zamrażalnik. Ale postanowiłem, że spróbuję.


zerknij tutaj:
http://www.browar.biz/forum/showthread.php?p=434403#post434403
, jak widać -80°C nie jest warunkiem koniecznym. Ja zamrażam w "domowej zamrażarce"

Marusia
18-04-2005, 20:21
Jeszcze raz przepraszam. Na drugi raz obiecuję, że się poprawię...

mam nadzieję, że się poprawisz, bo jak do tej pory nic nie doszło, być moze wysłałeś te drożdże wielbłądem przez Saharę, ale w takim razie na zbyt wiele mi się nie przydadzą - kwasiżurów mam juz trochę uwarzonych, jak chcesz, to Ci je wyślę :rolleyes:

Wielki_B
18-04-2005, 22:45
Marusia:
Wysłałem Pocztą Polską w ubiegłym tygodniu (chyba we czwartek)! Kurcze, jak jutro nie dojdą to chyba wsiądę do samochodu i sam Ci je przywiozę :D
Może nic im nie będzie, to prawie dziewice - są tylko po jednym razie! :D
Jeszcze przez dwa dni będę trochę wyłączony z piwnej społeczności, bo siedzę teraz nad składem pewnej publikacji :kac:
A potem opowiem parę rzeczy :D

Nie wiem, czy Cię to pocieszy, ale wraz z kolegą czekamy na przesyłkę kurierem GLS, w której są m.in. drożdżyki... dolnej fermentacji. I nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że wg GLS dotarła ona do nas w miniony piątek. Tylko, że my o niczym nie wiemy... A drożdżyki chyba teraz zwiedzają świat.

Lukuj:
Dzięki za słowa otuchy, spróbuję obudzić je z tego zimowego snu... zimą. O ile rzeczywiście się obudzą.

Rolek:
Pojemniczki z kupą trzymam na innej półce. Zresztą jest ona (kupa) zapakowana po długiej i męczącej degustacji, więc zakładam, że jest w niej kompozycja drożdżyków z kilku warek. Mógłby z tego wyjść jeszcze potężny starter :D

PS
Endrio - Tobie wysłałem dzisiaj po południu priorytetem.

Marusia
19-04-2005, 08:21
W_B, nie chodzi o to, że świeże - po tylu dniach w paczce już napewno świeze nie będą:( Takie paczki wysyła się priorytetem - są wtedy na następny dzień u odbiorcy. A ja do tej pory nie mam nawet awiza, więc jesli dziś przyjdzie poczta, to awizo odbiorę wieczorem, czyli na poczte pójde jutro, czyli drożdże w paczce spędzą prawie tydzień, przechowywane w nieodpowiednich warunkach. Zatem Twoja praca zapewne pójdzie na marne, szkoda:(
Ale następnym razem będziesz już wiedział:)

kloss
19-04-2005, 21:23
No widzisz, to ja Ciebie podziwiam - mi się już po dwóch warkach z ekstraktów i chmielu znudziło i przeszłam na zacieranie, pewnie jakbym mogła robić tylko z gotowców, to przestałabym warzyć:
Jakbyś miała żonę wprawdzie bardzo chętną do degustacji ale krzywo patrzącą na jakikolwiek nietypowy rozgardiasz w kuchni to nie byłoby alternatywy.

Marusia
19-04-2005, 21:41
Jakbyś miała żonę...

Obawiam się, ze nie jestem w stanie spełnic tego warunku, zatem mogę się w spokoju cieszyć pełnią domowego browarnictwa:D

endrio
21-04-2005, 21:22
Do mnie drożdż dotarły wczoraj :) .
Całe,czy zdrowe sprawdzę dzisiaj lub jutro.
Niestety bez telewizora :D

Wielki_B
23-04-2005, 08:43
Zamiar: jasny pils imbirowy.
To piwko od dawna chodziło mi po głowie.

Zasyp:
– 1,3 kg pilzneński Strzegom 2-3 EBC,
– 2,8 kg pilzneński Wayermann PREMIUM 3-5 EBC,
– 1,0 kg Carapils 3-5 EBC,
– 0,2 kg karmelowy jasny 128 EBC.

Chmiel:
30 g goryczkowy „Marynka” szyszka,
20 g aromatyczny „Lubelski” szyszka.

Drożdże:
California Lager (dolna fermentacja) zastosowane z uwagi na zalecaną stosunkowo wysoką temperaturę fermentacji (14-20 st. C), co ma istotne znaczenie, gdy fermentor stoi w pokoju, w którym się śpi.

Dodatki:
Imbir świeży 100 g (po obraniu ze skórki)

Zacieranie dekokcyjne jednowarowe:
przerwa 46 st. C przez 25 min.,
przerwa 60 > 65 st. C przez 10 min.,
przerwa 66 st. C przez 35 min,
na dekokt ubrana została ok. 1/4; zacieru (taki tylko miałem garnek) – szybki dojazd do temp. 72 st. C, przetrzymanie w niej przez 10 min., zagotowanie i trzymanie wrzątku przez 10 min.
po dodaniu dekoktu do gara głównego:
przerwa 73 st. C przez 10 min.
podgrzanie do 78 st. C i przelanie zacieru do kadzi filtracyjnej.
Po pół godzinie filtracja (bardzo sprawna). Dwukrotne zalanie młóta 4 litrami wody (razem 8 litrów) o temp. ok. 80 st. C.
Z uwagi na to że mój gar zacierno-warzelny ma jedynie 18 l (wtedy już się z niego wylewa) wody wysłodkowe gotuję w dwóch 4-litrowych garnkach, a potem dodaję do fermentora tyle, aby uzyskać pożądane stężenie.

Warzenie:
Po 15 minutach od zagotowania 22 g chmielu goryczkowego, po kolejnych 15 minutach 8 g goryczkowego, po kolejnych 30 minutach (a zarazem 15 minut przed końcem) cały aromatyczny.
10 minut przed końcem starty na tarce imbir oraz mech irlandzki. Mech poszedł też do garnków z wodami wysłodkowymi.

Schładzanie:
To debiut miedzianej chłodnicy wykonanej z 10 m rurki o śr. 8 mm. Fajna sprawa: 15 minut i temp. 25 st. C. :D :D
Można sobie na nią popatrzeć, bo załączyłem zdjęcie. Ta mosiężna końcówka podłączona do wężyka, to redukcja na kran w kuchni.

UWAGA: mam jeszcze za małe doświadczenie, żeby ocenić to: po filtracji i w czasie gotowania brzeczka klarowna, po schłodzeniu bardzo mętna.
CZY TAK TO MOŻE BYĆ?[/U] :confused: :( :confused:

[U]Wyszło: brzeczka nastawna: 12,5 Blg, 27 litrów.
Rozpoczęcie pracy: 18.00. Zakończenie 01.15.
Starter nastawiony z suchego ekstraktu, po 20 godzinach widać, że drożdże nieźle odrabiają zadanie z kopulacji, ale starter jeszcze się nie pieni. Poczekam... :cool:

Wielki_B
26-04-2005, 08:59
Zabieram się niedługo do kolejnego warzenia. Po głowie chodzi mi jaśniutki pils na słodzie pilzneńskim z udziałem 10% jasnego słodu żytniego. Nie wiem tylko jakimi drożdżami to to zadać :confused:
Skłaniam się ku Wyeast California Lager. Ale czytałem tu opinię Czesa, że (o ile dobrze pamiętam) pił takie piwo, było bardzo dobre, ale zadane było drożdżami... pszenicznymi (?!). Wiem, wiem, że najlepiej by było gdybym to spróbował doświadczalnie i połowę zadał jednymi, a drugą połowę drugimi. No, ale nie mam na tyle mocy przerobowych by tego dokonać.
Może ma ktoś w tym zakresie jakieś doświadczenia?

ART
26-04-2005, 10:01
http://www.browar.biz/forum/showthread.php?t=47223&highlight=%BFyt%2A

Wielki_B
26-04-2005, 19:03
http://www.browar.biz/forum/showthread.php?t=47223&highlight=%BFyt%2A
Tam już byłem, ale dzięki.

Warka #9
Zamiar:
bez konkretnego zamiaru. Sprawdzenie jak smakuje pszeniczno-żytnie.
Akurat ktoś zapytał w Browamatorze, jak się robi piwa żytnie, więc częściowo skorzystałem z udzielonej tam porady.

Właśnie jestem w trakcie warzenia.
Zasyp:
2,1 kg pilzneński,
1,0 kg ciemny pszeniczny,
1,0 kg jasny żytni,
0,1 kg karmelowy jasny.

Zacieranie:
dekokcyjne jednowarowe z przerwą ferulikową oraz białkową.

Chmielenie:
Chmiel, który dopiero dodam, bo teraz filtruje się brzeczka:
8 g "Marynka", 20 g "Lubelski" w standardowym czasie.

Zadam to drożdżami pszenicznymi Weihenstephan.

c.d.n.

Wielki_B
28-04-2005, 18:47
Dzisiaj duża mieszanka uczuć:
1. Właśnie wykrzacza mi się windows i nie da się z nim nic rozsądnego zrobić, więc czeka mnie chyba dłuższa zabawa z cudownym dzieckiem Billa Gatesa. Ehhhh, nawet nie da sie wstawić mordek, bo po kliknięciu na jakąś przeglądarka wariuje. :( - dopiero wpis z klawiatury skutkuje.
2. Szlag trafił też stację dysków i nie ubolewałbym nad tym tak strasznie, gdyby nie czekało do odczytania kilka dyskietek. :(
3. Właśnie ktoś mi sprezentował.... UWAGA..... 20 skrzynek z butelkami 0,33 l po dawnych Żywcach. 24 butelki w każdej skrzynce. RAZEM 480 BUTELEK. :D :D :D :D No to czeka mnie teraz wyczerpujące zadanie produkcyjne związane z ich napełnieniem. Przynajmniej spróbuję...

Warka # 9:
dodane do niej drożdże w postaci gęstwy rozjuszonej wcześniej szklanką brzeczki rozpoczęły pracę z kopyta i po 24 godzinach było po fermentacji. Sprawdzę później stopień odfermentowania, tylko muszę wcześniej zebrać z powierzchni leniuchujące drożdże.

A teraz biorę się za kompa.

Wielki_B
30-04-2005, 12:36
Właśnie ktoś mi sprezentował.... UWAGA..... 20 skrzynek z butelkami 0,33 l po dawnych Żywcach. 24 butelki w każdej skrzynce. RAZEM 480 BUTELEK.

Nie jest to takie wesołe, bo butelki są chyba z okresu... no nie wiem, ale to chyba rząd czasowy, w którym w Żywcu wyszły pierwsze tego rodzaju butelki i od opróżnienia ich zawartości nikt ich chyba nie mył. Mają na dnie skamieniały narost. Nie wiem, czy to się uda usunąć. Na razie moczą się.

Warka #8:
To pierwsze piwo na drożdżach typu lager. Jeszcze fermentuje. Ma ciągle na powierzchni niedużą, rzadką pianę i widać oznaki fermentacji.

Warka # 9:
Blg zjechało do 4. Nie podoba mi się wygląd: bardzo mętne. Zapach: byle jaki (niewiele ma wspólnego z pszeniczniakiem, o ile w ogóle ma coś wspólnego). Zmusiłem się do spróbowania: przypomina smak piwa.
Cóż, pozostaje tylko poczekać...

A w myślach już warka nr 10 (może pojutrze?):
pilzneński z dodatkiem 10% carapilsa i z drożdżami California Lager (póki jeszcze temp. w pokoju utrzymuje się w okolicach 20-21 st. C). Rozważam duże odfermentowanie, a więc jedną przerwę w temp. 62-63 st.C. A potem dodanie 20 g "Marynki" i 30 g niemieckiego chmielu "Tettnanger". Chcę uzyskać zwykłe, jasne piwo.
Będę wdzięczny za ewentualne uwagi.

e-prezes
30-04-2005, 12:43
... z butelkami 0,33 l po dawnych Żywcach...

czyżby typ Vichy?

Wielki_B
30-04-2005, 12:55
czyżby typ Vichy?

Nie zajmuję się birofilistyką, więc nie mam zielonego pojęcia. :D
Od kilku dni znajomy się z nimi rozprawia w ogródku i klnie na czym świat stoi. Kiedy dzisiaj mu zadzwoniłem, żeby zostawił trochę etykiet dla kolegi "Jasia Piwosza", usłyszałem "wiązankę", z której do publikacji nadaje się tylko to, że pomimo długotrwałego moczenia nie da się nawet etykiet odkleić, bez ich zdrapywania!
Sam nawet tych butelek jeszcze nie widziałem. Ale jak dla kogoś to jest ważne, to podjadę i zrobię fotkę.

e-prezes
30-04-2005, 13:18
pytałem tak z ciekawości, gdyż ten model butelki (chyba 0.370?) jest mi najbliższy i też bym pozyskał taką kolekcję :D do zadań browamatorskich, nie kolekcjonerskich rzecz jasna.

jasiu_piwosz
30-04-2005, 16:51
WIELKI B poproś kolege żeby zostawił ze 2 lub 3 z etykietami bo w jego systemie pracy to nie będzie nic z tych etykiet :stout:

jasiu_piwosz
30-04-2005, 16:53
Zapomniałem o tych fotkach to też bardzo ważne :)

Krzysiu
01-05-2005, 06:57
Nie jest to takie wesołe, bo butelki są chyba z okresu... no nie wiem, ale to chyba rząd czasowy, w którym w Żywcu wyszły pierwsze tego rodzaju butelki i od opróżnienia ich zawartości nikt ich chyba nie mył. Mają na dnie skamieniały narost. Nie wiem, czy to się uda usunąć. Na razie moczą się...
Polecam podchloryn sodu techniczny w roztworze, bez rozcieńczania. Usuwa wszystko, nawet zdechłe myszy. Do znalezienia na basenach i innych miejscach, w których uzdatnia się wodę, albo produkuje wybielacze (jest to podstawowy składnik wszystkich ACE, Bielinek, Cloroxów i innych takich).

Jeśli to jest nieosiągalne - to sporządź 5% roztwór sody żrącej (inaczej - kaustycznej, jeszcze inaczej - wodorotlenku sodu). Też wszystko zeżera, ale powinien być gorący dla lepszej skuteczności, ale jest wtedy bardzo szkodliwy dla skóry.

W ostateczności zastosuj środki typu "Kret" - do czyszczenia kanalizacji. Też mają silne działanie czyszczące.

Wielki_B
01-05-2005, 07:44
Polecam podchloryn sodu techniczny w roztworze, bez rozcieńczania. Usuwa wszystko, nawet zdechłe myszy. Do znalezienia na basenach i innych miejscach, w których uzdatnia się wodę

Heh... a ja mam znajomego - kierownika krytego basenu... :D

Dziękuję :stout:

Wielki_B
02-05-2005, 00:19
Minęły 3 tygodnie od zabutelkowania warki nr 6. Dla leniwych: to były takie cuda z resztkami słodów pale ale, pilzneńskim, monachijskim i dodatkiem melanoidynowego i chyba carared. Jakby tej wariacji było mało dodałem jeszcze skórek curacao i cukru kandyzowanego. A zjeść to wszystko miały drożdże Trappist High Gravity.
Wyspałem się po południu, więc teraz degustuję.
Spostrzeżenie: jeśli nie masz na koncie kilkudziesięciu warek, to nie przesadzaj z różnorodnością składników, bo nie kapniesz potem, który z nich miał istotny wpływ na to, co potem będziesz pił.
Z uwagi na powyższe nie potrafię nawet opisać smaku... słodkawe, dominuje curacao, ehh... sam nie wiem, co jeszcze. Jest dobre, ale... niech jeszcze poleży i ustablizuje smak.
Kolor bursztynowo-czerwony. Nagazowanie średnie (to i tak dobrze, bo po 10 dniach nie było go wcale). Piana utrzymała się stosunkowo krótko.
Może zamknę do sejfu parę butelek, by za jakiś miesiąc wysłać do oceny kilku wytrawnym piwowarom? :stout: - Co na to "wytrawni"?
A teraz, przed snem, otworzę sobie jeszcze pysznego Milk Stouta... (zabutelkowany 22 marca i powinien chyba jeszcze sobie poleżeć, ale jest już na prawdę smaczny). :stout:

Marusia
02-05-2005, 08:01
[B]Może zamknę do sejfu parę butelek, by za jakiś miesiąc wysłać do oceny kilku wytrawnym piwowarom? :stout: - Co na to "wytrawni"?


Ba, też mi pytanie - oczywiście! Nie wiem, czy jestem wytrawnym piwowarem, ale troszku doświadczenia się już ma, więc mam nadzieję, że wciągniesz mnie na listę:)

Wielki_B
02-05-2005, 19:32
Ba, też mi pytanie - oczywiście! Nie wiem, czy jestem wytrawnym piwowarem, ale troszku doświadczenia się już ma, więc mam nadzieję, że wciągniesz mnie na listę:)
Sprawdziłem: masz 30-kę na karku, więc musisz mieć troszku doświadczenia ;)
Nadajesz się...
Jesteś na liście :stout: :D

Jutro zacieram warkę # 10.
Ładną sobie wybrałem pogodę na legera, no nie? ;) :mad: :D

anteks
02-05-2005, 19:52
Sprawdziłem: masz 30-kę na karku, więc musisz mieć troszku doświadczenia ;)
a ja myślałem że 18
:confused:

Wielki_B
02-05-2005, 20:04
a ja myślałem że 18
:confused:

Hehehee... na pewno "30-kę", tylko chyba coś mi zjadło kilka liter ;)
Więc dla ścisłości: "30-WARkę". :D (sprawdź, że po tej poprawce wszystko w zdaniu pasuje :D )
Zresztą skąd u "18" doświadczenie? ;)

To się Marusia "ucieszy", jak tu kuknie :kwiatek:

A swoją drogą, czy nie powinieneś teraz walczyć z warką # 24 ? :D

anteks
02-05-2005, 20:20
A swoją drogą, czy nie powinieneś teraz walczyć z warką # 24 ? :D
walczę a dokładniej to się studzi :)

anteks
02-05-2005, 21:15
Zresztą skąd u "18" doświadczenie
:rolleyes: :D

Wielki_B
02-05-2005, 23:24
:rolleyes: :D

:D :D :D

Wielki_B
03-05-2005, 21:09
Zamiar: jasny pils na wzór polskich przemysłowych lagerów.
Zasyp:
– 5,0 kg pilzneński Strzegom 2-3 EBC,
– 0,50 kg Carapils 3-5 EBC.

Chmiel:
30 g goryczkowy „Marynka” szyszka, a-k 11,1%,
30 g niemiecki „Tettnanger” w granulacie, a-k 4,7%.

Drożdże:
California Lager (dolna fermentacja) zastosowane z uwagi na zalecaną stosunkowo wysoką temperaturę fermentacji (14-20 st. C).

Dodatki:
Bez dodatków.

Zacieranie:
przerwa 52 st. C przez 15 min.,
przerwa 62 st. C przez 40 min.,
dochodzenie do temp. 70 st. C 20 min.,
przerwa 70 st. C przez 10 min,

Podgrzanie do 78 st. C i przelanie zacieru do kadzi filtracyjnej.
Po 20 minutach filtracja (bardzo sprawna).

Warzenie:
Po 15 minutach od zagotowania 30 g chmielu goryczkowego, po kolejnych 60 minutach (a zarazem 15 minut przed końcem) cały aromatyczny.
10 minut przed końcem mech irlandzki. Mech poszedł też do garnków z wodami wysłodkowymi.

Schładzanie:
Chłodnica zanurzeniowa w akcji. Szybko, sprawnie i bez fizycznego wysiłku.

Po filtracji i w czasie gotowania brzeczka klarowna, po schłodzeniu mętna. Od chmielu nabrała koloru zielonkawego.
Wyszło: brzeczka nastawna: 12,5 Blg, 28 litrów.
Rozpoczęcie pracy: 14.30. Zakończenie: 21.45.
Gęstwa drożdżowa zadana o godz. 21.00
Temperatura: ZA WYSOKA: 23 st. C. Na dworze jest za ciepło. Muszę coś w ciągu 24 godzin wykombinować, by zejść poniżej 20 st. C.

Wielki_B
04-05-2005, 09:10
Rano śliczna pianka. :D
Hmmm... dolna fermentacja w... trochę spadło... 21 st. C. :rolleyes:

Wielki_B
05-05-2005, 16:03
Tak fermentują drożdże Wyeast 2112 California Lager (patrz załącznik).
Prawda że ślicznie?

Wielki_B
05-05-2005, 17:51
Tak fermentują drożdże Wyeast 2112 California Lager (patrz załącznik).
Prawda że ślicznie?
Rozumiem, że Browamator z tytułu wykonanej przeze mnie reklamy drożdży, nieodpłatnie prześle mi kolejny produkt firmy Weast do wykonania następnej reklamy :D
To by się nazywało SYMBIOZA, czy jakoś tak... :D

Krzysiu
05-05-2005, 19:36
Raczej wymuszenie, lub szantaż.

naczelnik
06-05-2005, 02:49
Rozumiem, że Browamator z tytułu wykonanej przeze mnie reklamy drożdży, nieodpłatnie prześle mi kolejny produkt firmy Weast do wykonania następnej...

szantaż czy nie - sam chętnie stestuję produkty f-my Weast. Mniemam, że to młoda jednostka i bardzo obiecująca - patrz zdjęcia.

Wielki_B
06-05-2005, 09:41
Taaaa, no własnie. A ja tyle szukałem odpowiedniego słowa:
Symbioza, Szantaż, wymuSzenie. Wszystkie one są i tak na S, więc mogło mi się mylnąć :D
Niech sobie Browamator wybierze któreś nich, byle tylko przesłali coś do stestowania. :D

Wielki_B
06-05-2005, 09:46
To młoda jednostka i bardzo obiecująca - patrz zdjęcia.
Musiałem to zdjęcie zamieścić, bo fermentacja jest rzeczywiście śliczna. A zapach wydobywający się z fermentora jest jak najbardziej obiecujący.
Pozostaje mieć tylko nadzieję, że nie będzie rozczarowania przy pierwszej (i kolejnych) degustacji. Mam gdzieś w tle jakiś wewnętrzny niepokój związany z faktem, że ten lagerek fermentuje ciągle w górnym zakresie temperatur, a początkowo nawet go przekraczał: 19-22 st C. (zalecane 14-20 st.C). :confused:

Wielki_B
10-05-2005, 22:54
Dziś nastąpił rozlew tej warki do butelek. Na tym etapie stwierdzam, że 100 g startego na papkę imbiru - przy 12,5 Blg i 27 litrach brzeczki nastawnej - to za dużo. W ustach dominuje ostry smak tego dodatku, który mam nadzieję, że odejdzie w miarę szybko.
Gdybym miał wehikuł czasu, to dałbym o połowę mniej, chyba że po przemieszczeniu w przyszłość dowiedziałbym się, że to nie był błąd :D

Wielki_B
10-05-2005, 23:58
Ta warka to były takie cuda z drożdżami klasztornymi. Coraz bardziej wygląda na to, że będzie czym się pochwalić... :D
... chociaż mogę się mylić, bo to trzecie piwo, które teraz degustuję... :stout: :D :stout: :D :stout: :D

Wielki_B
13-05-2005, 21:08
Właśnie dostałem 4 kg LAKTOZY! :D :D :D :D
Macie jakieś pomysły na jej wykorzystanie?
- Oczywiście w moim, a nie czyimś garze... :D :D :D :D

Wielki_B
15-05-2005, 15:59
Właśnie dostałem 4 kg LAKTOZY! :D :D :D :D
Macie jakieś pomysły na jej wykorzystanie?
No i wymyśliłem. Praca została wykonana wczoraj. Dzisiaj rano tylko drożdże poszły w ruch.
Zamiar:
Milk Stout z nieco mniej intensywnym posmakiem kawy zbożowej, trochę słodkawy, ale z dość dużym udziałem alkoholu.

Zasyp:
– 4,0 kg pilzneński,
– 1,0 kg monachijski,
– 0,50 kg karmelowy jasny,
– 0,50 kg pszeniczny ciemny Carawheat 100-130 EBC,
– 0,50 kg karmelowy ciemny,
– 0,05 kg palony jęczmień,
– 0,05 kg żyto czekoladowe,
– 0,05 kg pszenica czekoladowa.
– 0,40 kg płatki owsiane „Górskie”,
– 0,25 kg mąka pszenna razowa.

Chmiel:
35 g goryczkowy „Marynka” szyszka, a-k 11,1%,
60 g aromatyczny „Lubelski”.

Drożdże:
Wyeast 1084 Irish Ale – gęstwa drożdżowa.

Dodatki:
1000 g laktozy,
550 g cukru.

Zacieranie:
Śruta ziarna jasnego oraz karmelowego wsypana do wody o temp. 66 st. C i utrzymywana w temp. 60>63 st. C. Po pierwszych 10 minutach dodanie przegotowanych, klejących się płatków owsianych, a po następnych 15 minutach - przegotowanej mąki pszennej razowej.
Po 1 godz. 40 min. od chwili wsypania śruty do wody, do gara poszły niesłodowane ziarna palone. Podgrzanie do ok. 78 st. C, co trwało jakieś 20 min., i przelanie do filtracji.
Pomimo obaw związanych z kleikowatymi płatkami i mąką, filtracja poszła stosunkowo sprawnie. Nie czekałem na dobre ułożenie warstwy filtracyjnej i po 5 minutach odkręciłem kranik. Brzeczka klarowna.

Warzenie:
Po 15 minutach od zagotowania 30 g chmielu goryczkowego, po kolejnych 60 minutach (a zarazem 15 minut przed końcem) 50 g aromatycznego oraz laktoza. 5 minut przed końcem reszta aromatycznego.

Schładzanie:
Chłodnica zanurzeniowa w akcji.

Wyszło: brzeczka nastawna: 19 Blg, 28 litrów (w tym ze 2 Blg to laktoza, no i jeszcze cukier...)

Wielki_B
16-05-2005, 10:59
Milk Stout wyjechał z wiaderka.
Nie żebym nie polecał napełniania 30 litrowego wiaderka 28 litrami brzeczki, ale lepiej od razu podłozyć jakąś szmatę, bo wybuchu radości małżonki i tak się nie uniknie, ale w ten sposób można zminimalizować jej radosne mrauczenie... :D

Wielki_B
26-05-2005, 19:05
Warka #10 Pils została właśnie zbutelkowana.
Z 12,5 Blg spadło do 3.
Piwko bardzo jaśniutkie. Wyszło 51 butelek 0,5 l.

Warka #11 Milk Stout zlana na cichą fermentację. Dygresja: Te piwa mają cudowny zapach. To drożdże Irish Ale chyba wykonują taką robotę.

Na ciepłą porę roku chyba wypożyczę chłodziarkę do napojów. Taką, jakie stoją w lokalach. Na dole widzę fermentor z lagerem, a na górze zabutelkowane piwo. :D

Jak się uda, to trzeba będzie coś ześrutować...
Może już w sobotę padnie na jakiś monachijski lager...

Wielki_B
29-05-2005, 23:17
Chłodziarka wypożyczona (firmowa z Pepsi). Ustawiłem ją na 11 st. C.
Właśnie chmieli się warka # 12, a płynne drożdże Munich Lager z saszetki od wczoraj się rozmnażają.
Kopulują w temp. pokojowej. Nie jestem jednak pewien, czy nie powinny tego robić już w chłodziarce. Chcę je tam przenieść dopiero kiedy wstawię tam fermentor, a dodać je gdy starter wyrówna temperaturę z brzeczką.
Wątpliwości moje jednak budzi to, czy inkubacja drożdży lagerowych nie powinna od początku przebiegać w temperaturze właściwej do ich poprawnej pracy, czyli w temp. 9-13 st. C.

Wielki_B
02-06-2005, 22:44
Właśnie chmieli się warka # 12, a płynne drożdże Munich Lager z saszetki od wczoraj się rozmnażają.
No i "pięknie". Warka, która miała być lagerem, już nim nie będzie. Bowiem brzeczkę wlałem do fermentora, w którym dopiero co fermentowała warka #11 - Milk Stout na drożdżach Irisch Ale. Żeby było ciekawiej, to muszę zaznaczyć, że:

- stouta przelałem na cichą, fermentor umyłem (bez dezynfekcji - tylko zimną wodą) i wykorzystałem go do filtracji brzeczki na rzeczony lager,

- po całym procesie - wlania na "podbicie" wrzątku, a potem filtracji (a więc dalszego traktowania fermentora gorącą cieczą) - bez późniejszego już płukania (wylałem z niego tylko "śmieci"), napełniłem go brzeczką nastawną,

- rano chciałem wstawić fermentor do chłodziarki, a po południu zadać drożdże Munich Lager. Ale rano nie było czasu, więc chciałem rozpocząć tę operację po południu,

- kiedy po południu otworzyłem fermentor zobaczyłem... pianę!

"Ucieszyłem" się tym widokiem niezmiernie, machnąłem ręką i ze zgryzoty włączyłem sobie telewizor. Kiedy jednak drugi raz zajrzałem do mojego "lagera", i wciągnąłem nosem powietrze, poczułem aromat pracujących drożdży... Irisch Ale (miły, znajomy mi zapach)!
Do dzisiaj na badaniu zapachowym poprzestałem, więc nie mam pewności czy w brzeczce pracują drożdzę szlachetne, czy mniej szlachetne, z tych, które swobodnie latały sobie w mojej kuchni.
Ludzie! - Przecież to niemożliwe, żeby niedobitki Irisch Ale (jeżeli nawet tam kilka sztuk ich pozostało), po niespełna dobie spieniły brzeczkę!
Pozostaje mi jednak mieć nadzieję, że jest to jednak możliwe, albo że w mojej kuchni latały sobie jakieś szlachetne gadziny :D

Krzysiu
03-06-2005, 00:22
...- stouta przelałem na cichą, fermentor umyłem (bez dezynfekcji - tylko zimną wodą) i wykorzystałem go do filtracji brzeczki na rzeczony lager... po całym procesie - wlania na "podbicie" wrzątku...
Przyznam się, że nie zrozumiałem, o co chodzi. Możesz to przetłumaczyć na jakiś ludzki język?

Wielki_B
03-06-2005, 10:21
Możesz to przetłumaczyć na jakiś ludzki język?
Jasne, że mogę. A więc z ludzkiego na Krzysiowy:
Fermentor podczas warzenia piwa wykorzystywany jest przeze mnie jako jeden z dwóch elementów kadzi filtracyjnej (standardowy zestaw z Browamatora). A więc nie jest już wtedy fermentorem a kadzią filtracyjną.
Przed rozpoczęciem warzenia warki #12 opróżniłem fermentor ze stojącego na cichej fermentacji Milk Stouta (zabutelkowałem go), przepłukałem i bez dezynfekcji użyłem do filtracji brzeczki na warkę # 12.
Podczas tej operacji wlewałem do niego gorącą wodę (na tzw. podbicie) oraz traktowałem go gorącą, filtrująca się brzeczką. Po filtracji też go nie dezynfekowałem, bo byłem przekonany, że nie jest to już potrzebne.
Następnie wlałem do niego ostudzoną brzeczkę, z której miał powstać lager.
Na drugi dzień, kiedy chciałem zadać drożdże, niemile się zdziwiłem, bo na powierzchni brzeczki zobaczyłem pianę.

Krzysiu
03-06-2005, 10:31
Dzięki.

anteks
04-06-2005, 21:13
kadź (fermantator)potraktowna gorącą wodą i brzeczką a przeżyły drożdże :confused: powiny wyginąć przy 30-40oC ,i do tego tak szybko ruszyły? z gęstyw nie raz dłużej startują chyba że to jakaś kosmiczna mutacja :D :rolleyes:

Wielki_B
07-06-2005, 17:25
No więc ta dziwna warka, która miała być munich lagerem, a Bóg raczy wiedzieć czym w końcu będzie, robiona była tak (kopia z mojego pamiętniczka):
Warka nr 12 – Munich Lager
Warzone w dniu 29.05.2005 r.
Zamiar:
Jak w tytule.

Zasyp:
– 4,0 kg pilzneński,
– 1,0 kg monachijski,
– 0,35 kg karmelowy jasny,
– 0,50 kg carapils.

Chmiel:
30 g uniwersalny „Brewers Gold” granulat, a-k 6,5 %,
30 g aromatyczny „Hallertau Hersbrucker”.

Drożdże:
Wyeast 2308 Munich Lager – starter z saszetki.

Dodatki:
Bez dodatków.

Zacieranie:
Cała śruta ziarna wsypana do wody o temp. 55 st. C i utrzymywana w temp. 52>50 st. C przez 30 min.
Dolanie 6 l wrzątku i 15 min. przerwa w temp. 64>63 st. C.
Przerwa 15 min. w temp. 63>70 st. C.
Przerwa 15 min. w temp. 70 st. C.
Podgrzanie do 78 st. C i przelanie do filtracji.

Filtracja: fatalna! Po prawie 4 godzinach nie wytrzymałem i zacząłem mieszać młóto łychą.
Z dwojga złego wybrałem mętną brzeczkę ze śmieciami, niż czekanie do rana.
Powodem było miałkie ześrutowanie słodu pilzneńskiego, celem uzyskania lepszej wydajności, bowiem słód ten nie był pierwszej młodości i w poprzedniej warce uzyskałem z niego niskie stężenie brzeczki przedniej.
Wniosek: drobne ześrutowanie pomogło, ale kosztem ogromu czasu i pracy.

Warzenie:
Na początku „Brewers Gold”, a w 45 minucie „Hallertau Hersbrucker”.

Schładzanie:
Chłodnica zanurzeniowa w akcji.

Wyszło: brzeczka nastawna: 13,5 Blg.
Na drugi dzień samoistnie pojawiła się piana, BEZ DODANIA DROŻDŻY!
Zostawiam i czekam co z tego wyjdzie. Lager będzie robiony od nowa.

06-06-2005 r. zlane na cichą fermentację. Zjechało do 3,5 Blg

Wielki_B
07-06-2005, 19:36
Zapomniałem zaznaczyć, że warka ta, pomimo cudów z fermentacją, jak na razie, nie wykazuje niepoprawnych oznak. Ma smak piwa. Może jednak coś z tego będzie...

Poza tym, właśnie zakończyłem warzenie warki # 13 Munich Lager. Fermentor stoi już w chłodziarce. Opis będzie za chwilę.

Małe spostrzeżenie dla tych, którzy twierdzą, że nie warto inwestować w chłodnicę zanurzeniową (pomijając, omawiane już na forum, kwestie wydajności i wygody):

gorącą wodą wypływającą z chłodnicy można (i należy) umyć wszelkie naczynia, jakie w trakcie warzenia (i nie tylko) znalazły się w kuchni.

Wielki_B
07-06-2005, 20:12
Zapomniałem dodać, że na dnie fermentora nie było widocznego dużego osadu drożdży. Były tam jakieś drożdże, ale zastosowanie chmielu w granulacie, bez późniejszego odcedzania, spowodowało że na dnie była maź z przewagą śmieci z chmielu.

Alchemych
12-06-2005, 14:54
Zapomniałem dodać, że na dnie fermentora nie było widocznego dużego osadu drożdży. Były tam jakieś drożdże, ale zastosowanie chmielu w granulacie, bez późniejszego odcedzania, spowodowało że na dnie była maź z przewagą śmieci z chmielu.
Mam rozumieć że po fermentacji nie było zbyt dużego osadu drożdży?
I jeszcze pytanie jak zachowywała się brzeczka podczas fermentacji. Jaka była piana? Czy na powierzchni piany była maź? Czy ją zbierałeś?

Wielki_B
12-06-2005, 17:57
Mam rozumieć że po fermentacji nie było zbyt dużego osadu drożdży?
I jeszcze pytanie jak zachowywała się brzeczka podczas fermentacji. Jaka była piana? Czy na powierzchni piany była maź? Czy ją zbierałeś?
Na powierzchni była gruba zielona warstwa z granulatu chmielowego (dałem 2 x 30 g), a po środku przebiła się biała piana (nie zauważyłem wtedy, ani później brudnych nalotów). Ręce mi opadły, więc nie zaglądałem tam aż do przelania na cichą. Wtedy stwierdziłem, że jakies drożdże tam owszem są, ale jakies takie luźne i łatwo mieszały się z "zielonym". Było tego raczej niewiele, nie tak jak przy zadaniu brzeczki dobrym starterem, czy tym bardziej gęstwą. Być może dlatego, że to wszystko (choć minęło bodajże ponad 10 dni) jeszcze pracowało - no powierzchni były resztki piany. Nie czekałem jednak z przelaniem na cichą z uwagi na ograniczenia czasowe (a i tak przewidziałem koniec tej warki w oczyszczalni ścieków).
Od czasu przelania na cichą jeszcze tam nie zajrzałem...

Alchemych
12-06-2005, 19:20
...
Warzenie:
Na początku „Brewers Gold”, a w 45 minucie „Hallertau Hersbrucker”.

Schładzanie:
Chłodnica zanurzeniowa w akcji.

Wyszło: brzeczka nastawna: 13,5 Blg.
Na drugi dzień samoistnie pojawiła się piana, BEZ DODANIA DROŻDŻY!
Zostawiam i czekam co z tego wyjdzie. Lager będzie robiony od nowa.

06-06-2005 r. zlane na cichą fermentację. Zjechało do 3,5 Blg

Raczej wykluczam żeby drożdże z poprzedniej warki zastartowały po takim piekle (czyt. filtracja). Raczej dzikie się zaszczepiły i zrobiły robotę. Ja bym jednak nie podupadał na duchu i nawet zabutelkował. Kiedyś do produkcji piwa wykorzystywano tylko takie drożdże nie wiedząc nawet o ich istnieniu. Aż jakiś Francuz je zdemaskował :D i się zaczęło...
Ja osobiście z powodzeniem wykorzystuję dzikie drożdże bytujące na owocach do produkcji wina. Wiadomo że piwo to nie wino i nie do końca można to porównać ale myślę że jest szansa na to że będziesz z tego piwa zadowolony. Ważna jest teraz sterylność w trakcie i po cichej fermentacji.
Aha - nie rozumiem za bardzo ile chmielu użyłeś i skąd chmiel znalazł się w fermentorze.
Czy filtrowałeś osady chmielowe a potem chmieliłeś na zimno czy chmiel został po warzeniu?

Wielki_B
12-06-2005, 19:33
Raczej wykluczam żeby drożdże z poprzedniej warki zastartowały po takim piekle (czyt. filtracja). Raczej dzikie się zaszczepiły i zrobiły robotę. Ja bym jednak nie podupadał na duchu i nawet zabutelkował. Kiedyś do produkcji piwa wykorzystywano tylko takie drożdże nie wiedząc nawet o ich istnieniu. Aż jakiś Francuz je zdemaskował :D i się zaczęło...
Ja osobiście z powodzeniem wykorzystuję dzikie drożdże bytujące na owocach do produkcji wina. Wiadomo że piwo to nie wino i nie do końca można to porównać ale myślę że jest szansa na to że będziesz z tego piwa zadowolony. Ważna jest teraz sterylność w trakcie i po cichej fermentacji.
Aha - nie rozumiem za bardzo ile chmielu użyłeś i skąd chmiel znalazł się w fermentorze.
Czy filtrowałeś osady chmielowe a potem chmieliłeś na zimno czy chmiel został po warzeniu?
Chmiel pozostał po warzeniu. Zawsze przy zlewaniu do ferentora puszczałem brzeczkę przez wysterylizowane (w gotującej się brzeczce) metalowe sitko (dzięki temu brzeczka m.in. dostawała trochę tlenu), ale małżonka je tak skutecznie schowała...

Wielki_B
12-06-2005, 19:55
Zauważyłem ostatnio, że koledzy kolekcjonerzy interesują się też etykietami z domowych browarów. Zamieszczam więc jedną z moich nalepek, choć jest mało oryginalna.
Na oryginalne "prawie cudo" trzeba poświęcić mnóstwo czasu. Na razie jednak wolny czas poświęcam na moje nowe zwariowane hobby - warzenie. Kiedyś jednak spróbuję chwycić byka za rogi... hehehe... dobra etykieta może postawić na nogi byle jakie piwo...

Wielki_B
12-06-2005, 19:59
A to jest kontra

Wielki_B
12-06-2005, 22:02
Etykieta Milk Stouta

Wielki_B
13-06-2005, 09:47
kontra

Wielki_B
13-06-2005, 22:54
Etykieta i kontra - pszeniczne.

Wielki_B
14-06-2005, 11:08
Gdzieś mi się zapodziała kontra. Już to naprawiam...

Wielki_B
21-06-2005, 21:41
Wstawienie (w kilka dni po zakapslowaniu) butelek do chłodziarki z temp. 13 st. C wstrzymało pracę drożdży. Po dwóch tygodniach było mętnawe i zero gazu. Do tego słodkie od cukru dodanego do refermentacji.
Wyjęcie butelek z chłodziarki i pozostawienie ich w temp. pokojowej błyskawicznie zmieniło sytuację. Drożdże natychmiast ruszyły i nagazowały piwo. Zaczęło się szybko klarować.
Kolor piwa za jasny - delikatna słomka. Smakuje raczej jak oranżadka. Jest szansa na coś przydatnego na lipcowe upały. Ci, którzy otrzymali to piwko do degustacji będą mieli przynajmniej okazję do oceny pracy drożdży California Lager.
Myślę, że następnym razem zmniejszę udział słodu pilzneńskiego na rzecz monchijskiego i dodam ciut karmelowego.

Wielki_B
23-06-2005, 21:56
Zaległy opis warki # 13:

Warka nr 13 – Munich Lager
Warzone w dniu 07.06.2005 r.
Zamiar:
Jak w tytule.

Zasyp:
– 3,866 kg pilzneński,
– 1,520 kg monachijski,
– 0,145 kg karmelowy jasny,
– 0,500 kg carapils.

Chmiel:
30 g goryczkowy “Marynka” szyszka,
30 g aromatyczny „Tettnanger” granulat 2,5 % a-k.

Drożdże:
Wyeast 2308 Munich Lager.

Dodatki:
Bez dodatków.

Zacieranie:
Cała śruta ziarna wsypana do wody o temp. 55 st. C i utrzymywana w temp. 52>50 st. C przez 30 min.
Przerwa 15 min. w temp. 64>63 st. C.
Przerwa 15 min. w temp. 63>70 st. C.
Przerwa 15 min. w temp. 70 st. C.
Podgrzanie do 78 st. C i przelanie do filtracji.

Filtracja: bezproblemowa.

Chmielenie:
Gotowanie 60 min. Na początku cała „Marynka”, a w 50 minucie „Tettnanger”.

Schładzanie:
Chłodnica zanurzeniowa w akcji - 30 min. i temp. brzeczki 23 st. C.

Wyszło: brzeczka nastawna 26 litrów, 14,5 Blg.
Minęło 16 dni, a brzeczka nadal fermentuje (w temp. 12-13 st. C).

ART
24-06-2005, 12:32
dyskusja o etykietach i ich wpływie na pijącego a także o tym w jakim programie przygotowywać etykiety została wydzielona tu:
http://www.browar.biz/forum/showthread.php?t=51415

Wielki_B
27-06-2005, 00:12
Właśnie jestem po degustacji moich warek # 8 i 10. Żadna mi nie smakowała. Ósemka ma za dużo imbiru, który zabija nawet posmak drożdży California Lager. Pewnie nie wyczułbym pod imbirem tych drożdży, gdyby nie fakt, że mogłem porównać smak z warką # 10, którą zrobiłem na tych samych drożdżach, ale bez smakowych dodatków. A ta jest niby rześką oranżadką, ale nieciekawie zajeżdża właśnie tymi drożdżami.
Parę osób dostało ode mnie te piwka do degustacji za pośrednictwem Marusi (z braku czasu w byle jakich opakowaniach, bez etykiet, opisu itd.). Proponuję zapomnieć o nich.
Są klarowne, więc wydawałoby się, że nie powinno byc posmaku drożdży, a jednak... (a może to posmak nie samych drożdży, a pracy, którą wykonały?).
Spostrzeżenie: w warce # 10 drożdże osadziły się nie tylko na dnie, ale - co mnie martwi - także na ściankach butelek. Ponoć jest to wynik przetrzymywania butelek w zbyt wysokiej temp. Ale z kolei kiedy trzymałem to piwo w temp. 13 st. C, to te cholery spały i przez 2 tygodnie nie nagazowały piwa ani trochę.
Poza tym:
Obecnie, po etapie kiedy smakowało mi wszystko co wytworzyłem, jestem w punkcie, w którym nie smakuje mi nic, z wyjątkiem tylko jednej warki, której i tak pozostały mi tylko 3 butelki.

ART
27-06-2005, 09:53
jak tak psioczysz na X warkę to zostawiam ją na rok do odleżenia :) swoją drogą dziękuję za butelkę przekazaną przez Maruśkę :stout:

Wielki_B
01-07-2005, 22:47
Dzisiaj mała poprawa piwowarskiego nastroju: po trzech tygodniach warka # 13 została przelana na cichą fermentację. Już teraz naprawdę bardzo dobrze smakuje. Jestem bardzo mile zaskoczony. Odfermentowała do 4,5 Blg. A więc alkoholu ciut powyżej 5 proc. i karmelowo-słodowy smak. Cicha będzie trwała jedynie 7 dni i pójdzie do butelek i minikegów, bo już teraz piwo jest klarowne.

ART: dobrze zrobisz odstawiając #10 "do piwnicy". Co jakiś czas będę próbował i dam tu znać, czy warto już otworzyć. Mam nadzieję, że ta chwila kiedyś nastąpi...

Zresztą... zaraz sobie zmrożę jedno z tych paskudztw ;)

Wielki_B
03-07-2005, 00:21
Warzone w dniu 02-07-2005 r.
Zamiar:
Eksperyment i tyle.

Zasyp:
– 5,00 kg monachijski,
– 0,50 kg melanoidynowy,
– 0,30 kg „Carahell”,
– 0,20 kg „Carared”,
– 0,20 kg „Caraamber”,
– 0,10 kg „Caraaroma”,
Zasyp łącznie: 6,30 kg

Chmiel:
35 g goryczkowy “Marynka” szyszka,
20 g aromatyczny „Lubelski” szyszka,
30 g aromatyczny „Cascade” granulat.

Drożdże:
Wyeast 3787 Trappist High Gravity.

Dodatki:
Cukier kandyzowany lodowy – 0,5 kg.

Zacieranie:
Cała śruta ziarna wsypana do wody o temp. 74 st. C i utrzymywana w temp. 72>70 st. C przez 30 min. Po tym czasie próba jodowa była już negatywna.
Przerwa 30 min. 70>78 st. C i przelanie do filtracji.

Filtracja: bezproblemowa.

Chmielenie:
Gotowanie 90 min. Na początku cała „Marynka”. 15 min. przed końcem cały „Lubelski”, 10 min. przed końcem „Cascade”.

„Polepszacz”: Mech irlandzki 10 g na 10 min. przed końcem gotowania.

Schładzanie:
Chłodnica zanurzeniowa – 45 min. i brzeczka schłodzona do 25 st. C (natychmiast została zadana drożdżami).
Prócz wymienianych wcześniej, kolejną zaletą chłodnicy jest fakt, iż nie trzeba gonić z garem po chałupie. Wszystko dzieje się w kuchni: pod koniec gotowania, nie zdejmując kociołka z palnika, wkłada się chłodnicę na kilka minut do brzeczki (w celu wysterylizowania); potem przesuwa się kociołek z palnika na blat np. zmywarki, „włącza” się chłodnicę i, sprzątając, czeka na uzyskanie właściwej temperatury. Gorącą wodą z chłodnicy można umyć garnki i... za każdym razem poparzyć sobie łapki.

Wyszło: brzeczka nastawna: 17 Blg. Ile litrów jeszcze nie wiem, bo ten fermentor nie ma podziałki. Będzie coś koło 25-28 l. Dodatek „Caraaroma” sprawił, że brzeczka jest ruda jak włosy Marusi (tej z czterech pancernych, nie mylić z tą z portierni), albo jak rdza na pancerzu „Rudego”.

„Przyłów”: dodatkowo odparowałem wody wysłodkowe i uzyskane 4 litry brzeczki o gęstości 10,5 Blg (nie ma tu cukru kandyzowanego) zadałem drożdżami Wyeast 1762 Belgian Abbey.

Alchemych
04-07-2005, 17:02
jak tak psioczysz na X warkę to zostawiam ją na rok do odleżenia :) ... :stout:

No właśnie, myślę że Art ma tutaj rację. Zarówno posmak imbiru jak i drożdży "wyjdzie" z czasem i za rok a nawet wcześniej będziesz się cieszył ze wspaniałego piwa :)
Przedwczoraj skonsumowałem ostatnie piwko z warki sprzed 7 miesięcy i oniemiałem :eek: - imbir po prostu złagodniał jak baranek :rolleyes: . A jeszcze w kwietniu to piwo było przeciętne właśnie z powodu zbyt intensywnego smaku imbiru. No a wpływ czasu na posmak drożdżowy też już nie raz przećwiczyłem. Wpływ na czas dojżewania piwa mają różne czynniki, również warunki przechowywania. Czas po którym moje piwo dostaje smakowego kopa jest różny ale trzy miesiące dla 12 Blg zacieranego na wytrawne to minimum.
Za cierpliwość naszą i waszą ;) :stout: :D

Wielki_B
04-07-2005, 19:22
Mam nadzieję, że masz rację.
Ostatnio chyba jednak krystalizują się moje piwne zapatrywania, które konkretyzuję poniżej.
Warki # 15 i 16 to będą:
1) lager na drożdżach Munich Lager i zasypem 5,5 kg monachijskiego i 0,6 kg carapilsa oraz chmielami: Marynką, Lubelskim i Saazem,
2) klasztorniaczek na Wyeast 1762 Belgian Abbey z zasypem 5,5 monachijski, 0,10 carahell, 0,20 carared, 0,05 caraamber, 0,05 caraaroma oraz chmielami: Marynką. Lubelskim i... być może Cascade.

Trzeba wzmóc produkcję, bo szykuje się, pod koniec ogórków (tzn. wakacji), jakieś spotkanie (iommi też będzie).

PS. Widziałem w jakiejś gazecie zdjęcie (z Żywca) m.in. z Tobą, Mychą, Jasiem Piwoszem i R. Makłowiczem...

Wielki_B
04-07-2005, 19:42
2) klasztorniaczek na Wyeast 1762 Belgian Abbey z zasypem 5,5 monachijski, 0,10 carahell, 0,20 carared, 0,05 caraamber, 0,05 caraaroma oraz chmielami: Marynką. Lubelskim i... być może Cascade.

Ujmę monachijskiego 0,5 kg i w to miejsce wrzucę tyleż melanoidynowego.
Alchemych podaj mi swojego e-malia.

Alchemych
04-07-2005, 21:16
Mam nadzieję, że masz rację.
...PS. Widziałem w jakiejś gazecie zdjęcie (z Żywca) m.in. z Tobą, Mychą, Jasiem Piwoszem i R. Makłowiczem...
No, no co to za ekipa była... ;)

Wielki_B
09-07-2005, 22:02
Dzisiaj warka # 13, po miesiącu fermentacji, poszła do butelek i minikega. Jeśli to piwo już teraz smakuje, to za 3 m-ce jest szansa na rarytas.

Z kolei warka # 14 została przelana na cichą fermentację. Odfermentowała z 17 do 7 Blg. To piwo ma b. interesujący kolor.

Nanobrowar W_B zakończył własnie śrutowanie na jutrzejsze warzenie.
Zmodyfikowałem początkowy zamiar i postanowiłem, że browar rzuci się na próbę wykonania "eksportowej" wersji Żywiec Beer, czyli warka #15. Opis później...

Wielki_B
10-07-2005, 22:56
Zamiar:
Próba wykonania - nazwijmy to - ulepszonej wersji piwa jak w tytule.

Zasyp:
– 4,0 kg pilzneński,
– 1,5 kg monachijski,
– 0,52 kg carapils.

Chmiel:
35 g goryczkowy “Marynka” szyszka 11,10 % a-k,
30 g aromatyczny „Saaz” granulat 3,3 % a-k.

Drożdże:
Wyeast 2308 Munich Lager (powinny być Wyeast 2278 Czech Pilsner lub 2007 Pilsen Lager, tak więc początkowy zamiar może polec z powodu drożdży).

Dodatki:
Mech irlandzki (dodany do brzeczki na 10 min. przed końcem gotowania).

Zacieranie:
Cała śruta ziarna wsypana do wody o temp. 55 st. C.
Przerwa 15 min. w temp. 55>52 st. C.
Przerwa 55 min. w temp. 65 - 66 st. C.
Przerwa 20 min. w temp. 66>78 st. C.

Filtracja: bezproblemowa.

Chmielenie:
Gotowanie 60 min. Na początku cała „Marynka”, w 45 minucie „Saaz” – 20 g, w 55 minucie „Saaz” – 10 g.

Schładzanie:
Chłodnica zanurzeniowa w akcji – 35 minut i temp. brzeczki 25 st. C.

Wyszło: brzeczka nastawna 28 litrów 13 Blg.
Przed chwilą zadałem drożdże. Do rana postoi to w temp. pokojowej. Potem do chłodziarki.

Wielki_B
11-07-2005, 11:28
Chmiel:
35 g goryczkowy “Marynka” szyszka 11,10 % a-k,

Przed chwilą zmodyfikowałem tę część składnika. - Otworzyłem butelkę świeżej brzeczki i zagotowałem razem z 15 g Marynki. Po 60 minutach gotowania, schłodzeniu i dodaniu do pieniącej się już brzeczki, całość wstawiłem do chłodziarki.

Krzysiu
11-07-2005, 11:44
A co to miało na celu?

Wielki_B
11-07-2005, 12:04
A co to miało na celu?
Zwiększenie goryczki.

Alchemych
11-07-2005, 13:01
Co cię do tego zmobilizowało ? Mocno chmielone piwo wzorcowe ? ;) :D

Wielki_B
11-07-2005, 13:40
Skoro ma to być Żywiec Beer Eksport ;) , to w nocy olśniło mnie, że tej goryczki przydałoby się ciut więcej :D

Krzysiu
11-07-2005, 13:49
To nie jest takie proste. Wydajność chmielu zależna jest również od ilości izoalfakwasów w brzeczce. Mogło więc się zdarzyć, że "skutek" 15 g marynki w 1 litrze brzeczki będzie taki, jak 5 gram w 20 litrach - czyli w całym piwie nieznaczny.

Wielki_B
11-07-2005, 14:10
To nie jest takie proste. Wydajność chmielu zależna jest również od ilości izoalfakwasów w brzeczce. Mogło więc się zdarzyć, że "skutek" 15 g marynki w 1 litrze brzeczki będzie taki, jak 5 gram w 20 litrach - czyli w całym piwie nieznaczny.
I tak pewnie będzie. Niestety, nie miałem więcej chmielu ani w szyszkach, ani w granulacie. Mimo to postanowiłem, jak wyżej.
Organoleptycznie, te 15 g Marynki w 0,5 l brzeczki, dało taki efekt, że przez chwilę zastanawiałem się, czy aby moje kubki smakowe nie ulegną uszkodzeniu z powodu siły goryczki. Ale to oczywiście o niczym jeszcze nie świadczy. Na pewno jednak piwo będzie bardziej gorzkie niż w pierwotnym założeniu.

Wielki_B
11-07-2005, 21:02
Zapomniałem się pochwalić, a i zarazem odnotować w "moim warzeniu", że eksperymentalna warka # 6, od której na forum zaczęło się "Piwo Wielkiego_B", została laureatem III KPD w Żywcu w kategorii "piwa aromatyzowane". Piwo to występowało pod "marketingową" nazwą "Słodka Curacao".

Zatem: "Wielki_B" - przyjmij nasze GRATULACJE!"

PS.
1) To jedna z nielicznych warek mojej produkcji, które na prawdę mi smakowały.
2) Została mi już tylko jedna butelka tego piwa.
3) W konkursie dziennikarzy na 33 piwa zgłoszone "Słodka Curacao" zajęła 2 miejsce, a więc coś w tym piwie jest. Dlatego zachęcam do podobnych kombinacji i zżynania receptury ;) :D

Wielki_B
12-07-2005, 14:36
Stałem się rozrzutny. Postanowiłem, że unowocześnię nanobrowar W_B oraz natchnę go nowymi pomysłami. W spełnieniu tego zamiaru zakupiłem elektryczny kociołek zacierno-warzelny z "Ba" oraz dwie pozycje książkowe w Amazon.com: "Clone brews" i "Beer Captured".
Chyba mi odbiło...

Marusia
12-07-2005, 15:02
Może kiedyś uwarzysz jakieś prostego ale, ze słodu pilzneńskiego, a nie te niesmaczne wygibasy:D;)

P.S. Jak Twoje konkursowe było najlepsze z Twoich piw, to te dwa pozostałe co mam, to jeszcze długo u mnie poleżakują:p

P.P.S. To za tę Maru(dę):D

Wielki_B
13-07-2005, 07:49
Nie dość, że MaruDA, to jeszcze złośnica! :p

Alchemych
13-07-2005, 18:03
...2) Została mi już tylko jedna butelka tego piwa....
Tak trzymaj ! Niedługo stanę się jedynym posiadaczem piwnego laureata :D ;) :D

Wielki_B
13-07-2005, 20:19
„Przyłów”: dodatkowo odparowałem wody wysłodkowe i uzyskane 4 litry brzeczki o gęstości 10,5 Blg (nie ma tu cukru kandyzowanego) zadałem drożdżami Wyeast 1762 Belgian Abbey.
No i do tego dorwały się owocówki. W związku założyłem tutaj (http://www.browar.biz/forum/showthread.php?p=476163#post476163) wątek.

Wielki_B
14-07-2005, 21:59
Warka # 14 została własnie zabutelkowana na 150 g cukru rozpuszczonego w 150 ml wody. Wyszło 44 but. 0,355 l i 13 but. 0,33 l.
Na cichej była tylko 5 dni, bo trzeba było zwolnić fermentor. Kolor machoniowy, w butelkach mętnawe.

W najbliższym wolnym czasie padnie warka # 16. Jakiś ciemniaczek na drożdżach munich lager, bo abbeye poszły do ubikacji.

Warka # 15 - "Żywiec" fermentuje w chłodziarce w temp. 10 st. C.

Wielki_B
16-07-2005, 23:38
Zamiar:
Eksperyment z aromatycznym syropem jak w tytule (bez tego w nawiasie) oraz test kociołka zacierno-warzelnego.

Zasyp:
– 2000 g pilzneński 2-3 EBC,
– 2000 g monachijski 14 EBC ,
– 800 g karmelowy 128 EBC,
– 135 g melanoidynowy 60-80 EBC,
– 65 g karmelowy 680 EBC,
– 100 g ekstrakt słodowy barwiący.

Chmiel:
20 g goryczkowy “Marynka” szyszka 11,10 % a-k,
13 g aromatyczny „Lubelski” szyszka 3,3 % a-k,
37 g aromatyczny „Lubelski” granulat.

Drożdże:
gęstwa Wyeast 2308 Munich Lager.

Dodatki:
- syrop Irish Cream 400 ml. (dodany na 3 minuty przed końcem gotowania),
- laktoza 500 g (dodana na 10 minut przed końcem gotowania).

Zacieranie:
Cała śruta ziarna wsypana do 20 l wody o temp. 54 st. C.
Przerwa 15 min. w temp. 54>52 st. C.

I tu zaczęły się problemy: kociołek przestał grzać! Nie chciałem już dolewać wody, więc postanowiłem zacier podgrzewać a’la dekokcją. – Nie mając większego garnka, musiałem zadowolić się 4,5 – litrowym, do którego przelewałem zacier i natychmiast po zagotowaniu wracałem go do kociołka. W skrócie było tak:

Przerwa 35 min. 62 st. C,
Przerwa 10 min. 68 st. C,
Przerwa 15 min. 73 st. C,
Przerwa 10 min. 75 st. C.

Filtracja: problemowa, za drobno zmieliłem śrutę. Dało to mi jednak czas na otworzenie kociołka.
„Fajnie”, bo po wykonaniu pomiarów stwierdziłem, że kociołek powinien grzać. No i teraz grzał! Nie wiem, co było przyczyną, ale boję się problemów z samą płytką grzejną. Bowiem w trakcie zacierania grzałka nie działała, a termostat działał poprawnie i napięcie do grzałki musiało być też podawane, bo zapalała się lampka kontrolna, która jest wpięta równolegle do grzałki.

Gotowanie odbyło się więc w moim nowym nabytku.
Chmielenie:
Gotowanie 60 min. Na początku cała „Marynka”, w 45 minucie „Lubelski” – 13 g szyszka i 27 g granulat. 3 minuty przed końcem – 10 g granulatu lubelskiego.

Schładzanie:
Chłodnica zanurzeniowa w akcji – 35 minut i temp. 28 st. C.

Wyszło: brzeczka nastawna (nie wiem ile litrów) 16 Blg. Dobrze, że nie podgrzewałem zacieru wrzącą wodą, bo wyszedłby cieńkusz, zważywszy, że ze 3 Blg to efekt dodania syropu i laktozy.

Natychmiast po zakończeniu pracy zadałem drożdże. Postoi to w temp. pokojowej do czasu ruszenia drożdży, potem do chłodziarki.

Wielki_B
17-07-2005, 16:04
13 g aromatyczny „Lubelski” szyszka 3,3 % a-k,
37 g aromatyczny „Lubelski” granulat.

Lubelski w szyszce ma 4,2 % a-k, a nie 3,3. Natomiast granulat ma 3,5 % a-k.
Brzeczka dostała intensywnej piany, więc zaraz ostudzę agresywność drożdży w chłodziarce.

Zrobiłem sobie przy okazji 4 butelki 0,33 l niechmielonej brzeczki o gęstości 10,5 Blg, nalanej do butelek pod kapsel i zakapslowane. Włożyłem to do garnka i podgrzałem razem z nalaną do garnka zimną wodą do temp. 75 st. C i tak przetrzymałem przez 30 min. Dwie butelki pękły, choć podłożyłem na dno ściereczkę, a i nie podgrzewałem zbyt intensywnie. Następnym razem trzeba zmienić butelki.

naczelnik
17-07-2005, 17:55
Następnym razem trzeba zmienić butelki.

Na PETy 0.5 l. Wtedy je napełniasz i do zamrażarki.
Przed przygotowaniem startera rozmrażasz i pasteryzujesz.
Pokarm jak ta lala :cool:

Krzysiu
17-07-2005, 18:57
Lubelski w szyszce ma 4,2 % a-k, a nie 3,3. Natomiast granulat ma 3,5 % a-k...Zawartość alfakwasów to nie jest wielkość stała. W róznych partiach chmielu może być różna w czasie jednego sezonu, a na pewno jest różna między poszczególnymi latami. I zmniejsza się z upływem czasu przechowywania. Jak do tej pory miałem Lubelski w granulacie z zawartością 3,7% (2002) i 3,3% (2003), a teraz mam 4,1% (2004). Poza tym zawartość alfakwasów w granulacie jest wyższa, niż w szyszcze, z której pochodzi, bo podczas przeróbki oddziela się części zdrewniałe, nie zawierające alfakwasów.

Wielki_B
17-07-2005, 21:42
Na PETy 0.5 l. Wtedy je napełniasz i do zamrażarki.
Przed przygotowaniem startera rozmrażasz i pasteryzujesz.
Pokarm jak ta lala :cool:
Dzięki za podpowiedź. Hmmm... a to przecież takie oczywiste...
Zawartość alfakwasów to nie jest wielkość stała.
(...) Poza tym zawartość alfakwasów w granulacie jest wyższa, niż w szyszcze, z której pochodzi, bo podczas przeróbki oddziela się części zdrewniałe, nie zawierające alfakwasów.
Wiem o tym. Odnotowuję jedynie dane o zawartości a-k zamieszczone na opakowaniu przez producenta (sprzedawcę). Może któreś z piw będzie na tyle dobre, że uznam, iż warto je powtórzyć. Wtedy chciałbym to zrobić jak najwierniej.
Poza tym zawartość alfakwasów w granulacie jest wyższa, niż w szyszcze, z której pochodzi, bo podczas przeróbki oddziela się części zdrewniałe, nie zawierające alfakwasów.
Gdzieś o tym czytałem, dlatego zastanowiło mnie trochę to, że chmiel z tego samego zbioru (2004), którego producentem jest Chmiel Polski SA ma podawaną przez niego zawartość a-k taką:
Marynka: szyszka 11,1 proc., granulat 8,7 proc.;
Lubelski: szyszka 4,2 proc., granulat 3,5 proc.

Jeśli granulat był robiony z tych samych szyszek, to podważałoby to tę teorię.

Wielki_B
19-07-2005, 23:28
Własnie, po mozolnej pracy ;) , otworzyłem sobie ostatnią butelkę mojej pierwszej warki. To był zwykły, ale w pełni słodowy (bez cukru) brewkit "Jasne Pełne" na drożdżykach doń dołączonych. Warzone było w połowie lutego tego roku.
No i dopiero teraz (kiedy konsumuję ostatnią butelkę) stwierdzam, że jest to całkiem przyzwoite piwo.
Spostrzeżenie: nie powinno się pisać w instrukcji (tu uwaga do sklepu B.), że takie piwo spożywać można juz po kilku tygodniach, bo wtedy to piwo nie mogło się równać z tym dzisiejszym. Dla amatorskiego browarnictwa jest to o tyle ważne, że nie ma chyba niczego gorszego niż podanie wytrawnym piwoszom niedojrzałego produktu, jak to mi się zdarzyło.

Wielki_B
19-07-2005, 23:30
W tytule poprzedniego postu powinno być: Smak warki #1

Marusia
20-07-2005, 07:48
Dla amatorskiego browarnictwa jest to o tyle ważne, że nie ma chyba niczego gorszego niż podanie wytrawnym piwoszom niedojrzałego produktu, jak to mi się zdarzyło.

Jest wiele rzeczy znacznie gorszych, np. podanie piwoszom kwasiżura:)
A leżakowanie piwa zależy od jego rodzaju - niejednokrotnie już pisałam, że u mnie jasne piwa górnej fermentacji na Danstarach nie doczekują fazy dojrzałości, z tego względu, że smakują mi (i nie tylko mi) jako własnie piwa młode, niedojrzałe. Niektóre sa pite już nawet po trzech dniach od zabutelkowania.

Wielki_B
25-07-2005, 20:02
Warzone wczoraj po południu.
Zamiar:
Próba kociołka elektrycznego (miał już awarię podczas debiutu) oraz sprawdzenie właściwości słodu żytniego (warka # 9, która była robiona z udziałem tego słodu, nadal jest mętna i jeszcze fermentuje na cichej!).

Zasyp:
– 1000 g pilzneński,
– 1000 g żytni,
– 100 g karmelowy jasny.

Chmiel:
8 g goryczkowy “Marynka” granulat 8,7 % a-k,
13 g aromatyczny „Lubelski” granulat 3,5 % a-k.

Drożdże:
gęstwa Wyeast 3068 Weihenstephan.

Dodatki:
Brak.

Zacieranie dekokcyjne jednowarowe:
Śruta żytnia wsypana do 7 l wody o temp. 48 st. C.
Przerwa 20 min. w temp. 46>42 st. C.
Dosypanie śruty jęczmiennej.
Przerwa 15 min. w temp. 42 - 60 st. C.
Awaria kociołka!
Przerwa (wymuszona awarią) 20 min. w temp. 60>52 st. C.
W tym czasie odlanie 1/3 zacieru do dekokcji: podgrzanie do 72 st. C, przerwa 10 min., zagotowanie i dodanie do zacieru głównego (w tym czasie naprawa kociołka).
Przerwa 10 min. w temp. 65>72 st. C.
Przerwa 20 min. 72>70 st. C.

Filtracja: mozolna.

Chmielenie:
Gotowanie 60 min. Na początku cała „Marynka”, w 55 minucie „Lubelski”.

Schładzanie:
Chłodnica zanurzeniowa w akcji – 25 minut i temp. 25 st. C.

Wyszło: brzeczka nastawna 10 litrów 12,5 Blg.

Natychmiast po zakończeniu pracy zadałem drożdże. Stało w temp. pokojowej do rana, potem z piękną pianą na powierzchni do piwnicy (temp. 19,5 st. C)

Przyczyna awarii kociołka: przedtem pisałem, że lampka kontrolna wpięta jest równolegle z grzałką. I tak jest w istocie, ale tuż przed samą grzałką wpięte jest jeszcze bimetalowe zabezpiecznie termiczne. W moim przypadku jest felerne: wyłącza grzałkę w najbardziej irytującym momencie: kiedy zacier zamiast się podgrzewać - stygnie. Po ok. 20 minutach słychać piknięcie bimetalu i znowu grzeje.
Zwracać pocztą cały kociołek, by wymienili ważące 4 g ustrojstwo?

Wielki_B
25-07-2005, 20:04
Niektóre sa pite już nawet po trzech dniach od zabutelkowania.
To trzeba być wielkim... "miłośnikiem" :D piwa.

Marusia
25-07-2005, 20:46
Po wypowiedzi widać, że takiego piwa nie piłeś, zatem wstrzymaj się z wnioskami. Zrób kiedyś proste piwko górnej fermentacji na Danstarach, spróbuj i dopiero wtedy się wypowiedz, bez zbędnych złosliwości:p

Wielki_B
25-07-2005, 22:56
Po wypowiedzi widać, że takiego piwa nie piłeś, zatem wstrzymaj się z wnioskami. Zrób kiedyś proste piwko górnej fermentacji na Danstarach, spróbuj i dopiero wtedy się wypowiedz, bez zbędnych złosliwości:p
Zrobię i spróbuję. Nie było tu żadnej złośliwości, a przynajmniej nie miałem takiego zamiaru. Po prostu przypomniała mi się moja pierwsza warka, której pierwszą butelkę otworzyłem po 7 dniach od jej uwarzenia + 3 dniach refermentacji.
Mętniak że zgroza, śmierdział drożdżami, ale ja ("miłośnik" piwa) byłem zachwycony.
Dzisiaj jestem bardziej sceptyczny... Marudko (uwielbiam ten nick :D ).

mapajak
26-07-2005, 08:29
Przyczyna awarii kociołka: przedtem pisałem, że lampka kontrolna wpięta jest równolegle z grzałką. I tak jest w istocie, ale tuż przed samą grzałką wpięte jest jeszcze bimetalowe zabezpiecznie termiczne. W moim przypadku jest felerne: wyłącza grzałkę w najbardziej irytującym momencie: kiedy zacier zamiast się podgrzewać - stygnie. Po ok. 20 minutach słychać piknięcie bimetalu i znowu grzeje.
Zwracać pocztą cały kociołek, by wymienili ważące 4 g ustrojstwo?

Twój kocioł nie jest felerny, one tak mają. Przy próbie podgrzania gęstego zacieru dochodzi do miejscowego przegrzania grzałki na skutek słabego rozchodzenia się ciepła w gęstym zacierzy i zabezpieczenie termiczne wyłącza grzałkę. Nie bardzo pomaga tu nawet intensywne mieszanie. Jeśłi zacier jest rzadszy to rozchodzenie ciepła jest łatwiejsze i wtedy grzałka się nie wyłącza.
W praktyce wygląda to tak. Podgrzewam wodę do 72-74 st C, wsypuję słód, temperatura spada do 65-67 st.C. Po 15 do 45 min (zależnie od stylu piwa , jakie chcę uzyskać) podgrzewam do drugiej przerwy cukrowej. Zacier wtedy jest już na tyle rzadki, że grzałka nigdy się nie wyłącza.
I jeszcze jedno. Niedługo zespsuje Ci się kranik - odpadnie plastikowa dźwignia do otwierania. W najbliższym czasie umieszczę zdjęcia, jak to naprawić. Ja wytoczyłem metalowy trzpień, zamiast plastikowego i otwieram pokręceniem nakrętki motylkowej, zamiast dżwignią. Dzięki temu regulacja otwarcia kranika jest płynna i precyzyjna.

Alchemych
26-07-2005, 10:11
...Zwracać pocztą cały kociołek, by wymienili ważące 4 g ustrojstwo?
Zwracać !!! Nie ma zmiłuj się - "zrobiliście bubel to teraz naprawcie"

Alchemych
26-07-2005, 17:13
...I jeszcze jedno. Niedługo zespsuje Ci się kranik...
To mnie ubawiłeś :D :D :D .

Wielki_B
02-08-2005, 21:15
Eksperymentalna warka #17 - żytnie została zabutelkowana już po 5 dniach od zadania drożdżami. (balling spadł jedynie do 5 Blg). Wyszło 19 butelek 0,.5 l. Piwo jest mętne, ale widzę szansę na sklarowanie (patrz warka #9). Właśnie degustuję pierwszą butelczynkę 0,25 l. Nagazowane jest już mocno (jest szansa na granaty...!). Piana, jak to po tak króciutkim okresie, szybko zjechała. Pszeniczniaka jakoś mi nie przypomina. Nic specjalnego. Zobaczymy za tydzień.

Przed chwilą zabutelkowana została warka # 15 - "Żywiec". Od dnia uwarzenia na ten moment warka ta czekała 23 dni. W sumie wyszło 26 litrów zabutelkowane na 200 g roztworu cukru: 1 minikeg 5 l, 6 butelek 0,5 l, 48 x 0,355 i 4 x 0,25. Na tym etapie piwo jest rewelacyjne – delikatne, chmielowo-słodowe i kryształowo przezroczyste. Może będzie wreszcie jakieś porządne piwo!

Spostrzeżenie: lagery pięknie i szybko się klarują. W każdym razie te, które wykonałem na drożdżach Wyeast Munich Lager (dotychczas wykorzystałem tylko te i California Lager). Gdyby piwo to teraz sztucznie nagazować CO2, to śmiało można byłoby je zabrać już dzisiaj na jakąś imprezkę.
Mam nadzieję, że w butelkach nie pogorszą smaku. - Butelki "Marcowego" (warka #13) pozostawione w temp. pokojowej nabrały lekko kwaskowatego posmaku (tych z chłodziarki jeszcze nie próbowałem, ale mam pewne obawy, bo nim do chłodziarki trafiły stały jakiś czas w temp. pokojowej). Dlatego "Żywiec" po zabutelkowaniu od razu wrócił do chłodziarki.

Wielki_B
19-08-2005, 20:34
No więc warka #12, która miała być monachijskim lagerem, a została odfermentowała przez jakieś dzikie mutanty (nazwa "marketingowa" tej warki, Kosmiczna Mutacja), poszła jednak do oczyszczalni ścieków. Kwaśna i tyle.

Warka # 16 Irish Cream została przelana na cichą fermentację w dniu 30-07-2005 r. Blg zjechało do 5,5 z początkowych 16.
Zabutelkowana na 160 g cukru w dniu 08-08-2005 r. Nie odnotowałem, ale zdaje się, że było tego jakieś 20 litrów.
Degustacja: bardzo dobre piwo, choć trudno mówić o smaku Irish Cream. Raczej delikatnie wyczuwalna kawa. Kryształowo klarowne - w związku z tym mam wątpliwości, czy zdoła się nagazować w procesie refermentacji wcześniej niż za dwa miesiące. Bowiem np. warka # 13 jeszcze się nie nagazowała, a w sumie była robiona podobnie, jeśli chodzi o drożdże i temp. fermentacji.

Warka #10 na drożdżach California Lager jest niedobra, choć niektórzy się nią zachwycają. Jej zaletą jest to, że nie mam zawahań, gdy ktoś taki prosi o kolejne butelki.
Moim zdaniem, fermentowana była w zbyt wysokiej temperaturze, co nadało jej nieciekawych posmaków. Moim nieszczęściem jest fakt, że kilka osób dostało w Żywcu ten produkt do domowej degustacji.
Delikatna prośba: nie zamieszczajcie recenzji tego piwa na forum.


Testy sprzętowe:
Warka # 18, którą zaraz tu wkleję, jest przygotowywana pod sztuczne nagazowanie CO2 w 18-litrowym tanku i niezwłoczną konsumpcję w szerszym gronie. Aktualnie piwko pracuje w fermentorze, a tokarz dorabia niezbędne elementy do połączeń butla CO2-reduktor-tank 18-l/minikeg 5-l.

Kadź zacierno-FILTRACYJNO-warzelna. Kociołek zacierno-warzelny, problemy z którym opisałem wyżej, zrozumiał w końcu do jakich celów go zakupiłem i już nie odmawia współpracy.
Został nawet wzbogacony o filtrator, aby w tym jednym garze mogło odbywać się zacieranie, filtracja i gotowanie brzeczki. Sprzęt jest w fazie testów. Jest dobrze i niezmiernie wygodnie, niedługo zamieszczę opis i zdjęcia (przy czym przypominam, że termin "niedługo" jest pojęciem względnym).


Warka #18 "Żywiec Beer Eksport" ;)
Warzone w dniu 09.08.2005 r.
Zamiar:
Piwo do eksperymentalnego sztucznego nagazowania CO2 (niezwłocznie po fermentacji wtórnej) oraz niezwłocznej konsumpcji.

Zasyp:
– 3 600 g pilzneński,
– 1 350 g monachijski,
– 350 g carapils.

Chmiel:
33 g goryczkowy “Marynka” szyszka 11,10 % a-k,
20 g goryczkowy “Marynka” granulat 8,7 % a-k,
25 g aromatyczny „Lubelski” granulat 4,5 % a-k.

Drożdże:
Gęstwa Wyeast 2308 Munich Lager.

Dodatki:
Mech irlandzki 10 g (dodany do brzeczki na 15 min. przed końcem gotowania).

Zacieranie:
Cała śruta ziarna wsypana do wody o temp. 55 st. C.
Przerwa 25 min. w temp. 53>50 st. C.
Przerwa 15 min. w temp. 50>66 st. C.
Przerwa 50 min. w temp. 66 - 65 st. C.
Przerwa 20 min. w temp. 65>78 st. C.

Filtracja: test sprzętu.

Chmielenie:
Gotowanie 60 min. Na początku cała „Marynka”, w 45 minucie „Lubelski” – 15 g, w 60 minucie „Lubelski” – 10 g.

Wyszło: brzeczka nastawna 25 litrów 13 Blg.

Gęstwa zadana natychmiast po schłodzeniu brzeczki. Jakieś 8 godzin w temp. pokojowej i do chłodziarki. Fermentuje w temp. 9 st. C.
Piwo zostanie jutro przelane do fermentacji wtórnej.

Ufff, alem się naklepał po tej klawiaturze.

Plany na niedzielę: "Kaiserdom Rauchbier". Ale jeśli będę miał takie biorytmy jak dzisiaj, to zmienię plan na ciut mniej ambitny (np. oglądanie telewizji).

Przemodar
20-08-2005, 11:14
Wielki_B => W marcu/kwietniu robiłeś Milk Stouta z przepisu BA A.Sadownika. Poczyniłem stosowne zakupy i nastawiłem też swojego (dałem aż 900 g laktozy, mam kilku znajomych, którym każde piwo jest za gorzkie, zobaczymy, czy przełkną takie coś). Początkowe Blg wynosiło 15,5. Po siedmiu dniach burzliwej w temp. 20 st. zjechało ledwie do 9,5 Blg, przy czym drożdże Safale S-04 przestały optycznie pracować po 2 dniach (wytworzyły pianę na 4 cm, która szybko opadła). Dziś mierzyłem Blg i zauważyłem, że piwo jest mocno nagazowane CO2, albo są to jeszcze oznaki cichej pracy drożdży (smak i zapach OK, więc nie skiepściło się).
Moje pytanie - czy trzymać to piwo jeszcze na burzliwej? Czy może lepiej zlać na cichą i czekać ze trzy tygodnie aż Blg zjedzie w dół. A jeśli ma zjechać, to do ilu, żeby Milk Stout nie okazał się wyrobem spirytusopodobnym? Wiem, że im mniejsze Blg końcowe, tym mocniejsze piwo, ale chciałbym choć trochę stylu zachować...

Wielki_B
21-08-2005, 10:30
Przemodar.
Przede wszystkim piwo to będzie, niestety, tzw. cieńkuszem. Bowiem ten pozornie wysoki ekstrakt początkowy jest zbudowany w dużej mierze laktozą (na oko 5-6 Blg).
Dlatego też przy tak dużym dodatku tego niefermentowalnego surowca Blg końcowe wcale nie jest za wysokie. Wniosek jest prosty: fermentowało krótko, bo też nie miało co w tej brzeczce dłużej fermentować. Odejmij sobie to, co stanowi laktoza i juz bedziesz miał inny obraz tego nad czym teraz się martwisz.
Fermentacja burzliwa już się zakończyła. Zlej więc to piwo, aby fermentację wtórną odbywało bez ubocznych produktów zalegających teraz na dnie fermentora (2 tygodnie cichej wystarczą).
Z przyczyn, o których tu pisałem nadwyżka alkoholu w tym piwie Ci nie grozi, raczej niedobór.
Inną sprawą jest, że laktozą b. trudno jest uzyskać słodkość, o jakiej pewnie myślisz. Nie oczekuj więc, że uzyskasz słodkie piwo. W tym zakresie chyba lepiej byłoby użyć np. aspartamu, którego uboczne posmaki zabije samo piwo, pozostawiając "sacharozową" słodkość.

Warka nr 19 – "Kaiserdom Rauchbier"
Warzone wczoraj
Zamiar:
Próba wykonania wersji piwa jak w tytule.

Zasyp:
4 000 g pilzneński 2-3 EBC,
500 g monachijski 14 EBC,
550 g wędzony Weyermann 3-6 EBC,
280 g karmelowy jasny 128 EBC.
W oryginalnym przepisie nie występuje słód monachijski. Zamiast tego powinno być 4 500 g pilzneńskiego, ale zastąpiłem te 500 g monachijskim, bo pilzneński strzegomski jest jaśniejszy od tego samego typu słodu np. niemieckiego.

Chmiel:
30 g goryczkowy “Marynka” granulat 8,7 % a-k,
50 g aromatyczny „Lubelski” granulat 3,5 % a-k.

Drożdże:
Gęstwa Wyeast 2308 Munich Lager.
2 litry brzeczki zadałem drożdżami Wyeast 2124 Bohemian Lager.

Dodatki:
Mech irlandzki 5 g (dodany do brzeczki na 15 min. przed końcem gotowania).

Zacieranie:
Cała śruta ziarna wsypana do wody o temp. 56 st. C.
Przerwa 30 min. w temp. 54>52 st. C.
Przerwa 15 min. w temp. 52>66 st. C.
Przerwa 40 min. w temp. 66 - 65 st. C.
Przerwa 20 min. w temp. 65>78 st. C.

Filtracja: bezproblemowa.

Chmielenie:
Gotowanie 60 min. Na początku cała „Marynka”, w 45 minucie „Lubelski” – 30 g, w 60 minucie „Lubelski” – 20 g.

Wyszło: brzeczka nastawna 23 litry 13,5 Blg.

Gęstwa zadana natychmiast po schłodzeniu brzeczki. Jakieś 10 godzin w temp. pokojowej i poszło do chłodziarki.

Wielki_B
22-08-2005, 09:12
Wczoraj odbyła się grupowa degustacja warki #15 "Zywiec Beer Eksport".
Będę nieskromny: REWELACJA! Wspaniałe, przesmaczne piwo. Ktoś przyniósł sześciopak z tegoż browaru w celach porównawczych, no i otworzona została tylko jedna butelka. Wszyscy zdecydowanie woleli otwierać chłodziarkę i wyjmować z niej butelczyny z numerem 15 na kapslu.
Po wyjęciu z chłodziarki na butelce natychmiast pojawiała się wspaniała rosa (w lodówce jest temp. 9 st. C). Piwo idealnie klarowne, z gęstą jak śmietana pianą, cudownym zapachu i jeszcze lepszym smaku. Już wiem jakie piwa chcę robić.
Tylko jeden gość mnie obraził, mówiąc że nie kapnął by się, że to nie jest piwo koncernowe.

Co ciekawe, warka #13 nadal nie potrafi się nagazować, przez co obawiałem się, że pozostałe lagery także będzie czekał długi okres leżakowania. Na szczęście moje obawy nie mają juz uzasadnienia.
Za tydzień pierwsza degustacja warki #16 "Irish Cream".

Twilight_Alehouse
22-08-2005, 09:20
Wczoraj odbyła się grupowa degustacja warki #15 "Zywiec Beer Eksport".
Będę nieskromny: REWELACJA!
Gratulacje!! Cieszę się, że dołożyłem swoje 3 grosze do tej warki :)

Alchemych
25-08-2005, 20:16
Wczoraj odbyła się grupowa degustacja warki #15 "Zywiec Beer Eksport".
Będę nieskromny: REWELACJA! Wspaniałe, przesmaczne piwo. Ktoś przyniósł sześciopak z tegoż browaru w celach porównawczych, no i otworzona została tylko jedna butelka. Wszyscy zdecydowanie woleli otwierać chłodziarkę i wyjmować z niej butelczyny z numerem 15 na kapslu.
Po wyjęciu z chłodziarki na butelce natychmiast pojawiała się wspaniała rosa (w lodówce jest temp. 9 st. C). Piwo idealnie klarowne, z gęstą jak śmietana pianą, cudownym zapachu i jeszcze lepszym smaku. Już wiem jakie piwa chcę robić.
Tylko jeden gość mnie obraził, mówiąc że nie kapnął by się, że to nie jest piwo koncernowe.

...
No to mam sprzymierzeńca w lagerowych klimatach :D :stout:

Wielki_B
28-08-2005, 18:38
Zamiar:
Próba wykonania wersji piwa jak w tytule, choć nie za bardzo mam pojęcie o sposobie zacierania oryginału. Postawiłem na zacieranie dekokcyjne z pominięciem temperatury 35 st. C i jednej dekokcji.

Zasyp:
– 3 000 g pilzneński 2-3 EBC,
– 1 800 g monachijski 14 EBC,
– 500 g carapils 3-5 EBC.

Chmiel:
50 g goryczkowy “Marynka” granulat 8,7 % a-k,
25 g aromatyczny „Lubelski” granulat 4,5 % a-k,
30 g aromatyczny „Żatecki” granulat 3,3 % a-k.

Drożdże:
Wyeast 2001 Pilsner Urquell.

Dodatki:
Mech irlandzki 8 g (dodany do brzeczki na 15 min. przed końcem gotowania).

Zacieranie:
Cała śruta ziarna wsypana do ok. 15 l wody o temp. 55 st. C.
Przerwa 40 min. w temp. 52>50 st. C.
I dekokt
Przerwa 50 min. w temp. 64 > 61 st. C.
II dekokt
Przerwa 15 min. w temp. 68 > 78 st. C.

Filtracja: bezproblemowa. Wysładzanie 18 litrów.

Chmielenie:
Gotowanie 60 min. Na początku cała „Marynka”, w 45 minucie „Lubelski” – 25 g, w 57 minucie „Żatecki” – 30 g.

Wyszło: brzeczka nastawna 26 litrów 13 Blg.

Starter zadany natychmiast po schłodzeniu brzeczki. Stoi w temp. pokojowej, jak się zapieni trafi do chłodziarki.

Twilight_Alehouse
28-08-2005, 21:12
Zamiar:
Próba wykonania wersji piwa jak w tytule, choć nie za bardzo mam pojęcie o sposobie zacierania oryginału. Postawiłem na zacieranie dekokcyjne z pominięciem temperatury 35 st. C i jednej dekokcji.
Coś chyba kiedyś słyszałem o podwójnej albo nawet potrójnej dekokcji...

Krzysiu
29-08-2005, 07:23
Klasyczny Urquell powinien być zacierany za pomocą potrójnej dekokcji, a chmielony wyłacznie chmielem aromatycznym.

Wielki_B
29-08-2005, 10:02
Receptura pochodzi z "Clone Brews" Szamatulskiego. Jak we wszystkich recepturach, także i dla Urquella przewidział on tylko jedną przerwę (65,5 st. C).
Program zacierania ustaliłem więc po swojemu.
Jeśli chodzi o chmielenie, to Szmatulski też proponuje użycie jedynie aromatycznego "Żateckiego", którego dla goryczki, na przewidzianą przeze mnie ilość piwa, należłoby dać na początku gotowania jakieś 120 gramów, a potem w 45 minucie jakieś 35 gramów i w 57 minucie 35 gramów.
Uznałem jednak, że wrzucanie ponad 100 gram chmielu aromatycznego do kotła na początku gotowania, to marnotrawstwo. I zrobiłem po swojemu.

Wielki_B
02-09-2005, 20:48
To była 10 litrowa warka, w której chciałem przetestować słód żytni (którego dałem pół na pół z pilzneńskim i troszkę karmelowego). Zadane było drożdżami pszenicznymi.

Przesadnie nagazowane - trzeba dwóch szklanic, bo po otwarciu piwo wyjeżdża z butelki. Piana oczywiście ogromna, ale szybko znikła.
Konsystencja piwa... oleista, jakby były w nim jakieś pektyny.
W smaku mdłe i kwaśnawe. Od biedy da się wypić. Na pustyni bym tego nie wylał... ale w domu chyba nie dopiję do końca tego jednego piwa. Nie wiem co zrobię z resztą, bo nawet nie nadaje się do podlewania golonki w piekarniku (bo chmielu w nim jak w pszeniczniaku).
Nie będę już robił piw z udziałem słodu żytniego.

A że mam ochotę na dobrą "pszenicę" może w ten weekend coś uwarzę. W każdym razie nastawiłem starter.
Chodzi mi po głowie próba sklonowania piwka Paulaner Hefe-Weizen. W zasadzie wszystkie potrzebne składniki mam. Pozostaje problem z zacieraniem. Choć ostatnio wstąpił we mnie ogromny leń, to myślę o dekokcyjnym trójwarowym z czterema półkami: 35, 50, 65 i 75 st. C, chociaż wątpię, by Paulaner bawił się w trzy wary.

Chyba sobie otworzę jakiegoś lagerka dla poprawienia smaku...

adam16
02-09-2005, 21:59
... Nie wiem co zrobię z resztą, bo nawet nie nadaje się do podlewania golonki w piekarniku (bo chmielu w nim jak w pszeniczniaku).
...
Ja chętnie przyjmę takowe ;) w celach dydaktycznych. :stout:

mapajak
03-09-2005, 09:58
(...)
Uznałem jednak, że wrzucanie ponad 100 gram chmielu aromatycznego do kotła na początku gotowania, to marnotrawstwo. I zrobiłem po swojemu.

Masz rację, zamiast żateckiego czy lubelskiego, dla goryczki, śmiało można użyć połowę tego marynki. Tym bardziej, że marynka mimo większej zawartości goryczki też jest chmielem aromatycznym i może być użyta jako aromatyczny. Poza tym pilznera trzeba gotować przynajmniej 90 min więc i tak wszystkie związki aromatyczne z pierwszej parti chmielu się ulotnią.

mapajak
03-09-2005, 10:07
(...)
Pewnie nie wyczułbym pod imbirem tych drożdży, gdyby nie fakt, że mogłem porównać smak z warką # 10, którą zrobiłem na tych samych drożdżach, ale bez smakowych dodatków. A ta jest niby rześką oranżadką, ale nieciekawie zajeżdża właśnie tymi drożdżami.
(...)


Piwa o smaku oranżady wychodzą gdy jest za wysoka temperatura fermentacji i tak też jest zapewne w przypadku twojego piwa nr 10. Mój lager za tych drożdzach (Wyeast 2112) fermentował w 20 st. C, próbowałem przed zabutlkowaniem i chociaż to za wcześnie na ocenę (tą zrobię dopiero 2 miesiące od zabutelkowania, wcześniej nie ma sensu) to smak zielonego zapowiada całkiem ciekawe piwo.

Marusia
03-09-2005, 10:25
Warka nr 19 – "Kaiserdom Rauchbier"
Warzone wczoraj
Zamiar:
Próba wykonania wersji piwa jak w tytule.

Zasyp:
4 000 g pilzneński 2-3 EBC,
500 g monachijski 14 EBC,
550 g wędzony Weyermann 3-6 EBC,
280 g karmelowy jasny 128 EBC.


Jestem ciekawa, co Ci wyszło. Z mojego - i nie tylko - doświadczenia wynika, że 0,5 kg słodu wędzonego Weyermanna nie daje nawet sladowego zapachu ani smaku wędzoności.

Marusia
03-09-2005, 10:44
Warka #10 na drożdżach California Lager jest niedobra, choć niektórzy się nią zachwycają. Jej zaletą jest to, że nie mam zawahań, gdy ktoś taki prosi o kolejne butelki.
Moim zdaniem, fermentowana była w zbyt wysokiej temperaturze, co nadało jej nieciekawych posmaków. Moim nieszczęściem jest fakt, że kilka osób dostało w Żywcu ten produkt do domowej degustacji.
Delikatna prośba: nie zamieszczajcie recenzji tego piwa na forum.


Recenzji nie zamieszczam, ale wyjątkowo się z Tobą, Leszku zgadzam co do smaku piwa:D

Wielki_B
05-09-2005, 11:38
Prace browarniane:
Warka 18 "Żywiec Beer Eksport" została przedwczoraj zabutelkowana (FG=4 Blg). Jednego minikega 5 l bez dodawania cukru poddałem działaniu CO2 pod ciśnieniem 4,5 a potem 5 barów. Po dobie spożyliśmy to razem z Misiaczkiem. Bardzo dobre piwo, ze zbyt dużą (jak na "żywca") dawką chmielu aromatycznego.
Nasycenie CO2 było trochę za małe. Piwo owszem pieniło się, a na ściankach pozostawały ładne krążki po każdym łyku, ale gazu mogłoby być jednak trochę więcej. Następnym razem poczekam 2 dni z nasycaniem CO2.

Warka # 20 Pilsner Urquell fermentuje w temp. 7 st. C.

Marusia:
2 litry "Kaiserdom Rauchbier" zadane eksperymentalnie drożdżami 2124 Bohemian Lager zabutelkowałem wczoraj (reszta stoi sobie jeszcze w temperaturze 4 st. C). Piwo jest "wędzone". Może to kwestia "zimnej" fermentacji?

Mapajak:
No właśnie, nie wiem dlaczego pilsnery powinny być gotowane minimum 90 min. (a Szamatulski to chyba wszystkie brzeczki gotuje przez 90 min.). Nie potrafię się w tym doszukać jakiegoś głębszego sensu...

Adam:
Możesz w październiku wyjechać z Pszowa z takim piwkiem do domu... :stout: :kac:


Warka nr 21 Paulaner Hefe-Weizen
Warzone wczoraj
Zamiar:
Próba wykonania wersji piwa jak w tytule.

Zasyp:
– 2 328 g pale ale 5,5-7,5 EBC,
– 2 540 g pszeniczny 3-5 EBC,
– 120 g monachijski 14 EBC.

Chmiel:
11 g goryczkowy “Marynka” granulat 8,7 % a-k,

Drożdże:
Wyeast 3056 Bawarian Wheat Blend.

Dodatki:
Bez dodatków.

Zacieranie:
Cała śruta ziarna wsypana do ok. 17 l wody o temp. 45 st. C.
Przerwa 40 min. w temp. 43>41 st. C.
I dekokt.
Przerwa 25 min. w temp. 54 > 50 st. C.
II dekokt.
Przerwa 50 min. w temp. 62>60>64 st. C.
III dekokt.
Przerwa 15 min. w temp. 71-70 st. C.
10 min. podgrzanie 70>78 st. C.

Filtracja: bezproblemowa. Wysładzanie ok. 14 litrów.

Chmielenie:
Gotowanie 60 min. Na początku cała „Marynka”.

Wyszło: brzeczka nastawna 22 litry 12,5 Blg.

Starter zadany natychmiast po schłodzeniu brzeczki. Jak się zapieni, trafi do piwniczki (19 st. C).

Wielki_B
06-09-2005, 10:03
Warzone wczoraj
Zamiar:
Wykorzystanie wolnego czasu podczas przygotowywania większej kolacji oraz zapełnienie marnującego się miejsca w chłodziarce, puszki ekstraktu i resztki słodu Carared.

Składniki:
– 1 800 g ekstrakt słodowy jasny,
– 200 g słód karmelowy Carared 40-50 EBC,
– 36 g ekstrakt barwiący
– 100 g cukier.

Chmiel:
25 g goryczkowy “Marynka” granulat 8,7 % a-k,

Drożdże:
Gęstwa Munich Lager.

Chmielenie:
Gotowanie 60 min. Na początku cała „Marynka”.

Wyszło: brzeczka nastawna 8-9 litrów 16 Blg.

Starter zadany natychmiast po schłodzeniu brzeczki. Łączny czas pracy ok. 2 godziny.

Małe sprostowanie:
Podawane przeze mnie FG w poprzednich postach (dotyczy lagerów) ma pewien błąd, gdyż pomiary były dokonywane w piwie wyjętym z chłodziarki, a więc o temp. 8-9 st. C.
Nie potrafię tak "z głowy" tego przeliczyć, ale zakładam, że tam, gdzie pisałem np. FG=4, powinno być FG=3.

Krzysiu
06-09-2005, 10:48
... No właśnie, nie wiem dlaczego pilsnery powinny być gotowane minimum 90 min... Nie potrafię się w tym doszukać jakiegoś głębszego sensu...
Dlatego, że przy krótkim gotowaniu ze słodu jasnego pilzeńskiego nie wyjdzie piwo barwy bursztynowej, a najwyżej jasnosłomkowej. Długotrwałe gotowanie klasycznego Pilsnera (pierwotnie powyżej czterech godzin) powoduje częściową karmelizację niesfermentowanych węglowodanów i innych związków zawartych w brzeczce, i nadaje głębszą i ciemniejszą, bursztynową barwę.

Obecnie pilsy przyciemnia się dodatkiem słodów ciemniejszych i gotuje znacznie krócej.

Wielki_B
11-09-2005, 20:04
Warzone dzisiaj.
Zamiar:
Pils do beczki warzony specjalnie na spotkanie forumowiczów w Pszowie zaplanowane na dzień 15.10.2005 r. Na kilka dni przed imprezą zostanie sztucznie nagazowane CO2. Planuję ok. 10 dni fermentacji głównej, 21 dni f. wtórnej, 3 dni w kegu 18-litrowym poddane działaniu CO2 o ciśnieniu 5 barów.

Zasyp:
– 3 950 g pilzneński,
– 1 000 g monachijski,
– 350 g carapils.

Chmiel:
50 g goryczkowy “Marynka” granulat 8,7 % a-k,
30 g aromatyczny „Tettnanger” granulat 2,6 % a-k.

Drożdże:
Gęstwa Wyeast 2308 Munich Lager.

Dodatki:
Mech irlandzki 10 g (dodany do brzeczki na 15 min. przed końcem gotowania).

Zacieranie:
Cała śruta ziarna wsypana do ok. 15 wody o temp. 55 st. C.
Przerwa 25 min. w temp. 52>50 st. C.
Przerwa 15 min. w temp. 50>66 st. C.
Przerwa 50 min. w temp. 66 - 63 st. C.
Przerwa 20 min. w temp. 65>78 st. C.

Filtracja: bezproblemowa. Wysładzanie 15 litrów.

Chmielenie:
Gotowanie 90 min. Na początku cała „Marynka”, w 75 minucie „Tettnanger” – 15 g, w 87 minucie „Tettnanger” – 15 g.

Wyszło: brzeczka nastawna 23-24 litry 13 Blg.

Gęstwa zadana natychmiast po schłodzeniu brzeczki. Stoi w temp. pokojowej, jak się zapieni pójdzie do chłodziarki.

Wielki_B
23-09-2005, 21:53
Dawno nie odczuwałem takiej złości, a przy tym bezsilności. Okazało się bowiem, że do mojej piwniczki dostały się szczury, gdzie od
2 tygodni stał sobie na f. wtórnej mój "Paulaner Hefe Weizen" (warka #21).
A że nie zaglądałem tam przez ten czas wcale, to dopiero dzisiaj zobaczyłem, że te bydlaki zrobiły sobie tam knajpę - dorwały się do plastikowego kranika i ponadgryzały go tak, że piwo kapało sobie, a one go zlizywały. W fermentorze zostało tylko 14 litrów, a więc około 7 litrami napoiłem te "przesympatyczne" zwierzątka.
Ból o tyle większy, że piwo jest smaczne. Resztę przelałem do dwóch 10-litrowych wiaderek - jutro zabutelkuję. Uszkodzenia zostały dokonane w taki sposób, że reszta piwa nie powinna zostać zakażona.

Warka #19 "Kaiserdom Rauchbier" juz jest poddawana konsumpcji, choć nagazowanie jeszcze nie jest prawidłowe, a w smaku czuć cukier dodany do refermentacji.
(Pozostaje mi do rozważenia dlaczego wcześniejsza warka #18 "Żywiec Beer" zdecydowanie wolniej nagazowuje się - CO2 jest tyle, że po nalaniu piana przypomina raczej nalot pleśni).
Dodatek słodu wędzonego jest tylko trochę wyczuwalny i dość daleko mu do prawdziwie "wędzonych" piw. Najzabawniejsze jest jednak to, że nigdy nie piłem oryginału, który chciałem podrobić! Jak by nie było, to piwo jest bardzo smaczne i wątpię, aby dane mu było dłużej poleżakować.

Warka #20 "Pilsner Urquell", z braku czasu, dopiero po trzech tygodniach została zdekantowana do drugiego fermentora. Odfermentowała do 3 Blg. Zabutelkuję za tydzień.

Warka #23 Pils Beczkowy Forumowy wg planu miała zakończyć f. główną w ciągu 10 dni, ale potrwa ciut dłużej (teraz zanika piana). Wynika to z tego, że od początku fermentuje w niskiej temperaturze 8 st. C. To piwo jest moim oczkiem w głowie, więc postaram się je zrobić zgodnie z elementarzem.

Ogólne spostrzeżenia:
1) Odkąd zaczęłem pilnować właściwych temperatur fermentacji i dojrzewania piwa jestem zadowolony z mojej browarnianej harówki.
2) Lagery, nawet w czasie refermentacji w butelkach, zachowują kryształową czystość, czego nie mogę powiedzieć o piwach górnej fermentacji (np. "Rauchbier" jest kryształowy, choć drożdże cały czas w nim pracują nad zadanym mu cukrem).

PS. Moja "silna wola" postara się, aby na spotkanie forumowiczów w Pszowie udało mi się coś z opisywanych wyżej piw przytaszczyć. Ale niczego nie obiecuję...

przemar
23-09-2005, 23:47
Grunt to silna wola, a jej siła przejawia się tym, że robi z nami co chce :D

wg2
24-09-2005, 08:33
Zacieranie:
Cała śruta ziarna wsypana do ok. 15 wody o temp. 55 st. C.
Przerwa 25 min. w temp. 52>50 st. C.
Przerwa 15 min. w temp. 50>66 st. C.
Przerwa 50 min. w temp. 66 - 63 st. C.
Przerwa 20 min. w temp. 65>78 st. C.

Proszę o wytumaczenie: przewa 15 min. w temp. 50>66 C - ogrzwasz od 50 do 66C w ciągu 20 min
WG

Wielki_B
25-09-2005, 22:00
Warzone dzisiaj, a więc w dniu wyborów do parlamentu RP.
Zamiar:
Piwo dla kobiet i łasuchów. Jego nazwa ma odzwierciedlać zastosowanie pewnych charakterystycznych dla piw komercyjnych składników, choć jest to oczywiście eksperyment.

Składniki:
– 1 800 g ekstrakt słodowy jasny,
– 200 g słód karmelowy jasny 128 EBC,
– 100 g karmelowy pszeniczny Carawheat 100-130 EBC,
– 10 g palony jęczmień 1100-1200 EBC,
– 10 g żytni czekoladowy 500-800 EBC.

Dodatki:
- 280 g laktozy,
- 5 g mchu irlandzkiego,
- 20 g kawy „Jacobs” (zwyczajnie zaparzona w szklance i wlana do ekstrahujących się słodów).
Chmiel:
15 g goryczkowy “Marynka” granulat 8,7 % a-k,
15 g aromatyczny „Styrian Goldings” granulat 5,5 % a-k.

Drożdże:
Gęstwa Wyeast 2124 Bohemian Lager.

Produkcja brzeczki:
Wszystkie słody ekstrahowane luzem, filtrowane z użyciem miedzianego filtratora w 5 litrach wody w czasie 50 min, w temperaturach: początek 45 st. C, koniec 80 st. C.
Wysładzanie: I - 2,7 l wody, II – 2,2 l wody.
Gęstość brzeczki (bez ekstraktu), mierzona w temp. 48 st. C, 4 Blg (wymaga przeliczenia do temp. 20 st. C). Po dodaniu ekstraktu (jeszcze bez laktozy), mierzona w temp. 37 st. C, 14 Blg. Całość (z laktozą), mierzona w temp. 24 st. C, 17,5 Blg.

Gotowanie (60 min.):
Do wyciągu ze słodów wlany ekstrakt słodowy. Po zagotowaniu dodanie całej „Marynki”, w 50 minucie 10 g „Styrian Goldings” oraz mech irlandzki i laktoza, w 57 minucie 5 g „Styrian Goldings”.

Wyszło: brzeczka nastawna ok. 10 litrów.

Odpowiedź dla wg2:
wszędzie tam, gdzie podczas przerwy temperatura rośnie, to oczywiście oznacza to, że zacier jest wtedy podgrzewany.

Wielki_B
02-10-2005, 17:45
Zamiar:
Próba wykonania wersji piwa jak w tytule. Pewnie warto byłoby się podjąć samodzielnego dymienia części słodów, ale z braku czasu i ochoty na wyprawę po trociny bukowe oraz dodatkową robotę, odpuściłem sobie. Najpierw zobaczymy, co z tego wyjdzie.

Zasyp:
- 3 000 g pilzneński 2-3 EBC,
- 900 g monachijski 14 EBC,
- 2 600 g wędzony Weyermann 3-6 EBC,
- 350 g karmelowy jasny 128 EBC,
- 55 g czekoladowy pszeniczny 800-1200 EBC.

Śrutowanie: kiedy pomyślałem sobie o ręcznym mieleniu 7 kg słodu, do Porkerta zapięłem wiertarkę. Już więcej nie będę śrutował ręcznie.

Chmiel:
33 g goryczkowy “Marynka” granulat 10,0 % a-k,
22 g aromatyczny „Lubelski” granulat 4,1 % a-k.

Drożdże:
Świeżutka gęstwa Wyeast 2308 Munich Lager, po Pilsie Beczkowym Forumowym.

Dodatki:
Mech irlandzki 10 g (dodany do brzeczki na 15 min. przed końcem gotowania).

Zacieranie:
Cała śruta ziarna wsypana do 18-19 l wody o temp. 55 st. C.
Przerwa 30 min. w temp. 52-50 st. C.
Podgrzewanie 20 min. 50>66 st. C.
Przerwa 45 min. w temp. 66-63st. C.
Podgrzewanie 25 min. 65>78 st. C.

Wysładzanie:
I - 9 litrów,
II – 7 litrów,
III – 4 litry.

Zrobiłem sobie pomiary gęstości w poszczególnych etapach na gorącej brzeczce (dane po przeliczeniu do temp. 20 st. C):
Brzeczka przednia: 12 litrów (a więc ok. 6-7 litrów pozostało w słodzie. Przy wysładzaniu ile wlał tyle wylał.), 19,6 Blg,
I wysładzanie: na początku 19 Blg, pod koniec 10,3 Blg,
II wysładzanie: na początku 10 Blg, pod koniec 5,2 Blg,
III wysładzanie: na początku 5 Blg, pod koniec 3 Blg,

Chmielenie:
Gotowanie 90 min. Na początku cała „Marynka”, w 75 minucie „Lubelski” – 12 g, w 85 minucie „Lubelski” – 10 g.

Wyszło: brzeczka nastawna 28 litrów, 14 Blg.

Gęstwa zadana natychmiast po schłodzeniu brzeczki. Jutro rano trafi do chłodziarki.

Warka # 23 - Pils Beczkowy Forumowy została przelana na f. wtórną w piątek (jest już kryształowo czysta. W tym dniu zabutelkowana została też warka # 20 Pilsner Urquell (4g roztworu cukru na 0,5 l). Kryształowo czyste piwo, no i b. smaczne (z właściwą sobie skromnością rzekłbym, że jest szansa na REWELACJĘ). W przeciwieństwie do piw na Munich czy Bohemian Lagerach to piwo wykazywało się pewnym nasyceniem CO2 na każdym etapie, zarówno przy przelewaniu na cichą, jak i podczas butelkowania.

Za radą Alchemycha, znacznie ograniczę spożywanie moich wyrobów i będę kupował sobie piwko w sklepie. Może dzięki temu uda mi się wręczyć po jakimś egzemplarzu forumowiczom, którzy przyjadą na spotkanie do Pszowa 22.X.2005 r.

Marusia
08-10-2005, 11:04
Właśnie jestem po degustacji moich warek # 8 i 10. Żadna mi nie smakowała. Ósemka ma za dużo imbiru, który zabija nawet posmak drożdży California Lager.

Faktycznie, wściekle imbirowe jest to piwko. No i oczywiście, papierowe;) Jest ładnie nagazowane, bardzo gorzkie. Ciekawa sprawa: po nalaniu połowy do szklanki mam w szklance super klarowne piwko, a w butelce, mimo, ze lałam ostrożnie, wiszą drożdże w piwie, zamiast leżeć na dnie. Po przelaniu reszty do szklanki znowu mam klarowne piwo - prawdopodobnie duża ilość bąbelków zasłania te kłaczki drożdzowe:)
Piana modelowa:)

Marusia
08-10-2005, 12:12
Po połowie piwka przyzwyczaiłam się do smaku i w sumie wypiłam całośc z przyjemnością. Przy okazji odkryłam, że posiadam DWA Twoje Milk Stouty:D Wieczorem chyba jedno pojdzie na tapetę, tym razem z opisem w Piwo-końkretnie.

Wielki_B
09-10-2005, 19:21
No cóż Maruśka, cieszy mnie, że udało Ci się dopić to piwo do końca. Mnie, z wyjątkiem Milk Stoutów i Słodkiej Curacao, nie smakowała żadna z moich warek do #14 włącznie.
Od #15 nastąpił przełom i - z właściwą sobie skromnością - stwierdzam, że piwka są pyszne.
A dziś mała odmiana: górna fermentacja.

Warka nr 26 – „Petrus Tripel“
Warzone dzisiaj

Zamiar:
Próba wykonania wersji piwa jak w tytule. Głównym jednak powodem chwilowego odejścia od lagerów jest zapchana chłodziarka. Pomyśałem więc, że reaktywuję stojącą już dość długo gęstwę Trappist HG, bo szkoda, aby te drożdżyki padły.

Zasyp - plan na 22 litry, 18 Blg (po dodaniu cukru):
- 5 820 g pale ale 5,5-7,5 EBC,
- 250 g Caraamber 60-80 EBC,
- 130 g Carared 40-50 EBC.

Chmiel:
17 g goryczkowy “Marynka” granulat 10,0 % a-k,
15 g aromatyczny „Styrian Goldings” granulat 5,5 % a-k,
4 g aromatyczny „Lubelski” granulat 4,1 % a-k.

Drożdże:
Gęstwa Wyeast 3787 Trappist High Gravity.

Dodatki:
- mech irlandzki 10 g (dodany do brzeczki na 15 min. przed końcem gotowania),
- utarte skórki świeżej pomarańczy 36 g (dodane po połowie na początku i na 15 min. przed końcem gotowania),
- cukier biały zwykły (kandyzowanego szkoda na te ich wynalazki) 800 g.

Zacieranie:
Cała śruta ziarna wsypana do ok. 15 l wody o temp. 70 st. C.
Przerwa 90 min. w temp. 68-63 st. C.
Podgrzewanie 25 min. 63>78 st. C.

Wysładzanie:
I - 8 litrów,
II – 6 litrów,
III – 4 litry.

Chmielenie:
Gotowanie 60 min. Na początku cała „Marynka”, w 80 minucie cały aromatyczny.

Wyszło: brzeczka nastawna 24 litry 18 Blg (wyszło o 2 litry więcej niż w planie, ale nie narzekam). Gęstwa zadana natychmiast po schłodzeniu brzeczki. Na razie stoi w 22 st. C. Potem chciałbym zejść do 19-20 st. C.

Do fermentacji wtórnej zaleca się dodanie kilku gramów chipsów dębowych (zdaje się, że w gorzelnictwie ich dodatek miał łagodzić niekorzystne posmaki alkoholowe, ale nie jestem pewien. A po co one w piwie? Czyżby po to samo?)
Trudno się skupić na pisaniu, bo właśnie trwa Studio Wyborcze.

Krzysiu
09-10-2005, 19:43
...Gotowanie 60 min. Na początku cała „Marynka”, w 80 minucie cały aromatyczny...Jak ci się udało upchnąć te dodatkowe minuty w godzinie? :)

Wielki_B
09-10-2005, 21:50
Jak ci się udało upchnąć te dodatkowe minuty w godzinie? :)
Heheheeee... ale się uśmiałem! :) To był jedyny cud w tym wyborczym dniu! :D
Oczywiście aromatyczne poszły na 10 min. przed końcem gotowania. A więc w 50 minucie. Błąd się wziął z tego, że początkowo zamierzałem gotować brzeczkę przez 90 min., ale potem uznałem, że nie ma to większego sensu.

Wielki_B
31-10-2005, 23:29
Dzisiaj machnąłem sobie dwie wareczki. Cały dzień z głowy.

Warka nr 27 – „Rogi Wielkiego_B“

Zamiar:
Koźlak o czerwonej barwie.

Zasyp:
3 500 g pilzneński 2-3 EBC,
1 400 g monachijski 14 EBC,
300 g Carapils 3-5 EBC,
200 g Carahell 20-30 EBC,
300 g Carared 40-50 EBC,
150 g melanoidynowy 60-80 EBC,
150 g Caraaroma 300-400 EBC.

Chmiel:
40 g goryczkowy “Marynka” granulat 10,0 % a-k,
10 g aromatyczny „Hallertauer Hersbrucker” granulat 3,0 % a-k.

Drożdże:
Gęstwa Wyeast 2001 Pilsner Urquell.

Dodatki:
Cukier 250 g (dodany razem z mchem),
Mech irlandzki 10 g (dodany do brzeczki na 15 min. przed końcem gotowania).

Zacieranie:
Cała śruta ziarna wsypana do ok. 20 l wody o temp. 55 st. C.
Przerwa 45 min. w temp. 52-50 st. C.
Podgrzewanie 25 min. 50>67 st. C.
Przerwa 35 min. w temp. 67-64st. C.
Podgrzewanie 25 min. 64>80 st. C.

Wysładzanie:
I - 9 litrów,
II – 7 litrów.

Chmielenie:
Gotowanie 90 min., w 30 minucie cała „Marynka”, w 80 minucie „Hallertauer”.

Wyszło: brzeczka nastawna 23 litry, 16 Blg.

Warka nr 28 - Pils Barbórkowy

Zamiar:
Pils robiony na zamówienie do kega na grudniową imprezę w restauracji „Zielona”.
Na kilka dni przed imprezą zostanie sztucznie nagazowane CO2.
Reszta pójdzie do butelek.

Zasyp:
– 5 100 g pilzneński 2-3 EBC
– 300 g monachijski 14 EBC,
– 300 g carapils 3-5 EBC,
– 300 g karmelowy jasny 128 EBC.

Chmiel:
62 g goryczkowy “Marynka” granulat 10,0 % a-k,
30 g aromatyczny „Hallertauer Hersbrucker” granulat 3,0 % a-k.

Drożdże:
Gęstwa Wyeast 2124 Bohemian Lager.

Dodatki:
Mech irlandzki 10 g (dodany do brzeczki na 15 min. przed końcem gotowania).

Zacieranie:
Cała śruta ziarna wsypana do ok. 20 l wody o temp. 55 st. C.
Przerwa 20 min. w temp. 52>50 st. C.
Podgrzewanie 25 min. w temp. 50>67 st. C.
Przerwa 50 min. w temp. 67 - 62 st. C.
Podgrzewanie 20 min. w temp. 62>80 st. C.

Wysładzanie:
I – 9 litrów,
II – 6 litrów,
II – 4 litry.

Chmielenie:
Gotowanie 90 min. W 30 minucie cała „Marynka”, w 75 minucie „Hallertauer” – 15 g, w 87 minucie „Hallertauer” – 15 g.

Wyszło: brzeczka nastawna 30-31 litrów 13 Blg.

Twilight_Alehouse
01-11-2005, 07:58
Cukier do koźlaka? Hańba :D
Choć nie lubię Prawa czystości, to piwa niemieckie warzę jednak zgodnie z nim.

mapajak
01-11-2005, 11:21
Cukier do koźlaka? Hańba :D
Choć nie lubię Prawa czystości, to piwa niemieckie warzę jednak zgodnie z nim.

Niewielki dodatek cukru do koźlaka nie zaszkodzi, a zwiększy trochę jego moc. Ja też dodaję, jak i do innych mocnych piw - klasztornych, porterów, strong ale itp.
Absolutnie nie dodaję cukru do piw lekkich i pełnych - pilsów, pale ale, pszenicznych itp.

Wielki_B
01-11-2005, 22:43
Koźlak Mateusza został doceniony przez jury III KPD, choć nie przywiązał się on (Mapajak) do Reinheitsgebotu. Dodałem tego surowca nie z przekonania, lecz z wiary w jego doświadczenie. Po degustacji ocenię, czy przy dodatku cukru nie powinienem zacierać bardziej na słodko, czy zacieranie zostawić jak było, lecz bez cukru i z ciut mniejszym wysładzaniem.

Powiem więcej: gdy zabierałem się do warzenia tej warki, byłem przekonany, że mam czerwony Caraamber (zważywszy, że chciałem prócz smaku uzyskać szkarłatną czerwień). Gdy przy śrutowniku okazało się, że tak nie jest, na szybko zmieniłem recepturę, zastępując jego 100 g dwustu gramami Carahella.
Rozważając to na spokojnie, myślę że należało raczej zwiększyć udział Cararedu niż w ogóle dodawać Carahell. Bowiem słód ten daje kolor bursztynowy, tak jak to w mniejszym stopniu robi monachijski.

Wielki_B
05-11-2005, 21:09
Warzone dzisiaj
Zamiar:
Jasne pełne z czerwonawym zabarwieniem.

Zasyp:
4 700 g pilzneński 2-3 EBC,
300 g Carapils 3-5 EBC,
400 g Carared 40-50 EBC,
100 g melanoidynowy 60-80 EBC.

Chmiel:
42 g goryczkowy “Marynka” granulat 10,0 % a-k,
20 g aromatyczny „Hallertauer Hersbrucker” granulat 3,0 % a-k.

Drożdże:
Gęstwa Wyeast 2308 Munich Lager.

Dodatki:
Mech irlandzki 10 g (dodany do brzeczki na 15 min. przed końcem gotowania).

Zacieranie dekokcyjne:
Cała śruta ziarna wsypana do ok. 15 l wody o temp. 37 st. C.
Przerwa 35 min. w temp. 35-34 st. C
I dekokt
Przerwa 25 min. w temp. 53-51 st. C.
II dekokt
Przerwa 40 min. w temp. 64-62 st. C.
III dekokt
Przerwa 25 min. w temp. 68>67 st. C.
Podgrzanie do ok. 80 st. C i filtracja.

Spostrzeżenie: odkąd zaczęłem stosować kociołek z miedzianym filtratorem, filtracja brzeczki jest jedną z krótszych i przyjemniejszych czynności. Po dwóch, trzech litrach mętnej brzeczki, która wraca do garnka, leci czyściutki filtrat – pomimo max. odkręcenia kranika. Nie zamieniłbym się już na kadź filtracyjną w postaci ponawiercanego wiaderka. Czas, który poświęcam wydłużanemu zacieraniu (to z uwagi na stosowanie półek z niskimi temperaturami), w dużej mierze odzyskuję podczas szybkiej filtracji.

Wysładzanie:
I - 9 litrów,
II – 6 litrów,
III – 4 litry.

Chmielenie:
Gotowanie 90 min., w 30 minucie cała „Marynka”, w 75 minucie 10 g „Hallertauer”, w 87 minucie 10 g „Hallertauer”.

Wyszło: brzeczka nastawna 26 litrów, 13,5 Blg.

Krzysiu
12-11-2005, 13:26
...Wysładzanie:
I - 9 litrów,
II – 6 litrów,
III – 4 litry.
...
Możesz wyjaśnić, po co tak precyzyjnie obliczasz te dane?

Wielki_B
13-11-2005, 20:51
Warka # 26 "Petrus Tripel" została dzisiaj zabutelkowana (wreszcie!). Wyszło w sumie 22,5 litra.
Klarowność: kryształ. Kolor ładny, herbaciano-czerwony. Zapach: na pierwszym planie spirytus, drugiego planu nie strałem się już wywąchać. O pomiarze gęstości wspomniało mi się po dodaniu roztworu cukru, więc sobie odpuściłem.

Poza tym, przelałem jakąś warkę na f. wtórną (bodajże "Rogi Wielkiego_B"). Pozostałe trzy warki czekają na swoją kolej.

Miałem (i jeszcze mam) pewne kłopoty techniczne z lodówkami, w wyniku czego trzy lagery fermentowały
sobie w temp. od 1 do 13 st. C !

Możesz wyjaśnić, po co tak precyzyjnie obliczasz te dane?

No więc do każdego warzenia podchodzę z wydrukowanym planem, w tym wysładzania.
Mój szybkowar + czajnik dają 9 litrów: to warunkuje max. pierwszego wysładzania. Pozostałe dawkuję tak, abym uzyskał zaplanowany balling.
Po kazdym etapie wysładzania mieszam całość brzeczki i napełniam menzurkę ballingometru. Jednocześnie mierzę temp. "drucikiem" elektronicznego termometru. Odczyt na bieżąco koryguję za pomocą programu ProMash.
Staram się wysładzać tak, aby po uzyskaniu właściwej gęstości nie trzeba było prócz suchego młóta wynosić z domu jeszcze choćby litra zbędnej wody, która w nim by pozostała.
Oczywiście na forum nie musiałbym tak szczegółowo tego zamieszczać, ale to wynika z lenistwa - kopiuję osobiste notatki i wklejam to na forum. Nie chce mi się tego potem już przerabiać.

huanghua
13-02-2006, 20:11
Wielki_B
Jak myślisz, czy jak zastąpię drożdże Wyeast 3787 Trappist, drożdżami 3068 Weihenstephan Weizen (bo tylko takie obecnie posiadam), to wynik nie będzie dużo gorszy od Twojego? :)
5 g kolendry pasuje do tej "mieszaniny"? Czy to już zbytek?

Pozdrawiam :)

Krzysiu
13-02-2006, 20:40
1. Wielki_B zadeklarował się wczoraj, że już nigdy nie odezwie się w tym dziale, więc pytaj go na forum BA.
2. Nie da się porównać wyniku tak różnych drożdży - nie można powiedzieć, że coś będzie gorsze lub lepsze. Będzie całkiem inne.

huanghua
13-02-2006, 21:10
1. Wielki_B zadeklarował się wczoraj, że już nigdy nie odezwie się w tym dziale, więc pytaj go na forum BA.
:( :rolleyes:
2. Nie da się porównać wyniku tak różnych drożdży - nie można powiedzieć, że coś będzie gorsze lub lepsze. Będzie całkiem inne.
Dzięki.
A Ty Krzysiu, wykorzystałbyś je do uwarzenia takiej warki?

Marusia
13-02-2006, 21:18
Spróbuj, sama jestem ciekawa, co wyjdzie:) Ja staram się tradycyjnie stosować drożdże typu belgijskiego do tego typu piw, ale może wyjdzie cos zaskakującego?

P.S. 5 g kolendry - ja nigdy nie daję mniej. Piwu to nie zaszkodzi, aromat nie będzie nachalny, smiało:)

P.P.S. Jeśli się wstrzymasz z warzeniem, to za parę dni mogę Ci przesłać świeżą gęstwę WLP550, do belgijskich idealna:)

Krzysiu
13-02-2006, 21:22
Nie wiem, jakiej. Raczej nie, bo nie mam zaufania do pszenicznych drożdży, niezależnie od ich proweniencji.

huanghua
13-02-2006, 21:33
P.P.S. Jeśli się wstrzymasz z warzeniem, to za parę dni mogę Ci przesłać świeżą gęstwę WLP550, do belgijskich idealna:)

To ja nieśmiało piszę się na kapkę takiej gęstwy. :eek: :D :) :impreza:

Marusia
13-02-2006, 21:50
OK, wyślij adres na PW, jak tylko drożdże wylezą na pianę, to je dla Ciebie zbiorę:) I spróbuję, czy piwo nie kwaśne, żeby na minę Cię nie wpuścić:D

Wielki_B
13-02-2006, 22:09
1. Wielki_B zadeklarował się wczoraj, że już nigdy nie odezwie się w tym dziale, więc pytaj go na forum BA.
2. Nie da się porównać wyniku tak różnych drożdży - nie można powiedzieć, że coś będzie gorsze lub lepsze. Będzie całkiem inne.
Kto jak kto, ale może wypadałoby abyś uszanował mój temat, zabierając stąd swoje komentarze.

Do wczoraj myślałem, że jesteś mądralą (w dobrym tego słowa znaczeniu). Ale okazało się, że wytknięcie ci kilu popełnionych dyrdymałów w dziale "Polityka" zaowocowało z twojej strony czyhaniem na uderzenie we mnie z innej strony. Domyslam się też, że nie podobają ci się moje wypowiedzi w temacie browarnictwa domowego, zwłaszcza te, które kwestionowały twój "autorytet". A że w moim życiu nie dominuje bywanie na tym, czy innym forum i dynda mi "autorytet", wolałem sobie kolejne komentarze odpuścić.

Huanghua, zaprzestałem opisywać tutaj swoje warzelnicze poczynania wkrótce po tym, jak Krzysiu załozył temat http://www.browar.biz/forum/showthread.php?t=56648


Tylko ja odważyłem się na tym forum nazywać swoje warki: ŻYWIEC czy URQUELL. Czekali więc na moją reakcję, która poszła do przechmielin.

Wracając do tematu:
To hobby bardzo mnie pochłonęło. Na tyle, że w ciągu roku uwarzyłem 46 warek. Czasami moje posty mogą wydawać się przemądrzałe.
Jeśli chcesz zrobić "Słodką Curacao", to nie możesz ją zadać drożdżami 3068. Jeśli podasz mi swój adres, to wyślę Ci gęstwę THG 3787. Nie wiem jak będzie z jej reaktywacją, bo stoi od października ub.r., ale ja bym sie nie wahał jej użyć.

Kolendrę bym sobie odpuścił. W tym piwie ważne są posmaki słodowe (a więc temp. zacierania) i curacao. To nie jest typowy klasztorniak, w którym cukrowy alkohol trzeba czymś zabić.

Krzysiu
13-02-2006, 22:17
Nie wiedziałem, że twój temat jest święty i nie wolno się tu wpisywać. Więcej nie będę. Ale po twojej wczorajszej solennej zapowiedzi, że nie będziesz się tutaj odzywać, chciałem chłopaka uświadomić, żebyt kontaktował się innym kanałem. Bardzo przepraszam, że uraziłem ciebie swoją obecnością.

iron
13-02-2006, 23:22
(...)


Tylko ja odważyłem się na tym forum nazywać swoje warki: ŻYWIEC czy URQUELL. Czekali więc na moją reakcję, która poszła do przechmielin.

(...)

Czyli posłużyłeś się zastrzeżonym znakiem (nazwą) towarowym:)

Łuuups, pewnie się naraziłem odzywając w tym temacie:)

Wielki_B
13-02-2006, 23:54
Czyli posłużyłeś się zastrzeżonym znakiem (nazwą) towarowym:)

Łuuups, pewnie się naraziłem odzywając w tym temacie:)
Zrobiłem to z całą świadomością ;).
Niestety (dla domowego browarnictwa), nie zajęły się mną te koncerny a ludzie stąd... :(

Łuuups, pozdrawiam :)

Krzysiu
14-02-2006, 02:22
Miałem to olać, ale nie mogę zasnąć, więc kilka słów komentarza:

...Kto jak kto, ale może wypadałoby abyś uszanował mój temat, zabierając stąd swoje komentarze...Nie ma takiego tematu na forum, żeby nie można się w nim wypowiedzieć. Wyjątkiem są techniczne tematy admina.

... Ale okazało się, że wytknięcie ci kilu popełnionych dyrdymałów w dziale "Polityka" zaowocowało z twojej strony czyhaniem na uderzenie we mnie z innej strony...Jakoś nie kojarzę tego "czyhania". Zabrzmiało to tak, jakbym kucał za krzakiem z bejsbolem w dłoni.

... Domyslam się też, że nie podobają ci się moje wypowiedzi w temacie browarnictwa domowego...Szczerze mówiąc, nie wszystkie mi się podobają. Ale nie wydałem na ciebie wyroku z tego tytułu.

... zwłaszcza te, które kwestionowały twój "autorytet"...Takowych nie zaobserwowałem. Może słabo patrzyłem, a może nie zdołałeś go podważyć.

...zaprzestałem opisywać tutaj swoje warzelnicze poczynania wkrótce po tym, jak Krzysiu załozył temat http://www.browar.biz/forum/showthread.php?t=56648...długo nie wiedziałem, co na to odpowiedzieć, aż w końcu wpadłem na koncept "Wielkieś mi poczyniła pustki w domu moim, moja droga Orszulo ...".

...Tylko ja odważyłem się na tym forum nazywać swoje warki: ŻYWIEC czy URQUELL...Żaden powód do chwały. Inni wymyślili to dużo, dużo wcześniej.

...Czekali więc na moją reakcję, która poszła do przechmielin...A więc jednak... Spisek. Żydzi czy cykliści? Więc jednak ja - w końcu kolarz...

No cóż, w końcu 46 warek rocznie to nie w kij dmuchał.

Wielki_B
14-02-2006, 08:46
Proszę administratora o usunięcie tego i powyższego postu, bo choć zaznaczyłem, że nie chcę tu śmieci, to do kolegi Krzysia to nie dotarło.

PS. Lepiej było położyć się spać niż pisać takie bzdury. Nie masz w życiu poważniejszych zajęć niż popisywanie się na forum?!

Krzysiu
14-02-2006, 09:11
Wziąłem przykład z ciebie.

Wielki_B
08-01-2018, 21:02
Po 10 latach od uwarzenia ostatniej warki (nr 140), rok temu uwarzyłem kolejną.
A potem kolejną. Tylko dolna fermentacja. Wznowienie, to wynik presji znajomych.

Ta przerwa pozwoliła mi zrozumieć błędy zauroczenia piwowarstwem (byle więcej, byle szybko, bez względu na okoliczności).

Wczoraj uwarzyłem warkę nr 151. Wszystkie to pilsy oraz maibock i porter.
Gdyby ktoś potrzebował miarodajnej opinii nt. przydatności 10-letnich słodów (trzymanych z suchym pomieszczeniu) i takiż chmielów (te akurat w zamrażarce), to zapraszam na degustację. :)

Mimo perturbacji, warto było tutaj poćwiczyć, a nawet pokłócić się. ;) Sorki za młodzieńczą przemądrzałość. :D

Pozdrawiam wszystkich, także politycznych przeciwników. ;) :D

anteks
08-01-2018, 21:09
:eek::eek::eek::eek::eek::eek::eek:

Wielki_B
08-01-2018, 21:27
:eek::eek::eek::eek::eek::eek::eek:

No dobra, nie wszystkie warki są na starym słodzie. :D
Część wywaliłem. Wykorzystałem tylko te, które organoleptycznie wydawały się okay.
Podstawowym słodem jest jednak pilzneński barke.

Ale np. porter 20,5 blg (20 litrów) został zrobiony na 5 kg barke z domieszką 1,5 kg starych monachijskich i palonych, a także w całości na starym chmielu z zamrażarki. Mam jeszcze chyba z pół kg granulatu hallertaua hersbruckera w granulacie i robię na nim i goryczkę, i aromat. :D

fidoangel
09-01-2018, 07:37
W Sylwestra widziałem ogromny krąg na niebie, wiedziałem, że ten rok będzie pełen niespodzianek :D.

Maggyk
09-01-2018, 07:56
Dzień dobry Wielki_B :stout:

Wielki_B
09-01-2018, 08:44
W Sylwestra widziałem ogromny krąg na niebie, wiedziałem, że ten rok będzie pełen niespodzianek :D.

No tak. Niewątpliwie kręgi na niebie w sylwestra są wyjątkowymi znakami. ;) :D

Dzień dobry Wielki_B :stout:

Siemka. :)

Więc tak: 10 lat temu osiadłem na wózku inwalidzkim (używam elektrycznego). Warzę samodzielnie. Budując dom przewidziałem lokum na moje hobby: wędkarstwo i możliwy powrót do piwowarstwa.

Uwarzenie warki zajmuje mi od 6 do 8 godzin, łącznie z wychłodzeniem brzeczki i posprzątaniem, więc trzymam się w normie. ;)
Jadę na dwa garnki elektryczne - jeden do zacierania, drugi do warzenia - co znacznie skraca czas pracy.

To tyle. A gdybym trzymał się zasady "degustowałeś, nie pisz", to nic bym wczoraj nie skrobnął. :D