PDA

Wersja pełna: : Ząbkowski browar "BAJECZNY" gotuje


kopek7
13-09-2005, 15:15
Po wizycie " na krzywy ryj" w Rybaczówce, zapoznaniu się ze wspaniałą atmosferą na zlotach postanowiłem zacząć opisywać swoją bajkę...

Nie tak dawno, nie za górami i nie za lasami Kopek zakupiłbył zestaw BROWAMATOR MAXIMATOR, z niecierpliwością oczekiwał przez dwie noce na umyślnego. Wreszcie z obłędem w oczach ( bo hr. Kopek mieszkał na stasznym zadupiu ) goniec dotarł z przesyłką do zamku BAJECZNEGO ( ul. Baśniowa w okolicy Andersena itp. itd. ).
HR. Kopek niezmiernie ucieszył się, iż tylko część zakupionych przez niego akcesoriów poniosła uszczerbek w trakcie transportu ( pewno narowiste konie lub napad w lesie przy rozstajnych drogach ) i potrzeba było dużo kleju i samozaparcia bu doprowadzić je do stanu używalności.

Następnego dnia hr. Kopek wygonił hrabinę z kuchni i rozpoczął swoją wielką przygodę z ..
gotowcem pszenicznym , ekstraktem słodowym jasnym, garkami i innymi statkami i jak się później okazało z Hrabiną tyż.
zagrzano wodę i ekstrakty , wystudzono itp, itd.

wyszło 20l 10,5 BLG, fermentowało ładnie, o zapachu niewspomnę, skończyło na 3,5 BLG, w smaku wodniste.
po 3 tygodniach zrobiło się smaczne

kopek7
13-09-2005, 15:30
Następnie uwarzono z zestawu " Prawdziwy STOUT" to co było w paczce i w/g załączonej instrukcji i wyszedł "DIABEŁEK" wszystko przebiegało pomyślnie.
wyszło 22,5l/11 BLG
po 3 dniach w 21 C otrzymano 4 BLG zlano na cichą - 10 dni
zabutelkowano 07.09.2005
czekamy

potem stwozono z zestawu "PORTER 12 Blg" zacieranego Borutę
wszystko w/g standardów zapisanych na karteczce, otrzymano
17l/13 Blg zakończono
5 Blg zlano na cichą i jeszcze stoi ( uups , właśnie zobaczyłem, że zapłanowałem na jutro butelkowanie. W związku z tym idę myć butelki :mad: i o pozostałych swoich przygodach napiszę jutro )
no to :stout:

kopek7
14-09-2005, 16:11
NO to WITAJ KOPKU na tym forum, Witamy Cię serdecznie i z otwartymi ramionami :stout:
Kochamy Cię wszyscy i jesteśmy szczęśliwi, że tu nam zawitałeś :impreza:
JESTEŚ WSPANIAŁY, CUDOWNY, ELOKWENTNY , MIŁY, SZCZUPŁY :D itd, itp.

dkrasnodebski
14-09-2005, 16:19
NO to WITAJ KOPKU na tym forum, Witamy Cię serdecznie i z otwartymi ramionami :stout:
Kochamy Cię wszyscy i jesteśmy szczęśliwi, że tu nam zawitałeś :impreza:
JESTEŚ WSPANIAŁY, CUDOWNY, ELOKWENTNY , MIŁY, SZCZUPŁY :D itd, itp.

Pewnie dostałbyś jeszcze więcej komplementów jakbyś przywitanie zamieścił w "Przedstaw się" :)
A tak to:
Witaj Kopku, niechaj Ci się dobrze warzy

Maggyk
14-09-2005, 16:29
... o pozostałych swoich przygodach napiszę jutro ) no to :stout:
Witamy, witamy, choć co to za powitanie w końcu już się znamy za zlotu. I czekamy na obiecany ciąg dalszy bajkowej historii warzenia: jakieś porwania, dramaty, nieoczekiwane zwroty akcji, biały rumak, wiedźma, smok? ;)

kopek7
14-09-2005, 19:56
Za pagórkami, za zaśmieconym lasem 08.09.2005 roku w wielkim zamku Hr. Kopków się stała okropna rzecz....porwanie (maggyk jesteś prorokiem, czy co ? ), ale zacznijmy od początku.....
o godzinie 12.30 Hr. Terka dostała powiadomienie, iż około godziny 19 zawita do nas CALINECZKA Jasna prawie pełna i w związku z tym trza by Hr. Kopek przygotował cuś w kuchni i niech una się nie wtąca tylko idzie na spacer. W związku z wizytą w/w Hr. kopek zeszedł do podziemi na tortury. torturował się był on mieleniem :
Pilzneński 4.1 kg
Monachijski 0.8 kg i wtedy usłyszał bardzo podejżany odgłos...
Po chwili zorientował się PORWAANIE ( maggyk- ty wieszczko ) - porwała się torba ze słodem zmielonym i ok. 3 kg zaczęło się powoli wysypywać na ziemię. Hr. kopek niczym zaciężny woj ruszył na ratunek. Cóż tam się działo i jakie słowa padały tego nikt nie opisze, dość że wszystko zostało uratowane spokój nastał w lochach i tylko miarowy chrzęst mordowania się Hr. Kopa dobiegał na komnaty.
W trakcie warzenia w kuchni - ale nie uprzedzajmy faktów.
po wszelkich torturach Hr. Kopek wyekspediowałbył swą śliczną i piękną i kochającą i uroczą ( uff już poszła ) małżonkę kolaską dwunożną chet na ogrody i wyciągną z czeluści wszelkie przydatne sprzęty do alchemicznych działań.
A to w gar wielki wlał 15 l wody i zagrzał do
65 C - 40 min i zasypał to zmordowanymi słodami
72 C - 40 min i brak reakcji na straszliwy odczynnik czarnoksięski
80 C - 10 min
w trakcie utrzymywania stałej temperatury nasz dzielny Hr. Kopek stoczył walkę ze złym smokiem który to był chciał Hr. Kopka spopielić ( podgrzewając w którymś momencie gaz nie zapalił się od razu ino buchł z wielkim impetem po chwili popieląc mi włosy na brzuszku ). Jednak nasz waleczny bohater jednął ręką mieszając potrawę drugą wydobył swoego wiernego zerwiłba z pochwy i jednym ciachnięciem uciołbył wszystki 164 głowy smoka.
zapolłniałbym o przyprawach specjalnych dodanych do polewki tj.
Marynka 20g na początku
Lubelski 20g w 30 min
Lubelski 50 g na 10 min przed końcem , a prużyło się to wszystko 60 min
schłodzono, zadano safale z poprzedniej warki i postawiono do uzyskania czarownych mocy na dni 7, a potem dla wzmocnienia efektu w ciszy postoi dni 14.
otrzymano 20 l o 13,5 Blg

I tak w czarownym zamku zagościła CALINECZKA

jak znajdę chwilę czasu opowiem o wizycie WINETOU

Krzysiu
14-09-2005, 21:54
Bajka jak bajka - nie ma się co boczyć, w tym dziale tematy są wybitnie autorskie, nadmiar komentarzy jest niewskazany, a pozatematyczne to już całkiem faul.

No i jeszcze FCJP - w literackim zapale nie wolno zapominać o terrorze językowym :D

kopek7
24-09-2005, 19:29
wyszła słodziutka, nie omieszkałem spić troche przy butelkowaniu, delikatnie kopiąca w móżdżek. pod łagodną ocenę poddaję moją pierwszą etykietkę.

kopek7
24-09-2005, 20:22
Czerwonoskóry jak to czerwonoskóry, zajechał na swoim rączym rumaku i zrzucił 2 wory
- w jednym 5,9 kg Pilzneńskiego i
1,0 kg Carared
- w drugim 10 g Marynki i
70 g lubelskiego (skąd na prerii takie cóś ??)
burknął coś po swojemu z czego zrozumiałem tylko " HOU" i " I HAHA " puścił bąka ( choć to może jego koń) i tylem go widział.
Na szczęście miałem w zamku jeszcze Safale więc przystąpiłem do warzenia ( oczywiście uprzednie tortury ze śrutownikiem).
62 C- 40 min
72 C- 30 min ( negatywna jodowa )
80 C- 10 min
Upierdliwie się sączył, aż musiałem zamieszać bo się sam zaczynałem gotować ( jednak po coś wymyślono te noże do wzruszania wierzchniej warstwy złoża, teraz już wiem dokładnie po co ).
17 l- 17 BLG
wysładzanie 15 l/80 C> 3 Blg
całość końcowa 13 Blg
Ja się nie zagotowałem więc zaczełem gotować
10 g Marynki po zagotowaniu
20 g Lubelski po 30 min
50 g Lubelski na 10 min przed końcem
REZYGNuJĘ z siateczek - piękne fuzle mi pływają, przechodzę na zaparzaczki
po schłodzeniu:
22,5 l - 15 Blg
drożdże zadano w 28 C nieprofesjonalnie rozsypując je po powierzchni. Ruszyły po 2 godzinach
Po 3-ech dniach piękna jasna piana 5 cm.
19.09. zadano na cichą i przy zlewaniu oczywiście spróbowałem
- oprócz głównego wątku wodnego wyczułem b. ciekawe posmaczki w tle.

dwie dziurki w nosie i skończyłosie.

sopista
24-09-2005, 20:32
...pod łagodną ocenę poddaję moją pierwszą etykietkę.

Bardzo mi się podoba. I nie ukrywam, że chętnie dołożyłbym ją do swoich zbiorów.

kopek7
24-09-2005, 20:39
Bardzo mi się podoba. I nie ukrywam, że chętnie dołożyłbym ją do swoich zbiorów.

Pobierzesz sobie sam ? wysłać na maila ? wydrukować i wysłać pocztą ? czy jak ?
WIELKIE dzięki za pozytyw :)

kopek7
25-09-2005, 00:03
A oto etykietka dla "WINETOU" :)

Krzysiu
25-09-2005, 18:17
FCJP: Trochę niemerytoryczne to, co powiem, ale "Winnetou" pisze się przez dwa "n".

kopek7
25-09-2005, 18:23
FCJP: Trochę niemerytoryczne to, co powiem, ale "Winnetou" pisze się przez dwa "n".
Teoretycznie masz rację Krzysiu, ale w praktyce wygląda to inaczej. Między innymi j/w.

kopek7
27-09-2005, 17:15
cuś dziwnego się dzieje z "Calineczką", mianowicie w balonie na cichej, na powierzchni piwka, powstało cuś wyglądem przypominające powierzchnię kiszonych ogórków, tzn. nalot biały na całej powierzchni lekko pofalowany jak linie papilarne. W zapachu przeważa nuta winna b. słodka i jeszcze jest mętne.
Czy ktoś miał coś podobnego ??

mark33
27-09-2005, 17:24
cuś dziwnego się dzieje z "Calineczką", mianowicie w balonie na cichej, na powierzchni piwka, powstało cuś wyglądem przypominające powierzchnię kiszonych ogórków, tzn. nalot biały na całej powierzchni lekko pofalowany jak linie papilarne. W zapachu przeważa nuta winna b. słodka i jeszcze jest mętne.
Czy ktoś miał coś podobnego ??

Miałem podobne klimaty, winna była temperatura, podaj ile *C ma Twoje piwo.

anteks
27-09-2005, 17:29
nie chciałbym być złym prorokiem ,ale to może być pleśń

kopek7
27-09-2005, 17:38
Piwko stoi sobie w 18*C i nie jest to ZDECYDOWANIE pleśń :) ( bo już by mi waniało i szarzało albo cuś w tym stylu )

Krzysiu
27-09-2005, 17:47
Niestety, to jest pleśń. Miałem kiedyś coś takiego - niby nic się nie dzieje, ale piwo nieodwracalnie staje się niespożywalne.

Twilight_Alehouse
27-09-2005, 17:52
Potrwierdzam, też niestety przeszedłem przez coś takiego.

kopek7
27-09-2005, 17:52
tak to wygląda

naczelnik
27-09-2005, 18:14
tak to wygląda

To co na ściankach gąsiora , to efekt zlewania piwa czy po prostu trochę nim "porzucałeś"?
Moja rada jest taka: butelkuj prędko, zostawiając korzuch z kilkoma centymetrami piwa w balonie.
Możesz mieć duże szanse na I miejsce na kwaśnej scenie, ale możesz też wcale nie wejść na podium. Miałem takie niespodzianki w piwach i mogę powiedzieć , że na dwa taki zabutelkowane jedno jest niepijalne.

kopek7
27-09-2005, 18:35
To co na ściankach gąsiora , to efekt zlewania piwa czy po prostu trochę nim "porzucałeś"?
Moja rada jest taka: butelkuj prędko, zostawiając korzuch z kilkoma centymetrami piwa w balonie...
Faktycznie trochę nim rzucałem, tak tez zrobię - właśnie od wczoraj nad tym główkuję

Możesz mieć duże szanse na I miejsce na kwaśnej scenie, ...
Widzę, że " klub życzliwych" jest tu mocno zadomowiony ( jest to klub b. milusiński, członkowie są b. ciekawymi ludźmi - za przynależność do tego klubu na studiach miałem kilka fajnych rozmów od dziekana w górę, obecni członkowie takiego klubu z radością witają nowego członka > na pewno kiedyś zostanę jego członkiem ale oby jak najpóźniej :p )

Twilight_Alehouse
27-09-2005, 18:50
Widzę, że " klub życzliwych" jest tu mocno zadomowiony
Ja bym go raczej nazwał klubem realistów:D

anteks
27-09-2005, 19:57
tak to wygląda
nadal twierdzę że to wygląda jak pleśń :rolleyes:

kopek7
28-09-2005, 20:47
jeżeli Calineczka była trująca to... niedożyję jutra. Razem z kumplem szukając śladów zepsucia, przy butelkowaniu, obciągneliśmy we własne nery coś koło 3-4 litrów.
a jeżeli jest tylko niezdrowa to mam nadzieję, że ceramika z Koła jest wytrzymała :D tak poważniej to mętniaczek lekki 5 Blg słodowy b. wyraźny smak i leciutka goryczka w tle i co dziwne, wcale nie wyczuwawam posmaku wody :)
Zabutelkowano i odczekam ze 3 tygodnie :(

kopek7
29-09-2005, 07:11
Żyję i ceramika też :p