PDA

Wersja pełna: : Olorider warzy,albo coś kwasi :-?


olorider
27-01-2006, 17:29
23.01 poniedziałek puźnym popołudniem po dwóch tygodniach studiowania literatury (głównie forum browar.biz) o tematyce "piwowarstwo domowe", nastawiłem moją pierwszą warkę - standardowo brew-kit. Użyłem brewkita browamator jasne + 1,8 kg ekstraktu słodowego. Po wymieszaniu wszystkiego wyszło 13 Blg. Po 10 godz. ujrzałem radosną pianę. Niestety musiałem wyjechać na trzy dni wiec nie zaglądałem do brzeczki.
Dzisiaj zmierzyłem areometrem, wyszło 4 Blg, przy okazji skosztowałem :( chyba skwaśniało, wyraźnie czuć kwaśny smak. Nie wiem czy tak ma być ale pewnie nie. Za dwa dni planowałem butelkować, ale teraz sie zastanawiam czy jest sens.
Może ktoś coś mi poradzi, będe wdzięczny..

huanghua
27-01-2006, 17:35
Bez paniki, wróg czuwa :)
Ja na Twoim miejscu bym zabutelkował. Smaczek na tym etapie czesto odstaje od ideału.

olorider
27-01-2006, 17:41
dzięki, tak sie staram pocieszać ale ten "kwasior" mnie zbija z tropu

endrio
27-01-2006, 18:05
Przecież to dopiero 4 dzień fermentacji, poczekaj z oceną do jej końca.
Jeżeli nie miałes okazji próbować fermentującej warki u innego piwowara, to miejmy nadzieję, że się mylisz.
Skoro smak nie będzie wyraźnie octowy, to oczywiście butelkowac, co teraz możesz stracić -umycie 40 butelek i 40 kapsli.
Jeśli chciałbyś się jeszcze bardziej upewnic co do sensu butelkowania, to postaw na cichą i dopiero wtedy ocenisz cóż takiego wyszło z piwa i zadecydujesz co z nim zrobić.

olorider
27-01-2006, 22:02
na cichą nie mam jeszcze sprzętu, ale chyba zrobie tak jak mówisz - zabutelkuje, w końcu to moja pierwsza warka, poćwicze chociaż kapslowanie młotkiem

Wielki_B
28-01-2006, 08:28
na cichą nie mam jeszcze sprzętu
Pozwól, że się z Tobą nie zgodzę. Masz sprzęt!
Musisz tylko postąpić tak:
do garnka(ów), w którym gotowałeś tego gotowca, nalej na dno trochę wody i pogotuj przez chwilę pod przykrywką, po czym wylej to i poczekaj do ostygnięcia. To celem dezynfekcji.
W przypadku gotowca zakładam, że nie masz jednego dużego garnka, do którego wejdzie cała brzeczka, więc będziesz musiał zastąpić go kilkoma garnkami.

Po przelaniu, zlej do słoika drożdże z dna fermentora, a resztę wylej i umyj pojemnik oraz zdezynfekuj go. Do tak przygotowanego fermetora wlej piwo na f. cichą.

olorider
28-01-2006, 18:30
Pozwól, że się z Tobą nie zgodzę. Masz sprzęt!
Mam fermentor ze zwykłą przykrywką, a o ile mi wiadomo to fermentacje cichą należy przeprowadzać w szczelnie zamkniętym fermentorze lub gęsiorze, zaopatrzonym w rurkę z syfonem.
No ale nie jestem pewien tego na stówe, jeśli sie myle to prosze mnie poprawić.

olorider
28-01-2006, 18:34
dzisiaj zbadałem pięciodniowe piwko i okazało się że kwaśny smak znikł prawie całkowicie, smakuje jak "wygazowane piwo po imprezie", odfermentowało do 3,5 Blg, no i chyba jutro butelkuje

Wielki_B
28-01-2006, 20:56
Mam fermentor ze zwykłą przykrywką, a o ile mi wiadomo to fermentacje cichą należy przeprowadzać w szczelnie zamkniętym fermentorze lub gęsiorze, zaopatrzonym w rurkę z syfonem.
No ale nie jestem pewien tego na stówe, jeśli sie myle to prosze mnie poprawić.
No więc mylisz się. Można z rurką, ale to zbytek. Zwykła przykrywka nadaje się zarówno do f. głównej, jak i do wtórnej.

olorider
30-01-2006, 15:28
Zwykła przykrywka nadaje się zarówno do f. głównej, jak i do wtórnej.

to w takim razie jak zatkać fermentor,szczelnie, czy do połowy?

olorider
30-01-2006, 15:30
coś pokućkałem z kolejnością odpowiedzi, sorki

olorider
30-01-2006, 17:47
Wczoraj w nocy zabutelkowałem, ufff.
Nie spodziewałem sie, że tyle czasu mi to zajmie ok 3godz. Bez komplikacji sie nie obeszło. Najpierw wyparzałem butelki, dzień wcześniej umyte. Jak moja mama zobaczyła co robie to się lekko wkurzyła, twierdząc że "postrzelają", ja jej na to że spoko:cool: wyczytałem na forum, że ludzie tak robią. Ledwo skończyłem mówić a tu trach, coś w piekarniku strzeliło, za chwile znowu..:rolleyes: . Na szczęście tylko dwie pękły.
Następnie przystąpiłem do dozowania cukru, po ok. pół łyżeczki na butelke(tak wyczytałem w instrukcji Browamatora) chociaż jak puźniej to przemyślałem to wydaje mi sie że za mało, na 20 litrów powinno się dać 150 g cukru czy tam coś innego, a w cukierniczce na oko to tyle nie ubyło.
Zabrałem sie za napełniania butelek piwem. Zdezynfekowany wężyk założyłem na kranik fermentora. Wcześniej wymyśliłem sobie, że jak będe powoli nalewał to osady z dna się nie ruszą(nigdy wcześniej nie widziałem dna fermentora po fermentacji), niestety zaczeły lecieć jakieś kluski..dupa zbita..
Odkaziłem jakiś duży gar i przystąpiłem do spuszczania piwa z fermentora metodą lewarową. Kurcze w dzieciństwie często spuszczałem mamie paliwo z wartburga do mojej motorynki, i chyba pozostał mi głupi nawyk, strach przed napiciem sie, jak tak zassałem to piwo i poszło mi w usta to wyplułem:mad: tak,tak wstyd wyplułem do gara, nim sie zorientowałem co zrobiłem to juz tego piwa troche sie nalało, trudno..mam nadzieje że piwo sie nie zepsuje.
Dobra kończe tą żałosną opowieść, wszystkim początkującym życzę więcej zręczności w rozlewaniu piwa..

Wielki_B
30-01-2006, 18:22
to w takim razie jak zatkać fermentor,szczelnie, czy do połowy?
Szczelnie. W obydwóch przypadkach.

olorider
30-01-2006, 18:31
Wielki_B napisał:
Szczelnie. W obydwóch przypadkach.
W jakich obydwu przypadkach, czy chodzi ci o fermentacje burzliwą i cichą?
Jeśli tak to co z gazami? Prosiłbym o bardziej szczegółowe wyjaśnienie, będe wdzięczny, pozdrawiam

mark33
30-01-2006, 20:37
Z tym pluciem do gara mocno przesadziłeś, jak nie wyjdzie z tego kwach to będę mocno zdziwiony. Co do pokryw fermentora to są różne szkoły, można "szczelnie" zamknąć gazy i tak znajdą drogę wyjścia, można położyć luźno pokrywę przy burzliwej szczególnie w zimie gdy nie ma muszek owocówek. Ale na pewno nie pluje się do gara z piwem, żadnym sposobem przykrycia fermentora tego nie naprawisz, nawet zasysanie ustami jest mocno niewskazane.

Marusia
30-01-2006, 21:08
Marku, nie demonizuj, mi się też zdarzyło odruchowo wypluć zassane piwko do fermentora przed butelkowaniem, piwku na szczęście to nie zaszkodziło. Zatem nie strasz kolegi, prawdopodobnie będzie dobrze (no, chyba, że tuż przed pluciem przezuwał kiszona kapustę:D;))

mark33
30-01-2006, 21:25
Marku, nie demonizuj, mi się też zdarzyło odruchowo wypluć zassane piwko do fermentora przed butelkowaniem, piwku na szczęście to nie zaszkodziło. Zatem nie strasz kolegi, prawdopodobnie będzie dobrze (no, chyba, że tuż przed pluciem przezuwał kiszona kapustę:D;))

Skoro Ty tak mówisz to jest szansa, życzę oczywiście udanego piwa koledze.
Trzymam kciuki - zaciśnięte na kuflowym uchu :D .

Wielki_B
30-01-2006, 21:45
W jakich obydwu przypadkach, czy chodzi ci o fermentacje burzliwą i cichą?
Jeśli tak to co z gazami? Prosiłbym o bardziej szczegółowe wyjaśnienie, będe wdzięczny, pozdrawiam
Marek Ci to wyjaśnił.
Jeśli chodzi szczegóły, to w browarnictwie amatorskim jakoś bardziej jestem skłonny udzielać się na www.browamator.pl (z paroma wyjątkami :D )

olorider
30-01-2006, 22:19
Pierwotnie zamieszczone przez użytkownika mark33
Ale na pewno nie pluje się do gara z piwem, żadnym sposobem przykrycia fermentora tego nie naprawisz, nawet zasysanie ustami jest mocno niewskazane.

kurna wiem wiem, nawet sobie 5 cm wężyka uciołem żeby pośrednio przez niego zasysać, ale nie wiem jak to sie stało
taka była wychuchana ta wareczka, moja pierwsza, jak sie popsuje to sie załamie

olorider
31-01-2006, 15:20
Wszędzie czytam, że dorżdże górnej i dolnej fermentacji oprócz temperatury fermetacji różnią się jeszcze, jak nazwa wskazuje, tym gdzie spoczną. Czyli drożdże dolnej - na dole fermentora a górnej - na powierzchni. Po mojej pierwszej warce stwierdzam, że drożdże górnej fermetacji spoczeły wszystkie na dnie(gęste błotko), na powierzchni nic nie pływało, czysto:confused:
Czy coś myle, czy o czymś nie wiem?

Marusia
31-01-2006, 15:57
Częśc drożdży gornej fermentacji też opada na dno, a zwłaszcza drożdze suche.

olorider
31-01-2006, 16:27
Marusia napisała:
Częśc drożdży gornej fermentacji też opada na dno

wszyściusieńkie opadły na dno :)

Marusia
31-01-2006, 16:32
Miałam na mysli CZęść SZCZEPóW, a nie część drożdzy z danego szczepu:)

joelka
31-01-2006, 17:01
wszyściusieńkie opadły na dno :)

Mi też wszyściusieńkie opadają i ładnie się zbijają na dnie. Przy stosowaniu safali przez 5 warek nie musiałam na cichą dawać bo już po burzliwej piwo ładnie było oddzielone od drożdży :) Także nie jedno cię zaskoczy podczas warzenia.

Udanych warek :stout:

mi się też zdarzyło odruchowo wypluć zassane piwko do fermentora przed butelkowaniem, piwku na szczęście to nie zaszkodziło.

Marusiu która to była wareczka.... khmy khmy.. :rolleyes:

Marusia
31-01-2006, 17:08
Marusiu która to była wareczka.... khmy khmy.. :rolleyes:

Spokonie, wyplułam niedużo:D Wprawdzie nie dezynfekowałam uprzednio ust spirytusem, ale o ile sie orientuję, na żadną chorobę zakażną chora nie jestem:)

joelka
31-01-2006, 17:57
nie dezynfekowałam uprzednio ust spirytusem, ale o ile sie orientuję, na żadną chorobę zakażną chora nie jestem:)

Ktoś ma niewyparzoną buzię :D :D :D Ja zawsze wszystko wyparzam zanim zetknie się z tym młode piwo :D

Marusia
31-01-2006, 18:08
Ktoś ma niewyparzoną buzię :D :D :D Ja zawsze wszystko wyparzam zanim zetknie się z tym młode piwo :D

Tja, a ostatnio mówiłaś, ze to znieczulenie od dentysty... teraz już wiadomo, że wyparzałaś buzię:D

P.S. Nie zaśmiecajmy......:)

olorider
08-02-2006, 01:06
Ponieważ z zestawem startowym zamówiłem dwa brewkity, wiec warka druga jeszcze z gotowca, następną planuje już z zacieraniem.
Użyłem:
- brew kit Browamator ciemne
- ekstrakt słodowy 1,8 kg
- miód gryczany 0,5 kg
- cukier 0,5 kg

wyszło 25 l brzeczki, 14 Blg :)

Znów w domu unosi sie przyjemny zapach fermentacji, niestety niektórym domownikom to przeszkadza..

olorider
14-02-2006, 00:20
No wiec niedawno była próba mojego pierwszego piwka, szczerze napisawszy spodziewałem sie czegoś lepszego, no ale to tylko brew kit. Tak jak myślałem, za mało cukru do refermentacji zapodałem, z nagazowaniem nie najlepiej - pół łyżeczki na butelke, to za mało. Także z nachmieleniem nie najlepiej, nie czuć wogóle chmielu-ani goryczki ani zapachu chmielu.
Ale co mnie cieszy to to że sie nie popsuło
mark33 napisał: Z tym pluciem do gara mocno przesadziłeś, jak nie wyjdzie z tego kwach to będę mocno zdziwiony
no to sie powinieneś zdziwić :D

Krzysiu
14-02-2006, 00:59
1. Standart cukru do nagazowania to 60 g na 10 litrów piwa. Na angielskie można dać 50 g, na pszeniczne 70 g. Albo przelicz to na łyżeczki, ale lepiej ropzuscić w wodzie i dodać do młodego piwa przed butelkowaniem.
2. Dzisiejsze drożdże górne od dolnych różnią się tylko i wyłącznie zdolnością do fermetowania inwertozy - dolne to robią, górne nie. Chociaż niektóre górne faktycznie pływają po powierzchni, np. WY 3787 lub WLP 023.
3. Plucie do piwa nie jest ogólnie przyjętą metodą wzbogacania piwa w mikroorganizmy.

olorider
14-02-2006, 01:15
Krzysiu napisał: Plucie do piwa nie jest ogólnie przyjętą metodą wzbogacania piwa w mikroorganizmy
no wiem, ale to piwo było z gotowca, a ja tak bardzo chciałem dodać "coś od siebie" :D
Standart cukru do nagazowania to 60 g na 10 litrów piwa
A teraz poważne pytanie: jak jest z miodem dodawanym do refermentacji, ile trzeba go użyć? Dodałem do mojej drugiej warki 0,5kg miodu, kosztowałem zielone piwko i nie czyć wogóle miodem :( , to może jak dodam do refermentacji to nabierze troche smaku miodowego?

Krzysiu
14-02-2006, 01:30
1. Miód do refermentacji nalezy traktować tak jak eksteakt słowoy, czyli zwiększyć ilość w stosunku do cukru o 25%.
2. Zależy, jakiego miodu dodałeś. Jeżeli to był kupny - mniemam, najtańszy - czyli wielokwiatowy, oszukany pokaźną ilością cukru, to nie miało prawa być czuć tego miodu. Jeśli chcesz wyczuwać miód w piwie, musisz stosować miody charakterystyczne smakowo - najłatwiej gryczany, ale też akacjowy, wrzosowy i spadziowy. Zawsze jednak pozostaje pytanie o koszty, bo miód to najdroższy surowiec do piwa.

olorider
14-02-2006, 01:42
dzieki za rady, co do miodu to masz racje, był kiepskiej jakości, niby gryczany, ale chyba jakiś oszukany, w każdym bądź razie nie smakował mi z chlebem to go do brzeczki wcisnołem, drożdże chyba nie są tak wybredne jak ja ;)

Krzysiu
14-02-2006, 01:58
Gryczany to on był na etykiecie, a tak naprawdę cieżarówka ze słoikami przejeżdżała koło pola gryki i tyle. Jak nie masz dostępu do taniego i pewnego miodu, do odpuść sobie takie eksperymenty do czasu, zanim nie opanujesz warzenia zwykłego piwa.

Rzecz w tym, że - wy, młodzi (uogólniam) - za dużo szukacie udziwnień, a za ma mało przykładacie się do solidnej roboty. Najpierw trzeba opanować podstawy rzemiosła, żeby później zostać artystą. W twoim przypadku - nie wiesz, jak ocenić to piwo, bo nie masz pojęcia, jak powinno smakować zwykłe, bez miodu.

ART
14-02-2006, 10:05
Rzecz w tym, że - wy, młodzi (uogólniam) - za dużo szukacie udziwnień, a za ma mało przykładacie się do solidnej roboty. Najpierw trzeba opanować podstawy rzemiosła, żeby później zostać artystą. W twoim przypadku - nie wiesz, jak ocenić to piwo, bo nie masz pojęcia, jak powinno smakować zwykłe, bez miodu.
dla potwierdzenia tej tezy mam jeszcze w lodówce ze dwie butelki Krzysiowych dokonań sprzed "dwudziestki" (o warkę chodzi jakby ktoś miał wątpliwości) :D

olorider
14-02-2006, 16:30
Krzysiu napisał: Jak nie masz dostępu do taniego i pewnego miodu, do odpuść sobie takie eksperymenty do czasu, zanim nie opanujesz warzenia zwykłego piwa.
Kilogram miodu gryczanego mam za 20zł, podobnie kosztuje ekstrakt słodowy. Pierwsza warka z gotowca wyszła "cienka" więc mając podobne składniki na drugą warkę, chciałem ją trochę zagęścić ale nie samym cukrem, no to dodałem miodu. Ot cały eksperyment!

Marusia
14-02-2006, 17:25
do butelkowania naprawdę wystarczy glukoza, 200 g kosztuje ok. 2,5 zł, a na 20 l brzeczki dajesz jej ok. 180 g:)

olorider
20-02-2006, 15:33
Po 8 dniach fermetacji burzliwej, przelałem na cichą. Wiem, że nie ma większego sensu zostawianie piwa z brew kitu na cichą ale chcialem dochmielić za pomocą "hop aroma tab". Jednak coś chyba nie tak poszło, bo po spuszczeniu piwa po tygodniu cichej fermentacji na dnie fermentora została cieniutka warstewka błotka a na środku,gdzie wrzuciłem tabletke, taka górka, jakby ta tabletka sie nie rozpuściła, tylko rozmiękła :confused: Nie wiem.. może trzeba było przed wrzuceniem tabletki, rozpuścieć/rozetrzeć ją w małej ilości brzeczki?
Do refermentacji dodałem miodu, 300g na 24l.
Buteli z piwem stoją w pokoju o temp. 20-22 C, puźniej wniosę je do piwnicy ok 14 C
Mam pytania do doświadczonych piwowarów:
1) na ile dni pozostawić piwko w pokoju i czemu to służy?
2) jak chmielić tabletką "Hop aroma tab"?

mark33
20-02-2006, 15:49
Osobiście trzymam piwko w mieszkaniu przez 4-5 dni, ma to na celu stworzenie drożdżykom jak najlepszych warunków do refermentacji, przy gwałtownym obniżeniu temperatury ( nawet o 10*C) drożdże się zahibernują a co za tym idzie gazu nie będzie w butlach. Oczywiście sytuacja nie jest groźna, ponieważ po ponownym ogrzaniu piwa wznowią prace i piwko w końcu zostanie nagazowane.
Tabletki Hop aroma są mało wydajne (z zasady tylko aromatyzują piwo bez goryczki), faktycznie dobrym pomysłem byłoby sproszkowanie lub rozpuszczenie.

olorider
20-02-2006, 17:29
Tabletki Hop aroma są mało wydajne..
Piszą że jedna tabletka na 60 l, a ja dalem na 24 l i nic nie czuć chmielu :), no pewnie po części przez to że sie kiepsko rozpuściła;
dzięks za porady

olorider
06-03-2006, 17:35
Po któtkiej przerwie na kompletację sprzętu i surowców postanowiłem zrobić piwo z procesem zacierania. Pszeniczniak, zestaw z browamatora. Moje pierwsze zacieranie :kwiatek:

Zacieranie - bajka :) troche sie cykałem ale zgrabnie to poszło, do pomiaru temp. używałem termometru elektornicznego z BA

Chmielenie - szkoda, że w zestawie nie było szyszek zamiast granulatów. Jakoś ten granulat mi sie źle kojarzy i odfiltrować go było trudno

Filtracja - dobrze, że poszedłem za radą któregoś z forumowiczów, nie pamiętam kogo, i dowierciłem dziurek w kadzi filtracyjnej z BA. Mimo, że dowierciłem ok 4 razy wiecej dziurek to filtracja szła jak krew z nosa, zwłaszcza wysładzanie, chyba złoże filtracyjne za bardzo sie zbiło. Co by było gdybym nie "ztuningował" mojej kadzi...

Chłodzenie - na podwórku leży śnieg :ice: no to buch fermetor z gorącą brzeczką w śnieg - błąd! 3 godz i temp spadla do ok 45*C :( no to wyciągnołem ze śniegu, i zostawiłem na zewnątrz na mrozie. W sumie to trwało 5 godz zanim osiągnołem temp 22*C

huanghua
06-03-2006, 17:44
No to ładnie :D
3 warka i juz zacierana. Powodzenia w dalszym warzeniu... życzę

olorider
06-03-2006, 17:52
Dodam jeszcze, że to był mój pierwszy kontakt ze słodem. Pięknie pachnie :kwiatek: zwłaszcza pszeniczny.
Zamieszczam dwie fotki - zacieranie i fermetująca brzeczka

olorider
06-03-2006, 17:53
dzięks :stout:

Shlangbaum
06-03-2006, 18:01
Nie miałeś problemów z filtracją zacieru ze słodu pszenicznego ?

Marusia
06-03-2006, 18:06
Nie miałeś problemów z filtracją zacieru ze słodu pszenicznego ?

No jak, przecież własnie napisał, że miał:D

huanghua
06-03-2006, 18:15
Dodam jeszcze, że to był mój pierwszy kontakt ze słodem. Pięknie pachnie :kwiatek: zwłaszcza pszeniczny.
Zamieszczam dwie fotki - zacieranie i fermetująca brzeczka

A co dalej w planach?
Ja weekend robie cos a'la Dunkel Weizen

olorider
06-03-2006, 18:44
A co dalej w planach?
Ja weekend robie cos a'la Dunkel Weizen
Hmm.. ciekawe, a która to będzie twoja warka? Bo nie znalazłem twojej dyskuji na ten temat.
Też myślałem o Dunkel Weizen, ale będzie to musiało poczekać, bo zaopatrzyłem sie w surowce na trzy kolejne warki - pszeniczne Hafe-Weizen już prawie skończone, w ten weekend będe warzył Brown Ale a trzecia warka to będzie porter. Świetna sprawa tak sobie planować :D

huanghua
06-03-2006, 18:50
Hmm.. ciekawe, a która to będzie twoja warka? Bo nie znalazłem twojej dyskuji na ten temat.
Też myślałem o Dunkel Weizen, ale będzie to musiało poczekać, bo zaopatrzyłem sie w surowce na trzy kolejne warki - pszeniczne Hafe-Weizen już prawie skończone, w ten weekend będe warzył Brown Ale a trzecia warka to będzie porter. Świetna sprawa tak sobie planować :D

Faktycznie. Nie opisuje tu swoich wyczynów. Może niedługo opiszę to wszystko.
Obecnie jestem na etapie kończenia 8 warki.
Kieeeedyś..dawno, dawno temu warzyłem też na studiach...
Muszę się pochwalić że robilem nawet pilotażowe warki dla pewnego browaru z pólnocnej Polski

olorider
06-03-2006, 18:53
Nie miałeś problemów z filtracją zacieru ze słodu pszenicznego ?
No jak, przecież własnie napisał, że miał:D
No miałem ale chyba mniejsze niż gdybym nie nawiercił tych dziurek :D
Ale sprawność zacierania i filtracji chyba wyszła mi dobra, jak na żółtodzioba:) , 13 Blg przy 19 l brzeczki.

olorider
06-03-2006, 18:58
Muszę się pochwalić że robilem nawet pilotażowe warki dla pewnego browaru z pólnocnej Polski
stary wyjadacz z ciebie :)

Shlangbaum
06-03-2006, 19:05
w ten weekend będe warzył Brown Ale
Masz tyle fermentorów? Chyba nie zdążysz przefermentować tego pszeniczniaka do weekendu ;)

huanghua
06-03-2006, 19:08
stary wyjadacz z ciebie :)
Eeee, to nie tak. My im linię technologiczną, oni nam surowce do ćwiczeń dla studentów. Ale frajdy było spoooro.

olorider
06-03-2006, 19:47
Masz tyle fermentorów? Chyba nie zdążysz przefermentować tego pszeniczniaka do weekendu ;)
Ano juz mam, napaliłem sie na to warzenie i sprzęt skompletowałem :cool: . No może jeszcze przydałaby się chłodnica, bo w śniegu nie za bardzo chłodzenie idzie :D Musze tylko miękką rurkę miedzianą dorwać.

Marcin_wc
06-03-2006, 19:51
bo w śniegu nie za bardzo chłodzenie idzie :D.

A jak to robiłeś, bo mi chłodzenie w śniegu zajmuje ok. 2h.

olorider
06-03-2006, 19:52
Mam 200 g ekstraktu słodowego w proszku ile mam jeszcze dodać glukozy do mojego pszeniczniaka? Przypomne że jest go ok 19 l :confused:

olorider
06-03-2006, 19:57
A jak to robiłeś, bo mi chłodzenie w śniegu zajmuje ok. 2h.
Usypałem kopczyk ze śniegu i wsadziłem w to fermentor, obsypałem jeszcze prawie pod wieko i uklepałem wkoło. Kilka razy, jak sprawdzałem czy już wystygło, przygniatałem śnieg do fermentora, bo topniał i robiła się szczelina.

DanielJakubowski
06-03-2006, 19:57
A jak to robiłeś, bo mi chłodzenie w śniegu zajmuje ok. 2h.
A mi chłodzenie 27L brzeczki w wysokim brodziku przysznicowym zajmuje godzinę ! :) Może to i dłużej niż w przypadku chłodnicy, ale zużywam dużo mniej wody.

Marcin_wc
06-03-2006, 22:01
Usypałem kopczyk ze śniegu i wsadziłem w to fermentor, obsypałem jeszcze prawie pod wieko i uklepałem wkoło. Kilka razy, jak sprawdzałem czy już wystygło, przygniatałem śnieg do fermentora, bo topniał i robiła się szczelina.

Ja chłodzę w garze, w fermentorze bardzo wolno idzie. A śnieg przygniatam cały czas chodząc wokół gara.

olorider
06-03-2006, 22:21
śnieg przygniatam cały czas chodząc wokół gara.
Dwie godziny dreptasz wokół gara :eek: Ja, żeby w zimie sie troche poruszać to chodze na basen :D

Marcin_wc
06-03-2006, 22:33
Dwie godziny dreptasz wokół gara :eek: Ja, żeby w zimie sie troche poruszać to chodze na basen :D

Kufel w dłoń i można dreptać, warzymy we dwóch, więc zmieniamy się co jakiś czas.

Jak nie chce mi się chodzić, to usupuję górkę i na niej kładę gar tak, żeby cały czas snieg był dociskany od spodu, a boki zostawiam odkryte, żeby pomiędzy garem a stopionym śniegiem nie robiła sie szczelina, czyli dodatkowa izolacja.

olorider
14-03-2006, 13:38
Przeglądając dyskusje na temat piw pszenicznych, wywnioskowałem, że większość piwowarów nie stosuje, fermetacji cichej, bo tego rodzaju piwa mają być mętne. Dlatego zaraz po fermentacji burzliwej zabutelkowałme piwo.
Do refermentacji dodałem (na 19l) 200 g suchego ekstraktu słodowego i ok. 120 g glukoz y, no bo niby pszeniczne ma być dobrze gazowane. Mam nadzieję, że butelki nie eksplodują :D

Wujcio_Shaggy
14-03-2006, 14:04
Może nie eksplodują, ale oranżada to na pewno będzie :) - 320g surowca do refermentacji na 19 litrów piwa to tak mniej/więcej dwukrotnie za dużo... Niepotrzebnie dodałeś tej glukozy.

Krzysiu
14-03-2006, 14:06
Przeglądając dyskusje na temat piw pszenicznych, wywnioskowałem, że większość piwowarów nie stosuje, fermetacji cichej, bo tego rodzaju piwa mają być mętne...W warunkach domowych trudno otrzymać klasycznie mętne piwo pszeniczne. Moje np. klaruje się idealnie, więc stosowanie czy nie fermentacji cichej nie ma znaczenia. W piwach przemysłowych do rozlewanego już piwa pszenicznego (typu bawarskiego, rzecz jasna) dodaje się wtórne drożdże o niewielkiej zdolności flokulacji. Co ciekawe - zazwyczaj są to drożdże dolnej fermentacji, które mają większą trwałość.

olorider
14-03-2006, 14:29
Może nie eksplodują, ale oranżada to na pewno będzie :) - 320g surowca do refermentacji na 19 litrów piwa to tak mniej/więcej dwukrotnie za dużo... Niepotrzebnie dodałeś tej glukozy.
Gdzieś wyczytałem że na półlitrową butelkę zielonego piwa należy dodać ok 5g glukozy, a dla piw pszenicznych jest to ok. 7g/0,5l. W przypadku suchego ekstraktu słodowego należy zwiększyć tę ilość o ok 25%. Wiec ja sobie to tak wykminiłem że: 200 g suchego ekstraktu = 160 g glukozy, czyli 160g + 120g = 280g/40 butelek = 7g/butelke :cool:
No chyba, że miałem kiepskie źródło informacji

huanghua
14-03-2006, 17:50
Przeglądając dyskusje na temat piw pszenicznych, wywnioskowałem, że większość piwowarów nie stosuje, fermetacji cichej, bo tego rodzaju piwa mają być mętne. Dlatego zaraz po fermentacji burzliwej zabutelkowałme piwo.
Do refermentacji dodałem (na 19l) 200 g suchego ekstraktu słodowego i ok. 120 g glukoz y, no bo niby pszeniczne ma być dobrze gazowane. Mam nadzieję, że butelki nie eksplodują :D

Za dużo...za dużo:eek: . Ja daję na 20l pszeniczniaka 200g glukozy. I tak piwo szaleje przy nalewaniu:rolleyes: .

olorider
14-03-2006, 18:43
Za dużo...za dużo:eek: . Ja daję na 20l pszeniczniaka 200g glukozy. I tak piwo szaleje przy nalewaniu:rolleyes: .
No to trzeba będzie wypić tego pszeniczniaka zanim sie nagazuje za mocno. Myśle, że nie będe miał z tym problemu :D

mark33
14-03-2006, 19:00
Wstaw to piwo do maksymalnie zimnego miejsca, byle w plusowej temperaturze, powolne nagazowanie powinno zmniejszyć ryzyko detonacji butelek. :D

huanghua
14-03-2006, 20:02
Wstaw to piwo do maksymalnie zimnego miejsca, byle w plusowej temperaturze, powolne nagazowanie powinno zmniejszyć ryzyko detonacji butelek. :D
Ona jest słuszna... ta koncepcja :D;)

olorider
14-03-2006, 20:41
A ja to piwko zamierzałem potrzymać tydzień w temp. pokojowej, i chyba postoi :rolleyes: bo nie ma mnie w domu i nie wiem czy któryś z domowników podejmie sie przenoszenia tej "bomby" do piwnicy :D

Marusia
15-03-2006, 09:10
Jak butelki nie postrzelają, to możesz mieć coś takiego, jak kiedyś Warek:D

http://www.rc.special.pl/piwo.divx

mark33
15-03-2006, 09:20
A ja to piwko zamierzałem potrzymać tydzień w temp. pokojowej, i chyba postoi :rolleyes: bo nie ma mnie w domu i nie wiem czy któryś z domowników podejmie sie przenoszenia tej "bomby" do piwnicy :D

Tydzień w domu to ja trzymam żeby się pożądnie i szybko nagazowało, nakryj je jakimś kocem to unikniesz szkła w całym domu i malowania.

ps.
Człowiek się stara doradzić a gość robi dokładnie odwrotnie.:confused:

joelka
15-03-2006, 09:28
Tydzień w domu to ja trzymam żeby się pożądnie i szybko nagazowało, nakryj je jakimś kocem to unikniesz szkła w całym domu i malowania.

ps.
Człowiek się stara doradzić a gość robi dokładnie odwrotnie.:confused:

To jest tak, że każdy się na sobie przekonać chce. A z drugiej strony to u mnie 200 g nie było taką ilością aby coś miało wybuchać :rolleyes: Zależy czy drożdże są szalone :D

olorider
15-03-2006, 12:44
ps.
Człowiek się stara doradzić a gość robi dokładnie odwrotnie.:confused:

kilka postów wcześniej zadałem takie pytanie:

Mam 200 g ekstraktu słodowego w proszku ile mam jeszcze dodać glukozy do mojego pszeniczniaka? Przypomne że jest go ok 19 l :confused:

i.. nikt nie pomógł :( no to zrobiłem jak umiałem

olorider
15-03-2006, 17:51
Przedwczoraj uwarzyłem Brown Ale z zestawu Browamatora:
- słód pilzneński 3,4 kg
- słód karmelowy jasny 0,4 kg
- słód czekoladowy 0,2 kg
- chmiel goryczkowy Marynka 25g (granulat)
- chmiel aromatyczny Lubelski 25g (granulat)
- drożdże Safale S-04 11,5g
Zacieranie: 62*C - 30min, 70*C - 30min, 78*C - 10min
Chmielenie 60min: 25g Marynki po 10 min i 25g Lubelskiego 5min przed końcem
Chłodzenie na zewnątrz przy pięciostopniowym mrozie, 3,5 godz. zeszło. Chyba muszę sobie zrobić chłodnicę, zwłaszcza, że zima się kończy

Drożdże rehydratyzowałem ale ostatni raz:mad: Rozsypałem je w szklance z przegotowaną i ostudzoną wodą, potrzymałem pół godz i przed wlaniem do brzeczki zakręciłem szklanką, tak jak w książce piszą, a tu baryłki się jakieś porobiły:eek: . No ale nic, wlałem to do brzeczki i wyparzoną chochelką mieszałem, z góry lałem itd. Efekt - brzeczka chyba dobrze napowietrzona, a grudki drożdży dalej widoczne.
Naszczęście na drugi dzień na powirzchni brzeczki pojawiła się piękna piana, uff :)

joelka
15-03-2006, 17:54
Wystarczyło wyparzyć łyżeczkę i ostudzoną zamerdać, zabełtać, zamieszać w celu rozbicia grudek. Powstały w ten sposób kremik wlać do fermentora i tam też można sobie jeszcze pomerdać, pobełtać lub pomieszać żeby równo rozprowadziły się drożdże a przy okazji złapały jeszcze trochę tlenu :)
Nic jednak się nie stało. Po prostu będziesz miał ciekawe formy z piany :D Możesz jeszcze wyparzyć jakąś łychę i tą czynność nadrobić. Tą z merdaniem, bełtaniem lub mieszaniem :D

DanielJakubowski
15-03-2006, 19:11
Chłodzenie na zewnątrz przy pięciostopniowym mrozie, 3,5 godz. zeszło. Chyba muszę sobie zrobić chłodnicę, zwłaszcza, że zima się kończy


Ewentualnie, jeśli masz wannę lub w miarę wysoki brodzik (od prysznica) możesz go użyć. Ja w swoim brodziku (bez mieszania od czasu do czasu brzeczki) chłodzę 27L warkę w ok 60 min. Z mieszaniem można zejść na jeszcze lepszy czas.

Krzysiu
15-03-2006, 19:35
... a tu baryłki się jakieś porobiły...
To musiałeś je rozbijać jakąś dobrze wyparzoną siekierą :D

Nie słuchaj Joelki. Suche drożdże wsypuje się do szklanki małymi porcjami tak, żeby każda porcja pokryła powierzchnię i ropzuściła się, następnie trzeba całość zamieszać i wsypać następną, niewielką porcje na powierzchnię i da capo al fine.

DanielJakubowski
15-03-2006, 20:12
Suche drożdże wsypuje się do szklanki małymi porcjami tak, żeby każda porcja pokryła powierzchnię i ropzuściła się, następnie trzeba całość zamieszać i wsypać następną, niewielką porcje na powierzchnię i da capo al fine.

Zgadzam się. Kiedyś wsypałem wszystko od razu. Po 20 min. zamieszalem i 80% przykleiło mi się do łyżeczki :)

olorider
15-03-2006, 21:02
Dzięki wszystkim za podpowiedzi

Suche drożdże wsypuje się do szklanki małymi porcjami tak, żeby każda porcja pokryła powierzchnię i ropzuściła się, następnie trzeba całość zamieszać i wsypać następną, niewielką porcje na powierzchnię i da capo al fine.
To zdaje się rozsądne. A może w jakimś rondelku rozsypać drożdże równomiernie, będzie duża powierzchnia, to sie może nie posklejają.

Ewentualnie, jeśli masz wannę lub w miarę wysoki brodzik (od prysznica) możesz go użyć. Ja w swoim brodziku (bez mieszania od czasu do czasu brzeczki) chłodzę 27L warkę w ok 60 min. Z mieszaniem można zejść na jeszcze lepszy czas.
Mam wannę, to troche nie bardzo, bo dużo wody musiałbym zużyć. Jeśli uda mi się kupić rurkę miedzianą to zrobie chłodnicę

Shlangbaum
15-03-2006, 21:14
Jeśli uda mi się kupić rurkę miedzianą to zrobie chłodnicę
To doradzę od razu, żebyś nie żałował metrów. Kiedy zobaczyłem we własnym domu jak chłodnica mwojtaszka o długości rurki 12 metrów chłodzi 27 litrów brzeczki do 25* w 15 minut to stwierdziłem, że sam również nie będę się wygłupiał z dwoma czy trzema metrami (jak planowałem) lecz dozbieram do tych 80 zł i też kupię minimum 10 metrowy zwój :)

olorider
15-03-2006, 21:24
To doradzę od razu, żebyś nie żałował metrów. Kiedy zobaczyłem we własnym domu jak chłodnica mwojtaszka o długości rurki 12 metrów chłodzi 27 litrów brzeczki do 25* w 15 minut to stwierdziłem, że sam również nie będę się wygłupiał z dwoma czy trzema metrami (jak planowałem) lecz dozbieram do tych 80 zł i też kupię minimum 10 metrowy zwój :)
15 min:eek: nieźle, ale te 80 zł to troche dużu, a gdzie w Kraku taką rurkę dostanę, bo w Leżajsku jest z tym problem?

Shlangbaum
15-03-2006, 21:29
W Krakowie polecam sklepy z metalami kolorowymi na Bałuckiego, na Lea lub Stachowicza. W różnych rozmiarach są też w Castoramie, Obi, Praktikerze oraz Leroi Merlin.

joelka
16-03-2006, 00:01
Nie słuchaj Joelki. Suche drożdże wsypuje się do szklanki małymi porcjami tak, żeby każda porcja pokryła powierzchnię i ropzuściła się, następnie trzeba całość zamieszać i wsypać następną, niewielką porcje na powierzchnię i da capo al fine.

Tak stanowczo odradzasz jakbym conajmniej miała przyczynić się do zmiażdżenia drożdży tą łyżeczką :D Krzysiu, przecież ze wszystkim jest tak, że są różne rozwiązania i należy o wszystkich wspomnieć aby nie zamykać się w schematach.

DanielJakubowski
16-03-2006, 07:18
Mam wannę, to troche nie bardzo, bo dużo wody musiałbym zużyć. Jeśli uda mi się kupić rurkę miedzianą to zrobie chłodnicę

Hm, ale przy użyciu chłodnicy, z tego co wiem zużyjesz więcej wody...

mark33
16-03-2006, 08:25
To doradzę od razu, żebyś nie żałował metrów. Kiedy zobaczyłem we własnym domu jak chłodnica mwojtaszka o długości rurki 12 metrów chłodzi 27 litrów brzeczki do 25* w 15 minut to stwierdziłem, że sam również nie będę się wygłupiał z dwoma czy trzema metrami (jak planowałem) lecz dozbieram do tych 80 zł i też kupię minimum 10 metrowy zwój :)

Popieram w całej rozciągłości mam 8 metrową, czas chłodzenia około 22minuty. Przy jednym wiadrze jest ok ale przy dwóch po 12 i 16 litrów troszkę się dłuży. Jnna sprawa 12 metrowa rura powinna być zwinięta na większej średnicy niż 8 metrowa celem uzyskania jak najniższej spirali. Przydaję się to przy chłodzeniu np. 12 litrów które w wiadrze zajmują tylko dwadzieścia parę centymetrów wysokości słupa piwa.

Krzysiu
16-03-2006, 09:48
Tak stanowczo odradzasz jakbym conajmniej miała przyczynić się do zmiażdżenia drożdży tą łyżeczką...Tak stanowczo odradzam, bo podany przez mnie sposób jest najlepszy - szybki (10 minut), skuteczny (żadnych grudek) i bezpieczny (żadnych łyżeczek).

olorider
16-03-2006, 10:22
Hm, ale przy użyciu chłodnicy, z tego co wiem zużyjesz więcej wody...
jakas dziwna kombinacja klawiszy sprawila, ze wyslalo mi niedokonczony post, wdodatku polskie znaki mi siadly, a mialo byc tak:

Wydaje mi sie, ze jak przez 15 min bedzie lecial maly strumien wody przez chlodnice to nie zuzyje tyle wody co napelnienie wanny i co chwile dolewanie zimnej wody. No ale nie mam doswiadczenia, wiec moze sie myle. Moze ktos sie wypowie na ten temat..

DanielJakubowski
16-03-2006, 10:33
Nie żebym był jakimś przeciwnikiem chłodnic :) Mówię tylko o swoim sposobie chłodzenia który mnie zadowala. Wody do wanny nie trzeba wlewać do pełna i nie trzeba dolewać zimnej (ja tak robię). Mam kabinę i brodzik półokrągły o szerokości 80 cm. Głębokość brodzika to na oko 25 cm. Tak jak wcześniej wspomniałem wody zimnej dolewać nie muszę. Chłodzę w ten sposób aluminiowy garnek 27L wypełniony brzeczką do oporu. Myślę, że dobrze byś zrobił jakbyś wypróbował swoją wannę.

huanghua
16-03-2006, 10:36
...Wydaje mi sie, ze jak przez 15 min bedzie lecial maly strumien wody przez chlodnice to nie zuzyje tyle wody co napelnienie wanny i co chwile dolewanie zimnej wody. No ale nie mam doswiadczenia, wiec moze sie myle. Moze ktos sie wypowie na ten temat..

Jeśli chodzi o ten wolny strumień, to wtedy powinno się stosowac rurkę o małej średnicy. Wynika to ze wzoru na liczbę Reynoldsa, która opisuje sposób przepływu płynów (laminarny vs. turbulentny).
Przy przepływie lamianarnym wymiana ciepła jest słabiutka co w konsekwencji wcale nie musi okazać się "oszczędzaniem pieniędzy":rolleyes: .

olorider
16-03-2006, 10:48
Jeśli chodzi o ten wolny strumień, to wtedy powinno się stosowac rurkę o małej średnicy. Wynika to ze wzoru na liczbę Reynoldsa, która opisuje sposób przepływu płynów (laminarny vs. turbulentny).
Przy przepływie lamianarnym wymiana ciepła jest słabiutka co w konsekwencji wcale nie musi okazać się "oszczędzaniem pieniędzy":rolleyes: .
To jaka jest optymalna srednica? 10mm bedzie ok?

huanghua
16-03-2006, 10:55
To jaka jest optymalna srednica? 10mm bedzie ok?

Hmmm, żeby z tej teorii coś wyniknęło, to musiałbym przysiąść i obliczyć. Z głowy to pamiętam, że zmiennymi w liczbie Reynoldsa są: długość (naszej rurki), średnica, lepkość płynu (tutaj będzie to wartość tablicowa). Coś jeszcze było, lae zapomniałem ... :D:p

buran
16-03-2006, 11:52
Hmmm, żeby z tej teorii coś wyniknęło, to musiałbym przysiąść i obliczyć. Z głowy to pamiętam, że zmiennymi w liczbie Reynoldsa są: długość (naszej rurki), średnica, lepkość płynu (tutaj będzie to wartość tablicowa). Coś jeszcze było, lae zapomniałem ... :D:p

Podchodząc do tego mniej skomplikowanie możnaby przyjąć, że skuteczność wymiany ciepła zależy od powierzchni wymiany czyli w naszym przypadku długości rurki, jej średnicy zewnetrznej oraz wewnetrznej. Później mozna dodać prędkość przepływu cieczy i charakter przepływu.
Kiedyś zastanawiałem o jakiej średnicy rurke kupić, aby chłodnica była najbardziej wydajna biorąc równiez pod uwagę jej koszt za metr. :confused:
Niestety w sklepie mieli tylko 12 więc nie wyprowadziłem wzoru i kupiłem co było.
Miłego liczenia i nie zapomnij się podzielic wynikami. :)

huanghua
16-03-2006, 12:05
Podchodząc do tego mniej skomplikowanie możnaby przyjąć, że skuteczność wymiany ciepła zależy od powierzchni wymiany czyli w naszym przypadku długości rurki, jej średnicy zewnetrznej oraz wewnetrznej. Później mozna dodać prędkość przepływu cieczy i charakter przepływu.
Kiedyś zastanawiałem o jakiej średnicy rurke kupić, aby chłodnica była najbardziej wydajna biorąc równiez pod uwagę jej koszt za metr. :confused:
Niestety w sklepie mieli tylko 12 więc nie wyprowadziłem wzoru i kupiłem co było.
Miłego liczenia i nie zapomnij się podzielic wynikami. :)

Natchneliście mnie :D
Dziś wieczorem usiade i spróbuje akademickim sposobem rozwiązać problem. :)

Marek-C
16-03-2006, 13:20
hmmm patrzcie co mi żona na urodziny podarowała:

http://www.browamator.pl/szczegoly.php?aukcja=&grupa_p=6&przedm=2330796&pwd[6]=%2F163929%2F165992&grp=&sortuj=kod

:kwiatek:

eszszsz! kochana kobitka!

huanghua
16-03-2006, 13:30
hmmm patrzcie co mi żona na urodziny podarowała:

http://www.browamator.pl/szczegoly.php?aukcja=&grupa_p=6&przedm=2330796&pwd[6]=%2F163929%2F165992&grp=&sortuj=kod

:kwiatek:

eszszsz! kochana kobitka!

Żona jak marzenie :D :D :D

Tomek-Pasieka
16-03-2006, 13:57
Żona jak marzenie :D :D :D
znaczy może trzeba taką kupić co??

Marek-C
16-03-2006, 15:41
znaczy może trzeba taką kupić co??


:eek: ręce i cycki opadają!

huanghua
16-03-2006, 15:43
:eek: ręce i cycki opadają!

To ja już nie pytam: komu?:rolleyes: :p :D

huanghua
16-03-2006, 17:00
...Miłego liczenia i nie zapomnij się podzielic wynikami. :)

Jakem powiedział, takem zrobił. Oto wyniki:
Założenie
Lepsza (czyt. bardziej efektywna) wymiana ciepła odbywa się wtedy, gdy ruch płynu w rurze odbywa się w sposób turbulentny (burzliwy). Takie warunki hydrodynamiczne opisuje liczba Reynoldsa. Przyjmuje sie, że gdy przyjmuje wartość większą od 2300-2400, to mamy wtedy właśnie ruch turbulentny.
Jedziemy dalej...

Co liczymy?
Chcemy obliczyć minimalną średnicę [r] miedzianej rurki do naszej chłodnicy

Wzór
Re=(średnia predkość przepływu strumienia [m/s] x średnica rurociągu [m] x gęstość cieczy [kg/m3])/ współczynnik lepkości dynamicznej [Pa*s]

Obliczamy średnicę rurociągu:
średnica rurociągu=(Re x współczynnik lepkości)/(prędkość przepływu x gęstość cieczy)
podstawiając do wzoru wartości:
Re=2400
współczynnik lepkości odchytany z tablicy (100stC) = 0,2838
prędkość przepływu=1 m/s (chyba słuszne założenie:rolleyes: ?)
gęstość cieczy= 1000 kg/m3

Wynik:
0,68 m

Jak widać, rurka o średnicy 1,0-1,5 cm jak najbardziej spełni warunki ruchu burzliwego!

Miłego chłodzenia!:cool:

huanghua
16-03-2006, 17:03
Jak widać, rurka o średnicy 1,0-1,5 cm jak najbardziej spełni warunki ruchu burzliwego!

Miłego chłodzenia!:cool:

Oczywiscie to takie zgrubne obliczenie i moze nie najbardziej dokladne, ale chęci szczere.:D

Shlangbaum
17-03-2006, 08:52
W Krakowie polecam sklepy z metalami kolorowymi na Bałuckiego, na Lea lub Stachowicza. W różnych rozmiarach są też w Castoramie, Obi, Praktikerze oraz Leroi Merlin.
Gwoli ścisłości :)
Nie na Bałuckiego a na Skwerowej (przecznica obok) i nie na Stachowicza a na Tatarskiej 5 (przecznica obok, choć najlepiej wejść tam od Kościuszki lub przejściem pod blokiem od Włóczków). Sklep na Tatarskiej 5 prowadzi sprzedaż internetową (http://www.kbhakord.com.pl/sklep/?module=Artykuly) z dostawą do domu :)

zbysia
17-03-2006, 09:43
Skwerową 44 polecam - jeśli jeszcze mają tam taką dobrą obsługę jak w filii w Cz-wie. Firma nazywa się "Hart" i jest naprawdę dobrze zaopatrzona.

olorider
22-03-2006, 18:17
Miałem obawy co do mojego pszeniczniaka, zwłaszcza po komaentarzach forumowiczów, że mi butelki pstrzelają. Rzeczywiście piwo już po 6 dniach od zabutelkowania mocno sie nagazowało :eek: Ale przenisłem je do pomieszczenia o temp. 2*C i myśle, że sie uspokoji.
Ale co do smaku to rewelacja :kwiatek: posmak - chyba nie bananowy, jakiś taki dziwny. Super sie pije do ostatniej kropelki, i ma sie ochote na następne 10 dni temu zabutelkowałem a już połowy nie ma :D

olorider
12-04-2006, 16:11
Przypomne - uwarzyłem takie piwko (warka nr 4): pilzneński 3,4 kg, karmelowy jasny 0,4, czekoladowy 0,2 kg, chmiel Marynka 25g, Lubelski 25g, drożdże Safale S-04 11,5g
Zacieranie: 62*C - 30min, 70*C - 30min, 78*C - 10min
Chmielenie 60min: 25g Marynki po 10 min i 25g Lubelskiego 5min przed końcem

No i po tygodniu fermentacji burzliwej, dwóch tygodniach cichej, tygodniu w butelkach piwo ma mocny smak palony:( a takie średnio mi smakuje. A poza tym miało być Brown Ale (zestaw z BA), a wyszło czarne!
Czyli błędem było:
1 - dodawanie całego słodu czekoladowego
2 - od początku zacierania

Może jak postoi to spalenizna troche zejdzie :confused:

huanghua
12-04-2006, 16:59
1. myślę że nie
2. to owszem mogło

mark33
12-04-2006, 19:38
Może jak postoi to spalenizna troche zejdzie :confused:

Piwko musi swój czas leżakować (minimum miesiąc, najlepiej dwa) po tygodniu w butelkach nie spodziewaj się prawidłowego smaku. Są oczywiście wyjątki :D jak pszeniczki oraz lekkie piwa jasne górnej fermentacji na odpowiednich drożdżach. Paloność złagodnieje razem z goryczką chmielową. Za miesiąc piwo będzie dużo smaczniejsze, za dwa ...:D

mgła_na_kocich_łapkach
13-04-2006, 09:53
Z tym dochodzeniem piwa do szlachetności to w moim przypadku trwa najmniej 3 miesiące i obecnie próbowałem pierwszego lagera, który mnie całkowicie zaskoczył :confused: , ponieważ po 2 miesiącach dojrzewania ma owocowy posmak:( .
Fermentacja tego piwa przebiegała w 10-12 st. C (więc prawidłowo), piwo tego typu powinno być raczej ,,wytrawne” o wyraźnej goryczce – tak chmieliłem, spodziewam się że, nabierze wytrawności po 3 miesiącach a może i po 4 – jak będzie trzeba, oraz pozbędzie się owocowej nuty.

huanghua
13-04-2006, 10:21
A jakie drożdzyki dałaś? California Lager?:rolleyes: :cool: :D :p

mgła_na_kocich_łapkach
13-04-2006, 10:25
Na szczęście nie ;) były to Bavaria Lager – z których też nie jestem zadowolony (szybkość wystartowania i intensywność fermentacji na ,,-‘’ :( )

mgła_na_kocich_łapkach
13-04-2006, 10:33
Kurna pomyłka --- na Bavaria Lager to teraz nastawiłem i to one są na ,,-‘’ a piwo o którym pisałem robione było na Czech Pils Lager (lub podobna nazwa) i te ładnie pracowały.

misiek71
13-04-2006, 11:12
Ja mam na swoim koncie potężnego spaleńca. Na początku strach było go spróbować:kac: , ale po dłuuuuuuuuższym leżakowaniu był całkiem dobry.

olorider
13-04-2006, 12:04
Spalenizne niech drożdże zeżrą w piwnicy, a tymczasem uwarzyłem nowe Ale tym razem tak jak trzeba - Brown Ale, a nie Spalone Black Ale. Zamiast użyć palonego słodu, dałem Caraaroma 300-400 EBC i wyszło jak trzeba.
Skład:
- słód pilzneński 4kg
- słód caraaroma 0,25kg
- płatki jęczmienne błyskawiczne 0,2kg
- płatki owsiane błyskawiczne 0,2kg
- chmiel Marynka szyszki - 40g
- chmiel Lubelski szyszki - 50g
Zacieranie: 10 min 52*C, 30 min 62*C, 40 min 72*C, podgrzane do 78 i filtracj
Chmielenie 60 min: goryczkowy od początku, aromatyczny 20 min przed końcem

Chłodziłem w misce, ciut większej od garnka. Trwało to ok. godziny, gdybym częściej dolewał zimnej wody to byłoby szybciej. Chyba rezygnuję z robienia chłodnicy, za drogo to wychodzi.
Wyszło mi 22,5 l pięknej ciemnej(nie czarnej) brzeczki 13 Blg. Zadałem starterem drożdży(Safale S -04 z poprzedniej warki). Piwko ruszyło bardzo szybko już po dwóch godzinach.

Maidenowiec
13-04-2006, 12:09
Czas to pieniądz, a taką chłodnicą spokojnie w 20 minut uda Ci się schłodzić brzeczkę. Ja nie żałuję, że zdecydowałem się na taki wynalazek.

anteks
13-04-2006, 13:06
Chłodziłem w misce, ciut większej od garnka. Trwało to ok. godziny, gdybym częściej dolewał zimnej wody to byłoby szybciej. Chyba rezygnuję z robienia chłodnicy, za drogo to wychodzi.
Wyszło mi 22,5 l
jakoś sobie nie potrafię tego wyobrazić;)chłodzenie w misce 22,5 l w godzinę ??

olorider
13-04-2006, 13:17
jakoś sobie nie potrafię tego wyobrazić;)chłodzenie w misce 22,5 l w godzinę ??
Dokładnie to było tego 20,5l bo dwa litry gorącej brzeczki odlałem do słoików, żeby było na refermentacje. Dolałem ze cztery razy zimnej wody do miski. Dwa pierwsze razy woda w misce była gorąca. Gdybym przypilnował bardziej i dolewał zimnej wody wcześniej to jeszcze szybciej by się schłodziło. Naprawde:)

mgła_na_kocich_łapkach
13-04-2006, 13:43
Chłodzę 20 litrów w garze w ciągu 2 godzin a odbywa się to tak – wkładam gar do takiego kosza plastikowego od butla 54 litry (patrz Biowin), w koszu wycięte są na odpowiedniej wysokości otwory przez które przelew się woda płynąca do kosza z przewodu od natrysku, wszystko stoi w brodziku.
Przestrzeń która jest wypełniona wodą między garem a ścianką kosza to od 5 do 10 cm., idzie sprawnie ale i tak myślę o chłodnicy bo sezon na wina się zbliża i kosz będzie potrzebny.

olorider
14-04-2006, 18:12
Chłodzę 20 litrów w garze w ciągu 2 godzin... Przestrzeń która jest wypełniona wodą między garem a ścianką kosza to od 5 do 10 cm...
Coś długo te 2 godz. U mnie przestrzeń między miską a garem też jest ok 5 cm. Kilka razy przelewam wode, żeby była całkiem zimna i przy okazji mieszam chochelką którą włożyłem do gara w trakcie gotowania. Później tą chochelką napowietrzam brzeczkę po przelaniu do fermentora. Myśle że przemieszanie brzeczki w garze podczas chłodzenia ma duży wpływ na jego prędkość.

DanielJakubowski
14-04-2006, 18:51
Ja chłodzę 40L gar w brodziku od prysznica. Ostatnio zmieścilem się w 70 minut (27L chłodziłem w poniżej 60 min). Mieszanie faktycznie dużo daje. Przetestowałem to już.

olorider
26-05-2006, 16:22
Powolutku, lecz systematycznie pre do przodu w piwowarskiej działalności :D Ostatnio zaopatrzyłem się w śrutownik stołowy i kapslownicę "Greta". Zamówiłem też surowców na conajmniej 7 warek.
Kilka dni temu uwarzyłem coś takiego, co na to mówią witbier.

-słód pilzneński 2,8 kg
-słód pszeniczny 1 kg
-słód carahell 0,15 kg
-pszenica śrutowana 1 kg
-płatki owsiane błyskawiczne 0,3 kg
-kolendra 15 g
-skórki pomarańczy 40 g
-chmiel aromatyczny lubelski szyszki 50 g
-drożdże safbrew s-33

zacieranie: 60 min w 65*C ,15 min w 75*C
warzenie: 60 min, 40g chmielu od początku gotowania, reszta chmielu + kolendra + skórki, na 5 min przed końcem.

Wyszło 21 l brzeczki 13 Blg

Drożdży nie rehydratyzowałem tylko rozsypałem równomiernie na powierzchni brzeczki i fermentacja ruszyła bardzo ładnie już po 4 godzinach (piana na kilka centymetrów).

Marusia
26-05-2006, 16:37
Ten przepis na witbiera skąd wziąłeś? Sama się przymierzam właśnie do takiej wareczki, ale przepisu jeszcze nie szukałam:)

olorider
26-05-2006, 16:57
Ten przepis na witbiera skąd wziąłeś? Sama się przymierzam właśnie do takiej wareczki, ale przepisu jeszcze nie szukałam:)

jeśli masz dziennik piwowara z Browamatora, to tam na końcu jest kilka przepisów, między innymi na Witbiera, troszeczke go zmodyfikowałem i zapomniałem dodać miodu (0,5 kg)

huanghua
26-05-2006, 22:16
Olo...
Podoba mi się ta wareczka :)
Nie powiem...butelczynę to bym opróżnił:D
Jutro sam robię stouta:)

olorider
26-05-2006, 22:41
Nie powiem...butelczynę to bym opróżnił:D


Gdańsk troche daleko od Leżajska ale zapraszam do na degustację :stout:

huanghua
26-05-2006, 22:54
Skąd masz pszenicę niesłodowaną? Browamator sprzedaje?

olorider
26-05-2006, 23:01
Skąd masz pszenicę niesłodowaną? Browamator sprzedaje?

Nie wiem czy Browamator sprzedaje, ja mam swoją, własnymi ręcami uprawianą.

huanghua
26-05-2006, 23:06
Nie wiem czy Browamator sprzedaje, ja mam swoją, własnymi ręcami uprawianą.
No, no, no... :)
Moje szczere wyrazy podziwu. Już teraz rozumiem dokładnie tę "uprawę roli" w profilu.

olorider
20-06-2006, 13:56
Powolutku, lecz systematycznie pre do przodu w piwowarskiej działalności :D Ostatnio zaopatrzyłem się w śrutownik stołowy i kapslownicę "Greta". Zamówiłem też surowców na conajmniej 7 warek.
Kilka dni temu uwarzyłem coś takiego, co na to mówią witbier.

-słód pilzneński 2,8 kg
-słód pszeniczny 1 kg
-słód carahell 0,15 kg
-pszenica śrutowana 1 kg
-płatki owsiane błyskawiczne 0,3 kg
-kolendra 15 g
-skórki pomarańczy 40 g
-chmiel aromatyczny lubelski szyszki 50 g
-drożdże safbrew s-33

zacieranie: 60 min w 65*C ,15 min w 75*C
warzenie: 60 min, 40g chmielu od początku gotowania, reszta chmielu + kolendra + skórki, na 5 min przed końcem.

Wyszło 21 l brzeczki 13 Blg

Drożdży nie rehydratyzowałem tylko rozsypałem równomiernie na powierzchni brzeczki i fermentacja ruszyła bardzo ładnie już po 4 godzinach (piana na kilka centymetrów).

Witbier z ostatniej warki fermentował tydzień na burzliwej i dwa tygodnie na cichej, niestety odfermentował tylko do 6 Blg. To pewnie zasługa dużej ilości składników niesłodowanych.
Po tygodniu leżakowania próba - smak jak pszeniczniak, skórki z pomarańczy nie czuć, troche kolendrę. Ale ogólnie bardzo dobre, przyjemna leciutka goryczka z chmielu lubelskiego, piana sztywna i pare minut się utrzymuje.
W sumie wyszło takie fajne piwko deserowe.

olorider
12-07-2006, 20:28
Po 6 warkach na drożdżach górnej fermentacji przyszedł czas na lagera. Oto co zatarłem:

-słód pizlneński 2,7kg
-słód monachijski 0,33kg
-słód carapils 0,33kg
-słód caramunich 0,33 kg
-płatki jęczmienne błyskawiczne 0,35 kg
-płatki owsiane błyskawiczne 0,2kg

Zacieranie infuzyjne, 35min w 64*C, 30 min w 73*C.
Chielenie 75 min, 40 g chmielu goryczkowego Magnum od początku gotowania.
Wyszło 23l brzeczki 11,5 Blg
Starter z drożdży Wyest Czech Pils.

Piwko przelałem już na cichą fermentację i dodałem 30g chmielu aromatycznego.
Martwi mnie słabe odfermentowanie brzeczki - 5 Blg. Piwko trzymałem na fermetacji burzliwej 10 dni i to w temp. 15*C. Dodam, że brzeczkę przed zadaniem drożdżami dobrze napowietrzyłem i przez dobę trzymałem w temp. 25*C.

olorider
18-07-2006, 20:45
Mając zlewki dorżdży safbrew S-33 z warki nr 6, postanowiłem uwarzyć Koelscha. Podobno te drożdże dobrze się nadają do tego typu piwa.

- sód pilzneński 4kg
- słód pszeniczny 0,7 kg
- chmiel goryczkowy Magnum 20g
- chmiel aromatyczny Lubelski 20g

Zacieranie:
15 min w temp. 48-46 *C, 10 min w 53*C, 50 min w 63*C, 20 min w 73*C, podgrzane do 79*C i filtracja.

Chmielenie:
gotowanie 60 min, goryczkowy od początku, aromatyczny 10 min przed końcem.

Wyszło 22l brzeczki o ekstrakcie 13,5 Blg.

huanghua
18-07-2006, 21:34
Olo, a jak u Ciebie z temperaturką fermentacji? Dajesz radę ją utrzymać na jakimś sensownym poziomie?

DanielJakubowski
18-07-2006, 22:08
Nie do mnie pytanie, ale odpowiem. Robiłem jak do tej pory 2 warki, obie na Irish Ale. Temperatura za każdym razem oscylowała koło 30 stopni. Efekt ? Błyskawiczna fermentacja (z 16blg do 2,5) w 2 dni. Tyle na razie zaobserwowałem :)

huanghua
18-07-2006, 22:18
Nie do mnie pytanie, ale odpowiem. Robiłem jak do tej pory 2 warki, obie na Irish Ale. Temperatura za każdym razem oscylowała koło 30 stopni. Efekt ? Błyskawiczna fermentacja (z 16blg do 2,5) w 2 dni. Tyle na razie zaobserwowałem :)
:eek:
W przypadku fermentacji, to temperatura jest odwrotnie proporcjonalna do jakości organoleptycznej piwa.
Ale to zbyt oczywiste żeby się tu dalej wymądrzać;)

DanielJakubowski
18-07-2006, 22:30
No właśnie zapomniałem dopisać najwazniejszego! Piwo to (chyba przez tą temperaturę) wydzielało podczas rozlewu (i fermentacji tez) do butelek bardzo wyraźne bananowe zapachy. Piwko to, po 2 dniach było już nagazowane w miarę :) I jest naprawdę, zajebiście smaczne :). Nie przypadkiem podczas ostatniej warki, uzyskując 52 l podzielone na dwa fermentatory, oba zadalem drozdzami Irish Ale oczekując podobnego efektu :)

olorider
18-07-2006, 22:41
Olo, a jak u Ciebie z temperaturką fermentacji? Dajesz radę ją utrzymać na jakimś sensownym poziomie?
W pokoju mam temperaturę ok. 22*C, więc chyba w porządku.
Robiłem jak do tej pory 2 warki, obie na Irish Ale. Temperatura za każdym razem oscylowała koło 30 stopni. Efekt ? Błyskawiczna fermentacja (z 16blg do 2,5) w 2 dni. Tyle na razie zaobserwowałem :)
Nieźle, ja też tak chcę :) Nie wiem czemu ale ostatnie warki odfermentowują mi do 6 najlepiej do 5 Blg.

DanielJakubowski
18-07-2006, 22:46
Z tego co zaobserwowałem przerobienie drożdzy zależy od ich jakości. Jeśli jest to świerza gęstwa i jest jej w miarę dużo, to przerobią brzeczkę szybko i dobrze. Sam mam pewne Urquel Lager które chyba już "swoje przerobiły" i nie schodzą poniżej 5 blg. Do ostatniej warki dodałem po 0,25 L drożdzy na 26 L piwa. Przy temperaturze ok 30 stopni drożdze po prostu szaleją !

olorider
25-07-2006, 18:36
Uwarzyłem piwko które cierpliwie będę leżakował do zimy.

- słód pilzneński 4kg
- słód carahell 0,5kg
- słód palony z Żywca (od Shlangbauma) 0,5 kg
- płatki jęczmienne błyskawiczne 0,4 kg
- płatki owsiane błysk. 0,4kg
- sok z czarnej pożeczki 1l
- glukoza 0,4kg

Zacieranie: słody i płatki zacierane od początku razem w 14l wody; przerwy: 10 min w 54*C, 40 min w 63*C, 30 min w 72*C, 10 min w 78*C i filtracja
Wysładzanie 4x3,5l wody o temp 78-80 *C
Gotowanie 100 min. Chmiel goryczkowy Magnum, 35g, od początku gotowania, sok i glukoza 10 min przed końcem.
Wyszło 21l brzeczki 20 Blg.
Zadałem suchymi drożdżami T-58.

Jeszcze raz dzięki Shlangi za słód, piwko wyszło jak na załączonej mordce, twoje zdrowie :stout:

wg2
25-07-2006, 18:48
Uwarzyłem piwko które cierpliwie będę leżakował do zimy.

- słód pilzneński 4kg
- słód carahell 0,5kg
- słód palony z Żywca (od Shlangbauma) 0,5 kg
- płatki jęczmienne błyskawiczne 0,4 kg
- płatki owsiane błysk. 0,4kg
- sok z czarnej pożeczki 1l
- glukoza 0,4kg

Zacieranie: słody i płatki zacierane od początku razem w 14l wody; przerwy: 10 min w 54*C, 40 min w 63*C, 30 min w 72*C, 10 min w 78*C i filtracja
Wysładzanie 4x3,5l wody o temp 78-80 *C
Gotowanie 100 min. Chmiel goryczkowy Magnum, 35g, od początku gotowania, sok i glukoza 10 min przed końcem.
Wyszło 21l brzeczki 20 Blg.
Zadałem suchymi drożdżami T-58.

Jeszcze raz dzięki Shlangi za słód, piwko wyszło jak na załączonej mordce, twoje zdrowie :stout:


Jaki sok dajesz taki ze sklepu czy domowy

olorider
25-07-2006, 19:10
Jaki sok dajesz taki ze sklepu czy domowy
domowy - cukier + pożeczki

angasc
25-07-2006, 19:13
Moim zdaniem z porzeczkami byłoby lepsze :):stout:

olorider
25-07-2006, 19:25
Moim zdaniem z porzeczkami byłoby lepsze :):stout:
ups! twoje zdrowie :stout:

angasc
25-07-2006, 20:00
I Twoje :stout:

wg2
25-07-2006, 20:06
Skąd taki pomysł (porzeczka 1l soku lub syropu) piłeś podobne domowe? Mam 20l syropy porzeczki czarnej i ten przepis mnie zainteresował

olorider
26-07-2006, 17:43
Skąd taki pomysł (porzeczka 1l soku lub syropu) piłeś podobne domowe? Mam 20l syropy porzeczki czarnej i ten przepis mnie zainteresował
Pierwotnie w moich zamysłach był miód, ale litr miodu kosztuje 20 zł. Aż w końcu znalazłem jakąś recepture, w której był właśni litr soku z czarnej porzeczki, co mi się bardzo spodobało, bo mam go w domowej spiżarni pod dostatkiem :)

angasc
26-07-2006, 21:23
To ja Cię bardzo proszęo szczegółowy opis ciągu dalszego tej warki i jejl losów. Mam w domu sporo soków produkowanych przez moją kochaną teściówkę. Ponieważ szansa na ich wypicie jest mniej niż marna, to może do piwa się nadadzą? Są to wprawdzie głównie soki winogronowe, ale czy porzeczka czy winogrono, to przecież też jagoda :)

olorider
31-07-2006, 13:20
Kolejny lager (pils) już pięknie pianę toczy :)
Wczoraj uwarzyłem drugiego pilsa, i zadałem zlewkami drożdży Czech Pils z poprzedniego.
Mimo, że nie mam zbyt dobrych warunków temperaturowych (w piwnicy jest 16*C) na lagery, to po skosztowaniu pierwszego pilsa (kilka dni w butelkach i już rewelka), postanowiłem kontynuować ten styl.
Pils nr 2:
- słód pilzneński 3,1kg
- słód monachijski 0,33kg
- słód caramunich 0,33 kg
- słód carapils 0,33 kg
- chmiel goryczkowy Magnum 10g
- chmiel goryczkowy Marynka 35g
- chmiel aromatyczny Lubelski 25g

Zacieranie: słody wsypane do 13l wody o temp 53*C, pierwsza przerwa: 10 min w 53*C, 40 min w 63*C, 10 min w 73*C - negatywna próba jodowa - podgrzanie do 78*C i filtracja
Wysładzanie 2x3,5l + 2x 4l wody o temp 78-80 *C
Gotowanie 60 min. Chmiel goryczkowy Magnum i Marynka od początku gotowania, Lubelski 10 min przed końcem.
Wyszło 21l brzeczki 11 Blg.
Zadałem starterem drożdży Wyeast 2278 Czech Pils.

Do filtracji używam wkładu z BA i zazwyczaj schodzi mi to 1 - 1,5 godz, tym razem 20min :eek: Pewnie dlatego, że zacierałem same słody jęczmienne i żadnych płatków.

olorider
09-09-2006, 21:22
Miał być kolejny pils, ale zostało mi trochę słodu czekoladowego i zrobiłem Ciemnego Dolniaka.
Skład:
- słód pilzneński 3,75kg
- słód monachijski 0,33kg
- słód caramunich 0,33 kg
- słód carapils 0,33 kg
- słód carafa II 0,125
- chmiel goryczkowy Marynka 35g
- chmiel aromatyczny Lubelski 30g

Zacieranie: słody wsypane do 14l wody o temp 56*C, pierwsza przerwa: 10 min w 53*C, 25 min w 63*C, 45 min w 73*C, 15 min w 77*C i filtracja
Wysładzanie 2x3,5l + 2x 4l wody o temp 78*C

Gotowanie 60 min. Chmiel goryczkowy Marynka od początku gotowania, połowa aromatycznego po 30min, reszta 5 min przed końcem.
Wyszło 23l brzeczki o nieznanym Blg ponieważ zapomniałem zmierzyć :D
Zadałem starterem drożdży Wyeast 2278 Czech Pils.

olorider
21-01-2007, 23:45
Po długiej przerwie w warzeniu naszedł mnie smak na pszeniczkę :kwiatek: Oto co poszło do garnka:
- słód pilzneński 1,75kg
- słód pszeniczny 2 kg
- słód carahell 0,4 kg
- pszenica 0,35 kg

- chmiel aromatyczny Lubelski 55g

Zacieranie: słody wsypane do 12l wody o temp 47*C, pierwsza przerwa: 10 min w 44*C, 15 min w 53*C, 20 min w 65*C, 30 min w 73*C, podgrzane do 78*C i filtracja
Wysładzanie 5x3,5l

Gotowanie 80 min. 30 g po 10 min i 25 g 5 min przed końcem.

Wyszło 21 l 12 Blg.
2 litry poszło w słoiki, bedzie do refermentacji, a reszta zadana drożdżami suchymi (do pszenicznego z Browamatora)

olorider
22-01-2007, 12:34
Pszeniczka piękni fermentuje, biała pianka spowiła całą powierzchnię brzeczki :kwiatek:

Bez porblemów z filtracją oczywiście się nie obeszło. Na poczatku jak zawracałem filtrat do kadzi filtracyjnej(kadź z BA) to leciało dość żwawo, po chwili jednak zwolniło i leciał strumień grubości zapałki :mad: . Pewnie dziurki w kadzi pozatykały się. Przypomniałem sobie, że ktoś kiedyś pisał, że na dno kadzi sypie troche ryżu. Przelałem wszystko z powrotem do gara, na dno kadzi nasypałem troche ryżu, równomiernie na całej powierzchni, zacier podgrzałem jeszcze raz, bo ostygł do 55*C. Znów wszystko do kadzi, odczekałem 15 min aż młótko się ułoży i filtracja. Niestety to samo ! :mad: Prędkość taka że filtracja trwałaby kilka godzin. Wpadłem na pomysł, żeby zatkać kadź szczelnie pokrywą z otworkiem na rurkę fermentacyjną i przez ten otworek wdmuchiwać powietrze aby zwiększyć ciśnienie. I pomogło :cool: Wdmuchiwałem powietrze i zatykałem palcem otwór. W efekcie filtrat leciał ok trzy razy szybciej. W sumie filtracja zajęła mi ok 2,5 godz.
Wniosek taki, że coś będę musiał zmnienić w moim mikrobrowarze :rolleyes:

olorider
27-01-2007, 17:14
Jasna pszeniczka (warka nr 12) po 6 dniach fermentacji burzliwej zabutelkowana. Blg zeszło z 12 do 5,5. Podczas butelkowania mocno bananem mi pachniało.

A wczoraj postanowiłem uwarzyć ciemną pszeniczkę:

- słód pilzneński 1,8 kg
- słód pszeniczny 1,2 kg
- słód carawheat 0,5 kg
- słód carahell 0,4 kg
- słód carafa 0,05 kg
- pszenica 0,5 kg

- chmiel aromatyczny Lubelski szyszki 50g

Zacieranie dekokcyjne jednowarowe:
słody pszeniczne i pszenica wsypane do 6l wody o temp 48*C -> przerwa 15 min w 44*C, po 15 min dodane słody jęczmienne i 6l goroącej wody ok 80 *C, podrzane wszystko do 65*C; 1/3 zacieru do osobnego garnka -> podgrzane do 72*C -> przerwa 10 min -> gotowane 15min -> do gara głównego -> temp. ustaliła się na poziomie 72*C -> 15 min, podgrzane do 78*C i filtracja

Wysładzanie 5x3,5l

Gotowanie 70 min, 50 g chmielu Lubelskiego od początku gotowania

Wyszło 22 l 11,5 Blg.
2 litry w słoiki na refermentacje, a reszta przelana do fermentora z drożdżami po pszeniczce jasnej.

Krzysiu
27-01-2007, 17:48
... Przypomniałem sobie, że ktoś kiedyś pisał, że na dno kadzi sypie troche ryżu. Przelałem wszystko z powrotem do gara, na dno kadzi nasypałem troche ryżu...
W ten sposób nabawiłeś się w brzeczce całkiem pokaźnej ilości niefermentującej i całkowicie zbędnej skrobi ryżowej.

kham
27-01-2007, 18:35
Pszeniczka piękni fermentuje, biała pianka spowiła całą powierzchnię brzeczki :kwiatek:

Przypomniałem sobie, że ktoś kiedyś pisał, że na dno kadzi sypie troche ryżu. Przelałem wszystko z powrotem do gara, na dno kadzi nasypałem troche ryżu, równomiernie na całej powierzchni, zacier podgrzałem jeszcze raz, bo ostygł do 55*C.


O ile pamiętam to chodziło o plewy np ryżowe.

olorider
28-01-2007, 16:31
W ten sposób nabawiłeś się w brzeczce całkiem pokaźnej ilości niefermentującej i całkowicie zbędnej skrobi ryżowej.

a widzisz, nie przemyślałem, hmm :confused: ale wydaje mi sie, że nie wpłynie to znacząco na ostateczny smak pszenicznego

fellix-f1
28-01-2007, 18:14
Wyszło 22 l 11,5 Blg.
2 litry w słoiki na refermentacje, a reszta przelana do fermentora z drożdżami po pszeniczce jasnej.
Od jak dawna używasz brzeczki do refermentacji, i z jakim skutkiem?
Od pewnego czasu poważnie zastanawiam się nad użyciem brzeczki do refermentacji, i waham się ponieważ przyzwyczaiłem się do glukozy.
:stout:

huanghua
28-01-2007, 18:55
a widzisz, nie przemyślałem, hmm :confused: ale wydaje mi sie, że nie wpłynie to znacząco na ostateczny smak pszenicznego
Może i nie wpłynie, ale "wolna" skrobia jest bardzo dobrym nośnikiem na którym adsorbują się nie zawsze chciane drobnoustroje. To jest główna wada tego posunięcia.

olorider
28-01-2007, 19:08
Od jak dawna używasz brzeczki do refermentacji, i z jakim skutkiem?
Od pewnego czasu poważnie zastanawiam się nad użyciem brzeczki do refermentacji, i waham się ponieważ przyzwyczaiłem się do glukozy.
:stout:

Brzeczki do refermentacji używam od drugiej warki z zacieraniem, czyli 10 warek. Jak chcę mieć dobrze nagazowane piwo to przygotowuję dwa litrowe słoiki brzeczki. Przeważnie robię piwo 11 - 13 Blg, wieć jest to w sam raz. Jedną warke miałem trochę przegazowaną, ale dla tego, że za długo trzymałem butelki w tem. pokojowej.
Wydaje mi się, że kosztuje to tyle samo pracy co w przypadku glukozy. Po prostu po gotowaniu brzeczki, napełniam dwa słoiki gorącą brzeczką do pełna, zakręcam i zostawiam aż ostygnie, później wstawiam do lodówki. Jak przychodzi czas butelkowania, odkręcam słoiki, woniam czy wszystko ok i wlewam brzeczkę ze słoików do młodego piwa, zamieszam i butelkuję. :stout:

olorider
28-01-2007, 19:10
"wolna" skrobia jest bardzo dobrym nośnikiem na którym adsorbują się nie zawsze chciane drobnoustroje. To jest główna wada tego posunięcia.

No ale później wszystko jest gotowane :)

huanghua
28-01-2007, 19:34
No ale później wszystko jest gotowane :)
A skąd się biorą zakażenie w "gotowanych" brzeczkach?

olorider
29-01-2007, 17:52
A skąd się biorą zakażenie w "gotowanych" brzeczkach?

Nie wiem. Nie miałem, nie widziałem, nie słyszałem, tfu tfu i.. nie chce mieć.
Wydaje mi się, że ponad godzinnego gotowania raczej nic nie przeżyje co mogłoby później wygrać walkę z drożdżami i popsuć piwo. Ale nie mam fachowej wiedzy na ten temat więc to tylko moje gdybanie :stout:

olorider
29-01-2007, 18:20
Chciałbym się podzielić z moimi przejściami podczas ostatniego filtrowania.
Do tej pory filtrowałem wkładem z BA. Po warce nr 12(pszeniczne), gdzie filtrowanie zajęło mi sporo czasu, postanowiłem zrobić filtr ze stalowego oplotu węża do spłuczki. Zmajstrowałem coś takiego jak na załączonym zdjęciu. Filtr jest przykręcany do kranika fermentora.
Z niecierpliwością zabrałem się za warkę nr 13, też pszeniczne. Myślałem że wkońcu sobie "użyję" filtrowania a tu kicha :( Filtrat poleciał przez chwilę ładnie, całym przekrojem wężyka, a po chwili przestał lecieć całkowicie. Czyli filtr się zapchał. Musiałem filtrować w kadzi z BA i zajęło mi to kilka godzin. Co jest nie tak? słody jęczmienne ześrutowałem dość grubo, pszeniczne może trochę za drobno. No ale niektórzy sypią mąkę do zacieru i jakoś filtrują :confused:

huanghua
29-01-2007, 19:10
Nie wiem. Nie miałem, nie widziałem, nie słyszałem, tfu tfu i.. nie chce mieć.
Wydaje mi się, że ponad godzinnego gotowania raczej nic nie przeżyje co mogłoby później wygrać walkę z drożdżami i popsuć piwo. Ale nie mam fachowej wiedzy na ten temat więc to tylko moje gdybanie :stout:
Ale po gotowaniu i chłodzeniu jest mnóstwo okazji do zakażenia. Trzeba uważać.:D

fellix-f1
29-01-2007, 20:34
Chciałbym się podzielić z moimi przejściami podczas ostatniego filtrowania.
Do tej pory filtrowałem wkładem z BA. Po warce nr 12(pszeniczne), gdzie filtrowanie zajęło mi sporo czasu, postanowiłem zrobić filtr ze stalowego oplotu węża do spłuczki. Zmajstrowałem coś takiego jak na załączonym zdjęciu. Filtr jest przykręcany do kranika fermentora.
Z niecierpliwością zabrałem się za warkę nr 13, też pszeniczne. Myślałem że wkońcu sobie "użyję" filtrowania a tu kicha :( Filtrat poleciał przez chwilę ładnie, całym przekrojem wężyka, a po chwili przestał lecieć całkowicie. Czyli filtr się zapchał. Musiałem filtrować w kadzi z BA i zajęło mi to kilka godzin. Co jest nie tak? słody jęczmienne ześrutowałem dość grubo, pszeniczne może trochę za drobno. No ale niektórzy sypią mąkę do zacieru i jakoś filtrują :confused:
Aż mi się wierzyć nie chce że miałeś takie problemy z filtracją, ja również używam takiego samego filtratorka podłączonego do kranika w fermentorze, ale nigdy nie odkręcam całkowicie kranu, tylko pomalutku sobie ścieka, i nie miałem z nim żadnych problemów. :)

olorider
30-01-2007, 17:36
Aż mi się wierzyć nie chce że miałeś takie problemy z filtracją, ja również używam takiego samego filtratorka podłączonego do kranika w fermentorze, ale nigdy nie odkręcam całkowicie kranu, tylko pomalutku sobie ścieka, i nie miałem z nim żadnych problemów. :)

Może słód pszeniczny i zacieranie dekokcyjne przyczyniły się do zapchania filtra. Dekokt zrobił się jak papka.

A jak przymocowujesz ten filtr do dna fermentora żeby się nie uniósł do góry jak wlejesz zacier? Ja przycisnołem go tłuczkiem do ziemniaków.

mark33
30-01-2007, 19:55
Pszenica musiała być za drobno zmielona, tak obstawiam. Ja nie miałem żadnej papki przy dekokcji i filtrowanie było wręcz przyjemne (wysładzam około 25 litrami więc ma to znaczenie ogromne) .

fellix-f1
30-01-2007, 23:53
Może słód pszeniczny i zacieranie dekokcyjne przyczyniły się do zapchania filtra. Dekokt zrobił się jak papka.

A jak przymocowujesz ten filtr do dna fermentora żeby się nie uniósł do góry jak wlejesz zacier? Ja przycisnołem go tłuczkiem do ziemniaków.
Niczym nie przymocowuję bo nie ma takiej potrzeby, leży pod własnym ciężarem plus korek i zaciski, mój ma chyba ciut mniejszą średnicę.