PDA

Wersja pełna: : Niestosowne zachowanie na rozmowie, w sprawie pracy


baklazanek
05-12-2006, 19:04
Nie chodzi o zachowanie osoby ubiegającej się o pracę, bo te są powszechnie znane(zły ubiór, maniery itd.). Lecz o drugą stronę, czyli ewentualnego pracodawcę. Chciałbym napisać mały artykuł na ten temat, dlatego mam pytanie, czy ktoś z forumowiczów spotkał się podczas rozmowy kwalifikacyjnej, bądź umawiania się na nią, z niestosownym zachowaniem osoby „ przesłuchującej”? Chodzi o kulturę osobistą, punktualność, ubiór oraz inne rzeczy, które nie powinny mieć miejsca. Jeżeli tak, to byłbym wdzięczny za podzielenie się tymi przygodami, tutaj bądź też na pw.
Z góry dziękuję:)

adam16
05-12-2006, 20:25
Potencjalny przyszły szef, w identycznym wieku jak Ty, sugerujący że jesteś do "D" bo on zmieniał robotę kilka razy (czyli on ma ścieżkę kariery), a ty pracowałeś lata w tym samym dziale, na tym samym stanowisku.
-Niech pan popatrzy gdzie ja jestem, a gdzie pan - koniec cytatu.

kot_z_cheshire
05-12-2006, 21:03
Becik, trafiłeś w mój czuły punkt:) Jako szukająca akurat pracy, mam anegdotek kilka. Doświadczenie z ostatnich dwóch miesięcy:
1. Agencje rekrutujące pracowników dla firm: mamy wojnę.
-totalna niekomepetencja: pani przeprowadzjaca ze mną rozmowę ostatnio pytała mnie o dziwne rzeczy z mojej "ścieżki zawodowej". Okazało się, że nawet mojego cv nie miała przed nosem, tylko jakieś inne. Nie była w stanie nic powiedzieć o firmie, dla której rekrutuje (nie wiem jak Wy, ale ja chciałabym wiedzieć, kim jest tajemniczy klient z ogłoszenia i czym się zajmuje). Zakres obowiązków zupełnie inny niz podany w ogłoszeniu. Na końcu, zupełnie przez przypadek wyszło, że praca nie jest "na etat" (tak podano w ogłoszeniu) lecz na godziny: 5 zł/h. Ogólnie rzecz biorąc zastanowiłam się, jak taka osoba może rzetelnie mnie oceniać i rekomendować eentualnemu pracodawcy. Z rozmowy wyszłam wkurzona, że straciłam czas i dychę na bilety, żeby dojechać do biura. Mam jakieś poczucie, że idąc na rpozmowę przygotowuję się do niej, ładnie się ubieram, bo to świadczy o moim szacunku dla pracodawcy. Wydaje mi się, że mimo wszytsko, ja też na jakiś zasługuję.
2. pytania, które mają na celu ocenić moje zdolności rozrodcze a nie kompetencje, czyli:"Kiedy zamierza pani mieć dzieci?". No ja nie wiem....Może ja w swojej niewinności do burdeli startuję????Albo ewentualny pracodawca chce wiedzieć, w jakiej pozycji lubie uprawiać seks i czy jest to kompatybilne z jego oczekiwaniami? I tylko takie ciut niezręczne zagajenie rozmowy???
3. Pytania :"Jakie są Pani plany na przyszłość?". To po rzuceniu mi informacji, że będę zarabiała..uwaga: całe 1000 zł miesiecznie!!!! Z taką kasą to można mieć plan: jak przeżyć i gdzie znaleźć pracę, w której będę mogła dorobić na jedzenie, bo pencsja idzie na rachunki....

Pewnie jeszcze się znajdzie pare perełek. Jutro kolejna rozmowa:D

Tak naprawdę, to chyba z tych wszytskich, które miałam do tej pory (mówię już o takich na przestrzeni kilku lat), może ze dwie -trzy zostawiły we mnie poczucie, że ubiegałam się o pracę we firmach szanujących pracowników i takich, którym zależy na ludziach. I mimo, że nie dostałam tam pracy, mam poczucie, że się czegoś na tych rozmowach i nauczyłam i wierzę, że nie wszytscy to buce:)

zythum
05-12-2006, 21:11
Napisz mi priva podam Ci kontakt do kogoś kto się na bieżącą tym zajmuje i obserwował wiele zachowań osób rekrutujących.
Od braku zwykłego szacunku poprzez narzucanie terminów rozmów, poprzez ostentacyjne lekceważenie podczas rozmowy, po brak informacji po zakończeniu procesu rekrutacji i selekcji. Przy okazji pamiętaj, że rozmowa należy do selekecji a nie rekrutacji - rekrutacja to zebranie kandydatur. Jezeli chcesz pisac artykuł to warto wiedzieć coś więcej na temat HR.

Marusia
05-12-2006, 21:19
Myślę, że z tym tematem warto poczekac jeszcze chwileczkę, momencik, bo zaraz powinno się zmienić nastawienie rekrutujących - coraz wiecej pracy licho płatnej, koniec z robieniem łaski, że się kogoś zatrudnia. Ja już dawno nie byłam na takiej rozmowie, ale z tego co pamiętam wkurzało mnie najczęściej to, że mam iść "w ciemno", nie wiedząc właściwie, co w danej pracy mam robić i za jaką kasę. Zawsze na początku informowałam, że najpierw chciałabym się dowiedzieć czegoś więcej o danej robocie, bo nie wiem, czy będzie mi odpowiadała. Rekrutujący zazwyczaj wychodzili z założenia, że jak ktoś się zgłasza, to po stopach będzie całował za byle g...:rolleyes:

kot_z_cheshire
05-12-2006, 21:27
Chciałam złozyc oficjalne sprostowanie na ręcę Bakłażanka za pomylenie nicka. Nauczka, że się czyta całe nicki a nie tylko pierwszą literkę. Przepraszam. I wielu etykiet życzę:D

:stout:

banaszek
05-12-2006, 21:30
Z drugiej strony - przyłożyłem rękę do zatrudnienia kolesia, który z założenia miał być "do ukształtowania", wymagania miał spore, dostał ile chciał (3 x więcej niż zarabiał w poprzedniej pracy), przeniósł się do Warszawy. Po okresie próbnym rozmowa - co zrobiłeś, czego się nauczyłeś. Brak odpowiedzi. Dobra, ile chcesz zarabiać teraz? Odpowiedź - 2 x tyle ile dostałem na start. Odebrałem jako żart. Mija kolejny miesiąc, gościa nie da się niczego nauczyć. Wyleci z pracy. Młodzież dzisiaj ma oczekiwania ale PRACOWAĆ jej się nie chce. Opisywany przypadek nie jest wyjątkiem, niestety. Może niech faktycznie "młodzi zdolni" wyjadą sobie do Irlandii a w Polsce niech zostaną tylko rolnicy i rzemieślnicy?

Przepraszam, że nie na temat.

Małażonka
05-12-2006, 21:30
Nic ważnego - przepraszam...:kwiatek:

kot_z_cheshire
05-12-2006, 21:33
Hmm...Ze swojej strony polecam również forum gazety o pracy. Chyba w dziale "Dilbertoza". Najpełniej podejście do rekrutacji oddaje wątek, w którym debilna haerówka pyta, jakie pytania debilne i wprawiające kandydatów w popłoch może zadać w czasie rozmowy kwalifikacyjnej. Dla mnie to czysta kwintesencja...

becik
05-12-2006, 21:56
Becik, trafiłeś w mój czuły punkt:)

Chciałam złozyc oficjalne sprostowanie na ręcę Bakłażanka za pomylenie nicka. Nauczka, że się czyta całe nicki a nie tylko pierwszą literkę. Przepraszam. I wielu etykiet życzę:D

Uf, bo nic nie pamiętałem żebym jakiegoś kota trafił w jakikolwiek czuły punkt :D

arcy
05-12-2006, 22:14
Dla mnie szczytem chamstwa jest ciągnięcie kogoś posiadającego już pracę przez kilkaset kilometrów żeby zakomunikować mu, że proponowana stawka nie pozwoli nawet na wynajęcie mieszkania.

kot_z_cheshire
05-12-2006, 22:19
Taki ktoś powinien się cieszyć jak norka...Chcieli z nim gadać...A że nie na temat? Cóż...:D

e-prezes
06-12-2006, 11:07
Podczas drugiej rozmowy o pracę (notabene, w W-wie) pracownik rekrutującej firmy był wyraźnie znudzony, siedział ze spuszczoną głową, etc. Jeśli ktoś przeszedł pierwszą selekcję to wydawałoby się, że zainteresowanie powinno być większe. Dla mnie była to oznaka lekceważenia mojej osoby. Takich rzeczy nie lubię... wystarczy powiedzieć: panu już dziękujemy...
Inna rzecz, coraz częściej spotykana to: po krótkiej rozmowie, prośba o próbkę możliwości (to jeszcze OK), ale nie przedłużanie tej "próby" na cały dzień, gdzie pod koniec pracy mówi się delikwentowi: Nie, nie spełnia pan/pani naszych oczekiwań. Dodam, że nie było w czasie dnia żadnych zastrzeżeń do pracy.

baklazanek
06-12-2006, 19:30
Dziękuję wszystkim za odpowiedzi oraz wiadomości. Mam nadzieję, że nikt nie ma nic przeciwko temu, że niektóre opowieści znajdą się w artykule( o ile się pojawi), oczywiście przypisane autorowi wypowiedzi. Jeszcze raz dziękuję.
ps. Jeżeli ktoś ma jeszcze, jakieś doświadczenia w tej kwestii, to nadal chętnnie się z nimi zapoznam.

peter007
06-12-2006, 19:36
1. Mi kiedyś pewna pani próbowała wmówić (nie wiem jak ona to wyczytała z moich papierów), że miałem nieplanowane wydłużenie mojej edukacji o dwa lata. Jak próbowałem wyjaśnić, że nic takiego nie miało miejsca to wyprosiła mnie z biura i powiedziała, że nie potrzebują takich cwaniaczków.

2. Już tu był poruszany podobny temat, także pozwolę sobie i o tym wspomnieć. Mianowicie moja żona kilka lat temu została z miejsca skreślona, gdy powiedziała, że jest młodą mężatką. Pani lub pan (nie pamiętam kto to był) uznał/a, że nie mogą sobie pozwolić na sytuację taką, że zajdzie w ciążę i przez jakiś czas nie będą mieli pożytku z pracownika a pieniążki znajdą ujście z ich kont.

3. Uznałem też za naganne zachowanie pewnego pana, który przerwał rozmowę po tym jak jego kolega zaprosił go na papierocha (wszedł gośc i spytał czy mój rozmówca idzie zapalić, ten nawet się nie zawachał). Jak wrócił mnie juz nie było.