PDA

Wersja pełna: : Piwo w literaturze


grzech
08-11-2001, 08:04
Jeśli już gdzieś jest oznacza to, że wyszukiwarka jest kiepska.

Ostatnio czytam książkę Nigela Barleya (już nazwisko fajne) pt. "Niewinny antropolog". Rzecz dzieje się w Kamerunie, gdzie autor przebywa wśród Dowayów. Pije się tam sporo piwa, które jest obecne przy wszystkich spotkaniach (męskich oczywiście). Autor wymienia nawet markę najpopularniejszego "33". Oprócz tego, piją tam piwo z prosa, jednak autor w nim nie gustował.

Część druga to "Plaga gąsienic". Zeżarły proso i nie można było zrobić piwa, a bez piwa nie przeprowadzono obrzędu obrzezania, na który to autor czekał.

Polecam.

zythum
08-11-2001, 08:29
Wybór wierszy Egona Bondego "Dzisiaj wypiłem dużo piw" i wiersz o tym tytule.

zythum
08-11-2001, 08:30
Cała proza Hrabala, uwielbiam tego autora a jego książki najlepiej czyta mi się w piwiarni.

pjenknik
08-11-2001, 12:37
Ostatnio z Hrabala czytałem "Schizofrenickie evangelium" , w oryginale, rewelacja.
Nabyłem w Czechach i rozpocząłem czytanie przy piwie w piwiarnii...ech, jak ja lubię jeździć do Czech, jak ja lubię czytać Hrabala, Kunderę, Czapka i Haszka...

zythum
08-11-2001, 12:51
Ja w ogóle uważam, że czeska literatura i film to jest mistrzowstwo świata. Czytam teraz opowiadania Haszka i podoba mi się podejście organizowania spotkań Partii Postępu (W Granicach Prawa) w gospodzie i idea życia które toczy się wokół knajpy i piwa, co jest bardzo częste w czeskiej kulturze.

pjenknik
08-11-2001, 12:58
"Strana mirneho pokroku v mezih zakona"
czyli "Partia umiarkowanego postępu (w granicach prawa)" mieli nawet jednego kandydata na posła (Haszka) do parlamentu.
Z filmu "Ostrosledovane vlaky" czyli "Pociagi pod specjalnym nadzorem" i do tego "Branik" z kufla....

maryhh
08-11-2001, 13:04
mam dwa tomy "literatura polska" i piwo mi się na nie wylało.
ale to chyba była bardziej literatura w piwie?:rolleyes:

zythum
08-11-2001, 13:26
to tak jak pstrąg w śmietanie :D

zythum
08-11-2001, 18:57
Jak tam było, tak tam było,
Ale jeszcze nigdy tak nie było,
Żeby jakoś nie było.

czy jest lepsze podsumowanie życia (Haszek, Przygody Dobrego Wojaka Szwejka (podczas wojny światowej)

zythum
28-11-2001, 12:35
Więcej piwa-mniej trosk i zgryzot

Jeśli zdrowie masz nietęgie
Pijże piwo na potęgę

Im więcej piweczka,
Tym więcej zdróweczka

Świeżość, Siłę, Zdrowie
W Piwie znjadzie człowiek

Wybór z haseł reklamowych układanych przez Francina: "Postrzyżyny" Bohumil Hrabal

Są na forum osoby władające językiem czeskim, może czytały Hrabala w oryginale. Jeżeli tak to proszę o zamieszczenie takich haseł w języku czeskim.
:stout:

Radegast
29-11-2001, 01:04
Dawno temu zostałem obdarowany, zapewne z przyczyny takiej, że nigdy do piwa miłości nie kryłem, bardzo ciekawą książką.

Książka autorstwa Przemysława Wiśniewskigo o tytule "Piwa historie niezwykłe" jest skarbnicą wiedzy o piwie.
Znajdujemy w niej bardzo dużo przeróżnych historii o piwie, browarach i z nimi związanych wydarzeniach zarówno polskich jak i produkowanych na świecie. Nie mało tam dat i nazwisk które poniekąd są przecież poparciem prawdy.
Szukajac dalej wyczytamy wiele o piwie od zaplecza czyli jak je się robi jak robiono no i jakie rozróżniamy.

Ową skarbnicę warto wziąźć do ręki ponieważ tak zawiera jak i jest pisana pięknym słowem grubo poprzeplatanym zdjęciami i obrazkami.

----------------------------------------------------------------------------------
Szkoda, że nie mam nic porównawczego ale i tak uważam tą księge piwną za wielkie dzieło.

adam16
05-12-2001, 17:42
Zgadzam się z poprzednikiem.
"Piwa historie niezwykłe" to była moja pierwsza piwna książka. Od tego prawie wszystko się zaczęło.
Polecam.

pjenknik
06-12-2001, 08:20
"Piwa ...." to moja ulubiona lektura do poduszki!

ANDRO
06-12-2001, 08:27
"Klub Pickwicka" Dickensa. Pan Pickwick napewno nie należał do osób,które stronią od portera. Kto nie czytał (?) - polecam.

pulas
24-06-2002, 14:23
Polecam książkę "Będzie gorzej" Pelca (tylko dla dorosłych). Może nie jest to literatura przez wielkie L, ale niesamowita powieść o życiu, zabawie a przede wszystkim o piciu (w większości przypadkow piwa). Obraz czeskich mordowni w latach "wolnej miłości".
No i jest tu też o dorosłości (a może raczej dorastaniu..?) - tak a'propos tematu Co to jest dorosłość?

vonprzemas
07-07-2002, 12:02
Radegast napisał(a)
Dawno temu zostałem obdarowany, zapewne z przyczyny takiej, że nigdy do piwa miłości nie kryłem, bardzo ciekawą książką.

Książka autorstwa Przemysława Wiśniewskigo o tytule "Piwa historie niezwykłe" jest skarbnicą wiedzy o piwie.
Znajdujemy w niej bardzo dużo przeróżnych historii o piwie, browarach i z nimi związanych wydarzeniach zarówno polskich jak i produkowanych na świecie. Nie mało tam dat i nazwisk które poniekąd są przecież poparciem prawdy.
Szukajac dalej wyczytamy wiele o piwie od zaplecza czyli jak je się robi jak robiono no i jakie rozróżniamy.

Ową skarbnicę warto wziąźć do ręki ponieważ tak zawiera jak i jest pisana pięknym słowem grubo poprzeplatanym zdjęciami i obrazkami.

----------------------------------------------------------------------------------
Szkoda, że nie mam nic porównawczego ale i tak uważam tą księge piwną za wielkie dzieło.

vonprzemas
07-07-2002, 12:21
Drogi radegaście / i nie tylko/

Bóg zapłać za dobre słowo. Napisałem "Piwa Historie Niezwykłe" bo trzeba było coś zrobić z tym naszym piwem. Warte ono coś, czy nie? Pamiętam, a czas był marny, wizyty moich holenderskich przyjaciół, których zachwycił "Heweliusz", pamiętam soczyste listy wymieniane z Michaelem Jacksonem/ tego od piwa i whisky/ w sprawie piwa grodziskiego i piw polskich, które warte są grzechu. Są męskie, mocne, z charakterem, by nie rzec z jajami. Te piwa chce sie pić. Pamietam Śp.Piotra Skrzyneckiego, który zgodzil się reklamować moją "Encyklopedię Piwa" i bajeczny koncert w "Piwnicy pod Barany". Pamiętam głębokie fascynacje Hrabalem i "Postrzyżynami" , pamiętam ukochanie codzienności, bo piwo jest tejże codzienności emanacją, sensem, naszym codziennym małym bólem i myślą za czymś, co uleci. Pijemy piwo,bowiem co.... Niejaki Mellibruda mówi, żeśmy alkoholicy, żeśmy obrzympały i rzadkie nygusy, bo lubimy piwo. Ale przecież piję je, nie dlatego,że chcę się upić. To można zrobić jogurtem i "Chanelem nr. 5". Ale właśnie dlatego, że coś w nim jest. Tego właśnie szukam.
Pozdrawiam
Przemek Wiśniewski. Piwosz od 1968 roku. Sympatyk Legii od 1967 roku. Sympatyk ludzkości od zawsze

Cocobango
21-05-2003, 13:58
Jakiś czas temu wpadła mi w ręce całkiem ciekawa książka fantasy której autorem jest Tim Powers, "Serce Zachodu". muszę przyznać że mimo początkowych obaw okazała się całkiem ciekawa i wciągająca, mogę spokojnie postawić ją obok dzieł mistrza Tolkiena. Nie pisze o niej tu bez powodu gdyż jednym z wątków jest PIWO I BARDZO STARY BROWAR . Jeśli ktoś czytał coś z piwkiem w "tle" to niech da znać. Oto krótki opis tej książki:Jest rok 1529. Podstarzały irlandzki kondotier Brian Duffy zostaje wynajęty do ochrony wiedeńskiej gospody i należącego do niego browaru. Okazuje się że nie będzie to takie proste zadanie. Mnożą się dziwne, czasem niezwykłe wydarzenia. Tymczasem Wiedniowi zagrażają Turcy. Wkrótce okazuje się że, że browar i warzone w nim piwo mają ogromne znaczenie dla całego Zachodu. W zmaganiach sił ziemskich i nadprzyrodzonych Duffy ma odegrać szczególną i niezwykłą rolę, której wcale nie chce przyjąć...


...:stout:

Dudlik
27-05-2003, 11:27
Blahoslavena matka co porodila sladka!!!
Kde se pivo pije, tam se dobre zije!!!!!
Niestety nie mam czeskich literek, a chetnie napisałbym to w orginale. Moje ulubione powiedzonko czeskie, które pochodzi z teatru Jary Cimrmana to: Lepsze ciepłe piwo niż zimna Niemka!!!:D w orginale to brzmi mniej więcej tak: Lepsi teple pivo nez studena Nemka.
Z piwnych książek to jeszcze jest książka Trzesznika Wszystko o panu Mortzu, gdzie duże fragmenty dzieją się w Trinkhali. Jest to książka o Czechach mieszkających na emigracji w Niemczech. Dużo już było tutaj o Hrabalu, więc miłośnikom tego autora przypominam, że wyszła teraz książeczka O Hrabalu i innych piwoszach. Do dostania w księgarnia Liber przy Krakowskim Przedmieściu w Warszawie za 16,50.
Dorzucam do piwnej literatury hrabalowskiej Postrzyżyny i nigdy nie wydane w Polsce Aurora na melcine, Vecernicky pro Cassia oraz Balony mohou vzletnout. O piwie jest też dużo w Listach do Kwiecienki, gdzie Hrabal pije zagraniczne piwa np. Heineken i inne oraz tradycyjnie czeskie. W jednym z opowiadań niestety nie przetłumaczonych na polski pisze o chlebie w płynie na piwo oraz przytacza historię jednego pana hospodkeho, gospodarza, który najbardziej kochał swoją pracę, czyli nalewanie piwa. W jednym tomiku pisze erotyk w którym jest o kobiecych plecach całych w podstawkach od piwa. Mały fetysz dla zbieraczy wafli:D Pozdrawiam!!!!!

wriggle
06-06-2003, 21:33
Guy de Maupassant napisał opowiadanie pt. "Kelner, Piwo!"
W "The Lord of the Rings" też za kołnierze nie wylewają (nie znali pateryzowanego, ale im fajnie;) ), w dwudziestowiecznej literaturze amerykańskiej też piją dużo piwa, ale bez wymieniania nazw, z nielicznymi wyjątkami, jak na przykład "Bastion" (The Stand) Stephena Kinga, gdzie jedna z postaci wygłasza peany na cześć podławego skądinąd Coors'a.
W "Czarodziejskiej Górze" Thomasa Manna główny bohater, Hans Castorp, jest miłośnikiem piwa kulmbacheńskiego, pija też porter, bo w sanatorium, w którym przebywa kulmbachera brak.
Gabriel Garcia Marquez w "Morzu utraconych opowiadań" opisuje jak wraz z Julio Cortazarem wypił w pociągu wiele kufli piwa, zagryzając parówkami:)
Piwo występuje też w "The Canterbury Tales" Geoffreya Chaucera.
Za jednym zamachem przypomniałem sobie tyle. CD być może N.

zythum
22-07-2003, 14:57
Fragment książki o Hrabalu (Tak, panowie idę umrzeć, O Hrabalu i piwoszach; Franciszka Bielaszewskiego):
...bo dla stałych bywalców picie piwa to ceremonia...podobna do tej w starożytności kiedy oddawano cześć i ofiary bogom...to była msza święta...to było coś bardzo intymnego za każdym razem...kiedy ich dusze łączyły się z boskim i czarującym światem mieszkającym w kuflu piwa...

Może nie uwierzycie ale kiedy piję prawdziwe piwo w prawdziwej spelunie lub szczególnie spelunie czeskiej czy słowackiej (bo oczywiście z masówkami typu żywiec czy tyskie czy w "pubie" jest to absolutnie niemożliwe) to właśnie tak to czuję.
Według mnie nawet jeżeli ten opis jest nieco grafomański to i tak jest dla mnie wielki i tak właśnie powinno się odczuwać picie piwa a nie jako pospolity napój służący TYLKO zabawie i orzeźwieniu do czego usilnie przekonują nas reklamy i polityka marketingowa koncernów.

I tylko żal, że taki świat, świat w którym piwo jest napojem magicznym odchodzi bezpowrotnie.:(

zythum
03-11-2003, 12:00
Mam propozycję - może dałoby się ten temat połączyć razem z literaturą przy piwku. Rozdział tych tematów powoduje,że nie wiem gdzie mam teraz się wpisać. Czytam sobie ostatnio tomki poezji Egona Bondego ("Wypiłem dużo piw") oraz Mirona Białoszewskiego "Obroty rzeczy, Było i było,Mylne wzruszenia, Rachunek zachciankowy) a wszak poezja to też literatura:) W tych tpmikach są pojedyńcze wiersze które są piwem w literaturze ale z drugiej strony całe tomiki są już "tylko" literaturą przy piwku. Ale mam problemy co:p :D

Wiersze umieszczam w twórczości na dodatek.

iommi
04-01-2004, 10:09
Jakiś czas temu już na nasze półki księgarskie trafił zbiór wczesnych opowiadań Stephena Kinga pt. "Nocna zmiana". Obiektywnie rzecz biorąc bije z nich naiwność, a większość jest dowodem na to, że początki były trudne nawet dla takiego geniusza straszenia...
Ale do rzeczy - akcja jednego z opowiadań dzieje się w niewielkim miasteczku (w stanie Maine oczywiście), a bohaterem jest facet uwielbiający piwo puszkowe. Wypijał tych konserw ok. 20 co wieczór, ale pecha miał bo jedna spożyta pucha była zepsuta.
W ciągu kilku tygodni zainfekowany "puszkowym" koneser zmienił się w wielką galaretowatą istotę :p , która nie dość że śmierdziała, to jeszcze żywiła się... martwymi kotami. :p :p

zythum
09-03-2004, 18:00
"Mandżaro wbiegł do pierwszej sali. Doznał wielkiej ulgi. Przy bufecie ujrzał bowiem rozłożyste, ciasno opięte mundurem plecy sierżanta Antczaka. Komendant, z wyrazem błogości na pełnej twarzy, sączył pieniste piwo"(...)
"Spokojnie, spokojnie, mnie jeszcze nikt nie uciekł - powiedział sierżant i jednym tchem wyduldał pół dużego kufla".

Kto zgadnie z jakiej książki dla młodzieży pochodzi ten fragment? Przy okazji kto z Was używa/używał (ja używam czasem) sformułowania: "wyduldał".

pieczarek
09-03-2004, 18:05
Mandżaro występował w książce "Do przerwy 0:1".
Tak mi się przynajmniej wydaje.

Wujcio_Shaggy
09-03-2004, 18:14
Stawiam na "Wakacje z duchami" A. Bahdaja.
"Przebaaaaacz miiiii Brunhildoooooo!"

Sformułowania "wyduldał" nie używam, wolę "wydudlił".

zythum
10-03-2004, 22:57
Dokładnie tak:)

celt_birofil
12-07-2004, 12:18
A cja mam przed sobą kolejnego Haszka "Degustacja w piwiarni" Wydana w 1993, ale cóż znaczuy owe 11 lat dla bibliotekarza :D
Tematy głowne
Piwo "generalskie"
Piwo "policyjne"
Piwo "wyborcze"
Piwna mieszanka firmowa.
Zabieram się za lekturę :stout:

zythum
13-07-2004, 10:43
Celcie - można w jakiś sposób nabyć tą książkę.

breslauer
13-07-2004, 10:49
Hrabal "Skarby świata całego" - jest to kontynuacja "Postrzyżyn", a akcja oczywiście cały czas dzieje się w browarze lub wokół niego.

celt_birofil
13-07-2004, 10:58
Coraz trudniej znależć różnicę miedzy "Piwem w literaturze" a "Literaturze przy piwku" :D

zythum
13-07-2004, 13:09
Bo niewątpliwie te tematy się przenikają. Najchętnie przy piwie sięgamy po literaturę o piwie;)

celt_birofil
13-07-2004, 13:18
Może więc jeden, wspólny? Ciekawe, co na to ART?
P.S.
"Piwo w literaturze przy piwku"

yendras
20-07-2004, 22:48
celt_birofil napisał(a)
Coraz trudniej znależć różnicę miedzy "Piwem w literaturze" a "Literaturze przy piwku" :D

Eee, chyba nie jest tak źle :cool:
Mam wrażenie, że jak Grzech zakładał "Piwo w literaturze" to chodziło mu o książki z piwnymi motywami. A "Literatura przy piwku" to po prostu ... literatura przy piwku.

Czytam teraz "Jadąc do Babadag" Stasiuka. Stasiuk przywiązuje dużą wagę do różnych codziennych rekwizytów charakterystycznych dla państw, które odwiedza. Opisuje wizerunki na banknotach i monetach, wymienia lokalne marki papierosów, które pali (z reguły te tańsze), a także loklane alkohole. W Rumunii popija ursusa i silvę, przejeżdżając przez Słowację - złotego bażanta, a na Ukrainie - czernihowskie w litrowym plastiku.

[specjalnie nie napisałem, że czytając Stasiuka popijam piwo, bo musiałbym przenieść ten post do działu "Literatura przy piwie" ;) ]

zythum
13-03-2005, 20:28
"Anwaldta mocno zirytowała ta wzmianka o wyuzdanej gimnazjalistce. .... Intensywnie myślał o spienionych kuflach piwa: o lekkim szumie po pierwszym, o zawrocie głowy po drugim, o drżeniu języka po trzecim, o jasności umysłu po czwartym, o euforii po piątym..."

Ha pewnie myśleliście, że to jakas literatura tylko dla drorosłych :D

Marek Krajewski " Śmierć w Breslau" znakomity kryminał i "horror" w jednym. Ciekawa intryga, dobra polszczyzna i w ogóle język powieści, wyraziste postacie. W tle zaś przejmowany przez faszystów Wrocław lat 30 XX wieku z z knajpami, piwem od Haasego czy Kipkego (kilka innych nazw też pada).

breslauer
21-03-2005, 13:59
W książce S. Zielińskiego "W stronę Pysznej" opowiadającej o początkach TOPR-u jest wzmianka, jak to wieloletni, przedwojenny kierownik TOPR Józef Oppenheim pijał wyłącznie jasne piwo okocimskie do połowy zaprawione porterem żywieckim.

grzeber
21-03-2005, 14:49
Informacja ta pojawia się dość często w książkach o tematyce Tatrzańskiej przy okazji osoby Józefa Oppenheima.

Sama książka "W stronę Pysznej" Wandy Gentil-Tippenhauer i Stanisława Zielińskiego (nie wiem dlaczego ale w późniejszych wydaniach wymieniano tylko jednego autora :confused: ) jest palce lizać. :)

breslauer
22-03-2005, 15:56
Informacja ta pojawia się dość często w książkach o tematyce Tatrzańskiej przy okazji osoby Józefa Oppenheima.

Sama książka "W stronę Pysznej" Wandy Gentil-Tippenhauer i Stanisława Zielińskiego (nie wiem dlaczego ale w późniejszych wydaniach wymieniano tylko jednego autora :confused: ) jest palce lizać. :)

Może dlatego, że kolejne wydania następowały już po jej śmierci ? Może po śmierci "Rudej" Zieliński pozmieniał nieco w książce? Tak mi się nasunęło, bo dysponuję właśnie wydaniem z lat 70-tych. Ale zaskoczyłeś mnie informacją, że książka miała wcześniej dwoje autorów ...

grzeber
22-03-2005, 16:55
Z tego co wiem to jej autorstwo jest zaznaczone tylko w I wydaniu (Czytelnik 1961), następne 1973 Iskry (to chyba III wydanie i chyba właśnie to masz) i MAW 1987 (wydanie IV, to mam ja) podpisywane były tylko nazwiskiem Zielińskiego.

Kiedyś gdzieś słyszałem lub czytałem dlaczego tak sie stało ale obecnie nie moge się tego doszukać. Jak się dowiem to nie omieszkam poinformować.

granat862
22-03-2005, 19:21
Jakiś czas temu już na nasze półki księgarskie trafił zbiór wczesnych opowiadań Stephena Kinga pt. "Nocna zmiana". Ale do rzeczy - akcja jednego z opowiadań dzieje się w niewielkim miasteczku (w stanie Maine oczywiście), a bohaterem jest facet uwielbiający piwo puszkowe. Wypijał tych konserw ok. 20 co wieczór, ale pecha miał bo jedna spożyta pucha była zepsuta.
W ciągu kilku tygodni zainfekowany "puszkowym" koneser zmienił się w wielką galaretowatą istotę :p , która nie dość że śmierdziała, to jeszcze żywiła się... martwymi kotami. :p :p
Też czytam książki Kinga którago uważam za najlepszego pisarza grozy.W jednym z jego opowiadań innym niż wymienionym przez mojego poprzednika(a może się mylę)część akcji dzieje się wokół lodówki z piwem.Kilkanaścioro ludzi została odilozowana od świata w super markecie bohaterowie kombinują jak tu wyiść z opresij debtując przy lodówce z piwem od którego oczywiścienie stronią.hehe
niewiele to ma z wątkiem ale....kto wie

Bierma_stara
25-04-2005, 18:26
Niejaki Jonathan Carroll popełnił był zbiór opowiadań pt. "Cylinder Heidelberga". Dziwne toto, niesamowite trochę i zakręcone.. a przy tym widac wyraźną fascynację Polską. Tylko coś mu się z lekka pomyliło.. albo PR w trzech firmach mocno nad autorem popracował. Mianowicie: jedyne samochody na naszych ulicach to.. Łady.. czasem Fiaty. Tytułowe opowiadanie traktuje o przesiedlaniu mieszkańców przepełnionego piekła z powrotem na ziemię. Ale pokuta trwa - o czym swiadczy cytat:
" -I poszedłes do Piekła?-Prostą drogą. Brama była już otwarta na oścież.-A po tygodniu znalazłeś się tutaj?-Nie z własnego wyboru, stary. Nie z wyboru. - Odezwał się dzwonek u drzwi. Mel podniósł palec nakazując ciszę.-Ja otworzę.Jakiego piwa się napijesz? Mam tutaj wszystko, czego zechcesz. Jest nawet DOBRY BROWAR Z POLSKI. ZII-WIEC czy coś w tym stylu."
Od dzisiaj nie grzeszę:p

Piotras
08-05-2005, 11:40
06.2003 Wriggle napisał:
]W "Czarodziejskiej Górze" Thomasa Manna główny bohater, Hans Castorp, jest miłośnikiem piwa kulmbacheńskiego, pija też porter, bo w sanatorium, w którym przebywa kulmbachera brak.

Właśnie czytam "Czarodziejska Górę" i niestety jest na odwrót gdyż Hans przez całe życie do śniadania popijał porter, a z braku portera w sanatorium gustuje w ciemnym piwie kulmbacheńskim. Swoja droga Castorp pochodził z Hamburga wiec ciekawe czy jego porter był p. bałtyckim, czy górnofermentacyjnym angielskim :)

zAjkA
24-11-2005, 13:29
W "Lalce" Bolesława Prusa również jest obecne piwo. Co prawda nie ma tam mowy na temat tego złocistego napoju lecz jest ono obecne w jadłodajni w której to radca Węgrowicz wypija 8 butelek piwa podczas rozmowy z Deklewskim dotyczącej pana Wokulskiego.

fteo
25-11-2005, 07:23
W opowiadaniach i powieściach I.B.Singera, w których opisuje żydowskie przedwojenne miasteczka i wsie, często pojawia się informacja o tym, że w danej miejscowości znajduje się browar - prowadzony oczywiście przez Żyda.
Niestety nie jestem teraz w stanie przypomnieć sobie konkretnych tytułów.:D

Ahumba
25-11-2005, 08:28
Chmielewska w swoich prawiekryminalnych powieściach na wesoło cały czas, litrami doi puszkowe piwa

Aldach
19-03-2007, 18:50
Przeczytałem niedawno książkę "Mercedes-Benz" Pawła Huelle, pisaną w formie listu do Hrabala. Jest tam kilka piwnych motywów, min. wspomnienie eskapad po gdańskich knajpach z opisem wypijanych piw, głównie Heveliusza. Świetna książka.

BigLebowski
20-03-2007, 18:59
Gdzie jak gdzie ale u Hrabala wspominanego tutaj parokrotnie piwo zawsze leje się pięknie. I w jakich okolicznościach przyrody...

yendras
24-06-2008, 23:29
Gdyby ktoś chciał sobie przypomnieć "Przygody dobrego wojaka Szwejka" to w radiowej "Dwójce" od poniedziałku do piątku o 9.30 czyta je (i to rewelacyjnie :D) Zbigniew Zamachowski.

granat862
01-03-2009, 08:53
Ostatnio czytałem "Kuzynki" Andrzeja Pilipiuka (autora znznego z opowiadań o Jakubie Wędrowyczu- bimbrownik i egzorcytsa amator:D )"Kuzynki" to lektura wolna od Jakuba Wędrowycza co nie znaczy że bez humoru.

Jedna z tytulowych kuzynek aby odnaleśc alchemika postanawia uwarzyć piwo tradycyjną metodą gdyz ten za takimk przepada. Autor dość szczególowo opisuje proces warzenia piwa.

kopyr
12-07-2010, 15:19
W "Festung Breslau" Marka Krajewskiego na s. 243. pojawia się taki eksponat birofilski:

Generał trzasnął otwartą dłonią o blat biurka, aż podskoczył kałamarz i zagrzechotały kościane obsadki w kuflu z nadrukiem "Festiwal Piwa Breslau 1935".


Festiwal Dobrego Piwa miał poprzednika. :D

WojtekW
22-07-2011, 10:14
Odświeżam temat. Franciszek A. Bielaszewski " Tak, panowie, idę umrzeć-O Hrabalu i piwoszach". Wspomnienia autora z lat spędzonych w praskich piwiarniach, gdzie popijał litry piwa z Hrabalem i innymi czeskimi artystami. Piwo w tej książce jest wszędzie i czytając ma się ochotę na niejeden zimny, pilzneński kufelek.:stout:

tfur
16-04-2013, 09:56
temat może nie do końca odpowiedni,
niemniej to także literatura (faktu)
w książce bozidara jezernika o kawie
znalazłem ciekawą rzecz...

13 września 1777 roku (fryderyk II wielki) wydał manifest
dotyczący kawy i piwa. w tym niezwykłym dokumencie
ogłosił swoje stanowisko, które było mocno nieprzychylne kawie:
"odrazę budzi wzrost ilości kawy, jaką zużywają moi poddani,
i ilość pieniędzy, jaka odpływa z tego powodu poza granice
naszego państwa. każdy pije kawę. należy temu zapobiec,
jeśli to tylko możliwe. moim poddani muszą pić piwo.
jego wysokość był wychowany na piwie, tak samo jego przodkowie
i jego oficerowie. w wielu bitwach walczyli i w wielu potyczkach
zwyciężali żołnierze, którzy krzepili się piwem; król więc nie wierzy,
że żołnierze, pijąc kawę, poradzą sobie z trudami walki albo zwyciężą
wrogów, gdyby doszło do nowej wojny".

szczęściem, dziś obydwoma napojami można raczyć się swobodnie

żąleną
20-04-2013, 00:41
A ja znalazłem taką oto relację w liście Mrożka do Lema z tomu... ekhm... listów Mrożka do Lema i w drugą stronę, który dostałem pod choinkie. Mrożek pisze z Londynu w 1961 r.:

Xmasa spędziłem w rodzinie tutejszej, rdzennej. Polaków jak dotąd udaje mi się szczęśliwie nie spotykać. Powiedzieli, żebym przyszedł, został na noc, bo będzie party. Jak party, to party, myślę sobie i ze swojej strony kupuję flaszkę wódki tutejszej, whisky zwanej. Party pod Londynem miała być z licznym udziałem aktorów. "Oho", myślę sobie, "aktorów", i zacieram ręce, bo znam aktorów (polskich). Wiozą ci mnie za Londyn. Wchodzimy. Rodzina, zakąski gotowe, grzecznie gadu-gadu, myślę sobie, zaraz się zacznie. No i przesiedzieliśmy do pierwszej przy kominku. Z boku stała prawdziwa beczka z piwem. Aktorzy, owszem, przyszli. Również usiedli. Panowie siedzieli w fotelach i wypijali co kwadrans jeden litr piwa. Czerwienieli, pęcznieli, wychodzili, wracali i kontynuowali. Panie siedziały w kątach na gorszych zydelkach, były także dzieci, dwoje półrocznych, przewijano je w czasie party, adapter grał, panowie pęcznieli, a potem wszyscy poszli spać. Dano mi pokój rzecz jasna bez żadnego ogrzewania, więc nie rozbierając się, włożyłem na siebie płaszcz i poszedłem do łóżka. Rano wstaję, przecieram szybki z mrozu, a tu panowie w samych koszulach już się krzątają po ogródku, przy samochodach coś majstrują. Zwlokłem się, wniesiono indyka wielkości świni, zjedliśmy go, napęcznieli i usiedli przy kominku. Jak nic zleciało do wieczora, to sobie człowiek na telewizor spojrzał, to beknął, to piwka pociągnął, kilka osób zasnęło w fotelach, po czym wróciliśmy do Londynu. Teraz rozumiem, dlaczego mogli stworzyć imperium. Nie tracą zdrowia ani energii na samospalanie się w słowiańskich orgiach.

concerto
30-07-2013, 16:06
Bułhakow w "Dziennikach Mistrza i Małgorzaty" pod datą 24 maja 1923r.: "Moskwa wiedzie burzliwe życie, zwłaszcza w porównaniu z Kijowem. Wyróżnia je to, że moskwianie wypijają morze piwa. Ja tez dużo piję. I w ogóle w ostatnim czasie się rozpuściłem. Przyjechał z Berlina hrabia Aleksiej Tołstoj. Zachowuje się rozwiąźle i ordynarnie. Dużo pije."

3 września "Nie ma dnia bez cholernego napitku- piwa."

Kolesław
27-12-2013, 15:22
Jakaś anemiczna ta dyskusja. Spróbuję ją trochę ożywić.

Bohaterowie "Trainspotting" Irvine Welsha (bardziej znany jest film o tym samym tytule) z pewnością nie są znawcami piwa, raczej narkotyków. Piją po to by wprowadzić do krwi procenty. Co więc pili przeciętni konsumenci w Edynburgu w końcówce lat 80-tych? To co im koncerny dawały:
Głownie exporta, tj. nieco już podupadłe McEwan’s Export (teraz wygląda tak: http://www.ratebeer.com/beer/mcewans-export/878/ ) i robi go Wells & Young's. Poza tym Beck's i Carlsberg.

Kolesław
05-01-2014, 21:27
"Koniec punku w Helsinkach" Jaroslava Rudiša.
Helsinki to bar w jednym ze wschodnioniemieckich miast. Współcześnie.
Jego właściciel to główny bohater powieści - Ole.
Lokatorem Olego jest niejaki Prażak - Czech, postać drugoplanowa, choć nie do końca...
Menu Helsinek jest krótkie - ok. dziesięciu wódek czystych, kilka kolorowych, jakieś wina i oczywiście piwo. W zasadzie bliżej nieokreślone piwo. Do momentu, kiedy pojawia się Prażak, bowiem ten jest przedstawicielem handlowym produkującego gorzkie piwo browaru z miasta Pilzno...

Kolesław
05-01-2014, 21:42
Nie wiem jak to zgłosić modowi czy adminowi, ale wpisy odpowiedzi, owszem, w wątku pojawiają się, natomiast sama dyskusja na na stronie głównej w Forum Browaru to już nie. Może z tego wynika słabość tematu? Tak ma być czy wystąpił jakiś błąd?

YouPeter
06-01-2014, 09:34
Tak ma być. Na głównej pojawiają się tylko wątki z działów bardziej dotyczących piwa.

żąleną
10-01-2014, 23:08
Czytam ja sobie "Ucieszki Cieszka" córce (autorem jest znany z "Butelek zwrotnych" aktor Zdeněk Svěrák), i nagle między oczy wali mnie to:

Kiedy Cieszko w czasie jazdy jadł śniadanie, przypomniało mu się, jak tato opowiadał mu o pociągu. Tatuś jechał kiedyś bardzo szybkim pociągiem pośpiesznym i zamówił sobie obiad w wagonie restauracyjnym. Pociąg pędził, widoki za oknem uciekały, a tato siedział spokojnie przy stole i jadł knedliki z kapustą, popijał piwem, które wcale mu się nie wychlapywało z kufla, bo ten wagon miał wyjątkowo dobre resory.

Książka dla dzieci, przypominam. I to z 2008 roku, bo początkowo pomyślałem sobie, że z czasów Czechosłowacji. Oni są jednak z innej gliny ulepieni... Ale myślmy pozytywnie - ktoś to jednak wydał w Polsce. :D

Kolesław
13-04-2014, 18:44
"Perwersja" Jurija Andruchowycza.
Fabułą jest wspaniała wielka podróż (...) "Śladami zaginionego poety" - Stacha Perfeckiego - ze Lwowa wciąż na zachód do jego tajemniczego zniknięcia w Wenecji.
Już w "Słowie wstępnym od wydawcy" (które jest tak naprawdę integralną częścią powieści), na stronie 14 znajdujemy ślady picia piwa przez Stacha.
Potem aż do końca (367 stron) różne trunki, często ekskluzywne i wymyślne i zero piwa. Do Wenecji, pobyt w której głównie opisuje ta historia, to jednak nawet pasuje. Z tym, że po drodze była przecież Praga i Monachium.
A na stronie 14 cała fura flaszek po jałowcówce, orzechówce, pieprzówce, cytrynówce, szafranówce, piwie Okocim... pod pomnikiem Mickiewicza w Krakowie we wrześniu 1992 r.

Kolesław
16-09-2014, 22:48
Olin i jego przyjaciele, bohaterowie powieści "...będzie gorzej" Jana Pelca, to czechosłowaccy hippisi, kryminaliści - różnego autoramentu świry nie przystające do normalizacji drugiej połowy lat 70-tych. Jak można się domyślać wciągną wszystko i w każdej ilości. W przeważającej większości są jednak Czechami, a to implikuje fakt, że jeśli idzie o alkohol, to najwięcej leje się piwa (często w parze z rumem oczywiście). Akcja rozgrywa się w fikcyjnym miasteczku w północnych Czechach. Ale tylko to jedno miasteczko jest fikcyjne. Piwo jest tam głównie żateckie, a zdarza się też rakovnickie. W pobliskich Karlovych Varach jest Karol (z nieistniejącego obecnie browaru), a w lepszych lokalach Budvar.
Olin ucieka wreszcie z socjalistycznego raju via Jugosławia. Jugosłowiańskie piwo (nie nazwane) nie znajduje uznania w oczach (ustach raczej) Olina.

Kolesław
02-11-2014, 10:32
Od kiedy zacząłem dokonywać wpisów w tym wątku bardziej (jeszcze bardziej) zwracam uwagę na wątki piwne w literaturze i wysnuwam wniosek, że we współczesnej literaturze środkowoeuropejskiej piwo stało się składnikiem aksjomatycznym. Może nie wiodącym, ale za to stałym elementem literackiej rzeczywistości, tła, często ważnym dla bohaterów. Literatura potrzebuje dystansu, a sam proces pisania, tłumaczenia i wydawania trochę trwa, więc mamy obraz i stosunek do piwa w rozumieniu sprzed epoki kraftu, ale poczekamy, zobaczymy...

Kolejny przykład:
"Koncert" Muharema Bazdulja
Fabułą są przeżycia uczestników koncertu U2, który rzeczywiście odbył się w Sarajewie w 1997 r. Młodzi ludzie piją tu przed koncertem, w trakcie koncertu i po koncercie praktycznie wyłącznie piwo (na backstage party było co innego). Dwa razy pada marka:

paczka mieszkańców Sarajewa zabezpieczyła się w trzy kartony piwa Laško,
licealistka z Dubrownika od jednego ze swoich byłych przejęła picie belgijskiego stella artois.

(Właśnie tak - raz wielką, raz małą literą. W obu przypadkach nie wiadomo czy chodzi o oryginały, czy produkty licencyjne.)

WojciechT
02-11-2014, 18:03
W książkach Pilipiuka praktycznie jedynym wymienianym z nazwy piwem jest Perła. Jestem zbyt leniwy, by podejść teraz do regału i podać konkretne tytuły, ale - o ile dobrze pamiętam - w książkach nie tylko o Jakubie Wędrowyczu bohatorowie często zamawiają "kufel Perły".

Pancernik
13-11-2014, 14:31
Najnowsza książka Andrzeja Stasiuka pt. "Wschód".
Autor kilkakrotnie wspomina picie marcowego z Grybowa w małych butelkach, jakoś tak pod koniec lat 80-tych XX. wieku.
Czy ktoś ma podobne wspomnienia? Sam mam ;), ale z innego regionu PRL-u... :)

Kolesław
26-11-2014, 20:35
"Wschód".
Autor kilkakrotnie wspomina picie marcowego z Grybowa w małych butelkach, jakoś tak pod koniec lat 80-tych XX. wieku.
Czy ktoś ma podobne wspomnienia? Sam mam ;), ale z innego regionu PRL-u... :)

Ja podczas wakacji 1988 w Krościenku piłem po prostu Jasne Pełne z Grybowa, ale sprawdziłem w dziale "Kolekcjonerstwo" - Marcowe też było.

Kolesław
26-11-2014, 21:19
Ciąg dalszy środkowoeuropejskich książek z piwem w tle:

1. Zasady śmiesznego zachowania Emila Hakla, Czechy.
Akcja rozgrywa się współcześnie. Bohater - alter ego autora - popija piwo często, jak to Czech. Raz zostało skonkretyzowane, że jest to Svijanský Książę. Właśnie tak - człon pierwszy po czesku, a drugi po polsku. No i już prawie mamy kraft.
Częścią przygód bohatera jest wypad w deltę Dunaju. Tam pije jakieś piwo rumuńskie. Oczywiście nie smakuje mu.

2. Zdarzyło się pierwszego września [albo kiedy indziej] Pavola Rankova, Słowacja.
Powieść została napisana w latach 2007-08, a fragmenty, w których pojawia się piwo to lata 60-te XX w. Czyli jest to fabuła stworzona z współczesnego nam punktu widzenia, której akcja odnosi się do historycznych wydarzeń. Na ile autentycznie pokazano ich tło? Nie wiem.
Do rzeczy - dwa epizody:
- wycieczka czeskich działaczy związkowych po Słowacji: Gabriel (jeden z trzech bohaterów, w tym momencie pilot wycieczki, słowacki Żyd) , podobnie jak czescy turyści wypił po obiedzie dwa piwa; w odróżnieniu od gości z Czech odpowiadał mu smak piwa Gemer.
- drugi z bohaterów, Honza (słowacki Czech) ucieka do USA; w Nowym Jorku w czechosłowackiej restauracji podaje się Budvara, po wyjściu Honzę molestuje komunistyczny czechosłowacki agent, proponuje mu pójcie na amerykańskiego Budweisera.

Kolesław
07-12-2014, 11:32
"Harmonia caelestis" i "Wydanie poprawione" Pétera Esterházyego.
Obie powieści są ze sobą ściśle-swoiście powiązane. Bez pierwszej, nie byłoby drugiej. Dlatego razem. Akcja rozgrywa się na Węgrzech w kilku planach czasowych. W tych dotyczących "czasów słusznie minionych" 2-3 razy pojawia się w tle piwo. Zawsze jest to Kőbánya. (Na marginesie: Zawsze wiedziałem, że browar znajduje się w dzielnicy Budapesztu o tej nazwie, z "Wydania poprawionego" dowiedziałem się, że po węgiersku kőbánya to kamieniołom, a więc browar Kamieniołom.) Gdy piwo pojawia się w tle wątków współczesnych, to jest to współczesny Dreher.

A teraz poważna sprawa. Bohater, alter ego autora, utrzymuje, że jego ojczulek był alkoholikiem:
"(...) w moim ojczulku powstał odruch warunkowy, rodzaj mostu pomiędzy alkoholem a pragnieniem upojenia (...) Do tego dochodziła zmiana w proporcji dawki ulgi w stosunku do dawki upojenia. Początkowo stosunek ten wynosił 1 kufel do 6, potem 3:5, potem 4:4 i w końcu 5:3, czyli już dawno upojenie ze wszystkimi jego konsekwencjami, a ciągle żadnej ulgi."

Na którym etapie jesteście?

Kolesław
22-01-2017, 18:14
Moja walka. Księga pierwsza. Karl Ove Knausgård. Norwegia.
Połowa lat 70-tych. O rodzicach małoletniego wówczas bohatera: "Z rzadka zostawała po nich na kuchennym blacie butelka po winie (...), a czasami po piwie, (...) zawsze tego samego gatunku, dwa albo trzy pilznery z browaru w Arendal, brązowe butelki zero siedem litra z żółtym logo z żaglowcem."
O dziwo browar wciąż istnieje, a pilzner wygląda tak:
http://arendalsbryggeri.no/products/1839%20pilzner.html
Żaglowiec jest niebieski, a butelki zupełnie innej pojemności.

Kolesław
27-03-2017, 21:30
Cd. z Mojej walki. Księgi pierwszej. Karla Ove Knausgårda.

Końcówka lat 90-tych. W markecie kupują piwo CB w półtoralitrowych butelkach. O dziwo, marka przetrwała i wygląda tak: http://www.hansaborg.no/produkter/ol/cb/
Kupują też Heinekena. Jaki ten jest, każdy widzi.

Podsumowując, piwo w życiu głównych bohaterów książki odgrywa rolę utylitarną, nie jest ich namiętnością.

Kolesław
27-03-2017, 21:36
Dom włóczęgi Mariusza Wilka
Dziennik-esej. Non-fiction. Autor ze swoim przyjacielem spotykają się w pubie Neubrandenburg na Lenina, gdzie piją niefiltrowane piwo marki Wasilicz. Rzecz dzieje się praktycznie współcześnie - prawdopodobnie 2012-13 r.

Pięć sekund zajęło mi ustalenie gdzie znajduje się pub, a w zasadzie bierstube Neubrandenburg. Proszę: https://www.google.pl/maps/place/Neubrandenburg/@61.7882714,34.3594454,17z/data=!4m13!1m7!3m6!1s0x46a1ec41b3e14e21:0x27e698e0 831c909!2spr.+Lenina,+Petrozavodsk,+Kareliya+Repub lits,+Rosja,+185035!3b1!8m2!3d61.7897549!4d34.3620 525!3m4!1s0x0:0xf94d1cad85c4ad60!8m2!3d61.7884839! 4d34.3593503

Gorzej z piwem Wasilicz. Tylko tyle: https://untappd.com/b/severnoe-pivo-vasilich-vasilich/588354

concerto
19-10-2017, 21:22
Ziemowit Szczerek "Międzymorze" s. 45


My to zawsze 100 lat za Afryką. Dopiero co pełna podnieta jak to kraft nad Wisłą kwitnie, a okazuje się, że to już w wielkim świecie niemodne :)

"Tego dnia, gdy się okazało, że Wielka Brytania wychodzi z UE, siedziałem w parku na Prenzlauer Bergu i słuchałem lamentów, mieszkających w Berlinie Brytyjczyków. Nie bardzo wiedzieli, co teraz. Czy będą ich stąd wyrzucali jak obcokrajowców? Czy będą musieli się starać o "jakieś wizy"? Wyglądało to jak narada wojenna z krążącym w kółko dżointem i butelką piwa. Warsteinera oczywiście, bo nadążający za trendami Berlin uznał, że kraftowe piwa są pretensjonalne i w ramach buntu przerzucił się na tanie sikacze, które wcześniej pili tylko żule"

Kolesław
19-10-2017, 22:09
Latem tego roku na Neustadt w Dreźnie (coś jak Kreuzberg w Berlinie) wciąż
królował kraft. Prowincja :)

Kolesław
19-10-2017, 22:14
W "Porno" Irvina Welsha (zekranizowane jako "Trainspotting II"), pierwsza połowa drugiej dekady XXI w., do Edyneburga epoka kraftu jeszcze nie zawitała. Piją Becks'a.

concerto
25-10-2017, 18:50
Latem tego roku na Neustadt w Dreźnie (coś jak Kreuzberg w Berlinie) wciąż
królował kraft. Prowincja :)

Marę stron wcześniej Ziemowit pisze o Dreźnie, że autostrada w tym kierunku pustawa jak nasza a4 im bliżej wschodniej granicy. Kto żyw ucieka dalej na zachód. Tak więc Drezno to w zasadzie już prawie Polska :)

Pewnie przed wojną tak było na niemieckich Mazurach.

Kolesław
26-10-2017, 19:40
W "Porno" Irvina Welsha (zekranizowane jako "Trainspotting II"), pierwsza połowa drugiej dekady XXI w., do Edyneburga epoka kraftu jeszcze nie zawitała. Piją Becks'a.

Poprawka: początek XXI w., pierwsza połowa pierwszej dekady.
Piją też Guinnessa.

tfur
09-11-2017, 08:30
będzie częściowo nie na temat,
ale nie mogłem sobie darować...

"Po latach Komar bez oporów przyznawał, że w tym czasie
głównie interesował się płcią piękną, konsumpcją alkoholu
i hazardem. W gronie kulomiotów nie był zresztą wyjątkiem,
przez długi czas rywalizował z Węgrem Vimosem Varju,
który miał podobny stosunek do sportu. Obaj panowie
przyjaźnili się ze sobą, a po zakończeniu pewnych zawodów
w Budapeszcie umówili się na prywatną dogrywkę.

>Varju zaproponował, żebyśmy wypili po litrze wina każdy
i rzucali, kto dalej - opowiadał Komar - [...] Ale litr
to nie jest jeszcze ilość dla prawdziwego mężczyzny.
Stanęło na tym, że wytrąbimy po pięć litrów i dopiero
staniem do konkursu. Varju miał pijalnię wina, w której
sprzedawano tokaj prosto z beczek. [...] Wylosowaliśmy
gąsiory, jak pistolety przed pojedynkiem. W zawodach
ważne było tempo picia narzucone przez przeciwnika,
nie wolno było się ociągać, mieliśmy pić równocześnie.
Umówiliśmy się także, że przed wypiciem owych pięciu
litrów na głowę żadnemu z nas nie wolno wstać z krzesełka.<

Pojedynek odbył się na bocznym boisku stadionu, podczas
gdy na płycie głównej rozgrywano właśnie ligowy mecz
piłkarski. Spiker podał komunikat o trwającej rywalizacji
kulomiotów i po "po każdym litrze stadion wył". Okazało się
bowiem, że publiczność bardziej jest zainteresowana
pojedynkiem lekkoatletów niż nudnym meczem".

i jeszcze bardziej piwnie...

"...kandydował do Sejmu z ramienia Polskiej Partii
Przyjaciół Piwa. Kontaktu ze złocistym napojem nie ograniczał
jednak wyłącznie do polityki. Był współwłaścicielem (ewentualnie
współzałożycielem) wspomnianego już baru Okrąglak w pobliżu
PKiN. Moi znajomi, którzy wówczas bywali w tym lokalu,
opowiadali, że czasami osobiście stawał za barem i nalewał
klientom piwo. Było to dla nich duże przeżycie, nie każdy bowiem
mógł pochwalić się tym, że obsługiwał go mistrz olimpijski.
Właśnie do Okrąglaka pofatygował się kiedyś osobiście Roman
Polański, aby zaproponować Komarowi rolę w >Piratach<".

(za: Sławomir Koper, Życie towarzyskie elit PRL)

Warzywo
09-11-2017, 09:49
Zaczytuję się ostatnio w Bieszczadzkich Opowieściach Siekierezady Rafała Dominika ...co prawda przebojem ludności jest WINO :D ale piwem też nie gardzą:impreza:
A książki są znakomite, aż się chce wszystko rzucić i "...pojechać w Bieszczady", albo chociaż wsiąść do Neobusa i teleportować się do Sanoka skad już busikami i "nożnie"": Cisna - Wetlina - Ustrzyki".

Przypomniałem sobie też ostatnio książkę "Panowie idę umrzeć, o Hrabalu i piwoszach" gdzie piwo gra główną rolę:stout: No i ta stara Praga, ech komu to przeszkadzało?

emes
11-11-2017, 06:43
O tym że miał coś wspólnego z okrąglakiem to nie wiedziałem. Byłem tam kilka razy. Kiedyś miałem okazję jechać w tym samym pociągu co on do Moskwy. W wagonie restauracyjnym na jednej jego nodze siedziała fajna dziewczyna, na drugiej inna, też fajna, na stole kurczaki i piwo. Bardzo rozrywkowy był facet. Budził respect swoją posturą, ale przyjaźnie odnosił do innych.

będzie częściowo nie na temat,
ale nie mogłem sobie darować...

"Po latach Komar bez oporów przyznawał, że w tym czasie
głównie interesował się płcią piękną, konsumpcją alkoholu
i hazardem. W gronie kulomiotów nie był zresztą wyjątkiem,
przez długi czas rywalizował z Węgrem Vimosem Varju,
który miał podobny stosunek do sportu. Obaj panowie
przyjaźnili się ze sobą, a po zakończeniu pewnych zawodów
w Budapeszcie umówili się na prywatną dogrywkę.

>Varju zaproponował, żebyśmy wypili po litrze wina każdy
i rzucali, kto dalej - opowiadał Komar - [...] Ale litr
to nie jest jeszcze ilość dla prawdziwego mężczyzny.
Stanęło na tym, że wytrąbimy po pięć litrów i dopiero
staniem do konkursu. Varju miał pijalnię wina, w której
sprzedawano tokaj prosto z beczek. [...] Wylosowaliśmy
gąsiory, jak pistolety przed pojedynkiem. W zawodach
ważne było tempo picia narzucone przez przeciwnika,
nie wolno było się ociągać, mieliśmy pić równocześnie.
Umówiliśmy się także, że przed wypiciem owych pięciu
litrów na głowę żadnemu z nas nie wolno wstać z krzesełka.<

Pojedynek odbył się na bocznym boisku stadionu, podczas
gdy na płycie głównej rozgrywano właśnie ligowy mecz
piłkarski. Spiker podał komunikat o trwającej rywalizacji
kulomiotów i po "po każdym litrze stadion wył". Okazało się
bowiem, że publiczność bardziej jest zainteresowana
pojedynkiem lekkoatletów niż nudnym meczem".

i jeszcze bardziej piwnie...

"...kandydował do Sejmu z ramienia Polskiej Partii
Przyjaciół Piwa. Kontaktu ze złocistym napojem nie ograniczał
jednak wyłącznie do polityki. Był współwłaścicielem (ewentualnie
współzałożycielem) wspomnianego już baru Okrąglak w pobliżu
PKiN. Moi znajomi, którzy wówczas bywali w tym lokalu,
opowiadali, że czasami osobiście stawał za barem i nalewał
klientom piwo. Było to dla nich duże przeżycie, nie każdy bowiem
mógł pochwalić się tym, że obsługiwał go mistrz olimpijski.
Właśnie do Okrąglaka pofatygował się kiedyś osobiście Roman
Polański, aby zaproponować Komarowi rolę w >Piratach<".

(za: Sławomir Koper, Życie towarzyskie elit PRL)

leona
11-11-2017, 09:37
Rafał Dębski w cyklu z komisarzem Wrońskim zdradza się z zamiłowania do piwa. Seria pisana bodaj w ok. 2006-2007 r. Wplata trochę banałów o "chmielowym trunku" itp. ale zachwala min. Obołonia Biłe i Svyturysa niepasteyzowanego, które (jak pamiętamy) w tamtym czasie rzeczywiście były powiewem solidnego piwowarstwa.

Kolesław
01-12-2017, 23:30
Szczęśliwy, kto poznał Hrdlaka Janoscha
Lata 30-te, Kłodnica, czyli chyba Zabrze. Na co dzień piją brązową wódkę, ale jest wesele. Dziuba "podał Bunzlauerowi jeszcze jedną butelkę piwa. Budweiser! Schultheiss jest też niezły, ale budweisera produkują Czesi, a oni robią najlepsze piwo."

leona
09-02-2018, 12:28
Trochę nie w temacie ale może ktoś miał w rękach albo i czytał Spieniona historia Europy. 24 pinty, które nawarzyły piwa. Opinie mile widziane

Pancernik
09-02-2018, 17:58
Trochę nie w temacie ale może ktoś miał w rękach albo i czytał Spieniona historia Europy. 24 pinty, które nawarzyły piwa. Opinie mile widziane

Czytałem. Nawet kupiłem, cóż, człowiek się głupi rodzi i głupi umiera... Bzdet. Nie chce mi się więcej pisać, piję dobre piwo i nie chcę się rozpraszać...

leona
12-02-2018, 10:02
Czytałem. Nawet kupiłem, cóż, człowiek się głupi rodzi i głupi umiera... Bzdet. Nie chce mi się więcej pisać, piję dobre piwo i nie chcę się rozpraszać...
Dzięki, dla mnie recenzja wystarczająca. Pancernik, dziękuję za pomoc w zaoszczędzeniu ponad dwudziestu złotych :stout:

Kolesław
31-12-2018, 18:05
Antonín Bajaja: Nad piękną modrą Dřevnicą

Powieść ma formę listów ze wspomnieniami, których głównym bohaterem jest autor listów (alter ego autora książki?) z czasów dziecięcych wraz z rodziną i przyjaciółmi. Główny wątek fabularny rozgrywa się w latach 50-tych XX w. w Zlinie (Gottwaldowie).

Pierwszy raz piwo pojawia się we wspomnieniach dorosłych o przyjacielu Żydzie, który zdążył wyjechać z Czechosłowacji przed wojną, a tuż przed wyjazdem powiedział: "W Singapurze najbardziej będzie mi brakować tego waszego litovelskiego piwa". Litovel ma się nieźle.

Podczas imprezy towarzyskiej związanej z obserwacją zorzy polarnej panowie (przedwojenna burżuazja) piją wino, tylko elektryk Ronza "dzierży butelkę piwa z browaru w Brodzie." Zapewne w Uherskim Brodzie, do którego jest rzut beretem - niecałe 30 km.
Impreza trwa w najlepsze, gdy Ronza wykonuje wesołą piosenkę:
Pij piwo z wawrzynem,
poczęstuj sąsiada!
Do mycia najlepsze
jest mydło Hellada!
Tymczasem dziadek (ex-burżuj jak się patrzy) pociąga łyk litovelskiego.

Jest jeszcze opowieść o pradziadku, który omal nie zamarzł wracając do Kněžpola skrótem przez łąki i pola z jarošovskiego browaru (3 km), którego był akcjonariuszem. http://www.pivovary.info/historie/ij/jarosov.htm

Na koniec, na marginesie, informacja z chwili pisania listu (06.04.1993 r.): "...mija 420 lat od kiedy w Brumovie zaczęto warzyć piwo. Teraz produkcja znacznie spadła, ponieważ kuleje eksport do Słowacji. W księdze pamiątkowej wpisano: 'Milsza kropla żywemu niż cała kadź umarłemu', święte słowa". Spadała, spadała, aż została ruina http://www.pivovary.info/historie/b/brumovhist.htm

A najlepsze jest to, że dziadek zabierał małego Tonička do gospody, żeby ten mógł popatrzeć na piwo.
Tylko ten wawrzyn...?

tfur
14-03-2019, 18:01
wspomnieniowy fragment z książki grzebałkowskiej o komedzie.
jesteśmy w warszawie na początku lat 60.

"tak mówiliśmy, 'spotkajmy się na szlaku'. Na starówce była budka
z piwem, tu się zaczynało. potem piło się na świętojańskiej albo na
rogu krakowskiego przedmieścia i miodowej. jeśli tam zabrakło, szło
się do hotelu europejskiego, gdzie zawsze mieli. naturalnie, nie
w knajpie, bo na to nie było nas stać, tylko od ossolińskich był barek
i on był stosunkowo tani. jak się mijało uniwersytet, po lewej ręce,
w kamienicy pod messalką, była łaźnia. należało tylko wykupić bilet
do łaźni parowej i wtedy przysługiwała butelka piwa do nawodnienia
organizmu. dalej było miejsce zwane 'pod chrystuskiem'. wskazywała
na nie palcem figura chrystusa z kościoła świętego krzyża. to był taki
sklep, gdzie sprzedawali mydło, powidło i piwo. następnie, po lewej
stronie był bar staropolski, a w nim wódka. koło pomnika kopernika,
na tak zwanym murku albo kalatówkach, była znów budka z piwem.
można było skręcić przed kopernikiem w oboźną, do ruiny z parterem,
gdzie dziś jest harenda. nazywaliśmy to miejsce 'u babci gawlikowskiej'.
tam można było dostać wino pod zastaw indeksu. indeks zwykłego
studenta prawa wart był trzy butelki, student asp za swój indeks
dostawał tylko jedną butelkę. na nowym świecie znów był bar kuchcik.
znalazłem tam kiedyś na podłodze złożony papierowy kwadracik. to było
pięćset złotych, a moje stypendium wynosiło trzysta sześćdziesiąt.
uczciwie przepiliśmy z kolegami to znalezisko w świeżo wybudowanym
domu chłopa".

ten ustęp to wyjątek. najwięcej jest o muzyce, choć wiadomo,
że artyści zawsze lubieli zabawę :)