PDA

Wersja pełna: : Coś nie tak z fermentacją?


Oskarx
15-03-2004, 11:36
Wstawiam wypowiedż do właściwego działu.
Witam wszystkich
Właśnie w sobotę wieczorem zrobiłem pierwszą swoją warkę.
Piwo pszeniczne ze słodu pilzneńskiego i ekstaktu pszenicznego oraz drożdzy do pszenicznego.
Wszystko chyba wyszło dobrze ale chyba coś jest nie tak z fermntacją (w plastikowym kanistrze).
Przez całą noc i niedzielę piwo buzowało(syczało) i się lekko pieniło (temp. 19-20 st. C.)
Jednak nie pojawiła się wielka piana, o której mi mówiono.
Wieczorem w niedzielę wszytko się uspokoiło.
Dzisiaj rano słyszałem tylko cichutkie syczenie.
Proszę o pomoc. Chciałbym sie zapytać doświadczonych piwowarów czy coć jest nie tak.
Aha wczoraj przypomniałem sobie, że w amoku robienia piwa i w wyniku spożycia kilku piwek zapomniałem zrobić próbę jodową.

burar
15-03-2004, 11:55
Trochę mało informacji o warzeniu, np. czy słód pilzneński był zacierany, czy brzeczka była gotowana, ostudzona, itd. Chociaż jeżeli w trakcie warzenia spożywa się wytwory innych browarów niż ze swojego to różne cuda mogą się zdarzyć...;)
Ale jeżeli drożdże "syczały" przez półtorej doby to nie jest źle !

Oskarx
15-03-2004, 12:23
Tak słód pilzneński był zacierany (2,5 kg na 10 l. wody),
Filtracja prze pieluchę -koszmar odradzam wszytkim , którzy mają przed sobą 1 warzenie.
Brzeczka była gotowana dodałem do niej 1 kg ekstraktu pszenicznego i 10g chmielu arom., była ostudzona 20 st. C
Drożdże pszeniczne( pół słoika)wyciągnięte z lodówki 2 godz. przed dodaniem i pomieszane z letnią wodą (20 st. C)
:confused:

Oskarx
15-03-2004, 12:50
A może już dzisiaj butelkować?
Co ciekawe zapach przypomina Obolona pszenicznego.

kloss
15-03-2004, 21:40
W sumie w warzeniu to jestem jeszcze mały yogi i robię wszystko na "czuja" ale po mojemu to jak coś poszło nie tak to na tym etapie ciężko coś zmieniać.

Oskarx
07-04-2004, 09:42
Zakapslowałem po czterech dniach.
Dodałem małą łyżeczkę glukozy.
Patrzę a tu po kilku dniach mętna zielona substancja w butelce zamieniła się w prawie przejrzyste piwo.
Na dnie butelki osad drożdży jakiego nie zobaczysz w żadnym piwe ze sklepu.
Po miesiącu otworzę jedno żeby spróbować.

Oskarx
15-04-2004, 10:27
Wczoraj minął jakiś miesiąć od zabutelkowania i uroczyście otworzyłem pierwszą butelkę mojego młodego pszenicznego piwa.
Przy otwieraniu kapsla syczenie tak jak w sklepowych. To był już dobry objaw.
Zaczynam nalewać do kufla i już widzę, że z piany będą nici.
Ale nie zrażam się i leję dalej.
Patrze a tu noramalnie totalnie przeźroczyste piwo jakby filtrowane!!!!!!!!!!!!!!!!
Zajebista sprawa!!!!!!!!
Pod koniec z butelki wylały się drożdże i zamętniły piwko.
Pierwszy łyk - k.... to naprawdę smakuje jak piwo!!!!!!!
Na początku czuć było , że młode.
Choć w miarę picia coraz lepsze.
Po połowie smakowało jak Obolon a na końcu jak Franciszkaner(hahaha)
;)
Nie wytrzymałem i otworzyłem drugą butelkę.
A tu niestety trochę skwaśniałe piwko. Nie wiem czy to wina ektraktu WES czy złego przechowywania piwa w domu (może za ciepło, ale na balkonie w nocy jeszcze przymrozki))
Najlepsza w tym wszystkim jest ta niepewność zaraz przed otworzeniem piwa(emocje gwarantowane), dlatego raczej nie będę robić piw z gotowców.

Oskarx
15-04-2004, 10:32
Jeszcze jedno.
Pozdrowienia i podziękowania dla Pawcia za drożdże i fachowe wskazówki.:stout:

Oskarx
20-05-2004, 12:56
Wczoraj otworzyłem po 2 miesiącach i chyba coś jest nie tak.
Piany zero nadal, gaz w porządku, smak nie najgorszy ale po przełknięciu na końcu w gardle pozostaje smak jakby kleju.
Może to drożdże z dna butelki dają taki smak. Jeszcze nie piłem bez drożdży. Piwo bez droży jest przejrzyste jak pils.

Może ktoś wie jaka jest tego przyczyna?

Oskarx
21-06-2004, 11:11
Minęły 3 miesiące.
Piwo gotowe.
Smak się poprawił, a co najważniejsze jest piana, która niestety dość szybko opada. Nasycenie gazem w porządku chociaż mogłoby być nieco większe w przypadku pszeniczniaka.
Niestety na końcu pozostaje jeszcze posmak kleiku ale już w mniejszym stopniu - to pewnie te drożdże.
Właśnie nie wiem co mnie napadło ale przy rozlewaniu dodałem do niektórych butelek nawet po 4 cm drożdży od dna. To był błąd.
Butelki z tą ilością drożdży przy otwieraniu wybuchły - czy wykipiały jak szampan. Lepiej w ogóle nie dodawać drożdży, które i tak są rozpuszczone w piwie. Teraz mam takie Hefe-, że dzięki.
Oto produkt finalny, bez drożdży: