Kolor: Jasna miedź, małe zmętnienie. [4] Piana: Kremowa, drobnopęcherzykowa, za niska, trwały koniec i odrobinę osadu na ściance szkła. [3.5] Zapach: Mało piwny, głównie przyprawy i zioła. Po minucie pojawiają się zbożowe słody, których tu jest sporo i równoważą trochę dodatki. Chmielu Lubelskiego nie sposób wyczuć. [3] Smak: Słodkie miodowo, ale nie nachalnie, sporo ziół i przypraw, czyli jak w zapachu. Goryczka, o dziwo obecna, ziołowa i przyjemnie zbalansowana narastającą lawendą, która sprawia pod koniec wrażenie rozgryzionego kwiatka. [4] Wysycenie: Średnie w stronę wysokiego. [4] Opakowanie: Dokładny skład, goły kapsel, ładna etykieta dobrej jakości. [4.5] Uwagi: Rosanke dla kobiet z lubczykiem jako afrodyzjakiem piło mi się przyjemnie. Jestem przekonany, że kobietom posmakuje bardziej. Warka 30.04.2018.
Kolor: Bursztynowe, ale jest dosyć mętne [4] Piana: Piana na alibi [2] Zapach: Lubczykowy, lawendowy, zbożowy, pieprzny, pikantny, trochę miodowy [4] Smak: Dosyć pełne jak na takiego lekkusza, gęste i puszyste, ciekawe połączenie lubczyku i miodu, czuć lawendę, ciekawa pieprzność, pikantność, goryczka też dziwna, może od lawendy, tak wrzosowa, jest różane, owocowe, zbożowe, jakaś ciasteczkowość. [3.5] Wysycenie: Średnie, ale pasuje [3.5] Opakowanie: Podoba mi się szata graficzna Piwowarowni w ogóle [4.5] Uwagi: Rosanke Ladies, nie mogę się doczekać tego "dedykowanego panom" Swoją drogą to dosyć stereotypowe, mam koleżanki, które łoją w zasadzie tylko AIPA.
Na pewno Lipawa ( bo tak brzmi polska nazwa tego miasta) zasługuje na nieco więcej niż pospieszne przemykanie z parasolem w ręce przez uliczki, jak to miało miejsce w moim przypadku. Niestety trafiłem na mały armagedon pogodowy i musiałem bardzo zawęzić tamtejsze peregrynacje. Z drugiej strony...
Łotewska prowincja ma swój urok. Cisza i wszechwładny spokój wręcz emanują z tych miejsc. Miłośnicy lasów, jezior i drewnianych domków, znajdą tam swoje miejsce na ziemi.
W przypadku miasteczka Aluksne nieco rozwleczonego terytorialnie, celem wizyt jest jezioro z ruinami zamku na...
Ktoś coś słyszał, ktoś coś widział, ale konkretów żadnych, albo niewiele. W okolicach Czerniowców ma działać jakiś mały browarek, mocno utajniony, co nie jest jakimś novum w tamtych stronach.
Przy moim pobycie tam, spróbowałem rozszyfrować tą zagadkę.
Kilkanaście kilometrów...
Comment