PDA

Wersja pełna: : Weseli barmani


grzech
22-03-2002, 08:59
Niniejszym inauguruję temat dotyczący, niekoniecznie normalnego zachowania się barmanów.

Mój kandydat nr 1 pracował w krakowskim Tucher Clubie 16. marca w godzinach wieczornych.
Gdy brakło Dunkela, zaproponował dolanie do Pilsa Coli "w końcu to to samo" rzekł, co nie spotkało się jednak ze zrozumieniem z mej strony.
Po przytoczeniu beczki (siedzieliśmy tam chwilę), chcąc chyba naprawić pierwsze wrażenie, stwierdził z dumą, iż obok dużego ciemnego, mają także i małe!

uwolnic_orke
22-03-2002, 09:11
To ja muszę przytoczyć przykłady z mojego rodzinnego miasteczka.

Kiedyś udałem się byłem z kumplem do jednej z knajp, gdzie zamówiliśmy po piwie leżajskim (był Żywiec, Leżajsk, Piast i Bosman). Zaobserwowałem następujące działanie barmana - nalał pół szklanki Leżajska, a resztę uzupełnił Bosmanem. Zaintrygowany spytałem o cel tej czynności. Baqrman odparł, że Leżajsk się bardzo pieni, wiec dolewają Bosmana, który dla odmiany nie pieni się wcale, ale to nie ma żadnego znaczenia, bo to i to przecież piwo. Muszę powiedzieć, że bezkompromisowość tego stwierdzenia wprawiła mnie wtedy w euforię.

Innym razem, w tym samym lokalu, zamówiliśmy kolejne dwa piwa, nie pomnę już jakie. Barman wygalowany jak stróż w Boże Ciało przyniósł nam osobiście na tacy dwie szklanki. Okazało się, że jedna nosi wyraźne ślady szminki na obrzeżu. W związku z tym kolega udał się z reklamacją, która została od ręki rozpatrzona pozytywnie, a piwo z brudnej szklanki przelane do czystej. To wydarzenie jednak przekroczyło naszą zdolność pojmowania spraw niezwykłych, w związku z czym oddaliliśmy się pośpiesznie udając na inne, z góry upatrzone pozycje.

StaryKocur
22-03-2002, 11:49
uwolnic_orke napisal/a
Barman wygalowany jak stróż w Boże Ciało przyniósł nam osobiście na tacy dwie szklanki. Okazało się, że jedna nosi wyraźne ślady szminki na obrzeżu.

Moim zdaniem twoje pretensje pod adresem barmana są
nieuzasadnione.
Czy zamawiając piwo zaznaczyłeś, że ma być
W CZYSTEJ SZKLANCE?

:stout:

StaryKocur

StaryKocur
22-03-2002, 11:56
Swego czasu zajrzałem do "Cogitatura" w Katowicach.
Knajpa ta, specyficzna nieco, uchodzi za dość elegancką.
Zamówiłem 2 Budweisery z beczki.
Jeden był wyraźnie mniej przejrzysty niż drugi.
Zwróciłem uwagę kelnerce, a ta, chcąc mnnie przekonać,
że brak przejrzystości wynika jedynie z "mgiełki" na szklance,
zaczęła trzeć ją paluchem z takim zapamiętaniem,
że omal nie starła logo.
W końcu z kwaśną miną wymieniła mi piwo ( i szklankę )
na nowe.
Od tamtej pory unikam "Cogitatura" jak mogę.

BĘC :stout:

StaryKocur

ANDRO
24-03-2002, 21:23
Holandia,Ijmuiden , "Old Captain Inn".
Wieczór swingowy,fajny koncercik , niezły klimat. Barman, jednocześnie właściciel, wąsy zaplecione w warkoczyk , ładna córka, pies ślepy na jedno oko.
Krótko rozmawiamy o blusie i potem ile razy przechodzi obok mnie z tacą pełną browarków pyta : "chcesz piwo?"
A ja skromnie oczywiście : chcę.
No i tak z piętnaście razy a ja się w końcu pytam ile płacę. A on na to zbulwersowany : co ty? jesteś moim gościem...
A piłem wtedy Konincka z kija, po brodzie mi kapało...

D_Ojlidy
25-03-2002, 19:30
Hehe, miałem coś podobnego. Siedzieliśmy sobie z kolegami przy piwie (któreś już tam z kolei), kiedy nagle słyszymy za plecami: 'Hej, orły!'. Odwracamy się i widzimy cztery piękne szklanki Belfasta ustawione na barze. 'Chodźcie po swoje piwo!' Spojrzeliśmy tylko po sobie, ale jak można odmówić w takiej sytuacji? Byliśmy gdzieś tak w połowie szklanki kiedy znów słyszymy: 'Hej, orły! Wasze piwo!' I kolejne cztery szklanki wylądowały na naszym stoliku. Barman nie zwracał najmniejszej uwagi na krzywe spojrzenia jego wspólniczki (żony?) która chyba nie była zbyt zadowolona z takiego obrotu sprawy. Sam zresztą był już wyraźnie po paru browarach. Przyspieszyliśmy trochę picie, bo dwóch kolegów śpieszyło się do domu. Kiedy jednak piwo w szklankach już się kończyło usłyszeliśmy znajomy okrzyk: 'Hej, orły!' I kolejne cztery szklanki, tym razem już na dwóch. Robiliśmy co mogliśmy, żeby nie zmarnować ani kropli, ale sytuacja zaczęła się robić nieco nieprzyjemna, kiedy barmanka zaczęła gasić światła i ustawiać krzesła patrząc na nas spode łba, aż w końcu stwierdziła że już musi zamykać. No i niestety, całe jedno piwo, mimo naszych starań, zostało niedopite :(

radeckib
26-03-2002, 03:09
Troszke off topic, bo nie o piwie:

Znajomy będąc w klubie Trend chcial sie napic wody z sokiem (gorąco w środku było, a sam sok za słodki)
Rozmowa z barmanem wyglądała tak:

- Poprosze wodę z sokiem
- A z jakim?
- pomarańczowym
- nie ma
- to z grapefruitowym
- nie ma
- to z jablkowym
- też nie ma
- no to wodę bez soku
- A bez jakiego soku?

kangurpl
26-03-2002, 07:08
Pub na tzw. nowym starym mieście, zamawiamy piwo butelkowe, barman (kelner) nalewa przy stoliku do szklanek.
Robi to tak nieumiejętnie, że piana zaczyna wychodzić górą, mówi więc do koleżanki "Proszę szybko upić bo będzie miała Pani problem!!!"

bartekpawel
26-03-2002, 16:07
Pub Korner. Pabianice.
Zamawiam piwo. Próbuję. Ohyda. Patrzę z boku na barmana. On do każdego piwa dolewa ciecz, która wiele chwil wcześniej była pianą nie mieszczącą się w czyjejś szklance. Pytam znajomą barmankę o szczegóły, a ona na to, że to przecież też piwo...

Marusia
26-03-2002, 19:21
Ostatnio pijąc w pewnej skądinąd sympatycznej wrocławskiej knajpie Pilsnera zauważyłam, że pływają w nim jakieś podejrzane elementy (zwane przez Krzysia archimedesami:D) Oczywiście nie omieszkałam zwrócić się o wymianę na egzemplarz piwa bez dodatków. Pani przez chwilę usiłowała mi tłumaczyć, że to DROŻDŻE, ale moje spojrzenie zapewne wyrażało rozbawienie pomieszane z nutką wyższości (ha, wie się coś o piwie:)) gdyż zbyt długo nie czekałam na wymianę piwka:)

żąleną
27-03-2002, 00:38
Raz w Grecji w oczekiwaniu na pociąg wstąpiłem do małej żarciodajni, gdzie zamówiwszy sobie co nieco pytam się o piwo. Nie podają? Trudno. Nabędę je sobie w przyległej knajpie. Wstępuję więc do tejże i pytam się wesołej barmanki po ile stoi piwo. Na odpowiedź, że 450 drachm (jakieś 5 złociszy) krzywię się nieco i pytam, czy za duże, czy za małe. Jak mi powiedziała, że za małe, to skrzywiłem się jeszcze bardziej, stoję, uśmiecham się głupawo i nie wiem, co robić, bo napiłbym się piwka, a w portfelu pustki. Nagle z prawej flanki zagaduje do mnie koleś: a ile byś dał? Ja na to, że ze 300. Na co on mówi, że dobra, ale jeszcze napiję się z nim tequili. I tak oto niechcący wytargowałem się o piwko i jeszcze w nagrodę dostałem lufę. :)

Co prawda pryszcz to w porównaniu z okazjami ANDRO i D_Ojlidego, ale miło to sobie wspominam...

żąleną
27-03-2002, 00:47
bartekpawel napisal/a
Pub Korner. Pabianice.
Zamawiam piwo. Próbuję. Ohyda. Patrzę z boku na barmana. On do każdego piwa dolewa ciecz, która wiele chwil wcześniej była pianą nie mieszczącą się w czyjejś szklance. Pytam znajomą barmankę o szczegóły, a ona na to, że to przecież też piwo...

To jest niestety częste...

Raz w jakiejś knajpie zamawiam piwo, barman z gracją chwyta szklanicę z półki, po czym myśląc, że nie widzę, leje do szklany, pełnej już w jednej trzeciej, która służy za łapacz kropli kapiących z kranu i przelewającej się piany. A ja zamiast go wyśmiać, biorę to niby-piwo i odchodzę. Później bardziej byłem wkurzony na siebie, że nie zareagowałem, niż na samego cwaniaczka.
Co ja na to poradzę, że nie potrafię opieprzać ludzi...:(

Kudłaty
01-04-2002, 09:59
Były Easyrider
Mój numer jeden : Miras mój bardzo dobry przyjaciel, teraz ma serwis Harleya i Yamahy.
To jest dopiero zabawowy koleś , jak zamykaliśmy lokal i zostawało zazwyczaj kilka napalonych klijentek na motocyklistów potrafił streptise odwalić ale nie do końca;) .
Zawsze rozbawił klintów.

Kudłaty
01-04-2002, 10:01
Zapomniałem powiedzieć że:
Robił to do czasu gdy nie było jego panny we Wrocku :D

uwolnic_orke
02-04-2002, 07:49
Kudłaty napisal/a
...klintów.
Klintów Istłudów :D :D :D

rzeczywiście, super zabawa :(

pulas
02-04-2002, 19:25
bartekpawel napisal/a
Pub Korner. Pabianice.
Zamawiam piwo. Próbuję. Ohyda. Patrzę z boku na barmana. On do każdego piwa dolewa ciecz, która wiele chwil wcześniej była pianą nie mieszczącą się w czyjejś szklance. Pytam znajomą barmankę o szczegóły, a ona na to, że to przecież też piwo...
To samo się dzieje w pubie "pod baryłką" w W-wie. Tam gdy zwróciłem barmanowi uwagę, że nie życzę sobie "dolewki" usłyszałem:
"a co ja mam z tym zrobić? wylać?"
W końcu jednak nalał piwo do czystego kufla, ale do końca imprezy był na mnie strasznie obrażony.

yemiołka
04-04-2002, 20:41
a co powiecie, drodzy bywalcy, o rozlewających w *****?
są miluścy, no nie? :)

a poza tym lubię np. barmanów w Niebie - jeden taki ciągle ma gębę tak: :D i tańczy za barem.

drugi mi ostatnio o 3:30 proponował kołderkę, gdy się półżywa wylegiwałam na sofce - nowa i superwygodna, polecam

Radegast
04-04-2002, 21:15
Jak niebo to niebo:D

kangurpl
12-05-2002, 21:55
Odwiedziłem wczoraj miasto Łódź.
Hotel Centrum, zamawiamy przy stoliku żywca butelkowego 0,33. Kelner przynosi otwarte butelki, szklaneczki noname i ... idzie sobie :eek:
Full samoobsługa.
W pewnym momencie zauważamy że butelki nie mają kontretykiet :eek: , no cóż obsługa zbiera na latarki :D
O braku podkładek do piwa już nie wspomnę

Marusia
13-05-2002, 19:19
No jeśli chodzi o Łódź, to trzeba było wczesniej zajrzeć na Piwo-gdzie, to bys wiedział, gdzie iść:)

kangurpl
13-05-2002, 20:48
Niestety byłem tam niejako z obowiazku. Odbywały sie tam Mistrzostwa Polski w Wolnym Paleniu Fajki. A fajka to także moje hobby :cool:

Marusia
13-05-2002, 20:53
No wiesz, a co z obowiązkami forumowicza browaru.pl??? Zaniedbałeś;)

żąleną
15-05-2002, 00:49
Tak mi właśnie na myśl przyszło - czy jest w Polsce knajpa, w której nalewają po ludzku, a nie po ściance?

ART
16-07-2007, 01:01
Spostrzeżenie Maggyka:

Siedzimy w Zagłobie (Opole) w ogródku.

Piwo marki O., leci, leci, ale ze średnią pianką, jak zwykle zresztą ;)

No i tu barman/ka wkracza do akcji - zapewne wyczuli nas że lubimy z dobrą pianą mieć piwo. Zatem trzeba nam to zapewnić.

Do akcji wkracza zatem słomka. Energicznymi ruchami wprawionej ręki barmańskiej słomka powoduje powstanie pięknej gęstej pianki :D

(niestety piana i tak krótkotrwała ;) )

kony
16-07-2007, 09:47
Do akcji wkracza zatem słomka. Energicznymi ruchami wprawionej ręki barmańskiej słomka powoduje powstanie pięknej gęstej pianki :D

(niestety piana i tak krótkotrwała ;) )

Mam taką koncepcję, że gdyby zamiast bełtać słomką dmuchnąć w nią z płuca to piana może byłaby trwalsza ;)
Podsuńcie pomysł barmanom, tylko niech uaktualnią wcześniej książeczkę zdrowia :D

ART
16-07-2007, 10:47
zdecydowanie jestem za, wszak wdmuchiwana mieszanka będze w dużym stopniu składała się z azotu i CO2, no i nie bójmy się innych niepsodzianek ;)

kot_z_cheshire
16-07-2007, 10:53
Do akcji wkracza zatem słomka. Energicznymi ruchami wprawionej ręki barmańskiej słomka powoduje powstanie pięknej gęstej pianki :D

Matko jedyna..wstydu nie mam...Trzeba mi urlopu skoro takie zdania jak powyższe wielką radość u mnie powodują przesłoniętą niewieścim rumieńcem wstydu:D

ART
16-07-2007, 16:38
Matko jedyna..wstydu nie mam...Trzeba mi urlopu skoro takie zdania jak powyższe wielką radość u mnie powodują przesłoniętą niewieścim rumieńcem wstydu:D
dobry barman/dobra barmanka są odpowiedzialni za dużą część sprzedaży, więc widać muszą sobie pomagać dodatkowo odbrobiną perwersji ;)