Jak w temacie - w sobotę z rana zrobiłem swoje pierwsze piwo (mam nadzieje że będzie z tego piwo). 1 kg cukru w 2l gorącej wody, dolana puszka koncentratu, dolane 20 litrów przegotowanej wody o temperaturze pokojowej. Następnie wyczekane aż temperatura spadnie do ok 25 stopni i wrzut drożdży.
Bulgotania nie było - pewnie pojemnik słabo szczelny (Biowin). Widoczny jest tylko osad na ściankach.
Dziś we wtorek otworzyłem fermentor, nabrałem trochę wysterylizowanym kubkiem i zmierzyłem Blg - wynik 2.
Pytanie - rozlewać do butelek na cichą czy jeszcze poczekać (w końcu minęły tylko 3 dni)?
Bulgotania nie było - pewnie pojemnik słabo szczelny (Biowin). Widoczny jest tylko osad na ściankach.
Dziś we wtorek otworzyłem fermentor, nabrałem trochę wysterylizowanym kubkiem i zmierzyłem Blg - wynik 2.
Pytanie - rozlewać do butelek na cichą czy jeszcze poczekać (w końcu minęły tylko 3 dni)?
Gdzieś znalazłem że powinno być pół tygodnia - tydzień leżakowania na każdy stopień początkowego Blg. A w praktyce zaczynam próbować piwo 5-7 dni od zabutelkowania po około tygodniowej fermentacji (w przypadku górnej) bo lubię świeże a po miesiącu zostają pojedyncze butelki do ewentualnego leżakowania - to nie dotyczy tylko piw powyżej 15*Blg bo takie trzymam dłużej na specjalne okazje.
Comment