Miejscówka na przedmieściach Wanaka - jakieś 2 km od jeziora. Mały taproom przy browarze, jest tez możliwość zjedzenia burgera lub pizzy (i czegoś tam jeszcze). Są 23 krany, z czego 19 tutejszych. Piwo po około 13 dolarów. 5 testowych za 25, co chyba jest średnim interesem, bo próbki są po około 150 ml.
Próbowałem oat stouta - słabiutki, stopień rozwodnienia godny guinessa, lekko czuć palone słody. English special bitter był lepszy, ale raczej do roli tła. Niczym specjalnym się nie wyróżniał. Świetna za to była nowozelandzka ipa, lekka, orzeźwiająca, z limonowy posmakiem. Ponoć na jakimś lokalnym chmielu z okolic Nelson. Co do Hazy mam mieszane uczucia. Fajnie goryczkowe, ale pozostawia taki tępy gorzki smak na języku. Ostatni był West Coast, i tutaj też całkiem im dobrze to wyszło. Dobra goryczka, sosnowy finish pozostawiający ciekawy posmak - jedyne co czego można się przyczepić to bardzo nikły zapach.
Pod koniec mojej bytności tam zaczepił mnie właściciel, i dzięki temu dowiedziałem się więcej o tej NZIPAie. Sympatyczny człowiek. Zresztą, jak inni lokalsi. Ogólnie, miejscówka warta odwiedzenia. Pizza jednakowoż średnia.
Próbowałem oat stouta - słabiutki, stopień rozwodnienia godny guinessa, lekko czuć palone słody. English special bitter był lepszy, ale raczej do roli tła. Niczym specjalnym się nie wyróżniał. Świetna za to była nowozelandzka ipa, lekka, orzeźwiająca, z limonowy posmakiem. Ponoć na jakimś lokalnym chmielu z okolic Nelson. Co do Hazy mam mieszane uczucia. Fajnie goryczkowe, ale pozostawia taki tępy gorzki smak na języku. Ostatni był West Coast, i tutaj też całkiem im dobrze to wyszło. Dobra goryczka, sosnowy finish pozostawiający ciekawy posmak - jedyne co czego można się przyczepić to bardzo nikły zapach.
Pod koniec mojej bytności tam zaczepił mnie właściciel, i dzięki temu dowiedziałem się więcej o tej NZIPAie. Sympatyczny człowiek. Zresztą, jak inni lokalsi. Ogólnie, miejscówka warta odwiedzenia. Pizza jednakowoż średnia.
