Krompach to malownicza miejscowość w Górach Łużyckich, tuż przy granicy z Niemcami. Historia miejscowości sięga roku 1391, a pierwotnie była to osada handlowa.
Dziś Krompach jest popularnym obszarem rekreacyjnym z dominującą nieopodal górą Hvozdem i wieżą widokową na górze Hochwald.
Stojący po środku miasteczka budynek, to była twierdza, która została zbudowana w XVI wieku i od 1885 roku służyła jako zajazd. W 2012 roku zniszczył ją prawdopodobnie celowo podłożony pożar, który zamienił ją w ruinę. Po późniejszej rekonstrukcji twierdza została odnowiona i od 2025 roku ponownie funkcjonuje tu restauracja.
Natomiast od czerwca 2026 roku oficjalnie działa tu mały, lokalny browar. Restauracja zajmuje lewą cześć budynku i składa się z dwóch sal , a browar mieści się po prawej stronie, tak jak stoi letni ogródek.
Trzeba nadmienić, że obecnie zewnątrz, jak i wewnątrz budynek bardzo ładnie się prezentuje i cieszy oko. Zewnętrzna elewacja, oraz browarniane piwnice, to wszechobecny kamień i cegła. Natomiast w restauracji kamienie jest już mniej, ale i tak ładnie przełamali to z częściowo białymi ścianami, sufitem, oraz czarnym barem. Super to wygląda.
Przed lokalem spory ogródek i ulica, która na szczęście nie należy do najruchliwszych. Na miejsce przybyliśmy tuż przed otwarciem lokalu, a piękna pogoda i pomimo, że październikowa pozwalała na piwkowanie na dworze. W planach mieliśmy wypić po piwku, być może zobaczyć browar, zdobyć pobliskie górki, a wracając zasiąść w lokalu na ciut dłużej
. Plan się powiódł. Spróbowaliśmy po piwku, browar pokazał nam akurat przybyły do niego sladek i ruszyliśmy w góry.
Bardzo sympatyczny sladek z ochotą oprowadził nas po pięknie odrestaurowanych piwnicach, a najbardziej interesowało go czy piwo będzie nam smakowało.
I tu trzeba przyznać, że jak na gościa, który warzenie zaczął dopiero od czerwca piwa są bardzo smaczne
. Obecna oferta browaru to już pięć piw plus PU.
Ceny przystępne, a mnie najbardziej podeszła jasna 12-ka
, a najsłabiej wypadł 9-ka ejlik. Całościową ofertę widać na zdjęciu.
Dodatkowo wklejam zdjęcia przedstawiające stopień zniszczenie budynku, no masakra tam była.
11 tanków+ jeden na górniaki, oraz 1350 l. warzelnia, to skład browarniany i pomimo możliwości rozbudowy (wolne piwnice) sladek stwierdził, że nie chce więcej, to mu wystarcza.
Natomiast po zejściu z gór i powtórnym przybyciu do lokalu, okazało się, że nie ma gdzie usiąść. W środku rezerwacje i to do tego stopnia, że nowoprzybyłym gościom
odmawiano przyjęcia, a czas oczekiwania na stolik wynosił ponad 2-3 godziny. Podobne czasy dotyczyły zamawianych potraw,
a przyznać trzeba, że jedzenie serwowali tam bardzo smaczne i to zarówno dania główne jak i przekąski. Za to letni ogródek opanowali rowerzyści i turyści schodzący ze szlaku, było gwarno i międzynarodowo, tak niemiecko-czesko i polsko
. Czy tak tam jest zawsze?, czy tylko w weekendy?, co w zimie? Pewnie sami jeszcze nie wiedzą, ale latem o brak klienta to na pewno nie muszą się tam martwić. Czynni są od środy do niedzieli od godziny 11.
Dziś Krompach jest popularnym obszarem rekreacyjnym z dominującą nieopodal górą Hvozdem i wieżą widokową na górze Hochwald.
Stojący po środku miasteczka budynek, to była twierdza, która została zbudowana w XVI wieku i od 1885 roku służyła jako zajazd. W 2012 roku zniszczył ją prawdopodobnie celowo podłożony pożar, który zamienił ją w ruinę. Po późniejszej rekonstrukcji twierdza została odnowiona i od 2025 roku ponownie funkcjonuje tu restauracja.
Natomiast od czerwca 2026 roku oficjalnie działa tu mały, lokalny browar. Restauracja zajmuje lewą cześć budynku i składa się z dwóch sal , a browar mieści się po prawej stronie, tak jak stoi letni ogródek.
Trzeba nadmienić, że obecnie zewnątrz, jak i wewnątrz budynek bardzo ładnie się prezentuje i cieszy oko. Zewnętrzna elewacja, oraz browarniane piwnice, to wszechobecny kamień i cegła. Natomiast w restauracji kamienie jest już mniej, ale i tak ładnie przełamali to z częściowo białymi ścianami, sufitem, oraz czarnym barem. Super to wygląda.

Przed lokalem spory ogródek i ulica, która na szczęście nie należy do najruchliwszych. Na miejsce przybyliśmy tuż przed otwarciem lokalu, a piękna pogoda i pomimo, że październikowa pozwalała na piwkowanie na dworze. W planach mieliśmy wypić po piwku, być może zobaczyć browar, zdobyć pobliskie górki, a wracając zasiąść w lokalu na ciut dłużej
. Plan się powiódł. Spróbowaliśmy po piwku, browar pokazał nam akurat przybyły do niego sladek i ruszyliśmy w góry.Bardzo sympatyczny sladek z ochotą oprowadził nas po pięknie odrestaurowanych piwnicach, a najbardziej interesowało go czy piwo będzie nam smakowało.

I tu trzeba przyznać, że jak na gościa, który warzenie zaczął dopiero od czerwca piwa są bardzo smaczne

. Obecna oferta browaru to już pięć piw plus PU.Ceny przystępne, a mnie najbardziej podeszła jasna 12-ka

, a najsłabiej wypadł 9-ka ejlik. Całościową ofertę widać na zdjęciu.Dodatkowo wklejam zdjęcia przedstawiające stopień zniszczenie budynku, no masakra tam była.
11 tanków+ jeden na górniaki, oraz 1350 l. warzelnia, to skład browarniany i pomimo możliwości rozbudowy (wolne piwnice) sladek stwierdził, że nie chce więcej, to mu wystarcza.
Natomiast po zejściu z gór i powtórnym przybyciu do lokalu, okazało się, że nie ma gdzie usiąść. W środku rezerwacje i to do tego stopnia, że nowoprzybyłym gościom
odmawiano przyjęcia, a czas oczekiwania na stolik wynosił ponad 2-3 godziny. Podobne czasy dotyczyły zamawianych potraw,

a przyznać trzeba, że jedzenie serwowali tam bardzo smaczne i to zarówno dania główne jak i przekąski. Za to letni ogródek opanowali rowerzyści i turyści schodzący ze szlaku, było gwarno i międzynarodowo, tak niemiecko-czesko i polsko
. Czy tak tam jest zawsze?, czy tylko w weekendy?, co w zimie? Pewnie sami jeszcze nie wiedzą, ale latem o brak klienta to na pewno nie muszą się tam martwić. Czynni są od środy do niedzieli od godziny 11.

Co do lekkich dobrych piw - to tylko potwierdza że trzeba do tego więcej doświadczenia niż 3 miesiące
Comment