Lysá nad Labem to miasto w powiecie Nymburk w kraju środkowoczeskim, a warzenie piwa w tym mieście ma długą i dobrze udokumentowaną tradycję.
Zakładając w lutym 2026 roku swój browar Radek Nechanský postanowił tę tradycje kontynuować. Radek bardzo, ale to na prawdę bardzo niechętnie wpuszcza obcych do siebie na posesję. Piwa dostarcza do bodajże trzech lokalnych barów i przeważnie tam kierowani są ciekawscy piwosze. Tu mam swój ,bałagan,, tu pracuje i chce mieć święty spokój, stwierdził sympatyczny właściciel.
Tak potwierdzam, lekki bałagan, lub jak kto woli delikatny nieład tam jest.
Ale to jego bałagan, a my i tak byliśmy wdzięczni, że jednak się przełamał nas ugościł. 
Natomiast jak już się tam wejdzie, to wyjść jest równie trudno
Po pierwsze, od razu dostaje się w łapę kufel z piwem
, po drugie itd. jest tam to coś, jest klimat miejsca.
Po studiach Radek podjął pracę (bodajże) w Staropramenie i pracował w logistyce i trochę na produkcji. Plan posiadania swojego browaru zaczął powoli kiełkować.
Początkowo chciał mieć mały, domowy browar o pojemności około 30 litrów, ale stwierdził, że to nie ma sensu i trzeba zainwestować w coś większego.
Kilka lat temu nabył ponad stuletni rodzinny dom w którym znajdowała się piwnica z dwoma, częściowo zagłębionymi w ziemię pomieszczeniami i tym samym wszystko nabrało tempa. Pomieszczenia idealnie nadawały się na spilkę, oraz leżakownię, natomiast warzelnię ustawiono w pomieszczeniach po dawnym warsztacie.
Wszystko remontuje sam i widać, że w niektórych pracach budowlanych mistrzem nie jest i raczej nigdy nim nie będzie
.
Warzelnia -prawie 700l. - została odkupiona z dobrze mi znanego browaru z miejscowości Rohov - U Komárků. Tanki, to byłe 1000 l. tanki wyszynkowe odkupione za bezcen z jakiejś hospody. Do tego dwie kadzie otwartej fermentacji stojące w pomieszczeniu za tankami. Całość ciasno, ale zgrabnie poupychano w piwnicy.
Piwo, no jest skromnie, bo warzone jest tylko jedno piwo o nazwie - 11-ka Lyśák. Jest to jasny, tradycyjny i genialnie smaczny lezak



Serio, ciężko się od kufla odessać, a Radek bardzo chętnie w nim niweluje powstałe ubytki
. Na chłodniejsze miesiące bywają warzone 12-ki-jasna i ciemna, ale to jak mi się będzie chciało, z uśmiechem stwierdził gospodarz.
Kolejny super człowiek z genialnym pomysłem na swoje dalsze życie na emeryturze, tylko pozazdrościć i życzyć 100 lat wznosząc toast pyszną 11-ką

Zdjęcia:
Wejście od ulicy, stary warsztat, a obecnie warzenia, skromne podwórko, poczęstunek z tanka super 11-ką.
Zakładając w lutym 2026 roku swój browar Radek Nechanský postanowił tę tradycje kontynuować. Radek bardzo, ale to na prawdę bardzo niechętnie wpuszcza obcych do siebie na posesję. Piwa dostarcza do bodajże trzech lokalnych barów i przeważnie tam kierowani są ciekawscy piwosze. Tu mam swój ,bałagan,, tu pracuje i chce mieć święty spokój, stwierdził sympatyczny właściciel.

Tak potwierdzam, lekki bałagan, lub jak kto woli delikatny nieład tam jest.

Ale to jego bałagan, a my i tak byliśmy wdzięczni, że jednak się przełamał nas ugościł. 
Natomiast jak już się tam wejdzie, to wyjść jest równie trudno

Po pierwsze, od razu dostaje się w łapę kufel z piwem
, po drugie itd. jest tam to coś, jest klimat miejsca.Po studiach Radek podjął pracę (bodajże) w Staropramenie i pracował w logistyce i trochę na produkcji. Plan posiadania swojego browaru zaczął powoli kiełkować.
Początkowo chciał mieć mały, domowy browar o pojemności około 30 litrów, ale stwierdził, że to nie ma sensu i trzeba zainwestować w coś większego.
Kilka lat temu nabył ponad stuletni rodzinny dom w którym znajdowała się piwnica z dwoma, częściowo zagłębionymi w ziemię pomieszczeniami i tym samym wszystko nabrało tempa. Pomieszczenia idealnie nadawały się na spilkę, oraz leżakownię, natomiast warzelnię ustawiono w pomieszczeniach po dawnym warsztacie.
Wszystko remontuje sam i widać, że w niektórych pracach budowlanych mistrzem nie jest i raczej nigdy nim nie będzie
.Warzelnia -prawie 700l. - została odkupiona z dobrze mi znanego browaru z miejscowości Rohov - U Komárků. Tanki, to byłe 1000 l. tanki wyszynkowe odkupione za bezcen z jakiejś hospody. Do tego dwie kadzie otwartej fermentacji stojące w pomieszczeniu za tankami. Całość ciasno, ale zgrabnie poupychano w piwnicy.
Piwo, no jest skromnie, bo warzone jest tylko jedno piwo o nazwie - 11-ka Lyśák. Jest to jasny, tradycyjny i genialnie smaczny lezak




Serio, ciężko się od kufla odessać, a Radek bardzo chętnie w nim niweluje powstałe ubytki

. Na chłodniejsze miesiące bywają warzone 12-ki-jasna i ciemna, ale to jak mi się będzie chciało, z uśmiechem stwierdził gospodarz.Kolejny super człowiek z genialnym pomysłem na swoje dalsze życie na emeryturze, tylko pozazdrościć i życzyć 100 lat wznosząc toast pyszną 11-ką


Zdjęcia:
Wejście od ulicy, stary warsztat, a obecnie warzenia, skromne podwórko, poczęstunek z tanka super 11-ką.

Comment