Saison, 14 BLG, 7 ABV. Słód jęczmienny i orkiszowy. Cisza o drożdżach i chmielach.
Otwiera się z lekkim sykiem. Podczas nalewania buduje się piana strasząca, że będzie jak z coli. Ostatecznie zostaje ładny porwany kożuszek, lekko znaczący szkło. Podczas merdania w poszukiwaniu zapachu piana ładnie się odbudowuje ale znaczy już słabiej.
Zapach z butelki nikły: owoce i przyprawy. Ze szkła podobnie w kierunku i intensywności.
Kolor ciemniejsze złoto, zamglone, Nie widać pęcherzyków co2 (ale w uchu pękają a w język szczypią).
W smaku owoce: mocniej śliwki, słabiej banan. Szczypanie co2 toruje drogę dla fenoli, których nie umiem nazwać. Bardziej pieprz niż goździki. Końcówka spijana z butelki miała lekko ściągająca goryczkę, piwo w szkle ma goryczkę ale nie dominująca reszty: owocowości i przyprawowości. Wraz z ogrzaniem pojawia się alkohol, ale przy tych parametrach minimalnie.
W PL saisonach moja topka (1 Burleska, potem różnie).
Mam w piwnicy jeszcze jedną butelkę. Poczekam z nią do pełni lata.
Otwiera się z lekkim sykiem. Podczas nalewania buduje się piana strasząca, że będzie jak z coli. Ostatecznie zostaje ładny porwany kożuszek, lekko znaczący szkło. Podczas merdania w poszukiwaniu zapachu piana ładnie się odbudowuje ale znaczy już słabiej.
Zapach z butelki nikły: owoce i przyprawy. Ze szkła podobnie w kierunku i intensywności.
Kolor ciemniejsze złoto, zamglone, Nie widać pęcherzyków co2 (ale w uchu pękają a w język szczypią).
W smaku owoce: mocniej śliwki, słabiej banan. Szczypanie co2 toruje drogę dla fenoli, których nie umiem nazwać. Bardziej pieprz niż goździki. Końcówka spijana z butelki miała lekko ściągająca goryczkę, piwo w szkle ma goryczkę ale nie dominująca reszty: owocowości i przyprawowości. Wraz z ogrzaniem pojawia się alkohol, ale przy tych parametrach minimalnie.
W PL saisonach moja topka (1 Burleska, potem różnie).
Mam w piwnicy jeszcze jedną butelkę. Poczekam z nią do pełni lata.
