Ogłoszenie

Collapse
No announcement yet.

Próbowaliście kiedyś owadów ?

Collapse
X
 
  • Filtruj
  • Czas
  • Pokaż
Clear All
new posts

  • #16
    Z owadów smakowały mi szarańcza (smakowała jak chipsy) i skorpiony (smakowały jak smażony bekonik). Nie smakowały mi karaluchy, jedwabniki i gąsienice.

    Comment


    • #17
      Może solone bym zjadł, jak na razie pozostanę na etapie oglądania kulinarnych dań.

      Comment


      • #18
        Pierwotnie zamieszczone przez Użytkownika kloss Wyświetlenie odpowiedzi
        [...]
        Nie smakowały mi karaluchy, jedwabniki i gąsienice.


        Łooo , matko !!!

        Jak złapałeś, a potem jak upitrasiłeś karaluchy ?!?!
        piwoppns@wp.pl

        Comment


        • #19
          Pierwotnie zamieszczone przez Użytkownika kloss Wyświetlenie odpowiedzi
          Z owadów smakowały mi szarańcza (smakowała jak chipsy) i skorpiony (smakowały jak smażony bekonik). Nie smakowały mi karaluchy, jedwabniki i gąsienice.
          Ja zjadłem gąsienicę jako dziecko, bo poszło o jakiś zakład. Na tym skończyła się moja przygoda z owadami i nie wspominam tego najlepiej
          Last edited by minibrowary; 25-07-2013, 12:11.
          --
          Lukasz, zwyczajny sprzedawca.

          Minibrowary

          Comment


          • #20
            Pierwotnie zamieszczone przez Użytkownika ppns Wyświetlenie odpowiedzi


            Łooo , matko !!!

            Jak złapałeś, a potem jak upitrasiłeś karaluchy ?!?!
            Nie łapałem. Kupiłem na stoisku w Bangkogu smażone w głębokim olej u na chrupko.

            Comment


            • #21
              Dla mnie owady smażone to nic strasznego i żaden problem. Jedyne co w przyszłości powstrzymywało by mnie przed ich jedzeniem na ulicznych straganach, to to że podobno są łapane przy pomocy wszelakich muchozoli i chemii. W jedzeniu smażonych owadów nie widzę problemu, ale nie wyobrażam sobie jedzenia typu flaki, świńskie uszy, jądra, oczy, ozorki, móżdżki czy zupa z małpy
              A szarańcza jest smaczna całkiem, jak zielony gotowany groszek.

              Ps. Wiem, że jestem brudny na czole, ale jak byście jechali pół dnia w upale i kurzu na tylnym siedzeniu skutera to też bylibyście brudni.
              Attached Files
              To lubię: Czarnków, Krajan, Amber, EDI, Fortuna, BOSS, Lwówek Śląski, Grybów, Jagiełło, Łódź, Browar Na Jurze, GAB, Kormoran, Gościszewo, Konstancin, Staropolski, Zodiak, Zamkowy, Ciechanów

              Comment


              • #22
                Być może słaby jestem, ale aż się wzdrygnąłem na myśl o zjedzeniu takiego karalucha czy innej szarańczy. Zdjęcia są raczej mało zachęcające. No ale jak ktoś lubi, to niech je na zdrowie
                http://www.zwiedzaniebrowaru.pl

                Comment


                • #23
                  I jeszcze ciekawostka, którą właśnie znalazłem w artykule R. Pisery "Owady na obiad? Czemu nie": Według raportu Światowej Organizacji Zdrowia do celów konsumpcyjnych wykorzystuje się około 2 tysięcy gatunków owadów, a jedzenie insektów mogłoby się przyczynić zarówno do opanowania głodu na świecie, jak i zmniejszenia zanieczyszczenia środowiska
                  Last edited by marcin333; 09-09-2013, 21:42.
                  http://www.zwiedzaniebrowaru.pl

                  Comment


                  • #24
                    Do zmniejszenia zanieczyszczenia środowiska jeszcze bardziej przyczyni się zjadanie butelek PET, reklamówek z hipermarketów, puszek po konserwach i zużytych opon.
                    Góry Sowie nie są tym, czym się wydają ...

                    Comment


                    • #25
                      No, to dopiero za x tysięcy lat, jak człowiek się nauczy to trawić. Ale może faktycznie warto zacząć już teraz. Zużyte opony wyczułem w Smokey George'u, więc może już coś utylizują.
                      na to wylata z bufetu dama
                      pierwś jej z biusthaltra wytryska
                      mówi że ze mnie jest kawał chama
                      i grabe w oko mnie wciska

                      Comment


                      • #26
                        Pierwotnie zamieszczone przez Użytkownika MarcinKa Wyświetlenie odpowiedzi
                        Dla mnie owady smażone to nic strasznego i żaden problem. Jedyne co w przyszłości powstrzymywało by mnie przed ich jedzeniem na ulicznych straganach, to to że podobno są łapane przy pomocy wszelakich muchozoli i chemii. W jedzeniu smażonych owadów nie widzę problemu, ale nie wyobrażam sobie jedzenia typu flaki, świńskie uszy, jądra, oczy, ozorki, móżdżki czy zupa z małpy
                        A szarańcza jest smaczna całkiem, jak zielony gotowany groszek.

                        Ps. Wiem, że jestem brudny na czole, ale jak byście jechali pół dnia w upale i kurzu na tylnym siedzeniu skutera to też bylibyście brudni.
                        Jatam wyobrażam sobie zarówno jedzenie robaków jak i tych na czerwono przez Ciebie wymienionych ingrediencji- ba nawet niektóre jadłem i wręcz lubię (niektóre z tych na czerwono)...

                        Alejednego sobie nie jestem w stanie wyobrazić - jedzenia "na żywca" mózgu ogłuszonej małpy, czy małży czy ślimaków - choć w niektórych kulturach jest to największy przysmak...
                        Last edited by iron; 09-09-2013, 22:29.
                        bigb@n-s.pl; na Allegro jestem jako "moczu" :)
                        Nasze uszatki do podziwiania na stronie www.n-s.pl/bigb
                        Rock, Honor, Ojczyzna

                        Comment


                        • #27
                          Jadłem larwy mączniaka na Dniach Owada (polecam!) na krakowskim Uniwersytecie Rolniczym (ależ nam się uniwersytetów namnożyło). Larwy smażone na głębokim oleju + ryż - w smaku czułem głównie olej. Próbowałem również szarańczy - zbyt chitynowa :P

                          Comment


                          • #28
                            Pierwotnie zamieszczone przez Użytkownika MarcinKa Wyświetlenie odpowiedzi
                            Dla mnie owady smażone to nic strasznego i żaden problem. Jedyne co w przyszłości powstrzymywało by mnie przed ich jedzeniem na ulicznych straganach, to to że podobno są łapane przy pomocy wszelakich muchozoli i chemii. W jedzeniu smażonych owadów nie widzę problemu, ale nie wyobrażam sobie jedzenia typu flaki, świńskie uszy, jądra, oczy, ozorki, móżdżki czy zupa z małpy
                            A szarańcza jest smaczna całkiem, jak zielony gotowany groszek.

                            Ps. Wiem, że jestem brudny na czole, ale jak byście jechali pół dnia w upale i kurzu na tylnym siedzeniu skutera to też bylibyście brudni.

                            masakra nie wyobrażam sobie zjeść owadów różnego rodzaju.....

                            Comment


                            • #29
                              Osobiście polecam, gdyż owady są bardzo smaczne, a najlepsze są te jedzone żywcem. Mamy pewność, że są świeże.

                              Comment


                              • #30
                                Jestem wegetarianinem, więc raczej nie będzie mi dane zasmakować. Natomiast kiedyś widziałem w TV jak łapali muszki taką siatką a potem lepili z nich kotleciki. Nie brzmi smakowicie, bo wychowaliśmy się w innej kulturze ale te ich robaczane kotleciki podejrzewam, że są o wiele wartościowsze niż mięso z marketu.

                                Comment

                                Working...
                                X