No i mamy kolejny browar restauracyjny z gatunku "spróbuj i nigdy nie wracaj".
Loft 79 powstał na podwalinach zamkniętego w zeszłym roku Bierhalle, przejmując instalację browarniczą.
Jeśli chodzi o wystrój wnętrza, to od czasów Bierhalle niewiele się zmieniło.
Lokal okraszono zielenią i urozmaicono umeblowanie, dodając miękkie kanapy i modne aktualnie krzesła Thonet w kolorze czerwonym.
W ostatni czwartek o godz. 13.30 na pół godziny po otwarciu lokal świecił pustkami.
Przywitała nas sympatyczna obsługa i bardzo głośna muzyka, która okazała się formatem dwóch utworów odtwarzanych na okrągło aż do urzygu.
W ofercie browaru są 4 piwa ze stałej oferty i dwa sezonowe.
Są to:
- Pils 12º (5%)
- Weizen 12º (4,8%)
- Bursztynowy Lager 13,7º (6,2%)
- IPA Free 6º (0,5%)
z sezonowych były:
- Witbier 12º (4,8%)
- Christmast Stout (parametry nieznane)
Wszystkie piwa ze stałej oferty w jednej cenie 19 zł za nietypową pojemność 0,45 l. Sezonowe sprzedawane są za 22 zł.
Mają firmowe szkło, a zamiast podstawek kładą serwetki, które oczywiście przyklejają się do szklanek.
Można zamówić zestaw degustacyjny 4 x 120ml za 25 zł lub trzylitrową wieżę piwną za 114 zł.
Jeśli chodzi o piwo to jest to absolutne dno.
O żadnym piwie nie można powiedzieć nic dobrego. Żadne nie broni się, nie jest podobne w czymkolwiek do stylu, które ma niby reprezentować.
Fatalny pils, słodki ulepek bez piany.
Witbier to bardziej ordynarna wersja pilsa o konsystencji gęstej mazi.
Nadzieję na kolejne pozycje dał Bursztynowy Lager, ale i tak był niskich lotów.
Weizen w niczym nie przypominał pszenicy, podobnie jak poprzednie pozycje na jedną modlę bez piany i charakteru.
Czarę goryczy dopełnił czarny stout, który zalatywał padliną, a w smaku tak jakby spalona instalacja elektryczna.
Niewiele lepiej z kuchnią.
Na początek na stół wjechały przekąski: krążki cebulowe za 23 zł i paluchy serowe z truflą również za 23 zł i wybór okazał się ze wszech miar udany.
Rozczarowanie przyszło wraz z podaniem dań głównych.
Ja wybrałem burgera szefa za 47 zł z sypiącą się bułką, nieświeżym sosem i suchym, źle wysmażonym mięsem, natomiast kolega zainwestował 120 zł w steka. Dostał talerz pełen grillowanych warzył z małym kawałkiem mięsa, który okazał się żylastą, kompletnie niejadalną zelówą. Jednym słowem tragedia.
Niewarty odwiedzin minibrowar czynny jest codziennie od 13.00 do 22.00 (w piątki i soboty do północy).
Na zdjęciach: Piwo Witbier 12 w towarzystwie przekąsek i burger szefa z piwem Weizen 12.
Loft 79 powstał na podwalinach zamkniętego w zeszłym roku Bierhalle, przejmując instalację browarniczą.
Jeśli chodzi o wystrój wnętrza, to od czasów Bierhalle niewiele się zmieniło.
Lokal okraszono zielenią i urozmaicono umeblowanie, dodając miękkie kanapy i modne aktualnie krzesła Thonet w kolorze czerwonym.
W ostatni czwartek o godz. 13.30 na pół godziny po otwarciu lokal świecił pustkami.
Przywitała nas sympatyczna obsługa i bardzo głośna muzyka, która okazała się formatem dwóch utworów odtwarzanych na okrągło aż do urzygu.
W ofercie browaru są 4 piwa ze stałej oferty i dwa sezonowe.
Są to:
- Pils 12º (5%)
- Weizen 12º (4,8%)
- Bursztynowy Lager 13,7º (6,2%)
- IPA Free 6º (0,5%)
z sezonowych były:
- Witbier 12º (4,8%)
- Christmast Stout (parametry nieznane)
Wszystkie piwa ze stałej oferty w jednej cenie 19 zł za nietypową pojemność 0,45 l. Sezonowe sprzedawane są za 22 zł.
Mają firmowe szkło, a zamiast podstawek kładą serwetki, które oczywiście przyklejają się do szklanek.
Można zamówić zestaw degustacyjny 4 x 120ml za 25 zł lub trzylitrową wieżę piwną za 114 zł.
Jeśli chodzi o piwo to jest to absolutne dno.
O żadnym piwie nie można powiedzieć nic dobrego. Żadne nie broni się, nie jest podobne w czymkolwiek do stylu, które ma niby reprezentować.
Fatalny pils, słodki ulepek bez piany.
Witbier to bardziej ordynarna wersja pilsa o konsystencji gęstej mazi.
Nadzieję na kolejne pozycje dał Bursztynowy Lager, ale i tak był niskich lotów.
Weizen w niczym nie przypominał pszenicy, podobnie jak poprzednie pozycje na jedną modlę bez piany i charakteru.
Czarę goryczy dopełnił czarny stout, który zalatywał padliną, a w smaku tak jakby spalona instalacja elektryczna.
Niewiele lepiej z kuchnią.
Na początek na stół wjechały przekąski: krążki cebulowe za 23 zł i paluchy serowe z truflą również za 23 zł i wybór okazał się ze wszech miar udany.
Rozczarowanie przyszło wraz z podaniem dań głównych.
Ja wybrałem burgera szefa za 47 zł z sypiącą się bułką, nieświeżym sosem i suchym, źle wysmażonym mięsem, natomiast kolega zainwestował 120 zł w steka. Dostał talerz pełen grillowanych warzył z małym kawałkiem mięsa, który okazał się żylastą, kompletnie niejadalną zelówą. Jednym słowem tragedia.
Niewarty odwiedzin minibrowar czynny jest codziennie od 13.00 do 22.00 (w piątki i soboty do północy).
Na zdjęciach: Piwo Witbier 12 w towarzystwie przekąsek i burger szefa z piwem Weizen 12.

Comment