Górskie miasteczko kantonalne w północno-zachodniej części Luksemburga. Ze stolicy można tu łatwo dojechać pociągiem z szybką przesiadką w Kautenbach. Pociągi kursują co pół godziny, a czas jazdy to równo godzina. Co ważne nie potrzebujemy żadnych biletów gdyż w państwie Luksemburg cała komunikacja publiczna jest darmowa
.
Wybraliśmy się do Wiltz 27.06.2026
Od stacji warto wspiąć się dość ostro pod górę by obejrzeć najstarszą część miasta, po czym schodzimy nieco w dół na wschodnią jego stronę by dotrzeć do zamku. Przez kamienny most i bramę wchodzimy na dziedziniec gdzie po prawej stronie w niższej części mieści się browarek, muzeum piwa i informacja turystyczna. Tu kupujemy bilet wstępu, kosztuje on 9 € ale w cenie zawiera się dowolna butelka dostępnego akurat piwa, którą przy wyjściu możemy sobie wybrać z lodówki. Zwiedzanie odbywa się samodzielnie, w recepcji otrzymujemy elektroniczną słuchawkę-przewodnik, z której możemy odsłuchiwać wszystko co nas interesuje. Do wyboru są wersje niemiecka, niderlandzka lub angielska. W każdej z sal (zwiedzanie jest na dwóch poziomach) umieszczone są na eksponatach lub gablotach tabliczki z numerami, których wybranie na przewodniku powoduje włączenie ciekawej i rozbudowanej opowieści. A jest tu wszystko co dotyczy historii piwa w Luksemburgu. W pierwszej sali odtworzono oryginalną piwiarnię ze wszystkimi artefaktami, w kolejnych jest przegląd wszystkich browarów i ich historii, stare dokumenty, zdjęcia, tablice reklamowe, szkło, kufle ceramiczne, butelki i skrzynki do nich, beczki, itp. Na dole w sklepionej łukowo piwnicy na brukowanej posadzce eksponowane są stare urządzenia browarów i narzędzia używane przez piwowarów. Ciężko wszystko wymienić, warto zobaczyć samemu bo muzeum jest bardzo ciekawe.
A na końcu trafiamy do nanobrowarku gdzie piękna miedziana warzelenka ma wybicie zaledwie 50 l
. Akurat trafiliśmy na warzenie, więc choć w było tu pewnie z 50°C (na zewnątrz 36°C), chwilę udało się porozmawiać z piwowarem. Okazało się, że prowadzi on tutaj (przeważnie w weekendy) kursy sensoryczne i warzenia dla grup, a na co dzień pracuje w Brasserie Simon - starym browarze (1824) w Wiltz znajdującym się nad rzeką w przeciwległej części miasta. Zapraszał do odwiedzenia w dni powszednie, tego dnia była sobota więc nie było możliwości, trzeba będzie poczekać na następną okazję.
Na regale trudno było nie zauważyć kilkudziesięciu butelek z etykietami tego nanobrowarku, chyba we wszystkich możliwych piwnych stylach. Na pytanie do piwowara czy to wszystkie rodzaje jakie tu uwarzył odpowiedział, że to tylko mała część
. Z minibaru, który służy szkoleniom sensorycznym, zostaliśmy poczęstowani Polish Pale Ale PŁ1 i Hoppy Stout
. Oba pyszne ale gdy piwowar wiedząc, że jesteśmy z Polski zaproponował PŁ1, byłem przekonany że sobie żartuje. A i Paweł Piłat gdy mu wysłałem fotkę to też nie bardzo dowierzał
.
Następne piwa pobrane w ramach biletu (tym razem z Browaru Simon) wypiliśmy już pod parasolami na dziedzińcu zamku. Świetne, i nie tylko dlatego, że upał powodował pragnienie.
Warto odwiedzić miasto Wilz, muzeum piwa, browarek oraz zamek, na którego terenie istnieje także amfiteatr z bogatym letnim programem koncertowym. Są tu również pokoje hotelowe.
Zwiedzanie muzeum jest możliwe codziennie w godzinach 9-12 i 14-18.
Fotki:
1. Dziedziniec zamkowy; muzeum i browarek znajdują się w niższej części przy bramie.
2. Fragment sali muzealnej odwzorowującej starą piwiarnię.
3. Sala z dawnymi piwnymi gadżetami i reklamami.
4. Sala szkła, beczek, butelek, skrzynek.
5. Pietro niżej można obejrzeć stare urządzenia i narzędzia piwowarskie.



.Wybraliśmy się do Wiltz 27.06.2026
Od stacji warto wspiąć się dość ostro pod górę by obejrzeć najstarszą część miasta, po czym schodzimy nieco w dół na wschodnią jego stronę by dotrzeć do zamku. Przez kamienny most i bramę wchodzimy na dziedziniec gdzie po prawej stronie w niższej części mieści się browarek, muzeum piwa i informacja turystyczna. Tu kupujemy bilet wstępu, kosztuje on 9 € ale w cenie zawiera się dowolna butelka dostępnego akurat piwa, którą przy wyjściu możemy sobie wybrać z lodówki. Zwiedzanie odbywa się samodzielnie, w recepcji otrzymujemy elektroniczną słuchawkę-przewodnik, z której możemy odsłuchiwać wszystko co nas interesuje. Do wyboru są wersje niemiecka, niderlandzka lub angielska. W każdej z sal (zwiedzanie jest na dwóch poziomach) umieszczone są na eksponatach lub gablotach tabliczki z numerami, których wybranie na przewodniku powoduje włączenie ciekawej i rozbudowanej opowieści. A jest tu wszystko co dotyczy historii piwa w Luksemburgu. W pierwszej sali odtworzono oryginalną piwiarnię ze wszystkimi artefaktami, w kolejnych jest przegląd wszystkich browarów i ich historii, stare dokumenty, zdjęcia, tablice reklamowe, szkło, kufle ceramiczne, butelki i skrzynki do nich, beczki, itp. Na dole w sklepionej łukowo piwnicy na brukowanej posadzce eksponowane są stare urządzenia browarów i narzędzia używane przez piwowarów. Ciężko wszystko wymienić, warto zobaczyć samemu bo muzeum jest bardzo ciekawe.
A na końcu trafiamy do nanobrowarku gdzie piękna miedziana warzelenka ma wybicie zaledwie 50 l
. Akurat trafiliśmy na warzenie, więc choć w było tu pewnie z 50°C (na zewnątrz 36°C), chwilę udało się porozmawiać z piwowarem. Okazało się, że prowadzi on tutaj (przeważnie w weekendy) kursy sensoryczne i warzenia dla grup, a na co dzień pracuje w Brasserie Simon - starym browarze (1824) w Wiltz znajdującym się nad rzeką w przeciwległej części miasta. Zapraszał do odwiedzenia w dni powszednie, tego dnia była sobota więc nie było możliwości, trzeba będzie poczekać na następną okazję. Na regale trudno było nie zauważyć kilkudziesięciu butelek z etykietami tego nanobrowarku, chyba we wszystkich możliwych piwnych stylach. Na pytanie do piwowara czy to wszystkie rodzaje jakie tu uwarzył odpowiedział, że to tylko mała część
. Z minibaru, który służy szkoleniom sensorycznym, zostaliśmy poczęstowani Polish Pale Ale PŁ1 i Hoppy Stout
. Oba pyszne ale gdy piwowar wiedząc, że jesteśmy z Polski zaproponował PŁ1, byłem przekonany że sobie żartuje. A i Paweł Piłat gdy mu wysłałem fotkę to też nie bardzo dowierzał
.Następne piwa pobrane w ramach biletu (tym razem z Browaru Simon) wypiliśmy już pod parasolami na dziedzińcu zamku. Świetne, i nie tylko dlatego, że upał powodował pragnienie.
Warto odwiedzić miasto Wilz, muzeum piwa, browarek oraz zamek, na którego terenie istnieje także amfiteatr z bogatym letnim programem koncertowym. Są tu również pokoje hotelowe.
Zwiedzanie muzeum jest możliwe codziennie w godzinach 9-12 i 14-18.
Fotki:
1. Dziedziniec zamkowy; muzeum i browarek znajdują się w niższej części przy bramie.
2. Fragment sali muzealnej odwzorowującej starą piwiarnię.
3. Sala z dawnymi piwnymi gadżetami i reklamami.
4. Sala szkła, beczek, butelek, skrzynek.
5. Pietro niżej można obejrzeć stare urządzenia i narzędzia piwowarskie.

. A przecież to środek Europy, istnieje kilkanaście browarów, dlatego proszę Admina o utworzenie działu.
Comment