Heinerscheid to wieś w północno wschodniej części kraju blisko granicy z Niemcami. Z Luxembourg (czyli stolicy) można dojechać kursującymi co pół godziny pociągami do stacji Clervaux (60 minut) i tu przesiąść się w autobusy 163 lub 164 (15 minut). Oczywiście jak w całym Luksemburgu wszystkie publiczne środki transportu są darmowe.
Kompleks to dwuczęściowy biały budynek z czarnym spadzistym dachem. Większa część mieści restaurację i hotel, w niższej od podwórza znajduje się browar powstały w 2021 roku..
Sala restauracyjna jest dość przestronna, króluje tu jasne i półciemne drewno, z którego wykonano belki nośne i stropowe, sufit, boazerie. Podobnie mniejsze stoły o jasnych blatach i krzesłach oraz duże (dla 8-10 osób) z grubych desek i takimiż ławami. Przy półokrągłym barze na wysokich ciosanych stołkach zasiąść może około 10 klientów. Dla ozdoby ustawiono drewniane skrzynki do butelek, ściany ozdabiają zdjęcia starych browarów, beczek, worków ze słodem, urządzeń jakie wtedy stosowano i ludzi którzy w nich pracowali. Tradycyjny klimat podtrzymuje oświetlenie stylizowanych na stare żarówek, dających żółte światło. Jest też kominek jednak przy 35°C nie był potrzebny
, na pewno jednak zrobi klimat na jesieni i w zimie.
My zdecydowaliśmy się zasiąść na zewnątrz, na znajdującym się od podwórza tarasie. Rozciąga się z niego widok na przestronny ogród gdzie większość drzew stanowią orzechy włoskie. Dla dzieci utworzono tu plac zabaw z drewnianymi domkami, wieżyczkami, pomostami ale stoją też ciężkie stoły z ławami z litego drewna, przy których również można piwkować. Tuż obok pasą się krowy, słońce pomału chowa się za drzewa, jednym słowem sielanka wśród zieleni.
Odwiedziliśmy browarek wieczorem 27.06.2026, była to sobota więc nie spodziewaliśmy się zastać na miejscu piwowara. Jednak sympatyczny barman mówiący dobrze po niemiecku (kelnerka podająca nam do stołu wyłącznie po francusku) powiedział, że jeśli znajdzie klucze to pokaże nam browar. Warzelnia sąsiaduje przez ścianę z salą restauracji, wejście jest z tarasu. Jest wyposażona w whirpool i podobno ma wybicie 20 hl. Worki ze słodem Weyermann świadczyły, że właśnie jego się tu używa. Pietro niżej udało nam się wejść do chłodni gdzie przechowywano kegi, znajdowały się tam również tanki wyszynkowe 6x10 hl. Niestety klucza do leżakowni nie było więc jej nie obejrzeliśmy.
Na kranach zastaliśmy 5 piw:
- Hengeschter (PIls) 4,5%. Jasno-żółty z mocną, gęstą pianą. Goryczka już w pierwszym łyku, potem jest jeszcze więcej
. Słodowość pięknie zharmonizowana z chmielowością, świetne piwo. 3,40 € za 0,3 l.
- De Wäissen (Pszeniczne) 5,5%. Żółte, mocno mętne, piana gęsta. Sporo żółtej owocowości (melon, brzoskwinia) z nutką wytrawności na zbożowej podstawie, na finiszu przyjemna chmielowość z grejfrutową goryczką. Raczej nie w stylu bawarskim ale bardzo smaczne piwo. 3,40 €.
- Wëllen (Amber Ale) 5,6%. Barwa ciemny bursztyn, piękna mocna drobnooczkowa piana. Na styl belgijski ale z dodatkiem słodu gryczanego co daje oprócz wytrawno-słodkich ciemnych owoców również nutę chrupkiego pieczywa. Bardzo dobre. 3,30 €.
- Mango Ale. Złoto idące w pomarańcz, całkowicie mętne, piany nie za wiele, znikła do kożuszka. Można by pomyśleć, że będzie słodkie ale tak nie jest. Słodowość jest w podstawie co daje dużo treściwości ale wraz z wyraźną chmielową goryczką i bukietem aromatycznych egzotycznych owoców z mango na czele. Kolejne świetne piwo
. 3,50 €.
- Stout. Czarny jak smoła z beżową pianą. Wyraźne aromaty i smaki czarnego słodu ale co zaskakujące zdominowane przez chmielowość. Mocna goryczka dobrze współgra z nutami czarno-razowo-słodowymi i lekką wytrawnością, nie wiedząc można by pomyśleć że to black IPA. I znów bardzo dobre piwo. 3,40 €.
Wszystkie piwa są podawane wyłącznie w pojemności 0,3 l, ceny jak widać przystępne, na pewno niższe niż warszawskie
. Było 5 piw i każde z nich miało swoje szkło firmowe, szczególny zachwyt wywoływał piękny pokal oraz kielich na grubej pełnej nodze. Są też podkładki firmowe. Na wynos piwa można zakupić w 4-pakach 0,33 l.
Jedzenie bardzo smaczne i pięknie podane. Jadłospis to około 15 dań (19-32 €), które (z małymi wyjątkami) są reklamowane jako kuchnia luksemburska i do tego ekologiczna z oznaczeniem konkretnego gospodarstwa skąd pochodzą składniki. Chwalą się również użyciem do dań miejscowych piw. Ja z trzech opcji wege wybrałem tartaletkę z warzywami z kozim serem w sosie burakowym (20 €), pyszne
.
Jest też Tagesmenü (w godzinach 12-14) w trzech opcjach, wtedy zupa + drugie kosztuje 16-26 €.
Świetne piwa, dobre jedzenie, wiejski klimat - warto tu zajrzeć. Z naszych obserwacji gośćmi byli raczej miejscowi, szosa nie jest mocno obciążona - podjechał tylko jeden samochód na holenderskich numerach. Oczywiście można zanocować w hotelu.
Czynne: wt, czw, nd. 8-23, śr, pt, sob. 8-1. Ale kuchnia pracuje w godzinach 12-14 i 18-21.
Fotki:
1. Wyższa część mieści restaurację i hotel, niższa browar.
2. Fragment sali restauracji.
3. Taras od podwórza, przeszklone drzwi to wejście do warzelni.
4. Warzelnia.
5. Chłodnia z kegami i tanki wyszynkowe.

Kompleks to dwuczęściowy biały budynek z czarnym spadzistym dachem. Większa część mieści restaurację i hotel, w niższej od podwórza znajduje się browar powstały w 2021 roku..
Sala restauracyjna jest dość przestronna, króluje tu jasne i półciemne drewno, z którego wykonano belki nośne i stropowe, sufit, boazerie. Podobnie mniejsze stoły o jasnych blatach i krzesłach oraz duże (dla 8-10 osób) z grubych desek i takimiż ławami. Przy półokrągłym barze na wysokich ciosanych stołkach zasiąść może około 10 klientów. Dla ozdoby ustawiono drewniane skrzynki do butelek, ściany ozdabiają zdjęcia starych browarów, beczek, worków ze słodem, urządzeń jakie wtedy stosowano i ludzi którzy w nich pracowali. Tradycyjny klimat podtrzymuje oświetlenie stylizowanych na stare żarówek, dających żółte światło. Jest też kominek jednak przy 35°C nie był potrzebny
, na pewno jednak zrobi klimat na jesieni i w zimie. My zdecydowaliśmy się zasiąść na zewnątrz, na znajdującym się od podwórza tarasie. Rozciąga się z niego widok na przestronny ogród gdzie większość drzew stanowią orzechy włoskie. Dla dzieci utworzono tu plac zabaw z drewnianymi domkami, wieżyczkami, pomostami ale stoją też ciężkie stoły z ławami z litego drewna, przy których również można piwkować. Tuż obok pasą się krowy, słońce pomału chowa się za drzewa, jednym słowem sielanka wśród zieleni.

Odwiedziliśmy browarek wieczorem 27.06.2026, była to sobota więc nie spodziewaliśmy się zastać na miejscu piwowara. Jednak sympatyczny barman mówiący dobrze po niemiecku (kelnerka podająca nam do stołu wyłącznie po francusku) powiedział, że jeśli znajdzie klucze to pokaże nam browar. Warzelnia sąsiaduje przez ścianę z salą restauracji, wejście jest z tarasu. Jest wyposażona w whirpool i podobno ma wybicie 20 hl. Worki ze słodem Weyermann świadczyły, że właśnie jego się tu używa. Pietro niżej udało nam się wejść do chłodni gdzie przechowywano kegi, znajdowały się tam również tanki wyszynkowe 6x10 hl. Niestety klucza do leżakowni nie było więc jej nie obejrzeliśmy.
Na kranach zastaliśmy 5 piw:
- Hengeschter (PIls) 4,5%. Jasno-żółty z mocną, gęstą pianą. Goryczka już w pierwszym łyku, potem jest jeszcze więcej
. Słodowość pięknie zharmonizowana z chmielowością, świetne piwo. 3,40 € za 0,3 l.- De Wäissen (Pszeniczne) 5,5%. Żółte, mocno mętne, piana gęsta. Sporo żółtej owocowości (melon, brzoskwinia) z nutką wytrawności na zbożowej podstawie, na finiszu przyjemna chmielowość z grejfrutową goryczką. Raczej nie w stylu bawarskim ale bardzo smaczne piwo. 3,40 €.
- Wëllen (Amber Ale) 5,6%. Barwa ciemny bursztyn, piękna mocna drobnooczkowa piana. Na styl belgijski ale z dodatkiem słodu gryczanego co daje oprócz wytrawno-słodkich ciemnych owoców również nutę chrupkiego pieczywa. Bardzo dobre. 3,30 €.
- Mango Ale. Złoto idące w pomarańcz, całkowicie mętne, piany nie za wiele, znikła do kożuszka. Można by pomyśleć, że będzie słodkie ale tak nie jest. Słodowość jest w podstawie co daje dużo treściwości ale wraz z wyraźną chmielową goryczką i bukietem aromatycznych egzotycznych owoców z mango na czele. Kolejne świetne piwo
. 3,50 €.- Stout. Czarny jak smoła z beżową pianą. Wyraźne aromaty i smaki czarnego słodu ale co zaskakujące zdominowane przez chmielowość. Mocna goryczka dobrze współgra z nutami czarno-razowo-słodowymi i lekką wytrawnością, nie wiedząc można by pomyśleć że to black IPA. I znów bardzo dobre piwo. 3,40 €.
Wszystkie piwa są podawane wyłącznie w pojemności 0,3 l, ceny jak widać przystępne, na pewno niższe niż warszawskie
. Było 5 piw i każde z nich miało swoje szkło firmowe, szczególny zachwyt wywoływał piękny pokal oraz kielich na grubej pełnej nodze. Są też podkładki firmowe. Na wynos piwa można zakupić w 4-pakach 0,33 l. Jedzenie bardzo smaczne i pięknie podane. Jadłospis to około 15 dań (19-32 €), które (z małymi wyjątkami) są reklamowane jako kuchnia luksemburska i do tego ekologiczna z oznaczeniem konkretnego gospodarstwa skąd pochodzą składniki. Chwalą się również użyciem do dań miejscowych piw. Ja z trzech opcji wege wybrałem tartaletkę z warzywami z kozim serem w sosie burakowym (20 €), pyszne
. Jest też Tagesmenü (w godzinach 12-14) w trzech opcjach, wtedy zupa + drugie kosztuje 16-26 €.
Świetne piwa, dobre jedzenie, wiejski klimat - warto tu zajrzeć. Z naszych obserwacji gośćmi byli raczej miejscowi, szosa nie jest mocno obciążona - podjechał tylko jeden samochód na holenderskich numerach. Oczywiście można zanocować w hotelu.
Czynne: wt, czw, nd. 8-23, śr, pt, sob. 8-1. Ale kuchnia pracuje w godzinach 12-14 i 18-21.
Fotki:
1. Wyższa część mieści restaurację i hotel, niższa browar.
2. Fragment sali restauracji.
3. Taras od podwórza, przeszklone drzwi to wejście do warzelni.
4. Warzelnia.
5. Chłodnia z kegami i tanki wyszynkowe.

...
Comment