Gütersloh to 100 tysięczne miasto w Westfalii leżące przy magistralnej linii kolejowej w odległości 10 minut jazdy od Bielefeld. Wychodząc z dworca i idąc najkrótszą drogą do browaru jest 1 km, jednak można nadłożyć kilkaset metrów by zobaczyć niewielką starówkę, która uchroniła się od zniszczenia w czasie 2 wojny. Potem najlepiej przejść mostem nad rzeką Dalke przez stary park, w którym (a właściwie na jego skraju) znajduje się kompleks budynków restauracji i browaru, mając po drugiej stronie ulicy za sąsiedztwo gotycki kościół St. Pankratius wraz z przyległym cmentarzem.
Większych i mniejszych sal jest tu chyba 4 (do trzech zajrzałem) ale przy pięknej pogodzie i temperaturze ponad 30°C wszyscy goście przebywali w dużym ogrodzie na zewnątrz, mogącym pomieścić pewnie ze 200 osób. Składa się on z dwóch części - jedna jest na poziomie podwórza, a druga nieco wyżej, a całość przylega bezpośrednio do parku gdzie dominują wiekowe wiązy. Sala w pawilonie przylegającym do ogrodu jest nowoczesna, typowo bankietowa, jest tu także bar. Dalej wielka sala cała w bieli typowa pod wesela lub inne uroczystości. Do głównej, zupełnie innej sali w starym rustykalnym stylu, zaprowadziła nas kelnerka by pokazać warzelnię. Tu czujemy fajny dawny klimat - dominuje jasne drewno, większe deski tworzą część podłogi, mniejsze ścienną boazerię. Powyżej niej ściany są w pastelowych kolorach z piwnymi malowidłami i hasłami piwnymi pisanymi złotymi gotyckimi literami. Sufit opiera się na okrągłych kolumnach. Sporo jest też starej czerwonej cegły, na takiej właśnie podbudówce wokół której podłoga jest z dużych kolorowych kafli, stoi miedziany kocioł warzelny. Ze znajdującej się na nim grawerowanej tablicy dowiadujemy się, że ma pojemność 800 l, a sprzęt w 1990 roku (taka też jest data powstania browaru) wyprodukowała firma Industrieanlagen Projekt Engineering München. Fermentownia i leżakownia znajduje się w piwnicy, lecz niestety pani kelnerka nie miała do niej klucza, a piwowar skończył pracę przed naszym przybyciem.
29.06.2016 lano 4 miejscowe piwa:
- Pilsener Hell. Słomkowo-żółtej barwy, mętne. Już w aromacie czuć chmiel, piwo treściwe, słodowość wiejskiego chleba i solidna goryczka. Bardzo dobre.
- Pilsener Feinherb. Barwa jasno-złota, piwo filtrowane jako jedyne w tym browarze. Można by pomyśleć, że to to samo piwo jednak różni się smakowo. Zbożowa podstawa słodowa z dawką wytrawności, chmielowa nuta ziołowa i dość wyraźna goryczka. Smaczne ale jakby miało trochę mniej ciała niż niefiltrowane.
- Special Bernstein-Dunkel. Ciemno-miedziana barwa idąca w brąz (ewentualnie może to być ciemny bursztyn jeśli sugerować się nazwą), mętne. Treściwe, wyraźne słody ciemne i karmelowe, jest nuta toffi i mlecznej czekolady z ciemną śliwką. Bardzo smaczne.
Wszystkie 3 powyższe piwa są podawane w pojemnościach 0,3/ 0,4/ 1 l w cenach 3,70/ 4,80/ 11,50 €.
- Fuhrmann Schwarzbier. Prawie czarne, jednak przy dnie kufla pokazują się ciemno-brązowe refleksy. W aromacie wyraźne nuty ciemnych słodów, podobnie jest w smaku. Mocno gorzka czekolada, przypieczony razowiec, ciut kawowej paloności, goryczka kakaowa. Treściwe i bardzo dobre. Jest podawane w pojemnościach 0,3/ 0,4 l za 3,80/ 4,90 €.
Kufle są firmowe w 3 rodzajach, szkoda tylko że nie normalnie 0,5 l. Podkładki nówki przyniosła kelnerka wraz z piwami.
Na wynos widziałem w lodówce krachle 2 l i beczułki 10 l. Nie było cen piw, a zapomniałem zapytać. Na kartce były wymienione tylko kaucje: za butelkę 10, a za beczkę 50 €.
Jeśli by ktoś chciał się napić lanej pszenicy to na kranie był König Ludwig Weissbier 0,3/ 0,5 l za 3,40/ 5,20 €.
Jadłospis nie jest przeładowany ale ciekawy. Dania kuchni niemieckiej z użyciem miejscowego piwa, oczywiście z golonką na czele (19,50-29,50 €). Ale w ramach kuchni bawarskiej jest też połówka wiejskiej kaczki z dodatkami na 2 osoby za 27,50 €, różne sznycle (19,50 €), sery z grilla, knedle w 4 rodzajach, domowe makarony z warzywami i serami (16,90-19,50 €). Dań wegetariańskich jest w sumie 5 + sałaty. Wege są również dwie zupy - kartoflana i cebulowa na piwie (7,20-7,50 €). Ja skusiłem się na smażony ser owczy z dodatkami warzywnymi za 17,90 €. Porcje słuszne, można się najeść do syta.
Miejsce godne polecenia - dobre piwa i jedzenie, bardzo przyjemny ogród przy starym parku, sprawna obsługa.
Czynne: pon-sob. 17-24 (kuchnia 17:30-21), nd. 11:30-14:30 (czyli tak jakby na obiad i piwko po kościele
).
Fotki:
1. Budynek z główną salą restauracyjną i warzelnią.
2. W każdej z przybudówek znajduje się kolejna sala o innym wystroju i przeznaczeniu.
3. Fragment dolnej części ogrodu.
4. Warzelnia w starej stylowej sali.
5. Sala bankietowa z nowoczesnym barem, który obsługiwał ogród.
Większych i mniejszych sal jest tu chyba 4 (do trzech zajrzałem) ale przy pięknej pogodzie i temperaturze ponad 30°C wszyscy goście przebywali w dużym ogrodzie na zewnątrz, mogącym pomieścić pewnie ze 200 osób. Składa się on z dwóch części - jedna jest na poziomie podwórza, a druga nieco wyżej, a całość przylega bezpośrednio do parku gdzie dominują wiekowe wiązy. Sala w pawilonie przylegającym do ogrodu jest nowoczesna, typowo bankietowa, jest tu także bar. Dalej wielka sala cała w bieli typowa pod wesela lub inne uroczystości. Do głównej, zupełnie innej sali w starym rustykalnym stylu, zaprowadziła nas kelnerka by pokazać warzelnię. Tu czujemy fajny dawny klimat - dominuje jasne drewno, większe deski tworzą część podłogi, mniejsze ścienną boazerię. Powyżej niej ściany są w pastelowych kolorach z piwnymi malowidłami i hasłami piwnymi pisanymi złotymi gotyckimi literami. Sufit opiera się na okrągłych kolumnach. Sporo jest też starej czerwonej cegły, na takiej właśnie podbudówce wokół której podłoga jest z dużych kolorowych kafli, stoi miedziany kocioł warzelny. Ze znajdującej się na nim grawerowanej tablicy dowiadujemy się, że ma pojemność 800 l, a sprzęt w 1990 roku (taka też jest data powstania browaru) wyprodukowała firma Industrieanlagen Projekt Engineering München. Fermentownia i leżakownia znajduje się w piwnicy, lecz niestety pani kelnerka nie miała do niej klucza, a piwowar skończył pracę przed naszym przybyciem.
29.06.2016 lano 4 miejscowe piwa:
- Pilsener Hell. Słomkowo-żółtej barwy, mętne. Już w aromacie czuć chmiel, piwo treściwe, słodowość wiejskiego chleba i solidna goryczka. Bardzo dobre.
- Pilsener Feinherb. Barwa jasno-złota, piwo filtrowane jako jedyne w tym browarze. Można by pomyśleć, że to to samo piwo jednak różni się smakowo. Zbożowa podstawa słodowa z dawką wytrawności, chmielowa nuta ziołowa i dość wyraźna goryczka. Smaczne ale jakby miało trochę mniej ciała niż niefiltrowane.
- Special Bernstein-Dunkel. Ciemno-miedziana barwa idąca w brąz (ewentualnie może to być ciemny bursztyn jeśli sugerować się nazwą), mętne. Treściwe, wyraźne słody ciemne i karmelowe, jest nuta toffi i mlecznej czekolady z ciemną śliwką. Bardzo smaczne.
Wszystkie 3 powyższe piwa są podawane w pojemnościach 0,3/ 0,4/ 1 l w cenach 3,70/ 4,80/ 11,50 €.
- Fuhrmann Schwarzbier. Prawie czarne, jednak przy dnie kufla pokazują się ciemno-brązowe refleksy. W aromacie wyraźne nuty ciemnych słodów, podobnie jest w smaku. Mocno gorzka czekolada, przypieczony razowiec, ciut kawowej paloności, goryczka kakaowa. Treściwe i bardzo dobre. Jest podawane w pojemnościach 0,3/ 0,4 l za 3,80/ 4,90 €.
Kufle są firmowe w 3 rodzajach, szkoda tylko że nie normalnie 0,5 l. Podkładki nówki przyniosła kelnerka wraz z piwami.
Na wynos widziałem w lodówce krachle 2 l i beczułki 10 l. Nie było cen piw, a zapomniałem zapytać. Na kartce były wymienione tylko kaucje: za butelkę 10, a za beczkę 50 €.
Jeśli by ktoś chciał się napić lanej pszenicy to na kranie był König Ludwig Weissbier 0,3/ 0,5 l za 3,40/ 5,20 €.
Jadłospis nie jest przeładowany ale ciekawy. Dania kuchni niemieckiej z użyciem miejscowego piwa, oczywiście z golonką na czele (19,50-29,50 €). Ale w ramach kuchni bawarskiej jest też połówka wiejskiej kaczki z dodatkami na 2 osoby za 27,50 €, różne sznycle (19,50 €), sery z grilla, knedle w 4 rodzajach, domowe makarony z warzywami i serami (16,90-19,50 €). Dań wegetariańskich jest w sumie 5 + sałaty. Wege są również dwie zupy - kartoflana i cebulowa na piwie (7,20-7,50 €). Ja skusiłem się na smażony ser owczy z dodatkami warzywnymi za 17,90 €. Porcje słuszne, można się najeść do syta.
Miejsce godne polecenia - dobre piwa i jedzenie, bardzo przyjemny ogród przy starym parku, sprawna obsługa.
Czynne: pon-sob. 17-24 (kuchnia 17:30-21), nd. 11:30-14:30 (czyli tak jakby na obiad i piwko po kościele
).Fotki:
1. Budynek z główną salą restauracyjną i warzelnią.
2. W każdej z przybudówek znajduje się kolejna sala o innym wystroju i przeznaczeniu.
3. Fragment dolnej części ogrodu.
4. Warzelnia w starej stylowej sali.
5. Sala bankietowa z nowoczesnym barem, który obsługiwał ogród.


Comment