Przy całej mojej sympatii dla piw Widawa & Kopyra (wspominałem już gdzie indziej, że jestem "psychofanem" tej kolaboracji), i tak nie zdobyłbym się chyba na kilka dni przed świętami, żeby tłuc się pociągiem 4 godziny z Katowic dla 1 butelki Renifera 
A może znalazłby się na forum jakiś miłosierny Samarytanin, który uszczupliłby za drobną opłatą swoje zasoby spiżarniane (o ile takowe posiada)? W przeciwnym razie, grozi mi, że Renifer będzie drugim (obok Kruka) gatunkiem z widawskiego zoo, którego nie zobaczę na własne oczy

A może znalazłby się na forum jakiś miłosierny Samarytanin, który uszczupliłby za drobną opłatą swoje zasoby spiżarniane (o ile takowe posiada)? W przeciwnym razie, grozi mi, że Renifer będzie drugim (obok Kruka) gatunkiem z widawskiego zoo, którego nie zobaczę na własne oczy
Kruszące się przy otwarciu resztki są wszędzie - nad kapslem, obok kapsla i pod nim też. No i pływa mi to tatałajstwo też w szklance. Jakoś nie chce mi się teraz więc bawić w ARTOmata.
Comment