Nazwali to Pre-prohibition pilsner. Z serii Pinta Miesiąca.
E: 12° Plato
A: 5% obj.
Nie wiem, czy tak rzeczywiście smakowało piwo w Ameryce przed epoką prohobicji.
Pachnie słodowo-zbożowo
Jest jaśniutkie z pianą dość obftą, która szybko opada, zostawia dziurawe ślady na szkle.
Wysycenie średnie.
W smaku mocno wyczuwalna podstawa słodowa, jest goryczkowa kontra, w sumie dość dobrze te elemnty się uzupełniają, choć w posmaku końcowym idzie to w stronę skojarzeń z hellesem.
Jak to z Pintą, nawet jak nie zachwyca, to trzyma poziom.
E: 12° Plato
A: 5% obj.
Nie wiem, czy tak rzeczywiście smakowało piwo w Ameryce przed epoką prohobicji.
Pachnie słodowo-zbożowo
Jest jaśniutkie z pianą dość obftą, która szybko opada, zostawia dziurawe ślady na szkle.
Wysycenie średnie.
W smaku mocno wyczuwalna podstawa słodowa, jest goryczkowa kontra, w sumie dość dobrze te elemnty się uzupełniają, choć w posmaku końcowym idzie to w stronę skojarzeń z hellesem.
Jak to z Pintą, nawet jak nie zachwyca, to trzyma poziom.
