West Coast IPA uwarzone w kooperacji z browarem Varietal (Sunnyside, stan Washington)
6,9% alk.
Chmiele: Citra, Mosaic,Chinook + Abstrax (tak napisali, ale to ostatnie to nie chmiel, tylko nazwa firmy produkująca kolejne cudowne i niepowtarzalne ekstrakty chmielowe)
Aromat - chmielowy (rzeczywiście jest tam więcej aromatu roztartego w rękach chmielu i nut czysto chmielowych, poza tym cytrusowo-żywicznie, ale już bardziej łagodnie. Chmielowo intensywnie, ale owocowe atrybuty już lżejsze)
Piana - wyższa
Barwa - zmętniony sok cytrynowo-pomarańczowy
Wysycenie - dość łagodne, musujące
Smak - czuć pszeniczną nutę słodszych owoców, chmiel wyraźny, ale nie daje jakiś jednoznacznych, zdecydowanych czy rześkich posmaków, jest lekka żywiczność, owoce cytrusowe i tropikalne. Baza słodowa słodsza, biszkopt z brzoskwinią. Goryczka bardzo delikatna z dłuższym acz dość niewyraźnym finiszem
Treściwość - wyższa pełnia
Przy opisie Don't Shoot (Inne Beczki) napisałem, że tamto piwo ma przynajmniej charakter w odróżnieniu od wielu podobnych sobie soczkowo-mętnych ejli
No to długo nie trzeba było czekać na tego typu West Coasta.. W opisie na puszce jednak kropka na pięć jeśli chodzi o ciało/treściwość i 3/5 jeśli chodzi o goryczkę. Powinno być na odwrót. Dużo ciała, mało goryczki. Całość całość nie jest zła, nawet sympatyczna, ale to West Coast? W składzie nie ma lubianego w tym browarze owsa, za to pszenicy nie żałowali.
A mogło być nawet ciekawie i oryginalnie. A tak jest kolejne podobne w odbiorze do wcześniejszych piw.
6,9% alk.
Chmiele: Citra, Mosaic,Chinook + Abstrax (tak napisali, ale to ostatnie to nie chmiel, tylko nazwa firmy produkująca kolejne cudowne i niepowtarzalne ekstrakty chmielowe)
Aromat - chmielowy (rzeczywiście jest tam więcej aromatu roztartego w rękach chmielu i nut czysto chmielowych, poza tym cytrusowo-żywicznie, ale już bardziej łagodnie. Chmielowo intensywnie, ale owocowe atrybuty już lżejsze)
Piana - wyższa
Barwa - zmętniony sok cytrynowo-pomarańczowy
Wysycenie - dość łagodne, musujące
Smak - czuć pszeniczną nutę słodszych owoców, chmiel wyraźny, ale nie daje jakiś jednoznacznych, zdecydowanych czy rześkich posmaków, jest lekka żywiczność, owoce cytrusowe i tropikalne. Baza słodowa słodsza, biszkopt z brzoskwinią. Goryczka bardzo delikatna z dłuższym acz dość niewyraźnym finiszem
Treściwość - wyższa pełnia
Przy opisie Don't Shoot (Inne Beczki) napisałem, że tamto piwo ma przynajmniej charakter w odróżnieniu od wielu podobnych sobie soczkowo-mętnych ejli
No to długo nie trzeba było czekać na tego typu West Coasta.. W opisie na puszce jednak kropka na pięć jeśli chodzi o ciało/treściwość i 3/5 jeśli chodzi o goryczkę. Powinno być na odwrót. Dużo ciała, mało goryczki. Całość całość nie jest zła, nawet sympatyczna, ale to West Coast? W składzie nie ma lubianego w tym browarze owsa, za to pszenicy nie żałowali.
A mogło być nawet ciekawie i oryginalnie. A tak jest kolejne podobne w odbiorze do wcześniejszych piw.
