Arnstadt to bardzo stare miasto w Turyngii (wzmiankowane już w 8 wieku), zwane też bramą do Lasu Turyńskiego, jako że do tego pasma górskiego już tylko rzut beretem
. Łatwo tu dojechać pociągami np. z Erfurtu i wysiadając na głównej stacji przejść się przez zabytkowe miasto, gdzie w kościele przy rynku zaczynał swą karierę jako organista Johann Sebastian Bahch. Jeśli komuś nie zależy na zwiedzaniu a tylko wizycie w browarze, to lepiej wysiąść na stacji Arnstadt Süd skąd odległość do niego wynosi 500 m.
Przybyliśmy tu 23.06.2026.
Tradycje piwowarskie w mieście są również bardzo długie, i choć na firmowych szyldach i butelkach przywoływany jest rok 1404, to obecnie istniejący browar powstał w 1997. Wykorzystano część starych budynków zamkniętego w 1992 browaru Felsenkeller, który oczywiście w NRD funkcjonował jako państwowy. Od wyburzenia uchronił się budynek warzelni gdzie umieszczono obecny browar, inne nie miały tyle szczęścia, więc na wolnym placu wybudowano hotel. Połączono go z browarem poprzez największą salę restauracji. Ma przeszklony dach leżący na belkach z jasnego drewna, które są podtrzymywane przez również drewniane kwadratowe dźwigary. Tu znajduje się główny bar z piękną miedzianą kolumną do nalewaków wyposażoną w odlewaną tabliczkę z wizerunkiem browaru. Jest tu przestronnie, bardzo duża ilość zieleni w długich donicach i szklany sufit robią trochę wrażenie przebywania w oranżerii. Pomiędzy roślinami siedzi się na długich skórzanych kanapach lub krzesłach o bordowych pluszowych siedziskach, przy małych stolikach na nóżce o jasnych blatach, połączonych zależnie od potrzeby po 2-3. Wielkie okrągłe żyrandole również zielone z kłączami i szyszkami chmielu, jednak sztucznego. Na szczytowej ścianie wymalowano kocioł warzelny, przed nim stoi figura czarnego byka naturalnych rozmiarów, obok w rogu żeliwna wanna kąpielowa pełna butelek po winie. Ich wielka ilość jest także na długich półkach dookoła całej sali. Widocznie szefostwo preferuje wino bo nie ma ani jednej butelki po piwie. Te są tylko ze świeżymi piwami przeznaczonymi do sprzedaży na wynos w gablotach-lodówkach po prawej stronie od wejścia. Opisów dostępnych piw nie ma też na kranach na barze, trzeba szukać w karcie i dopytywać kelnerek jakie jest obecne. A karta win zawiera chyba ze 3 strony
.
Sala "oranżeryjna" ma otwierane ściany dzięki czemu łączy się ze sporym ogródkiem ograniczonym murem browaru gęsto pokrytym zielonymi pnączami z jednej strony, a budynkiem hotelu z drugiej. Bardzo tu przyjemnie, dużo zieleni, stara ceglana studnia również jest nią pokryta tak na zewnątrz jak i w środku cembrowiny, tak więc wody z niej już nie pozyskamy
. Nad stołami i ławami rozstawione są duże żółte parasole. Jako że było tego dnia ponad 30°C, wszyscy goście przebywali właśnie tu.
Browar znajduje się w sali naprzeciwko hotelu po lewej stronie od wejścia. Jak wspomniałem wcześniej, jest to budynek z czerwonej cegły gdzie dawniej mieściła się warzelnia. I jest ona tu nadal z tym, że sporo mniejsza bo o wybiciu 15 hl ale miedziana. Umieszczono ją w klasycznym układzie - na ceglanych podbudowach, kocioł niżej a filtracja u góry. Na półpiętrze zwraca uwagę ścienny fresk przedstawiający miasto sprzed wieków i pracę w dawnym browarze, na nim umieszczono sterownik. Naprzeciwko warzelni, na poziomie podłogi w wydzielonym oszklonym pomieszczeniu, znajdują się kadzie otwartej fermentacji i 6 tanków leżakowych. 4 z nich zdają się być wyszynkowymi gdyż rurki prowadzą przez ścianę do baru w restauracji. Była godzina 17, piwowar już był po pracy ale według informacji barmana z sali "oranżeryjnej", tanki znajdują się również w piwnicy.
W sali przy warzelni i fermentowni ceglane mury powodują, że jest chłodniej Jest tu także drugi bar i salka na górze, jednak pomimo tego nikt z gości tu nie przebywał, my również wybraliśmy ogródek.
23.06.2026 można było spróbować trzech miejscowych piw:
- Hell. Lekko mętne, wysoka piana o równomiernych oczkach. Intensywny aromat słodowy z nutą chmielową. W smaku pięknie chlebowe i jak na hellesa solidnie chmielone z leciutką odchmielową nutą owocową. Po przełknięciu na podniebieniu pojawia się fajna goryczka. W ciemno bym powiedział, że to czeski leżak
. Bardzo smaczne.
- Hefeweizen. Złotej barwy, mocno mętne. Wyraźny aromat od razu zdradza pszenicę, jest zbożowość i drożdże z wytrawną nutą. W smaku bardzo treściwe, dominują dojrzałe banany i białe pieczywo, jest goździk i wyraźna owocowość dojrzałych ale lekko kwaskowych żółtych mirabelek i renklod. Równie smaczne.
- Dunkel. Ciemno-brązowa barwa idąca w czerń, lekkie zmętnienie, piana lekko beżowa. Aromat ciemnosłodowy i ciasta z czekoladową polewą sugerował słodycz. Jednak nie, ciemne nuty słodowe są z dawką wytrawności, kawy zbożowej, do tego owocowość ciemnej śliwki i w tle ciut toffi. Dość treściwe i smaczne piwo.
Wszystkie piwa mają 12,5° Blg i 5,1% i kosztują 5,20/ 9,80 € za 0,5/ 1 l. Podawane w firmowych szklankach lub kuflach, są również podkładki. Na wynos można je kupić w szklanych butelkach z krachlą 1 l/ 2 l za 4/ 9 € (+ 3/ 7 € kaucja). Są też 5-litrowe beczuszki za 22,50 €.
Bywają piwa sezonowe, o które trzeba pytać obsługi, jednak my na żadne nie trafiliśmy.
Za to lany był gościnnie bardzo dobry Pils z browaru Watzdorfer w cenie tak jak inne piwa.
Do jedzenia przekrój steków, a ceny są zależne od gramatury. 200-400 g kosztują 23-38 €, ale są też takie za 99 €
. Burgery i wieprzowina ze świń specjalnej turyngskiej rasy 25 €, a dania z miejscowych kur 16-21 €. Dla bezmięsnych 3 rodzaje fikuśnych misek z kolorowymi sałatami z dodatkiem serów o hiszpańsko brzmiących nazwach za 11 €.
Bardzo przyjemne miejsce z dobrymi piwami. Restauracja jest czynna pon-sob. 17-22.
Oczywiście można skorzystać z hotelu, jest też kręgielnia, fitness, itp.
Fotki:
1. Budynek dawnej warzelni gdzie obecnie mieści się browar, po prawej hotel.
2. Warzelnia jak dawniej - w układzie piętrowym.
3. Fresk za sterownikiem.
4. Otwarte kadzie fermentacyjne i tanki pośredniczące.
5. Pozostałe tanki widoczne z sali dla gości, pośrodku zejście do piwnicy.
. Łatwo tu dojechać pociągami np. z Erfurtu i wysiadając na głównej stacji przejść się przez zabytkowe miasto, gdzie w kościele przy rynku zaczynał swą karierę jako organista Johann Sebastian Bahch. Jeśli komuś nie zależy na zwiedzaniu a tylko wizycie w browarze, to lepiej wysiąść na stacji Arnstadt Süd skąd odległość do niego wynosi 500 m.Przybyliśmy tu 23.06.2026.
Tradycje piwowarskie w mieście są również bardzo długie, i choć na firmowych szyldach i butelkach przywoływany jest rok 1404, to obecnie istniejący browar powstał w 1997. Wykorzystano część starych budynków zamkniętego w 1992 browaru Felsenkeller, który oczywiście w NRD funkcjonował jako państwowy. Od wyburzenia uchronił się budynek warzelni gdzie umieszczono obecny browar, inne nie miały tyle szczęścia, więc na wolnym placu wybudowano hotel. Połączono go z browarem poprzez największą salę restauracji. Ma przeszklony dach leżący na belkach z jasnego drewna, które są podtrzymywane przez również drewniane kwadratowe dźwigary. Tu znajduje się główny bar z piękną miedzianą kolumną do nalewaków wyposażoną w odlewaną tabliczkę z wizerunkiem browaru. Jest tu przestronnie, bardzo duża ilość zieleni w długich donicach i szklany sufit robią trochę wrażenie przebywania w oranżerii. Pomiędzy roślinami siedzi się na długich skórzanych kanapach lub krzesłach o bordowych pluszowych siedziskach, przy małych stolikach na nóżce o jasnych blatach, połączonych zależnie od potrzeby po 2-3. Wielkie okrągłe żyrandole również zielone z kłączami i szyszkami chmielu, jednak sztucznego. Na szczytowej ścianie wymalowano kocioł warzelny, przed nim stoi figura czarnego byka naturalnych rozmiarów, obok w rogu żeliwna wanna kąpielowa pełna butelek po winie. Ich wielka ilość jest także na długich półkach dookoła całej sali. Widocznie szefostwo preferuje wino bo nie ma ani jednej butelki po piwie. Te są tylko ze świeżymi piwami przeznaczonymi do sprzedaży na wynos w gablotach-lodówkach po prawej stronie od wejścia. Opisów dostępnych piw nie ma też na kranach na barze, trzeba szukać w karcie i dopytywać kelnerek jakie jest obecne. A karta win zawiera chyba ze 3 strony
.Sala "oranżeryjna" ma otwierane ściany dzięki czemu łączy się ze sporym ogródkiem ograniczonym murem browaru gęsto pokrytym zielonymi pnączami z jednej strony, a budynkiem hotelu z drugiej. Bardzo tu przyjemnie, dużo zieleni, stara ceglana studnia również jest nią pokryta tak na zewnątrz jak i w środku cembrowiny, tak więc wody z niej już nie pozyskamy
. Nad stołami i ławami rozstawione są duże żółte parasole. Jako że było tego dnia ponad 30°C, wszyscy goście przebywali właśnie tu.Browar znajduje się w sali naprzeciwko hotelu po lewej stronie od wejścia. Jak wspomniałem wcześniej, jest to budynek z czerwonej cegły gdzie dawniej mieściła się warzelnia. I jest ona tu nadal z tym, że sporo mniejsza bo o wybiciu 15 hl ale miedziana. Umieszczono ją w klasycznym układzie - na ceglanych podbudowach, kocioł niżej a filtracja u góry. Na półpiętrze zwraca uwagę ścienny fresk przedstawiający miasto sprzed wieków i pracę w dawnym browarze, na nim umieszczono sterownik. Naprzeciwko warzelni, na poziomie podłogi w wydzielonym oszklonym pomieszczeniu, znajdują się kadzie otwartej fermentacji i 6 tanków leżakowych. 4 z nich zdają się być wyszynkowymi gdyż rurki prowadzą przez ścianę do baru w restauracji. Była godzina 17, piwowar już był po pracy ale według informacji barmana z sali "oranżeryjnej", tanki znajdują się również w piwnicy.
W sali przy warzelni i fermentowni ceglane mury powodują, że jest chłodniej Jest tu także drugi bar i salka na górze, jednak pomimo tego nikt z gości tu nie przebywał, my również wybraliśmy ogródek.
23.06.2026 można było spróbować trzech miejscowych piw:
- Hell. Lekko mętne, wysoka piana o równomiernych oczkach. Intensywny aromat słodowy z nutą chmielową. W smaku pięknie chlebowe i jak na hellesa solidnie chmielone z leciutką odchmielową nutą owocową. Po przełknięciu na podniebieniu pojawia się fajna goryczka. W ciemno bym powiedział, że to czeski leżak
. Bardzo smaczne.- Hefeweizen. Złotej barwy, mocno mętne. Wyraźny aromat od razu zdradza pszenicę, jest zbożowość i drożdże z wytrawną nutą. W smaku bardzo treściwe, dominują dojrzałe banany i białe pieczywo, jest goździk i wyraźna owocowość dojrzałych ale lekko kwaskowych żółtych mirabelek i renklod. Równie smaczne.
- Dunkel. Ciemno-brązowa barwa idąca w czerń, lekkie zmętnienie, piana lekko beżowa. Aromat ciemnosłodowy i ciasta z czekoladową polewą sugerował słodycz. Jednak nie, ciemne nuty słodowe są z dawką wytrawności, kawy zbożowej, do tego owocowość ciemnej śliwki i w tle ciut toffi. Dość treściwe i smaczne piwo.
Wszystkie piwa mają 12,5° Blg i 5,1% i kosztują 5,20/ 9,80 € za 0,5/ 1 l. Podawane w firmowych szklankach lub kuflach, są również podkładki. Na wynos można je kupić w szklanych butelkach z krachlą 1 l/ 2 l za 4/ 9 € (+ 3/ 7 € kaucja). Są też 5-litrowe beczuszki za 22,50 €.
Bywają piwa sezonowe, o które trzeba pytać obsługi, jednak my na żadne nie trafiliśmy.
Za to lany był gościnnie bardzo dobry Pils z browaru Watzdorfer w cenie tak jak inne piwa.
Do jedzenia przekrój steków, a ceny są zależne od gramatury. 200-400 g kosztują 23-38 €, ale są też takie za 99 €
. Burgery i wieprzowina ze świń specjalnej turyngskiej rasy 25 €, a dania z miejscowych kur 16-21 €. Dla bezmięsnych 3 rodzaje fikuśnych misek z kolorowymi sałatami z dodatkiem serów o hiszpańsko brzmiących nazwach za 11 €.Bardzo przyjemne miejsce z dobrymi piwami. Restauracja jest czynna pon-sob. 17-22.
Oczywiście można skorzystać z hotelu, jest też kręgielnia, fitness, itp.
Fotki:
1. Budynek dawnej warzelni gdzie obecnie mieści się browar, po prawej hotel.
2. Warzelnia jak dawniej - w układzie piętrowym.
3. Fresk za sterownikiem.
4. Otwarte kadzie fermentacyjne i tanki pośredniczące.
5. Pozostałe tanki widoczne z sali dla gości, pośrodku zejście do piwnicy.

Comment