Ogłoszenie

Collapse
No announcement yet.

Nowe browary, nowe piwa i co z tego?

Collapse
X
 
  • Filtruj
  • Czas
  • Pokaż
Clear All
new posts

  • Nowe browary, nowe piwa i co z tego?

    Już ponad 2 lata mija od czasu gdy pojawiły się nowe browary, czy to kontraktowe czy nie (Pinta, Ale Browar, Artezan, Widawa, Szałpiw, Antidotum). Nowe browary próbują całkowitymi nowościami smakowymi zjednać całą masę nowych klientów. Czy jednak tak naprawdę jest czym? Ponad 40 nowych piw, z których każde ma być nowe, szokujące, wyjątkowe, oryginalne, inne.
    Tak naprawdę to z tego wszystkiego zgromadziłem 6-7 piw, które są naprawdę dobre, super, zawsze po nie sięgam, a reszta? Reszta to przeciętność którą ledwo czasem można wypić. Którą określa się jako super wyjątkowe piwo, a tak naprawdę są ledwie pijalne. Sporo osób idąc za modą zachwyca się nimi, płaci za nie ponad 10 zł za butelkę czy szklankę 0.5l z beczki, a tak naprawdę płaci tylko za nazwę, browar, miejsce ale na pewno nie za smak. Chcąc być "modnym" zachwyca się nad czymś co normalnie jest tak naprawdę ledwie pijalne/do wypicia/do wypicia i zapomnienia. Tym bardziej, ze sporo warek jest bardzo nierównych
    Tak szczerze ile z tych piw jest wyjątkowych? Są w większości tak samo wyjątkowe jak początkowe "sukcesy" Edi-ego. Są smaczne, bo są inne, mimo, że są wygazowane, czasami puste, kwaśnawe, niedorobione czy po prostu tak naprawdę mało smaczne. U mnie problem w tym, ze nie nazywam moim zdaniem bebły, super piwem o oryginalnym stylu. Nie potrafię się takimi produktami zachwycać i nie będę mimo, ze inni widzą w nich extra-rzadkie-super-zajebiste style.
    Ostatnio zauważyłem u siebie, że wolę jednak wypić Łomżę, Czarnków czy Ciechana prosto z butelki bo mi smakują i są lepsze niż większość wynalazków razem wziętych. Czy zwykły pils, który ma być tylko (bądź aż) smacznym pilsem, jest zbyt dużym wyzwaniem dla tych browarów, że muszą produkować np wity, srity i bóg wie co jeszcze?
    W 80% tego co spróbowałem, ponownie po te piwa nie sięgnę, bo tak naprawdę nie ma po co, wole zwykłego (przez innych nazywanego bezsmakowym - pilsa) niż jakiegoś cudaka, którego więcej niż jedną sztukę wypić się nie da.
    Gdybyśmy nie mieli Warszawy w Generalnym Gubernatorstwie, to nie mielibyśmy 4/5 trudności, z którymi musimy walczyć. Warszawa jest i pozostanie ogniskiem zamętu, punktem, z którego rozprzestrzenia się niepokój w tym kraju - Hans Frank 14.12.1943 http://zamkidwory.forumoteka.pl

  • #2
    PS. Pamiętam czasy jak były spotkania przy lanej Łomży bo była wyjątkowa no i była Łomżą
    Gdybyśmy nie mieli Warszawy w Generalnym Gubernatorstwie, to nie mielibyśmy 4/5 trudności, z którymi musimy walczyć. Warszawa jest i pozostanie ogniskiem zamętu, punktem, z którego rozprzestrzenia się niepokój w tym kraju - Hans Frank 14.12.1943 http://zamkidwory.forumoteka.pl

    Comment


    • #3
      Pierwotnie zamieszczone przez Użytkownika becik Wyświetlenie odpowiedzi
      Czy zwykły pils, który ma być tylko (bądź aż) smacznym pilsem, jest zbyt dużym wyzwaniem dla tych browarów, że muszą produkować np wity, srity i bóg wie co jeszcze?
      A kto produkuje wity, srity zamiast pilsów ? Wszyscy raczej produkują oprócz. Równie dobrze można by zapytać czy dla wszystkich nowych i modnych restauracji zbyt dużym wyzwaniem jest zrobienie dobrego bigosu że robią coraz to nowe, wyszukane dania ? Czy każdy powinien jeść do końca życia ciągle ulepszany bigos czy może próbować nowych, czasami niezbyt udanych potraw ?
      Last edited by noodles; 06-08-2013, 18:17.
      Moja kolekcja podstawek

      Comment


      • #4
        Jasne, ja pamiętam czasy, jak kupowało się wódkę z meliny za 5 zł i też było super. A jabola sobie lubię do tej pory czasem ze znajomymi wypić, by powspominać dobre czasy.

        A moja mama mi opowiadała, że za jej czasów najlepszym smakołykiem był chleb rozmoczony w wodzie z cukrem.

        Tylko co z tego? Czy to znaczy, że na spotkaniach w knajpach mam ciorać pod stołem dziką wiśnię, a jako deser zamiast lodów w polewie amaretto mam podać chleb z cukrem?

        Nie. Gdy idę się odbkupić na grilla czy spotkanie towarzyskie, to ciężko mi się zdecydować, na co mam ochotę, tyle dobrych piw jest obecnie do kupienia. I bardzo, bardzo, bardzo dobrze!

        W ogóle nie rozumiem, o co chodzi w takim narzekaniu. Źle, że jest wybór? Ze po latach piwnej posuchy okazało się, że piwo może smakować zupełnie inaczej? Jeśli chcesz wlewać w siebie Łomżę czy VIPa z Biedronki, droga wolna, nikt nie broni. Przeciwnie, więcej dobrego piwa zostanie dla mnie.
        Last edited by WojciechT; 06-08-2013, 18:20.

        Comment


        • #5
          Trudno się nie zgodzić. Moda spowodowała że kto tylko może stara się uszczknąć coś z tego tortu. Moda i instynkt leminga powoduje że wlewają w siebie przechmielone walące spirytusem na mile kwasiżury i nikt nie wypluje i nie zawoła że król jest nagi. Jak nawet ktoś zawoła to zadepczą zakraczą zwymyślaja od koncernolubów. Taaaaa piwna rewolucja rulez. W tym pędzie po kasę nikt, żaden nowy producent nie zważa na to że co chwila strzela sobie w stopę. Stopy coraz bardziej dziurawe. Mimo że małe kolosy spijają nektar zysków a dziury zalepiają gliną, to coraz bardziej te stopy i całe nogi staja się gliniane. Taka nasza natura, wyszarpać co się da a po nas choćby potop. Uwarzyć smacznego pilsa to jednak sztuka okazuje się. Uwarzyć smaczne piwo to sztuka.

          Comment


          • #6
            Czy zwykły pils, który ma być tylko (bądź aż) smacznym pilsem, jest zbyt dużym wyzwaniem dla tych browarów, że muszą produkować np wity, srity i bóg wie co jeszcze?
            Pinta uwarzyła "Pierwszą Pomoc". Był lament, że drożyzna, wyzysk, że desitka a 3 razy droższa niż 12stka z małego browaru i ogólnie hańba. Wyniki sprzedaży też na tle pozostałych piw też chyba rewelacyjne nie były. Browary rzemieślnicze-kontraktowe przy małych mocach produkcyjnych ponoszą wysokie koszty i nie sądzę by warzenie kolejnych jasnych lagerów było dla nich czymś nieodzownym. Takie postulaty powinny być kierowane w kierunku Miłosławia, Czarnkowa, Witnicy czy Konstancina. Żeby zamiast kolejnych aromatów w piwie i lagerów z IBU rzędu 15 zaczęły warzyć piwa powszednie ale smaczne.

            Jeżeli kontraktowe browary mają warzyć pilsa to kto ma warzyć te "zajebiste style" które chcą pić niektórzy konsumenci? Becik wybrał sobie 6-7 piw z 40, ktoś inny wybierze sobie też 6-7 ale innych. Nie chodzi o to by każdemu smakowało wszystko, chodzi o to, żeby znaleźć swoje smaki.

            Comment


            • #7
              Nie chodzi o to, że wybór jest za mały czy za duży. Chodzi o to, że w większości jest to podłe piwo, niedorobione albo zwyczajnie zepsute.
              Browar Clair de Lune - zapiski literackie, brewing log, na fejsbóku, blog

              Comment


              • #8
                Pierwotnie zamieszczone przez Użytkownika noodles Wyświetlenie odpowiedzi
                A kto produkuje wity, srity zamiast pilsów ? Wszyscy raczej produkują oprócz. Równie dobrze można by zapytać czy dla wszystkich nowych i modnych restauracji zbyt dużym wyzwaniem jest zrobienie dobrego bigosu że robią coraz to nowe, wyszukane dania ? Czy każdy powinien jeść do końca życia ciągle ulepszany bigos czy może próbować nowych, czasami niezbyt udanych potraw ?
                Tylko widzisz, ja wolę jednak perfekcyjny bigos niż wyszukane Ą, Ę, które średnio smakuje. Po co mam jeść/pić coś co sam nie wiem czy zjem do końca? Wolisz się katować czymś średnio zjadliwym, niż czymś perfekcyjnym co znasz?
                Owszem, ja nadal próbuję, smakuję, jem i dlatego wysunąłem swoje zdanie, które jest tylko moim własnym zdaniem.
                Nikogo nie deprecjonuję za to że woli się męczyć nad jakąś nową potrawą niż zjeść np zrobiony przez mamę doskonały i świetny bigos. Tez próbuję, smakuję żeby mieć własne zdanie. I mam, i je tu napisałem
                To są tylko moje własne przemyślenia bo wiem już, że po spróbowaniu "nowych, i niezbyt udanych potraw" ostatnimi czasy wolę coś co mi naprawdę smakuje, a nie jest na topie.
                Gdybyśmy nie mieli Warszawy w Generalnym Gubernatorstwie, to nie mielibyśmy 4/5 trudności, z którymi musimy walczyć. Warszawa jest i pozostanie ogniskiem zamętu, punktem, z którego rozprzestrzenia się niepokój w tym kraju - Hans Frank 14.12.1943 http://zamkidwory.forumoteka.pl

                Comment


                • #9
                  Z większością przeginasz Zgoda. Niw twierdzę, ze wszystko jest cacy, że nie ma cierni w tej całej "rewolucji". Ale stwierdzenie, że większość jest do dupy to nadużycie z twojej strony.

                  Comment


                  • #10
                    Pierwotnie zamieszczone przez Użytkownika zgoda Wyświetlenie odpowiedzi
                    Nie chodzi o to, że wybór jest za mały czy za duży. Chodzi o to, że w większości jest to podłe piwo, niedorobione albo zwyczajnie zepsute.
                    Bingo - to jest ta rzecz, o którą mi chodziło
                    Gdybyśmy nie mieli Warszawy w Generalnym Gubernatorstwie, to nie mielibyśmy 4/5 trudności, z którymi musimy walczyć. Warszawa jest i pozostanie ogniskiem zamętu, punktem, z którego rozprzestrzenia się niepokój w tym kraju - Hans Frank 14.12.1943 http://zamkidwory.forumoteka.pl

                    Comment


                    • #11
                      Pierwotnie zamieszczone przez Użytkownika pioterb4 Wyświetlenie odpowiedzi
                      Z większością przeginasz Zgoda. Niw twierdzę, ze wszystko jest cacy, że nie ma cierni w tej całej "rewolucji". Ale stwierdzenie, że większość jest do dupy to nadużycie z twojej strony.
                      Pioterb4, zdecydowana większość taka jest, nie wiem jak Zgoda, ale ja właśnie tak uważam
                      Gdybyśmy nie mieli Warszawy w Generalnym Gubernatorstwie, to nie mielibyśmy 4/5 trudności, z którymi musimy walczyć. Warszawa jest i pozostanie ogniskiem zamętu, punktem, z którego rozprzestrzenia się niepokój w tym kraju - Hans Frank 14.12.1943 http://zamkidwory.forumoteka.pl

                      Comment


                      • #12
                        Pierwotnie zamieszczone przez Użytkownika zgoda Wyświetlenie odpowiedzi
                        Nie chodzi o to, że wybór jest za mały czy za duży. Chodzi o to, że w większości jest to podłe piwo, niedorobione albo zwyczajnie zepsute.
                        A skąd możesz wiedzieć, skoro "drogiego piwa nie pijasz"?

                        Comment


                        • #13
                          Pierwotnie zamieszczone przez Użytkownika becik Wyświetlenie odpowiedzi
                          Tylko widzisz, ja wolę jednak perfekcyjny bigos niż wyszukane Ą, Ę, które średnio smakuje.
                          Ty wolisz bigos a ktoś inny pizzę czy sushi. Ba ! Bigos który ty ocenisz jako doskonały ktoś inny skrytykuje bo woli bardziej kwaśny lub bardziej słodki. Dyskusja o tym co kto woli jest bez sensu.
                          Moja kolekcja podstawek

                          Comment


                          • #14
                            Pierwotnie zamieszczone przez Użytkownika pioterb4 Wyświetlenie odpowiedzi
                            Z większością przeginasz Zgoda. Niw twierdzę, ze wszystko jest cacy, że nie ma cierni w tej całej "rewolucji". Ale stwierdzenie, że większość jest do dupy to nadużycie z twojej strony.
                            Ogromna większość, rozumiem jak żona w knajpie powie że moje piwo o niebo lepsze, ale jak ostatnio stwierdziła woli dobrze zjeść i wypić lampkę wina albo jak nie ma wina to byle jakie koncernowe a jak chce wejść i próbować następne siki za 10 czy 15 Pln za 0,4 l to bez niej. Tyle w temacie jakości piw w browarach restauracyjnych . Sprawa piw z małych browarów czy też kontraktowych, to już nie muszą kupować 2 czy tez dzielić się nimi stwierdziła że zbyt szanuje swe zdrowie.

                            Comment


                            • #15
                              Browarów restauracyjnych bronić nie zmierzam, mają wiele na sumieniu. Ale w temacie założonym przez Becika chyba bardziej rozchodzi się o rzemieślników i kontraktowców niż browary warzące pilsa, dunkela i weizena w restauracji obok hotelu.

                              Jedni mówią, że większość jest do bani ja mówię, że mniejszość. Bez konkretów możemy się tylko poprzekrzykiwać. Weźmy trzech najjaśniejszych przedstawicieli piuwowarstwa nowofalowego: Pinta, Alebrowar, Artezan. Ile piw w tym roku wypuścili kwaśnych, nieudanych, niepijalnych, takich do których wypicia trzeba się było zmuszać?

                              Comment

                              Working...
                              X