Ogłoszenie

Collapse
No announcement yet.

Przy piwie o górach

Collapse
X
 
  • Filtruj
  • Czas
  • Pokaż
Clear All
new posts

  • Wbrew pozorom (nie ważyłem, ważył internet) plecaki Karrimora ciężkie nie są.
    Ja mam Bobcata, chyba jakoś 55-65l, a porównywalny (ładniejszy, bo pomarańczowy ) model Deutera waży ponad kilogram więcej .
    O butach podejściowych gadaliśmy z fteo na zlocie. One są OK, pod warunkiem, że idziesz "na lekko" (jak fteo mówiła "jak pańcia, z torebką" ), ale jak masz na garbie kilkanaście kilo klamotów (woda, żarcie - to waży najwięcej), to takie laczki mogą nie wystarczyć...

    Comment


    • Ja tam sobie nie wyobrażam przy moich gabarytach pchać się w trudny teren (szczególnie na zejściach) w butach bez usztywnionej kostki. Zbyt wiele razy uratowało mnie to przed urazami. Poza tym dobrze zaimpregnowane buciory zachowują się jak kalosze, z tym, że "oddychają". Podczas Przejścia mokre stopy miałem dopiero na głębokim Przedziale, gdzie woda po prostu wlała mi się za cholewki. A tak - gruba warstwa cudokremu i wiśta wio!
      Last edited by slavoy; 27-09-2014, 15:53.
      Dick Laurent is dead.

      Comment


      • Wybieramy się w długi weekend (10/11) w góry Izerskie. Na razie plan jest taki, żeby z Bilego Potoku pod Smrkiem przejść do Chatki Górzystów, a następnego dnia do Szklarskiej przez Wysoką Kopę (dusza zaliczaka rwie na KGP). Czy ktoś z browarbizowiczów będzie w rejonie w tym czasie? Czy po drodze są jakieś warte polecenia lokale?
        Lotna ekspozytura browaru

        Też Was kocham.

        Comment


        • Pierwotnie zamieszczone przez Użytkownika zgroza Wyświetlenie odpowiedzi
          Wybieramy się w długi weekend (10/11) w góry Izerskie. Na razie plan jest taki, żeby z Bilego Potoku pod Smrkiem przejść do Chatki Górzystów, a następnego dnia do Szklarskiej przez Wysoką Kopę (dusza zaliczaka rwie na KGP). Czy ktoś z browarbizowiczów będzie w rejonie w tym czasie? Czy po drodze są jakieś warte polecenia lokale?
          Ja niestety nie będę i nie doradzę konkretnych lokali. Polecam iść przez Jizerkę /miejscowość/ i potem drewnianym mostem przez granicę - w jedną stronę chatka Górzystów, w drugą Orle. Bardzo malownicza trasa.

          Coś tu pisałem:

          http://www.browar.biz/forum/showthre...hlight=Jizerka

          pogode sprawdzisz na:

          http://jizerka.net/predpoved-pocasi.html

          Przed do Białego Potoku możesz wpaść do Frydlantu:
          http://www.pivovar-frydlant.com/

          Dobrej pogody!

          Comment


          • Naturalnie Frydlant jest w planach
            Lotna ekspozytura browaru

            Też Was kocham.

            Comment


            • My tym razem spróbujemy zdradzić Karkonosze/Izery z Fatrą.
              Zgroza- trochę po drodze i trochę nie- masz jeszcze browar przy szklarni w Harrachovie. Ale jak byliśmy tam jakoś wczesną wiosną, to nas mocno rozczarował. Piwo nie było tak smaczne, jak zwykle. I coś kiepsko z jedzeniem. Ale może to była jednorazowa wpadka.

              Comment


              • Pierwotnie zamieszczone przez Użytkownika Basik Wyświetlenie odpowiedzi
                My tym razem spróbujemy zdradzić Karkonosze/Izery z Fatrą.
                Zgroza- trochę po drodze i trochę nie- masz jeszcze browar przy szklarni w Harrachovie. Ale jak byliśmy tam jakoś wczesną wiosną, to nas mocno rozczarował. Piwo nie było tak smaczne, jak zwykle. I coś kiepsko z jedzeniem. Ale może to była jednorazowa wpadka.
                Z Wielką czy Małą Fatrą zdradzacie?
                Nie wiem czy już odbudowali Vratną po powodzi...
                bigb@n-s.pl; na Allegro jestem jako "moczu" :)
                Nasze uszatki do podziwiania na stronie www.n-s.pl/bigb
                Rock, Honor, Ojczyzna

                Comment


                • Mamy zarezerwowane noclegi w schroniskach, w Małej, ale zaczynają nas trochę martwić prognozy...

                  Comment


                  • Iron, wczoraj nie miałam czasu, ale: jutro śmigamy do Hostinca a Pivovar U Koníčka. Rano, w piątek, szybko mkniemy do Terchowej. Tam zostawiamy pojazd czterokołowy i ruszamy połączeniem mieszanym w okolice Strecna. Stamtąd pniemy się do Chaty pod Suchym. Śpimy. Na drugi dzień wędrujemy do Chaty pod Chlebom. Śpimy. W Niedzielę albo górkami wędrujemy do Chaty na Gruni albo zjeżdżamy do Vratnej i próbujemy się dostać do Terchowej. Po co? Bo tam jest jedna z najlepszych pizzerii ever Po obiadku- powrót i nocleg w Chacie na Gruni. Poniedziałek- luz, książka na miejscu, albo wędrówka- Diery, albo Rozsutec- zobaczymy. Wtorek- wracamy

                    Nie wiemy, na ile droga Vratna -Terchowa jest naprawiona ale jeździ coś takiego http://terchova.info/atrakcie/terchovsky-vlacik/ Więc, jakby nie było- nie może być źle.
                    Last edited by Basik; 05-11-2014, 23:45.

                    Comment


                    • No to trochę musieli naprawić...
                      Miłego wyjazdu i chodzenia no i
                      bigb@n-s.pl; na Allegro jestem jako "moczu" :)
                      Nasze uszatki do podziwiania na stronie www.n-s.pl/bigb
                      Rock, Honor, Ojczyzna

                      Comment


                      • Cheloł, połowa maja tuż-tuż i co? Nikt nic???

                        Comment


                        • Pierwotnie zamieszczone przez Użytkownika Pancernik Wyświetlenie odpowiedzi
                          Cheloł, połowa maja tuż-tuż i co? Nikt nic???
                          3. kwietnia 2015, Bieszczady, Bieszczadzki Park Narodowy.
                          Piesza trasa z Ustrzyk Górnych na Tarnicę z zejściem do Wołosatego w ramach corocznie organizowanej z PTTK Rzeszów w Wielki Piątek Drogi Krzyżowej.
                          Wyjazd z Rzeszowa do Ustrzyk Górnych dwoma autokarami o 6. rano. Godz. 10. wyjście na szlak. Ponad poziomem lasu wiatr o prędkości ok. 90 km/h oraz gęsto padający śnieg, który ograniczał widoczność do kilku metrów i tak przez całe pasmo aż do Tarnicy. Ok. godz. 14. jedynie 12 osób z ok. 100, które zawracały rezygnując z dalszej wędrówki dociera na szczyt - Tarnicę. Do godziny 16 w śniegu po kolana schodzimy do Wołosatego. Łącznie do przejścia pieszo było ok. 14 kilometrów.
                          Wyjazd oczywiście bezalkoholowy z uwagi na charakter dnia.
                          W 2. dzień świąt piwa belgijskie smakowały wybornie, szczególnie po sześciotygodniowej przerwie od złocistego napoju, którą zapodałem sobie na czas postu.
                          Kto piwa nie pije ani nie smakuje, ten już jest wariat albo zwariuje.

                          Wódeczka? Nie dziękuję, żony i piwa nie zdradzam ...

                          Comment


                          • My w Wielkanoc przeszliśmy masyw Śnieżnika z Międzylesia do Ostrużnej. Sam śnieg, widok wjeżdżającej lokomotywy, na którą ledwo zdążyliśmy, w zamieci - bezcenny.
                            Lotna ekspozytura browaru

                            Też Was kocham.

                            Comment


                            • Zasadniczo połowa wakacji i... nikt nic???
                              Kolestwo w tym sezonie nie górzy, albo górzy po kryjomu?
                              Mimo, że "korona zaliczona", wyciągnąłem Młodego w Tatry. Sam chciał.
                              W tym roku byliśmy strasznie ciency kondycyjnie obaj, pewnie przez tzw. przejścia (jego - szkolne, zawodowe - moje).
                              Zaczęliśmy delikatnie, od Nosala i Wielkiego Kopieńca. Cały czas mgła i mżawka, mokra skała.
                              Dalej miała być "pielgrzymkowa góra", taka, wiecie, z metalowym krzyżem. Gdy byliśmy na Kondratowej, pogoda się ustabilizowała i zamiast mżyć (i mglić) zaczęło po prostu padać. Z mokrymi i podkulonymi ogonami wróciliśmy na dół.
                              Kolejnego ranka śmignęliśmy "tramwajem" na Kasprowy, i stamtąd przedreptaliśmy Czerwone Wierchy. Zaczęliśmy we mgle i zimnym wietrze, skończyliśmy w Kościeliskiej w "lampie".
                              Potem było mozolne włażenie do Murowańca z Palenicy, już od rana w pełnym słońcu. Nie macie pojęcia, jak smakuje lany Okocim w schronisku w Murowańcu! . Przy okazji - jest tam całkiem spory wybór piwa, chyba Kasztelan i Miłosław (butelkowe), o ile kojarzę, oraz ciekawa i smaczna oferta gastro.
                              Tam nocowaliśmy i raniutko wystartowaliśmy na Granaty, żeby potem brawurowo wejść na Kozi Wierch. Cóż, prawie w połowie drogi, gdy magiczny zegarek Młodego wskazał 1780 m npm, Młody stwierdził, że... dalej nie idziemy. Po krótkich negocjacjach się poddałem, wróciliśmy na jajówę do Murowańca i potem grzecznie poczłapaliśmy na Kasprowy, gdzie przebiliśmy się przez tłum "opalaczy" i znów skorzystaliśmy z "tramwaju". Wstyd, jak beret...
                              Ostatniego dnia już lajtowo poszliśmy z Kir do Jaskini Mylnej. Ze szlaku, którym w sezonie zasuwają tłumy, trzeba lekko odbić w prawo, skorzystać (albo nie) z łańcucha i wbić się do jaskini. Zwiedza się bez mamy, cioci, przewodnika i oświetlenia. Tzn. czołówkę trzeba mieć. Generalnie polecam, pół godziny w kompletnych ciemnościach (i bez zasięgu ).

                              Comment


                              • Pierwotnie zamieszczone przez Użytkownika Pancernik Wyświetlenie odpowiedzi
                                Zasadniczo połowa wakacji i... nikt nic???
                                [...]
                                W sobotę poszedłem z Mszany Dolnej na Luboń Wielki i dalej do Rabki Zdrój. W Mszanie straciłem godzinę na znalezienie prawidłowego szlaku, później szlak gubił się wielokrotnie i szedłem przez łąki i pola. Samo wejście na Luboń jest dość wyczerpujące. Na szczycie urocze, małe schronisko i piwo . Zejście żółtym szlakiem, związanym z założycielem schroniska, po kamieniach. Później z Rabki Zaryte niebieskim szlakiem do Rabki-Zdroju. Czas wyszedł całkiem dobry, ale słońce dawało w...kość
                                Masz stare niepotrzebne rzeczy, to napisz.

                                Comment

                                Working...
                                X