Ogłoszenie

Collapse
No announcement yet.

Spaghetti Aglia Oglio

Collapse
X
 
  • Filtruj
  • Czas
  • Pokaż
Clear All
new posts

  • Spaghetti Aglia Oglio

    to jest rzecz którą jem conajmniej raz w tygodniu
    składniki dla 2 osób: makaron, parmezan (torebka), główka czosnku, 2 papryczki chili surowe, sól, oregano, bazylia, olej.

    ok 3/4 paczki makaronu gotujemy w osolonej do smaku wodzie do stanu aldente, odstawiamy na później, ząbki czosnku kroimy w cienkie plasterki, papryczki chili (wraz z pestkami) kroimy w cienkie obrączki.
    Na dużą patelnię lejemy olej (moze byc każdy ale najlepszy to z firmy Monini - garlic&chili). Jak będzie gorący wrzucamy na patelnię posiekaną papryczkę oraz czosnek oraz po pełnej łyzeczce suszonego oregano oraz bazyli. Mieszamy wszystko do czasu aż czosnek się leciutko zarumieni. Wtedy do tego wszytkiego wkładamy ugotowany makaron i mieszamy, dodając w międzyczasie dużą czubatą łyżkę bazyli i oregano. W razie potrzeby należy dolać odrobinę oleju. Przewracamy to wszytko przez ok 5 min, następnie wrzucamy jeszcze torebkę parmezanu ponownie mieszając i po ok 1 min. mozna już rozkładać na talerze.

    Dla tych co nie lubią czosnku czy chili to mozna o połowę zmniejszyć ilość czosnku do połowy głowki oraz do jednej papryczki. Tylko po co
    Mi smakuje bardzo, Słoniątko też próbował, chyba jemu również smakowało....
    Gdybyśmy nie mieli Warszawy w Generalnym Gubernatorstwie, to nie mielibyśmy 4/5 trudności, z którymi musimy walczyć. Warszawa jest i pozostanie ogniskiem zamętu, punktem, z którego rozprzestrzenia się niepokój w tym kraju - Hans Frank 14.12.1943 http://zamkidwory.forumoteka.pl

  • #2
    Danie pycha, ale nazywa się Spaghetti aglio ed olio...
    I nie olej, bo to uważam za profanację. Wyłacznie oliwa.
    Zaś w czystej, pierwotnej formie, jak sama nazwa wskazuje, dodatkami są wyłącznie czosnek i oliwa. Niby proste, a palce lizać
    What's the matter Lagerboy, afraid you might taste something?

    Mój piwny blog: Chmielowisko.pl | Na Facebooku
    Ostatnie posty: 50 twarzy grodziskiego, Browarnia Lidla - co dalej?, Koronka Brabancka – saison w Janie Olbrachcie
    Cykl o odleżakowanych porterach

    Comment


    • #3
      oleju nie uzywałem jedynie ten z oliwek Monini (czosnkowo-papryczkowy) o którym wspomniałem, a nazwa...moze i jest taka jak piszesz ale spotkałem się także i z taką jaką ja napisałem
      Gdybyśmy nie mieli Warszawy w Generalnym Gubernatorstwie, to nie mielibyśmy 4/5 trudności, z którymi musimy walczyć. Warszawa jest i pozostanie ogniskiem zamętu, punktem, z którego rozprzestrzenia się niepokój w tym kraju - Hans Frank 14.12.1943 http://zamkidwory.forumoteka.pl

      Comment


      • #4
        No skoro z oliwek, to nie mam zastrzeżeń i pochwalam Czepiłem się tylko nazewnictwa.
        Nazwę specjalnie sprawdziłem, żeby się upewnić. Moja jest rczej bardziej prawidłowa, ale grunt że wiadomo o co chodzi.
        Muszę koniecznie zrobić tę wersję z chilli. Brzmi smakowicie. Dzięki za przepis.
        Last edited by Twilight_Alehouse; 01-09-2005, 13:12.
        What's the matter Lagerboy, afraid you might taste something?

        Mój piwny blog: Chmielowisko.pl | Na Facebooku
        Ostatnie posty: 50 twarzy grodziskiego, Browarnia Lidla - co dalej?, Koronka Brabancka – saison w Janie Olbrachcie
        Cykl o odleżakowanych porterach

        Comment


        • #5
          Już chciałam zapytać, czy to jest bardzo ostre danie, ale z wypowiedzi Twilight_Alehouse'a rozumuję, że nie muszę dodawać papryczki chili, jeśli jej nie lubię.
          http://lotnictwo.net.pl/
          http://www.flightradar24.com/
          http://www.airshow.sp.mil.pl/

          Comment


          • #6
            Pierwotnie zamieszczone przez Użytkownika Twilight_Alehouse
            Danie pycha, ale nazywa się Spaghetti aglio ed olio...
            I nie olej, bo to uważam za profanację. Wyłacznie oliwa.
            Zaś w czystej, pierwotnej formie, jak sama nazwa wskazuje, dodatkami są wyłącznie czosnek i oliwa. Niby proste, a palce lizać
            Nazywa się AOP - ponieważ w klasycznej i najpopularniejszej wersji, składnikami sosu są: czosnek, oliwa i ostra papryczka. Jest to klasyczna pasta, dodatki są oczywiście dopuszczalne - co komu smakuje..
            Puryści to nawet serem nie sypią, dopuszczalne jest miękkie pieczywo do wytarcia sosu na koniec cyklu.
            fANIAtic www.faktoria-ukraina.pl

            Comment


            • #7
              właśnie sprawdziłem, forma "Aglia Oglio" też jest prawidłowa
              Gdybyśmy nie mieli Warszawy w Generalnym Gubernatorstwie, to nie mielibyśmy 4/5 trudności, z którymi musimy walczyć. Warszawa jest i pozostanie ogniskiem zamętu, punktem, z którego rozprzestrzenia się niepokój w tym kraju - Hans Frank 14.12.1943 http://zamkidwory.forumoteka.pl

              Comment


              • #8
                Pierwotnie zamieszczone przez Użytkownika zbysia
                Nazywa się AOP - ponieważ w klasycznej i najpopularniejszej wersji, składnikami sosu są: czosnek, oliwa i ostra papryczka.
                Ten sos jest najczęściej robionym przeze mnie sosikiem do spaghetti, sera nie używam, tylko powyższe bazowe składniki Druga wersja, mojego autorstwa, jest taka, że do tego zestawu dodaję owoce morza, albo same paluszki krabowe pokrojone w centymentrowe plastry.

                Kuzynka, która mieszkała naście lat we Włoszech robi ten sos w taki sposób, że do oliwy i papryczki dodaje duży ząbek czosnku NIE OBRANY, po czym jak puści soki to go wyjmuje i wyrzuca. Ale dla mnie wyrzucanie czosnku to świętokradztwo, więc go przed wrzuceniem na oliwę obieram i kroję na ćwiartki, przy czym dużych ząbków daję 3 albo 4 w porcji na 2 osoby

                P.S. Właśnie sobie przyswajam spaghetti z sosem bazowym plus owoce morza, mniam
                www.warsztatpiwowarski.pl
                www.festiwaldobregopiwa.pl

                www.wrowar.com.pl



                Comment


                • #9
                  Formalnie - dla purystów i FCJW: Spaghetti aglio, olio e peperoncino; spaghetti AOP.
                  fANIAtic www.faktoria-ukraina.pl

                  Comment


                  • #10
                    Jak ktoś nie lubi smażenia to można z powodzeniem zastosować tzw. letni sos.
                    Do odpowiedniej ilości oliwy (ja używam 4-5 łyżek oliwy/osobę) dodać rozgnieciony praską czosnek (w tej wersji proponuję znacznie mniejszą ilość max 2-3 ząbki) i pokrojoną ostrą papryczkę (można z pestkami lub bez - to zależy jak ostro lubimy jeść). Odstawiamy to na minimum kwadrans (można na dłużej - papryczka odda oliwie więcej ostrości). Dodajemy to do ugotowanego, odcedzonego, gorącego makaronu i mieszamy. Na talerzu możemy posypać paste jakimś świeżym zielskiem (bazylia, oregano, nasza pietrucha czy nawet kolendra), startą skórką cytryny, świeżo zmielonym pieprzem itd. Możliwości i kombinacji jest wiele. Taki sos (ten letni też) może być bazą do innych bardziej wyszukanych sosów do naszych past.

                    Pierwotnie zamieszczone przez Użytkownika becik
                    ok 3/4 paczki makaronu gotujemy w osolonej do smaku wodzie do stanu aldente, odstawiamy na później
                    Nigdy nie odstawia się ugotowanego makaronu na później!!!
                    Sos przygotowuje się w trakcie (lub przed, jeśli mamy więcej roboty) gotowania makaronu.
                    „Amatorom konopi indyjskich należy się przypomnienie, że naczelną zasadą rządzącą chemią mózgu jest zasada równowagi.
                    Nie można bezkarnie zmieniać składu tej biochemicznej zupy, a przynajmniej nie można tego robić na dłuższą metę...”
                    Dr hab. med. Przemysław Bieńkowski

                    Wspieraj swój Browar! Stań się Premium - Użytkownikiem!

                    Comment


                    • #11
                      Pierwotnie zamieszczone przez Użytkownika pezet
                      (...) Nigdy nie odstawia się ugotowanego makaronu na później!!!
                      Sos przygotowuje się w trakcie (lub przed, jeśli mamy więcej roboty) gotowania makaronu.
                      Napisałem "aldente" czyli nie do końca dogotowanego, taki makaron wrzucam później na patelnię gdzie na malutkim ogniu obracam go mieszając ze składnikami i na niej już uzyskuje odpowiedni stan, jest wtedy idealny, nie za twardy i nie za miękki.
                      Gdybyśmy nie mieli Warszawy w Generalnym Gubernatorstwie, to nie mielibyśmy 4/5 trudności, z którymi musimy walczyć. Warszawa jest i pozostanie ogniskiem zamętu, punktem, z którego rozprzestrzenia się niepokój w tym kraju - Hans Frank 14.12.1943 http://zamkidwory.forumoteka.pl

                      Comment


                      • #12
                        Pierwotnie zamieszczone przez Użytkownika becik
                        Napisałem "aldente" czyli nie do końca dogotowanego, taki makaron wrzucam później na patelnię gdzie na malutkim ogniu obracam go mieszając ze składnikami i na niej już uzyskuje odpowiedni stan, jest wtedy idealny, nie za twardy i nie za miękki.
                        Też tak robię ale wtedy mój makaron jest bardziej niedogotowany od al dente.
                        Ugotowany al dente makaron powinniśmy już jeść, a nie poddawać obróbce termicznej (nawet podgrzewanie na patalni w sosie może rozgotować makaron).
                        Widziałem kiedyś włoskiego kucharza, który właśnie ugotował sobie makaron na twardo i po przygotowaniu sosu podgrzał go i doprowadził do stanu al dente w takim stożkowatym sitku umieszczonym w garnku z wrzątkiem i później połączył z sosem.

                        Dzielę się tylko swoim doświadczeniem to nie są krytyczne uwagi

                        A makaron (moje ulubione: spaghetti, tagliatelle i azjatyckie noodles) dobrze zrobiony jest wspaniały i zdrowy. Czytałem gdzieś, że ludzie jedzący dużo makaronu są osobami bardzo pogodnymi i optymistycznie nastawionymi do życia
                        Pozdrawiam
                        Last edited by pezet; 12-07-2006, 12:02.
                        „Amatorom konopi indyjskich należy się przypomnienie, że naczelną zasadą rządzącą chemią mózgu jest zasada równowagi.
                        Nie można bezkarnie zmieniać składu tej biochemicznej zupy, a przynajmniej nie można tego robić na dłuższą metę...”
                        Dr hab. med. Przemysław Bieńkowski

                        Wspieraj swój Browar! Stań się Premium - Użytkownikiem!

                        Comment


                        • #13
                          Pierwotnie zamieszczone przez Użytkownika pezet
                          ...Czytałem gdzieś, że ludzie jedzący dużo makaronu są osobami bardzo pogodnymi i optymistycznie nastawionymi do życia...
                          Kurcze - ze mną zawsze musi być coś nie tak
                          Browar Hajduki.
                          adam16@browar.biz
                          Wspieraj swój Browar! Stań się Premium - Użytkownikiem!

                          Krasnoludki są na świecie, a w każdym razie w Chorzowie ;) a dowodem jest to, iż do domowego piwa siusiają :D - mam KWASIŻURA :D

                          Comment


                          • #14
                            Pierwotnie zamieszczone przez Użytkownika adam16
                            Kurcze - ze mną zawsze musi być coś nie tak
                            Czyli jesteś wyjątkiem potwierdzającym regułę.

                            Właśnie gotuję sobie tagliatelle (+ potem oliwa, czosnek i peperoncino ma patelni)
                            Dalekosiężny
                            Obserwator
                            Obiektów
                            Dynamicznie
                            Epatujących
                            Ciekawymi
                            Koncepcjami

                            Comment


                            • #15
                              Rzeczone spaghetii było chyba pierwszą potrawą, którą zrobiłem na podstawie przepisów z tego działu forum. Nie bez znaczenia była łatwość przygotowania, ale smak, choć niewyszukany również przypadł mi do, gustu i regularnie przyrządzam to danie. Ponieważ nie jestem zwolennikiem naprawdę ekstremalnych ostrości zmniejszyłem tylko tylko ilość papryki do jednej (i to bez pestek!).
                              W sierpniu, wybierając się do Włoch postanowiłem sobie koniecznie spróbować oryginalnej włoskiej wersji tej potrawy i skonfrontować jej smak z wersją moją/becika.
                              Przeglądałem karty większości mijanych lokali, ale przez prawie tydzień w Toskanii nie znalazłem niczego podobnego. Zacząłem przypuszczać, że danie jest typowo polskie, podobnie jak fasolka po bretońsku, śledź po japońsku czy kilka podobnychch , ale na Elbie zobaczyłem poszukiwane spaghetti w karcie trattorii. Mój prom odpływał za chwilę, więc nie mogłem zamówić, ale uspokoiłem się, że Włosi też znają coś takiego. Nie ustawałem w poszukiwaniach i w efekcie spróbowałem trzech wersji Aglio e olio: w Sienie, pod Rzymem i w samym Rzymie koło Colloseum.
                              Nazwa widniejąca w karcie to "aglio, olio e peperoncino". Poza nazwą każde było troszkę inne. W żadnym nie było oregano, bazylii ani parmezanu, z tym, ze ser do pasty można zamawiać oddzielnie, choć nie wiem czy wg. kucharza byłoby to zgodne ze stylem . Wszystkie trzy były skąpane w dużej ilości oliwy, która zostawała na talerzu po skończonym posiłku, wszystkie były mniej ostre nawet od mojej złagodzonej wersji, dwa z trzech były posypane niewielką ilością drobno posiekanej zielonej pietruszki.
                              Reasumując: przepis becika w zupełności mi odpowiada i choć Włosi jadają trochę inaczej, ja nie zamierzam wiele w nim zmieniać. Może tylko wleję więcej niefiltrowanej oliwy, która przywiozłem z Italii, bo istotnie moje spaghetti było dość suche, szczególnie po posypaniu parmezanem.

                              Comment

                              Working...
                              X