Czy nie lepiej kupić drożdże zamiast bawić się w ich namnażanie, dzielenie, etc

Collapse
X
 
  • Czas
  • Pokaż
Clear All
new posts

  • Seta
    replied
    Pierwotnie zamieszczone przez Użytkownika Marusia
    Seta... zapal sobie..
    No co Ty! Dziś o północy minie 4 tygodnie. Poza tym obiecałem dzidziusiowi...
    Jak już spamuję to cieszę się, że widzę Cię MarcinieWC - to Ty pierwszy przekonałeś mnie w Zwierzyńcu, że warzenie nie jest tylko dla czarnoksiężników... I fajna wypowiedź...

    Leave a comment:


  • Marcin_wc
    replied
    Pierwotnie zamieszczone przez Użytkownika angasc
    Drogi SławkuT.
    Otóz Twój porter na drożdżach używanych po raz szósty odfermentował głęboko ponieważ szlachetne pierwotnie drożdże uległy przeróżnym zmianom genetycznym w wyniku których w gęstwie pozostały w dużej mierze drożdże zmutowane w kierunku szczepów pierwotnych. One to odfermentowały Twoje piwo tak głęboko. Ale zamiast pożadanych smaków szlachetnych otrzymałeś głównie alkohol. Należy więc zadać pytanie co uzyskałbyś z tego piwa używająć drożdży świeżych. W mojej opinii smak byłby lepszy.
    Jeśli naprawdę gęstwa tak szybko traci "szlachetność", to w przypadku, kiedy chcemy otrzymać piwo mocne i wytrawne, co jak widzę dla Ciebie oznacza gorsze, mamy idealne drożdże, a dodatkowe wydane pieniądze dałyby gorszy efekt. W przypadku portera bałtyckiego możliwość radzenia sobie z wysokim blg i mała ilość "smaku" pochodzącego od drożdży jest chyba wskazana.

    Szkoda, że Carlberg nie miał drożdży pierwotnych, jak robił portera 36blg.

    Tak na marginesie, to smaków mamy 5 i zazwyczaj tylko jeden jest mile widziany w piwie, a głównym zadaniem drożdży jest produkcja alkoholu(w niektórych stylach niemal jedyną).

    Jeśli chodzi o pytanie postawione na poczatku to:
    1.Warzenie czasem planuję z dnia na dzień i nie mam czasu czekać na wysyłkę. Czasem nagle przyponimam sobie, że piwo z wysłodzin bym zadał innymi drożdżami i jest kłopot.
    2.Dla mnie kupowanie nowej saszetki co warkę jest za drogie, a nie widzę spadku jakości, jesli biorę gęstwę od sprawdzonej osoby. Piszesz, że zbieranie i propagowanie drożdży powinno odbywac się w laboratorium, a nie w domu, ale cały proces warzenia też nie jest przeprowadzany w laboratorium, więc pewna doza losowości w domowym piwowarstwie jest normą. Pytasz, czemu ludzie zbierają gestwy i dla paru złotych ryzykują. Mozna tez spytać, czemu nie masz jednorazowego sprzętu do warzenia. Sterylny zestaw. Otwierasz opakowanie, warzysz i do śmieci. Moim zdaniem nikt nie ryzykuje specjalnie(może sie mylę), ale każdy inaczej ocenia ryzyko i jest do dla mnie tak oczywiste, ze aż dziwi mnie pytanie. Poza tym, niektórzy miewają kłopoty z odpaleniem drożdży z saszetki, które czę sto dosyć słabe są i za wiele ich nie ma.

    To chyb a tyle, jeśli chodzi o moje zdanie o gęstwach, a tak ogólnie, to każdy chyba ma jakąś swoją szajbę, ja np. używam tylko chmielu w szyszkach i nie tykam odmian goryczkowych. Czy to coś daje zdania są podzielone, mi akurat na to nie szkoda kasy i boję się o jakośc.
    Ostatnia zmiana dokonana przez Marcin_wc; 2008-10-24, 00:58.

    Leave a comment:


  • Makaron
    replied
    Postaram sie podsumowac temat Jesli kogos stac na uzywanie drozdzy plynnych za 25-30zl za saszetke za kazdym razem to faktycznie nie ma sensu bawic sie w dzielenie namnazanie itd. A jesli komus to wychodzi bez zakazen to bardzo dobrze A reszta niech bawi sie suchymi drozdzami jak ja, albo gestwami jak czesc innych forumowiczow.
    Poki piwo wychodzi dobre to gratulacje za metody.

    Leave a comment:


  • Marusia
    replied
    Seta... zapal sobie..

    Leave a comment:


  • Seta
    replied
    Dajcie spokój chłopcy i dziewczyny. Nasze dyskusja ma tyle wspólnego z "kupowaniem drożdży zamiast zabawą", co rurka z kremem z garażem zamiast trawnika...
    Jak ktoś wie jak to podzielić, nich zgłosi adminowi. Ja piję chyba 4-dniową pszenicę i jest taaaka pyszna, że pierdziu! Kilka już strzeliłem, także gadka mi się nie klei...

    Leave a comment:


  • hasintus
    replied
    Pierwotnie zamieszczone przez Użytkownika Marusia
    O boszsz... a o czym ja pisałam? Chyba nie sądzisz, że ja uważam, że dzikie drożdże są tylko w okolicach Brukseli
    Pierwotnie zamieszczone przez Użytkownika kopyr
    Z tego co kiedyś czytałem np. w Polsce fruwają głównie zarodniki pleśni.
    Pisałem że tak powiem, ogólnie do wszystkich

    Leave a comment:


  • Marusia
    replied
    Pierwotnie zamieszczone przez Użytkownika hasintus
    Drożdże dzikie występują prawie wszedzie i wszędzie da sie przeprowadzić fermentację spontaniczną, przy zachowaniu odpowiednich warunków.
    Nie trzeba jechać do Brukseli.
    Inna sprawa że, efekt jest zależny od rodzaju dzikich drożdży jakie występują w danej okolicy
    O boszsz... a o czym ja pisałam? Chyba nie sądzisz, że ja uważam, że dzikie drożdże są tylko w okolicach Brukseli

    Leave a comment:


  • hasintus
    replied
    Drożdże dzikie występują prawie wszedzie i wszędzie da sie przeprowadzić fermentację spontaniczną, przy zachowaniu odpowiednich warunków.
    Nie trzeba jechać do Brukseli.
    Inna sprawa że, efekt jest zależny od rodzaju dzikich drożdży jakie występują w danej okolicy, podobno w każdym miejscu występuje inna mieszanina gatunków.
    Pleśnie tez mogą pozytywnie wpływać na fermentacje i smak produktu. Przykładem jest sławetny Jopenbier który był produkowany w Gdańsku za pomocą fermentacji spontanicznej przy udziale naturalnych drożdży i pleśni z powietrza.
    Podobno tradycyjni producenci śliwowicy z Łącka tez twierdzą że, najlepsza jest ta fermentowana naturalnie i tylko w ich okolicy, bo tam występuje odpowiednia mieszanka szczepów.

    Leave a comment:


  • Marusia
    replied
    Nie znam się na winach i koniakach/brandy, więc nie zamierzam dyskutować, chodziło mi o sam fakt, może porównanie było nieadekwatne, ale mimo wszystko oddające w jakiś sposób koncepcję

    Leave a comment:


  • kopyr
    replied
    Pierwotnie zamieszczone przez Użytkownika Marusia
    No ja nie wiem - nie doczytałeś? Lambica metodą fermentacji spontanicznej można zrobić tylko w "okolicach Brukseli". Tak jak szampana w Szampanii, a koniak w Cognac.
    No myślę, że nie tak samo. Teoria mówi, że lambika uzyskamy w okolicach Brukseli nie ze względu na zapisy prawne, ale konkretne szczepy drożdży, które tam fruwają w powietrzu.
    Z tego co kiedyś czytałem np. w Polsce fruwają głównie zarodniki pleśni. Pytanie czy tak jest w rzeczywistości, czy to odpowiedni PR producentów lambika.
    Koniak i szampan, to jedynie kwestia prawnego zastrzeżenia nazwy. Identyczne jak nie lepsze wino musujące można uzyskać nie tylko w Szampanii, jedyna różnica, że nie wolno go nazywać szampanem. Będzie to wino musujące, cava, czy sekt. O tym, czy uzyskamy wino musujące, które będzie identyczne do szampana decyduje sposób produkcji czyli zastosowanie metody szampańskiej.
    Podobnie rzecz ma się z koniakiem, tylko ten z regionu Cognac, może się tak nazywać. Co nie znaczy, że nie da się go wyprodukować nigdzie indziej.

    Leave a comment:


  • SlawekT
    replied
    Pierwotnie zamieszczone przez Użytkownika piokl13
    Po raz kolejny głupoty piszesz. Skąd czerpiesz swoją niewiedzę (wiedzą trudno to nazwać)?
    Jesteś w dodatku leniwy, bo zamiast po raz kolejny pisać nieprawdę, trzeba było chociaż tą swoją niewiedzę zweryfikować. Miejsc w necie jest mnóstwo np. tu:


    Wzmacniane, podobne do sherry, w różnym stylu wina klasy DOP, o nazwie pochodzącej od Madery – wyspy portugalskiej na Atlantyku, na której produkuje się te wina; styl m. wiąże się z odmianami białych winorośli uprawianych na wyspie (od słodkiej poprzez półsłodką, … Więcej madera →

    Faktycznie chylę czoła, w tym wypadku się prawdopodobnie się pomyliłem, ale można uwage zwracać w nie co bardziej uprzejmym stylu. Być może tylko niektóre gatunki tych win są niealkoholizowane. Nie mniej wiem, że sa mocne wina, które wysoką moc osiągają bez dodatku alkoholu. Niektóre wina typy Xeres (sherry) osiągają moc do 18 C bez alkoholizowania, natomiast niektóre są alkoholizowane (patrza Jan Cieślak Od abbocatto do żubrówki).

    Leave a comment:


  • jacer
    replied
    A coś się uparł na te piwnice. Jest właśnie odwrotnie. Brzeczka spoczywa w otwartych kadziach w budynku, który zamiast okien ma żaluzje aby powietrze mogło swobodnie krążyć.

    W Belgii drożdże piwne fruwają sobie swobodnie w powietrzu, jak napisał seta, taki klimat.

    Lambiki fermentowane sa najczęściej z dodatkiem owoców.

    Leave a comment:


  • Marusia
    replied
    Pierwotnie zamieszczone przez Użytkownika SlawekT
    Ja nie zamierzam nawet próbować i zgadzqam się w zupełności, że tylko w określonych piwnicach otrzyma się takiego lambic'a jak w Brukseli.
    No ja nie wiem - nie doczytałeś? Lambica metodą fermentacji spontanicznej można zrobić tylko w "okolicach Brukseli". Tak jak szampana w Szampanii, a koniak w Cognac.
    Ostatnia zmiana dokonana przez Marusia; 2008-10-23, 18:05.

    Leave a comment:


  • SlawekT
    replied
    Pierwotnie zamieszczone przez Użytkownika seta
    Próbuj Sławku! Być może w wyniku spontanicznej fermentacji w Twojej piwnicy wyjdzie Ci dobry napój, ale nie wyjdzie Ci lambik, bo to się nie może udać poza Belgią. Taka klima...
    Szansa na uzyskanie wypijalnego piwa istnieje - przecież podobnie radzili sobie nasi przodkowie przed wyselekcjonowaniem szczepów drożdżowych. Tyle, że i jęczmień i woda i powietrze były wtedy inne. Ja nie wierzę...
    Ja nie zamierzam nawet próbować i zgadzqam się w zupełności, że tylko w określonych piwnicach otrzyma się takiego lambic'a jak w Brukseli, co nie znaczy, że w innych warunkach tego typu fermentacja nie może zajść. Podejrzewam, że w starych piwniczkach, których atmosfera, ściany od wieków przesiąknięte są drożdżami również spontaniczna reakcja może zajść. Ale ja takiej piwniczki nie mam, więc próbował nie będę, bo szanse na sukces są znikome i nie wiadomo, czy warto, bo nigdy nie piłem ani lambic'a ani geuze, a słyszałem, że do lambic'a potrzeba amatora.

    Leave a comment:


  • bogdan62
    replied
    Istnieją drożdże przy pomocy których można uzyskać wino o mocy 18% i więcej (np.bayanus), ale nie używa się ich do wszystkich mocnych win. Niektóre mocne wina w orginale już z samej definicji gatunku muszą być alkoholizowane - porto, madere itp.

    Leave a comment:

Related Topics

Collapse

Przetwarzanie...